Rośliny nie są głupie!

Świadomość roślin nie jest w stanie odbierać świata ze wszystkimi jego niuansami, rejestruje tylko bodźce przyjemne i nie przyjemne. Tak oto roślina reaguje na światło itd. Dzięki ewolucji, poprzez stadia przejściowe jak np. odżywiające się zwierzętami rośliny, stanie się zwierzęciem, a następnie człowiekiem. Kosmologia – nauka duchowa analizuje ewolucję żywych istot od roślin do stadium człowieka. Uchyla także rąbka tajemnicy, jaka czeka nas przyszłość. Rozwój odbywa się pod wpływem prawa przyczynowo-skutkowego, zwanym prawem karmy. Reinkarnacja zapewnia kontynuację rozwoju…. Te tematy oraz wiele innych jak np. odrzucenie dogmatycznych religii, konsekwencje żywienia się mięsem, konsekwencje samobójstwa etc. są przedmiotem analiz kosmologii. Zapraszam do lektury.

Rozwoj roślin, zwierząt i cel ewolucji człowieka….

Re: PS: Majowie i Aztekowie

Nie kwestionuje pozostałości języka Łacińskiego w wielu obecnych językach europejskich. Jednak pisząc o tym, trzeba pamiętać o wielkim impulsie powrotu do języka łacińskiego i kultury Łacińskiej jaki nastąpił po zdobyciu Bizancjum przez Krzyżowców i później po jego podboju przez Turków. Trzeba tez pamiętać, że w znaczącej mierze tą drogą powróciło do Europy Zachodniej wiele osiągnięć kultury i osiągnięć materialnych kręgu Greków i Rzymian. Trzeba też pamiętać, że samo średniowiecze nie było okresem zupełnie jałowym. Po zupełnym upadku, na początku średniowiecza, następował zdecydowany rozwój i to często w nowych kierunkach. Owszem pod koniec średniowiecza zapewnie ilość osób umiejących pisać i czytać w kulturze zachodniej była mniejsza niż w rozkwicie Rzymu, ale postęp był i następowało jego dynamiczne przyspieszenie u schyłku średniowiecza! Nie muszę tu chyba wyliczać twórców i prądów umysłowych, nie mówiąc już o powstawaniu uniwersytetów. Przypomnę zupełnie już zapomniane wynalazki jak umiejętność wznoszenie niespotykanych przedtem budowli jak katedry, a wreszcie statki typu karawela, które umożliwiły podbój nowych lądów i były motorem rozwoju cywilizacji przez wiele lat.

Pierwszą stolicą Polski był Poznań, nie Gniezno…

www.gloswielkopolski.pl/magazynrodzinny/469421,pierwsza-stolica-polski-byl-poznan-nie-gniezno-dowody,id,t.html

Co uzasadnia tak śmiałą tezę, która oburzyła gnieźnian i niektórych naukowców?

Prof.Hanna Kóčka-Krenz: Przede wszystkim wielkość poznańskiego grodu. Składał się pod koniec X wieku z czterech warownych członów. A to dość jednoznacznie pozwala na stwierdzenie, że jego rola była bardziej doniosła niż innych grodów. W tym czasie żadna inna warownia piastowska nie składała się z tylu części. To wskazuje, że Poznań był głównym punktem oparcia rządów Mieszka I.

A Gniezno?

Prof. Hanna Kóčka-Krenz: Ten gród osiągnął wielkość poznańskiego znacznie później – dopiero w XI wieku. Bo trzeba pamiętać, że to właśnie wielkość warowni i wieloczłonowość decydowały o jej znaczeniu. A dla nas stanowią podstawę do wysunięcia wniosków co do ich roli w strukturach państwa. Powód jest prosty. Dla tego czasu nie mamy źródeł pisanych, które informowałyby nas o miejscu głównej siedziby książęcej. Nie możemy więc stwierdzić, skąd rządził Mieszko. Możemy natomiast próbować wskazać takie miejsca na podstawie badań wykopaliskowych. A te potwierdzają, że w tym czasie w centralnej Wielkopolsce funkcjonowało kilka naczelnych grodów piastowskich, z których za rządów Mieszka I największy był Poznań. Znacznie większy od Gniezna.

