Pierwszą stolicą Polski był Poznań, nie Gniezno…

www.gloswielkopolski.pl/magazynrodzinny/469421,pierwsza-stolica-polski-byl-poznan-nie-gniezno-dowody,id,t.html

Co uzasadnia tak śmiałą tezę, która oburzyła gnieźnian i niektórych naukowców?

Prof.Hanna Kóčka-Krenz: Przede wszystkim wielkość poznańskiego grodu. Składał się pod koniec X wieku z czterech warownych członów. A to dość jednoznacznie pozwala na stwierdzenie, że jego rola była bardziej doniosła niż innych grodów. W tym czasie żadna inna warownia piastowska nie składała się z tylu części. To wskazuje, że Poznań był głównym punktem oparcia rządów Mieszka I.

A Gniezno?

Prof. Hanna Kóčka-Krenz: Ten gród osiągnął wielkość poznańskiego znacznie później – dopiero w XI wieku. Bo trzeba pamiętać, że to właśnie wielkość warowni i wieloczłonowość decydowały o jej znaczeniu. A dla nas stanowią podstawę do wysunięcia wniosków co do ich roli w strukturach państwa. Powód jest prosty. Dla tego czasu nie mamy źródeł pisanych, które informowałyby nas o miejscu głównej siedziby książęcej. Nie możemy więc stwierdzić, skąd rządził Mieszko. Możemy natomiast próbować wskazać takie miejsca na podstawie badań wykopaliskowych. A te potwierdzają, że w tym czasie w centralnej Wielkopolsce funkcjonowało kilka naczelnych grodów piastowskich, z których za rządów Mieszka I największy był Poznań. Znacznie większy od Gniezna.

Prof. Hanna Kóčka-Krenz: Gdy Mieszko przyjął chrzest, jego poddani wyznawali wciąż wiarę przodków, a Gniezno było jej ostoją. Tam znajdował się ponadplemienny ośrodek kultu pogańskiego i jako taki funkcjonował w świadomości ludzi.



„Komunistyczne idee były (dla mnie) prostą kontynuacją Oświecenia”

Zygmunt Bauman

www.kki.pl/piojar/polemiki/novus/iluminaci/dolar.html

Przełom w produkcji czystszej i z nowego zrodla

energii.

> ehitman napisał:

> Przełom w produkcji darmowej energii:

Nie darmowej energi, lecz raczej nowego zrodla czystszej energi.

O weglu, ropie naftowej tez mozna powiedziec ze sa darmowymi zrodlami energi skoro sa juz zmagazynowane w zlozach. Nic tylko wydobywac………

Tylko ze te koszta wydobycia i zanieczyszczenia srodowiska.

Oczywiscie ze nalezaloby te sprawe zbadac. Fakt ze niema naukowego potwierdzenia wcale nie swiadczy ze technologia niema racji bytu.

Gdy pierwsze samoloty wznosily sie w powietrze, przez pewien okres, swiat naukowy nie byl przygotowany by to zaakceptowac.

Warto by sprawa zajeli sie biznesmeni ktorych stac na to by ja zbadac i ewentualnie zainwestowac w zakup w celu ogrzewania wiekszych obiektow czy tez w produkcje tych urzadzen.

To ze pewnych faktow tej technologi Rossi nie ujawnia publicznie ze wzgledow na konkurencje, tym bardziej ze patent jak do tej pory zostal mu przyznany tylko we Wloszech, swiadczy ze ma na uwadze nieprzyjemne doswiadczenia z przeszlosci.

Doswiadzczenia ktore jedni okreslaja ze byl ofiara biurokracji panstwowej oraz mafi z ktora nie chcial podzielic sie swym biznesem.

Inni ten fakt wykorzystuja by oskarzac go o oszustwo.

