Re: ale 100 MLD rocznie na biurokracje rocznie!

Gość portalu: Maxxx napisał(a):

> Moze Slowacja i Estonia nie… ale nieco wieksi sasiedzi Polski (Niemcy, Rosja/

> Bialorus)

> pewnie by rozpieprzyly w kilka dni !

Niemcy zapewne tak (acz na pewno nie „w kilka dni”), ale też trudno powiedzieć o co mielibyśmy się z nimi bić, zważywszy że jesteśmy bliskimi sojusznikami. Białoruś sobie darujmy, bo jej sły zbrojne – licząc jednostki operacyjne – są ok. czterokrotnie słabsze od polskich. A z Rosją też trudna sprawa, bo „metropolia” z nami w ogóle nie graniczy, a siły w Obwodzie Kaliningradzkim są obecnie raczej symboliczne i nawet do jego obronienia dalece by nie starczyły (gdyby oczywiście nie odstraszający „parasol” atomowy)…

Pozdrawiam



Beam me up, Mr. Scott; there’s no intelligent life here!

Ziemnie kopce i piramidy.

petrucchio napisał:

> noveyy7[i]77 napisał:

>

> > Ciekawe dlaczego dzisiaj nie ma żadnego progu ekologicznego dla eksplozji

> demo

> > graficznej?

>

> Przeludnienie = głód i choroby, między innymi.

Do jakiej konkretnej sytulacji nawiązujesz?

> > Jedynie działanie silnej selekcji trzymającej populację w ryzach ud

> > owodniono dla niektórych populacji Eskimosów. Już dziesiątki razy prosiłe

> m cię

> > o wymienienie tych czynników selekcyjnych odnośnie australijskiej ludnośc

> i pier

> > wotnej.

>

> To co zwykle: ograniczone zasoby żywności, choroby, trudne warunki życia. Nie p

> rzeżyłbyś tygodnia w australijskim buszu, dysponując takimi środkami, jakie maj

> ą ludy mezolityczne.

Do jakiej konkretnej sytulacji nawiązujesz, a raczej konkretnych sytulacji, odnośnie faktu,że po 50 000 lat w Australii zyło niecałe 7 000 rdzennej ludzkości i nie osiągnięto żadnego skoku technologicznego?

> > Coś takiego-to dziwne, bo piramidy Azteków wyrósły bez żadnych form przej

> ściowy

> > ch:)

>

> Kompletna bzura. Akurat Aztekowie byli *ostatnim* ogniwem w historycznym łańcuc

> hu cywilizacji mezoamerykańskich. Przed nimi były trzy tysiące lat rozwoju zaaw

> ansowanych kultur, w tym Olmeków i Majów. Prekursorami piramid były kopce ziemn

> e, wznoszone na długo przedtem.



Aha kopce były prekursorami piramid.
Coś takiego. Możesz wymienić pozostale FORMY PRZEJSCIOWE wiodące od ziemnych kompcow do piramid? I jak się mają ter 3000 lat do 2 000 000 lat ludzkiej eksystencji na ziemi, oraz 50 000 lat egzystencji Aborygenów a Australii?

pozdrawiam.

Teoria multiregionalna.

petrucchio napisał:

> noveyy777 napisał:

>

> > No właśnie, ale jak to popiera tezy naszego teoretyka? Toż to stoi z nimi

> w jaw

> > nej sprzeczności. Zgodzisz się ze mną czy nie?

>

> Oczywiście, tu się zgadzam.

>

>

On to rozumie tak: wszystkie populacje ludzi ewoluowały równocześnie na różnych kontynentach i wszystkie się składały z ludzi mniej inteligetnych niż wspólcześni, i wszystkie te populacje przeksztalciły się w różne rasy ludzi współczesnych. Tylko on nie bierze pod uwagę, że wszystkie ludzkie populacje do dziś stanowią jeden gatunek i się płodnie krzyżują i są bardzo podobne genetycznie. Róznice są ilościowe, z reszta sam znasz wyniki badań genetycznych.

Świadczy, to o tym,że te populacje pochodzą od niedalekiego wspólnego przodka, który należał do tego samego gatunku, co wszystkie wpólczesne populacje i że pomiędzy nimi był trwały przepływ genów.