Prof. Hanna Kóčka-Krenz: Gdy Mieszko przyjął chrzest, jego poddani wyznawali wciąż wiarę przodków, a Gniezno było jej ostoją. Tam znajdował się ponadplemienny ośrodek kultu pogańskiego i jako taki funkcjonował w świadomości ludzi.



„Komunistyczne idee były (dla mnie) prostą kontynuacją Oświecenia”

Zygmunt Bauman

www.kki.pl/piojar/polemiki/novus/iluminaci/dolar.html

Pokaż z czego jesteś dumny w Polsce i Polakach

Serdecznie zapraszamy do wspólnego promowania pozytywnego wizerunku Polski. Jeśli wierzycie, że nasz kraj ma w sobie wiele piękna, a jego mieszkańcy potrafią dokonywać rzeczy niezwykłych, podzielcie się z nami swoją wiedzą.

Dodawajcie informacje o tym, z czego możemy być dumni do specjalnej aplikacji, która powstała na profilu „Pozytywny Atlas Polski” Facebooka. Wasze wpisy będę miały szansę pojawić się w drukowanym albumie wydanym na Euro 2012!

Więcej na www.pozytywnyatlaspolski.pl

Chinski „Kolchoz” milionerow

Najbogatsza wioska w Chinach, odlegla od Szanghaju o 100mil, Xianti, liczaca okolo 2000 czlonkow Komuna czyli Kolchoz jest wzorem krzyzowki komunizmu z kapitalizmem.

Przed 25-ciu laty, wiekszosc to pastuchy zamieszkali w malych chatkach, majacy problem zaoszczedzic na zakup roweru.

Obecnie ich wille maja srednia 450m. kwadratowych powierzchni i co najmiej jeden samochod w rodzinie.

Kazdy z czlonkow pracuje i otrzymuje roczna pensje, tak jak wiekszosc w Chinach, w przeliczeniu na dolary, okolo $1500

Do tego dochodzi $10 tys. premi plus $25 tys. rocznej dywidendy.

Jednak do reki nie dostaja wszystkiego.

80% premi i 95% dywidendy idzie na reinwestycje. Dlateg obecnie ich wspolny majatek przrkracza wartosc $10 miliardow.

Jak twierdzi jeden z mieszkancow w wywiadzie dla prasy. W dziecinstwie mieso jadl raz w tygodniu. Teraz przyjmuje gosci z wystawnymi potrawami.

Jednak jesli ktos opusci wioske, jego bogactwo przepada

Obecna populacja wioski to okolo 60 tys. mieszkancow, wliczajac w to migrantow z ktorych 30 tys. pracuje w fabrykach i instytucjach bedacych wlasnoscia Kolchozu.

Dostaja taka sama pensje jak czlonkowie Komuny, lecz bez premi i dywident.

Wioske odwiedza rocznie okolo 2miliony turystow.

Re: Pogoda zwariuje jeszcze bardziej

> No i tak myślę… jak pracowałbym w wierchuszce Międzyrządowego Panelu ds. Zmian

> Klimatu, to raczej podgrzewałbym (nomen omen) atmosferę wokół zmian

> klimatycznych czy nie,

A gdybyś być sceptykiem szukającym danych obalających tezy tego panelu?

Badania finansowane przez sceptyków dają niestety dokładnie takie same wyniki:

www.realscience.us/2011/11/01/climate-skeptics-confirm-global-warming/

Rzecz w tym, że twoje rozumowanie jest błędne. To że ktoś ma interes w tym, żeby zaszło zdarzenie X, nie stanowi żadnego dowodu na to, że zdarzenie X nie zajdzie. Stanowi tylko podstawę do tego, żeby nie wierzyć ślepo w jego zapewnienia i poszukać potwierdzenia w niezależnych źródłach. A to zostało zrobione i okazało się, że klimat rzeczywiście się ociepla bardzo gwałtownie.

