Re: ale 100 MLD rocznie na biurokracje rocznie!

Gość portalu: Maxxx napisał(a):

> Moze Slowacja i Estonia nie… ale nieco wieksi sasiedzi Polski (Niemcy, Rosja/

> Bialorus)

> pewnie by rozpieprzyly w kilka dni !

Niemcy zapewne tak (acz na pewno nie „w kilka dni”), ale też trudno powiedzieć o co mielibyśmy się z nimi bić, zważywszy że jesteśmy bliskimi sojusznikami. Białoruś sobie darujmy, bo jej sły zbrojne – licząc jednostki operacyjne – są ok. czterokrotnie słabsze od polskich. A z Rosją też trudna sprawa, bo „metropolia” z nami w ogóle nie graniczy, a siły w Obwodzie Kaliningradzkim są obecnie raczej symboliczne i nawet do jego obronienia dalece by nie starczyły (gdyby oczywiście nie odstraszający „parasol” atomowy)…

Pozdrawiam



Beam me up, Mr. Scott; there’s no intelligent life here!

Re: nie może być polskiego okrętu – trzeba kupić

Gość portalu: abc napisał(a):

> Moim zdaniem, Marynarka Wojenna jest nam tak potrzebna, jak rybie ręcznik!

A zatem mozna się jedynie cieszyć, że jej los bezpośrednio od Ciebie nie zależy.

> Uważ

> am, że wystarczyłoby mieć z tuzin niewielkich okrętów ochrony wybrzeża + samolo

> ty.

Działania na morzu ani nie polegają jedynie na „ochronie wybrzeży” (czegokolwiek byś nie rozumiał pod tym pojęciem), ani też nie jest to nawet ich najważniejszy aspekt.

> Przecież w razie prawdziwej wojny, wszystkie większe okręty zostałyby zatop

> ione na tej bałtyckiej sadzawce w pięć minut!

Tj. kto właściwie miałby je tak chwacko pozatapiać i w jaki sposób??? 😀

Pzdr



Beam me up, Mr. Scott; there’s no intelligent life here!

Pierwszą stolicą Polski był Poznań, nie Gniezno…

www.gloswielkopolski.pl/magazynrodzinny/469421,pierwsza-stolica-polski-byl-poznan-nie-gniezno-dowody,id,t.html

Co uzasadnia tak śmiałą tezę, która oburzyła gnieźnian i niektórych naukowców?

Prof.Hanna Kóčka-Krenz: Przede wszystkim wielkość poznańskiego grodu. Składał się pod koniec X wieku z czterech warownych członów. A to dość jednoznacznie pozwala na stwierdzenie, że jego rola była bardziej doniosła niż innych grodów. W tym czasie żadna inna warownia piastowska nie składała się z tylu części. To wskazuje, że Poznań był głównym punktem oparcia rządów Mieszka I.

A Gniezno?

Prof. Hanna Kóčka-Krenz: Ten gród osiągnął wielkość poznańskiego znacznie później – dopiero w XI wieku. Bo trzeba pamiętać, że to właśnie wielkość warowni i wieloczłonowość decydowały o jej znaczeniu. A dla nas stanowią podstawę do wysunięcia wniosków co do ich roli w strukturach państwa. Powód jest prosty. Dla tego czasu nie mamy źródeł pisanych, które informowałyby nas o miejscu głównej siedziby książęcej. Nie możemy więc stwierdzić, skąd rządził Mieszko. Możemy natomiast próbować wskazać takie miejsca na podstawie badań wykopaliskowych. A te potwierdzają, że w tym czasie w centralnej Wielkopolsce funkcjonowało kilka naczelnych grodów piastowskich, z których za rządów Mieszka I największy był Poznań. Znacznie większy od Gniezna.

Prof. Hanna Kóčka-Krenz: Gdy Mieszko przyjął chrzest, jego poddani wyznawali wciąż wiarę przodków, a Gniezno było jej ostoją. Tam znajdował się ponadplemienny ośrodek kultu pogańskiego i jako taki funkcjonował w świadomości ludzi.



„Komunistyczne idee były (dla mnie) prostą kontynuacją Oświecenia”

Zygmunt Bauman

www.kki.pl/piojar/polemiki/novus/iluminaci/dolar.html

Skutki epidemii sprzed 170, a demografia Iralandii

petrucchio napisał:

> I to jest przypadek typowy, czy sensacyjny wyjątek od reguły? Jak wiele dzieci

> zaginionych w lesie umarło w ciągu kilku dni?

Było kilka podobnych przypadków. Skoro nawet dziecko potrafi przeżyć w buszu, to tym bardziej dorośli ludzie i to zaprawieni myśliwi nomadzi. Ten przykład podałem ot tak, ponieważ nie musiałem go podawać ze względu na fakt,że twój argument był bezsensowny już u samych podstaw.



