Re: PS: Majowie i Aztekowie

Nie kwestionuje pozostałości języka Łacińskiego w wielu obecnych językach europejskich. Jednak pisząc o tym, trzeba pamiętać o wielkim impulsie powrotu do języka łacińskiego i kultury Łacińskiej jaki nastąpił po zdobyciu Bizancjum przez Krzyżowców i później po jego podboju przez Turków. Trzeba tez pamiętać, że w znaczącej mierze tą drogą powróciło do Europy Zachodniej wiele osiągnięć kultury i osiągnięć materialnych kręgu Greków i Rzymian. Trzeba też pamiętać, że samo średniowiecze nie było okresem zupełnie jałowym. Po zupełnym upadku, na początku średniowiecza, następował zdecydowany rozwój i to często w nowych kierunkach. Owszem pod koniec średniowiecza zapewnie ilość osób umiejących pisać i czytać w kulturze zachodniej była mniejsza niż w rozkwicie Rzymu, ale postęp był i następowało jego dynamiczne przyspieszenie u schyłku średniowiecza! Nie muszę tu chyba wyliczać twórców i prądów umysłowych, nie mówiąc już o powstawaniu uniwersytetów. Przypomnę zupełnie już zapomniane wynalazki jak umiejętność wznoszenie niespotykanych przedtem budowli jak katedry, a wreszcie statki typu karawela, które umożliwiły podbój nowych lądów i były motorem rozwoju cywilizacji przez wiele lat.

sagowce zróżnicowały się pod koniec Miocenu…

Praca na ten temat ma się ukazać w najbliższym Science. Badania oparte na filogenezach, które skalibrowano na podstawie danych paleobotanicznych wskazują, że znanych 300 gatunków, wchodzących w skład 10 rodzajów zróżnicowało się prawie jednocześnie pomiędzy 13 a 5 milionami lat. Autorzy utrzymują, że różnicowanie się tej prawie wymarłej grupy nastąpiło pod presją zmian klimatycznych, które doprowadziły do globalnego ochłodzenia oraz powstania bardziej suchego klimatu. Tak więc sagowce podlegały tej samej presji co wiele innych roślin, których różnicowanie się zostało zapoczątkowane przez zmiany klimatyczne.

Re: Wielkie miasta w historii.

maksimum napisał:

> 2 tys lat temu w Rzymie mieszkalo 1 mln ludzi,to chyba sobie wyobrazasz jak wys

> oka to musiala byc cywilizacja.

Wysoka, ale bez przesady. Ta liczba spadała systematycznie u schyłku czasów imperialnych — do 500 tys. pod koniec III wieku i do kilkudziesięciu tysięcy w VI wieku. Potem było jeszcze gorzej. W XIV wieku liczbę mieszkańców Rzymu szacuje się na 17 tysięcy (jak dzisiejsza Ustka albo Ząbkowice Śląskie, bez obrazy). Do 200 tysięcy Rzym wrócił dopiero w połowie XIX w.

> W zadnym miescie Inkow czy Aztekow nie mieszkalo tyle w XV wieku czyli 500 lat

> temu.

W Tenochtitlán 200 tys. — dziesięciokrotnie więcej, niż miał w tym samym czasie Rzym, cztery razy tyle, ile miał Konstantynopol tuż przed zdobyciem przed Turków, i niewiele mniej niż w Paryżu 😉



Żołnierze Ksenofonta: — Thalatta! Thalatta! (Morze! Morze!)

Marynarze Kolumba: — ¡Tierra! ¡Tierra! (Ziemia! Ziemia!)

Pierwszą stolicą Polski był Poznań, nie Gniezno…

www.gloswielkopolski.pl/magazynrodzinny/469421,pierwsza-stolica-polski-byl-poznan-nie-gniezno-dowody,id,t.html

Co uzasadnia tak śmiałą tezę, która oburzyła gnieźnian i niektórych naukowców?

Prof.Hanna Kóčka-Krenz: Przede wszystkim wielkość poznańskiego grodu. Składał się pod koniec X wieku z czterech warownych członów. A to dość jednoznacznie pozwala na stwierdzenie, że jego rola była bardziej doniosła niż innych grodów. W tym czasie żadna inna warownia piastowska nie składała się z tylu części. To wskazuje, że Poznań był głównym punktem oparcia rządów Mieszka I.

A Gniezno?

