Demogrfia,Europa i dowodzenie antytezy.

petrucchio napisał:

> To zajrzyj i odpowiedz.

>Jeszcze raz powtaqrzam: twoja broszka. Ty stawiasz tezę, ty dowodzisz.

>Skoro taki z ciebie demograf od „niezbitych metod” i ta

> k świetnie modelujesz dynamikę populacyjną Australii i Nowego Świata (obszarów,

> dla których dane paleodemograficzne są trudne do uzyskania) na podstawie obser

> wacji fusów z kawy …

Nieprawda. Nie ma podstaw,zeby sadzić,ze było inaczej niz zaraz po przybyciu Europejczyków, którzy zastali tam oceany bizonów. A wczesniej było wręcz cudowniej. Istne Eldo Rado.

>(bo do tego się sprowadza ekstrapolacja wątpliwych uogólnień

> Diamonda), to przestań robić uniki i odpowiedz wprost.

Nie są to zadne „watpliwe uogólnienia”, przynajmniej dopóki tego nie dowiedziesz, zamiast na okragło produkować te same ogólniki.

>Pytam o kontynent, któr

> ego historię dobrze znamy, a w szczególności mamy całkowitą pewność, że ludzie

> (niektórzy znani z imienia) żyli tu 2000 lat temu. Dysponujesz twardymi danymi

> i nic nie musisz zgadywać. No, powiedz: co twoje teorie demograficzne przewiduj

> ą w tym przypadku?

Nie: ty napisz najpierw o co ci chodzi i jaka jest istota twojej argumentacji. W ciuciubabke, to się możesz bawić ze swoimi dziećmi:)

pozdrawiam.

Pierwszą stolicą Polski był Poznań, nie Gniezno…

www.gloswielkopolski.pl/magazynrodzinny/469421,pierwsza-stolica-polski-byl-poznan-nie-gniezno-dowody,id,t.html

Co uzasadnia tak śmiałą tezę, która oburzyła gnieźnian i niektórych naukowców?

Prof.Hanna Kóčka-Krenz: Przede wszystkim wielkość poznańskiego grodu. Składał się pod koniec X wieku z czterech warownych członów. A to dość jednoznacznie pozwala na stwierdzenie, że jego rola była bardziej doniosła niż innych grodów. W tym czasie żadna inna warownia piastowska nie składała się z tylu części. To wskazuje, że Poznań był głównym punktem oparcia rządów Mieszka I.

A Gniezno?

Prof. Hanna Kóčka-Krenz: Ten gród osiągnął wielkość poznańskiego znacznie później – dopiero w XI wieku. Bo trzeba pamiętać, że to właśnie wielkość warowni i wieloczłonowość decydowały o jej znaczeniu. A dla nas stanowią podstawę do wysunięcia wniosków co do ich roli w strukturach państwa. Powód jest prosty. Dla tego czasu nie mamy źródeł pisanych, które informowałyby nas o miejscu głównej siedziby książęcej. Nie możemy więc stwierdzić, skąd rządził Mieszko. Możemy natomiast próbować wskazać takie miejsca na podstawie badań wykopaliskowych. A te potwierdzają, że w tym czasie w centralnej Wielkopolsce funkcjonowało kilka naczelnych grodów piastowskich, z których za rządów Mieszka I największy był Poznań. Znacznie większy od Gniezna.

Prof. Hanna Kóčka-Krenz: Gdy Mieszko przyjął chrzest, jego poddani wyznawali wciąż wiarę przodków, a Gniezno było jej ostoją. Tam znajdował się ponadplemienny ośrodek kultu pogańskiego i jako taki funkcjonował w świadomości ludzi.



„Komunistyczne idee były (dla mnie) prostą kontynuacją Oświecenia”

Zygmunt Bauman

www.kki.pl/piojar/polemiki/novus/iluminaci/dolar.html

Re: Demogrfia i Europa.

noveyy777 napisał:

> petrucchio napisał:

>

> > Powiedz mi, Noveyy, jaki mógł być średni roczny przyrost populacji Europy

> powie

> > dzmy od początków naszej ery do dziś? Rozumiem, że możesz nie znać dokład

> nej li

> > czby, ale zaryzykuj i podaj jakąś przybliżoną wartość w procentach lub uł

> amkach

> > procent. Tak świetnie przewidujesz te wartości dla innych kontynentów na

> podst

> > awie „niepodważalnej argumentacji demograficznej”, że na własnym podwórku

> nie p

> > owinieneś mieć trudności.

