Skutki epidemii sprzed 170, a demografia Iralandii

petrucchio napisał:

> I to jest przypadek typowy, czy sensacyjny wyjątek od reguły? Jak wiele dzieci

> zaginionych w lesie umarło w ciągu kilku dni?

Było kilka podobnych przypadków. Skoro nawet dziecko potrafi przeżyć w buszu, to tym bardziej dorośli ludzie i to zaprawieni myśliwi nomadzi. Ten przykład podałem ot tak, ponieważ nie musiałem go podawać ze względu na fakt,że twój argument był bezsensowny już u samych podstaw.



> Wykładniczy wzrost populacji ZAWSZE ulega nasyceniu i wyhamowaniu z powodu taki

> ch czy innych ograniczeń.

Coś takiego-napisz do ONZ, a może dostanisz Nobla za rozwiązanie kryzysu demograficznego.

>Katastrofy demograficzne spowodowane przez epidemie l

> ub choćby przejściowy niedostatek żywności mogą mieć bardzo długotrwałe skutki.

Akurat fakty mowią coś węcz przeciwnego. Ty wiesz ile ludzi umiera w Afryce z niedożywienia? Jednak wzrost netto i tak jest ogromny i wystarczy kilka dobrych lat i mamy kolejną katastriofę demograficzną. Ale co ty tam masz do powiedzenia na temat zaraz i epidemii, ponieważ jakoś pominąłeś NAUKOWE argumenty, ktore ja przytoczyłem.

> Irlandia, kraj europejski, ma dziś o dwa miliony mniej mieszkańców, niż miała

> w 1841, przed zarazą ziemniaczaną. To tyle, ile w tamtym czasie umarło z głodu

> lub wyemigrowało (jednych i drugich było około miliona) — a to znaczy, że Irla

> ndia dziś, po 170 latach, dopiero zaczyna odrabiać ówczesną stratę ludności. Pr

> zez ponad wiek jej demografia praktycznie stała w miejscu.

Jeżeli chcesz tego przyłladu użyć, jako dowodu, to ja poproszę o namiary na konkretną literaturę. W tej chwili idę o zakład,że to jest jakiś przykład przeinaczenia. Mam ci uwierzyć,że zaraza wywolana 170 lat temu blokowała przez ten czas przyrost naturalny w Irlandii?

> Powtarzam: dysponując techniką mezolityczną, nie przeżyłbyś w dziewiczym środow

> isku Australii jednego tygodnia…

Mnie nie interesuje twoje POWTARZANIE, ponieważ ty nie jesteś dla mnie żadnym godnym zaufania autorytetem. Mnie interesują KONKRETNE DOWODY NAUKOWE,a nie twoje fantazje!

I jak ze mną dyskutujesz, to cytuj,co piszę.

pozdrawiam.

Przepis na sztuczną inteligencję.

chasyd_666 napisał:

Był taki jeden profesor, co próbował,ale czepialski (czyli ja) go

strasznie zgłuszył:

www.racjonalista.pl/index.php/s,35/d,1106/t,0

www.racjonalista.pl/index.php/s,35/d,1121

PRZEPIS NA SZTUCZNĄ INTELIGENCJĘ WEDŁUG PROFESORA BERNARDA

KORZENIEWSKIEGO
(mam nadzieję, że pan Bernard pracuje nad swoimi

„teoriami” po godzinach pracy, a nie na koszt naszych podatków

awe.mol.uj.edu.pl/~benio/ ):

„Istota Pańskiego wywodu: samoświadomy mózg musiałby posiadać :

neuropodobny system

połączeń procesorów, byc bardzo złożony, być siebie samoświadomy na sposób

człowieka, mieć oczy uszy i nos, czuć sprzeczne popędy i emocje oraz popędy

motywacyjne…czyli Ameryki Pan nie odkrył. Truizmy (dziecko by powiedziało:

„oczywiste oczywistości”:-)). Naukowość Pańskich wywodów przydaje się chyba

tylko do tego, żeby pokazać, że zrobienie sztucznej inteligencji jest amożebne.

Nikt nie wie jak to się dzieje, że złożone z martwych atomów biologiczne mózgi

mogą być same siebie świadome. Nikt nie wie co trzeba zrobić, żeby

plastikowo-metalowe procesory złożone z martwych atomów mogły być same siebie

świadome. Wszystkie rozważania na ten temat to pseudo-filozofia nie nauka.