Ponadto nowe badania dowodzą, że bezpośredni przodkowie populacji współczesnych ludzi krzyżowali się z ludzmi „archaicznymi”, co z resztą pozostawiło mocny ślad w fenotypach klasycznych Aborygenów (jak i kopalnych australoidów). Teorie multiregionalne zakładają podobne scenariusze. Równoczesna ewolucja różnych populacji plus przepływ genów między nimi. Wolpoff widzi to jako nakładanie sięna siebie kolistych fal wodnych po wrzuceniu do wody kilku kamieni.

On po prostu nie rozumie teorii multiregionalnej, która w wydaniu Wolpoffa i Thorna głosiła już od lat, że nie ma potrzeby dzielić ludzkich populacji (żywych czy kopalnych) na różnie gatunki. Że takie nazwy jak ” homo erectus” nie mają sensu. Żet o byli h.sapiens tacy sami, jak my i tak samo inteligetni, jak my. Jak to powiedzial Wolpoff:”od początku, gdy ludzie pojawili się na ziemi, czyli przeszło 1 000 000 (1 600-1800) lat temu”.

No i nowe odkrycia pięknie nam tą prawdę potwierdzają:)

pozdrawiam

Re: Ludzie mieli 2 000 000 l. żeby zrobić kulturę

noveyy7[i]77 napisał:

> Ciekawe dlaczego dzisiaj nie ma żadnego progu ekologicznego dla eksplozji demo

> graficznej?

Przeludnienie = głód i choroby, między innymi.

> Jedynie działanie silnej selekcji trzymającej populację w ryzach ud

> owodniono dla niektórych populacji Eskimosów. Już dziesiątki razy prosiłem cię

> o wymienienie tych czynników selekcyjnych odnośnie australijskiej ludności pier

> wotnej.

To co zwykle: ograniczone zasoby żywności, choroby, trudne warunki życia. Nie przeżyłbyś tygodnia w australijskim buszu, dysponując takimi środkami, jakie mają ludy mezolityczne.

> Coś takiego-to dziwne, bo piramidy Azteków wyrósły bez żadnych form przejściowy

> ch:)

Kompletna bzura. Akurat Aztekowie byli *ostatnim* ogniwem w historycznym łańcuchu cywilizacji mezoamerykańskich. Przed nimi były trzy tysiące lat rozwoju zaawansowanych kultur, w tym Olmeków i Majów. Prekursorami piramid były kopce ziemne, wznoszone na długo przedtem.

> A świstak złotka rozwijał:

> Wybacz Piotrze, ale piszesz, żeby pisać. Niestety to tylko twoje wyssane z k

> ciuka fantazje, a nie nauka.

I kto to mówi.

> Według Waszych obliczeń h. sapiens miał 2 000 000 lat na to, żeby skumulować

> środki potrzebne do rozwoju kosmicznej technologii
.

Nigdzie nie sugerowałem, że _H. sapiens_ istnieje od 2 milionów lat, ale fakt: czasu miał wiele — setki tysięcy lat — i przez prawie cały ten czas tworzył kultury paleolityczne. To byli normalni ludzie, żyjący w niewielkich grupach plemiennych, w ogromnej większości powielający odziedziczone, wypróbowane w przeszłości wzorce kulturowe i starający się po prostu przeżyć. Nie każdy z nas jest McGyverem albo choć Pomysłowym Dobromirem.

[…]

> Nie pisz więc o wynalezieniu pięściaków czy łuków…

No, super, mieli świetne oszczepy, ale na Księżyc dolecieli dopiero niedawno. Etapów pośrednich nie da się ominąć.



Wha

Re: Argument demograficzny jest niepodważalny!

noveyy777 napisał:

> petrucchio napisał:

>

> > noveyy777 napisał:

> >

> > > O kurcze, to w takim razie w Ameryce po przybyciu Europejczyków powinno

> > > być ze sto miliardów ludzi:)

> >

> > Daj sobie spokój, nie trolluj.