Sporo ludzi podchodzi do tego tak jak ty: „Naukowcy ogłosili cośtam, ale ponieważ oni z tego żyją, to znaczy że to co oni mówią jest nieprawdą”. I na tym kończą swoją „analizę”, myśląc że postępują racjonalnie. W rzeczywistości nie ma w tym nic racjonalnego. Racjonalne jest sprawdzenie, czy rzeczy tak się mają jak mówią naukowcy.

Skomplikowane grupy SAMOświadomych atomów.

Oto mój komentarz do zalinkowanego tutaj artykułu prf. Bernarda Korzeniewskiego.

http://download.patawap.com/animation/ccontennt/12636-f/atom.gif?__sid=0NWWM&lang=tl

uformowanie się w jej obrębie //podmiotu zdolnego do śledzenia procesów zachodzących w tejże sieci łącznie z samym sobą, nakierowanie aparatu poznawczego, który dotychczas odbierał jedynie obraz świata ukształtowany w sieci pojęciowej, na samego siebie, swój własny obraz w tejże sieci.\\ Właśnie to zdarzenie doprowadziło do wyłonienia się trzeciego psychicznego poziomu rzeczywistości, obejmującego całą sferę subiektywnych odczuć w naszym umyśle.”

„Innymi słowy, ośrodek ten rzutuje (odwzorowuje) siebie w siebie, tworzy w swoim obrębie własny model.

<>A na jakich zasadach ten ‚nowy podmiot w obrębie sieci pojęciowej, który jest na nią nakierowany i nakierowany na samego siebie’ jest sam siebie świadomy? W jaki sposób ‚analizatory’ w jego obrębie , które ‚same siebie analizują’ są same siebie świadome, bo aby coś analizować trzeba być tego świadomym?

W dalszym ciągu nie wiem jak to możliwe ,żeby martwe atomy poukładane w skomplikowany mózg mogły być same siebie świadome?

Podzielenie mózgu na odrębne elementy (zredukowanie go), które uświadamią sobie istnienie innych elementów i samych siebie jeszcze niczego nie wyjaśnia. Tak możemy dzielić w nieskończoność .

http://files.alfaomega.webnode.com/200003273-5a72f5b6d1/mozg.jpeg

[samoświadome kwanty]Stanowi to, w mojej opinii, ominięcie problemu..można go

ukryć za naszą niewiedzą”

<>Pan robi to samo. Sprowadza wszystko do poziomu neuronów i nie pokazuje

jak to się dzieje ,ze zależności między nimi przyczyniają się do

samoświadomych subiektywnych doznań. Dzieli Pan mózg na coraz niższe

podzespoły i na szczycie zarządzania umieszcza ‚samoświadomy moduł’ ,ktory

kontroluje wszystko i sam siebie. Czy ten ‚moduł’ składa się z mniejszych,

poszczególnych modułów, które działają podobnie jak on i badając siebie, na

zasadzie zamkniętej pętli, też są same siebie świadome? I tak aż do ‚spodu’?

Tylko gdzie jest ten spód w tych modułach? Ziemia stoi na żółwiu, ten na drugim,

ten na trzecim i tak do samego końca..

Należy wyraźnie podkreślić, że moja koncepcja genezy

samoświadomość nie jest po prostu jeszcze jedną spekulacją filozoficzną..

To już wszystko było. Dawno obserwowaliśmy tomografem aktywność mózgu,

ale co z tego? Jak ktoś zażyje heroinę, to ślad urywa się na receptorze opioidowym,

TAJEMNICA subiektywnego haju ginie w kłębowisku ‚kabli i sprzężeń elektrycznych’.

