Re: Krew

Czy jak człowiekowi przetoczysz krew, to coś się stanie z jego duszą?

Są ludzie, którzy tak twierdzą, ale dla ogromnej większości to jest tylko religijny bełkot.

Czy jak człowiek ma sztuczne zęby, perukę albo szklane oko, to traci przez to „duchową energię życiową”? Co jeśli ma protezę ręki albo nogi? Co jeśli ma przeszczepione serce albo nerkę?

Tworzymy różnego rodzaju zamienniki różnych organów człowieka i będziemy tworzyć i coraz więcej i coraz lepsze. To, że żadnego zagrożenia dla „duszy” w tym nie ma, powinien rozumieć każdy przeciętnie wykształcony człowiek w naszej cywilizacji.

Do moderatorów

Czy Wy macie jakiś wpływ na to, pod jakimi artykułami w GW dyskusja jest kierowania na Forum Nauka? Bardzo bym chciał, żebyście taki wpływ mieli i żebyście go wykorzystali twórczo.

Badania syfilisu albo angielskich zwyczajów godowych mogą stanowić uprawniony przedmiot zainteresowania nauki, ale w takiej formie, w jakiej zostały podane w tym artykule, na pewno go nie stanowią. Przecież to jest jakaś drugorzędna sensacyjka z prasy wieczorowej.

Wydaje się, że sławetna ,,ola” zmieniła ksywę na ,,sand”.

– Stefan

Z perspektywy inżyniera

Wybierz, na jaką rzecz z otaczającej Cię, codziennej rzeczywistości,

chcesz spojrzeć „okiem inżyniera”? Chcesz przekonać się, na jakich

zasadach działa ekspres ciśnieniowy, albo jak projektuje się buty do

biegania? Wystarczy kliknąć w obrazek w zakładce „Okiem inżyniera” i

wypełnić krótki formularz. My wybierzemy najciekawsze zgłoszenia i

szczegółowo wyjaśnimy działanie codziennych przedmiotów, oczywiście,

z perspektywy inżyniera!

bit.ly/v8JLFG

Re: Ziemnie kopce i piramidy.

noveyy777 napisał:

> Do jakiej konkretnej sytulacji nawiązujesz?

Do każdej, w której liczebność populacji staje się zbyt wielka w stosunku do dostępnych zasobów.

> Do jakiej konkretnej sytulacji nawiązujesz, a raczej konkretnych sytulacji, odn

> ośnie faktu,że po 50 000 lat w Australii zyło niecałe 7 000 rdzennej ludzkości

> i nie osiągnięto żadnego skoku technologicznego?

Skąd ta zdumiewająca liczba? Nie pomyliłeś, swoim zwyczajem, Australii z Tasmanią? Według znanych mi szacunków w chwili przybycia Europejczyków ludność Australii wynosiła 300-750 tys. (podzielonych na ok. 200 grup językowych i setki plemion). Aborygeni, podobnie jak inni ludzie, też mieli swoje „rewolucje techniczne”, częściowo pod wpływem impulsów kulturowych docierających z zewnątrz, przez Nową Gwineę (pojawienie się dingo, próby uprawy roślin), częściowo dzięki miejscowym wynalazkom (precyzyjna obróbka mikrolitów, szlifowane ostrza, plecionki itp.). Kultura duchowa Aborygenów (mitologia, tradycje plemienne) w niczym nie ustępuje innym.

> Aha kopce były prekursorami piramid. Coś takiego. Możesz wymienić pozostale

> FORMY PRZEJSCIOWE wiodące od ziemnych kompcow do piramid?

Oczywiście, choćby schodkowe piramidy ziemne, których resztki zachowały się np. na terenach kultury Mississippi w Ameryce Północnej. Najpierw budowano prostokątne, kwadratowe lub okrągłe platformy ziemne, później wznoszono je piętrowo, dzięki czemu powstawała budowla o kształcie ostrosłupa lub stożka. Później robiono to samo, używając kamiennych bloków (jak w Mezoameryce) albo cegieł (jak np. w Túcume w Peru).



M[—-]mmm!