> >

> Nie możesz się powstrzymać, żeby mnie nie obrazić? Tylko ty masz prawo opisy

> wać swoje poglądy? Jakby ludzie do Nowego Świata przybyli wcześniej i wybili ME

> GAfaune, to przodkowie dzisiejszych Indian amerykańskich zastaliby tam 50 000.000

> populacje ludzi. Co się z nimi stało? Wystarczy policzyć


>

Widocznie były inne czynniki limitujące wielkość populacji. Tenże Jarred podaje kilkanaście czynników powodujących opóźnienie w rozwoju cywilizacji w Ameryce (między innymi południkowe ułożenie utrudniające wędrówki w jednej strefie klimatycznej).

To, że czegoś jeszcze nie wiemy, to nie powód do sensacyjnych wniosków o charakterze ostatecznym.

(A kolegów proszę o dyskutowanie z uzasadnionymi tezami o charakterze naukowym, a nie blokowanie dyskusji z powodów personalnych.)

Argument demograficzny jest niepodważalny!

petrucchio napisał:

> noveyy777 napisał:

>

> > O kurcze, to w takim razie w Ameryce po przybyciu Europejczyków powinno

> być ze sto

> > miloardów ludzi:)

>

> Daj sobie spokój, nie trolluj.

>

Nie możesz się powstrzymać, żeby mnie nie obrazić? Tylko ty masz prawo opisywać swoje poglądy? Jakby ludzie do Nowego Świata przybyli wcześniej i wybili MEGAfaune, to przodkowie dzisiejszych Indian amerykańskich zastaliby tam 50 000.000 populacje ludzi. Co się z nimi stało?Wystarczy policzyć

usenet.gazeta.pl/usenet/0,47943.html?group=pl.sci.biologia&tid=1033754&MID=%3Cj7i13r%24sie%241%40inews.gazeta.pl%3E

(…)Jared Diamond napisał, że najbardziej spektakularnym wydarzeniem jeżeli chodzi

o kolonizację lądów przez naszych przodków było zasiedlenie obu Ameryk.

Początek ekspansji miał mieć rzekomo miejsce około 20 000 lat temu, gdy to

przodkowie Indian najpierw przekroczyli Cieśninę Beringa, następnie 10-12 000

lat temu, na wysokości styku dzisiejszych granic Ameryki Północnej i Kanady

weszli do Nowego Świata i go szybko skolonizowali.

Następnie w przeciągu około 1000 lat mieli oni zasiedlić obie Ameryki i

bezpośrednio przyczynić się do eksterminacji tamtejszej megafauny.

Przed przybyciem człowieka do Nowego Świata żyło tam wiele potężnych zwierząt:

mamuty , mastodonty, glyptodonty, bobry wielkości niedzwiedzia, szablozębne

koty, lwy, gepardy, wielbłądy, konie, ogromne leniwce naziemne i wiele innych

gatunków, których już nie ma na świecie.

Jedna z uznanych teorii zagłady tej megafauny (którą popiera też Jared

Diamond) nosi nazwę „Blitzkriegu” autorstwa geologa Paula Martina.

Uważa się, że pierwsi ludzie, którzy dotarli do obu Ameryk w krótkim czasie

wytępili megafaunę, co zajęło nie więcej niż właśnie 1 000 lat.

Stanowiska archeologiczne informują uczonych, że po około 1000 lat od chwili

kolonizacji obu Ameryk broń kolonizatorów/myśliwych nagle się zmienia na

nieprzystosowaną do łowienia grubego zwierza, a zapis kopalny informuje,że w

tym mniej więcej czasie w Ameryce Północnej wyginęło około 73%, natomiast w

Ameryce Południowej 80% wielkich ssaków!

Wspomniany geolog Paul Martin twierdzi, że przodkowie Indian trafili na istne

Eldorado, gdy przybyli do Ameryki Północnej.

Obfitość niepłochliwych i wielkich zwierząt, które nigdy nie widziały

człowieka, przez co padały łatwym łupem, przyczyniła się do gwałtownego

przyrostu naturalnego populacji kolonizatorów, a w efekcie do jeszcze

większego zapotrzebowania na żywność.

