Przeludnienie.

petrucchio napisał:

> noveyy777 napisał:

>

> > No proszę cię, dlaczego nie dałeś szansy Piotrowi. On powołal się na ten

> motyw,

> > on powinien się z tego wytłumaczyć. Pokrzyżowaleś mi moje plany:).

>

> LOL, gdybyś się nad tym zastanowił, sam byś zobaczył, że przeludnienie może być

> jedną z przyczyn wyludnienia.

Zgadza się, ale najpierw:

-Trzeba zjeść wszystkie zasoby.

-Nie mieć,gdzie uciec, zeby znalezć nowe zasoby.

Kiedy Europejczycy przybyli do Nowego Świata zastali tam 50 000 000 Ondian. Mimo, że zjedli megafaune dalej polowali na bizony i inne zwierzęta, łowili ryby i co jakiś czas walczyli ze sobą na wzajem wysyłając się do „Krainy wiecznych łowów”. Na tych licznych wojnach ginęli glownie mężczyzni, kobiety były brane w „jasyr”, lub zostawaly kolejnymi żonami wojownikow, ktorzy przeżyli i albo dalej rodziły dzieci, albo pomagały przy ich wychowaniu cięzką pracą i opieką. Bywały chude lata, mrozne zimy,ale śmiertelność nie była wysoka i dotykala głownie starców, których synowie pogineli w wojnach plemiennych i ktorych nikt nie chciaL wziąć do wiwamu. Więc KOLEJNY RAZ się pytam: na jakich zasadach odnosisz swoją argumentację do dyskutowanych Ameryk i Australii (tam Europejczycy zastali tylko okolo 700 000 Aborygenów)? Stosujesz nielogiczny argument ze złej analogii i w dodatku nadużywasz przez brak precyzji, stosując tendencyjnie dobrane przykłady.

Zaproponujesz w końcu ten czynnik selekcyjny, stosując go adekwatnie do dyskutowanego przykładu?

> > Można tutaj jeszcze dodać,że Irlandia leży na mało przyjaznym terytorium

> i że b

> > yła w tamtych czasach wyspecjalizowana pod względem upraw rolnych, a wiad

> omo, ż

> > e wyspecjalizowani giną najszybciej. Co innego z wielkim ucztowaniem na m

> egafau

> > nie, w buszu i na stepie.

>

> Mistrzostwo świata w naciąganiu argumentacji 😉

>

Ciekawe dolaczego? Poza tym zaczynasz atakować personalnie-pamietaj,że mamy moderatora, a nad nim też są jeszcze moderatorzy:).

pozdrawiam.

Re: Skutki epidemii sprzed 170, a demografia Iral

noveyy777 napisał:

> Coś takiego-napisz do ONZ, a może dostanisz Nobla za rozwiązanie kryzysu demogr

> aficznego.

Wątpię. „Naturalnym” rozwiązaniem kryzysu demograficznego jest masowe wymieranie z głodu, zwiększona śmiertelność niemowląt itp. Tyle wiadomo od dawna i nikt za to nie da Nobla. ONZ raczej stara się ograniczyć przyrost zawczasu — sztucznie i w sposób łagodny.

> Jeżeli chcesz tego przyłladu użyć, jako dowodu, to ja poproszę o namiary na

> konkretną literaturę. W tej chwili idę o zakład,że to jest jakiś przykład przei

> naczenia
. Mam ci uwierzyć,że zaraza wywolana 170 lat temu blokowała przez t

> en czas przyrost naturalny w Irlandii?

Tak, i na dodatek była to choroba *kartofli*, nie *ludzi*, niszcząca plony przez zaledwie 5 lat. Weź jakąkolwiek historię Irlandii — to dobrze znana sprawa. Zresztą zajrzyj sobie choćby do Wikipedii:

pl.wikipedia.org/wiki/Wielki_Głód_w_Irlandii_(1845-1849)

en.wikipedia.org/wiki/Great_Famine_(Ireland)

A tu masz wykres „wykładniczego wzrostu ze stałą średnią prędkością”:

en.wikipedia.org/wiki/File:IrelandRepublicPopulation1841.PNG



Może to wszyćko bez te atomy,

Że waryjota… momy.