Mózg nie może sam siebie pojąć;dlaczego jest samoświadomy mimo,ze złożony

z martwych atomów.Dodatkowo pragnę

zauważyć, że sprzężenie zwrotne nie wymaga kolejnych zagnieżdżonych

sprzężeń zwrotnych, gdyż dane wyjściowe są zawsze przekazywane z

powrotem na wejście analizatora (definicja sprzężenia zwrotnego).

<>To nie moja wina , ze p. Korzeniewski zostawił w twojej głowie

,że sprzężenia zwrotne obserwowane w biochemii życia są ściśle

analogiczne dla ludzkiej samoświadomości. Szczerze mówiąc , to p.

Korzeniewski przedstawiał to porównanie jako poetycki obraz , a nie

analogię do zjawiska. Ta „analogia” ma się tyle do rzeczywistości co

poetycki obraz usiłujący opisać moment, gdy sobie coś przez dłuższy

czas usiłujemy przypomnieć i w końcu załapujemy. Opisano to

przypominanie jako ciągnik , który błądzi jeżdząc po polu, który w końcu

wpada w koleinę.

Jakby takie i podobne bajeczki wyjaśniały samoświadomość, to p.

Korzeniewski dostał by jubileuszowego Nobla. Te hipotezy nie różnią

się w żaden sposób od biblijnej „analogii” określającej podświadomość,z której pochodzą ‚pobudki’. Biblia nazywa podświadomość „sercem”, „skarbnicą, naczyniem,z którego pochodzą dobre i złe rzeczy”.

No tak; to czego nie udaje się wyjaśnić zdaniem p. Korzeniewskiego : „Oczywiście świadomość wyłoniła się stopniowo w ewolucji biologicznej i być może jej zaczątki są obecne u niektórych zwierząt„.

Bardzo to wszystko „poznawcze i intelektualnie satysfakcjonujące”. Tytuł jego książki powinien raczej brzmieć „od neuronu do zdrowego rozsądku”. Z całego serca życzę profesorowi Korzeniewskiemu takiej ewolucji !

Pomysł profesora Korzeniewskiego można streścić w następujacej anegdocie.

Starsza pani pyta profesora fizyki:

-Na czym stoi ziemia?

Profesor odpowieda:

-na żółwiu.

Na to starsza pani:

A ten żółw na czym stoi?

Profesor odpowiada:

Na kolejnym żółwiu.

-A ten kolejny żółw na czym stoi ?

Kolejny raz pyta starsza pani.

Zniecierpliwiony profesor odpowiada:


-Szanowna pani: zółwi starczy nam do samego końca.

www.racjonalista.pl/index.php/s,35/d,1106

Dlaczego zbiorowiska martwych atomów mogą być SAMOświadome?

Bo tworzą skomplikowane i wielopoziomowe zbiorowiska martwych atomów.

Czy zdarza wam się bezcelowo „serfować” po Inter.?

Hej,

Mam do was takie małe pytanko, czy zdarz Ci się bezcelowo „serfować” po Internecie, chodzi mi o takie zachowanie jaki „serfowanie” z nudów w poszukiwaniu jakiś nowych ciekawych stron www?

Bardzo bym was prosił o wyrażenie kilku słów na ten temat. Chciałbym bliżej przyjrzeć się temu zjawisko i zastanawiam się nad jego zdefiniowaniem, potrzebuję więc przede wszystkim porozmawiać na ten temat.

z góry wielkie dzięki za wylewność.

Re: Czy ty w ogóle rozumiesz?

noveyy777 napisał:

> Sprecyzowałem i dokładnie opisałem. On na podstawie wyników związanych z hodowl

> ą mutacyjną sformułował swoje prawo. Rozumiesz teraz?

A jak ono brzmi, dokładnie?

> >”Prawo powtarzalnej zmie

> > nności” nie jest żadnym argumentem, bo nie jest faktem naukowym, tylko pr

> óbą sf

> > ormułowania pewnej hipotezy w bardzo nieformalny sposób.

>

> Co to ma znaczyć?

To, co powiedziałem. Jest hipotezą, zresztą łatwą do sfalsyfikowania.