>

> 1) Uwierz, że jezeli będę chciał na ten temat coś napisać, to zamioast strze

> lać
zajrzę do merytorycznych zródeł.

To zajrzyj i odpowiedz. Skoro taki z ciebie demograf od „niezbitych metod” i tak świetnie modelujesz dynamikę populacyjną Australii i Nowego Świata (obszarów, dla których dane paleodemograficzne są trudne do uzyskania) na podstawie obserwacji fusów z kawy (bo do tego się sprowadza ekstrapolacja wątpliwych uogólnień Diamonda), to przestań robić uniki i odpowiedz wprost. Pytam o kontynent, którego historię dobrze znamy, a w szczególności mamy całkowitą pewność, że ludzie (niektórzy znani z imienia) żyli tu 2000 lat temu. Dysponujesz twardymi danymi i nic nie musisz zgadywać. No, powiedz: co twoje teorie demograficzne przewidują w tym przypadku?



What Intelligence divine

Could frame thy curious Design?

Re: Nie gniewaj się :)

> Jeśli reaguje czasem za ostro, przepraszam. Gniewa mnie jednak przedstawianie

> biegu dziejów jako „nic nigdy sie nie zmienia” albo wręcz „wszystko idzie ku

> gorszemu, zawsze i wszędzie, a jeśli ku lepszemu, to nie ma to znaczenia”.

Trochę emocji to zjawisko pozytywne, ponieważ dają one dadaktową motywację w dyskusji, zwiększają zainteresowanie stron sięganiem po bardziej pracochłonne (trudniej dostępne) argumenty. Ogólnie rzecz biorąc to ja nie jestem zatwardziałym pesymistą, ale realisrtą z dodatkiem optymizmu. To jednak nie oznacza, że nie widzę negatywnych zjawisk towarzyszących procesom społecznym i nie mówię o nich. Robiłem tak od zawsze. Pewnie jeszcze nie raz trafisz na podobne moje „wyskoki”, ponieważ mamy w Polsce wielu ludzi zawodowo zajmujących się szerzeniem optymiznu odnośnie dobrodziejstw obecnego ustroju społeczno-ekonomicznego. Każdy ustrój ma swoją propagandę wycelowaną na przekonanie społeczeństwa o swej lepszości nad innymi ustrojami. Skuteczność propagandy ma jednak swoje granice wyznaczane przez rzeczywistość społeczną w jakiej żyjemy.

> Nawiasem, sporządziłem sobie niedawno ciekawe zestawienie, więc sie

> nie powstrzymam 🙂 O ile wzrosla płaca minimalna w Polsce wyrażona

> W FUNTACH BRYTYJSKICH w okresie styczeń 2004 – styczeń 2011? O 144%.

Chyba chodzilo Ci „o 44%”, bo „o 144%” to da w 2011 prawie 2,5 raza wyższą płacę minimalną niż w 2004.

Jako że jestem tu dyżurnym narzekaczem zaznaczę, że wzrost naszego ważonego PKB per capita za lata 2004-2010 był o 2% wyższy, więc jeśli dojdzie do tego jeszcze rok 2011 to „strata” płacy minimalnej będzie większa. Chyba, że te różnice wynikają z metody liczenia (funty-dolarki). Generalnie jednak „zysków” to tutaj ludziska nie mają raczej żadnych, co zapewne wynika z ustawowej metody naliczania podwyżek płacy minimalnej.

Ku pocieszeniu…

… zwrócę uwagę na tytuł na dzisiejszej stronie „biznes”. Tytuł brzmi „To koniec zielonej wyspy. Kryzys nas nie ominie”. Po czym w tekście mamy, że z powodu kryzysu nasz przyszłoroczny wzrost PKB wyniesie… 3,1%. Pesymisci mówią nawet o 2,2%! Hm, dwie uwagi. Pierwsza: u nas zmiany PKB w okresie kryzysu są najwyraźniej takie jak u innych w okresie prosperity. Druga: w roku 2009 prognozowano nam spadek PKB o 1-2%. Teraz prognozuje się wzrost (też w kryzysie, a jakże!) rzędu 2-3%. Czy za dwa lata bedziemy czytac „Jednak nas dopadło ! Przyszłoroczny wzrost oceniany na zaledwie 6,5%!”?

Re: Przełom w produkcji darmowej energii

Spokojnie, gdyby to była poważna rzecz,w mediach by huczało:) Pisaliśmy wiele razy tu na forum o całej sprawie – prawie zawsze w tonie ogromnie sceptycznym. A to dlatego, że urządzenie nigdy nie było zbadane przez niezależne osoby tak, jak by należało. Nie stało się tak, oczywiście, i tym razem. Wiemy tylko, że jest jakiś tajemniczy, nieujawniony nabywca. Kiedy wynalazcę spytano, czy nabywca jest zadowolony z pokazu, odpowiedział „Yes, I think they are satisfied.”. Troszke to mało jak na dowód istnienia przełomowej technologii.

