Re: ale 100 MLD rocznie na biurokracje rocznie!

Gość portalu: Maxxx napisał(a):

> Moze Slowacja i Estonia nie… ale nieco wieksi sasiedzi Polski (Niemcy, Rosja/

> Bialorus)

> pewnie by rozpieprzyly w kilka dni !

Niemcy zapewne tak (acz na pewno nie „w kilka dni”), ale też trudno powiedzieć o co mielibyśmy się z nimi bić, zważywszy że jesteśmy bliskimi sojusznikami. Białoruś sobie darujmy, bo jej sły zbrojne – licząc jednostki operacyjne – są ok. czterokrotnie słabsze od polskich. A z Rosją też trudna sprawa, bo „metropolia” z nami w ogóle nie graniczy, a siły w Obwodzie Kaliningradzkim są obecnie raczej symboliczne i nawet do jego obronienia dalece by nie starczyły (gdyby oczywiście nie odstraszający „parasol” atomowy)…

Pozdrawiam



Beam me up, Mr. Scott; there’s no intelligent life here!

Re: Dlaczego nie przeludnili Afryki?

noveyy777 napisał:

> Dobra, dobra- o tym, to ja sobie mogę poczytać w kazdej ściądze dla licealistów.

Jeśli pytasz o rzeczy dość oczywiste, dostajesz takież odpowiedzi.

> 1) Dlaczego migracja z Afryki nastapila tak pózno?

>

> 2)Dlaczego nastąpila tak wcześnie, ponieważszczątki.h.dmanisi są datowane na 1

> 600 000 lat.

Częściowo sam sobie odpowiadasz. Było kilka migracji z Afryki w różnych czasach, również przed pojawieniem się współczesnego typu _H. sapiens_ ok. 200 tys. lat temu. Nie były one łatwe, bo w czasie ostatniego zlodowacenia Sahara i Pustynia Arabska były jeszcze większe i suchsze, niż dziś. Dlaczego dopiero migracja pięćdziesiąt kilka tys. lat temu była szczególnie skuteczna? Trudno powiedzieć i zapewne nie ma krótkiej odpowiedzi. Zdarzenia historyczne zależą od wielu czynników i nie mają jednej przyczyny. Może po prostu rozwój człowieka osiągnął właściwy poziom, może miało to związek z rozwojem języka mówionego — można tylko spekulować. W każdym razie gdyby główna migracja zdarzyła się wcześniej, jakiś inny Noveyy pytałby kogoś innego „dlaczego tak wcześnie” albo „dlaczego tak późno”.

> 3) Afryka była przyjazna pasterstwu, rolnictwu itd. Dlaczego nie przeludnili Af

> ryki?

Mój osobisty pogląd (nie teoria, bo nie jestem specjalistą od tych rzeczy) jest taka, że w Afryce subsaharyjskiej postęp kulturowy był stosunkowo wolny, bo była to kolebka _H. sapiens_ i nasz gatunek był dobrze dostosowany do swojego starego środowiska, stąd skłonny do konserwatyzmu i trzymania się sprawdzonych strategii przeżycia (może też dlatego megafauna afrykańska, „od zawsze” przystosowana do towarzystwa człowieka, przeżyła holocen bez wielkich strat). Motorem postępu były trudności i wyzwania, na jakie natrafiały populacje migrujące i penetrujące nowe środowiska. Tam każda innowacja była silnie premiowana.

> 4)Dlaczego nie przeludnili Afryki i nie wyemigrowali z niej setki tysięcy lat w

> cześniej i nie przeludnili świata?

Zadajesz kilkakrotnie te same pytania.

> 5)Dlaczego w Afryce nie stworzono cywilizacji?

Stworzono. Egipt leży w Afryce. Neolit bardzo wcześnie ogarnął Dolinę Nilu (prawie równie dawno, jak np. w Azji Mniejszej), a później Saharę, Sahel i Afrykę Zachodnią (stąd ekspansja ludów Bantu).



Może to wszyćko bez te atomy,

Że waryjota… momy.

Pierwszą stolicą Polski był Poznań, nie Gniezno…

www.gloswielkopolski.pl/magazynrodzinny/469421,pierwsza-stolica-polski-byl-poznan-nie-gniezno-dowody,id,t.html

Co uzasadnia tak śmiałą tezę, która oburzyła gnieźnian i niektórych naukowców?