> >Nawiasem mówiąc, poza

> > samym Lönnigiem żaden biolog nie wspomina o tym prawie ..

>

> Bo to on je sformułował. Ważne,że żaden biolog na podstawie wyników badań w hod

> owli mutacyjnej ich nie podważył.

To „prawo” nie dotyczy hodowli mutacyjnej, tylko ogólnie ewolucji. Lönnig je sformułował, ale nikt nie podchwycił jego pomysłu.

> > Natomiast osławiony artykuł Lönniga w piśmie recenzowanym …

> O jakim artykule teraz piszesz, ja już przestaje ogarniać, jakie tezy obowiązuj

> ą w dyskusji z tobą? On napisał wiele. A z tym korepetytorem, to się nie ośmies

> zaj, bo masz takie pojęcie o biologii, jak ja o poezji Różewicza. Wasza cora

> z bardziej skuteczna replikatorowatość:)

Już sto razy zwierzałeś się, że nie znasz poezji Różewicza. Nie wypada się tym chwalić, prawdę mówiąc. Natomiast jestem zdziwiony, że nie orientujesz się w dorobku Lönniga. Chodzi mi o _jeden jedyny_ artykuł w tym dorobku, w którym próbował wcisnąć ID pisząc do jako-tako przyzwoitego pisma, pokazując przykład cech pewnego rodzaju roślin (jego specjalność!), które rzekomo nie mogły ewoluować w sposób darwinowski. Poza tym jednym wypadkiem był kreacjonistą tylko pokątnie — w Internecie, prywatnie lub w tekstach ukazujących się w zupełnie niepoważnych wydawnictwach.

> Mam pytanie: czy ty w ogóle rozumiesz sens pojęcia: prawo powtarzalnej zmiennoś

> ci? Jak rozumiesz to pojęcie? Możesz mi napisać? Bo ja nie wiem,czy w ogóle jes

> t sens z tobą dyskutować, ponieważ ty piszesz zupełnie nie na temat!

Ty mi powiedz, jak je rozumiesz, bo to ty próbujesz argumentować, powołując się na nie. Ja go wcale nie muszę rozumieć, bo jest to pojęcie nie używane w nauce.



Gaudeamus igitur

Czy ty w ogóle rozumiesz?

petrucchio napisał:

> noveyy777 napisał:

>

> > A ja już miałem nadzieję,że wytrwasz w postanowieniu. Gdzie ja przyznałem

> ,że nie znam

> > argumentacji Lonninga? Ja mam kilka jego artykułów z tym wywiad, o którym

> ci napisałem.

>

> Wywiad to nie artykuł naukowy. Nie odzywałbym się, gdybyś nie zachęcał mnie do

> dyskusji. Ale żeby dyskutować, trzeba mieć o czym. Domagałeś się, żebym obalił

> argumenty Lönniga, ale nawet nie sprecyzowałeś, jakie.

Sprecyzowałem i dokładnie opisałem. On na podstawie wyników związanych z hodowlą mutacyjną sformułował swoje prawo. Rozumiesz teraz?

>”Prawo powtarzalnej zmie

> nności” nie jest żadnym argumentem, bo nie jest faktem naukowym, tylko próbą sf

> ormułowania pewnej hipotezy w bardzo nieformalny sposób.

Co to ma znaczyć?

>Nawiasem mówiąc, poza

> samym Lönnigiem żaden biolog nie wspomina o tym prawie ..

Bo to on je sformułował. Ważne,że żaden biolog na podstawie wyników badań w hodowli mutacyjnej ich nie podważył.