Prof. Hanna Kóčka-Krenz: Ten gród osiągnął wielkość poznańskiego znacznie później – dopiero w XI wieku. Bo trzeba pamiętać, że to właśnie wielkość warowni i wieloczłonowość decydowały o jej znaczeniu. A dla nas stanowią podstawę do wysunięcia wniosków co do ich roli w strukturach państwa. Powód jest prosty. Dla tego czasu nie mamy źródeł pisanych, które informowałyby nas o miejscu głównej siedziby książęcej. Nie możemy więc stwierdzić, skąd rządził Mieszko. Możemy natomiast próbować wskazać takie miejsca na podstawie badań wykopaliskowych. A te potwierdzają, że w tym czasie w centralnej Wielkopolsce funkcjonowało kilka naczelnych grodów piastowskich, z których za rządów Mieszka I największy był Poznań. Znacznie większy od Gniezna.

Prof. Hanna Kóčka-Krenz: Gdy Mieszko przyjął chrzest, jego poddani wyznawali wciąż wiarę przodków, a Gniezno było jej ostoją. Tam znajdował się ponadplemienny ośrodek kultu pogańskiego i jako taki funkcjonował w świadomości ludzi.



„Komunistyczne idee były (dla mnie) prostą kontynuacją Oświecenia”

Zygmunt Bauman

www.kki.pl/piojar/polemiki/novus/iluminaci/dolar.html

Dwojakie normy.

petrucchio napisał:

> noveyy777 napisał:

>

> > No i nagle OŚWIECENIE Indian Nowego Świata i zdobywają technologię

> blisk

> > ą starożytnym Egipcjanom i zaczynają budować piramidy. 2 000 000 lat zast

> oju i

> > nagle takie pomysły. No co ty chcesz: Mc Gyverowie wypisz wymaluj:)

>

> Nie było żadnego „nagłego oświecenia”, tylko proces rozłożony na tysiące lat. C

> ywilizacji Nowego Świata nie zbudowali łowcy paleolityczni. Indianie przeszli p

> odobną drogę rozwoju jak inne ludy w innych częściach świata. Kolonizacja Amer

> yki pod koniec plejstocenu, początki neolitu w niektórych regionach — w 8. tys

> iącleciu p.n.e. (uprawa roślin, ceramika), cywilizacje miejskie z monumentalną

> architekturą — ok. 2000 p.n.e., początki pisma — w połowie 1. tysiąclecia p.n

> .e.

No widzisz i starczyło „10 000” lat na to, żeby te „prymitywne dziskusy” zaczęli budować piramidy. A jednak przez „2 000 000 lat inni ludzie nie potrafili przerobić pięściakow, dzid, miotaczy strzał (no i trantw do żeglowania) na żelazne siekiery, dzwignie oraz na deski do projektowania piramid. Stosujesz waść jakieś dwojakie normy, a z tym buszem to ja już calekiem nie rozumiem o co ci chodzi. Poże poczytaj „Przygody Tomka w krainie kangurów”:).

pozdrawiam.

Re: Nagły rozwój cywilizacji 2 000 0000 o zastoju

noveyy777 napisał:

> No i nagle OŚWIECENIE Indian Nowego Świata i zdobywają technologię blisk

> ą starożytnym Egipcjanom i zaczynają budować piramidy. 2 000 000 lat zastoju i

> nagle takie pomysły. No co ty chcesz: Mc Gyverowie wypisz wymaluj:)

Nie było żadnego „nagłego oświecenia”, tylko proces rozłożony na tysiące lat. Cywilizacji Nowego Świata nie zbudowali łowcy paleolityczni. Indianie przeszli podobną drogę rozwoju jak inne ludy w innych częściach świata. Kolonizacja Ameryki pod koniec plejstocenu, początki neolitu w niektórych regionach — w 8. tysiącleciu p.n.e. (uprawa roślin, ceramika), cywilizacje miejskie z monumentalną architekturą — ok. 2000 p.n.e., początki pisma — w połowie 1. tysiąclecia p.n.e.



To my, pingwiny!

Niech sobie będzie Francuzką!!

Nie umiał biedak się pogodzić z rogami. Ponieważ MC-S sypiała często z mądrymi facetami, czyli takimi których znał, więc wstyd był nie do zniesienia. Ale spała z mądrymi aby się dowiadywać mądrych rzeczy i dążyć do celu… Głupia przecież nie była. Pod koniec kariery zadawała się z własnym asystentem, aby go potem odsunąć i przekazać wyniki córce aby i ta mogła dostać nobla. Summa summarum nie jest to osoba godna zachwytu.

karmarys napisał:

> jej mąż zginął w wypadku samochodowym (tzn. dorożkowym)?