Nagły rozwój cywilizacji 2 000 0000 o zastoju.

petrucchio napisał:

> Nigdzie nie sugerowałem, że _H. sapiens_ istnieje od 2 milionów lat…

Wybacz, ale ja się powołuję na tych na wyżej stojących. Na fachowców.

> ale fakt:

> czasu miał wiele — setki tysięcy lat — i przez prawie cały ten czas tworzył k

> ultury paleolityczne. To byli normalni ludzie, żyjący w niewielkich grupach ple

> miennych, w ogromnej większości powielający odziedziczone, wypróbowane w przesz

> łości wzorce kulturowe i starający się po prostu przeżyć..

No i nagle OŚWIECENIE Indian Nowego Świata i zdobywają technologię bliską starożytnym Egipcjanom i zaczynają budować piramidy. 2 000 000 lat zastoju i nagle takie pomysły. No co ty chcesz: Mc Gyverowie wypisz wymaluj:)

usenet.gazeta.pl/usenet/0,47943.html?group=pl.sci.biologia&tid=1033754&MID=%3Cj7i13r%24sie%241%40inews.gazeta.pl%3E

„Niemieccy archeologowie odkryli niedawno ok. 320 km na północny wschód od

Limy, stolicy Peru, najstarsze starożytne pozostałości po cywilizacji w

Południowej Ameryce. Datowanie metodą węgla C14 określiło wiek znalezisk na 5

000-5 500 lat temu. Kreacjoniści wiedzą, że w tym przypadku metoda ta jest

zawodna i nadaje zbyt duży wiek. Faktyczny wiek wynosi ok. 3 000-4 000 lat

temu (…). Ale akurat nie wiek jest tu istotny, tylko to, że te same metody

(np. oparte na węglu radioaktywnym) nadają ten sam wiek cywilizacjom w wielu

nawet odległych częściach świata, w tym na Bliskim Wschodzie i w południowej

Azji.

Najstarsze starożytne miasto Ameryki Południowej, Caral w Peru, leżące 23 km w

głąb lądu od wybrzeży Pacyfiku, zostało odkryte jeszcze w 1948 roku, ale aż do

niedawna nie budziło większych zainteresowań uczonych. Dopiero badania

peruwiańskiej archeolog Ruth Shady pokazały, jak ciekawe jest to miejsce – na

powierzchni 65 hektarów znajduje się tu zespół świątyń, amfiteatr, place i

domy mieszkalne. Znaleziska w Caral, jak i to ostatnie niemieckich archeologów

skłaniają zdaniem Ruth Shady do postawienia pytania, co spowodowało, że

„cywilizacje na całej naszej planecie powstały mniej więcej w tym samym

czasie”.(…)”

Do siwy: asteroida2 i pomruk na moderatorow!

to dobre i powszechnie popierane tu kandydatury

wyrazili też wstępnie zgodę

pomruk

asteroida2

nie ma na co czekać (madcio raczej już się nie odezwie)



„Długi czas byłem przekonany, że istotnie bez energii atomowej ludzkość nie da sobie rady, ze względu na wyczerpywanie się zasobów kopalin – dziś różne alternatywne wyliczenia i koncepcje pewnością moją zachwiały.” – Stanisław Lem

95% Włochów opowiedziało się w referendum przeciwko energetyce atomowej

Re: Ty nie wiesz o czym piszesz.

noveyy777 napisał:

> petrucchio napisał:

> > To, co powiedziałem. Jest hipotezą, zresztą łatwą do sfalsyfikowania.

>

> Więc proszę ją sfalsyfikować!

Proszę bardzo. Każdy gatunek pierścieniowy natychmiast falsyfikuje „prawo” Lönniga.

> Nieprawda. Co z tego,ze nikt nie podchwycił? Beheego koncepcję tez mało biologó

> w podchwyciło, a jednak jest prawdziwa. Ty cały czas posługujesz się argumen

> tem AD-NUMERUM i AD-PERSONAM,więc jak z tobą można dyskutować o biologii?