> Wykładniczy wzrost populacji ZAWSZE ulega nasyceniu i wyhamowaniu z powodu taki

> ch czy innych ograniczeń.

Coś takiego-napisz do ONZ, a może dostanisz Nobla za rozwiązanie kryzysu demograficznego.

>Katastrofy demograficzne spowodowane przez epidemie l

> ub choćby przejściowy niedostatek żywności mogą mieć bardzo długotrwałe skutki.

Akurat fakty mowią coś węcz przeciwnego. Ty wiesz ile ludzi umiera w Afryce z niedożywienia? Jednak wzrost netto i tak jest ogromny i wystarczy kilka dobrych lat i mamy kolejną katastriofę demograficzną. Ale co ty tam masz do powiedzenia na temat zaraz i epidemii, ponieważ jakoś pominąłeś NAUKOWE argumenty, ktore ja przytoczyłem.

> Irlandia, kraj europejski, ma dziś o dwa miliony mniej mieszkańców, niż miała

> w 1841, przed zarazą ziemniaczaną. To tyle, ile w tamtym czasie umarło z głodu

> lub wyemigrowało (jednych i drugich było około miliona) — a to znaczy, że Irla

> ndia dziś, po 170 latach, dopiero zaczyna odrabiać ówczesną stratę ludności. Pr

> zez ponad wiek jej demografia praktycznie stała w miejscu.

Jeżeli chcesz tego przyłladu użyć, jako dowodu, to ja poproszę o namiary na konkretną literaturę. W tej chwili idę o zakład,że to jest jakiś przykład przeinaczenia. Mam ci uwierzyć,że zaraza wywolana 170 lat temu blokowała przez ten czas przyrost naturalny w Irlandii?

> Powtarzam: dysponując techniką mezolityczną, nie przeżyłbyś w dziewiczym środow

> isku Australii jednego tygodnia…

Mnie nie interesuje twoje POWTARZANIE, ponieważ ty nie jesteś dla mnie żadnym godnym zaufania autorytetem. Mnie interesują KONKRETNE DOWODY NAUKOWE,a nie twoje fantazje!

I jak ze mną dyskutujesz, to cytuj,co piszę.

pozdrawiam.

Dlaczego Diamond „naciągał argumentację”?

europitek napisał:

> Diamond nie jest aż takim fantastą, więc próbuje znaleźć jakieś sensowniejsze r

> ozwiązanie. Ale nie bardzo mu to wyszło, ponieważ jego założenia są naciągane n

> ie tylko ze względu na zakładaną stałość przyrostu naturalnego. On milcząco prz

> yjął stałość maksymalnie korzystnych dla siebie parametrów wpływających na temp

> o przyrostu liczby ludności. bez odniesienia ich do realiów sytuacyjnych.

Porównując twoją argumentację i Diamonda, to już z samej formy wynika,że to twoja argumentacja jest naciągana. Są to naciągane ogólniki, odwoływanie się do własnego mniemania przy próbie podpierania się encyklopedycznym zródłem, które też jest naciągane. Czy ty rozumiesz, w jaki sposób podkopuje się czyjąś argumentację? Poprzez JEJ CYTOWANIE I OBALANIE mocnymi KONTRARGUMENTAMI,a nie utyskiwaniem i produkowaniem jałowych poznawczo twierdzeń!

Co uczynił Diamond:

-Powołał się na kilka przykładów, gdzie obserwowano taki wskaznik demograficzny i rozprzestrzenianie się różnych populacji na dużych obszarach ziemi.

-Powołał się na inne przykłady eksterminacji megafauny i fauny różnych kontynentów, gdzie ufne zwierzęta same pchały się pod nóż.

-Dobre odżywianie zawsze sprzyja przyrostowi naturalnemu populacji.

-Podał realne rozmieszczenie łowców na konkretnym terytorium.

-Pokazał na konkretnych przykładach ile łowcy mogą przejść kilometrów dziennie,a ile rocznie.

A co stwierdził Europitek?

-To nieprawda.

-Tak nie mogło być.

-Nie daję wiary.

-Złe założenia.

-z pewnością było inaczej, ale nie tak, jak Diamond twierdzi. To niemożliwe ortodoksyjna hipoteza MUSI BYĆ PRAWDZIWA!

Konkrety proszę, konkrety!:)

pozdrawiam.

