Re: Ile pieniędzy utopiono przy budowie okrętu?

Jeszcze w XVII w. udało nam się parę razy obronić. Chocim 1621, Żurawno 1676. Ale później już się nie obroniliśmy. Nadodatek lasy wycinają na potęgę schować się nie będie gdzie i partyzantki uprawiać.. i drogi budują a to zawsze była największa przeszkoda dla atakujących polskę … transport.

RE.: Samobójstwa.. z powodu..

Jeszcze raz dziękuje P.T „neuroleptykowi” za informacje o narzędziu „tkwiącym pod” ,:www.hcp.med.harvard.edu/wmhcidi/

Jest to rewelacja.. Jednak czasami pod egida WHO – powstaje coś pozytywnego – a nie tylko natrętne lansowanie szczepionki przeciwko świńskiej grypie.

Zabieram jednak głos ponownie, gdyż skoro rady ze strony „grupy dyskusyjnej są tak wartościowe .. więc uściślę i poszerzę zakres tematyczny niniejszego wątki.. próbując nadal zbierać opinie…

Otóż grupą osób dla której chcemy oceniać .. obciążenia egzystencjonalne, bytowe, socjalne, kulturowe .. i ich „odporność” (kondycję psychiczną) są osoby które dokonują prób samobójczych przez przyjmowanie trucizny ..

Rozważamy różne aspekty zagadnienia.. Wpadło nam w ręce zestawienie statystyczne sporządzone przez Policje za rok 2010.

Tak więc w roku 2010 odnotowano 5 456 „tzw. zamachów samobójczych” z których 4087 zakończyło się zgonem… W statystyce tej przyczyny zamachów określono w sposób następujący.:

choroba psychiczna – 765 osób

nieporozumienia rodzinne – 679 osób

przewlekła choroba 304 osoby

zawód miłosny 331

warunki ekonomiczne 281

nagła utrata źródeł utrzymania 104

śmierć bliskiej osoby 85

problemy szkolne 30

trwałe kalectwo 27

niepożądana ciąża 3

popelnienie przestępstwa 55

Otoż są dla nas cenne wszelkie wypowiedzi na temat głębszych uwarunkowań (psychologicznych socjalnych i kulturowych) tak dramatycznych zachowań z powodów. : „nieporozumień rodzinnych”, „zawodów miłosnych” ..

Aby targnąć się na życie z takich powodów trzeba mieć zapewne szczególny zestaw poglądów.. w jakimś sensie upośledzona kondycje psychiczną .. Z góry dziękuję za wypowiedzi ~ Andrew Wader

Teoria multiregionalna.

petrucchio napisał:

> noveyy777 napisał:

>

> > No właśnie, ale jak to popiera tezy naszego teoretyka? Toż to stoi z nimi

> w jaw

> > nej sprzeczności. Zgodzisz się ze mną czy nie?

>

> Oczywiście, tu się zgadzam.

>

>

On to rozumie tak: wszystkie populacje ludzi ewoluowały równocześnie na różnych kontynentach i wszystkie się składały z ludzi mniej inteligetnych niż wspólcześni, i wszystkie te populacje przeksztalciły się w różne rasy ludzi współczesnych. Tylko on nie bierze pod uwagę, że wszystkie ludzkie populacje do dziś stanowią jeden gatunek i się płodnie krzyżują i są bardzo podobne genetycznie. Róznice są ilościowe, z reszta sam znasz wyniki badań genetycznych.

Świadczy, to o tym,że te populacje pochodzą od niedalekiego wspólnego przodka, który należał do tego samego gatunku, co wszystkie wpólczesne populacje i że pomiędzy nimi był trwały przepływ genów.

Ponadto nowe badania dowodzą, że bezpośredni przodkowie populacji współczesnych ludzi krzyżowali się z ludzmi „archaicznymi”, co z resztą pozostawiło mocny ślad w fenotypach klasycznych Aborygenów (jak i kopalnych australoidów). Teorie multiregionalne zakładają podobne scenariusze. Równoczesna ewolucja różnych populacji plus przepływ genów między nimi. Wolpoff widzi to jako nakładanie sięna siebie kolistych fal wodnych po wrzuceniu do wody kilku kamieni.