Oczywiście, jest możliwe, że mamy jednak do czynienia z ogromną rewolucją. W takim razie „globaliści” (dlaczego globaliści właściwie i czemu byliby przeciwni?) też nie traktują wynalazku – przynajmniej jak dotąd – poważnie.

Niedomaganie „koncepcyjno – teoretyczne”

Ekonomiści i politycy przedyskutowali i proponowali wszystkie opisywane tutaj rozwiązania.

Mnie by ciekawiła wypowiedź profesjonalnych ekonomistów proponujących nowe rozwiązania sterowania wolnością gospodarczą. Jeśli ich tutaj nie ma to jako amatorzy, ale zainteresowani rezultatem, starajmy się zdefiniować, co nam dolega i wykryć, co ogranicza ekonomistów i polityków w znalezieniu nowych, skutecznych dróg rozwiązania.

Co społeczeństwom dziś dolega:

1. Mamy poczucie marnotrawstwa zasobów poprzez ekscesy pseudowolnego rynku. (Nadmierne środki na korumpowanie klasy politycznej, aby utrzymać monopolistyczną pozycję wielkich korporacji. Celowe obniżanie żywotności produktów w celu zwiększenia ich rotacji itp.)

2. Olbrzymie nierówności dochodów pomiędzy klasą średnią a elitą. Nierówności te powiększają się.

3. Transfer kapitałów, inwestycji, pracy do krajów poza cywilizacją zachodnią.

4. Kurczenie rynku a przez to i produkcji i zatrudnienia w krajach zachodnich. Dzieje się to poprzez import towarów i usług z innych stref politycznych.

Czy to są procesy niekorzystne? Zależy z czyjego punktu widzenia. Ogólnie dla postępu światowego, efektywności ekonomicznej, wyrównywania poziomów życia na kuli ziemskiej jest to niezwykle korzystne. To jest właśnie globalizacja. Jest to zgodne z ideami kapitalizmu, wolnego rynku, solidarności (braterstwa), równości wspartej demokracją.

Ale natychmiastowe wyrównanie poziomów życia na kuli ziemskiej tworzy niebezpieczeństwo, że ludzie tego nie zaakceptują. Przeniesienie produkcji tam, gdzie najtańsza siła robocza oznacza obniżenie poziomu życia tych, którzy oferują swą pracę po wyższych kosztach, czyli społeczeństw zachodnich. Jest to tym bardziej nie do przyjęcia, że oznacza wzrost zysków ponadnarodowych korporacji a więc i wyższe dochody elity sterującej tymi korporacjami. Jeśli klasa średnia i niższa ma się pogodzić z obniżeniem dochodów z powodu solidarności społecznej, to i niech prezesi banku dostosują swe wynagrodzenia do poziomu krajów najbiedniejszych.

Brak akceptacji objawić się może popularnością ruchów populistycznych (np. faszyzmu) co grozi wojnami zimnymi i gorącymi. A to także spowolni rozwój światowej gospodarki.

Dlaczego te zagadnienia nie są podejmowane przez ekonomistów i polityków?

Po pierwsze są, ale przez polityków – populistów. To oni domagają się protekcjonizmu, pohamowania emigracji, ograniczeń dla napływu kapitału itp.

Po drugie, nie są w wystarczającym stopniu, ze względu na poprawność polityczną.

Hasła oświeceniowe: Wolność (gospodarcza), Równość (ekonomiczna i prawna) i Braterstwo (solidarność społeczna), uzupełnione przez Bezpieczeństwo (wewnętrzne i zewnętrzne), są dzisiaj niepodważalne. Żaden polityk nie odważy się ich kwestionować. Obowiązuje ogólnopolityczna hipokryzja.

A jednak muszą one być podjęte w społecznej dyskusji ogólnoświatowej i zdefiniowane od nowa w epoce globalizacji. Trzeba otwarcie testować zdolność społeczeństw do rzeczywistego wyrównania nierówności w skali światowej. Trzeba przyznać, że jeszcze jakiś czas induskie dziewczęta zbierające liście herbaty darjeeling będą otrzymywały wynagrodzenie nieco mniejsze niż ich koledzy amerykańscy projektanci z Boeinga lub Lockheeda.

