no tak

guglielmo napisał:

> Powtarzający się motyw sprawdzania przez bota czy rozmawia z człowiekiem to po

> prostu skutek tego, że większość ludzi rozmawiając z nim właśnie to otwarcie ro

> bi. Cbot najwidoczniej działa jak szachista, który gra korespondencyjnie dwie p

> artie z arcymistrzami powtarzając w każdej z partii ruchy z drugiej i albo jedn

> ą z nich wygrywa, albo obie remisuje. Do tego nie trzeba nawet znać zasad gry.

http://gifusie.statics.pl/p/1/295.gif

z drugiej strony o to właśnie chodzi, że jeśli byśmy nie znali zasady jego działania,

to symulacja świadomego bota jest w tym punkcie porażajaco przekonywująca – nie do odróżnienia od przyszłej sfiksowanej na tym punkcie świadomej AI

dlatego kryterium Turinga jest w tym zakresie spełnione

– w jej myśl powinniśmy mówić o świadomym bocie

dla mnie ma to następujące znaczenie poznawcze:

nasza cudowna „(samo)świadomość” jest niczym innym niż zasadą działania tego bota

na znacznie wyższym stopniu komplikacji bazy którą przeglądamy (nie w całości), a raczej losowo; w trakcie tego przeglądania prowadzimy ze sobą dyskurs wewnętrzny (analogiczny do krótkiej rozmowy z – naszym wewnętrznym – Cleverbotem); to rozdzielenie – ów dialog wewnętrzny – dostarcza nam złudzenia owego czegoś, co dumnie nazywamy świadomym procesem, niejako a posteriori; ot i wszystko?