Prof.Hanna Kóčka-Krenz: Przede wszystkim wielkość poznańskiego grodu. Składał się pod koniec X wieku z czterech warownych członów. A to dość jednoznacznie pozwala na stwierdzenie, że jego rola była bardziej doniosła niż innych grodów. W tym czasie żadna inna warownia piastowska nie składała się z tylu części. To wskazuje, że Poznań był głównym punktem oparcia rządów Mieszka I.

A Gniezno?

Prof. Hanna Kóčka-Krenz: Ten gród osiągnął wielkość poznańskiego znacznie później – dopiero w XI wieku. Bo trzeba pamiętać, że to właśnie wielkość warowni i wieloczłonowość decydowały o jej znaczeniu. A dla nas stanowią podstawę do wysunięcia wniosków co do ich roli w strukturach państwa. Powód jest prosty. Dla tego czasu nie mamy źródeł pisanych, które informowałyby nas o miejscu głównej siedziby książęcej. Nie możemy więc stwierdzić, skąd rządził Mieszko. Możemy natomiast próbować wskazać takie miejsca na podstawie badań wykopaliskowych. A te potwierdzają, że w tym czasie w centralnej Wielkopolsce funkcjonowało kilka naczelnych grodów piastowskich, z których za rządów Mieszka I największy był Poznań. Znacznie większy od Gniezna.

Prof. Hanna Kóčka-Krenz: Gdy Mieszko przyjął chrzest, jego poddani wyznawali wciąż wiarę przodków, a Gniezno było jej ostoją. Tam znajdował się ponadplemienny ośrodek kultu pogańskiego i jako taki funkcjonował w świadomości ludzi.



„Komunistyczne idee były (dla mnie) prostą kontynuacją Oświecenia”

Zygmunt Bauman

www.kki.pl/piojar/polemiki/novus/iluminaci/dolar.html

Hipoteza, iż koncepcja waluty Euro była błędna ->

W poprzednich postach propagowałem tezę, iż na polu ekonomii eksperymentalne sprawdzanie hipotez badawczych zachodzi .. w makroskali przez wydarzenia socjologiczne, polityczne.. ostatnio geopolityczne.. Tak np. w latach 1917 – 1989 sprawdzano ideę socjalizmu. Okazało się że była to błędna konstrukcja teoretyczna !!! .. jakkolwiek pozostaje do wyjaśnienia co się dzieje.. jak to działa w Chinach… ???

W poprzednim poście sformułowałem hipotezę badawczą, że zamysł utworzenia waluty Euro .. zawierał błąd systemowy ..i że wydarzenia ekonomiczno – polityczne wkrótce zweryfikują tą hipotezę.

Artykuł w dzisiejszej Gazecie Wyborczej [ Bardzo słabe twarde jądro – wywiad z Januszem Lewandowskim – rozmawiał Jacek Pawlicki – 2011-11-10 ] dostępny pod

wyborcza.pl/1,76842,10625506,Bardzo_slabe_twarde_jadro.html

zawiera kilka stwierdzeń istotnych dla tego zagadnienie. Mimo iż artykuł jest dostępny on – line, cytuję tu kilka najcelniejszych wypowiedzi.:

[ ” – Cały świat znajduje się jakby we mgle, stając od roku 2008 wobec wyzwania bez precedensu. Stare recepty nie działają. W Unii od dawna spotykały się dwie kultury gospodarcze:

* niemiecka dyscyplina makroekonomicznej, której wyrazem jest niezależny Europejski

Bank Centralny oraz pakt stabilizacji i wzrostu, oraz

* anglosaska liberalizacja tworząca wspólny rynek towarów, usług, kapitału i pracy. „]

[„.. Obecnie wymiar anglosaski, wolnorynkowy, znalazł się w cieniu zagrożeń strefy euro, która odsłoniła wady konstrukcyjne wspólnej waluty, pozbawionej wsparcia we wspólnej polityce budżetowej, bez nadziei na uśrednienie poziomu wydajności i konkurencyjności. ..”]