Proszę o wyjaśnienie z tą energią

Tomasz Ulanowski:


Cytat


Już od dawna badacze alarmowali, że ocieplenie spowoduje wzrost liczby i intensywności burz, sztormów, powodzi, upałów i susz. Bo ocieplenie to nic innego jak więcej energii przyjmowanej i magazynowanej przez atmosferę, lądy, a przede wszystkim przez oceany



Na mój zawodny rozum chodzi nie tyle o ilość energii co o nierównomierność jej rozkładu. Gdyby wszystko zostało podgrzane równo o 5 stopni, to wiałyby takie same wiatry jak dzisiaj. Ale gdyby tylko powietrze nad lądami zostało podgrzane o 5 stopni a nad morzami nie, to wiałyby huragany z mórz do lądów.

Wobec tego, mówiąc o skutkach antropogennego ocieplenia, nie należy się zatrzymywać na stwierdzeniu, że w atmosferze, skorupie ziemskiej i w oceanach jest więcej energii. Trzeba wykazać, że grzejemy nierównomiernie. Ta nierównomierność bierze się choćby z tego, że bezwładność cieplna wody jest większa niż lądu i powietrza.

– Stefan

Skomplikowane grupy SAMOświadomych atomów.

Oto mój komentarz do zalinkowanego tutaj artykułu prf. Bernarda Korzeniewskiego.

http://download.patawap.com/animation/ccontennt/12636-f/atom.gif?__sid=0NWWM&lang=tl

uformowanie się w jej obrębie //podmiotu zdolnego do śledzenia procesów zachodzących w tejże sieci łącznie z samym sobą, nakierowanie aparatu poznawczego, który dotychczas odbierał jedynie obraz świata ukształtowany w sieci pojęciowej, na samego siebie, swój własny obraz w tejże sieci.\\ Właśnie to zdarzenie doprowadziło do wyłonienia się trzeciego psychicznego poziomu rzeczywistości, obejmującego całą sferę subiektywnych odczuć w naszym umyśle.”

„Innymi słowy, ośrodek ten rzutuje (odwzorowuje) siebie w siebie, tworzy w swoim obrębie własny model.

<>A na jakich zasadach ten ‚nowy podmiot w obrębie sieci pojęciowej, który jest na nią nakierowany i nakierowany na samego siebie’ jest sam siebie świadomy? W jaki sposób ‚analizatory’ w jego obrębie , które ‚same siebie analizują’ są same siebie świadome, bo aby coś analizować trzeba być tego świadomym?

W dalszym ciągu nie wiem jak to możliwe ,żeby martwe atomy poukładane w skomplikowany mózg mogły być same siebie świadome?

Podzielenie mózgu na odrębne elementy (zredukowanie go), które uświadamią sobie istnienie innych elementów i samych siebie jeszcze niczego nie wyjaśnia. Tak możemy dzielić w nieskończoność .

http://files.alfaomega.webnode.com/200003273-5a72f5b6d1/mozg.jpeg

[samoświadome kwanty]Stanowi to, w mojej opinii, ominięcie problemu..można go

ukryć za naszą niewiedzą”

<>Pan robi to samo. Sprowadza wszystko do poziomu neuronów i nie pokazuje

jak to się dzieje ,ze zależności między nimi przyczyniają się do

samoświadomych subiektywnych doznań. Dzieli Pan mózg na coraz niższe

podzespoły i na szczycie zarządzania umieszcza ‚samoświadomy moduł’ ,ktory

kontroluje wszystko i sam siebie. Czy ten ‚moduł’ składa się z mniejszych,

poszczególnych modułów, które działają podobnie jak on i badając siebie, na

zasadzie zamkniętej pętli, też są same siebie świadome? I tak aż do ‚spodu’?

Tylko gdzie jest ten spód w tych modułach? Ziemia stoi na żółwiu, ten na drugim,

ten na trzecim i tak do samego końca..

Należy wyraźnie podkreślić, że moja koncepcja genezy

samoświadomość nie jest po prostu jeszcze jedną spekulacją filozoficzną..

To już wszystko było. Dawno obserwowaliśmy tomografem aktywność mózgu,

ale co z tego? Jak ktoś zażyje heroinę, to ślad urywa się na receptorze opioidowym,

TAJEMNICA subiektywnego haju ginie w kłębowisku ‚kabli i sprzężeń elektrycznych’.

Mózg nie może sam siebie pojąć;dlaczego jest samoświadomy mimo,ze złożony

z martwych atomów.Dodatkowo pragnę

zauważyć, że sprzężenie zwrotne nie wymaga kolejnych zagnieżdżonych

sprzężeń zwrotnych, gdyż dane wyjściowe są zawsze przekazywane z

powrotem na wejście analizatora (definicja sprzężenia zwrotnego).

<>To nie moja wina , ze p. Korzeniewski zostawił w twojej głowie

,że sprzężenia zwrotne obserwowane w biochemii życia są ściśle

analogiczne dla ludzkiej samoświadomości. Szczerze mówiąc , to p.

