Re: ID bez Projektanta?

noveyy777 napisał:

> No ja jestem zwolennikiem ID, ale uważam, że ty nie i nawet nie potrafisz wyjas

> nić dlaczego wierzysz w ID bez Projektanta..

Nie,ja w to nie wierze.Ja wierze w Boga ktory jest we mnie i probuje znalezc jego model.

Jezeli jakis model ,ktory juz jest, bedzie Go przyblizal to dobrze.

Ty nie wierzysz w Boga tylko w modele i pisma,to nie jest Bog prawdziwy.

Musisz zrozumiec ze moja wiara w Boga pochodzi od Niego samego i ja moge nic nie wiedziec.

Skoro jednak mam juz jakas edukacje to staram sie Go opisac,a z jakim skutkiem to nie wiem.

Napisz cos od siebie o Nim.To nie jest lekcja ale zycie.

Wieczorek zapoznawczy.

saucerman napisał:

> Problem odpowiedzialnosci Boga zostawmy moze na razie bo jest za trudny,i w dod

> atku

> nie jest potrzebny na poczatku.

> Otoz,ja jestem fizykiem i jako fizyk wierze ze swiat materii da sie badac i opi

> sywac poprzez

> rozne teorie i potwierdzajace je doswiadczenia.Bog nie jest mi w tym swiecie po

> trzebny w ogole.

Mówimy o przyczynach pochodzenia, chyba nie usiłujesz ominąć tego problemu w swoich rozważaniach? Ale nawet-zasada antropiczna nie przemawia ci do wyobrazni?

> Jak wyobrazimy sobie brak zycia na Ziemi to Wszechswiat bez Boga jest jak najba

> rdziej realny.

Nie, byłby to Wszechświat z Bogiem,ale bez masy ożywionej. No chyba,że potrafisz sobie wyobrazić Wszechświat bez wyższej formy zycia, jaką jest Bóg.

> bo nie ma w nim ani dobra ani zla.

To akurat żadne kryterium, bóg wcale nie musi byc z zalozenia dobry czy zly. Wiemy,że jest dobry, bo sam to pokazał i objawił. Wyobrazac sobie mozesz jednak, biorąc pod uwagę rozne opcje. Ale po co ci takie eksperymentowanie myślowe?

>Kiedy jest zycie a nawet czlowiek to dalej ni

> e wiem czy Bog

> jest do tego potrzebny,bo skad mam to wiedziec?

Przeczytaj sobie 1 rozdzial Listu do Rzymian, to będziesz wiedział skąd.

Przeanalizuj sobie materiał zawarty pod linkami, a może mnie zrozumiesz:

Na czym polega istota światopoglądu naukowego?

usenet.gazeta.pl/usenet/0,47943.html?group=pl.sci.biologia&tid=1033652&MID=%3Cj6c4c0%24krt%241%40inews.gazeta.pl%3E

usenet.gazeta.pl/usenet/0,47943.html?group=pl.sci.biologia&tid=1033687&MID=%3Cj6kude%24578%241%40inews.gazeta.pl%3E

usenet.gazeta.pl/usenet/0,47943.html?group=pl.sci.biologia&tid=1033714&MID=%3Cj6mvcc%249vc%241%40inews.gazeta.pl%3E

Re: Stworzenie i odpowiedzialność.

noveyy777 napisał:

> 1) Jeżeli twój Bóg tego nie stworzył, to nie może być tego Bogiem.

Problem odpowiedzialnosci Boga zostawmy moze na razie bo jest za trudny,i w dodatku

nie jest potrzebny na poczatku.

Otoz,ja jestem fizykiem i jako fizyk wierze ze swiat materii da sie badac i opisywac poprzez

rozne teorie i potwierdzajace je doswiadczenia.Bog nie jest mi w tym swiecie potrzebny w ogole.

Jak wyobrazimy sobie brak zycia na Ziemi to Wszechswiat bez Boga jest jak najbardziej realny

bo nie ma w nim ani dobra ani zla.Kiedy jest zycie a nawet czlowiek to dalej nie wiem czy Bog

jest do tego potrzebny,bo skad mam to wiedziec? To co nazywamy cierpieniem (bolem) moze

byc jedynie wynikiem tego ze sa takie a nie inne systemy materii zwane oraganizmami.

Nawet jak dodamy do tego czlowieka to dalej dobro i zlo z nim zwiazane mozemy tlumaczyc

„naukowo” czyli tak jak nauka jest dzis rozumiana (ale ta defincja niedlugo sie zmieni).

I tutaj wszyscy czyli ja i ateisci (bo wierzacy juz moga cos protestowac) jestesmy zgodni.