Przyszłość należy do ruchów politycznych, partii, które pierwsze zaproponują rozsądny kompromis, proporcje i regulacje w tym zakresie

Udar może zabić

Ważne jest leczenie udaru ale jeszcze ważniejsza jest profilaktyka.

Powinnismy wszyscy uwierzyć, że mamy w tej kwestii sporo do zrobienia.

Wystarczy nie palić papierosów, nadużywać alkoholu oraz wykonywać

okresowe badania – tylko tyle ale dla niektórych niestety za dużo.

Najnowsze doniesienia nie tylko o udarze tutaj



www.mednews24.blogspot.com

Dla ścisłości

pomruk napisał:

> Raczej „”Wsiech żop nie prejebiosz, no stremitsia nada”.

Вcех бaб в мире не переебёшь, нo нyжнo к этoмy cтремитьcя!

> A w polskim mamy taką piękną sentencję z „Nowych Aten” ks. Chmielowskiego:

> „Smoka pokonać trudno, ale starać się trzeba” 🙂

To chyba tylko apokryficzny komentarz do ilustracji, a nie żywe słowa x. Benedykta, zob. oryginał:

www.pbi.edu.pl/book_reader.php?p=33222&s=1

(str. 514 i następne)



To my, pingwiny!

Dzieci w przedszkolu tak nie fantazjują…

urbanizm napisał:

> Tylko Polacy nie są w stanie zauważyć, że coś jest nie tak w sytuacji, w której

> mieli 2 powodzie tysiąclecia w ciągu 13lat…

Mamy też prymasa tysiąclecia, prezesa tysiąclecia, do tego kilka ulic tysiąclecia, upalne lata tysiąclecia, o zimach nie wspominając. Sądzę, że Polacy(conajmniej niektórzy) po prostu lubią to słowo.

No i nie chodzi o to czy klimat się zmienia czy nie, tylko czy faktycznie powodem jest emisja CO2? Bo klimat 500 lat temu był inny niż 1000lat temu czy 2000 lat temu. Klimat się zmienia ciągle, co dowodzą badana geologiczne. W historii ziemi były okresy gdy cała była pokryta lasami jak i też gdy cała była uschłą pustynią, były okresy olbrzymich temperatur(o wiele wyższych niż teraz) i były epoki lodowcowe. Aktualnie klimat na ziemi ociepla się od kilkunastu tysięcy lat i obserwowane ocieplenia może być po prostu etapem większego procesu. A za 50 lat równie dobrze może zacząć się ochłodzenie klimatu. Wiele badań klimatycznych ma tę wadę, że obejmuje krótki odcinki czasu.

Zresztą zacytuje parę punktów z „Stanowisko Komitetu Nauk Geologicznych Polskiej Akademii Nauk w sprawie zagrożenia globalnym ociepleniem”

„4. Od dwunastu tysiecy lat Ziemia znajduje sie w kolejnej fazie cyklicznego ocieplenia i

jest w pobliżu jego maksymalnego nateżenia. W samym tylko czwartorzedzie, czyli w ciagu

ostatnich 2.5 mln lat, okresy ciepłe wielokrotnie przeplatały sie ze zlodowaceniami, co dobrze już zostało rozpoznane.”

„6. W ciagu ostatnich 400 tysiecy lat – jeszcze bez udziału człowieka – zawartosc CO2 w

powietrzu, jak tego dowodza rdzenie lodowe z Antarktydy, już 4-krotnie była podobna, a nawet

wyższa od wartosci obecnej. Przy końcu ostatniego zlodowacenia(!), w ciągu kilkuset lat, średnioroczna temperatura globu zmieniała się parokrotnie, w sumie wzrosła prawie o 10°C(!!) na półkuli północnej – a wiec były to zmiany nieporównanie bardziej drastyczne niż dziś obserwowane.”

„7. W ubiegłym tysiącleciu, po okresie ciepłym, z końcem XIII wieku, rozpoczął się okres

chłodny trwajacy do połowy XIX w., po czym znów nastało ocieplenie, w którym właśnie żyjemy.Obserwowane dziś zjawiska, w szczególnosci przejsciowy wzrost globalnej temperatury, wynikajaz naturalnego rytmu zmian klimatu.”