Korzeniewski przedstawiał to porównanie jako poetycki obraz , a nie

analogię do zjawiska. Ta „analogia” ma się tyle do rzeczywistości co

poetycki obraz usiłujący opisać moment, gdy sobie coś przez dłuższy

czas usiłujemy przypomnieć i w końcu załapujemy. Opisano to

przypominanie jako ciągnik , który błądzi jeżdząc po polu, który w końcu

wpada w koleinę.

Jakby takie i podobne bajeczki wyjaśniały samoświadomość, to p.

Korzeniewski dostał by jubileuszowego Nobla. Te hipotezy nie różnią

się w żaden sposób od biblijnej „analogii” określającej podświadomość,z której pochodzą ‚pobudki’. Biblia nazywa podświadomość „sercem”, „skarbnicą, naczyniem,z którego pochodzą dobre i złe rzeczy”.

No tak; to czego nie udaje się wyjaśnić zdaniem p. Korzeniewskiego : „Oczywiście świadomość wyłoniła się stopniowo w ewolucji biologicznej i być może jej zaczątki są obecne u niektórych zwierząt„.

Bardzo to wszystko „poznawcze i intelektualnie satysfakcjonujące”. Tytuł jego książki powinien raczej brzmieć „od neuronu do zdrowego rozsądku”. Z całego serca życzę profesorowi Korzeniewskiemu takiej ewolucji !

Pomysł profesora Korzeniewskiego można streścić w następujacej anegdocie.

Starsza pani pyta profesora fizyki:

-Na czym stoi ziemia?

Profesor odpowieda:

-na żółwiu.

Na to starsza pani:

A ten żółw na czym stoi?

Profesor odpowiada:

Na kolejnym żółwiu.

-A ten kolejny żółw na czym stoi ?

Kolejny raz pyta starsza pani.

Zniecierpliwiony profesor odpowiada:


-Szanowna pani: zółwi starczy nam do samego końca.

www.racjonalista.pl/index.php/s,35/d,1106

Dlaczego zbiorowiska martwych atomów mogą być SAMOświadome?

Bo tworzą skomplikowane i wielopoziomowe zbiorowiska martwych atomów.

Na czym polega istota światopoglądu naukowego?

chasyd_666 napisał:

> > Ważne, że nie jest hipotezą naukową,

> Dlaczego twierdzisz,że filozofia nie jest nauką ?

bioslawek.wordpress.com/2011/05/30/sad-nad-darwinem-list-otwarty-do-ewolucjonistow/#more-30

„Teoria naukowa jest to zbiór racjonalnie uzasadnionych logicznie spójnych i EMPIRYCZNIE TESTOWALNYCH sądów o pewnym fragmencie świata. W tym sensie dawny darwinizm jak i współczesny neodarwinizm nie stanowi teorii naukowej [a co najwyżej hipotezę – przyp. moja], gdyż wskazuje sposób wyjaśniania zjawisk ewolucyjnych, a nie dostarcza precyzyjnych modeli teoretycznych postulowanych zjawisk ewolucyjnych i nie wyznacza zakresu ich stosowalności.” (Antoni Hoffman, „Co z tą ewolucją jest czy jej nie ma”, Wiedza i Życie 1992, nr 2).

(….) „(…)Po trzecie wreszcie, cieszę się z wydania Ślepego zegarmistrza po

polsku, bo niemal całkowicie się z tą książką zgadzam, a taka zgodność

poglądów nieczęsto się dziś wśród i ewolucjonistów zdarza. W tym ostatnim

akapicie podkreślam jednak wyraz niemal.

Albowiem główną tezą Ślepego zegarmistrza jest, że neodarwinowski

paradygmat ewolucji wyjaśnia całą różnorodność i wszystkie własności istot

żywych, toteż nie ma powodu do wiary w ich Stwórcę. A z tą konkluzją Dawkinsa

zgodzić się nie mogę. Z faktu, że koncepcja ewolucji może istnienie organizmów

i gatunków wyjaśnić, wynika przecież jedynie, że dla wytłumaczenia ich

istnienia nie trzeba powoływać się na działania rozumnego Stwórcy. Natomiast

nie można na tej podstawie bezapelacyjnie wnioskować – jak to z upodobaniem

czyni Dawkins – że ewolucja naprawdę takiego wyjaśnienia dostarcza. Akceptacja

tego wniosku uzasadniona jest jedynie pod warunkiem zgody na wymóg

racjonalnego rozumowania.
(….)„Racjonalność to tylko jeden z możliwych sposobów myślenia o świecie. Równie dobrze można by preferować na przykład poznanie mistyczne. I nie ma żadnego oczywistego powodu żeby uznać, że to właśnie racjonalność jest najlepsza. Co więcej, kryteriów racjonalności nie sposób wyznaczyć obiektywnie i raz na zawsze. To, co racjonalne tu i teraz, nie musiało być racjonalne dla starożytnych Greków ani nawet dla Lyella czy Darwina i vice versa. Ponieważ jednak kryteria racjonalności dyktowane są historycznie to, co racjonalne dla mnie, jest także racjonalne dla moich współczesnych kolegów naukowców (choć są też rzecz jasna przypadki sporne). Opcja na rzecz racjonalności to wybór podyktowany WIARĄ (…)” „

http://cms.antykwariat.waw.pl//mfc/c/5/5/2/a211298c0ac23ac78382a8f4732bea7cf24c.jpg