Taki punkt widzenia czy tez taki swiatopoglad zapewnia mi komfort bycia fizykiem.

A zatem gdzie zgubilem mojego Boga? O,nie ,nie,nie zgubielm Go. On jest we mnie.

Jest we mnie i ja to potrafie udowodnic,tyle ze tylko sobie.Jest nim moja samoswiadomosc

ktora potrafi stwierdzil ze ja istnieje.Skoro ja wiem ze istnieje, istnieje Bog,bo to jest to samo.

Ja to tak czuje,zatem jest to moje doswiadzczenie ktore potwierdza istnienie Boga.Moge go

powtorzyc w kazdej chwili kiedy mam czas.Jak nie mam czasu i jestem zalatany to nie zastanawiam

sie nad tym i nie jestem swiadomy jego obecnosci.Mogbym tak zyc zawsze jak

rowniez mogbym tez zyc tak,ze po stwierdzeniu ze jestem uwazac ze ta moja samoswiadomosc

jest wlasnoscia mojego mozgu i wtedy bylbym ateista.

Ja natomiast uwazam ze ta samoswiadomosc ma swe korzenie w nad czy pod swiadomosci,

cala ta topologia nie ma znaczenia,gdyz jest tylko wlasnoscia mozgu czlowieka ktory mysli

topologicznie.

Jaka jest roznica pomiedzy tymi punktami widzenia? Nie ma. I to wlasnie na tym polega istota

Boga jako bytu obecnego przy idealnym poczuciu wolnosci.

Poczucie to sprawia ze mozemy wybrac.Dalej widze to jako moj udzial w Nim czyli w tym wszystkim

co nazywa sie ID swiata,tylko ze ja jakby polaczylem to ID z bogiem

religijnym a raczej z ta jego czescia ktora nie jest sprzeczna z moja logika jako obiektywna logika,

czyli matematyczna.

Aby to zachowac Bog nie jest mi potrzebny w tym swiecie,a zatem nie jest mi potrzebna jakakolwiek Jego interakcja z tym swiatem poza mna,czyli uwazam ze Bog nie stworzyl swiata.

Naukowiec naukowca naukowcem pogania

Raczej ty powinieneś się pochwalić jaką to ty szkołę kończyłeś która pozwoliła ci wznieść się na takie wyżyny “naukowości”. Zaczynam coraz poważniej podejrzewać że masz wykształcenie techniczne, co w sposób nieunikniony oznacza brak wyczucia, brak polotu, brak wyobraźni. Te ciagłe “Dziecko, kobieto, panienko” świadczą o twoim nieposkromionym pragnieniu dominacji. To ciągłe rozwijanie pawiego ogona, to ciagle “jaki to ja jestem wielki naukowiec” zdradzaja raczej jakiś kompleks niższości.

A jeśli dopiero przy pięćsetnym wpisie zdecyduję się ustąpić, to co, taki wielki umysł jak ty będzie przez cały czas mamrotał tę swoją mantrę o naukowości, będzie cały czas groził i udawał wielkiego bohatera ? Taki wielki naukowiec a nie potrawi nabrać do zwykłych słów należytego dystansu. Tyle się uczyć żeby dojść do czegoś takiego ! Już wolę te moje osiem klas zwyczajnej powiatowej szkoły.

Re: A ja jestem ateistą z przekonania!

woynowski1 napisał:

> A ja jestem ateistą z przekonania!

Witam!

Znam ateistów z mego bliskiego koleżeńskiego kręgu. To zazwyczaj ludek poczciwy o przeciętnym ilorazie inteligencji bardzo podobnym do reszty społeczeństwa. Ich poglądy na powstanie życia są proste „samodziejstwo”. Od razu zasypują mnie astronomicznymi liczbami lat jakie miała do dyspozycji natura, by ożywić materię. Ostatnio jednak niektórzy z nich przerzucili się na inne tłumaczenie, że wszechświat i życie na nim było od zawsze i występowało, występuje i występować będzie, w różnych rejonach wszechświata z różnym natężeniem.

Jeden z tych pierwszych, kolega J. absolwent fizyki lubi często podpierać się twierdzeniem, że co nawet minimalnie prawdopodobne, w nieskończenie długim czasie zawsze się wydarzy, a w zasadzie wydarzy się nawet sporo razy. Krótko mówiąc: „Wszystko już było!” Jak wpadnie w uniesienie filozoficzne, to wymyśla niestworzone historie, które jego zdaniem się naprawdę wydarzyły na przestrzeni miliardów lat do potęgi n-tej! Najzabawniejsze z nim jest to, że w życiu codziennym już tak nie szasta owym prawdopodobieństwem. Jak mu podpiepszyli swego czasu samochód, to za skarby nie przyjął by prawdopodobieństwa, że on się zanihilował po spotkaniu z antymaterią. Wie, że jest takie bardzo małe prawdopodobieństwo, ale nie może ono dotyczyć jego. Na nic się zdało mu tłumaczyć, że mimo że historia ludzka nie zna do dzisiaj takiego przypadku, ale może akurat na nim miał się po 100 miliardach lat ziścić taki pierwszy przypadek.