„8. Szczegółowy monitoring parametrów klimatycznych prowadzony jest niewiele ponad 200 lat, dotyczy tylko części kontynentów, które stanowią zaledwie 28% globu. Część starszych stacji pomiarowych założonych niegdyś na obrzeżach miast, wskutek postępującej urbanizacji, znalazło się dziś w ich obrębie. Wpływa to, między innymi, na wzrost mierzonych wartości temperatury. Badania ogromnych przestworzy oceanów zostały zapoczątkowane ledwie przed 40 laty. Tak krótkie okresy pomiarowe nie dają pewnych podstaw to tworzenia w pełni wiarygodnych modeli zmian termicznych na powierzchni Ziemi, a ich poprawność jest trudna do weryfikacji. „

link:

www.planetaziemia.pan.pl/GRAF_aktual-2009/11_Stanowisko_KNG.pdf

Rozumiem gdy ekolodzy walczą z głupimi foliowymi opakowaniami na każdy produkt, o recykling i segregacje śmieci, o lasy czy jakieś gatunki zwierząt. Ale na ocieplenie to mamy niewielki wpływ

stw z jednej hipotezy – hybionej

www.mathpages.com/home/kmath635/kmath635.htm

Wystarczy ten jeden wzór i masz całe stw.

A można bardzo łatwo pokazać, z czego ten wzór

faktycznie wynika, i czy jest poprawny.

Elektron krążący po okręgu, np. cyklotron może być,

albo w polu centralnym – jak atom Bohra.

Warunek równowagi na orbicie kołowej:

mv^2/r = F = eE = ke^2/r^2;

stąd: v^2 = k/m e^2/r;

tak Bohr liczył, i otrzymał tylko przybliżenie,

bo przecież siła elektryczna.

Nawet wprost z prawa Ampere’a:

rot B = 1/c^2 dE/dt;

Ładunek biegnie z prędkością v, więc z jego punktu

widzenia kierunek E się zmienia, i wyjdzie tu:

B = v/c^2 E;

zatem on widzi faktycznie takie pole:

E + vB = E + v^2/c^2 E = E(1 + v^2/c^2);

tym samym poprawny warunek równowagi jest taki:

mv^2/r = ke^2/r^2 (1 + v^2/c^2);

u^2 = ke^2/r (1 + v^2/c^2) = v^2 (1 + u^2/c^2);

v – prędkość z poprzedniego warunku (domniemana);

u – faktyczna prędkość, którą mamy po obu stronach równania, więc trzeba to rozwiązać:

u = v/sqrt(1 – (v/c)^2) = v * gamma;

Z tego łatwo zrobić STW.

Mamy tu pęd: p = mu = mv gamma;

po prostu przyjmujemy, że masa nam wzrosła:

m’ = m gamma, bo przecież zakładamy że prędkość wynosi v, zamiast u.

No i właśnie do tego wzoru sprowadza się całe STW, co pokazano na starcie.

Teoria względności – wynik nieznajomości równań Maxwella,

prac Ampere’a, oraz ogólniejsze elektrodynamiki relacyjnej W. Webera

(tam pierwszy raz pojawiła się stała c – powinna to być stała Webera).

Trudno uwierzyć w neutrina szybsze niż światło…

pomruk napisał:

> Doniesienie jest już na portalu nature.com. Wyniki są rezultatem rejestracji 16

> 000 zdarzeń w ciagu 2 lat, mamy statystycznie znaczący rezultat na poziomie 6

> sigma. I od razy kubeł zimnej wody – nie obserwowalismy wcześniejszego przybyci

> a neutrin przy eksplozji supernowej SN 1986A.

>

> www.nature.com/news/2011/110922/full/news.2011.554.html

Gdyby rzeczywiscie neutrina pędziły szybciej niż światło to w ogóle nie zaobserwowano by neutrin towarzyszących supernowej SN 1986A.

A jednak zarejestrowano puls neutrin.



Une prise de tête!

Samochody

I jeszcze może obrazowe porównanie poziomu życia w Polsce i Chinach. Owszem,w Chinach mamy gwałtowny wzrost liczby aut. Owszem, już dziś wielkie miasta są straszliwie zatłoczone i zasmrodzone, zaś Chińczycy kupują pojazdy na potęgę. I kupują często luksusowe wozy. Tylko że… mają oni 2,5 razy wiecej aut niż my, a jest ich 33 razy wiecej. I przecietny Chińczyk używa jednak roweru do dojazdu do pracy… Na to właśnie patrzę i dlatego mnie odrzuca mówienie „u nich jest bogaciej”. Nie jest i długo ie bedzie, choć dystans, owszem, maleje.

Posted in Bez kategorii | Tagged ,

Re: The Chinese are coming.

Nie wygląda na to, żeby Amerykanie albo Europejczycy jakoś się bronili. Od dawna mamy Afrykę i Amerykę Południową w głębokim poważaniu i w końcu znalazł się ktoś, kto się tymi rejonami interesuje.