Przepis na sztuczną inteligencję.

chasyd_666 napisał:

Był taki jeden profesor, co próbował,ale czepialski (czyli ja) go

strasznie zgłuszył:

www.racjonalista.pl/index.php/s,35/d,1106/t,0

www.racjonalista.pl/index.php/s,35/d,1121

PRZEPIS NA SZTUCZNĄ INTELIGENCJĘ WEDŁUG PROFESORA BERNARDA

KORZENIEWSKIEGO
(mam nadzieję, że pan Bernard pracuje nad swoimi

„teoriami” po godzinach pracy, a nie na koszt naszych podatków

awe.mol.uj.edu.pl/~benio/ ):

„Istota Pańskiego wywodu: samoświadomy mózg musiałby posiadać :

neuropodobny system

połączeń procesorów, byc bardzo złożony, być siebie samoświadomy na sposób

człowieka, mieć oczy uszy i nos, czuć sprzeczne popędy i emocje oraz popędy

motywacyjne…czyli Ameryki Pan nie odkrył. Truizmy (dziecko by powiedziało:

„oczywiste oczywistości”:-)). Naukowość Pańskich wywodów przydaje się chyba

tylko do tego, żeby pokazać, że zrobienie sztucznej inteligencji jest amożebne.

Nikt nie wie jak to się dzieje, że złożone z martwych atomów biologiczne mózgi

mogą być same siebie świadome. Nikt nie wie co trzeba zrobić, żeby

plastikowo-metalowe procesory złożone z martwych atomów mogły być same siebie

świadome. Wszystkie rozważania na ten temat to pseudo-filozofia nie nauka.

Możemy poznać zapis dyskietki, odpowiednie pliki, fizyczne połączenia pomiędzy

poszczególnymi plikami, ale nigdy nie pojmiemy, jak to możliwe żeby płyta CD

złożona z martwych atomów mogła być samoświadoma. Widać mózg ludzki nie jest w

stanie sam siebie do końca zrozumieć, a ten koniec to istota sprawy! „Prędzej

wielbłąd przejdzie przez ucho igielne niż ludzkość zrozumie istotę

samoświadomości”. ”

Specjacja,a hodowla mutacyjna-mylisz pojęcia.

> Zanim jakieś żywe istoty staną się członkami osobnych jednostek

> taksonomicznych o randze rodzin, rzędów, czy gromad, muszą najpierw stać

> się osobnymi gatunkami.

Zgadza się,ale się nie stają. Stają się tylko ODMIANAMI, które ewentualnie przestają się krzyżować. A teraz z tobą kończę, bo z laikami nie mam czasu dyskutować. Informuję tylko,że niedługo artykuł, KTÓREGO NIE ROZUMIESZ (I JESZCZE KILKA) BĘDZIE PRZETŁUMACZONY NA POLSKI. Maszyna ruszyła,zgoda autora jest. Ucz się, bo wtedy pogadamy. Na razie nie jesteś dla mnie przeciwnikiem. Piszesz nie na temat:)

Czy specjacja to powstawanie nowych gatunków?

Jeśli chodzi o specjacje, jaka ona by nie była, to nie warto sobie zawracać głowy, bo tak naprawdę zjawisko specjacji żadnego wyjaśnienia procentującego na korzyść TE nie wnosi w sporze ewolucja-kreacja. Wszystko opiera się o definicję gatunku. Kiedyś kreacjoniści (nieopatrznie) głosili, że rodzaj biblijny to taka grupa zwierząt, w której łonie zwierzęta te mogą się parzyć i wydawać płodne potomstwo. Później biologowie uznali, że nowy gatunek powstaje wówczas, kiedy pomiędzy dwoma populacjami, które wywodzą się z jednej pierwotnej, powstaje bariera reprodukcyjna. No i by się wydawało, iż kreacjoniści przegrali, bo specjacja odbywa się niejednokrotnie niemal na naszych oczach! A więc gatunki powstają koniec,kropka!