[„.. Coraz mniej niepokoi mnie wizja Europy dwóch prędkości, jeśli jej „twarde jądro” ma składać się z Grecji i innych krajów. Co to za „twarde jądro”, skoro w nim taka masa kłopotów? Strefa euro na pewno nie jest teraz drogowskazem dla innych uczestników wspólnoty 27 krajów. Maruderzy spoza euro, choćby Szwecja czy Polska, mają się teraz po prostu lepiej…”]

[ ” – Trzeba znaleźć sposób na taką integrację europejską, która odzyska zaufanie ludzi i zespoli narodowe potencjały Europy. Musi być mniej natrętna, eliminując zbędne regulacje, i zarazem twardo bronić istotnych osiągnięć takich jak swobody strefy Schengen. To zresztą robi Polska prezydencja. ..”]

[„.. Bez tego kagańca wspomaganego, mam nadzieję, przez wewnętrzne ustawowe bariery zadłużania kraju nawyk życia ponad stan będzie się odnawiał, bo jest wygodny dla polityków…”]

[ ” .. – Do połowy 2011 r. jako Komisja mówiliśmy językiem, który wielu rzeczy nie nazywał po imieniu. Językiem życzeniowym. W tej chwili nie owijamy niczego w bawełnę – wszystko jest możliwe. Łącznie z wyjściem Grecji z euro. …”]

[” .. Los wspólnej waluty rozstrzyga się w Rzymie i Madrycie, a nie w Atenach…”]

[ ” … Teraz ta dobra passa Polski musi potwierdzić się twardą zapowiedzią uzdrawiania finansów publicznych. ..” … To natychmiast odnotują agencje ratingowe i odpłaci się w postaci niższych kosztów obsługi długu….”]

[” .. Udało nam się przez kryzys przejechać na gapę, między innymi dzięki niesłychanej przedsiębiorczości Polaków, funduszom inwestycyjnym z Brukseli oraz możliwości zarobkowania za granicą. Teraz rząd zapisuje nową kartę, mając lepszą pozycję wyjściową niż większość krajów UE. …”]

Tak więc coraz bardziej staje się jasne, iz to politycy w wielu niby to „mądrych”, zachodnich krajach .. zapożyczali kraje.. aby realizować polityke społeczną, taką aby podobała się wyborcom.. Dochodziło więc do finansowania prób realizacji obietnic wyborczych na kredyt ..

To na ile dany rząd (kraj) ekstensywnie .. wytwarzał dług .. nie było przez nikogo w tych „mądralińskich Komisjach UE .. kontrolowane ..

Jest to tak samo wielki przekręt ekonomiczno – polityczny .. jak np. to co dzieje się w Chinach, gdzie.. tłamsi się ogodziwe wynagradzania za pracę , aby posiadać .. nadwyżki walutowe .. Okradane jest więc spoleczeństwo Chin .. Jednocześnie stosowane są tam metody z czasów… socjalizmu Gierkowskiego — aby budowac np. statki w stoczniach bez zapotrzebowania uzasadnionego ekonomicznie.. ot tak .. w prezencie dla Związku Radzieckiego ..

Budowania autostrad po którcy hula wiatr, szybkich koleji którymi nikt nie jeżdzi .. i miast w których nikt nie mieszka .. jest odpowiednikiem … wielu inwestycji z czasów PRL ..

Jakkolwiek okazuje się iz zadłużanie Polski przez Gierka, było jednak bardziej rosądne.. niż zadłużanie Grecji i Włoch… Rządy Gierowskie przeznaczały powiem jednak te pieniądze na budowę .. owych nieopłacalnych fabryk samochodów.. stoczni .. które po upadku socjalizmu .. podlegały tzw. prywatyzacji ..

Chyba pomału da się sformułować szkielet nieprawidłowości regulacji ekonomicznych socjalistycznych i kapitalistycznych ~ Andrew Wader

Teza Diamonda jest nie do podważenia.

europitek napisał:

> > Odnioslem się już do tego argumentu, ktory jest naciąganym ogólnikiem,

>
w

> > ięc wypadałoby odnieść się do tego, co napisałem, a nie w kółko wklejać t

> o samo

> > . To jest jałowe stwierdzenie, Diamond posłużył się [b]MATERIALNYMI KONKR

> ETAMI[

> > /b], ktore ja opisałem w zalinkowanym poście i ponadto odwołał się do prz

> ykladó

> > w (tego nie cytowałem) niedawnych kolonizacji wysp.