W przedmowie do drugiego wydania „Wokół ewolucji” Antoni Hoffman został nazwany przez J. Kozłowskiego i Januarego Weinera „jednym z najwybitniejszych z polskich uczonych”.

Napisał on przedmowę do polskiego wydania książki Richarda Dawkinsa „Ślepy zegarmistrz”. Pracował w jednym insntytucie z Marią Jaworowską i Karolem Sabathem.

http://www.ewolucja.org/w3/d7/d7a8.html

www.ewolucja.org/w3/d7/d7a8.html

bioslawek.wordpress.com/2011/07/14/antoni-hoffman-wokol-ewolucji-polecana-ksiazka/#more-124

Na czym polega istota światopoglądu naukowego?

usenet.gazeta.pl/usenet/0,47943.html?group=pl.sci.biologia&tid=1033651&MID=%3Cj6c4ab%24kn8%241%40inews.gazeta.pl%3E

pozdrawiam.

Jazda w cieniu aerodynamicznym.

Powiedzmy, ze jedziemy w cieniu aero jakiegos „TIRa”. W naszym samochodzie spada zapotrzebowanie na moc, spalamy mniej paliwa, itp, itd… Ale jak wyglada to z punku widzenia ciezarowki? Czy w ogole „zauwazy”, ze ktos sie „podessal”?

cheers



Ideałem dla starożytnych sceptyków był mędrzec, który uznaje, że nie wie, czy jest prawda, czy jej nie ma, ale nie przeszkadza mu to w jej poszukiwaniu.

Re: Złamał abstynencję.

noveyy777 napisał:

> A ja już miałem nadzieję,że wytrwasz w postanowieniu. Gdzie ja przyznałem,że nie znam

> argumentacji Lonninga? Ja mam kilka jego artykułów z tym wywiad, o którym ci napisałem.

Wywiad to nie artykuł naukowy. Nie odzywałbym się, gdybyś nie zachęcał mnie do dyskusji. Ale żeby dyskutować, trzeba mieć o czym. Domagałeś się, żebym obalił argumenty Lönniga, ale nawet nie sprecyzowałeś, jakie. „Prawo powtarzalnej zmienności” nie jest żadnym argumentem, bo nie jest faktem naukowym, tylko próbą sformułowania pewnej hipotezy w bardzo nieformalny sposób. Nawiasem mówiąc, poza samym Lönnigiem żaden biolog nie wspomina o tym prawie (i nic dziwnego, bo artykuł, w którym zostało ono sformułowane, pojawił się w praktycznie nieosiągalnym zbiorku wydanym w Indiach przez jakieś dziwne i już nie istniejące wydawnictwo; zapewne nie przeszłoby przez recenzję wydawniczą w poważnym piśmie). Jedyne wzmianki o nim można znaleźć na stronach kreacjonistycznych cytujących Lönniga i oczywiście uznających prawo powtarzalnej zmienności za pewnik, którego nawet nie trzeba dowodzić.

Natomiast osławiony artykuł Lönniga w piśmie recenzowanym (choć nie z wysokiej półki), gdzie raz wspomniany jest ID, a bibliografia składa się w połowie z pism kreacjonistycznych (żeby nie przegapić sposobności ich zacytowania), faktycznie zawiera pewną argumentację na rzecz ID; po prostu ciekaw byłem, czy ją znasz (ja znam, ale nie jestem niczyim korepetytorem, więc nie będę ci jej streszczał). A jeśli nie czytałeś tych publikacji, to dlaczego właściwie wierzysz Lönnigowi? Wywiad cię przekonał? ;-).

Doceniam dobre słowo. Niedostatki dobrych manier są często skutkiem bezosobowego kontaktu przez Internet. Nie znam cię osobiście i być może szkoda. Wypicie gdzieś jakiegoś piwa pewnie by pomogło. Skoro jednak wolisz pozostać anonimem, to przynajmniej nie nadużywaj tego przywileju, naruszając przy każdej okazji moje prawo do anonimowości (przynajmniej względnej)

Re: Życzę wytrwałości:)

noveyy777 napisał:

> petrucchio napisał:

>

> > EOT

>

> Mam nadzieję,że na wieki wieków-AMEN.