Jesli to byloby prawda, wiec oszustami byloby te kilkadziesiat osob bioracych udzial w poprzednich pokazach, jak tez szeregu naukowcow ktorzy potwierdzaja fakt wytwarzania duzej ilosci energi w reakcji wodoru z niklem w obecnosci katalizatora.

Re: Noblista Dan Shechtman – tez byl wysmiewany..

kochamrydzyka napisał:

> Izraelski naukowiec Dan Shechtman, laureat Nagrody Nobla za odkrycie „Quasicr

> ystals” wspomnina w wywiadzie dla gazety Haaretz, jak ludzie wysmiewali go, gdy

> upublicznil swe odkrycie.

… a Galileusza prześladowała Inkwizycja. Ale Schechtman miał przynajmniej doktorat prawdziwej uczelni.



Gaudeamus igitur

Noblista Dan Shechtman – tez byl wysmiewany….:))

Izraelski naukowiec Dan Shechtman, laureat Nagrody Nobla za odkrycie „Quasicrystals” wspomnina w wywiadzie dla gazety Haaretz, jak ludzie wysmiewali go, gdy upublicznil swe odkrycie.

Nawet jak to okreslil „kolos nauki” i dwukrotny laureat nagrody Nobla, Linus Pauling organizowal „nagonke na niego” twierdzac ze; niema cos takiego jak „quasicrystals”, sa tylko quasi-naukowcy.

Czy to samo dotyczy Rossiego, przekonamy sie wkrotce.:))

Re: Wladimir Guglinski-ma swoja teorie

kochamrydzyka napisał:

> Pytanie czy Einsztain byl w bledzie?

> Odpowiedz: jego teoria jest niekompletna…….

Każdy wie, że teoria względności jest niekompletna, choćby dlatego, że nie tworzy spójnej całości z mechaniką kwantową. Ale uchowaj nas Boże od szarlatanów i ich Nowej Fizyki.

Co do neutrin, mam dobrą pamięć i przypominam sobie poprzednie przypadki, kiedy imputowano im prędkość nadświetlną. Chętnie założę się, że za kilka tygodni po pomiarach z Gran Sasso nie pozostanie więcej, niż po zimnej fuzji z Salt Lake City.



Gaudeamus igitur

skok przez przepaść – test, czy liny starczy

> A co do tego ma precesja? GP B nie byl ‚zwiazany’ z osia Ziemi.

> Latal sobie po orbicie biegunowej.

Właśnie o to chodzi.

Mierząc z orbity kierunek oś Ziemi nie ma znaczenia.

Ale co będzie jeśli ten rok platoński nie wynika z precesji osi Ziemi?

A właśnie nie wynika, co pokazywałem na 40 sposobów…

Poza tym, jaka jest precesja na takiej pojebanej orbicie?

Księżyca nie potrafili wyliczyć, ani Merkurego, a co dopiero taki przypadek!

> testowanie Frame dragging moglo byc zasmiecone precesja,

> ale I tak jej wplyw bylby przewidywalny. Czyli dal by sie odfiltrowac

> z danych wyjsciowych.

Oczywiście, znając wynik z góry to żaden problem odfiltrować odchyły…

> Nie przypuszczam tez by jakas setka doktorantow I doswiadczonych

> fizykow pominelaby tak oczywisty czynnik.

No, to niech wyjaśnią najpierw te różne anomalie

z grawitacją/przyspieszeniami, bo inaczej jaką masz

pewność, czy przypadkiem one nie siedzą w tych pomiarach?

Ateizm czysty

Ateizmem czystym nazywamy swiatopoglad naukowy ksztaltowany poprzez logike

implikacji (tak sobie nazwalem logike matematyczna,ta podstawowa) po odrzuceniu boga.

Kim jest tutaj bog ?

To jest bog falszywy i moze nim byc bog jakiejkolwiek relligi,lub ukryte bogi symboliczne jak

nauka czy moda (trend).

Zeby byc ateista czystym trzeba odrzucic boga.Czlowiek ktory nie byl nigdy wierzacym ma powazne przeszkody bycia ateista czystym.W zasadzie nie moze byc.