On po prostu nie rozumie teorii multiregionalnej, która w wydaniu Wolpoffa i Thorna głosiła już od lat, że nie ma potrzeby dzielić ludzkich populacji (żywych czy kopalnych) na różnie gatunki. Że takie nazwy jak ” homo erectus” nie mają sensu. Żet o byli h.sapiens tacy sami, jak my i tak samo inteligetni, jak my. Jak to powiedzial Wolpoff:”od początku, gdy ludzie pojawili się na ziemi, czyli przeszło 1 000 000 (1 600-1800) lat temu”.

No i nowe odkrycia pięknie nam tą prawdę potwierdzają:)

pozdrawiam

Re: Konkret, a może kąkret?

oldnick5 napisał:

> Skąd wiadomo, że tych największych, których średnica przekracza kilome

> tr, jest 980,
skoro jednocześnie tylko …911 znamy, a reszta gdz

> ieś tam się czai w głębinach ciemnego kosmosu…


> ???

Ponieważ dobrze wiemy jak – w ramach dotychczasowych przeglądów nieba w poszukiwaniu NEO – szukaliśmy, gdzie i w jakich przedziałach czasu, co w połączeniu ze znajomością statystyk parametrów orbit i wielkości odkrytych obiektów pozwala nam z dosć dużą dokładnością oszacować, ile nam „umknęło”.

Zrozumieć dlacz. za 2 lata –>kolaps ekonomii Chin

Obecny stan rozważań dotyczących tzw. kryzysu Eurolandu.. a może nawet szerzej kryzysu UE sprowadza się do stwierdzeń.:

1. Może zaplanowane środki zaradcze zapobiegną „krachowi” waluty euro ..

2. Jeśli obmyślone środki zaradcze ( redukcja długu przez banki, dokapitalizowanie banków,

zwiększenie funduszu .. udzielającego pożyczki – EFS ) nie będą wystarczające – to krach

waluty Euro nastąpi …

3. Nie jest tak źle.. gdyż Chiny mając 3 biliony ero nadwyżki walutowej .. uratują Europę…

Tak myslałem do dnia dzisiejszego.. Kupiłem jednak dzisiaj tygodnik „Przekrój ” ( nr 44 z dnia 31. 10.2011) .. i przeczytałem w nim artykuł pt.: „Państwo w środku puste”.. Doznałbym szoku, gdyby nie to, iż od dawna .. wydawało mi się iż ekonomią Chin .. „jest coś nie tak..”

Nie potrafiłem uzgodnić w swoim umyśle .. jak to jest możliwe.. że wszystkie gospodarki zarządzane przez – > { socjalistów, komunistów i post – komunistów } – nie działają poprawnie – z wyjątkiem gospodarki chińskiej …

Nie rozumiałem .. jakim to cudem dyrektywne zarządzanie krajem ( w stylu wziąć za mordę .. i … pracujcie ) daje tak dobre efekty ..

Dla mnie osobiście .. jest trochę dziwne .. że dopiero w/w artykuł Łukasza Wójcika .. otworzył mi oczy ..

Pozwalam sobie zamieścić skan tego artykułu .. zanim Szanowni Państwo nie zakupicie sobie tego numeru owego popularnego tygodnika, który warto kupowac choćby dlatego iż drukuje on felietony Pilcha…

Zakładając, że Szanowni Państwo zdołaliście przeczytać owe niewyrażne „skany” .. proponuję rozważenie następujących dylematów polityczno – ekonomicznych ( zapewne nie są to tematy „naukowe” .. ale są to problemy .. które .. jak się wydaje zwalą się nam na nasze głowy za 2 lata).

Otóż jest ciekawe, czy.:

1. Niepokojąca perspektywa rysującej się globalnej hegemoni chińskiej .. była iluzoryczna .. skoro .. władcy Chin .. realizowali tak potężna manipulację.. i po fazie „sprawdzam” .. nie będą mogli już odgrywać takiej roli .. jaką sobie wyobrażaliśmy ..