A jednak jest inaczej, ponieważ w kilku nieistotnych dla sprawy przypadkach specjacji (np. skokowej) NIE SĄ PRAKTYCZNIE ZNANE NEODARWINOWSKIE MECHANIZMY TAKIEJ SPECJACJI! A to co znamy nie zmienia jakości genetycznej u populacji, które uległy specjacji (np. allopatrycznej)! Wezmy za przykład różne populacje zwykłej myszy, które uległy w wyniku izolacji geograficznej specjacji, czy słynnych ryjówek. Te zwierzęta, bez różnicy, jak długo żyją w izolacji, i to bez znaczenia czy się krzyżują częściowo, czy wcale, pozostają zawsze myszami i ryjówkami i NIE MA ŻADNYCH DOWODÓW, że kiedyś będzie inaczej! A jakie poznane mechanizmy powodują specjację? Np. zmiany robertsonowskie, które nagminnie obserwujemy u różnych grup zwierząt. Czy polimorfizmy inwersyjne. Albo liczne duplikacje, które zachodzą niezależnie w oddzielonych populacjach różnych zwierząt. Dużą rolę może tu pełnić dodatkowo rekombinacja w procesie crossing-over. Genomy, które ulegają takim zmianom, powodującym istne „przemeblowania” w chromosomach, w końcu zaczynają się różnić od genomów odizolowanych pobratymców. Następnie, kiedy reprezentanci takich dwóch izolowanych populalcji będą mieli okazję się spotkać, to może się okazać,że spłodzenie między nimi potomstwa jest już niemożliwe! Po prostu chromosomy homologiczne po fuzji gamet już do siebie nie pasują, ponieważ w wyniku opisanych przeze mnie procesów (a może są jeszcze inne) już do siebie nie pasują. Np. w wyniku translokacji robertsonowskich mogą powstać nowe kombinacje w kariotypach takich dwóch populacji i po fuzji gamet może się okazać, że mamy do czynienia z heterozygotą strukturalną (choć znane są nauce przypadki, że nawet zygota będąca homozygotą strukturalną rozwijała się w normalne, płodne potomstwo). Biologowie ewolucyjni sami przyznają, że opisane przeze mnie mechanizmy nie zmieniają w istotny sposób informacji genetycznej u populacji, które uległy specjacji. Zastanawiają się nawet, czy opisane przeze mnie translokacje chromosomowe, polimorfizm inwersyjny, duplikacje i inne, nie mają jakiegoś biologicznego sensu! Zaobserwowano na przykład, iż istnieje korelacja środowiskowa co do zachodzenia rodzajów takich translokacji, duplikacji czy inwersji. A więc może to być integralna właściwość dynamicznych genomów różnych organizmów. Efekt jakiejś wewnętrznej/naturalnej, właściwej organizmom inżynierii genetycznej.

Argumentacja ta praktycznie rozciąga się na wszystkie typy specjacji. Jest to proces korzystny, bo sprzyja równomiernemu rozkładowi gatunków, które migrują i w wyniku zmian behawioralnych, chromosomowych czy różnic np. w dialekcie śpiewu jakiegoś gatunku ptaka, co pozwala mu opanować swoje terytorium. Specjacja (sympatryczna) okazuje się korzystna nawet w przypadku jednego biotopu, jak jeden zbiornik wodny. Zachodzi ona niejako po sąsiedzku, bez powstawania izolacji geograficznej, czego najlepszym przykładem są pielęgnice z afrykańskich jezior.

Profesor nie przyjmuje faktów do wiadomości!

Profesor Gąsiorowski staje okoniem wobec faktow naukowych!

ifa.amu.edu.pl/fa/Gasiorowski_Piotr_________________________________________________

Tylko tyle masz do powiedzenia?/Raising the bar@!!@

Piotr Gąsiorowski <petrucchio.SKASUJ@gazeta.pl> napisał(a):

> Twoja amatorska spekulacja to nie „dane naukowe”. Dane naukowe to jest

> np. to, co zbierają w terenie archeolodzy, a nie to, co nawiedzony

> amator wyssie sobie z dużego palca, nie ruszając się z fotela.

No więc raz jeszcze pytam: co archeologowie wywnioskowali podczas prac w terenie na temat przyrostu naturalnego Aborygenow z Australii?

>Te dane

> są następujące: co najmniej 6 rygorystycznie przeprowadzonych datowań

> próbek z różnych miejsc Tasmanii daje wiek radiowęglowy powyżej 30 tys…

[CHIACH]

Dosyć tych popłuczyn. Dostałeś artykuł napisany przez fachowca pracującego w terenie z załączoną literaturą zródłową (jakże obszerną) i usiłujesz tworzyć nowe dziady atakując mnie personalnie? Koniec dyskusji, bo kolejny raz popełniasz kardynalny błąd logiczny: odwołujesz sie do własnego mniemania ignorując w miare obiektywne opinie. Teraz pokazałeś profesorze Piotrze Gąsiorowski dosadnie kim jesteś i w jakim stopniu zależy ci napoznaniu prawdy. Jak w obłedzie nadajesz na zasadzie zaciętej płyty. No coż z zasadami logiki się nie dyskutuje. Jak ten artykuł nie przmówił, to już nic nie przemówi. Umywam ręce i dziękuję za dyskusję:

www.archeolog.pl/pl20/teksty151/eksplorujac_swiat_%E2%80%9Epierwszych_australijczykow**********************************************************************

Przeciwnicy „długiej chronologii” kwestionują archeologiczne powiązanie

pozostałości kulturowych z tymi „niekulturowymi”, które datuje metoda OSL

(O’Connor&Veth 2006: 310). Z kolei zwolennicy „długiej chronologii” wskazują

na techniczne limity metody radiowęglowej (O’Connell&Allen 2004: 836).

***************************************************************************

Least plausible hypothesis-Ten błąd logiczny powstaje wtedy, gdy ignorujemy jakieś inne i bardziej oczywiste wyjaśnienia danej sytuacji, sprowadzając wszystko uparcie wciąż tylko do naszej jednej interpretacji.