Ale jednoczesnie ten ktory wierzy,po odrzuceniu boga moze byc czymkolwiek nawet antyteista

lecz nie musi byc ateista czystym.

A zatem przezywanie procesu odrzucania boga i jego odrzucenie jest warunkiem koniecznym

ale nie dostatecznym bycia ateista czystym.

Time is motion

smutas napisał:

> Stawiasz pytania glowie. Dla filozofa czas moze byc tylko „sposobem” uporzadkowania

> zdarzen w umysle, bez jakiegokolwiek fizycznego znaczenia. Ale my tu o fizyce a nie filozofii,

> prawda?

No wiec nie stawiam pytania na glowie, bo dyskusja tyczy fizyki.

> Wg. mnie, czas jest jednym z wymiarow czasoprzestrzeni.

Wedlug mnie czasoprzestrzen nie istnieje. Niemniej, powiedz mi w takim razie jak wymiar moze dylatowac?

> W tym kontescie nie ma znaczenia czy czas plynie, czy caly Wszechswiat porusza sie wzdluz

> „linii czasu”. Jest wiec „bytem fizycznym” (szkoda tylko, ze niedopowiedziales o co ci chodzi

> w tej nazwie…)

W terminie “czas” nie chodzilo mi ani o jednostke jego miary, ani o z/mierzony ruch, natomiast o jego znaczenie i rozumienie przez fizyke, bo jest to moim zdaniem jedno z fundamentalnych pojec dla tej nauki.

Reasumujac:

1. Czas jest bytem fizycznym

2. Wystarczy obalic jedna hipoteze w teorii, by ta zostala uznana za falszywa.

Przejde zatem do odpowiedzi na wczesniejsze posty, choc nie gwarantuje, ze dzis na nie odpowiem.



Z kaktusów najbardziej lubię tequilę

tak samo jak linia prosta, powierzchnia czy objetosc. Jest

> mierzalnym i obserwowalnym. Nie jest forma materii ale ma niewatpliwy na nia w

> plyw.

>

> Jesli przyjrzysz sie dokladnie wymiarom dokladniej, to mozesz dojsc do wniosku,

> ze i one nie istnieja. Wychodzac od punktu, ktory jest „nieostrym” pojeciem ma

> tematycznym, przez prosta… Dojdziesz do wniosku, ze jesli punkt nie ma ani dl

> ugosci ani szerokosci to i skaldajaca sie z punkow prosta de fakto nie moze pos

> iadac dlugosci. Albo problem z Paryskim wzorcem metra. Poprawiany juz byl kilka

> krotnie, a obecnie sluzy wylacznie jako okaz muzealny. Wskazywal poprawna dlugo

> sc tylko w scisle okreslonych warunkach (glownie chodzi o temp.). A na koncu, w

> raz ze wzrostem dokladnosci przyrzadow, okazal sie niewystarczajacy. Wchodzi tu

> w gre „konkretnosc” pojecia matematycznego – granica. Dochodzimy wiec do wymia

> row Plancka…. i co dalej?

>

> Mam nadzieje, ze tak wlasnie powinno byc. Obalenie hipotezy bedacej podstawa tw

> ierdzenia / teori, powinno automatycznie obalic ta teorie. Tak zdarzylo sie w

> przeszlosci i tak bedzie w przyszlosci. Jesli tylko znajdzie wystarczajaco mocn

> y argument to i Albert stanie sie tylko czescia Historii.

>

> cheers

Re: do jutra!

noveyy777 napisał:

> al.1 napisał:

>

> > noveyy777 napisał:

> Co to takiego?

Zapytam wprost. Czy roslinnosc jaka nas otacza byla stworzona przez demiurga, czy wyewoluowala z pierwotnego, florowego przodka?