Brak rzetelnych informacji w Polskim internecie

Niestety ale od kilku lat po zamknięciu kilku porządnych serwerów (brak środków/cashu)

Polski internet pod względem nauki, odkryć mocno kuleje owszem te informacje są albo szczątkowo przetłumaczone niedbale. Kilka portali próbuje utrzymać poziom jak odkrywcy itp. ale artykuły są przetłumaczone po 2 -3 akapity z oryginałów. Tymczasem nawet na portalach BBC można wyczytać o wiele wieeele bardziej rzeczowe i zadbane arty. Są tego plusy.. nauczyłem się j. angielskiego :). Gdybym umiał tworzyć takie portale natychmiast zabrałbym się za stworzenie porządnego oraz współpracę z zagranicznymi kolegami…



www.f2seeds.fr.pl

Re: Jazda w cieniu aerodynamicznym.

smutas:

> Powiedzmy, ze jedziemy w cieniu aero jakiegos „TIRa”. W naszym

> samochodzie spada zapotrzebowanie na moc, spalamy mniej paliwa, itp, itd…

> Ale jak wyglada to z punku widzenia ciezarowki? Czy w ogole „zauwazy”, ze

> ktos sie „podessal”?

Raczej nie. Główną częścią oporu aerodynamicznego jest coś, co przynajmniej w kontekście pływania po wodzie nazywa się ,,oporem falowym”. To jest moc, konieczna do tego, żeby rozepchać na boki wodę przed dziobem i utworzyć falę dziobową i różne zawirowania; albo (w kontekście ciężarówki) rozepchać na boki powietrze przed maską i utworzyć falę uderzeniową i zawirowania powietrza.

Jeśli pojazd jedzie samodzielnie, to musi to właśnie zrobić; jeśli jedzie w cieniu TIRa, to własnej fali już nie tworzy. Możesz to zobaczyć na przykładzie długiego statku, którego dziób tworzy falę dziobową, ale dalsze części burt już nie. W pewnych sytuacjach wydłużenie pojazdu (np. dodanie takich samych wagonów do pociągu) może nawet zmniejszyć opór falowy tego na przodzie.

Praktycznie to ja to wielokrotne czułem na rowerze. Od prędkości ok. 25km/h stanowi dużą ulgę wiezienie się ,,na kole” innego roweru, zamiast jazdy samodzielnej. I tego z przodu to nie spowalnia.

– Stefan

Nie gniewaj się :)

Jeśli reaguje czasem za ostro, przepraszam. Gniewa mnie jednak przedstawianie biegu dziejów jako „nic nigdy sie nie zmienia” albo wręcz „wszystko idzie ku gorszemu, zawsze i wszędzie, a jeśli ku lepszemu, to nie ma to znaczenia”. Nawiasem, sporządziłem sobie niedawno ciekawe zestawienie, więc sie nie powstrzymam 🙂 O ile wzrosla płaca minimalna w Polsce wyrażona W FUNTACH BRYTYJSKICH w okresie styczeń 2004 – styczeń 2011? O 144%.

O co ci znowu chodzi? Dostałeś coś chciał

petrucchio napisał:

Piotrze o co chodzi? To jest ten artykuł, którego ty nie potrafiłeś znalezć. To jest ten artykuł na podstawie którego (między innymi, bo mam jeszcze jeden, który na pewno też jest obecny osiągalny w sieci) pisałem swojego posta. Mam jeszcze dwa artykuły tego autora po polsku. Ty natomiast nie potrafiłeś go znalezć, bo nawet nie potrafiłeś sobie wyobrazić, jakich słów kluczowych używać. A jak ci podstawiłem pod nos coś chciał, to z kolei go nie potrafisz zrozumieć. I taka z tobą gadka.

Nie potrafisz merytorycznie dyskutować ani z moim streszczenie, ani z oryginalnym tekstem.

Potrafisz tylko personalnie atakować i odwoływać się do argumentu AD-NUMERUM.

Dostałeś tekst, o który zabiegałeś zarzucając mi nie znajomość poglądów naukowca, którego cytowałem. Na pl.sci.biologia domagałeś się tego samego. Więc o co ci teraz chodzi? Jeżeli napisałem coś nie tak w poście, który rozpoczął tą dyskusję i pózniej, to wykaż to na podstawie tekstu oryginalnego. Jeżeli tego nie uczynisz, to sam wydasz świadectwo o swojej rzetelności.

Ten post idzie wszędzie tam, gdzie zaznaczyłeś swoją obecność w tej dyskusji!

