Re: My, potomkowie małp i goryli, Uprowadzenie na

art.usa:

> Swego czasu czytałem artykuł, gdzie co prawda dziś w te wywody

> dziennikarza nie całkiem wierzę.

Nie dziwię się, że czytasz takie baśnie, ale dziwię się że o tym głośno mówisz. Inni podczytują ukradkiem i po kątach…

art.usa:

> Otórz młoda i smukła dziewczyna

[…]

> została uprowadzona przez goryla z srebrnym grzbietem i powleczona w

> dżungle li osadzona w korony drzewa.

Ciekawe, jak on ją wciągnął na drzewo. A może sama wlazła po dobroci? A w dodatku po co, skoro dorosłe goryle wcale nie mieszkają na drzewach…

art.usa:

> Goryl donosił jej banany, i żądał dziennie parę razy seks.

Seks za banany… Dobrze, że goryl wpadł na to, że ta dziwna istota nie da mu za zwykły pokarm goryli, składający się z kory, pędów roślin i liści.

Nie jest też jasne, czym dziewczyna podnieciła goryla, skoro nie przejawiała żadnych oznak gorylej rui.

art.usa:

> W seksie był czuły i zawsze dbał o to żeby i ona jako biała małpa,

> była z tych wymian uczuć zadowolona.

> Robił to lepiej jak każdy jej znany mężczyzna.

Skoro ją zadowalał, to świadczy, że wielkość członka faktycznie nie stanowi. Ludzie maja znacznie większe, nienormalnie duże jak na naczelne. Można powiedzieć, że kiedy inne małpy człekokształtne stały w kolejce po rozum, to człowiek zajmował się powiększaniem sobie członka (mężczyźni) i piersi (kobiety).

Swoją droga dziewczyna musiała mieć nieskomplikowane potrzeby, skoro wystarczał jej seks i banany, bez słodkich słówek i planów na przyszłość…

art.usa::

> Przy wędrówkach zbierała zioła przeciw ciąży i uważała na dni by nie zajść w

> ciąże.

Młode białe dziewczyny po studiach oczywiście wspaniale wiedzą, co jeść, żeby nie zajść w ciążę. Ale za to nie wiedzą, że ciąża od nasienia goryla im nie grozi…

– Stefan