Możemy poznać zapis dyskietki, odpowiednie pliki, fizyczne połączenia pomiędzy

poszczególnymi plikami, ale nigdy nie pojmiemy, jak to możliwe żeby płyta CD

złożona z martwych atomów mogła być samoświadoma. Widać mózg ludzki nie jest w

stanie sam siebie do końca zrozumieć, a ten koniec to istota sprawy! „Prędzej

wielbłąd przejdzie przez ucho igielne niż ludzkość zrozumie istotę

samoświadomości”. ”

Człowieku, ty ewoluujesz!

Znaczy to, że początkowo efekt założyciela sprawił, że kobiety bardzo późno, jak na tamte czasy (w sensie kultury), rodziły pierwsze dziecko. Rekombinacja genetyczna ściągnęła ten wiek do bardziej prawidłowych, dla naszego gatunku, wartości.

Lepszą przeżywalność i sukces reprodukcyjny miały dzieci rodzone przez młodsze kobiety.



„W poradach na ogół jest coś podejrzanego” – Leszek Kołakowski 🙂

Matka walczy z bakteriami na placach zabaw siec…

Kontakt dziecka z bakteriami jest konieczny dla prawidlowego rozwoju odpornosci immunologicznej dziecka. Do takich wnioskow doszedl inny amerykanski naukowiec.

Niech pani psycholog zamie sie swoja dziezina. Dzieci zawsze maja kontakt z bakteriami bo one sa wszedzie nawet z pozoru czystych miejscach.

Od poczatku swiata odpornosc dziecka na zakarzenia chorobami ksztaltuje sie poprzez kontakt z bakteriami ktore dzilaja jak szczepionaka uodparniajaca.

Dziecko chowane w sterylnych warunkach bedzie czesciej zapadalo na choroby zakazne bo organizm nie mial okazji uodpornic sie od roznego rodzaju bakterii.

Jak wiadomo bakterie odradzaja sie w ciagu sekund.W tzw.czystym miejscu po wyjsciu sprzataczki pojawiaja sie nowe bakterie bo taka jest ich natura i nie ma takiej mozliwosci zeby je wszystkie wyeliminowac.

Wystarczy informacja

jeżeli od tego ojca dziecko to będzie miało już 200 braci. Może akurat niektórzy przybrani rodzice będą woleli sprawdzonego reproduktora od przypadkowo wybranego nowicjusza?

Re: Definicja Dawkinsa.

Ależ nikt nie kwestionuje cech, różnimy się jedynie sposobem powstania i dochodzenia do tych cech. Jak nie potrafisz tego pojąc to trudno. Dziecko jak się uprze to nie przekonasz go w żaden sposób. Ono musi dorosnąć do bardziej szerokiego spojrzenia na sprawę. W swym uporze przypinasz mą pięcioletnią wnuczkę, gratuluję Ci stopnia rozwoju psychicznego!

Naukowiec naukowca naukowcem pogania

Raczej ty powinieneś się pochwalić jaką to ty szkołę kończyłeś która pozwoliła ci wznieść się na takie wyżyny “naukowości”. Zaczynam coraz poważniej podejrzewać że masz wykształcenie techniczne, co w sposób nieunikniony oznacza brak wyczucia, brak polotu, brak wyobraźni. Te ciagłe “Dziecko, kobieto, panienko” świadczą o twoim nieposkromionym pragnieniu dominacji. To ciągłe rozwijanie pawiego ogona, to ciagle “jaki to ja jestem wielki naukowiec” zdradzaja raczej jakiś kompleks niższości.

A jeśli dopiero przy pięćsetnym wpisie zdecyduję się ustąpić, to co, taki wielki umysł jak ty będzie przez cały czas mamrotał tę swoją mantrę o naukowości, będzie cały czas groził i udawał wielkiego bohatera ? Taki wielki naukowiec a nie potrawi nabrać do zwykłych słów należytego dystansu. Tyle się uczyć żeby dojść do czegoś takiego ! Już wolę te moje osiem klas zwyczajnej powiatowej szkoły.

Spózniony seans z ewolucją h.sapiens w roli głowne

Piotr Gąsiorowski jest uparty jak male dziecko nie chce zrozumieć, że jak się wolniej idzie, to się pózniej zajdzie do celu. Nie rozumie ,ze jak się nie ewoluuje,lub wolniej ewoluuje, nie zmienia wcale,lub zmienia w cos innego, to mimo uplywu czasu pozostaje się takim samym, lub zmienia sie wolniej. Tempo mutacji, a więc i ewolucji można przyrównać do marszu przez eony czasu przy rownoczesnym zmienianiu sie w jakims sensie. Dobra analogia jest proces starzenia się. Ludzie zyja jakis okreslony czas i podczas tego okresu proces starzenia posuwa sie do przodu. Tak ze po 70 latach h.sapiens jest z reguły tak stary , że po prostu umiera.