>

> Będę się odnosił wtedy, kiedy zrozumiesz, że Diamond (w swej niewiedzy lub nadm

> iarze „szczerych chęci”) użył chybionego argumentu demograficznego. Zgadzam się

> z Petrucchio, że użył on metody „arbitralno-rachunkowej”. Jego 3,4% przyrostu

> ludności wychodzi tylko w jednym wariancie czasowym – 1858-1937 (dokładnie jest

> to 3,45%). Mogłoby się wydawać, że trafił w dziesiątkę, ale to nie takie prost

> e.

> Na wyspe powróciło 16 osób, ale w kilka lat póżniej (1864) dojechały kolejne 4

> rodziny z Norfolk i pojawiła się jedna rodzina amerykańska. Ludność Pitcairn sk

> okowo wzrosła do 43 osób na skutek migracji z zewnątrz. Jeśli teraz policzymy w

> spólczynnik przyrostu naturalnego, jak to zrobił Diamond, dla lat 1864-1935, to

> dostaniemy jego wartość równą 2,35%, co odbiega wyraźnie od 3,4%. Poza tym w l

> atach 80. XIX w. miał też miejsce napływ ludzi z zewnątrz (w tym misjonarzy Adw

> entystów Dnia Siódmego), co do ilości których nie mam pewnych danych. Przy tak

> małej populacji osiedlenie się na wyspie nawet kilku-kilkunastu osób dalej znac

> znie obniżyłoby współczynnik liczony „metodą Diamonda”, być może nawet poniżej

> 2% rocznie.

Ale ja ci już przecież napisałem, że można obnizyć nawet o połowę. I nawet wówczas, biorąc pod uwagę najbardziej pesymistyczne założenia, w ciągu 500 lat z populacji złożonej ze 100 osób bedziemy mieli grubo ponad 10 000 000 populację ludzi. A więc mamy jeszcze 500 lat na wybicie megafauny. A przy takim ucztowaniu i łatwej zdobyczy wystarczy 200 lat, żeby wszystko wytępić i jeszcze bardziej się rozmnożyć. Usiłujesz łatać dziury w swojej hipotezie pomijając niewygodne fakty. Tak pomijasz je, ponieważ już o nich do ciebie napisałem. To po pierwsze-a po drugie: mogło być tak, że populacja Nowego Świata zaczęła się od populacji zlozonej nie ze 100 osob, a z 200,300,500 ,a nawet 1000.

> Teraz doszliśmy do sedna sprawy…

Jak widzisz jeszcze nie doszliśmy do konsensusu.

pozdrawiam.

Skutki epidemii sprzed 170, a demografia Iralandii

petrucchio napisał:

> I to jest przypadek typowy, czy sensacyjny wyjątek od reguły? Jak wiele dzieci

> zaginionych w lesie umarło w ciągu kilku dni?

Było kilka podobnych przypadków. Skoro nawet dziecko potrafi przeżyć w buszu, to tym bardziej dorośli ludzie i to zaprawieni myśliwi nomadzi. Ten przykład podałem ot tak, ponieważ nie musiałem go podawać ze względu na fakt,że twój argument był bezsensowny już u samych podstaw.



> Wykładniczy wzrost populacji ZAWSZE ulega nasyceniu i wyhamowaniu z powodu taki

> ch czy innych ograniczeń.

Coś takiego-napisz do ONZ, a może dostanisz Nobla za rozwiązanie kryzysu demograficznego.

>Katastrofy demograficzne spowodowane przez epidemie l

> ub choćby przejściowy niedostatek żywności mogą mieć bardzo długotrwałe skutki.

Akurat fakty mowią coś węcz przeciwnego. Ty wiesz ile ludzi umiera w Afryce z niedożywienia? Jednak wzrost netto i tak jest ogromny i wystarczy kilka dobrych lat i mamy kolejną katastriofę demograficzną. Ale co ty tam masz do powiedzenia na temat zaraz i epidemii, ponieważ jakoś pominąłeś NAUKOWE argumenty, ktore ja przytoczyłem.