– Rada ogólna dla ateistów: Komu się zdarzy pech, zwykły ludzki pech, że z jakichś tam przyczyn, w jakimś tam miejscu przypadło mu zostać ateistą, to nich absolutnie nie wierzy, że życie na ziemi powstało samo. Najlepiej nich będzie przekonany, że ono było zawsze. Wtedy zrobi na złość takim Novyeom i przy okazji nie będzie się ośmieszać rozdźwiękiem pomiędzy teorią a praktykom życia codziennego.

Miłego dnia!

A ja jestem ateistą z przekonania!

Tak masz rację. Ateiści to ludzie tępi i już. Tak jak jest możliwa inteligentna kreacja, jak tez udowodnienie że bóg jest lub go nie ma.

Fakty historyczne są inne. Gdyby nie obrazoburcze stwierdzenia, że coś z tym bogiem nie jest tak, a właściwie iż istniejąca religia nie wyjaśnia w sposób dostateczny komplikacji świata lub wyjaśnia w sposób niegodny z faktami , ludzkość nie odkryła by wysoce skomplikowanych mechanizmów rządzących światem. Nie odkryła by i nie odkrywała nowych kolejnych „cudów” tego świata. A noweyy by do dziś dnia liczył ilość diabłów na końcu szpilki, lub zajmował by się alchemią w poszukiwaniu kamienia filozoficznego.

Postęp tworzą nie ateiści lub wyznawcy, tworzą niespokojne dusze potrafiące się oprzeć istniejącym schematom i powiedzieć im nie! A tak się na tym świecie składa, że są to ludzie nie ulegający istniejącym dogmatom w rodzaju istnienia boga lub inteligentnej kreacji, co w odczuciu większości jest jednoznaczne.

Noweyy7777 po raz kolejny pokazuje iż projekt inteligentnej kreacji jest jedynie zakamuflowaną z góry tezą istnienia boga – kreatora!

I o cóż się tu sprzeczać? To że przez 13 miliardów lat mogła powstać samoistnie ziemia z jej biologia, czy że kreatorowi ponoć inteligentnemu tyle czasu zajęło stworzenia życia na tym okruszku makrokosmosu!

Ale wracajmy na ziemię. Tygiel chemiczny ziemi przez ok 4,5 mld lat mógł zdziałać cuda. Nie poznaliśmy jeszcze wszystkich sił i przyczyn, znamy natomiast skutki! Te widoczne gołym okiem z całym bogactwem życia. Poznajemy tez mechanizmy dzięki którym ono istnieje. Coraz to nowe i nowe. Ale poznanie poszczególnych mechanizmów nie pozwala nam jeszcze na wysnucie ostatecznych wniosków. Natomiast historia uczy, że zablokowanie się na jednym dogmacie, choćby najwspanialszym jak inteligentna kreacja, zawsze powoduje blokadę badań w kierunku przeciwnym. Chrońmy więc własny światopogląd, nie dopuszczajmy jednak by on zdominował innych, wszak nasza niewiedza jest równie wielka.

Re:Stefan, nie zacietrzewiaj się. Nie najeżaj się.

Ze rozwiązaniem zadaniem, które podałem, ma trudnosci nawet wielu profesjonalistów. Ja jestem poniekąd takim — z rachunkiem prawdopodobieństwa mam „profesjonalne” kontakty”. Muszę, bo wiele razy przychodziło mi uczyć termodynamiki statystycznej na poziomie studiów doktoranckich.

A temu zadaniu nie dałem rady — zaś kiedy poznałem prawidłowe rozwiazanie, to nie byłem w stanie uwierzyć.

Dopiero właśnie metoda Monte Carlo pozwoliła mi sprawdzić, ze ten, kto rozwiazanie podał, miał rację. Po czym jeszcze sporo czasu mi zajęło, by dojśc do tego, jak dojśc do tego rozwiązania „na papierku”.

Jeżeli mówisz, ze to dla Ciebie „kaszka z mlekiem”, to zaproponuję cos takiego:

Oznaczmy prawdopodobieństwo, o którym mówimy, jako P(30,0): 30, bo trzydzieścioro dzieci, a 0 oznacza prawdopodobieństwo, iż żadne z nichj nie wylosuje „własnego” prezentu.

