nie ma czarów

> Natomiast pola magnetycznego, którego niczym nie da sie

> wyprodukowac. Jak przywolywane, zjawia sie natychmiastowo.

> Jak nie przywolywane to tez jest obecne, tylko go nie zauwazamy.

Elektryzujesz coś tam, np. bursztyn trzesz o szmatę,

albo plastikową linijkę o kartkę papieru, i stawiasz.

q—–Q – stoi

Stawiasz obok drugi ładunek i mierzysz siłę: F = Qq/r^2;

Teraz q jedzie dookoła Q i zmierzysz inną siłę:

Fv = Qq/r^2 ( 1 + (v/c)^2) = Qq/r^2 + Qq/r^2 (v/c)^2 = Fe + Fm;

tak sobie rozdzielone tę siłę na dwie składowe: statyczną i dynamiczną.

I nie powstaje tu, ani nie istniej permanentnie jakieś pole,

względem którego jeździsz, co można szybko pokazać.

Niech q sobie stoi, a Q jedzie w przeciwnym kierunku – efekt będzie identyczny.

Ale żaden realny byt (który istnieje obiektywnie) nie może się tak zachowywać:

najpierw pole stoi względem q, i gdy q rusza ono nadal stoi, i stąd v względem tego pola.

Natomiast, gdy Q rusza pole jedzie razem z nim.

Ale przecież możemy sobie pozamieniać rolami q z Q,

czyli wyjdzie że pole stoi i jedzie naraz – sprzeczność.

Obiekt, który posiada sprzeczne cechy nie istnieje realnie –

fałszu nie można zrealizować w praktyce.

Zatem takie pole nie istnieje – Maxwell się normalnie pomylił,

co dawno Gauss zauważył i dlatego nigdy nie zaakceptował tej teorii.

Tak samo eliminujemy eter jako globalne medium –

nie potrzeba do tego robić żadnych eksperymentów.

A model Alberta to kompletny odlot:

dwa sprzeczne niebyty (pola E i B) razem do kupy istnieją już realnie – fizycznie!

I on takie coś próbował zapisać i udowodnić matematycznie, błehehe!