Popełniasz jeden z najpoważniejszych błędów logicznych. Nawet nie napisałeś czego teraz oczekujesz. Powód jest prosty: nawet nie wiesz o co pytać!

Albo wiesz i zrozumiałeś,że z faktami się nie dyskutuje.

W każdym bądz razie ja od dzisiaj twoich wpisów poważnie już nie będę traktował, najlepiej zostań moderatorem tego forum i mnie zabanuj, bo to by ci chyba najlepiej pasowało w obecnej sytuacji.

Raising the barBłąd ten robi się zawsze, gdy się żąda od swego oponenta coraz mocniejszych dowodów na coś, podnosząc wciąż poprzeczkę i wymagania argumentacyjne, mimo że oponent wciąż dostarcza mu dowodów, których on wcześniej żądał. Wybieg ten jest czystą socjotechniką i ma zniechęcić oponenta od uzasadniania swego stanowiska, ponieważ nikt nie jest w stanie dostarczać dowodów na coś w nieskończoność. Ateiści i racjonaliści bardzo często popełniają ten błąd logiczny w dyskusjach, gdy wciąż wymyślają jakieś preteksty w stosunku do argumentacji oponenta, chociaż wcześniej dostarczył on już dowodu, jakiego od niego żądano. Jeśli kiedykolwiek natrafisz na sytuację, w której sceptyk otrzyma od ciebie argument, jakiego oczekiwał, a mimo to nie uzna go za wystarczający i będzie wymyślał coraz bardziej rygorystyczne warunki dla „być albo nie być” tego argumentu, zastopuj i zwróć mu uwagę na to, że popełnia on błąd logiczny raising the bar. Możesz wtedy wycofać się z dyskusji, bez narażenia się na zarzut nieuzasadnienia swego stanowiska, ponieważ twój oponent popełnił w swej argumentacji błąd logiczny.

Racjonalność, naukowość,wiara.

Pomruku ludzie mają różne kryteria racjonalności. Niektórzy cuda (niewyjaśnione zjawiska) usiłują zastępować garnkiem,albo cegłą.

usenet.gazeta.pl/usenet/0,47943.html?group=pl.sci.biologia&tid=1032899&pid=1033807&MID=%3Cj7oueo%242hb%241%40inews.gazeta.pl%3E

pl.wikipedia.org/wiki/Cud

„Cud – zjawisko paranormalne *lub zdarzenie z różnych przyczyn nieposiadające wiarygodnego, naukowego wytłumaczenia*, w kontekście religijnym przypisywane interwencji istot nadprzyrodzonych lub nadprzyrodzonej mocy.”

Opcja na rzecz racjonalności, to wybór podyktowany wiarą. Antoni Hoffman.

bioslawek.wordpress.com/2011/05/30/sad-nad-darwinem-list-otwarty-do-ewolucjonistow/

„Racjonalność to tylko jeden z możliwych sposobów myślenia o świecie. Równie dobrze można by preferować na przykład poznanie mistyczne. I nie ma żadnego oczywistego powodu żeby uznać, że to właśnie racjonalność jest najlepsza. Co więcej, kryteriów racjonalności nie sposób wyznaczyć obiektywnie i raz na zawsze. To, co racjonalne tu i teraz, nie musiało być racjonalne dla starożytnych Greków ani nawet dla Lyella czy Darwina i vice versa. Ponieważ jednak kryteria racjonalności dyktowane są historycznie to, co racjonalne dla mnie, jest także racjonalne dla moich współczesnych kolegów naukowców (choć są też rzecz jasna przypadki sporne). Opcja na rzecz racjonalności to wybór podyktowany WIARĄ (…)” .

A co jest istotą światopoglądu naukowego?

usenet.gazeta.pl/usenet/0,47943.html?group=pl.sci.biologia&tid=1033651&MID=%3Cj6c4ab%24kn8%241%40inews.gazeta.pl%3E

pozdrawiam.

pozdrawiam.

Samochód w każdym kolorze, pod warunkiem,że…….

…będzie to kolor czarny:

bioslawek.wordpress.com/2011/07/17/wygnani-expelled/#more-131

petrucchio napisał:

> noveyy777 napisał:

>

> > Bezsilni wobec inteligentnego projektu.