To oznaczenie można rozszerzyc, bo P(30,1) bedzie oznaczało prawdopodobieństwo tego , ze jedno dziecko wylosuje prezent „własny”, a 29-ro prezent przyniesiony przez inne dziecko.

P(30,2) — tego, że dwoje wylosuje „własne”, a 28-ro „nie-własne” prezenty; i tak dalej.

Jeżeli uważasz to zadanie za łatwe i uważasz, że dojdziesz do rozwiazania „in no time”. to nie podawajmi może samych wartości P(20,0), P(30,0), i P(40,0), tylko podaj moze wartości stosunków P(20,0)/P(30,0) i P(30,0)/P(40,0). Czyli liczby, z których będzie sie mozna zorientować, jak to prawdopodobieństwo, które rozważamy, zmienia się w zależnosci od liczbydzieci w klasie.

Jeśli podasz prawidłowe wartości, to ja będe z miejsca wiedział, iz rzeczywiscie znasz poprawne rozwiązanie — a nie podamy jeszcze rozwiązania ‚wszem i wobec’.

Msza była ważna, bo akurat u nas nastał nowy proboszczunio. Okazało sie, że juz był cztery razy w Polsce.

Monte Carlo mozna istotnie robić w jakimkolwiekj języku algorytmicznym. Ja zaczyałem w ALGOL-u i asemblerze. Póniej robiłem w FORTRANIE, pózniej w C, dodatkowo nieco w Java, no i teraz troszke w PYTHON-ie,dla przyjemnosci. Czyli w 5-ciu róznych. A moi doktoranci (dwóch zrobiło prace polegające głownie na symulacji MC, a trzecia dziewczyna kończy) woleli C++, którego ja sam nie lubię, ale musiałem ich programy sprawdzać.

Monte Carlo robi dziś ogromna furorę w pewnych zastosowaniach technologicznych. Na przykład, wstaw do Googla „MCNP5” i zobacz, co dostaniesz.

Serdecznie pozdrawiam!

Jasio dorósł i sprawdza mamę….

Re: Poprawna polszczyzna

tusia-mama-jasia 06.07.10, 17:57 zarchiwizowany

Zwracam uwagę, jak najbardziej. Młody mówi ładnie, poprawnie, dużo

czytamy itd. Ja jestem wielką entuzjastką poprawnej polszczyzny i

żywego słowa i tez mam – jak autorka wątku – hopla na tym punkcie wink

Problem rzeczywiście pojawia się w relacjach z innymi dorosłymi, np.

w przedszkolu. Bardzo się starałam wybrać miejsce, gdzie mówi się do

dzieci poprawnie; jedno przedszkole odpadło, kiedy usłyszałam panie,

przesympatyczne zresztą, ale żadna z 3 wychowawczyń nie mówiła na

tyle poprawnie, zeby uniknąć błędów w kilkuminutowej wymianie zdań!

Jednak personel pomocniczy ma swoje nawyki nie zawsze rodem z

literackiej polszczyzny… Zatem dzieci idą się pobawić „na

ogrodzie”, a na spacer idą „naobkoło”.
Jak zwróciłam synkowi uwagę,

to usłyszałam oburzone „Ale pani Krysia tak mówi!” wink A pani Krysia

jest kochana, dzieciaki ją lubią /ja zresztą też/ i jak w ogóle mama

śmie słowa pani Krysi uznać za niepoprawne wink



Pozdrowionka,

Tusia

Re: Galeria wszystkich cudów.cz:5

Niestety, mimo argumentów przeciw ewolucji, ja jestem jej zwolennikiem. Czlowiek zbyt krótko istnieje we wszechswiecie zeby mógl podpatrzyc i wyjasnic wszystkie zagadki. Niemniej wszystko da sie wyjasnic. Gorzej ze sprawdzaniem, bo ewolucja to miliardy lat. Tak wiec nie odzegnywalbym sie od mozliwego w przyszlosci, logicznego wyjasnienia tych kwestii. Nawiasem mówiac kto przeprowadzi taki eksperyment, którego efekty moglyby byc znane po miliardach lat? To samo musialo miejsce w innych rejonach wszechswiata, czego efektem sa wizyty UFO. Oczywiscie mozna w to wierzyc lub nie. Poza tym, przeciw mozliwosci istnienia demiurga napisalem w artykule (w filozoficznym postscriptum):

www.eioba.pl/a/34c2/skad-sie-wzielo-cos

dziecinada

„Werner Heisenberg poproszony kiedyś o sformułowanie takiego właśnie najważniejszego pytania odpowiedział: „Po śmierci, gdy spotkam Boga osobiście, zapytam go o dwie rzeczy. Po pierwsze – jak skwantować grawitację, a po drugie – jak matematycznie opisać turbulencje. Może zna odpowiedź na pierwsze pytanie, ale na pewno nie odpowie na drugie”.

ni to kicz, ni to skecz.