2. Czy rzeczywiście jest tak, iż dyrektywne ( a nie rynkowe ) zarządzanie gospodarką

( typu „chińskiego”) może być skuteczne .. gdzieś na świecie .. czy okazuje się iż było to w istocie oszustwo ..

3. Jak zapowiadają się rezultaty próby ” ratowania sytuacji finansowej Europy ” przez pożyczki pozyskiwane z Chin ..

Skany artykułu zamieszczam w P.S. ~ Andrew Wader

P.S. learning.orangespace.pl/Ekonomia-Chin-1.pdf

learning.orangespace.pl/Ekonomia-Chin-2.pdf

Re: Ku pocieszeniu…

Te procenty to niewielka pociecha – potrzebujemy ok. 5%, zeby się bardziej nie zadłużać. Dodatkowo sam PKB niewiele mówi o sytuacji. W latach 90. mieliśmy wysokie roczne przyrosty, ale wskaźnik HDI (human development index) stał nam praktycznie w miejscu, co oznaczało regres cywilizacyjny, ponieważ wzrost PKB na głowę ciągnął w górę cały wskaźnik syntetyczny. te dzisiejsze 2-3%, gdyby HDI liczono metodami z lat 90., to chyba byłby spadek całego wskaźnika.

Najlepiej pokazuje to historia naszych lokat w światowych rankingach HDI za ostatnie ćwierćwiecze. Po 20. latach ciągłyvh sukcesów gospodarczych nadal ktwimy na pozycjach okupowanych w końcówce PRL-u, a okresowo było jeszcze gorzej. Wtedy był „syf kartkowy” a teraz jest „raj supermarketowy”.

Ku pocieszeniu…

… zwrócę uwagę na tytuł na dzisiejszej stronie „biznes”. Tytuł brzmi „To koniec zielonej wyspy. Kryzys nas nie ominie”. Po czym w tekście mamy, że z powodu kryzysu nasz przyszłoroczny wzrost PKB wyniesie… 3,1%. Pesymisci mówią nawet o 2,2%! Hm, dwie uwagi. Pierwsza: u nas zmiany PKB w okresie kryzysu są najwyraźniej takie jak u innych w okresie prosperity. Druga: w roku 2009 prognozowano nam spadek PKB o 1-2%. Teraz prognozuje się wzrost (też w kryzysie, a jakże!) rzędu 2-3%. Czy za dwa lata bedziemy czytac „Jednak nas dopadło ! Przyszłoroczny wzrost oceniany na zaledwie 6,5%!”?

Re: Sed lex dura lex

martwalitera::

> myśliwy jest w tym przypadku użytkownikiem mienia wypożyczonego mu

> przez Skarb Państwa dla celu przeprowadzenia operacji zawartej w umowie

> miedzy stronami. Myśliwy w trakcie polowania ma wiec status urzędnika

> państwowego in spe .

I ten właśnie zawijas prawny należy zlikwidować, bo prowadzi (jak widać) do nieszczęść. Człowiek nie staje się urzędnikiem państwowym, gdy idzie na dziwki; nie staje się urzędnikiem państwowym przez to, że zaopatruje się w bejzbola i idzie na mecz — dlaczego ma stawać się urzędnikiem państwowym, gdy bierze giwerę i idzie do parku narodowego, zaspokoić swoją żądzę mordu?

I druga rzecz do zmiany: urzędnik państwowy, który wykazał skrajną indolencję, prowadzącą do czyjejś śmierci, nie powinien mieć możliwości dalszego pełnienia urzędu. Jeśli ktoś chciał zamordować dzika a ofiarą padł całkiem do niego niepodobny żubr, to nie nadaje się na państwowego kata.

Z jednej strony prawo mówi, że tego rzezimieszka w ogóle tam nie powinno być, bo w Puszczy Białowieskiej nie wolno mu polować nawet na myszy; z drugiej strony nie ma paragrafu na bandytę.

martwalitera:

> Czy Skarb Państwa ma w takim razie podstawę prawną do uzasadnionych

> roszczeń. Tak o ile udowodni że utrata tego żubra spowodowała znaczący

> ubytek dla zachowania stanu pogłowia w perspektywie wzrostu potrzebnego

> do utrzymania populacji, albo że ten właśnie żubr został zakontraktowany do

> sprzedaży a jego zabicie ją unieważniło.