> Irlandia, kraj europejski, ma dziś o dwa miliony mniej mieszkańców, niż miała

> w 1841, przed zarazą ziemniaczaną. To tyle, ile w tamtym czasie umarło z głodu

> lub wyemigrowało (jednych i drugich było około miliona) — a to znaczy, że Irla

> ndia dziś, po 170 latach, dopiero zaczyna odrabiać ówczesną stratę ludności. Pr

> zez ponad wiek jej demografia praktycznie stała w miejscu.

Jeżeli chcesz tego przyłladu użyć, jako dowodu, to ja poproszę o namiary na konkretną literaturę. W tej chwili idę o zakład,że to jest jakiś przykład przeinaczenia. Mam ci uwierzyć,że zaraza wywolana 170 lat temu blokowała przez ten czas przyrost naturalny w Irlandii?

> Powtarzam: dysponując techniką mezolityczną, nie przeżyłbyś w dziewiczym środow

> isku Australii jednego tygodnia…

Mnie nie interesuje twoje POWTARZANIE, ponieważ ty nie jesteś dla mnie żadnym godnym zaufania autorytetem. Mnie interesują KONKRETNE DOWODY NAUKOWE,a nie twoje fantazje!

I jak ze mną dyskutujesz, to cytuj,co piszę.

pozdrawiam.

A wyż demograficzny, a próg ekologiczny?

petrucchio napisał:

> europitek napisał:

>

> > Dziś jest mniej chętnych do twierdzenia, że ludzie Clovis byli pierwszymi

> Amery

> > kanami – 35 lat temu i jeszcze długo później był to kanon. Co się z tym k

> anonem

> > nie zgadzało było napotykało ogromne problemy.

>

> Bo też niektóre datowania były, delikatnie mówiąc, kontrowersyjne. Ale migracje

> poprzedzające Clovis o kilka tysięcy lat od dość dawna są poważnie brane pod u

> wagę.

>

O kurcze, to w takim razie w Ameryce po przybyciu Europejczyków powinno być ze sto miloardów ludzi:)

usenet.gazeta.pl/usenet/0,47943.html?group=pl.sci.biologia&tid=1033754&MID=%3Cj7i13r%24sie%241%40inews.gazeta.pl%3E

http://www.polska-azja.pl/wp-content/uploads/2010/11/bangladesz_ludzie.jpg

Czy ty w ogóle rozumiesz?

petrucchio napisał:

> noveyy777 napisał:

>

> > A ja już miałem nadzieję,że wytrwasz w postanowieniu. Gdzie ja przyznałem

> ,że nie znam

> > argumentacji Lonninga? Ja mam kilka jego artykułów z tym wywiad, o którym

> ci napisałem.

>

> Wywiad to nie artykuł naukowy. Nie odzywałbym się, gdybyś nie zachęcał mnie do

> dyskusji. Ale żeby dyskutować, trzeba mieć o czym. Domagałeś się, żebym obalił

> argumenty Lönniga, ale nawet nie sprecyzowałeś, jakie.

Sprecyzowałem i dokładnie opisałem. On na podstawie wyników związanych z hodowlą mutacyjną sformułował swoje prawo. Rozumiesz teraz?

>”Prawo powtarzalnej zmie

> nności” nie jest żadnym argumentem, bo nie jest faktem naukowym, tylko próbą sf

> ormułowania pewnej hipotezy w bardzo nieformalny sposób.

Co to ma znaczyć?

>Nawiasem mówiąc, poza

> samym Lönnigiem żaden biolog nie wspomina o tym prawie ..

Bo to on je sformułował. Ważne,że żaden biolog na podstawie wyników badań w hodowli mutacyjnej ich nie podważył.

> Natomiast osławiony artykuł Lönniga w piśmie recenzowanym (choć nie z wysokiej

> półki), gdzie raz wspomniany jest ID, a bibliografia składa się w połowie z pis

> m kreacjonistycznych (żeby nie przegapić sposobności ich zacytowania), faktyczn

> ie zawiera pewną argumentację na rzecz ID; po prostu ciekaw byłem, czy ją znasz

> (ja znam, ale nie jestem niczyim korepetytorem, więc nie będę …

O jakim artykule teraz piszesz, ja już przestaje ogarniać, jakie tezy obowiązują w dyskusji z tobą? On napisał wiele. A z tym korepetytorem, to się nie ośmieszaj, bo masz takie pojęcie o biologii, jak ja o poezji Różewicza. Wasza coraz bardziej skuteczna replikatorowatość:)

Mam pytanie: czy ty w ogóle rozumiesz sens pojęcia: prawo powtarzalnej zmienności? Jak rozumiesz to pojęcie? Możesz mi napisać? Bo ja nie wiem,czy w ogóle jest sens z tobą dyskutować, ponieważ ty piszesz zupełnie nie na temat!

pozdrawiam.