A co by było, gdyby procesy powodujace starzenie się przebiegały o połowę wolniej? Wóeczas człowiek w wieku 70 lat byłby o polowę starszy niż zwykle. A co by było, gdyby człowiek wogóle się nie starzał? Wowczas h.sapiens w wieku 70 lat byłby taki sam, jak 70 lat wcześniej.

Ewolucja jakiegoś gatunku, to znaczy stopniowy proces transformacji na przestzeni czasu, można przyrowniać do procesu starzenia. Jezeli jakis organizm ewoluje z tempem, ktore pozwoli mu sie przeistoczyc w inny gatunek w normalnym tempie, to przistoczy sie w ten inny gatunek po „70 latach”. Jeżeli tempo ewolucji spadnie o trzy razy, to organizm ten bedzie się ,mimo upływu czasu, trzy razy wolniej przeistaczał. Tak ze gdy minie te „70 lat” ten organizm będzie o 3 razy mniej przeistoczony w inny gatunek niz normalnie.



Teraz kiedy odkryto ze h.sapiens mutuje o 3 razy wolniej, przy fakcie, ze eukarionty charakteryzuja sie takim samym tempem mutacji, oznacza , ze „wspólny przodek przodka h.sapiens i szympansa” doszedł do swojego celu, to znaczy stał sie „wspólnym przodkiem szympansa i h.sapiens” 3 razy pózniej. Nie 6000.000 lat temu,lecz 2000.000 lat temu. Czy aż tak ciezko to pojąć Panowie ewolucjoniści? Czy Piotr Gasiorowski tego nie pojmuje, czy nie chce tego faktu przyjąc do wiadomości ? Nie przyjmuje do wiadomości,że ten „wspólny prdzodek przodka szympansa i h.sapiens” spóznil się na seans ewolucji h.sapiens?

petrucchio napisał:

> > Na pl.sci.biologia to wrzucam.[/b]

>

> Wrzucaj sobie, gdzie chcesz. Śmieci to śmieci, nawet jeśli wrzucisz je do salon

> u zamiast do kontenera.

Wiesz, kiedyś, za czasów kiedy umarl Karol Sabath, potrafiłeś zachować się inaczej, przyznać do błedu. Teraz dostałeś jakiejś intelektualnej cieczki, jakiegoś ADHD. Co ty chcesz mieć zawsze rację? Tak się nie da Piotrze!

> Dałem ci szansę, żebyś mógł się honorowo wycofać z błęd

> nego rozumowania, a ty z niej nie skorzystałeś.



Przepraszam-którego konkretnie błedu ? Przcież nawet nałe dziecko potrafi zrozumieć, że jak ktoś się nie starzeje (nie ewoluuje w coś innego), to nawet za 6000.000 lat będzie takim samym młodzieńcem. Jezeli np. szympanse się nie zmieniają, to nawet po 6000.000 lat bedą takie same. Jeżeli „przodek wspólnego przodka szympansa i h.sapiens” przeistaczał się w tego „wspólnego przodka” trzy razy wolniej, to znaczy , że w końcu przeistoczył się w niego trzy razy pózniej niż myslano, nie 6000.000 lat temu (bo to by było szybciej nie pózniej) lecz 2000.000 lat temu. Czy to takie trudne Piotrze,czy może tak trudno sie przyznac do zlego zrozumienia?

>Jeśli dodatkowo musisz się komp

> romitować na usenecie, to twoja sprawa i twój masochizm.

Dla prawdy mogę się nawet kompromitować. A podejrzewam ,że nawet stanąc pod murem. I tym się róznimy Piotrze.

pozdrawiam i zwalniam z obowiazku dalszej dyskusji.

Chcesz mić rację gdy jej nie masz?

petrucchio napisał:

> > Na pl.sci.biologia to wrzucam.[/b]

>

> Wrzucaj sobie, gdzie chcesz. Śmieci to śmieci, nawet jeśli wrzucisz je do salon

> u zamiast do kontenera.