>

> Noveyy, weź te swoje proszki. Oby zwolennicy ID krytykowali się nawzajem, tak j

> ak to robią naukowcy — wyszłoby im to na zdrowie. Spory między biologami, podw

> ażanie i obalanie hipotez, albo fakt, że Dawkins coś napisał, a ktoś inny to zj

> echał, dowodzą, że proces naukowy — polegający na krytycznym myśleniu i ściera

> niu się opinii — działa normalnie. W twoim obozie obowiązuje zwieranie szyków,

> wyciszanie różnic poglądów…

O jakim obozie piszesz?

usenet.gazeta.pl/usenet/0,47943.html?group=pl.sci.biologia&tid=1033523&MID=%3Cj5d716%24o7r%241%40inews.gazeta.pl%3Estwarzanie.wordpress.com/2011/03/03/coraz-mniej-darwina-w-amerykanskich-szkolach/

„Większość nauczycieli biologii w szkołach średnich w USA nie podchodzi z

entuzjazmem do nauczania biologii ewolucyjnej w klasach. Jest tak, mimo

mającej 40 lat historii orzeczeń sądów, które uznawały nauczanie kreacjonizmu

i inteligentnego projektu jako łamiącego konstytucję. Politologowie z Penn

State twierdzą, że obowiązkowe kursy z biologii ewolucyjnej dla przyszłych

nauczycieli, połączone z częstymi kursami odświeżającymi dla już nauczających,

mogą częściowo zaradzić takiemu stanowi rzeczy.

„Istnieje sporo danych naukowych sugerujących, że zwolennicy ewolucji, metody

naukowej i racjonalizmu przegrywają bitwę o amerykańskie klasy szkolne.”

Spostrzeżeniem tym podzielili się profesorowie politologii z Penn State,

Micheal Berkman i Eric Plutzer, na łamach prestiżowego Science.”(…)Wg

Berkmana i Plutzera, Stany Zjednoczone potrzebują lepiej wyszkolonych

nauczycieli biologii, którzy będą śmiało promować wysokie standardy edukacji

naukowej w swoich lokalnych społecznościach. Koledże i uniwersytety powinny

wprowadzić obowiązkowe kursy z biologii ewolucyjnej dla przyszłych

nauczycieli, oraz kursy odświeżające dla aktualnie nauczających
(…).”

Oni oszaleli: chcą na sile agitować biologow i nauczać ich ewolucjonizmu:)))

pozdrawiam i dziękuję za taką „wolność”. Wolę swoje szyki!

Re: Bezsilni wobec inteligentnego projektu.

noveyy777 napisał:

> Bezsilni wobec inteligentnego projektu.

Noveyy, weź te swoje proszki. Oby zwolennicy ID krytykowali się nawzajem, tak jak to robią naukowcy — wyszłoby im to na zdrowie. Spory między biologami, podważanie i obalanie hipotez, albo fakt, że Dawkins coś napisał, a ktoś inny to zjechał, dowodzą, że proces naukowy — polegający na krytycznym myśleniu i ścieraniu się opinii — działa normalnie. W twoim obozie obowiązuje zwieranie szyków, wyciszanie różnic poglądów, wspólny front wobec „bezbożników” i padanie na kolana przez autorytetem Pisma Świętego, ale nauka tak nie działa. „Ewolucjoniści” nie są zwierciadlanym odbiciem „kreacjonistów”, tyle że pod innym sztandarem. To całkiem inny rodzaj mentalności.



„Everyone who believes in telekinesis, raise my hand.” — James Randi

Re: 28 pazdziernika – pokaz dla odbiorcy E-Cat 1M

kochamrydzyka napisał:

> Mnie osobiscie czyjs tytul naukowy nie interesuje, tylko wyniki jego pracy.

Ale tytuł naukowy też jest wynikiem pracy. Ja zastanowiłbym się dobrze dziesięć razy, zanim spróbowałbym ubić jakikolwiek interes z gościem, który swój dyplom zdobył nielegalnie i bez wykazania się czymkolwiek.

> Dlatego zanim zaczniemy kogos potepiac, nalezaloby sie zastanowic czy dana osob

> a niema racji.

Na ile jeszcze lipnych „testów” starczy kredytu zaufania?

> Trzeba tez wziac pod uwage ze pan Rossi nie bedzie kladl naukowcom na tacy, wyn

> ikow swych wieloletnich badan. Oraz bez zabezpieczenia wlasnych interesow, dopu

> scic do przejecia tajnych informacji na ten temat przez konkurencje.