A ty potrafisz dyskutować? Czy tylko przyklejać argumentom adwersarza etykietki z podręcznika retoryki dla początkujących? Zauważyłem tylko, że jest to PRYWATNA TERMINOLOGIA Lönniga, nie używana przez nikogo poza nim samym. Dlaczego? Bo trzeba mieć choć odrobiną racji, żeby komukolwiek w świecie naukowym chciało się cytować i rozważać twoje koncepcje. Kontrast między wagą, jaką przywiązujesz do tego „prawa” i jego ZEROWYM oddźwiękiem w biologii jest uderzający.

> Jak się coś poleca, to się to linkuje. Kpw?

A ja specjalnie nie linkuję, żeby ci udowodnić, że sam nie znasz koncepcji, które tak reklamujesz, i że nic konkretnego o nich nie czytałeś.



Może to wszyćko bez te atomy,

Że waryjota… momy.

Re: Rozważ ten fragment

> Wolf-Ekkehard Lönnig powiedział:

> „Uczeni sądzili, że nadszedł czas na zrewolucjonizowanie tradycyjnych metod hod

> owli roślin jak i zwierząt. Byli przekonani, że przez stymulowanie i pózniejszy

> dobór korzystnych mutacji będą w stanie wyhodować nowe i ulepszone odmiany roś

> lin i zwierząt. W USA i Europie hojnie finansowano badania nad programami badaw

> czymi mającymi przyśpieszyć ewolucję poprzez selekcjonowanie korzystnych mutacj

> i.

> W latach osiemdziesiątych dwudziestego wieku na całym świecie euforia i nadziej

> e naukowców zgasły. W krajach zachodnich zaprzestano prac nad hodowlami mutacyj

> nymi, jako osobnej dziedziny badań. Niemal wszystkie mutanty wykazywały niekorz

> ystne cechy. Były kalekie, lub całkowicie niezdolne do życia. Wielokrotnie powt

> arzane doświadczenia potwierdzały, że liczba nowych mutantów ciągle się zmniejs

> zała i wciąż pojawiały się te same rodzaje (wyniki znane już od czasów doświadc

> zeń nad wywoływaniem mutacji u muszek owocowych przyp. moja)”.

A gdzie tu mowa o „prawie powtarzalnej zmienności?” Jakie jest jego SZCZEGÓŁOWE SFORMUŁOWANIE?



Gaudeamus igitur

Kim jest rodząca z etruskiego sanktuarium?

Nie byli to trojanie wygnani przez Greków z swej ojczyzny?

Jak widać, poród na stojąco,

to nie tylko styl Indian Amerykańskich.

W Polsce, robienie dzieci i ich poród to raczej sprawa pozioma.



Twój ślub, to legalne złodziejstwo.

Wszystko co posiadasz jest tylko pół warte.

Pamiętaj! Czas to pieniądz, skróć seks do minuty,

dłużej to rozrzutność.

Prabuty; znalazł tysiącletnie srebro Ottona Cesarza Niemiec.

Skarb należy do Warmii i Mazur,

nigdy do Gdańska.

Bo Prabuty należały zawsze do Prus Wschodnich, czyli do Warmii i Mazur.

Każda dyskusja na ten temat jest tu jałowa.

Honorowy gość nie rozpuścił i nie sprzedał.

Należy mu się 10% wartości znaleziska po prawie internacjonalnym,

czyli Jankeskim.



Twój ślub, to legalne złodziejstwo.

Wszystko co posiadasz jest tylko pół warte.

Pamiętaj! Czas to pieniądz, skróć seks do minuty,

dłużej to rozrzutność.

Posted in Bez kategorii | Tagged ,

Re: Swieto mysliwych

przy takich „okazjach” zawsze przypomina mi się rosyjska wyliczanka

pticy da zwieri na opuszkie liesa stojali

kagda w nich strielali – oni umirali



„Długi czas byłem przekonany, że istotnie bez energii atomowej ludzkość nie da sobie rady, ze względu na wyczerpywanie się zasobów kopalin – dziś różne alternatywne wyliczenia i koncepcje pewnością moją zachwiały.” – Stanisław Lem