Re: Złamał abstynencję.

noveyy777 napisał:

> A ja już miałem nadzieję,że wytrwasz w postanowieniu. Gdzie ja przyznałem,że nie znam

> argumentacji Lonninga? Ja mam kilka jego artykułów z tym wywiad, o którym ci napisałem.

Wywiad to nie artykuł naukowy. Nie odzywałbym się, gdybyś nie zachęcał mnie do dyskusji. Ale żeby dyskutować, trzeba mieć o czym. Domagałeś się, żebym obalił argumenty Lönniga, ale nawet nie sprecyzowałeś, jakie. „Prawo powtarzalnej zmienności” nie jest żadnym argumentem, bo nie jest faktem naukowym, tylko próbą sformułowania pewnej hipotezy w bardzo nieformalny sposób. Nawiasem mówiąc, poza samym Lönnigiem żaden biolog nie wspomina o tym prawie (i nic dziwnego, bo artykuł, w którym zostało ono sformułowane, pojawił się w praktycznie nieosiągalnym zbiorku wydanym w Indiach przez jakieś dziwne i już nie istniejące wydawnictwo; zapewne nie przeszłoby przez recenzję wydawniczą w poważnym piśmie). Jedyne wzmianki o nim można znaleźć na stronach kreacjonistycznych cytujących Lönniga i oczywiście uznających prawo powtarzalnej zmienności za pewnik, którego nawet nie trzeba dowodzić.

Natomiast osławiony artykuł Lönniga w piśmie recenzowanym (choć nie z wysokiej półki), gdzie raz wspomniany jest ID, a bibliografia składa się w połowie z pism kreacjonistycznych (żeby nie przegapić sposobności ich zacytowania), faktycznie zawiera pewną argumentację na rzecz ID; po prostu ciekaw byłem, czy ją znasz (ja znam, ale nie jestem niczyim korepetytorem, więc nie będę ci jej streszczał). A jeśli nie czytałeś tych publikacji, to dlaczego właściwie wierzysz Lönnigowi? Wywiad cię przekonał? ;-).

Doceniam dobre słowo. Niedostatki dobrych manier są często skutkiem bezosobowego kontaktu przez Internet. Nie znam cię osobiście i być może szkoda. Wypicie gdzieś jakiegoś piwa pewnie by pomogło. Skoro jednak wolisz pozostać anonimem, to przynajmniej nie nadużywaj tego przywileju, naruszając przy każdej okazji moje prawo do anonimowości (przynajmniej względnej)

Złamał abstynencję.

..petrucchio napisał:

> EOT nie znaczy „żegnaj na wieki”, tylko „end of topic” — koniec wątku. Nie ma

> o czym gadać, skoro sam nie zapoznałeś się z tematem. Powołujesz się na Lönniga

> nie dlatego, że przekonuje cię jego argumentacja (jak sam przyznajesz, nawet j

> ej nie znasz)

A ja już miałem nadzieję,że wytrwasz w postanowieniu. Gdzie ja przyznałem,że nie znam argumentacji Lonninga? Ja mam kilka jego artykułów z tym wywiad, o którym ci napisałem. A jak będę chciał, to za kilka dni będę u niego na obiedzie, bo to mój brat. Kpw?:)

Piotrze czy ty naprawdę nie potrafisz dostrzec, co ja do ciebie piszę, czy coś cię zaślepia? Ja osobiście cię tylko nie lubię, jak dyskutujemy, a rano już ci wybaczam i cię lubię. A w każdym bądz razie lepiej niż lamesza:).

pozdrawiam.