Na pierwszy ogień miały iść właśnie wielkie ssaki, co w połączeniu z

łańcuchową reakcją polegającą na eliminacji całych łańcuchów pokarmowych,

zdaniem Martina, przyczyniło się do ich błyskawicznej w skali geologicznego

czasu zagłady.

Jak każda teoria i tezy Martina zostały poddane ostrej krytyce naukowców,

którzy widzą to wszystko inaczej.

Dla potrzeb mojej argumentacji przejdę do najbardziej istotnych zarzutów.

Krytycy zadawali następujące pytania:

-Czy niewielka gromada kolonizatorów mogła rozmnożyć się wystarczająco szybko,

żeby zaludnić półkulę, na której leża obie Ameryki w ciągu 1000 lat?

-Cy mogli oni rozmnażać się i rozprzestrzeniać wystarczająco szybko aby

pokonać prawie 13 000 kilometrów w czasie 1000 lat?

-Czy tzw. myśliwi z Clovis, którzy mieli dać początek całej populacji Indian

obu Ameryk byli rzeczywiście pierwszymi ludzmi, którzy dotarli do Nowego Świata?

Odnosząc się do dzisiejszych obserwacji Jared Diamond zaczyna uzasadniać

teorię, którą popiera. Twierdzi,że zagęszczenie pośród współczesnych łowców

zbieraczy, nawet na obfitujących w zwierzynę terenach, nie przekracza czterech

osób na dziesięć kilometrów kwadratowych.

Biorąc pod uwagę szacunki mówiące,że cały obszar zdolny do zamieszkania i

polowań w Nowym Świecie w tamtych czasach wynosił jakieś 26 000.000 kilometrów

kwadratowych, uważa się,że mogło tam żyć jakieś 10 000.000 myśliwych po jego

zaludnieniu.

Następnie Jared Diamond powołuje się na współczesne przykłady kolonizowania

nowych obszarów (w książce przytacza te przykłady) i zaznacza, że tempo

wzrostu populacji może osiągać w takich przypadkach 3,4% rocznie, co odpowiada

temu, że każda para pozostawia czworo przeżywających dzieci, a średni czas

pokolenia wynosi 20 lat.

Wobec takiego tempa przyrostu naturalnego początkowa populacja złożona z 100

łowców zbieraczy, którzy skolonizowali Nowy Świat rozmnażałaby się do liczby

10 000.000 „obywateli” przez 340 lat! A więc łowcy z Clovis mogli z łatwością

rozmnożyć się do liczby 10 000.000 osobników w ciągu 1 000 lat, a nawet do

liczby kilkudziesięciu milionów osobników!

Następnie Jared Diamond odpowiada na kolejne pytanie: Czy przodkowie pionierów

z Edmonton mogli dotrzeć do południowego krańca Ameryki Południowej w ciągu

1000 lat? Odległość w linii prostej wynosi 13 000 kilometrów, więc musieliby

przebywać około 13 kilometrów rocznie, aby przebyć tą odległość w 1000 lat.

Każdy wprawny współczesny łowca mógłby z łatwością pokonać taką odległość

jednego dnia i nie ruszać się z miejsca przez pozostałe 364 dni!

Przy dopasowaniu tych faktów do bardziej współczesnych obserwacji migracji

dziewiętnastowiecznych Zulusów z południowej Afryki, których zasięg osiągał

5000 km. w ciągu 50 lat te szacunki i oparte na nich wnioski,co do założeń,że

przodkowie współczesnych Indian mogli czegoś takiego dokonać są nad wyraz

racjonalne!

Samoświadomość.

Co to jest CUD? Cud to nieznane zjawisko, zjawisko niewyjaśnione przez naukę.

Cudem jest PRZYCZYNA powstania Wszechświata.

Cudem jest grawitacja.

Cudem jest ludzka SAMOświadomość. Napisałem już na ten temat.

Mózg ludzki to jedyny organ, który próbuje zrozumieć sam siebie i – o ironio! – nie jest w stanie tego zrobić do końca! Bo jak np. objaśnia sobie samoświadomość? Jak to się dzieje, ze nie tylko wiemy, ale jeszcze wiemy, ze wiemy? W jaki sposób zlepki atomów, które są z definicji martwe i tworzące molekuły takie jak białka, kwasy nukleinowe i inne substancje [dopaminę itd.], potrafią kochać, czuć ból, interpretować smaki, dzwięki itd.?