Wiesz, kiedyś, za czasów kiedy umarl Karol Sabath, potrafiłeś zachować się inaczej, przyznać do błedu. Teraz dostałeś jakiejś intelektualnej cieczki, jakiegoś ADHD. Co ty chcesz mieć zawsze rację? Tak się nie da Piotrze!

> Dałem ci szansę, żebyś mógł się honorowo wycofać z błęd

> nego rozumowania, a ty z niej nie skorzystałeś.



Przepraszam-którego konkretnie błedu ? Przcież nawet nałe dziecko potrafi zrozumieć, że jak ktoś się nie starzeje (nie ewoluuje w coś innego), to nawet za 6000.000 lat będzie takim samym młodzieńcem. Jezeli np. szympanse się nie zmieniają, to nawet po 6000.000 lat bedą takie same. Jeżeli „przodek wspólnego przodka szympansa i h.sapiens” przeistaczał się w tego „wspólnego przodka” trzy razy wolniej, to znaczy , że w końcu przeistoczył się w niego trzy razy pózniej niż myslano, nie 6000.000 lat temu (bo to by było szybciej nie pózniej) lecz 2000.000 lat temu. Czy to takie trudne Piotrze,czy może tak trudno sie przyznac do zlego zrozumienia?

>Jeśli dodatkowo musisz się komp

> romitować na usenecie, to twoja sprawa i twój masochizm.

Dla prawdy mogę się nawet kompromitować. A podejrzewam ,że nawet stanąc pod murem. I tym się róznimy Piotrze.

pozdrawiam i zwalniam z obowiazku dalszej dyskusji.

Australopiteki, czy przodkowie h.sapiens?

http://skroc.pl/cb16

„W porównaniu z czaszkami ludzkimi i małpimi, czaszka Australopithecinae jest uderzająco małpia, a nie ludzka. Sugerowanie czegoś wręcz przeciwnego można by przyrównać do zapewniania, że czarne jest białe (…)Nasze znaleziska nie pozostawiają chyba żadnej wątpliwości, że (…) Australopithecus nie przypomina Homo sapiens, tylko żyjące obecnie małpy oraz małpy człekokształtne”

Solly Zuckerman

http://skroc.pl/3ea4

1) Australopitek afarensis (LUCY) 2) Goryl 3) Australopitek africanus 4)Szympans 5)Człowiek neandertalski 6)Człowiek współczesny 7) Australopitek robustus 8)Goryl.

„Poszukiwania przysłowiowego ‘brakującego ogniwa’ w rozwoju człowieka, swiętego Graala niezniszczalnej sekty anatomów i biologów, stały się pożywką dla spekulacji i mitów pleniących się dziś tak samo, jak 50 lub więcej lat temu”

Solly Zuckerman

CZY ISTNIEJĄ PRZEKONUJĄCE ,OSTATECZNE DOWODY NA TO , ŻE AUSTRALOPITEKI CHARAKTERYZOWAŁY SIĘ TYPOWO LUDZKIM SPOSOBEM LOKOMOCJI ? CZY ISTNIEJĄ DOWODY NA TO , ŻE DŁONIE AUSTRALOPITEKÓW UWOLNIONE WSKUTEK PIONIZACJI POSTAWY CIAŁA PODCZAS LOKOMOCJI EWOLUOWAŁY W STRONĘ PRECYZYJNYCH DŁONI , JAKIE MAJĄ LUDZIE ? BYNAJMNIEJ:


,Australopithecus afarensis („Dziecko z Dikika”), ok. 3,3 mln lat temu

Od bioder w dół dziewczynka z Dikika wyglądała bardzo współcześnie. Ale górna część ciała, jak u „Lucy”, miała bardziej małpią budowę. Jej mózg był mały, nos płaski jak u szympansa, a twarz długa i

wystająca. Kości palców były zakrzywione i niemal równie długie jak u szympansów. Jej obie łopatki (w

pełni zachowane i jedyne jak dotąd znaleziska tych fragmentów szkieletu australopiteków) były takie,

jak u młodego goryla – mogły być przystosowane do wspinania się na drzewa.

ChociaŜ A. afarensis chodził na dwóch nogach,

niektórzy badacze sądzą, Ŝe część czasu spędzał

jeszcze na gałęziach.’

www.humanitas.pl/index.php?model=catalog&action=bookdetail&showid=3352

‚[U Australopiteków]Kość kulszowa różni się całkiem wyraznie od ludzkiej kości kulszowej;jest ona dość długa wkutek czego przyczepy tylnych mięśni uda są znacznie oddalone od panewki stawu biodrowego.Jest to cecha czworonogów stwarzająca duże korzysci mechaniczne dla działania tych mięśni–prostowników stawu biodrowego przy pociąganiu nogi ku tyłowi.U człowieka dzisiejszego,u którego te mięśnie odgrywają mniejszą rolę napędowa kość kulszowa jest krótka)’.