> Natomiast osławiony artykuł Lönniga w piśmie recenzowanym (choć nie z wysokiej

> półki), gdzie raz wspomniany jest ID, a bibliografia składa się w połowie z pis

> m kreacjonistycznych (żeby nie przegapić sposobności ich zacytowania), faktyczn

> ie zawiera pewną argumentację na rzecz ID; po prostu ciekaw byłem, czy ją znasz

> (ja znam, ale nie jestem niczyim korepetytorem, więc nie będę …

O jakim artykule teraz piszesz, ja już przestaje ogarniać, jakie tezy obowiązują w dyskusji z tobą? On napisał wiele. A z tym korepetytorem, to się nie ośmieszaj, bo masz takie pojęcie o biologii, jak ja o poezji Różewicza. Wasza coraz bardziej skuteczna replikatorowatość:)

Mam pytanie: czy ty w ogóle rozumiesz sens pojęcia: prawo powtarzalnej zmienności? Jak rozumiesz to pojęcie? Możesz mi napisać? Bo ja nie wiem,czy w ogóle jest sens z tobą dyskutować, ponieważ ty piszesz zupełnie nie na temat!

pozdrawiam.

Re: Złamał abstynencję.

noveyy777 napisał:

> A ja już miałem nadzieję,że wytrwasz w postanowieniu. Gdzie ja przyznałem,że nie znam

> argumentacji Lonninga? Ja mam kilka jego artykułów z tym wywiad, o którym ci napisałem.

Wywiad to nie artykuł naukowy. Nie odzywałbym się, gdybyś nie zachęcał mnie do dyskusji. Ale żeby dyskutować, trzeba mieć o czym. Domagałeś się, żebym obalił argumenty Lönniga, ale nawet nie sprecyzowałeś, jakie. „Prawo powtarzalnej zmienności” nie jest żadnym argumentem, bo nie jest faktem naukowym, tylko próbą sformułowania pewnej hipotezy w bardzo nieformalny sposób. Nawiasem mówiąc, poza samym Lönnigiem żaden biolog nie wspomina o tym prawie (i nic dziwnego, bo artykuł, w którym zostało ono sformułowane, pojawił się w praktycznie nieosiągalnym zbiorku wydanym w Indiach przez jakieś dziwne i już nie istniejące wydawnictwo; zapewne nie przeszłoby przez recenzję wydawniczą w poważnym piśmie). Jedyne wzmianki o nim można znaleźć na stronach kreacjonistycznych cytujących Lönniga i oczywiście uznających prawo powtarzalnej zmienności za pewnik, którego nawet nie trzeba dowodzić.

Natomiast osławiony artykuł Lönniga w piśmie recenzowanym (choć nie z wysokiej półki), gdzie raz wspomniany jest ID, a bibliografia składa się w połowie z pism kreacjonistycznych (żeby nie przegapić sposobności ich zacytowania), faktycznie zawiera pewną argumentację na rzecz ID; po prostu ciekaw byłem, czy ją znasz (ja znam, ale nie jestem niczyim korepetytorem, więc nie będę ci jej streszczał). A jeśli nie czytałeś tych publikacji, to dlaczego właściwie wierzysz Lönnigowi? Wywiad cię przekonał? ;-).

Doceniam dobre słowo. Niedostatki dobrych manier są często skutkiem bezosobowego kontaktu przez Internet. Nie znam cię osobiście i być może szkoda. Wypicie gdzieś jakiegoś piwa pewnie by pomogło. Skoro jednak wolisz pozostać anonimem, to przynajmniej nie nadużywaj tego przywileju, naruszając przy każdej okazji moje prawo do anonimowości (przynajmniej względnej)

Złamał abstynencję.

..petrucchio napisał:

> EOT nie znaczy „żegnaj na wieki”, tylko „end of topic” — koniec wątku. Nie ma

> o czym gadać, skoro sam nie zapoznałeś się z tematem. Powołujesz się na Lönniga

> nie dlatego, że przekonuje cię jego argumentacja (jak sam przyznajesz, nawet j

> ej nie znasz)

A ja już miałem nadzieję,że wytrwasz w postanowieniu. Gdzie ja przyznałem,że nie znam argumentacji Lonninga? Ja mam kilka jego artykułów z tym wywiad, o którym ci napisałem. A jak będę chciał, to za kilka dni będę u niego na obiedzie, bo to mój brat. Kpw?:)

Piotrze czy ty naprawdę nie potrafisz dostrzec, co ja do ciebie piszę, czy coś cię zaślepia? Ja osobiście cię tylko nie lubię, jak dyskutujemy, a rano już ci wybaczam i cię lubię. A w każdym bądz razie lepiej niż lamesza:).

pozdrawiam.