To jest podejście człowieka interesu, nie naukowca (który raczej dąży do szybkiego upublicznienia swoich wyników i umożliwienia kolegom ich niezależnego sprawdzenia). Nie przeczę, że Rossi jest niezłym cwaniakiem, ale jego pazerność trochę zanadto rzuca się w oczy.

> Nie ma huku w glownym nurcie prasowym tak samo jak i w naukowym. Jest tylko zm

> asowany atak na tworce potencjalnego, nowego zrodla energii.

> Na szczescie ma tez wielu swoich zwolennikow.

>

> Za dwa dni tj. 28 Pazdziernika odbedzie sie prywatny pokaz dla potenjalnego nab

> ywcy, 1MW energi cieplnej agregatu w Boloni we Wloszech.

>

> Prywatny – bo tak sobie zyczy nabywca. Beda jednak obecne, zaproszone osoby swi

> ata naukowego i prasy, wspierajace jego osiagniecia..

Czyli klub wzajemnej adoracji? To bardzo stymuluje naukowo. Nie można w żadnym przypadku zapraszać osób nieżyczliwych, bo skończy się jak z Woodem i Blondlotem:

skepdic.com/blondlot.html

… albo z Randim i Gellerem:

www.skepdic.com/geller.html

> Nie sadze by Rossi, bezczelnie chcialby swego klijenta wykiwac, skoro chodzi m

> u o popularyzacje swego wynalazku w produkcji masowej.

Ach, o to? Bo już myślałem, że chce się odkuć po fiaskach wcześniejszych kombinacji.

> Klijent, sam ma mozliwosc stwierdzic czy urzadzenie daje zapowiadane wyniki czy

> nie.

> Rossi zas twierdzi ze w testach przygotowawczych, agregat pracuje tak jak powin

> ien.

>

> I jeszcze jedno.

> Na pytanie jednego z rozmowcow, ile paliwa jest potrzebne do zasilania 1MW urza

> dzenia przez 6-sc miesiecy – Rossi odpowiada: 18 000grams wodoru

> 10 000 grams niklu

> Mysle ze te podane ilosci zastepczego paliwa mowia same za siebie ile zanieczys

> zczen powietrza a takze kosztow transportu i skladowania mozna uniknac w porown

> aniu do wegla a nawet i gazu.

JEŚLI… — jak powiadali Spartanie. To jest myślenie życzeniowe. Buty siedmiomilowe albo latający dywan to czyste i ekologiczne środki transportu

> I to wlasnie powinien byc temat dyskusji a nie, jakiej akademi dyplom ma ten inzynier.

A założysz się, że test niewiele będzie się różnił od poprzednich, a kolejny kontrahent (o ile w ogóle naprawdę istnieje) wycofa się chyłkiem?

😉



Żołnierze Ksenofonta: — Thalatta! Thalatta! (Morze! Morze!)

Marynarze Kolumba: — ¡Tierra! ¡Tierra! (Ziemia! Ziemia!)

Szympans kocha bliźniego?

„Jeśli szympansia skłonność do zwracania uwagi na dobro innych potwierdzi się, będzie to wzmacniać tezę, że nasz wyjątkowy altruizm nie spadł z nieba, lecz wyewoluował.”

zbyt daleko idące przypuszczenia….

Niedługo profesorowie, dla których publikacje w Nature są dalsze od rzeczywistości niż te z Encyklik ogłoszą, że Mojżesz był szympansem albo nawet kapucynką (nie kapucynem?) a wtedy znowu wszystko znajdzie się na swoim miejscu, w naturalnym porządku a złośliwy pismak będzie miał się z pyszna.