EOT nie znaczy „żegnaj na wieki”, tylko „end of topic” — koniec wątku. Nie ma o czym gadać, skoro sam nie zapoznałeś się z tematem. Powołujesz się na Lönniga nie dlatego, że przekonuje cię jego argumentacja (jak sam przyznajesz, nawet jej nie znasz), tylko dlatego, że jako Świadek Jehowy jest waszym dyżurnym autorytetem, więc z góry musi mieć rację.

QED znaczy „quod erat demonstrandum”, czyli c.b.d.o.

Proszę, pokaż mi, że się mylę.



To my, pingwiny!

Re: Dobór kumulatywny i kumulowanie drobnych zmia

> On rozumie, co to DOBÓR KUMULATYWNY?

Tak, w przeciwieństwie do ciebie.

On sobie zdaje sprawę,co to KUMU

> LOWANIE SIĘ DROBNYCH ZMIAN
?

Tak, w przeciwieństwie do ciebie.

Czy on odróżnia te dwa pojęcia?

Tak, w przeciwieństwie do ciebie.

Czy on zdaje sobie sprawę,że teoretycznie każda mutacja musi się teoretycznie okazać ko

> rzystna, to znaczy w jej wyniku musi się pojawić przewaga selekcyjna, która poz

> woli jej nosicielowi zdominować populację?

Nie, w przeciwieństwie do ciebie, któremu wydaje się, że coś rozumie.

> Innymi słowy coś,co się z założenia przeistaczało STOPNIOWO w dłoń,to zanim >skumulowały się wszystkie niezbędne mutacje taką transformację umożliwiające, musiało być >użyteczne i dawać na każdym etapie swojej ewolucji przewagę selekcyjną tego organu.

Tak, w przeciwieństwie do ciebie.

> Jak to mawia Richard Dawkins większa korzyść z ćwierć czy połowy skrzydła niż z

> żadnego skrzydła.

Pełna zgoda. Miło, że zgadzasz się z Dawkinsem

>Więc hodowla mutacyjna, nad którą prowadzono badania przez całe dziesięciolecia i badania >te prowadzili przeważnie ewolucjoniści opierały się właśnie na probie selekcjonowania tych >pojedynczych korzystnych mutacji.

Takie było założenie.

> Następnie zamierzano według modelu ewolucyjnego kojarzyć pozytywne mutacje i po

> przez kumulowanie się drobnych zmian w kolejnych pokoleniach ulepszać rośliny i

> zwierzęta hodowlane.

Bzdura, nowej, próbowano wywołać sztucznie znaczące zmiany.

>Teoretycznie zakładano,że dla organizmów rozmnażających się płciowo jest to możliwe.

Dlaczego tylko dla organizmów rozmnażających się płciowo? Takie było założenie?

>Ponieważ zawsze mogło się według takich poglądów zdarzyć,że trochę ulepszona szczęka >spotka się w wyniku kojarzenia z trochę lepiej ulepszoną nogą itd.

Bzdura wymyślona przez noweja albo innego jehowickiego durnia.

> Nic takiego podczas tych doświadczeń się nie ziściło-wiec empirycznie dowiedzio

> no,ze neodarwinowska ewolucja nie zachodzi.

Bzdura wymyślona przez noweja albo innego jehowickiego durnia, czyli atakowanie stracha na wróble.

> A teraz odnośnie pojęcia doboru kumulatywnego. Dobór kumulatywny według założeń

> miał uprawdopodabniać zachodzenie ewolucji.

Dobrze, nowej!

>Więc w doświadczeniach, jak i w naturze,

Nie, nowej, nie jak w naturze, ale sztucznie.

>(okazało się,że tempo mutacji jest nawet 3 razy wolniejsze niż zakładano).

Bzdura nowej, nieurawniony wniosek z jednego badania w którym otrzymano sprzeczne, niepowtarzalne wyniki.

> Podczas indukowania mutacji poprzez napromieniowywanie

Nie tylko przez napromieniowanie, alemniejsza z tym

> u znacznych ilościowo populacji w krótkim czasie uzyskiwano wielka liczbę zdolnych do >poddania selekcji mutantów. Większość z nich (co było do przewidzenia) ginęło w wyniku >chorób genetycznych inne poddane selekcji były eliminowane przez konkurencję, a te KTÓRE

> PRZEŻYŁY i nawet zdobyły jakąś przewagę selekcyjną (co się rzadko zdarzało, ponieważ >przeważnie nie wybijały się na prowadzenie) po kilku pokoleniach wracały

> do formy wyjściowej.

Nowej, ty na prawdę nie wiesz, po co była prowadzone prace nad hodowlą mutacyjną. To wujek kappa ci wytłumaczy.