Prawo mówi, że ,,zwierzę nie jest rzeczą”. Z drugiej strony jest zapewne tak, jak mówisz, że jeśli zabójca swoim czynem nie naruszył czyjegoś bezpośredniego interesu pieniężnego, to nie ma na niego paragrafu. To jest niekonsekwencja prawa, więc domaga się nowelizacji.

martwalitera:

> wszystkim jest nam żal tego żubra

[…]

> Jeśli coś się Panu nie podoba

Jesteś niekonsekwentny: gdyby wszystkim żal było tego żubra, to nie podobałoby się nie ,,Panu” tylko wszystkim; i nie ,,coś” tylko niedoskonałość prawa, powalająca oprychowi na dalsze chodzenie po lesie z giwerą i dalsze ,,mylenie” wiewiórki ze słoniem. Ale ja podejrzewam, że jego kumplom ze związku łowieckiego nie tyle jest żal żubra, co już się szykują do wypadów do parków narodowych, żeby sobie pomordować i potem powołać na precedens,.

martwalitera:

> to najpierw trzeba zmienić prawo

Tak jest, trzeba zmienić prawo.

martwalitera:

> Sed lex dura lex.

A ta ,,zasada” jest jak reszta Twojej interpretacji prawa: niby wszystkie słowa właściwe, ale tak poprzestawiane, że razem nie mają żadnego sensu.

– Stefan

Re: Problem moralny – ale samo się nie zrobi

Majka Monacka napisała w poprzednich postach i niniejszym między innymi niniejszym źe.:

[„… Ja rozumiem to w ten sposób, że jeżeli spekulant może poprzez swoje posunięcia aktywnie wpływać na kursy aktywów i wykorzystuje to w celu manipulacji tymi cenami i uzyskiwania korzyści większych, niż reszta podmiotów, to jest to nieuczciwa manipulacja i taka spekulacja jest naganna…”]

[„… co nam dolega i wykryć, co ogranicza ekonomistów i polityków w znalezieniu nowych, skutecznych dróg rozwiązania…”]

[„… Dlaczego te zagadnienia nie są podejmowane przez ekonomistów i polityków? Po pierwsze są, ale przez polityków – populistów. To oni domagają się protekcjonizmu, pohamowania emigracji, ograniczeń dla napływu kapitału itp. …” ]

[„ … Przyszłość należy do ruchów politycznych, partii, które pierwsze zaproponują rozsądny kompromis, proporcje i regulacje w tym zakresie …” ]

[„… Miło mi, że moje uwagi trafiły do Ciebie. Może i inni zauważą, że problem jest moralny i polityczny, a nie ekonomiczny i naukowy. Także dziękuję ..”]

A więc, moim zdaniem jest tak.: Może by znalazły się „ruchu polityczne, partie, które pierwsze zaproponowały by rozsądny kompromis, proporcje i regulacje w tym zakresie ..”,

ale podejrzewam, że jeśli ktoś… jakiś intelektualista … taki Jak Karol Marks – w przeszłości .. nie sformułuje jasno ( .. w punktach.. na trzech stronach maszynopisu ) … co należy zrobić to owe rywalizujące grupy polityków ( populistycznych i pro – rynkowych ) nigdy nie osiągną kompromisu..

Clinton przemawiając do młodych ludzi protestujących na Wall Streat powiedział .: „Musicie sformułować jasne cele .. bo inaczej się to rozmyje…”..