Prawo w Pindolandio jest tak skorumpowane

jak skorumpowani sa jego obywatele i dupuki nie wymienia sie cale pokoleia, to ze scierwem polskojezycznym nic sie nie da zrobic. O systemie sadowniczym nawet nie wspomne, przydaloby sie kilkoro corek sedziow i sedzin zgwalcic, i powystrzelac ich domowe pupile. Ot tak, by sie tez zaczeli bac.

Re: Sed lex dura lex

martwalitera::

> myśliwy jest w tym przypadku użytkownikiem mienia wypożyczonego mu

> przez Skarb Państwa dla celu przeprowadzenia operacji zawartej w umowie

> miedzy stronami. Myśliwy w trakcie polowania ma wiec status urzędnika

> państwowego in spe .

I ten właśnie zawijas prawny należy zlikwidować, bo prowadzi (jak widać) do nieszczęść. Człowiek nie staje się urzędnikiem państwowym, gdy idzie na dziwki; nie staje się urzędnikiem państwowym przez to, że zaopatruje się w bejzbola i idzie na mecz — dlaczego ma stawać się urzędnikiem państwowym, gdy bierze giwerę i idzie do parku narodowego, zaspokoić swoją żądzę mordu?

I druga rzecz do zmiany: urzędnik państwowy, który wykazał skrajną indolencję, prowadzącą do czyjejś śmierci, nie powinien mieć możliwości dalszego pełnienia urzędu. Jeśli ktoś chciał zamordować dzika a ofiarą padł całkiem do niego niepodobny żubr, to nie nadaje się na państwowego kata.

Z jednej strony prawo mówi, że tego rzezimieszka w ogóle tam nie powinno być, bo w Puszczy Białowieskiej nie wolno mu polować nawet na myszy; z drugiej strony nie ma paragrafu na bandytę.

martwalitera:

> Czy Skarb Państwa ma w takim razie podstawę prawną do uzasadnionych

> roszczeń. Tak o ile udowodni że utrata tego żubra spowodowała znaczący

> ubytek dla zachowania stanu pogłowia w perspektywie wzrostu potrzebnego

> do utrzymania populacji, albo że ten właśnie żubr został zakontraktowany do

> sprzedaży a jego zabicie ją unieważniło.

Prawo mówi, że ,,zwierzę nie jest rzeczą”. Z drugiej strony jest zapewne tak, jak mówisz, że jeśli zabójca swoim czynem nie naruszył czyjegoś bezpośredniego interesu pieniężnego, to nie ma na niego paragrafu. To jest niekonsekwencja prawa, więc domaga się nowelizacji.

martwalitera:

> wszystkim jest nam żal tego żubra

[…]

> Jeśli coś się Panu nie podoba

Jesteś niekonsekwentny: gdyby wszystkim żal było tego żubra, to nie podobałoby się nie ,,Panu” tylko wszystkim; i nie ,,coś” tylko niedoskonałość prawa, powalająca oprychowi na dalsze chodzenie po lesie z giwerą i dalsze ,,mylenie” wiewiórki ze słoniem. Ale ja podejrzewam, że jego kumplom ze związku łowieckiego nie tyle jest żal żubra, co już się szykują do wypadów do parków narodowych, żeby sobie pomordować i potem powołać na precedens,.

martwalitera:

> to najpierw trzeba zmienić prawo

Tak jest, trzeba zmienić prawo.

martwalitera:

> Sed lex dura lex.

A ta ,,zasada” jest jak reszta Twojej interpretacji prawa: niby wszystkie słowa właściwe, ale tak poprzestawiane, że razem nie mają żadnego sensu.

– Stefan