Re: Przenikliwość scian

bolekilolek12 napisał:

> „”””

>……

> Uzyskuje się to dzięki sztucznej inteligencji, która składa obraz z fragmentary

> cznych odbić co pozwala na detekcję nawet kilka dB (7 dB) poniżej poziomu szumu

>

> Mankamentem jest konieczność uczenia radaru, co oznacza, że najpierw musi mu się

> pokazać różnorodną scenerię zanim nauczy się tworzyć obrazy. Ale tak to już już

> jest z inteligentnymi istotami. „”””


>

>

> czy aby na pewno? _ wątpię _ chyba koleznaka sie naogladala za duzo filmow

> dlaczego w takim razie naukowcy pracuja nad wykorzystaniem fal radiowych , mikrofal

> skoro , jak twierdzisz takie urzadzenia juz istnieja?

> _ tak bo nie maja co robic ? nudzi im sie ?

W innym wątku poświęconym samoświadomości zamieszczałam już link do publikacji na ten temat. Jak będę miał chwilkę czasu, to jeszcze raz je odnajdę i powtórzę. Inaczej, to będziesz musiał przebrnąć przez inne moje publikacje na tym forum

Tutaj masz dowody, rybosomy!

petrucchio napisał:

> Nie, dajesz linki do swoich własnych tasiemcowych wypocin, nie do postów Leszka

> . Ponieważ piszesz niechlujnie…

Nieprawda:

1) Tam są linki do dyskusji,m gdzie Trzeciak sam pisał.

2) Trzeciak w tej dyskusji brał udział. Nic prostszego znalezć.

3)Twój stary numer. Ostatnio powołałeś się na swój pierwszy post. Ja go zacytowałem, a ty i tak stwierdziłeś,że wyrwałem wszystko z kontekstu.

-Te posty nie są pisane niechlujnie. To są fragmenty dyskusji z podsumowanymi najistotniejszymi faktami. Miałeś okazję włączyć się do dyskusji o rybosomach, to liczyłeś na drapane od Trzeciaka. No i figę z makiem się dowiedziałeś, a jakeś już dostał coś chciał, to de mnie,a nie od Leszka. Sam znalazłem odpowiedni materiał dałem namiary na najbardziej liczącą się hipotezę ewolucji rybosomów. Jak widać z jednego z tutejszych wątków nie tylko mnie ona podpadła na całej linii. Więc przestań szerzyć dezinformacje i zarzucać mi manipulację, ponieważ to ja okazałem się w tej dyskusji rzetelniejszy od Leszka. Nie wiem może nie miał czasu wygoogolować odpowiedniego materiału, ja jednak uważam (sam mu napisałem),że wygooglował, co mu pasowało. Ale, żeby to zrozumieć musisz mieć o biologii molekularnej większe pojęcie niż masz o antropogenezie, czyli musisz się jeszcze bardzo dużo nauczyć. Na razie możesz sobie podyskutować z pomrukiem.

Tutaj masz linka, pod którym znajdziesz dowody potwierdzające,ze to ja dałem namiary na ten materiał, o który sam prosiłeś Leszka:

usenet.gazeta.pl/usenet/0,47943.html?group=pl.sci.biologia&tid=1033561&pid=1033629&MID=%3Cj665ic%2460q%241%40inews.gazeta.pl%3E

usenet.gazeta.pl/usenet/0,47943.html?group=pl.sci.biologia&tid=1033561&pid=1033594&MID=%3Cj638en%243q5%241%40inews.gazeta.pl%3E

Tutaj zadałem Trzeciakowi jeszcze kilka niewygodnych pytań w kontekście biogenezy rybosomów:

usenet.gazeta.pl/usenet/0,47943.html?group=pl.sci.biologia&tid=1033613&pid=1033633&MID=%3Cj676qs%24rur%241%40inews.gazeta.pl%3E

Między innymi to:

„Proponuję się też zastanowić, że skoro dzisiaj występuje taka powtażalna droga

składania się

rybosomów do kupy, to jakimi drogami mogła przebiegać ich ewolucja? Czy tutaj

ma zastosowanie

„prawo”, że „ontogeneza odzwierciedla filogenezę”? To znaczy, czy biogeneza

rybosomów

odzwierciedla drogi ich ewolucji?”

No i przyparty do mury Leszek odpowiedział:

usenet.gazeta.pl/usenet/0,47943.html?group=pl.sci.biologia&tid=1033613&pid=1033637&MID=%3C4e87860c%240%242490%2465785112%40news.neostrada.pl%3E

„KK, xapewne częściowo, ale i tak nie wiemy, w której części, więc musimy

mocniej wysilić mózgownicę.”