Wprowadzenie zmian rzeczywiście jest i będzie wyzwaniem dla polityków.. Natomiast sprecyzowanie recepty należy do osób które myślą „neutralnie” ( na przykład takich którzy chcieliby hamować przenoszenie produkcji do krajów … biedniejszych, albo do takich którzy chcieliby ograniczyć zadłużanie się obywateli, instytucji i państw..) …

Być może nie potrzebni są tu naukowcy.. Nie się ci ludzie nazywają inaczej .. np. „pracowici intelektualiści” .. Nie obędzie się jednak bez ludzi którzy zaproponują „syntezę przemian” które objęły bu cały konglomerat nieprawidłowości .: rozpasania korporacji, banków, giełdowych spekulantów + decyzje polityków o zadłużaniu się kierowanych przez nich państw , itd.. itd.. Samo się to nie zrobi. ~ Andrew Wader

Niedomaganie „koncepcyjno – teoretyczne”

Ekonomiści i politycy przedyskutowali i proponowali wszystkie opisywane tutaj rozwiązania.

Mnie by ciekawiła wypowiedź profesjonalnych ekonomistów proponujących nowe rozwiązania sterowania wolnością gospodarczą. Jeśli ich tutaj nie ma to jako amatorzy, ale zainteresowani rezultatem, starajmy się zdefiniować, co nam dolega i wykryć, co ogranicza ekonomistów i polityków w znalezieniu nowych, skutecznych dróg rozwiązania.

Co społeczeństwom dziś dolega:

1. Mamy poczucie marnotrawstwa zasobów poprzez ekscesy pseudowolnego rynku. (Nadmierne środki na korumpowanie klasy politycznej, aby utrzymać monopolistyczną pozycję wielkich korporacji. Celowe obniżanie żywotności produktów w celu zwiększenia ich rotacji itp.)

2. Olbrzymie nierówności dochodów pomiędzy klasą średnią a elitą. Nierówności te powiększają się.

3. Transfer kapitałów, inwestycji, pracy do krajów poza cywilizacją zachodnią.

4. Kurczenie rynku a przez to i produkcji i zatrudnienia w krajach zachodnich. Dzieje się to poprzez import towarów i usług z innych stref politycznych.

Czy to są procesy niekorzystne? Zależy z czyjego punktu widzenia. Ogólnie dla postępu światowego, efektywności ekonomicznej, wyrównywania poziomów życia na kuli ziemskiej jest to niezwykle korzystne. To jest właśnie globalizacja. Jest to zgodne z ideami kapitalizmu, wolnego rynku, solidarności (braterstwa), równości wspartej demokracją.

Ale natychmiastowe wyrównanie poziomów życia na kuli ziemskiej tworzy niebezpieczeństwo, że ludzie tego nie zaakceptują. Przeniesienie produkcji tam, gdzie najtańsza siła robocza oznacza obniżenie poziomu życia tych, którzy oferują swą pracę po wyższych kosztach, czyli społeczeństw zachodnich. Jest to tym bardziej nie do przyjęcia, że oznacza wzrost zysków ponadnarodowych korporacji a więc i wyższe dochody elity sterującej tymi korporacjami. Jeśli klasa średnia i niższa ma się pogodzić z obniżeniem dochodów z powodu solidarności społecznej, to i niech prezesi banku dostosują swe wynagrodzenia do poziomu krajów najbiedniejszych.

Brak akceptacji objawić się może popularnością ruchów populistycznych (np. faszyzmu) co grozi wojnami zimnymi i gorącymi. A to także spowolni rozwój światowej gospodarki.

Dlaczego te zagadnienia nie są podejmowane przez ekonomistów i polityków?

Po pierwsze są, ale przez polityków – populistów. To oni domagają się protekcjonizmu, pohamowania emigracji, ograniczeń dla napływu kapitału itp.

Po drugie, nie są w wystarczającym stopniu, ze względu na poprawność polityczną.

Hasła oświeceniowe: Wolność (gospodarcza), Równość (ekonomiczna i prawna) i Braterstwo (solidarność społeczna), uzupełnione przez Bezpieczeństwo (wewnętrzne i zewnętrzne), są dzisiaj niepodważalne. Żaden polityk nie odważy się ich kwestionować. Obowiązuje ogólnopolityczna hipokryzja.