Raising the bar-Błąd ten robi się zawsze, gdy się żąda od swego oponenta coraz mocniejszych dowodów na coś, podnosząc wciąż poprzeczkę i wymagania argumentacyjne, mimo że oponent wciąż dostarcza mu dowodów, których on wcześniej żądał. Wybieg ten jest czystą socjotechniką i ma zniechęcić oponenta od uzasadniania swego stanowiska, ponieważ nikt nie jest w stanie dostarczać dowodów na coś w nieskończoność. Ateiści i racjonaliści bardzo często popełniają ten błąd logiczny w dyskusjach, gdy wciąż wymyślają jakieś preteksty w stosunku do argumentacji oponenta, chociaż wcześniej dostarczył on już dowodu, jakiego od niego żądano. Jeśli kiedykolwiek natrafisz na sytuację, w której sceptyk otrzyma od ciebie argument, jakiego oczekiwał, a mimo to nie uzna go za wystarczający i będzie wymyślał coraz bardziej rygorystyczne warunki dla „być albo nie być” tego argumentu, zastopuj i zwróć mu uwagę na to, że popełnia on błąd logiczny raising the bar. Możesz wtedy wycofać się z dyskusji, bez narażenia się na zarzut nieuzasadnienia swego stanowiska, ponieważ twój oponent popełnił w swej argumentacji błąd logiczny.

A Petrucchio hulaj dusza.

My tutaj sobie gadu,gadu,a Petrucchio z partyzanta dyskutuje ze mną na pl.sci.biologia w tym temacie i niechce dyskutować na temat!

CZY TAK CIĘŻKO PRZESTAĆ SIĘ KOMPROMITOWAĆ NA OCZACH USENETU I PRZYJĄĆ DO

WIADOMOŚCI,ŻE CZYNNIKI SELEKCYJNE I DATOWANIA TO ZUPEŁNIE DWA RÓŻNE

ZAGADNIENIA? Czy tak ciężko przyjąć do wiadomości,że zawalenie się jaskini „16

000 lat temu” nie wyjaśnia dlaczego Tasmańscy Aborygeni nie przeludnili wyspy?

-Czy rozmnażanie Aborygenow z Tasmani hamowala wysoka smiertelność noworodków? Jak tak, to dlaczego społeczeństwo się nie zestażało?

-Czy może seria waskich gardeł? Dlaczego geny nic o tym nie mowią? Dlaczego nie wyginęli w wyniku wsobnego krzyżowania?

Dlaczego proporcje płci w rodzinach Aborygenow Tasmańskich były zachowane, gdy przybyli tam Europejczycy?

Do Australijskich Aborygenów powrócimy, jak tych załatwimy.

Piotr Gąsiorowski <petrucchio.SKASUJ@gazeta.pl> napisał(a):

> W dniu 2011-10-19 23:13, kk pisze:

> > [ciach]

> >

> > Nie wiem w ogóle o czym ty piszesz, ale na pewno znowu nie o rozmnażaniu

> > Tasmańczyków i wypłukiwaniu węgla. Facet czy ty rozumiesz główną tezę, czy ja

> k

> > Gąsiorowski cierpisz na inhibicję obszarów odpowiedzialnych za przyswajanie

> > informacji??

>

> O jakim znów „wypłukiwaniu węgla” mówisz? Znasz jakąś specjalną

> kreacjonistyczną wodę, która selektywnie usuwa 14C a pozostawia 12C?

A kto powiedział,że selektywnie? Mogło być też tak, że stężenie w atmosferze

było mniejsze. A woda wypłukiwała nierównomiernie na obszarze próbki i po

przygotowaniu do badania wyszło jak wyszło. MOGŁO TAK BYĆ CZY NIE? STĘŻENIE

MOGŁO BYĆ NIŻSZE CZY NIE? 2x niższe 20 000 lat. Z tego o połowę 10 000 lat.

Margines błędu 1000 lat. Koniec kropka. A ty twierdzisz,ze to niepodważalne.

Ni nie bądz,że śmieszny Piotrze, Ty byś tak chciał,ale niestety. Poza tym

istnieją jeszcze inne problemy do rozwiązania, a to datowanie nawet w 1% ich

nie rozwiązuje. Więc odnieś siĘ proszę do meritum.OK?

>Jak

> już pisałem w tym wątku, ewentualne zanieczyszczenia mogą tylko

> ZWIĘKSZYĆ względną zawartość 14C..

Nie tylko. Poza tym co to ma do rozmnażania? To jaki był ten czynnik

selekcyjny? Wielkie węże kontrolowały populację Tasmańskich Aborygenów,czy

antykoncepcja?

