..

http://dodatkii.net/punktatorki/12.gif www.sprawdzianik.dbv.pl

http://dodatkii.net/punktatorki/12.gif Jeśli masz słabe oceny. WBIJ!!

http://dodatkii.net/punktatorki/12.gif Z nami dostaniesz sie do lepszego liceum, gimnazjum

http://dodatkii.net/punktatorki/12.gif Strona: Sprawdzianik.dbv.pl

http://dodatkii.net/punktatorki/12.gif Zapraszamy

Sprawdziany z Gimnazjum, Podstawówki, Liceum są skerowane z ksiązek Nauczyciela, więc są takie same jak w szkole!!Na dole macie przykład:

http://img508.imageshack.us/img508/7564/dasez.jpg

http://img594.imageshack.us/img594/4707/chemiab.png

http://img510.imageshack.us/img510/2686/cxzads.jpg

http://img832.imageshack.us/img832/1897/pusg.png

http://img834.imageshack.us/img834/1233/ladam3.jpg

http://img7.imageshack.us/img7/9265/93094314.png

Na stronie znajdziesz więcej testów. Zapraszam

glifosat

„Przez długi czas popularny herbicyd Roundup uważano za nieszkodliwy i uniwersalny środek chwastobójczy. Obecnie naukowcy podejrzewają, że preparat powoduje nieodwracalne uszkodzenia ludzkiego płodu.

(…) niezależna grupa naukowców w opublikowanym niedawno raporcie zarzuca kolegom z BFR, że przez dziesiątki lat przemilczali ryzyka dotyczące stosowania Roundupu – najpopularniejszego środka chwastobójczego na świecie. Najwybitniejsi naukowcy wchodzący w skład organizacji Earth Open Source zarzucają inspektorom z Federalnego Instytutu Oceny Ryzyka stronniczą interpretację danych, przychylną lobby przemysłowemu, umożliwiającą dopuszczenie herbicydu do sprzedaży na rynku europejskim. Ośmiu autorów raportu uważa, że kontrolerzy rządowi co najmniej od 1998 roku wiedzieli, że Roundup zawiera związek chemiczny o nazwie glifosat, który powoduje wady wrodzone u embrionów zwierzęcych.

(…) Inżynierowie genetyczni z koncernu Monsanto uodpornili niektóre gatunki nasion modyfikowanych genetycznie na herbicyd – rośliny bez szwanku wytrzymują trujące opryski, a uciążliwe chwasty są niszczone w zarodku. Stworzenie wydajnych odmian nasion, odpornych na chwasty uczyniły z koncernu Monsanto niekwestionowanego lidera na rynku, a zawierający glifosat Roundup stał się najpopularniejszym herbicydem na świecie.

(…) Zawartością substancji pomocniczych nie da się wyjaśnić przyczyny wielu schorzeń występujących u ludzi, jak choćby guzów na węzłach chłonnych u robotników rolnych, mających styczność z glifosatem i innymi pestycydami. Poza tym mnożą się sygnały, że glifosat jest odpowiedzialny za obniżenie jakości gleby oraz pojawienie się w niej zmutowanych szczepów bakterii, odpornych na znane środki ochrony roślin.

(…) Monsanto i inne koncerny biotechnologiczne chcą sprzedawać na rynku europejskim odmiany zbóż odporne na działanie glifosatu.”

biznes.onet.pl/uniwersalny-zabojca,18565,4885981,3,prasa-detal



„Długi czas byłem przekonany, że istotnie bez energii atomowej ludzkość nie da sobie rady, ze względu na wyczerpywanie się zasobów kopalin – dziś różne alternatywne wyliczenia i koncepcje pewnością moją zachwiały.” – Stanisław Lem

95% Włochów opowiedziało się w referendum przeciwko energetyce atomowej

Testy genetyczne wprowadzają w błąd

Złodzieje, na ludzkiej krzywdzie i strachu żeruja i jeszcze my za to płacimy.

Chcesz wiedzieć czy zachorujesz na raka? Zrób test – przekonują firmy badające DNA. Tymczasem, według badań zaprezentowanych na tegorocznej konferencji European Society of Human Genetics takie komercyjne testy genetyczne wprowadzają ludzi w błąd i nie przynoszą im praktycznie żadnych korzyści.