„Zarys wiedzy o człowieku” : J Z Young, tłumaczył Tadeusz Bielicki.

W ‚Swiecie Nauki'(Grudzien 1994 nr:12 str:15)

napisano, że za pomocą tomografii komputerowej przebadano czaszki kilku

australopiteków (łącznie z czaszką „H.habilis”) w celu ustalenia ksztaltu i położenia ich blędnikow (narządów równowagi).Stwierdzono że są one takie ,jak te jakie wystepują u współczesnych małp człekokształtnych, a nie takie, jakie mają ludzie. Znakomicie nadawały się one do robienia nadrzewnych akrobacji, ale za to marnie do chodzenia na dwóch nogach.W ten sam sposób przebadano czaszki kilku osobnikow należących do wymarłej gałęzi rodzaju ludzkiego zwanej Homo erectus (człowiek wyprostowany).Okazało się że ci dawni ludzie mieli narządy równowagi identyczne jak te które my posiadamy.

Re: losowania są niezależne

> Pierwszy: p1 = 2/3;

> ale jest jeszcze: q = 1/3 – wybiera swoją.

I jest jeszcze możliwość, że pierwszy dzieciak wylosuje prezent przyniesiony przez drugiego. Wtedy drugi zawsze wylosuje nie swój prezent, a jeśli jeszcze wylosuje prezent przyniesiony przez trzecie dziecko, to ono też nie trafi na swój prezent itd.

Powyższe pozwala zrozumieć ograniczony sens liczenia prawdopodobieństw dla realnych procesów wieloetapowych (np. samopowstania życia) przy założeniu jednakowego rozkładu prawdopodobieństw zdarzeń elementarnych na każdym etapie procesu. Proces może być nawet deterministyczny, ale wstępne założenia (dla pierwszego jego etapu) mogą powodować, że wyliczone prawdopodobieństwo dla całego procesu będzie bardzo małe.

Pytanie na inteligencję: powtóra z matmy

Ja widze, że tu coś mało ambitne problemy sie rozważa. Powtórka z fizy: czy menel bardziej sie napracuje, ciagnąc tobół po chodniku, czy przenosząc go nad chodnikem na tę sama odległość?

Ludzie! Gdzie wasza ambicja?!

Ja zaproponuję coś bardziej ambitnego, bardziej „intelektualnie stymulującego”. Na początek, powtóra z matmy. Konkretnie, z rachunku prawdopodobieństwa. Fajne zadanko, można mieć sporo uciechy, bo rozwiązanie może się wydać dośc zaskakujące. Nie ja je wymyśliłem, podaję za kimś innym.

W klasie jest 30-ro dzieci. Pani poprosiła, by w Dniu Mikołajek każde dziecko przyniosło ładnie opakowany prezent. Prezenty oznaczyła numerami od 1 do 30. A w kapeluszu uprzednio umieściła trzydzieści losów z takimiż numerami.

Teraz każde dziecko ma wyciagnąć los kapelusza i wziąć prezent z wylosowanym numerem.

Pytanie: Jakie jest prawdopodobieństwo, że żadne z dzieci nie wylosuje tego prezentu, który ono samo przyniosło? (rozwiązanie z dokładnoscia do pięciu cyfr po przecinku zupełnie wystarczy).

Jakie byłoby to prawdopodobieństwo, gdyby w klasie było: (a) 20-ro dzieci? (b) 40-ro dzieci?

Jak powiadam, to nie jest nowa zagadka. Jeśli ktoś już zna rozwiazanie, to proponuję, by tylko powiedział „Ja wiem!”, ale odczekał z podawaniem, by dać innym szansę „pogłówkować”.