Cały czas nie chcesz pamiętać jaka jest główna teza. Główna teza zobowiązuje

do pokazania modelu polegającego na wyjaśnieniu, jaki czynnik selekcyjny

trzymał populację Tasmańskich Aborygenów w rydzach, tak iż po 10 000 LAT

EGZYSTENCJI NA TEJ WYSPIE BYŁO ICH TYLKO 5 000, GDY PRZYBYLI TAM EUROPEJCZYCY.

a nie na tym (ewentualnie) ile razy zawitali tam ludzie, palili ogniska w

jaskiniach, które im się zawaliły na głowy.

ABORYGENI TASMAŃSCY TO NIE BYŁY GOŁĘBIE I JASTRZĘBIE ICH POPULACJI NIE MOGŁY

KONTROLOWAĆ. TASMAŃSCY ABORYGENI TO NIE BYŁY SZCZURY I WĘŻE ICH WYDUSIĆ NIE

MOGŁY. Tasmańscy Aborygeni pierwej by zjedli jastrzębie i szczury i

przeludnili wyspę (jak i Australijscy)

Dlaczego unikasz tego niewygodnego dla ciebie tematu i kierujesz dyskusje na

tory nieistotne dla problemu? Przecież to widać, jak usiłujesz manipulować. Po

co w ogóle wsuwałeś nosa do tej dyskusji, jak nie masz pojęcia jak wybrnąć z

impasu? Co za chwilę kolejny raz zaczniesz mnie wyzywać? Chyba się poskarżę do

twojego dziekanatu. A niech zobaczą jak ich profesor pajacuje:)

> Przykro mi, kolego, ale dowody na obecność ludzi na Tasmanii od co

> najmniej 40 tys. lat są niepodważalne.

He,he-„niepodważalne”. Człowieku, ty się zastanów co ty wypisujesz! C14 się

sprawdza do czasów historycznych 40000 lat temu to już „pobożne życzenie.”.

usenet.gazeta.pl/usenet/0,47943.html?group=pl.sci.biologia&tid=1033755&pid=1033794&MID=%3Cj7nq5k%249t5%241%40inews.gazeta.pl%3E

a na koniec trzeba było udobruchać koncerny

na koniec trza było udobruchać koncerny farmaceutyczne, nono, jaka cudowna ta pigułka bo dzięki niej małżeństwa trwają dwa lata dłużej.

tylko co to za trwanie?

prawda jest taka, że piguła obniża libido zarówno kobietom jak i mężczyznom. po co udany seks. lepiej sobie skompensować braki żarciem i zakupami. stąd tyle grubasów i zakupoholików na tym świecie. a żeby mieć na żarcie i zakupy, to trzeba pracować. na trzy etaty najlepiej.

i co?

i się kręci!

Podejrzenie oszustwa

macem napisał:

> a ktoś weryfikował ten projekt rel=”nofollow”>www.youtube.com/watch?v=-

> DkDXvPpa6Q&feature=relmfu

Obok tytulu pisze „probably a scam”

Na stronach;

www.pesn.com i htttp://www.peswiki.com ktore zajmuja sie niekonwencjonalnymi zrodlami taniej lub darmowej energi, mozna znalezc ze.

Poza wieloma rzeczywiscie pracujacymi wynalazkami, ktore nie sa wprowadzane do powszechnego uzytku ze wzgledu na nieoplacalnosc ekonomiczna, ewentualnie nadajace sie tylko do zastosowania jako zabawki……

Wiekszosc oferowanych na sprzedaz rzekomej dokumentacji, lub opisow cudownego wynalazku ma na celu wyludzenie forsy od naiwnych.

Tak nabywcow, jak potencjalnych inwestorow.

Wideo nie jest dowodem ze dany wynalazek rzeczywiscie ma racje bytu. Pracujace i dajace w praktyce, propagowane efekty urzadzenie, to sie liczy.

6-go Pazdziernika to jest dzis, na uniwersytecie w Boloni odbywa sie publiczny pokaz grupie naukowcow z roznych krajow swiata, wynalazku inz. Rossi. tzw. E-Cat (Energy Catalizer) w wersji kilku KW.

E-Cat w ktorym paliwem jest sproszkowany nikiel i wodor , ktore to skladniki wchodza w reakcje pod wplywem temperatury i cisnienia w obecnosci katalizatora.

W reakcje prawdopodobnie wchodza izotopy Ni62 i Ni64 ktore w wyniku transmutacji zamieniaja sie w izotopy miedzi Cu63 i Cu65

Przeprowadzone zostana szczegolowe badania, ktorych wyniki beda podane w najblizszych dniach na stronach internetowych.

Pod koniec tego miesiaca pierwszy 1MW agregat bedzie dostarczony do klijenta i zaprezentowany publicznie.

