I to poszlo do drukowanego wydania?

Witki opadaja.

Pal licho, ze wynurzenia nedzne i z niczym nie zwiazane. O warsztacie dziennikarskim nawet sie nie chce wspominac: narzeka pan Redaktor na konferencje, ale nie mowi, co to za konferencjam; narzeka na prelegenta, ale nie mowi, co to za prelegent.

Nawiasem mowiac, wykladowca wcale nie musial byc poinformowany, ze wyklad ma byc popularnonaukowy i dla laikow. Moze zreszta nawet nie mial byc. A wtedy to nic dziwnego, ze nie tryskal fajerwerkami – od tego sa publikacje w tabloidach, a nie konferencje.



nic prostszego

research blogging

nic prostszego na fejsie