> Antarktydę tez trzeba przeorac? Pod lasami deszczowymi,pustyniami i w gorach tez nalezy

> ryć i szukac brakujacych ognow? Poucz sie troche na temat biogeografii i statystyk, poniewaz

> masz o tym wszystkim mierne polecie.

A powiedz mi jak jest z dinozaurami? Czy nie slyszales ze dochodza co raz to jakies okazy, które nie byly wczesniej znane? Nawet pare lat temu w Polsce znaleziono fragmenty szkieletów najstarszego przedstawiciela dinozaurów na swiecie. Czy trzeba bylo ich szukac na biegunie? Ponadto, co jakis czas jest przesuwana wstecz homosapiensowa granica czasowa a i innych gatunków (np. strunowiec yunannozoon). A co powiesz na cywilizacje, których trzeba szukac na dnie mórz?

> Geologowie i paleontologowie nie kopia na hybil trafil, ze skamienialosciami jest jak z

> pokladami. Co ty myslisz ,ze jakos kopalny biotop istnial jakis czas ,a pozniej sie przeniosl w

> gory ,albo schowal pod szafe, zeby tam wtewoluowac nowa forme? I stad luki ,w ktorych

> chowaja sie „dowody” na ewolucję?;-)

Szuka sie sladówi, które moga byc w miejscach jeszcze nie przeszukiwanych. I to nie wyglada tak, ze wbijasz lopate w miejscu spodziewanym i od razu trafiasz.

> > Wiec jezeli kreacjonizm, to kto byl pierwszy:

> > bialy, czarny, czrwony czy zólty, czy tez pojawili sie wszyscy od razu? Bo np.,

> > jezel i pierwszy byl czarny, to z niego wyewoluowaly inne rasy.

> A co to za różnica?

Róznica jest taka, ze Pambuk musialby stworzyc od razu tyle kolorowych ras (o czym nie ma wzmianki w pismach swietych). A ewolucja dokonywala tych zmian przystosowaczych czlowieka do róznych klimatów i warunków (szerokie nosy u Murzynów, skosne oczy u rasy zótlej, czarny kolor skóry na terenach okolorównikowych itp.)

> skroc.pl/206c

> Przegladaj strony na drugiej znajdziesz odpowiedzi. Jutro reszta do komletu: ge

> netyka ,juz teksty na chomika wrzucilem ,ale jeszcze musze pomoc wam je pojac.

Jak znajde czas to zajrze. Nie chodzi mi o genetyke a zmiany przystosowawcze, czyli ewolucjonizm, o którym tu dyskutujemy.

> A ty wogóle wiesz o co ci chodzi?

Wiem. Wyglada na to, ze Ty nie wiesz, bo nie odpowiedziales mi na proste pytanie, które powtórze:

Ja: No i jakie w sumie masz konkluzje? 

Ty: Jw. 

Czyli? 

Kreacjonizm tak, ewolucja nie 

czy 

Ewolucja tak, kreacjonizm nie 

czy 

W pewnym sensie ewolucja a w pewnym sensie kreacjonizm 

> Pierwsze słyszę ,żeby Murzyni ,żołci, biali ludzie nie lezeli w granicach zainteresowania

> antropologii..No cóz człek cale zycie się uczy;-)

A gdzie ja napisalem, ze to nie nalezy to zainteresowan antropologii? Poza tym, róznorodnosc ras jest dowodem na zmienianie sie cech anatomicznych i fizjologicznych człowieka, a to jak najbardziej przystaje do ewolucji, o której tu dyskutujemy.

> To na poproszę o wymienienie tych dowodów. Zaczym zaczniesz przeszukować ściągi

> dla licealistow lepiej najpierw przejrzyj mojego chomiczka;-).