Jeśli człowiek nie potrafi sobie wyobrazić działania obiektu, którego istnienie przypisuje Bogu, to jak może zrozumieć istotę Boga?,To tak jakby pies usiłował zrozumieć umysł Newtona! Teraz warto się zastanowić nad tym, czy jest sens badać i dociekać, co powoduje samoświadomość? Czy raczej nauka powinna zdezerterować i zostawić ten problem dla filozofii i religii [czy poezji]. Przecież te dociekania i tak są skazane na niepowodzenie, ale czy nauka zdezerteruje? Nie, nigdy tego nie zrobi, ponieważ taka dezercja byłaby nienaukowym posunięciem! Dlaczego wiec teiści maja się wycofywać przed próbami zrozumienia istoty bytów transcendentalnych, a właściwie posuwać się do ich negowania? Skoro nie negujemy samoświadomości, dlaczego negować istnienie Boga? Przecież jedno jak i drugie jest niewyjaśnialne [a co za tym idzie z definicji należy do cudów] ;).

A wiesz,że jakby powiększyć jądro atomu do rozmiaru piłki, to elektrony orbitowałyby kilometry od jądra atomowego? Mózg złożony z martwych atomów powiększony do takich rozmiarów, gdzie każde jądro atomowe byłoby wielkości piłki okazuje się być pustką. Każde jądro z każdego atomu tworzącego mózg oddalone byłoby o kilometry od siebie, a w przestrzeniach pomiędzy nimi tylko latające elektrony! Mózg ludzki, to w większości PUSTKA,a jednak jest SAM SIEBIE ŚWIADOMY!

Jeżeli ktoś napije się alkoholu,albo zażyje narkotyk np. heroinę, to ślad działania narkotyku urywa się na receptorze opioidowym. A co dzieje się dalej w plątaninie „kabli”, „drutów” i sprzężeń zwrotnych, pośród wypełnionej martwymi elektronami ogromnej pustce? Co takiego się dzieje,że mózg jest świadom działania narkotyku?

pozdrawiam.

Sedlaco locuto causa finita

petrucchio:

> Trzeba zajrzeć do _Homo electronicus_

[…]

> spoza horyzontu wylatują niby ptaki o dwu różnych skrzydłach trzepocąc

> naprzemianlegle jednym z nich: raz — elektrycznym, raz — magnetycznym.

> Wprawdzie powiadają, że to magnetyczne jest słabsze od elektrycznego,

> jednak jest konieczne; tylko jego płaszczyzna nośna może wesprzeć do

> nowego uderzenia tamto elektryczne. Oba skrzydła są do siebie prostopadłe.

Czy to jest nowa wersja Objawienia Św. Jana, zwanego Apokalipsą?

Próbowałem wyobrazić sobie ptaka, o ustawionych prostopadle skrzydłach, trzepoczącego nimi naprzemianlegle… i natychmiast uźrzałem przed patrzałkami wewnętrznego jestestwa mojego niewiasty cztery z płonącemi łonami, a jedna z nich słaba, wtóra mocna, trzecia zasię elektromagnetyczna, czwarta w końcu graviter na kompanki swoje poglądająca, i doświadczyłem, jak z energii napływem niewiasty one w jedną zaczęły się unificare

Czy utrzymałem się w konwencji? Eeee, nie potrafię tak…

To chyba zresztą da się przełożyć na ludzki język. W każdym razie można próbować:

petrucchio (za Sedlakiem):

> Elektromagnetyczny ptak-fala posuwa się w trzecim kierunku prostopadłym do

> dwóch skrzydeł, z prędkością 300 000 kilometrów na sekundę. Największą

> długość elektromagnetycznego skrzydła wykazuje fala docierająca z Kosmosu,

> a jej skrzydło elektryczne regularnie muska kulę ziemską co 100 sekund.

> Rozpiętość jej skrzydeł, nazywana długością fali, wynosi 30 milionów

> kilometrów.