Jesli te testy potwierdza co Rossi twierdzi o swoim wynalazku, nalezy sadzic ze moga nastapic powazne zmiany w wykozystaniu nowego, czystszego zrodla energi cieplnej a w przyszlosci i elektrycznej..

Rossi okreslil wartosc paliwa dla 1MW urzadzenia na 6-sc miesiecy na kilkaset euro.

Jak to wyliczyl ktos inny na www.journal-of-nuclear-physics.com, na produkcje 1MW energii cieplnej przez 6-sc miesiecy potrzeba co najmiej 576 ton wegla. Co przy cenie $220.00 za tone wegla daje koszt 126 720,00 dolarow. A to jest duza roznica w porownanie z kilkaset euro, jak to powiedzial inz. Rossi.

Przy czym tak paliwo jak i odpady nie wytwarzaja promieniowania radioaktywnego.

Nauka czy fantazja?

Na jakiej podstawie oni wczesniej twierdzili, ze archaiczni ludzie byli pólkretynami? Z gnatów to wyczytali,czu z sufitu?

Nasi prehistoryczni przodkowie byli znacznie rozumniejsi, niż do niedawna sądzono. Potrafili budować tratwy, polowali na grubego zwierza i wytwarzali biżuterię.

Czas obalić mit o znaczącej wyższości intelektualnej homo sapiens nad poprzedzającymi go formami ludzkimi. Ostatnie odkrycia paleoantropologów dowodzą pomysłowości i wyjątkowej inteligencji naszych odległych przodków, od homo erectus począwszy, na neandertalczyku kończąc. Naukowcy ustalili, że wiele wynalazków przypisywanych homo sapiens istniało na długo przed jego pojawieniem się na Ziemi.

Zacznijmy od najnowszego odkrycia. Pod koniec ubiegłego roku grupa pod kierunkiem prof. Thomasa Strassera z amerykańskiego Providence College znalazła narzędzia kamienne w wąwoziePreveli na Krecie. Wykonane z lokalnego kwarcu przedmioty wyglądają tak samo jak narzędzia homo erectus znane z Afryki i mogą liczyć nawet 700 tysięcy lat. Skoro zaś Kreta od około pięciu milionów lat jest wyspą, może to oznaczać tylko jedno: homo erectus potrafił przepłynąć ponad 300 kilometrów, bo tyle dzieli Kretę od wybrzeży Afryki. Naukowcy przypuszczają, że prawdopodobnie dotarł tam na tratwie. To sensacja, bo do tej pory zdolność odbywania dalekomorskich podróży przypisywano jedynie przedstawicielom homo sapiens. Umiejętność ta stanowiła jeden z koronnych dowodów na intelektualną wyższość naszego gatunku nad starszymi formami człowieka.

Podróż z Afryki na Kretę nawet dziś bywa dużym wyzwaniem dla żeglarzy. Długotrwałe morskie wyprawy wymagają umiejętności, których do niedawna odmawiano przedstawicielom gatunku homo erectus: zdolności planowania przyszłości oraz wiedzy na temat nawigacji. Naukowcy spekulują, że tratwy używane przez przedstawicieli homo erectus mogły być zrobione z pni drzew powiązanych trzciną. Ale to tylko przypuszczenia.

Nie wiadomo też, kiedy nasi przodkowie wpadli na pomysł ich budowania. Luis Gilbert z kalifornijskiego Berkeley Geochronology Center sądzi, że mogło to być nawet 1,3 miliona lat temu. Z tego okresu pochodzą bowiem najstarsze kamienne narzędzia znalezione w Hiszpanii. Ich twórcy jakoś musieli się tam dostać. Według Gilberta droga była tylko jedna – tratwami z Afryki przez Cieśninę Gibraltarską.

Podobne przedmioty jak w Hiszpanii znaleziono na Krecie. Ich ogromna liczba – kilka setek – wskazuje na to, że grupa hominidów, która się tam znalazła, była całkiem spora. Nie dostała się więc na wyspę przez przypadek – migracja musiała być zorganizowana. To kolejny dowód na pomysłowość naszego dalekiego przodka. Rozumny był też żyjący około 790 tys. lat temu homo heidelbergensis (będący formą pośrednią między homo erectus a neandertalczykiem). Dowodzą tego badania prowadzone w dolinie Hula na terenie dzisiejszego Izraela przez uczonych z Uniwersytetu Hebrajskiego w Jerozolimie.

Homo heidelbergensis nie tylko wytwarzał wiele rodzajów narzędzi, lecz także umiał organizować sobie pracę. Dzielił obozowisko na obszary związane z różnymi typami aktywności. Narzędzia z krzemienia wytwarzał w zupełnie innym miejscu niż narzędzia z bazaltu i wapienia. Według uczonych oznacza to, że egzystencją tych istot rządziły pewne zasady, być może związane z jakąś tradycją lub nawet magią, a to dowodzi, że myślenie symboliczne – uważane dotąd za domenę homo sapiens – nie było im obce.