Nie potrzebuje tam siegac. Widziales kiedy jaszczurke? Czym ona jest wg. Ciebie? Dla mnie jest to miniaturka dinozaura. Odpowiesz skad sie wziela? Spróbuj znalezc ogniwo przejsciowe. I nie ma sie co wstydzic, ze stanowimy jedna rodzina z malpami. To sa nasi starsi bracia w futrze. Poza tym mam nadzieje, ze wiesz co to takiego atawizm i ze slyszales o odnotowanych przypadkach atawistycznego zmalpienia czlowieka. I co nam mówi atawizm? Ze w czlowieku ujawnily sie cechy naszych futrzanych braci. Tak, tak.

> Wlasnie o tym tam napisalem ,a jutro ukaze sie tutaj post na ten temat. Nabywan

> ie opornosci przez bakterie „dowodza mozliwosci ewolucji od zera silnikow molek

> ularnych” hhi. Dobrej nocki.

Jakkolwiek to nazwiesz, przystosowania by nie bylo, gdyby nic sie nie dzialo.

Pozdrowienstwa póznowieczorne

Time is money :-)

Stawiasz pytania glowie. Dla filozofa czas moze byc tylko „sposobem” uporzadkowania zdarzen w umysle, bez jakiegokolwiek fizycznego znaczenia. Ale my tu o fizyce a nie filozofii, prawda?

Wg. mnie, czas jest jednym z wymiarow czasoprzestrzeni. W tym kontescie nie ma znaczenia czy czas plynie, czy caly Wszechswiat porusza sie wzdluz „linii czasu”. Jest wiec „bytem fizycznym” (szkoda tylko, ze niedopowiedziales o co ci chodzi w tej nazwie…), tak samo jak linia prosta, powierzchnia czy objetosc. Jest mierzalnym i obserwowalnym. Nie jest forma materii ale ma niewatpliwy na nia wplyw.

Jesli przyjrzysz sie dokladnie wymiarom dokladniej, to mozesz dojsc do wniosku, ze i one nie istnieja. Wychodzac od punktu, ktory jest „nieostrym” pojeciem matematycznym, przez prosta… Dojdziesz do wniosku, ze jesli punkt nie ma ani dlugosci ani szerokosci to i skaldajaca sie z punkow prosta de fakto nie moze posiadac dlugosci. Albo problem z Paryskim wzorcem metra. Poprawiany juz byl kilkakrotnie, a obecnie sluzy wylacznie jako okaz muzealny. Wskazywal poprawna dlugosc tylko w scisle okreslonych warunkach (glownie chodzi o temp.). A na koncu, wraz ze wzrostem dokladnosci przyrzadow, okazal sie niewystarczajacy. Wchodzi tu w gre „konkretnosc” pojecia matematycznego – granica. Dochodzimy wiec do wymiarow Plancka…. i co dalej?

Mam nadzieje, ze tak wlasnie powinno byc. Obalenie hipotezy bedacej podstawa twierdzenia / teori, powinno automatycznie obalic ta teorie. Tak zdarzylo sie w przeszlosci i tak bedzie w przyszlosci. Jesli tylko znajdzie wystarczajaco mocny argument to i Albert stanie sie tylko czescia Historii.

cheers



Einstein may have believed that God doesn’t play dice, but God need not conform to Einstein’s beliefs.

Re: Który to wahadłowiec wylądował na Księżycu?

Bonobo, skad ten pesymizm? Wahadlowce nigdy nie byly projektowane do takich podrozy. Nawet w rozwazaniach koncepcyjnych. To tak jakbyc mial pretensje do projektantow kolejki na Kasprowy, ze nie laduje na Heathrow…

Ja tam w polityce „nie siedze” ale wg. mnie Kennedy mial w projektach kosmichnych US najmniej do powiedzenia. Tak sie tylko zlozylo, ze w tamtych czasach byl prezydentem. Zimna Wojna, zwiazane z nia incydenty plus blady starach Amerykanow przed „Czerwona Zaraza” pozwalaly na wydawanie ogromnych pieniedzy na min. NASA.

cheers



So long, and Thanks for All the Fish