A jednak muszą one być podjęte w społecznej dyskusji ogólnoświatowej i zdefiniowane od nowa w epoce globalizacji. Trzeba otwarcie testować zdolność społeczeństw do rzeczywistego wyrównania nierówności w skali światowej. Trzeba przyznać, że jeszcze jakiś czas induskie dziewczęta zbierające liście herbaty darjeeling będą otrzymywały wynagrodzenie nieco mniejsze niż ich koledzy amerykańscy projektanci z Boeinga lub Lockheeda.

Przyszłość należy do ruchów politycznych, partii, które pierwsze zaproponują rozsądny kompromis, proporcje i regulacje w tym zakresie

magnele a brany

> Czy w lekturze doszedłeś do str.6, czy dalej?

powoli, powoli… przebijamy się dalej:

s.9

wyjaśnienie, że próżnia jest najniższym stanem kwantowym pola fizycznego, stanowi raczej ucieczkę od problemu niż odpowiedź na pytanie o naturę próżni.

s.10

pojąć próżnię, to zrozumieć wszystko w świecie. (…) nie uda się bez próżni zrozumieć pola elektromagnetycznego.”

R.2

W obecnym stanie istnieją dwie rzeczywistości – Próżnia i Wszechświat, Nic i Wszystko.”

tu Sedlak zdaje się rozumieć próżnię inaczej niż daje temu wyraz poprzednio, we wstępie (ale mogę się mylić w tym punkcie) – tj. jako abstrakcyjną, pozbawioną materii przestrzeń, w której „zanurzona” jest materialna przestrzeń Wszechświata

w istocie rozdział ten jest wyrazem niemocy współczesnej fizyki w rozumieniu tego, czym w ogóle jest owa ‚materialna przestrzeń Wszechświata’ i trudno Sedlaka obwiniać o to, że i on porusza się w niej jak przysłowiowe dziecko we mgle (w zamian czuje się uprawniony do snucia dość dowolnych spekulacji)

w dalszym ciągu S. próbuje mówić o naturze światła, o której nic zgoła nam nie wiadomo

(poza ultraprecyzyjnym opisem jego własności, w których się nam przejawia 🙂

stąd nieco poetycki język (powtarzam – pełen jak najbardziej uprawnionych moim zdaniem spekulacji)

stąd też jego magnele, które mają sprowadzić do jednej podstawy elektryczne i magnetyczne własności materii, masowe bozony, a nawet hipotetyczne (do dziś(?)) tachiony

czymże innym są obecne geometryczne twory teorii superstrun, bran i proczevo badieva, jeśli nie odpowiednikiem owych magneli ubranych w bardziej zdyscyplinowaną (acz równie wyspekulowaną) formę? intuicyjnie postrzeganej przez S. wspólnej podstawy w czasach, gdy fizycy dopiero formatowali pierwsze takie pojęcia

(niemal równolegle z nim! w owych czasach dostępne jedynie wtajemniczonym – twoorzącym i śledzącym je fizykom oraz zainteresowanym studentom fizyki)

przypomnijmy: teoria strun bozonowych powstała w 1970 roku, a teoria superstrun – w 1984 roku

książka, o której piszemy – w 1986, a pojęcie magneli S. wprowadził w… 1965 roku!

Odwracanie kota ogonem.Tautologia.

Znerwicowany strażniku prawdy objawionej: Mało tego,że kolejny raz nie wiersz zabardzo o czym piszesz, ale w dodatku kolejny raz popadasz w tautologię.

Twierdzisz: ” Kreacjonisci nie mają racji,że gatunki się nie przeobrażają, a takie dowody na brak makro/mega-transformacji, to nie dowody, bo juz wczesniej takie braki na makro/mega-transfornmacje na przestzeni milionów lat obserwowano. Np. u skrzyspłocza. Czyli kolejne potwierdzenie neomitomaństwa. Tak jak przepowiedziałem. Selekcja stabilizująca jest wszechpotęzna:))))

Kradną nam argumenty i bez wyznaczania zakresu ich stosowalności przekabacaja wszystko na swoją stronę. Dacie im wiarę?:)

To idzie do perelek.

pozdrawiam.

Pomiar i jego paradoksy.