Przedstawiciele homo heidelbergensis byli także skutecznymi łowcami. W niemieckiej miejscowości Schöningen archeolodzy znaleźli zrobione przez nich drewniane oszczepy sprzed 400 tys. lat. To najstarsza broń myśliwska na świecie. Siedem oszczepów różnej długości – od około 180 do 250 centymetrów – było idealnie wyważonych. Tuż obok odkopano miotacz, pozwalający co najmniej dwukrotnie zwiększyć odległość rzutu.

Znaleziskom z drewna towarzyszyły narzędzia kamienne, kości niedźwiedzia, łasic i około 20 koni, które prawdopodobnie stanowiły ulubione pożywienie tamtejszych myśliwych. – Pozwala nam to przypuszczać, że oszczepy były używane do polowania, a nie do odganiania drapieżników od padliny – napisał w „Nature” Hartmut Thieme, szef ekipy archeologów z Schöningen. To teza rewolucyjna, bo wcześniej uważano, że homo heidelbergensis był głównie padlinożercą, a nie myśliwym wyspecjalizowanym w polowaniu na grubego zwierza.O tym, że istoty te nie bały się mierzyć nawet z bardzo groźnym przeciwnikiem, świadczy licząca pół miliona lat łopatka nosorożca włochatego znaleziona w angielskim Boxgrove. Kość nosi ślady poważnego urazu zadanego wyjątkowo ostrą bronią.

Wiele wskazuje na to, że znakomite narzędzia myśliwskie wytwarzali również neandertalczycy. W 2002 roku w niemieckiej miejscowości Königsaue znaleziono skamieniały kawałek smoły drzewnej sprzed 80 tysięcy lat, na której widniał odcisk palca oraz kamiennego ostrza. Dr Dietrich Mania z Friedrich-Schiller-Universität w Jenie stwierdził, że smoła służyła neandertalczykom do sklejania krzemiennych grotów z drewnianymi rękojeściami włóczni. Proces wytwarzania takiego lepiszcza był skomplikowany, wymagał powolnego spalania brzozy nad ogniem. – Neandertalczycy nie byli więc głupsi od homo sapiens – twierdzi dr Mania.

Przez lata uczeni uważali, że neandertalczycy przegrali rywalizację o dostęp do pożywienia z naszymi bezpośrednimi przodkami, ponieważ wytwarzanie narzędzi zabierało im więcej czasu i potrzebowali do tego więcej materiału niż homo sapiens. Polowali więc – jak sądzono – mniej i rzadziej, oddając tym samym człowiekowi rozumnemu najlepsze tereny łowieckie. Dziś wiadomo, że to nieprawda.

Uczeni pod kierunkiem Metina Erena z angielskiego University of Exeter stwierdzili niedawno, że wyrabiane przez neandertalczyków narzędzia – odłupki służące głównie do produkcji kamiennych noży i grotów oszczepów, były równie użyteczne, co mające podobne zastosowanie wióry wytwarzane przez homo sapiens. Czas potrzebny do ich zrobienia był taki sam, a z jednego kawałka krzemienia powstawała podobna liczba ostrzy. Neandertalskie odłupki dłużej pozostawały ostre.

Nowe badania pokazują też, że neandertalczycy nie tylko wytwarzali dobre narzędzia i wykorzystywali je podczas polowań, lecz także doceniali wartość sztuki. Na terenie dwóch związanych z neandertalczykami stanowisk archeologicznych we francuskim Pech de l’Azé Francesco d’Errico z uniwersytetu w Bordeaux odkrył setki kredek zrobionych z minerałów zawierających tlenki manganu. Uczony sądzi, że służyły one do malowania ciała, a rysunki te (poza mową) stanowiły dodatkową formę komunikacji między poszczególnymi członkami neandertalskiej społeczności.

I jeszcze jeden dowód na inteligencję naszych kuzynów. Niedawno w Hiszpanii znaleziono neandertalską biżuterię – barwione na czerwono muszle noszone jako zawieszki. Według ustaleń uczonych z brytyjskiego University of Bristol przedmioty te powstały około 50 tysięcy lat temu, co najmniej kilka tysięcy lat wcześniej niż do Europy zawitały grupy homo sapiens. Do tej pory sądzono, że neandertalczycy dopiero od niego nauczyli się wytwarzać biżuterię. Tak oto teza, że my, przedstawiciele gatunku homo sapiens, jesteśmy wyjątkowi, coraz bardziej chwieje się w posadach. A najzabawniejsze jest to, że pozycji najmądrzejszych zwierząt na świecie pozbawia nas nauka, którą sami stworzyliśmy.