Hodowla mutacyjna polega na sztucznym wywoływaniu zmian jakościowych w genomie przy użyciu różnych środków mutagennych, a następnie ich wykorzystaniu w hodowli nowych odmian. Do wywoływania mutacji wykorzystuje się promieniowanie a także mutagennie działające środki chemiczne. Populacje surowych mutantów stanowią w hodowli twórczej materiał do wyboru tzw. pojedynków i inicjują przejście z metod twórczych do metod selekcji. Celem hodowcy jest osiągnięcie określonego, z reguły wysokiego i stabilnego poziomu wartości cech ważnych dla realizacji obranego kierunku hodowli. Cała procedura ma na celu stworzenie mutanta o cechach korzystnych dla człowieka, a nie dla zmutowanego organizmu. Rozumiesz? Cały twój idiotyczny wywód o zdobywaniu przewagi selekcyjnej rozbija się właśnie o niezrozumienie tej prostej i zasadniczej różnicy.

> Futuyma tak, lecz ty ni w ząb nic z tego nie pojmujesz. Nawet nie wiesz (jak zw

> ykle!) o czym traktuje artykuł, którego treść (o ironio!) chcesz mi tłumaczyć.

> Selekcyjne wymiatanie, to WŁAŚNIE DOBÓR KUMULATYWNY, który (teoretycznie) um

> ożliwia szybkie zdominowanie populacji przez pozytywnego mutanta (czy patrząc z

> punktu widzenia genu przez pozytywną mutację)
. Badania są świeżej dany,a t

> wórczość Futuymy, na którą się powoływałeś jest z gdzieś 2002 roku, więc gdzieś

> ty to wyczytał, w jakim jego artykule:)?

www.poczytaj.pl/110480

Temat selective sweeps to sobie jeszcze powtórz, będziesz może wiedział o czym piszesz, bo na razie to nie bardzo. Zacznij od podstaw.

en.wikipedia.org/wiki/Selective_sweep

Bezsilni wobec inteligentnego spadania

Jest też na tutejszym Forum kilka osób, które (w mniej lub bardziej komiczny sposób strugając fachowców) przedstawiają Teorię Inteligentnego Spadania w fałszywym świetle.

Parafrazując słowa autora można napisać: „fizycy którym zaufałem nie dostarczyli mi broni do walki z argumentami Inteligentnego Spadania w postaci ARGUMENTÓW NAUKOWYCH, które by popierały Teorię Względności”.

Ci ignoranci, którzy powołują się na autorytet pożal się boże „naukowców”, w rodzaju Einsteina, sami nie potrafią obalić najprostszych nawet moich argumentów. Środowiska naukowe są podporządkowane poprawności politycznej, wymyślając takie kwiatki jak „ciemna materia”, albo „ciemna energia”, zamiast uczciwie przyznać, że żadna wersja teorii względności nie wyjaśnia faktów doświadczalnych.

Elementarna uczciwość nakazuje przyznać, że jedyną teorią zgodną ze wszystkimi faktami jest Teoria Inteligentnego Spadania. I nikt myślący nie powinien protestować przeciwko poświęceniu jej w programie nauczania co najmniej tyle samo czasu, co konkurencyjnym teoriom grawitacji.

Dobór kumulatywny,kumulowanie,mutacyjna hodowla.

petrucchio napisał:

> Może w takim razie wyjaśnisz mi, co konkretnie podważył fachowiec i dlaczego „i

> nteligentny projekt” lepiej wyjaśnia jego obserwacje.

Czy ty nie potrafisz tak od razu? Czy musi być tyle kłótni i jadu z twojej strony zanim przejszedz do istoty sprawy?Oczywiście,że ci wyjaśnię,a wręcz mam taki obowiązek skoro zacząlem ten temat-a wnioski pozostawiam tobie.

Rozumiesz, co to DOBÓR KUMULATYWNY? Zdajesz sprawę,co to KUMULOWANIE SIĘ DROBNYCH ZMIAN? Czy on odróżnia te dwa pojęcia? Czy on zdaje sobie sprawę,że teoretycznie każda mutacja musi się teoretycznie okazać korzystna, to znaczy w jej wyniku musi się pojawić przewaga selekcyjna, która pozwoli jej nosicielowi zdominować populację? Innymi słowy coś,co się z założenia przeistaczało STOPNIOWO w dłoń,to zanim skumulowały się wszystkie niezbędne mutacje taką transformację umożliwiające, musiało być użyteczne i dawać na każdym etapie swojej ewolucji przewagę selekcyjną tego organu.