Dziś test genetyczny może zrobić sobie każdy, kto ma odpowiednio zasobną kieszeń i chciałby wiedzieć, czy jest obciążony genetycznie ryzykiem zachorowania, na przykład na raka. Wiadomo bowiem, że pewne warianty genów odpowiadają za występowanie rozmaitych schorzeń. Okazuje się jednak, że dostępne powszechnie testy są mało pożyteczne. Rachel Kalf z Erasmus Universiteit Rotterdam przeanalizowała oceny ryzyka zachorowania na osiem chorób (zwyrodnienie plamki żółtej, migotanie przedsionków, celiakia, choroba Leśniowskiego-Crohna, zawał serca, rak prostaty oraz cukrzyca typu 1 i typu 2) określone przez dwie firmy zajmujące się badaniami genetycznymi. Analiza pokazała, że ich oceny ryzyka były kilkakrotnie przesadzone, a co więcej – nie brano w nich pod uwagę czynników innych niż genetyczne.

Tymczasem według najnowszych ustaleń fakt, że posiadamy pewne geny wcale nie oznacza,

iż na zachorujemy na dane schorzenie. Bardzo duży wpływ na zachorowalność ma środowisko, nasz tryb życia oraz dziesiątki innych czynników, specyficznych dla danej osoby.

Niestety, szeroka dostępność testów nie idzie w parze z „doradztwem genetycznym” i w efekcie po otrzymaniu wyników klienci nie wiedzą, jak należy je interpretować. Udają się po poradę do lekarza i w ten sposób wykonywanie komercyjnych testów obciąża publiczny system opieki zdrowotnej.

W świetle tej analizy nie dziwią więc wyniki ankiety, którą Heidi Howard i Pascal Borry z Katholieke Universiteit Leuven przeprowadzili wśród genetyków klinicznych z 28 krajów Europy. 69 proc. ankietowanych stwierdziło, że genetyczne prenatalne badanie płci powinno być zakazane, a 63 proc. chciałoby zakazać wykonywania skanowania całego genomu2011_06_01_b

Re: nie grają w golfa…

Mam nadzieję, że się nie obraziłeś. Odpowiedziałem w konwencji żartu, trochę również dlatego, żeby pokazać, jak nie należy stawiać hipotez.

Przede wszystkim, określić trzeba założenia i uzasadnić je. Twoim założeniem jest istnienie masywnego Księżyca przed powstaniem Ziemi. Skąd to założenie? Dlaczego jest ono lepsze od założenia przeciwnego?

Po drugie, hipoteza powinna być weryfikowalna w tym sensie, że powinna prowadzić do wniosków możliwych do sprawdzenia, jeżeli nie od razu, to w jakiejś przyszłości. Nie udało mi się ich znaleźć.

Po trzecie (w nawiązaniu do drugiego), nowa hipoteza powinna wykazywać, w czym jest lepsza od przyjętej wcześniej. Jakie są jej konsekwencje, których nie ma przy innych hipotezach czy teoriach.

Po czwarte (w nawiązaniu do drugiego), językiem i podstawowym narzędziem fizyki jest matematyka. Brak języka matematycznego (w tym wypadku wystarczyłyby choćby proste przeliczenia momentów pędów i bezwładności) uniemożliwia jakąkolwiek weryfikację.

Nie podjąłem się oceny tej hipotezy, lecz przedstawiłem własną, zawierającą dokładnie te same błędy metodologiczne. Absurdalność mojej hipotezy jest oczywista i miała zobrazować, do jak beznadziejnych spekulacji może doprowadzić pominięcie motody naukowej.

W tej chwili nie mogę wykluczyć, że Twoja hipoteza jest słuszna. Po prostu nie ma ona postaci umożliwiającej jej weryfikację/falsyfikację. Jeżeli zakaszesz rękawy, pozbierasz trochę danych z literatury na temat wieku materii tworzącej Księżyc i Ziemię, przeliczysz wstępnie ruch rozproszonej dużej masy w pobliżu skoncentrowanej masy mniejszej, dojdziesz do jakiegokolwiek konstruktywnego wniosku – to wracamy do tematu. Miej jednak na uwadze, że to na twórcy teorii spoczywa ciężar przeprowadzenia dowodu prawdziwości, a nie na krytykach – ciężar wyręczania twórcy w obliczeniach.

Re: Wiemy czy się (do)wiemy ?

noveyy777 napisał:

> > Czemu zakładasz, że wiedza („wiemy”), to fałszywa informacja?

>

> Jak Pani rozumie „wiedzę” 😕

> Kiedy mozna powiedzieć , że coś wiemy ,albo czegoś nie wiemy?

>

> Więc co jest „wiedzą” ? To co WIEMY czy to czego sie dopiero [b]DOWIEMY[

> /b] ?

>

Nie chciałabym popełnić błędu użycia argumentu „to the future”. Dlatego nie odwołuję się do tego czego się dowiemy, ale do tego co wiemy. Nie chcę także przywoływać definicji wiedzy, choć ta pochodząca od Sokratesa na pewno przy tej dyskusji wystarczy.