95% Włochów opowiedziało się w referendum przeciwko energetyce atomowej

Nadużywanie religii szkodzi zdrowiu… i nie tylko

Jak myslacy czlowiek w 21 wieku moze tracic czas (niekiedy i cale zycie) “studiujac” bezpodmiotowa, kompletnie oderwana od rzeczywistosci pseudo-nauke pretensjonalnie nazwana “teologią”, ktora wyrosla z religijnego folkloru o duchach, ciezarnych dziewicach, zmartwychwstancach, wodochodziarzach, rogatych i skrzydlatych facetach(?), piekle, gadąjących wężach i (mojej jedynej ulubionej przypowiesci biblijnej) o zamianie wody w wino. “Teologia” jest eufemizmem, ktory wydaje sie brzmiec wzniosle, prawie szacownie ale dla kazdej nawet srednio wyksztalconej osoby termin ten zawiera w sobie tyle “naukowosci” ile mozna jej znalezc w astrologii, alchemii, numerologii czy scjentologii. Nie jest to dziedzina, od ktorej – tak jak w medycynie, naukach scislych czy nawet humanistycznych – mozna sie spodziewac wielu istotnych dla rozwoju naszej cywilizacji rozwiazan i odkryc. Czyzby teolodzy liczyli na to, ze Komitet Noblowski przyzna “Oscara” za komparatywne badania biomechaniki skrzydel aniola i np. motyla albo teorii poczecia Jezusa metoda In vitro? Panowie w sutannach (i w turbanach) nie ujawniajcie waszego “zawodu” zwlaszcza w kregu ludzi swiatlych, korzystajacych z dobrodziejstw wspolczesnej rewolucji naukowo-technicznej i informacyjnej. Oszczedzicie sobie wiele wstydu i niepotrzebnych pytan, na ktore nie bedziecie w stanie odpowiedziec. Nawet przecietny 5-klasista z dostepem do internetu z latwoscia moze obnazyc wasz obskurantyzm i dyletantyzm (o ile wy go nie obnazycie wczesniej). „Wyjasnianie” wszystkich niezrozumialych zjawisk „tajemnica” albo „niezbadana wola” antropomorficznego boga (czy bogow) rezydujacego “na wysokosci” jest przejawem kompromitujacego was infantylizmu. Przywoluje pamiecia nieformalna rozmowe z ksiadzem (po cywilu) sprzed paru lat, ktory przyznal mi sie, ze akceptuje teorie ewolucji kwestionujaca 6-dniowa “teorie” stworzenie swiata i wiele innych aspektow biblijnej narracji. Bronil on utylitaryzmu religii. Kazde wyznanie ze swoimi obrzadkami i uproszczonym jezykiem i kodem moralnym – w jego pojeciu – utrzymuje spojnosc spoleczna i narodowa tozsamosc. Religia godzi ich z rzeczywistoscia bez wzgledu na to jaka ona jest sprzyjajac tym samym utrzymaniu porzadku publicznego. Dla niego Biblia to nie pozbawiona urokow metafora literacka, ktora towarzyszyla mu od urodzenia, do ktorej jest przywiazany raczej na poziomie emocjonalnym niz intelektualnym. Oczywiscie -podobnie jak slynna pani Agnes Gonxha Bojaxhiu – i on czasami ma watpliwosci w istnienie jakiegokolwiek boga ale wyswieconemu ksiedzu trudno jest sie do tego przyznac przed samym soba i zwlaszcza przed innymi. Ujela mnie odwaga i szczerosc tego czlowieka. “Kto ma ksiedza w rodzie tego bieda nie ubodzie”– ludowe przyslowie.

