Richard Dawkins kandydatem do nagrody Telpentona?

Richard Dawkins to jednak mój czarny koń w rozgrywkach ateizm-teizm. On mnie nieustannie zaskakuje, a ewolucja jego pogladów (przynajmniej na stare lata) coraz częściej idzie we właściwym kierunku. Jak tak dalej pójdzie, to nie ominie go nagroda Telpentona!:)

http://www.racjonalista.pl/img/strony/atheistsForJesus.jpg

Czytając nowe wywody Richarda Dawkinsa przypominają mi się słowa apostoła Pawła. Powiedział on, że przeciwnicy religijni mówiąc obelżywie o naśladowcach Jezusa często przyczyniają się do tego iż imię Jezusa jest coraz bardziej znane. Innymi słowy antychrześcijańska propaganda przynosi skutek wręcz odwrotny do zamierzonego!

Dawkins kiedyś napisał:

———————————–


www.nauka-a-religia.uz.zgora.pl/forum/forum.php?id=53

„W toku ewolucji liczył sie tylko natychmiastowy pozytek; przyszłe korzysci nigdy nie miały znaczenia! Nie zdarzyło sie by w wyniku ewolucji wykształciła się cecha, która bezpośrednio zagrazałaby pomyślności danego osobnika. Dopiero ludzie – a przynajmniej niektórzy z nich, umieją powiedzieć: ‚Zapomnijmy, ze wycięcie tego lasu moze nam przyniesc natychmiastowe zyski, a zastanówmy sie, czy da to jakies korzysci w przyszłosci’.Według mnie jest to coś zupełnie nowego i niepowtarzalnego”.

A teraz po po czątkowej deklaracji wiary, co by nie podpaść reszcie ateistycznego towarzystwa:

www.racjonalista.pl/kk.php/s,2267?fb_xd_fragment#?=&cb=f16ab6ab6e21c&relation=parent&transport=fragment&frame=f23b8d5b2ed6002

„Nie dajmy się ponieść iluzji, której nie uległ też biskup Hollowey. Osobliwość jest produktem ślepej ewolucji, a nie kreacją jakiejkolwiek niewyewoluowanej inteligencji. Wynikła ona z naturalnej ewolucji ludzkiego mózgu, który, za sprawą ślepych oddziaływań selekcji naturalnej, rozwinął się do momentu, kiedy niespodziewanie przekroczył sam siebie i zaczął zachowywać się w sposób — z punktu widzenia ‚samolubnego genu’ — szalony.(…)”

R. Dawkins w dalszej części swojego wywodu wskazuje na wyjątkowość naszego gatunku, co my teiści biblijni przypisujemy stworzeniu pierwszych ludzi na obraz i podobieństwo Boże, a następnie (niewątpliwie w obawie przed postępującym rozkładem moralnym) Richard Dawkins usiłuje stworzyć „ateistyczną religię” z Jezusem (a raczej jego naukami), ale bez Boga. Innymi słowy R. Dawkins zdaje się zauważać pilną potrzebę ewangelizacji (choć w wersji zmodyfikowanej) R. Dawkins wyniki swoich nowych przemyśleń ubiera w takie oto słowa:

————————————————————————–

„(…)Jednym z bardziej jaskrawych przykładów niedarwinowskich zachowań jest antykoncepcja, która oddziela przyjemność seksualną od jej naturalnej funkcji propagacji genów. Bardziej subtelne przykłady transgresji stanowią intelektualne i artystyczne dociekania, które w świetle logiki samolubnego genu, stanowią marnotrawstwo czasu i energii; zasobów, które wszakże powinny być poświęcone przetrwaniu i reprodukcji. Nasze duże mózgi wytworzyły niespotykaną wcześniej w ewolucji zdolność myślenia o odległej przyszłości: kalkulacji dalekosiężnych konsekwencji, wybiegających poza krótkoterminowe samolubne korzyści. I wreszcie, u niektórych przynajmniej osób, duży mózg przekroczył sam siebie, do poziomu niezwykłej super-uprzejmości, której osobliwe istnienie jest centralnym paradoksem mojego wywodu. Nasze mózgi są w stanie przekształcić (wypaczyć?) zorientowane na cel i motywujące mechanizmy, które wykształciły się ze względu na ich korzystność dla „samolubnego genu”, w kierunku niekoniecznie zgodnym z dążeniami darwinowskimi.

Nie jestem memetycznym inżynierem i nie za bardzo mam pojęcie w jaki sposób zwiększyć ilość super-miłych ludzi i jak rozpowszechniać ich memy w puli memetycznej. To, co mogę zaoferować, to chwytliwy, mam nadzieję, slogan. „Ateiści dla Jezusa” przydałoby szyku niejednemu podkoszulkowi. Nie ma żelaznego powodu dla którego jako ikonę wybrać mielibyśmy Jezusa, zamiast kogoś innego spośród znanych super-miłych postaci, takich jak np. Mahatma Gandhi (byle nie odpychająco zadufaną w sobie Matkę Teresę). Myślę, że powinniśmy oddać Jezusowi sprawiedliwość poprzez oddzielenie jego oryginalnych i radykalnych postulatów etycznych od nadprzyrodzonych bredni, które popierał podobnie jak wszyscy jemu współcześni. Być może oksymoroniczna siła hasła „Ateiści dla Jezusa” będzie właśnie tym, czego trzeba, aby uruchomić reakcję łańcuchową memu super-uprzejmości w post-chrześcijańskim społeczeństwie. Gdyby dobrze to rozegrać — czy udałoby nam się odwieść społeczeństwo od zwierzęcości darwinowskich korzeni i pokierować je w stronę współczujących wyżyn post-osobliwego oświecenia?”

————————-

LEKTURA UZUPEŁNIAJĄCA:

usenet.gazeta.pl/usenet/0,47943.html?group=pl.sci.filozofia&tid=1149606&MID=%3Ciopg4d%245qc%241%40inews.gazeta.pl%3E

usenet.gazeta.pl/usenet/0,47943.html?group=pl.sci.filozofia&tid=1149607&MID=%3Ciopi8i%24cf9%241%40inews.gazeta.pl%3E