Platon pewnie zapyta: dlaczego tylko 5?

Albert:

ojej, jak późno, która to godzina! która…

Bóg:

ostania i pierwsza, durniu!

A: jakże to tak… na pewno… nie macie tu przypadkiem problemu z synchronizacją zegarów!?

B: ja jestem ten, który… i nie gram w kości, durniu!

Elektrownia atomowa w Polsce? Tak, ale….

Elektrownia atomowa w Polsce? Tak, ale…. żeby to nie był bubel, czyli reaktor III generacji, który zostanie wybrany na zasadzie „bo inni tak robią”, „bo jest bezpieczny”, „bo jest tani ????, „bo ma unowocześnione zabezpieczenia” (co jest tylko iluzją poprawiającą samopoczucie zamawiającego!!!!) i.t.d.

Reaktor III generacji posiada duży rdzeń, co wymaga dużego wsadu paliwa, wykorzystanie paliwa w granicach 3% do 5%, duża obudowa bezpieczeństwa ( dużą zrobić dużo łatwiej????), zastosowanie turbiny parowej – która z 1J ciepła robi tylko góra 0,24J energii elektrycznej- jest najkorzystniejszym rozwiązaniem?????, gdzie olbrzymia ilość ciepła jest odprowadzana do atmosfery i doprowadza do skażenia termicznego tejże atmosfery (no, ale tym się nikt nie przejmuje, bo elektrownia stoi daleko od miasta i nie ma kto odebrać ciepła np. do ogrzewania mieszkań).

Ja jestem przeciwny takiemu rozwiązaniu, ale niestety prawdopodobnie takie rozwiązanie zostanie wybrane, mimo tego, że istnieją inne rozwiązania IV generacji i to od 40 lat, ale też na końcu posługują się mało wydajną turbiną parową, co powoduje ze dochodzi do dużego marnotrawienia energii cieplnej puszczanej w komin.

dlaczego radioaktywny potas nie?

pomruk napisał:

> Wg Instytutu Fizyki Jądrowej PAN, 80% aktywności jodu-131 pochodziło z fazy gaz

> owej, 20% z areolozolowej, o większych cząstkach w ogóle nie wspomniano.

a wiąc zastosowano płuczki…

jod jest doskonale przyswajalny i akumulowany przez nasz organizm ze wszystkich tych faz (w odróżnieniu od radonu występującego zresztą tylko w fazie gazowej)

radioaktywny potas miał być tematem mojego kolejnego postu…

(dzięki za moderację 😎

otóż w istocie nie wiemy, jaka jego część jest pochodną działalności człowieka, a jaka towarzyszy nam od zarania dziejów?

ja jestem skłonny podejrzewać (co nie jest rzecz jasna żadną naukową miarą, i może być traktowane jako rodzaj zabobonu, a mierzone np. w bonobonach 8-),

żwe znakomita większość znalazłą sie w naszym srodowisku w wuniku dziesiątek prób nuklearncyh w atmosferze i w wyniku wydobywania, wzbogacania i dalszergo pzretwórstwa paliwa jadrowego i jego odpadów, tudzież tysięcy typowych awarii (wycieków) ponizej 5-go stopnia w 7-stopniowej skali czarnobylskiej, z jakimi mieliśmy do czynienia tylko na przestrzeni ostatniego półwiecza.

Na pytanie zatem „dlaczego radioaktywny potas nie?” odpowiem: A skąd wiemy, że nie!!!?

Przecież połowa z nas umrze na raka… zapewne radioaktywny potas walnie się pzryczynia do radyklanego skracania dostępnego anm w pzreciwntym wypadku (bez niego) średniego czasu życia 8-(



Co stało się z ludźmi którzy zaufali ich liderom i poszli

czyścić teren wokół reaktora? Każdy z nich, pozostawiony z własnym rakiem, wie, że kiedy umrze, oficjalna liczba ofiar śmiertelnych ciągle pozostanie ta sama… 31 !!! [E.F.]

zmarło ich już 60 000 – Panorama TV 26IV2010

forum.gazeta.pl/forum/w,904,110596844,110596844,Dzien_w_ktorym_wybuchl_Czarnobyl.html