Słowniczek z sedlakowatego na nasze:

,,długość skrzydła” = długość fali

,,muska kulę ziemską co” = wykazuje okres

To się zgadza, bo 100s · 300tys. km/s = 30mln km. Ale po co ta cała ornitologia przy szkolnych banałach na temat fal?

petrucchio:

> Ks. Sedlak jest dla nauki polskiej mniej więcej tym, czym Florence Foster

> Jenkins dla wokalistyki, a Ed Wood dla filmu.

I Twardowski na kogucie dla selenologii.

– Stefan

Re: no to może poczytamy razem ponownie ?

no to jak? czytamy dalej?

Tego nie czytałem, ale z „Homo Electronicus” też udałoby mi się wydobyć ze trzy sensownie brzmiące zdania i je zinterpretować żeby wyszło że to geniusz. Przeczytam sam tylko jeżeli ktoś mi zapłaci za recenzję, inaczej szkoda czasu, ale może Pan pomoże: Jakie są tezy tej książki i jakie za nimi argumenty i jakie wnioski, tak krótko, w punktach?

W „Homo Electronicus” nie było żadnej tezy i żadnych argumentów, tylko strumień bełkotliwych zdań. Tu coś jest?



Blog o Niemczech i NRD: cmos.blox.pl

Re: Nie, to jeszcze nie nauka.

stefan4 napisał:

> A może demonstrujący mają po prostu rację, że ich podatki nie powinny iść na ra

> towanie banków?

1-Demonstrujacy nie palaca podatkow bo sa bezrobotni,a sa bezrobotni bo sa za leniwi by znalezc i wykonywac odpowiedzialna prace.

2-Czesc bankow zbankrutowala,a czesc dostala pozyczki pod zastaw akcji a nastepnie WSZYSTKIE te pozyczki byly splacone.

3-NIKT BANKOM NIC NIE DAWAL.

> I może te demonstracje lepiej przygotowują ich do nadciągający

> ch wyborów, niż zdanie się na łaskę jakichś dziennikarzy, którzy nic nie zrozum

> ieją, dopóki się nimi nie potrząśnie?

Najmniej rozumieja demonstrujacy,bo gdyby cos kumali z zycia to by demonstowali przed Bialym Domem.

> Nauki nie czyni zagadnienie, tylko sposób podejścia do niego. Jak ktoś przeana

> lizuje układ stosunków ekonomiczno-społecznych, które doprowadziły do manifesta

> cji, to może być nauka. Ale jeśli ktoś tylko kwęknie, że ,,związkom przewrócił

> o się w głowach”, to nie jest żadna nauka.

Nauka ekonomia podaje dosc wyraznie,ze podnoszenie plac likwiduje miejsca pracy a obnizanie plac zwieksza ilosc miejsc pracy.

Na tej zasadzie malo zarabiajacy Chinczycy nie maja zadnego kryzysu a za to sa w okresie najwiekszego rozkwitu podczas gdy EU i Japonia cierpia w kryzysie.

> Niestety również nic, co ja napisałem powyżej, nawet nie leżało obok nauki. Wa

> szych wypowiedzi, Panowie, to też dotyczy…

Moze mow Pan tylko za siebie.

Gdy tylko Rick Perry zostanie prezydentem,to rozpirzy zwiazki zawodowe i Stany znowu stana sie normalnym krajem do zycia.

en.wikipedia.org/wiki/Rick_Perry

nie tylko

> Teraz myślę, że całą relatywistykę i tachiony stosują tylko dla zaciemnienia.

> Klasycznie wyjdzie z rachunków to samo, tylko bezsensowność

> tych rachunków będzie silniej biła w oczy.

Prawie wszystkie rachunki relatywistyczne

po dokładniejszym przebadaniu, biją w oczy takim bezsensem.