Jest faktem dokonanym to, iż QM stanowi jedno z najwspanialszych osiągnięć myśli ludzkiej w minionym XX w. poprzez wyjaśnienie wielu, naprawdę wielu zjawisk całkowicie niezrozumiałych dla fizyków XIX w np: istnienie linii widmowych atomów i cząsteczek, stabilność atomów, natura wiązań chemicznych, barwa materiałów, zjawisko ferromagnetyzmu, przejście fazowe, promieniowanie ciała doskonale czarnego, czy nawet zjawisko dziedziczenia w biologii, ciekłe kryształy, nadprzewodnictwo i nadciekłość, lasery, czy intrygująca nielokalność efektów EPR i teleportacja kwantowa – wszystkie te zjawiska są obecnie dobrze wyjaśnione dzięki formalizmowi matematycznemu QM. Formalizm ten dokonał przewrotu w naszym wyobrażeniu o fizycznej rzeczywistości, nawet większy niż zakrzywienie czasoprzestrzeni w OTW.

Jednak, w związku z odkryciem prędkości nadświetlnej mionów i pewnym wątpliwością wysuwanym w związku z tym, wypada podyskutować o „rzeczywistym” obrazie jaki daje nam QM. Otóż istnieje wyraźny podział na tych: A. – Którzy twierdzą iż formalizm matematyczny jest tylko formalizmem i niczym więcej, i nie informuje zasadniczo o kwantowej rzeczywistości otaczającego nas świata, pozwala on obliczyć jedynie prawdopodobieństwo zjawisk, więc formalizm kwantowy nie przedstawia jakiejkolwiek rzeczywistości.

B. – Przeciwny pogląd ( na pozór ) inni, twierdzą coś przeciwnego: ewolucja stanu kwantowego opisuje zupełny obraz rzeczywistości.

Kto z nich ma rację, testować będzie można i powinno się posługiwać, prędkością nadświetlną neutrin.

Re: Co najwyżej … osiągniemy to co już jest…

Już kiedyś wspominałem o stronie dostępnej pod.:

astranaut.org/library/exotic-civilizations-beyond-ka.php

Jest tam zastanawiające zdanie.:

[ Any sufficiently advanced intelligence is indistinguishable from nature.]

I płynący z tego sformułowania wniosek.:

[ .. „[God] thought to hide his secrets in a secure place. ‚How about on the moon’ he reflected. ‚But then, one day human beings could get there, and it may be that those who arrive there would not be worth of such knowledge. Maybe in the ocean or deep underground?’ But that again was dismissed for the same reason. Then the solution occurred to him -‚I shall put my secrets in the inner sanctum of their own minds. Then only those who really deserve it and seek it will be able to find it.'”…]

Wynika z tego iż .:

Próby zrozumienia świata nie muszą być pośpieszne, gdyż co najwyżej … osiągniemy to co już jest. Oznacza to, że jeśli zbudujemy sztuczną inteligencję („sztuczny mózg”) to nie przewyższy on możliwości mózgów istot żyjących. Oczywiście jest to prawdziwe, jeśli chodzi nam o taki „sztuczny mózg”… który nie byłby marnym uproszczeniem, realizującym jedynie podzbiór możliwości systemów nerwowych zwierząt i człowieka

Drugi wniosek, to że „inteligentna cywilizacja”.. która „zbudowała naturę”.. umieściła najważniejsze sekrety tej konstrukcji we wnętrzu naszych mózgów [ są one tam zapisane, gdyż – jak wyżej .: ‚I shall put my secrets in the inner sanctum of their own minds. Then only those who really deserve it and seek it will be able to find it.’ ]

~ Andrew Wader

Re: Nobel za wszechświat

xulu napisał:

> Proszę mi wyjaśnić za pojecie wszechświat sie powiększa Nobel ¿ , dla mnie

> to absurd bo nikt nie zna wszechświata ….

Nikt niczego nigdy w pełni nie będzie znał. Ale prawie o wszystkim czegoś, czasami się dowiadujemy. Choćby to, że to coś istnieje. Jeśli nawet tego nie wiemy, to nam nie żal, bo nie wiemy, że nie wiemy.

Nobel za to, że o czymś czegoś więcej się dowiedzieliśmy.