Skoro o pragmatyzmie mowa. Czy nalezy sie temu dziwic, ze ci mezczyzni zainwestowali caly swoj potencjal intelektualny w religijny przemysl uslugowy? Badz co badz jest to „kariera zawodowa”, ktora oferuje bezplatny dach nad glowa, opierunek, samochod, pomoc domowa calodobowo zaspakajaca ich wszelkie potrzeby, nieograniczony dostep do dzieci no i najwazniejsze stosunkowo monotonna ale nieskomplikowana i nie wymagajace szczegolnych, konkretnych kwalifikacji zawodowych zajecie. Przyjrzyjmy sie blizej na jakich zasadach komercyjnych operuje przemysl religijny. Tajemnica jego sukcesu jest idealny, wymarzony przez kazdego produkt: NIESMIERTELNOSC. Nie wiadomo kto wpadl na ten genialny pomysl na robienie pieniedzy i sprawowania nieograniczonej wladzy nad ludzmi. Ta przyslowiowa „zlotodajna zyla”, ktora religijni “dilerzy” sprzedaja na slowo nie dajac nam ani pokwitowania ani gwarancji, ta JEDNORAZOWA oferta „handlowa” oparta na sprzedazy biletow do nieba (oczywiscie w JEDNA STRONE) cieszy sie nieslabnaca popularnoscia mimo niemoznosci zweryfikowania jej ze szczesliwymi klientami. (Innym towarem jest tzw. “rozgrzeszenie” rowniez cieszace sie duzym wzieciem ale KK musi konkurowac w tej dziedzinie z ziemskimi organami scigania i sadownictwem.) Na prozno mozemy szukac listow dziekczynnych od “szczesliwych klientow” na witrynach i forach internetowych reklamujacych rozne korporacje religijne. A szkoda bowiem ta powszechnie stosowana w swiecie biznesu praktyka podniosloby ich reputacje nie mowiac juz o potwierdzeniu jakosci i wiarygodnosci udzielanych uslug. System taki upraszcza relacje miedzy petentem i uslugodawca na korzysc tego ostatniego gdyz z zasady wyklucza mozliwosc skladania reklamacji, zazalen I PRAWA DO REFUNDACJI. Po prostu genialne! Praca przecietnego przedsiebiorcy religijnego sprowadza sie do nudnego i rutynowego klepania, nie zmienionych od prawie 2000 lat (1500 lat w przypadku Islamu) tekstow bedacych w istocie plagiatem innych przed-chrzescijanskich mitologii. Jedyna trudnosc polega na dobraniu mniej lub bardzie pasujacych fragmentow z tzw. swietego pisma w zaleznosci od wymagan klienta a dokladniej tego co klient (a wlasciwie jego najblizsi) chcialby uslyszec. Zazwyczaj doswiadczony przedsiebiorca religijny znajdzie cytat uzasadniajacy kazda okolicznosc: od modlow do “wszechwiedzacego i wszechmocnego boga” o sprzyjajace warunki meteorologiczne do modlow w intencji ofiar katastrofy lotniczej spowodowanej przez te same warunki pogodowe, o ktore sie poprzednio modlil. Nasz klient-nasz pan. Najwazniejsi potentaci tego biznesu podzielili swiat na sfery komercjalnych wplywow. Ich glowne “biura podrozy” (w JEDNA STRONE) znajduja sie w Teharanie/Mecce, Watykanie i Jerozolime. Do dzis jestesmy swiadkami walki o zmonopolizowanie swiatowego rynku religijnego: W Irlandii Pln., na Balkanach, na Bliskim Wschodzie, Afganistanie , Kaszmirze…gdzie zainteresowane strony w jednym reku trzymaja swoje jedynie sluszne i podyktowane przez (oczywiscie) tego prawdziwego boga “swieta ksiege” a w drugiej kalasznikowa lub bombe (czasami jadrowa). No coz my, ktorzy nie doznalismy blogoslawienstwa religijnej schizofrenii -w imie tzw. politycznej poprawnosci-musimy sie temu przygladac z powaga i szacunkiem aby bron boze nie zostac oskarzonym o “wojujacy ateizm”. A juz ci, ktorzy nie potrafia powstrzymac sie od smiechu musza byc przygotowani na podzielenie losu autora slynnych dunskich karykatur, ktory do dzisiaj korzysta z 24-godzinnej ochrony policyjnej.