Jak to mawia Richard Dawkins większa korzyść z ćwierć czy połowy skrzydła niż z żadnego skrzydła. Więc hodowla mutacyjna, nad którą prowadzono badania przez całe dziesięciolecia i badania te prowadzili przeważnie ewolucjoniści opierały się właśnie na probie selekcjonowania tych pojedynczych korzystnych mutacji.

Następnie zamierzano według modelu ewolucyjnego kojarzyć pozytywne mutacje i poprzez kumulowanie się drobnych zmian w kolejnych pokoleniach ulepszać rośliny i zwierzęta hodowlane. Teoretycznie zakładano,że dla organizmów rozmnażających się płciowo jest to możliwe. Ponieważ zawsze mogło się według takich poglądów zdarzyć,że trochę ulepszona szczęka spotka się w wyniku kojarzenia z trochę lepiej ulepszoną nogą itd.

Nic takiego podczas tych doświadczeń się nie ziściło-wiec empirycznie dowiedziono,ze neodarwinowska ewolucja nie zachodzi.

A teraz odnośnie pojęcia doboru kumulatywnego. Dobór kumulatywny według założeń miał uprawdopodabniać zachodzenie ewolucji. Więc w doświadczeniach, jak i w naturze, wywoływano mutacje u całych populacji, dużej liczby osobników. Wszystkie mutacje są indukowane, ale w naturze zachodzą wolno na przestrzeni długiego czasu (okazało się,że tempo mutacji jest nawet 3 razy wolniejsze niż zakładano).

Podczas indukowania mutacji poprzez napromieniowywanie u znacznych ilościowo populacji w krótkim czasie uzyskiwano wielka liczbę zdolnych do poddania selekcji mutantów. Większość z nich (co było do przewidzenia) ginęło w wyniku chorób genetycznych inne poddane selekcji były eliminowane przez konkurencję, a te KTÓRE PRZEŻYŁY i nawet zdobyły jakąś przewagę selekcyjną (co się rzadko zdarzało, ponieważ przeważnie nie wybijały się na prowadzenie) po kilku pokoleniach wracały do formy wyjściowej.

I nic w tych doświadczeniach nie pomagało notoryczne krzyżowanie mutantów. Mutanty nie chciały zdominować populacji (selekcyjne wymiatanie),a nowe cechy powstałe w wyniku indukowanych mutacji rozmywały się szybko w kolejnych pokoleniach zamiast się kumulować, co dowodzi tego,że dobór naturalny raczej stabilizuje genotypy i fenotypu zmienione w wyniku przypadkowych mutacji niż,że je preferuje. Istnieje wiele mechanizmów naprawczych DNA i one eliminują zmiany nawet po kilku pokoleniach!

Mało tego: wywnioskowano,że może tutaj działać selekcja stabilizująca (teoretycznie eliminująca fenotypy skrajne), więc aby wywołać selekcję kierunkową pod kątem uzyskania pożądanych zmian ewolucyjnych nieustanie stymulowano różne populacje stosując najróżniejsze presje środowiskowe. W naturze środowisko nie zmienia się tak szybko,więc takie zabiegi powinny błyskawicznie wywołać korzystne zmiany ewolucyjne!

A więc mamy rzetelnie przeprowadzone tysiące doświadczeń, które dowodzą,że ewolucja neodarwinowska nie może zachodzić.

Na tej podstawie Wolf-Ekkehard Lönnig sformułował PRAWO POWTARZALNEJ ZMIENNOŚCI.

Ten wybitny fachowiec przez 28 lat zajmował się tymi sprawami i prowadził badania nad mutacjami roślin i hodowlą mutacyjna na renomowanym uniwersytecie, więc jest jak najbardziej uprawniony do formułowania praw naukowych zgodnych z wynikami jego badań.

Model selekcyjnego wymiatania jest podważany przez ewolucjonistów nie przez kreacjonistów, a samo to podważanie godzi w sam rdzeń neodarwinowskiego mitu i jeszcze bardziej uwiarygadnia wyniki badań nad hodowlą mutacyjną, to znaczy fakt,że w sposób proponowany przez neodarwinistów nie mogą powstawać żadne nowe odmiany, które by ewoluowały od form prostszych do form bardziej złożonych.

Nie jest to wymył samego Wolfa Ekkeharda Lounniga, tylko efekt badań kilku pokoleń badaczy!

Pod spodem zamieszcza napisany przez usenetowego ewolucjonistę maynarda model selekcyjnego wymiatania.

cz:1

bioslawek.files.wordpress.com/2011/08/rozpowszechnianie-sic499-mutacji-w-populacji-selekcyjne-wymiatanie-1.png?w=584

cz:2

bioslawek.files.wordpress.com/2011/08/rozpowszechnianie-sic499-mutacji-w-populacji-model-selekcyjnego-wymiatania-2.png?w=576

pozdrawiam.