Nadużywanie religii szkodzi zdrowiu… i nie tylko

Jak myslacy czlowiek w 21 wieku moze tracic czas (niekiedy i cale zycie) “studiujac” bezpodmiotowa, kompletnie oderwana od rzeczywistosci pseudo-nauke pretensjonalnie nazwana “teologią”, ktora wyrosla z religijnego folkloru o duchach, ciezarnych dziewicach, zmartwychwstancach, wodochodziarzach, rogatych i skrzydlatych facetach(?), piekle, gadąjących wężach i (mojej jedynej ulubionej przypowiesci biblijnej) o zamianie wody w wino. “Teologia” jest eufemizmem, ktory wydaje sie brzmiec wzniosle, prawie szacownie ale dla kazdej nawet srednio wyksztalconej osoby termin ten zawiera w sobie tyle “naukowosci” ile mozna jej znalezc w astrologii, alchemii, numerologii czy scjentologii. Nie jest to dziedzina, od ktorej – tak jak w medycynie, naukach scislych czy nawet humanistycznych – mozna sie spodziewac wielu istotnych dla rozwoju naszej cywilizacji rozwiazan i odkryc. Czyzby teolodzy liczyli na to, ze Komitet Noblowski przyzna “Oscara” za komparatywne badania biomechaniki skrzydel aniola i np. motyla albo teorii poczecia Jezusa metoda In vitro? Panowie w sutannach (i w turbanach) nie ujawniajcie waszego “zawodu” zwlaszcza w kregu ludzi swiatlych, korzystajacych z dobrodziejstw wspolczesnej rewolucji naukowo-technicznej i informacyjnej. Oszczedzicie sobie wiele wstydu i niepotrzebnych pytan, na ktore nie bedziecie w stanie odpowiedziec. Nawet przecietny 5-klasista z dostepem do internetu z latwoscia moze obnazyc wasz obskurantyzm i dyletantyzm (o ile wy go nie obnazycie wczesniej). „Wyjasnianie” wszystkich niezrozumialych zjawisk „tajemnica” albo „niezbadana wola” antropomorficznego boga (czy bogow) rezydujacego “na wysokosci” jest przejawem kompromitujacego was infantylizmu. Przywoluje pamiecia nieformalna rozmowe z ksiadzem (po cywilu) sprzed paru lat, ktory przyznal mi sie, ze akceptuje teorie ewolucji kwestionujaca 6-dniowa “teorie” stworzenie swiata i wiele innych aspektow biblijnej narracji. Bronil on utylitaryzmu religii. Kazde wyznanie ze swoimi obrzadkami i uproszczonym jezykiem i kodem moralnym – w jego pojeciu – utrzymuje spojnosc spoleczna i narodowa tozsamosc. Religia godzi ich z rzeczywistoscia bez wzgledu na to jaka ona jest sprzyjajac tym samym utrzymaniu porzadku publicznego. Dla niego Biblia to nie pozbawiona urokow metafora literacka, ktora towarzyszyla mu od urodzenia, do ktorej jest przywiazany raczej na poziomie emocjonalnym niz intelektualnym. Oczywiscie -podobnie jak slynna pani Agnes Gonxha Bojaxhiu – i on czasami ma watpliwosci w istnienie jakiegokolwiek boga ale wyswieconemu ksiedzu trudno jest sie do tego przyznac przed samym soba i zwlaszcza przed innymi. Ujela mnie odwaga i szczerosc tego czlowieka. “Kto ma ksiedza w rodzie tego bieda nie ubodzie”– ludowe przyslowie.