Pragne tym tekstem wniesc cos konstruktywnego do szerokiej dyskusji nad rola religii we wspolczesnej Polsce. Nikomu niczego nie narzucam. Bede bronil do upadlego prawa religijnych entuzjastow do swobodnego zrzeszania sie w kolkach zainteresowan, w ktorych w swoim gronie, bez ograniczen bede oni mogli uprawiac swoje zgodne z prawem rytualy. W panstwie demokratycznym zasluguja oni na te same prawa i obowiazki jak pozostale apolityczne organizacje bezdochodowe jak np: zwiazek milosnikow UFO, hodowcy krolikow ozdobnych, towarzystwo milosnikow gry w warcaby. Nadszedl czas i potrzeba podniesienia swiadomosci spolecznej o wadze i roli nauki i oswiaty we wspolczesnym swiecie. Mowmy o tym odwaznie, bez ogrodek jak ma to miejsce na Zachodzie w celu CALKOWITEJ sekularyzacji zycia politycznego w Polsce. Budujmy Polske w imie humanizmu i ogolnoludzkich zasad moralnych bez zadnych przymiotnikow. Pragne, aby zwlaszcza mlodzi Polacy zyli w poczuciu wiary we wlasne sily, bez poczucia winy, strachu, kompleksow czy wstydu. Wazne jest aby byli oni zdolni do samodzielnego myslenia i podejmowania odwaznych, racjonalanych, prawych decyzji godnych wyzwan 21 w.

Noveyy ciągle gada od rzeczy

Nie napisałeś „polipeptydy traca stabilność przestrzenną”, napisałeś „białka traca konformację, kiedy schodza ponizej 50 aminokwasów”. Białka to polipeptydy, ale polipeptydy poniżej 50 aminokwasów to nie białka – przynajmniej wg większości definicji. Stabilność to zupełnie inne pojęcie niż konformacja, zresztą i tu mam zastrzeżenia nawet do poprawionego sformułowania. Ja odpowiedziałem po prostu na Twój konkretny post z konkretnymi słowami, natomiast ty właśnie w tej chwili dopowiadasz co innego. Więc nie gadaj, że coś sobie dopracowałem tylko sam przeczytaj swe własne słowa. Cały czas czekam na jakakolwiek odpowiedź na swój post, nie mogę sie doczekać, zamiast tego tylko „duoucz sie”, „mitomański” itd. Jak widać jednak mam lepsze przygotowanie merytoryczne, przynajmniej nie mylę pojęć. Zaczniesz wreszcie mówić do rzeczy?

noveyy777 – nikt cię nie czyta

Noveyy777 – spójrz na swój wątek choć przez chwilę obiektywnie. 7 twoich elaboratów i jedna dwulinijkowa odpowiedź.

Czy naprawdę masz wciąż nadzieję, że ktoś czyta twoje wypowiedzi? Może czas poszukać innego forum, gdzie jeszcze cię nie znają?

Białka są sterowane przez anioły

Przykład zaczerpnięty z „Biochemii” Stryera:

Weźmy białko składające sie ze 100 aminokwasów (to bardzo małe białko). Załóżmy , ogromnie upraszczając, że każdy z aminokwasów przyjąć może jedną z 3 możliwych przestrzennych konformacji (można wyróżnić więcej!) . Jak długo takie białko w sposób przypadkowy zwinęłoby się w konformację natywną, by spełniać swe role? Możliwych struktur białka jest w tym modelu 3^100, czyli 5*10^47. Jeśli czas potrzebny do przejścia z jednej do drugiej wynosi tylko 10^ -13 s, całkowity czas potrzebny do znalezienia optymalnej struktury dla tego malutkiego białka wyniósłby 1,6*10^27 lat.

Wniosek – nie istnieje SAMOzwijanie się białka. Tym zwijaniem kierują inteligentne anioły. Żadne SAMOposzukiwanie optymalnej formy białka nie dałoby najmniejszych szans na SAMOpowstanie żywego organizmu w jakimkolwiek rozsądnym czasie.

Amerykanscy menadzerowie.

majka_monacka napisała:

> Jeśli biznes goni za tanią siłą roboczą, to czemu nie zatrudnić

> tanich szefów korporacji z Chin, którzy za promil amerykański premii będą dosko

> nale zarządzali amerykańskimi korporacjami.

Chinczycy jak na razie bryluja w najlepszych szkolach podstawowych,gimnazjach i liceach.

Na wyzszych uczelniach nie idzie juz im tak dobrze.

www.greatschools.org/cgi-bin/ny/other/2796#toc

W najlepszych szkolach nowojorskich Chinczycy stanowia okolo 64% uczniow a na uczelniach jak Columbia U i NYU juz tylko 20%.

collegesearch.collegeboard.com/search/CollegeDetail.jsp?collegeId=3853&AffiliateID=moreexplore&BannerID=393

W dalszym ciagu bialy WASP jest najlepszym menadzerem i tak przez dlugi czas jeszcze zostanie.