Tu niemal od razu to widać, bo złożoność jest jeszcze niewielka,

liczba parametrów i relacji pomiędzy nimi nieduża;

W innych przypadkach jest już zbyt dużo elementów, parametrów,

złożoność przekracza zdolność operacyjną mózgu,

która wynosi 5-8 jednostek zaledwie (kobiety zwykle mniej, małpy z 3).

en.wikipedia.org/wiki/The_Magical_Number_Seven,_Plus_or_Minus_Two

Wyprowadzenia w stw są zwykle makabrycznie rozwleczone,

sprawdź np. oryginalne wyprowadzenia Einsteina,

prosta aberracja, którą klasycznie wyliczamy w trzech ruchach:

www.mathpages.com/rr/s2-05/2-05.htm

Sagnac – jeszcze prostszy problem:

www.mathpages.com/rr/s2-05/2-05.htm

Fizeau:

www.mathpages.com/home/kmath169/kmath169.htm

I jeszcze taki problem:

en.wikipedia.org/wiki/Twins_paradox

Należy zwrócić uwagę na te ekstremalnie rozwleczone opisy.

To są serie interpretacji, a nie formalne wyprowadzenia.

Re:Z ciekawości+ sprawdzania”czy da się to zrobić”

Pytanie …Po co ? .. pojawiło się w poprzednich wypowiedziach kilka razy . Np. „raptor” napisał.:

[„> > (ii) M. Kaku jest uznanym fizykiem, ale … UWAGA ! stwierdza .: „Rozmaw

> iamy o cywilizacjach, które potrafią np. zagiąć czasoprzestrzeń w precel, tak żeby

> zbudować tunel łączący odległe miejsca galaktyki i podróżować miedzy nimi

> szybciej niż światło..”

> >

> No i co z tego,ze tak potrafia? Po co to?

> Dziecinnada.
]

Myślę, że próba odpowiedzi na to pytanie może się zasadzać na „zależności metafizycznej .. wymyślonej .. jak to już kilka razy przypominałem – przez Majkę Monacką” – tzn. { nie po co … ale na wskutek zaimplementowania do mózgów (m.inn.) człowieczych popędu ciekawości } . Podróże w przeszłość mogą być motywowane po prostu ciekawością..

Dodałbym tutaj do zasady Majki Monackiej .. inną właściwą człowiekowi inklinację. Mianowicie wielu ludzi, koniecznie chce sprawdzić … ” czy da się to zrobić..”

Jak wiadomo Heisenberg ..aresztowany w roku 1945 na terenie Niemiec.. .. przez pluton żołnierzy amerykańskich ,… w laboratorium pracującym nad wyprodukowaniem bomby atomowej na pytanie.: „doktorze dlaczego pan się tu jeszcze nad tym męczy”.. padła odpowieć..”Ano.. bo chciałem sprawdzić czy da się to zrobić.. ~ Andrew Wader

Neutrina nie istnieja

To sa czastki hipotetyczne,obiekty matematyczne wprowadzone do teorii zeby

zapewnic prawa zachowania w rozpadach slabych.

Najpierw mialy mase zero,teraz prawie zero i na dodatek ta predkosc wieksza od swiatla.

Moga miec jakiekolwiek wlasnosci bo nie sa to obiekty realne.

Wlosi je wprowadzili (Fermi) i Wlosi nas teraz nimi czaruja.

F5

Dopiero teraz zajrzałem do

forum.gazeta.pl/forum/w,32,127679589,128980851.html

i widzę, że w pierwszej części pokrywa się z moimi sugestiami,

w drugiej prezentuje interesującą interpretację propagacji materii we fluktuującej próżni,

a w trzeciej nawiązuje do obserwacji tego Rosjanina

dla tych z trzeciej kluczowa jest ta pierwsza część

a dla niej zrozumienie rozchodzenia się światła w laserze i poza nim w ruchu „poprzecznym” do jego rozciągłości

nalegam ażebyś wrócił do tego punktu i spróbował sobie wyobrazić kolejne położenia luster lasera podczas biegu fotonu między nimi

http://gifusie.statics.pl/p/1/321.gif

zauważ, że w trakcie takiego ruchu (jednostajnego) foton odbija się od każdego lustra pod tym samym kątem, który jest równy 90 stopni tylko (!) w spoczynku (w układzie spoczynkowym)

później działają tu te proporcje o których wspomniałem w TT – nie działają one natomiast w ruchu przyspieszonym (odwrotnie do tego co twierdzisz – zatem Tales tak, Sedes nie)