I na ty nasza dyskusja się urwała. Miedzy czasie Leszek usiłował jeszcze zmienić temat i odwołał się do naszej dyskusji sprzed 8 lat. I ja mu grzecznie odpowiedziałem. Leszek też mi nie odpowiedział:

usenet.gazeta.pl/usenet/0,47943.html?group=pl.sci.biologia&tid=1033651&pid=1033661&MID=%3Cj6esh7%24lr%241%40inews.gazeta.pl%3E

http://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/3/3c/Translation.gif

pozdrawiam.

Liczysz na drapane?

petrucchio napisał:

> … każdego, kogo to może zainteresować, do prześledzenia wątków na Usenecie. O

> szczędzi mi to tłumaczenia, dlaczego zdecydowałem raz na zawsze, że nie zamierz

> am zaszczycać Noveyya dyskusją na jakikolwiek temat. Na „wymianie myśli” z niek

> tórymi ludźmi można tylko stracić.

Nie wiem na co liczysz, ale uwazam,ze na to iz nikomu sie nie bedzie chcialo przez to wszystko przedzierać. Więc postanowilem cię wyreczyć. Napisz o jaka dyskusję ci chodzi i noveyy777 sam poda namiary i to na caly kontekst:).

Petrucchio na huki to Szweda Polak sie nie da. A tym bardziej noiveyy777 nie boi sie sapania w twoim stylu. Naciągane ogolniki to kameleonowa strategia, a nie powazna argumentacja.

>Jak widać choćby po wklejaniu tego samego te

> kstu wielokrotnie w jednym wątku (i zwykle w kilku innych), Noveyy jest klasycz

> nym spammerem — najniższą formą życia spotykaną w Internecie.

Linka wkleilem kilka raz, bo nie kazdemu sie chce zagladac do postow, ktore go nie dotycza. Ale nawet jakbym spamowal, to nie umniejsza to tresci i prawdzie zawartym w tym poscie.

Kolejny raz usilujesz sie slizgac na błedzie logicznym. Tym razem polega on na zmienianiu tematu dyskusji. Jest to syndrom kulawej kawki, ktora udaje zlamana noge,zeby odciagnac drapienika od gniazda.

Dyskutowałes (lamiac przrzeczenia:)) ze mna do konca-dopiero po tym poscie nabrałes wody w usta. Dlaczego? Ano dlatego,ze z faktami sie NIE DYSKUTUJE! Sam dajesz swiadectwo o swojej moralnej zgniliznie, poniewaz oszczerstwami i wyzwiskami usilujesz sie wykrecic od odpowiedzialności za swoje slowa.

Inż. Andrea Rossi i cudowne źródło energii

Demonstracja w Bolonii odbyła się w atmosferze komedii kryminalnej: wynalazca jest bardzo zadowolony z efektów, ale pokazał nie całkiem to, co obiecywał pokazać i jak zwykle nie dał nikomu dokonać niezależnych pomiarów ani zapoznać się dokładnie z budową „reaktora”. Wśród przyrządów pomiarowych była np. waga łazienkowa „skalibrowana przez dwie osoby, które znały swoją wagę”:

Digital bathroom scale used for weighing the E-cat. It was calibrated by

two persons knowing their weight


tinyurl.com/3lgbglv

Ponadto okazuje się, że:

Z rzekomego kontraktu z parterami w USA nic nie wyszło („bo warunki były nie do zaakceptowania”).

Inżynier Rossi odsiedział już w przeszłości kilka lat skutkiem przekrętu znanego jako afera Petroldragon. Tu jest jego własna automartyrologia, spisana w niewiarygodnie okalecznonej angielszczyźnie, zdumiewającej u kogoś, kto rzekomo studiował i pracował w USA przez wiele lat.

Dyplom inżyniera zdobył Rossi na Uniwersytecie Kensington:

ingandrearossi.net/gli-inizi/

Uniwersytet ten, działający na Hawajach i w Kalifornii, został kilka lat temu zamknięty sądownie za handel bezwartościowymi dyplomami.

Ktoś jeszcze wierzy w Rossiego i jego cudowny reaktor?



Penguyn! Penguyn! Looming bright

In the long Antarctic night!