> Wypłacenie miliardowych premii powi

> nno być uwarunkowane przetargiem na tanią siłę roboczą do zarządzania. (Tym bar

> dziej, że amerykańscy durnie nie mają już doświadczenia w zarządzaniu realną pr

> odukcją a tylko wirtualnymi transakcjami transferu kapitału tam gdzie najtańsza

> siła robocza.)

Amerykanscy menadzerowie byli i sa najlepsi na swiecie.

Re: Stworzenie i odpowiedzialność.

noveyy777 napisał:

> 1) Jeżeli twój Bóg tego nie stworzył, to nie może być tego Bogiem.

Problem odpowiedzialnosci Boga zostawmy moze na razie bo jest za trudny,i w dodatku

nie jest potrzebny na poczatku.

Otoz,ja jestem fizykiem i jako fizyk wierze ze swiat materii da sie badac i opisywac poprzez

rozne teorie i potwierdzajace je doswiadczenia.Bog nie jest mi w tym swiecie potrzebny w ogole.

Jak wyobrazimy sobie brak zycia na Ziemi to Wszechswiat bez Boga jest jak najbardziej realny

bo nie ma w nim ani dobra ani zla.Kiedy jest zycie a nawet czlowiek to dalej nie wiem czy Bog

jest do tego potrzebny,bo skad mam to wiedziec? To co nazywamy cierpieniem (bolem) moze

byc jedynie wynikiem tego ze sa takie a nie inne systemy materii zwane oraganizmami.

Nawet jak dodamy do tego czlowieka to dalej dobro i zlo z nim zwiazane mozemy tlumaczyc

„naukowo” czyli tak jak nauka jest dzis rozumiana (ale ta defincja niedlugo sie zmieni).

I tutaj wszyscy czyli ja i ateisci (bo wierzacy juz moga cos protestowac) jestesmy zgodni.

Taki punkt widzenia czy tez taki swiatopoglad zapewnia mi komfort bycia fizykiem.

A zatem gdzie zgubilem mojego Boga? O,nie ,nie,nie zgubielm Go. On jest we mnie.

Jest we mnie i ja to potrafie udowodnic,tyle ze tylko sobie.Jest nim moja samoswiadomosc

ktora potrafi stwierdzil ze ja istnieje.Skoro ja wiem ze istnieje, istnieje Bog,bo to jest to samo.

Ja to tak czuje,zatem jest to moje doswiadzczenie ktore potwierdza istnienie Boga.Moge go

powtorzyc w kazdej chwili kiedy mam czas.Jak nie mam czasu i jestem zalatany to nie zastanawiam

sie nad tym i nie jestem swiadomy jego obecnosci.Mogbym tak zyc zawsze jak

rowniez mogbym tez zyc tak,ze po stwierdzeniu ze jestem uwazac ze ta moja samoswiadomosc

jest wlasnoscia mojego mozgu i wtedy bylbym ateista.

Ja natomiast uwazam ze ta samoswiadomosc ma swe korzenie w nad czy pod swiadomosci,

cala ta topologia nie ma znaczenia,gdyz jest tylko wlasnoscia mozgu czlowieka ktory mysli

topologicznie.

Jaka jest roznica pomiedzy tymi punktami widzenia? Nie ma. I to wlasnie na tym polega istota

Boga jako bytu obecnego przy idealnym poczuciu wolnosci.

Poczucie to sprawia ze mozemy wybrac.Dalej widze to jako moj udzial w Nim czyli w tym wszystkim

co nazywa sie ID swiata,tylko ze ja jakby polaczylem to ID z bogiem

religijnym a raczej z ta jego czescia ktora nie jest sprzeczna z moja logika jako obiektywna logika,

czyli matematyczna.

Aby to zachowac Bog nie jest mi potrzebny w tym swiecie,a zatem nie jest mi potrzebna jakakolwiek Jego interakcja z tym swiatem poza mna,czyli uwazam ze Bog nie stworzyl swiata.