Skoro o pragmatyzmie mowa. Czy nalezy sie temu dziwic, ze ci mezczyzni zainwestowali caly swoj potencjal intelektualny w religijny przemysl uslugowy? Badz co badz jest to „kariera zawodowa”, ktora oferuje bezplatny dach nad glowa, opierunek, samochod, pomoc domowa calodobowo zaspakajaca ich wszelkie potrzeby, nieograniczony dostep do dzieci no i najwazniejsze stosunkowo monotonna ale nieskomplikowana i nie wymagajace szczegolnych, konkretnych kwalifikacji zawodowych zajecie. Przyjrzyjmy sie blizej na jakich zasadach komercyjnych operuje przemysl religijny. Tajemnica jego sukcesu jest idealny, wymarzony przez kazdego produkt: NIESMIERTELNOSC. Nie wiadomo kto wpadl na ten genialny pomysl na robienie pieniedzy i sprawowania nieograniczonej wladzy nad ludzmi. Ta przyslowiowa „zlotodajna zyla”, ktora religijni “dilerzy” sprzedaja na slowo nie dajac nam ani pokwitowania ani gwarancji, ta JEDNORAZOWA oferta „handlowa” oparta na sprzedazy biletow do nieba (oczywiscie w JEDNA STRONE) cieszy sie nieslabnaca popularnoscia mimo niemoznosci zweryfikowania jej ze szczesliwymi klientami. (Innym towarem jest tzw. “rozgrzeszenie” rowniez cieszace sie duzym wzieciem ale KK musi konkurowac w tej dziedzinie z ziemskimi organami scigania i sadownictwem.) Na prozno mozemy szukac listow dziekczynnych od “szczesliwych klientow” na witrynach i forach internetowych reklamujacych rozne korporacje religijne. A szkoda bowiem ta powszechnie stosowana w swiecie biznesu praktyka podniosloby ich reputacje nie mowiac juz o potwierdzeniu jakosci i wiarygodnosci udzielanych uslug. System taki upraszcza relacje miedzy petentem i uslugodawca na korzysc tego ostatniego gdyz z zasady wyklucza mozliwosc skladania reklamacji, zazalen I PRAWA DO REFUNDACJI. Po prostu genialne! Praca przecietnego przedsiebiorcy religijnego sprowadza sie do nudnego i rutynowego klepania, nie zmienionych od prawie 2000 lat (1500 lat w przypadku Islamu) tekstow bedacych w istocie plagiatem innych przed-chrzescijanskich mitologii. Jedyna trudnosc polega na dobraniu mniej lub bardzie pasujacych fragmentow z tzw. swietego pisma w zaleznosci od wymagan klienta a dokladniej tego co klient (a wlasciwie jego najblizsi) chcialby uslyszec. Zazwyczaj doswiadczony przedsiebiorca religijny znajdzie cytat uzasadniajacy kazda okolicznosc: od modlow do “wszechwiedzacego i wszechmocnego boga” o sprzyjajace warunki meteorologiczne do modlow w intencji ofiar katastrofy lotniczej spowodowanej przez te same warunki pogodowe, o ktore sie poprzednio modlil. Nasz klient-nasz pan. Najwazniejsi potentaci tego biznesu podzielili swiat na sfery komercjalnych wplywow. Ich glowne “biura podrozy” (w JEDNA STRONE) znajduja sie w Teharanie/Mecce, Watykanie i Jerozolime. Do dzis jestesmy swiadkami walki o zmonopolizowanie swiatowego rynku religijnego: W Irlandii Pln., na Balkanach, na Bliskim Wschodzie, Afganistanie , Kaszmirze…gdzie zainteresowane strony w jednym reku trzymaja swoje jedynie sluszne i podyktowane przez (oczywiscie) tego prawdziwego boga “swieta ksiege” a w drugiej kalasznikowa lub bombe (czasami jadrowa). No coz my, ktorzy nie doznalismy blogoslawienstwa religijnej schizofrenii -w imie tzw. politycznej poprawnosci-musimy sie temu przygladac z powaga i szacunkiem aby bron boze nie zostac oskarzonym o “wojujacy ateizm”. A juz ci, ktorzy nie potrafia powstrzymac sie od smiechu musza byc przygotowani na podzielenie losu autora slynnych dunskich karykatur, ktory do dzisiaj korzysta z 24-godzinnej ochrony policyjnej.

Pragne tym tekstem wniesc cos konstruktywnego do szerokiej dyskusji nad rola religii we wspolczesnej Polsce. Nikomu niczego nie narzucam. Bede bronil do upadlego prawa religijnych entuzjastow do swobodnego zrzeszania sie w kolkach zainteresowan, w ktorych w swoim gronie, bez ograniczen bede oni mogli uprawiac swoje zgodne z prawem rytualy. W panstwie demokratycznym zasluguja oni na te same prawa i obowiazki jak pozostale apolityczne organizacje bezdochodowe jak np: zwiazek milosnikow UFO, hodowcy krolikow ozdobnych, towarzystwo milosnikow gry w warcaby. Nadszedl czas i potrzeba podniesienia swiadomosci spolecznej o wadze i roli nauki i oswiaty we wspolczesnym swiecie. Mowmy o tym odwaznie, bez ogrodek jak ma to miejsce na Zachodzie w celu CALKOWITEJ sekularyzacji zycia politycznego w Polsce. Budujmy Polske w imie humanizmu i ogolnoludzkich zasad moralnych bez zadnych przymiotnikow. Pragne, aby zwlaszcza mlodzi Polacy zyli w poczuciu wiary we wlasne sily, bez poczucia winy, strachu, kompleksow czy wstydu. Wazne jest aby byli oni zdolni do samodzielnego myslenia i podejmowania odwaznych, racjonalanych, prawych decyzji godnych wyzwan 21 w.