Antropologia fizyczna – cechy charakterystyczne

Cześć. Znacie może jakieś strony lub podręczniki zajmujące się cechami fizycznymi i psychologicznymi różnych narodów świata? Zainteresowałem się tym tematem nie przypadkiem. Na forum internetowym poświęconym lekkoatletyce znalazłem artykuł o białych którzy „potrafią” biegać. Wspomniano w nim o Marianie Woroninie. Pod spodem rozpoczęła się ciekawa dyskusja. Ludzie przytaczali ciekawe fakty, które nawet i mnie zdziwiły. Np. to, że Polacy mają naturalnie bardzo dobrze zbudowane mięśnie całego ciała, a zwłaszcza łydek, ogólnie ma to przełożenie na sukcesy w sportach walki i lekkiejatletyce. Interesującym przykładem (mnie najbardziej zdziwił, bo zawsze myślałem, że moje czasy nie były takie świetne) były podane pomiary czasu dzieci w Polsce i w Niemczech w biegu na 60 metrów. U nas każde dziecko balansowało na granicy 13s. w Niemczech 14s. Jesteśmy naturalnie silniejsi.Powoływano się przy tym na podręczniki do antropologi fizycznej. Bardzo proszę o pomoc bo temat mnie zainteresował. Zapraszam również do dyskusji. PS. mówią, że Polska to Czarny kraj, białych ludzi – prawdy w tym trochę jest 🙂

Dużo słow mało tyreści.”darmozjady neuronaukowcy”

……Ależ to jest bardzo wybiórcze rozpoznanie. Rozpoznawany obraz musi spełniać szereg warunków, aby software zadziałał.

Ale zacznę od wyjaśnienia o jakie rozpoznanie mi chodzi. Nie znam definicji informatycznej, ale biologicznie percepcja obiektów wykorzystuje sygnały z sensorów i wewnętrzne reprezentacje (wspomnienia) obiektu w umyśle. (konfiguracje pobudzeń neuronalnych. Podczas percepcji umysł sprzęga, asocjuje podzestawy sygnałów odpowiadających obserwowanemu obiektowi (obserwacja w sensie ogólnym, może być wąchanie, zależy od modalności) z reprezentacjami obiektu rezydującymi w pamięci w efekcie wcześniejszych aktów postrzegania (uczenia). Ta właśnie ta procedura porównania, dążąca do wysokiego stopnia podobieństwa nazywa się rozpoznaniem. .

Pani Monacka–wypowiedziala Pani tyle słow, podala tyle wzorów, ubrala to w zargon neuronaukowy. Ale co z tego wynika ? Przeciez to czysta jalowizna poznawcza. Gra slowek ,glupoty…dalej nie wiemy dlaczego atomy budujace mozg sa same siebie swiadome. A zeby powachac nalezy miec nos. Pamieta Pani :

Mózg ludzki to jedyny organ, który próbuje zrozumiec sam siebie i – o ironio! – nie jest w stanie tego zrobic do konca! Bo jak np. objasnia sobie samoswiadomosc? Jak to sie dzieje, ze nie tylko wiemy, ale jeszcze wiemy, ze wiemy? W jaki sposob zlepki atomow, ktore sa z definizcji martwe i tworzace molekuly takie jak bialka, kwasy nukleinowe i inne substancje [dopamine,serotoninę itd.], potrafia kochac, czuc bol, interpretowac smaki, dzwieki itd.?

Istota wywodu: samoswiadomy mozg musiałby posiadac : neuropodobny system polaczen procesorow, byc bardzo zlozony, byc siebie samoswiadomy na sposob czlowieka, miec oczy uszy i nos, czuc sprzeczne popedy i emocje oraz popedy motywacyjne…czyli Ameryki Pan nie odkrył. Truizmy (dziecko by powiedziało: „oczywiste oczywistości”:-)). Naukowość Pańskich wywodów przydaje się chyba tylko do tego ,żeby pokazać ,że zrobienie sztucznej inteligencji jest amożebne.

Nikt nie wie jak to sie dzieje ,ze zlozone z martwych atomów biologiczne mózgi mogą być same sebie świadome. Nikt nie wie co trzeba zrobić ,zeby plastikowo-metalowe procesory złozone z martwych atomów mogły być same siebie swiadome. Wszystkie rozważania na ten temat to pseudo-filozofia nie nauka. Mozemy poznać zapis dyskietki, odpowiednie pliki fizyczne polaczenia pomiedzy poszczególnymi plikami,ale nigdy nie pojmiemy, jak to mozliwe zeby płyta CD złozona z martwych atomów mogła być samoświadoma. Widać mózg ludzki nie jest w stanie sam siebie do końca zrozumieć, a ten koniec to istota sprawy! „Prędzej wielbład przejdzie przez ucho igielne niz ludzkość zrozumie istotę samoświadomości”.

www.racjonalista.pl/index.php/s,35/d,1121/t,0

Nic nie pisz kobieto:-).

pozdrawiam.