Zajmując się procesami mózgowymi żywych stworzeń i sztucznych maszyn zwracam uwagę na psychologiczne rozszerzenie tej definicji. Nasz mózg musi uporządkować wszystkie informacje wynikające z osobistych doświadczeń tworząc model rzeczywistości. Metodologia naukowa pozwala ludzkości (a w przyszłości społeczności maszyn posiadających prawdziwą duszę(tu nie popełniam niechcianego błędu, bo nie używam tego jako argumentu. Jest to zwykłe proroctwo)) kumulować wiedzę. W ten sposób od tysięcy lat tworzony jest gmach nauki.

Doświadczenie historyczne, które uważasz za rozstrzygające dla oceny przydatności, wskazuje, że najlepszą gwarancję zgodności tego modelu z rzeczywistością stwarza metodologia naukowa.

Wszelkie mity, zabobony i inne wierzenia zawsze okazywały się fałszem.

Wolę uzupełniać swój światopogląd o wiedzę nawet niekompletną i nie do końca udowodnioną, ale uzasadnioną, zgodną z eksperymentami i weryfikowaną przez uczonych-specjalistów, którzy wykazali się skutecznością w objaśnianiu świata, który nas otacza. Nie ma innej drogi, bo z definicji dogmaty podawane są bez uzasadnienia, bez zgodności z rzeczywistością lub nawet wbrew doświadczeniu (np. cuda:)) i przez osoby nawet nie ukrywające, że przedstawiają nie wiedzę lecz dogmaty.

Więc o czym my tu mówimy.

Oczywiści,e rozumiem, że zrozumienie współczesnej wiedzy jest trudne i wymaga pracy czasem ponad siły ludzi, którzy nie mają warunków, żeby ją studiować. Ale waszą rolą jest popularyzowanie prawd nauki a nie mącenie ludziom w głowach.

Przerażajace odkrycie

Coś stało się z mózgami ptaków w Czarnobylu…

[wp 10.02.2011 16:51]

Dramatyczne konsekwencje tragedii w Czarnobylu. (fot. AFP)

http://i.wp.pl/a/f/jpeg/26243/czern425.jpeg

„26 kwietnia 1986 r. doszło do jednej z największych katastrof XX wieku. Właśnie wtedy w godzinach nocnych, w elektrowni atomowej w Czarnobylu doszło do poważnej awarii, która spowodowała wybuch reaktora jądrowego. W wyniku eksplozji i pożaru, do atmosfery przedostały się potężne ilości radioaktywnego pyłu. W kwestii oceny skutków katastrofy do dnia dzisiejszego nie osiągnięto konsensusu. Część specjalistów uważa, że wzrost zachorowań na nowotwory czy transformacje klimatyczne w przyrodzie, nie mają z Czarnobylem nic wspólnego. Nijak to się ma do wyników przeprowadzonych ostatnio badań. Okazało się, że jednym z dalekosiężnych skutków tragedii sprzed 25 lat jest zmiana rozmiaru mózgów niektórych ptaków. Analiza wykazała, że od czasu katastrofy uległy one zmniejszeniu o 5 procent.

Naukowcy przebadali 550 ptaków reprezentujących 48 gatunków i pochodzących z rejonu Czarbobyla – poinformował serwis BBC. Szybko okazało się, że wszystkie one miały mózgi mniejsze, niż ich kuzyni zamieszkujący w innych, wolnych od skażenia, regionach. Zjawisko to jest szczególnie widoczne u młodych ptaków, które narażone były na promieniowanie.

Wielu komentatorów nie ma złudzeń, że może to być zapowiedź zmian, które w dalszej perspektywie obejmą szereg innych gatunków – również ssaków. Zresztą już ubiegłoroczne wyniki badań opublikowane przez naukowców z amerykańskiego University of South Carolina i francuskiego Universite Paris-Sud jasno dały do zrozumienia, że w całej ekosferze zachodzą niepokojące przeobrażenia, które mogą być jednym ze skutków katastrofy z 1986 r. Okazało się m.in., że liczba ssaków, które zamieszkują tzw. „strefę wyłączoną” wokół dawnej elektrowni, ulega systematycznemu obniżeniu. Zmniejszyło się także zróżnicowanie wśród owadów.

Naukowcy zapowiedzieli, że przez kolejne lata będą szczegółowo przyglądać się różnym gatunkom ptaków, aby sprawdzić, czy proces zmniejszania się ich mózgów postępuje czy też już się zatrzymał.

Do dnia dzisiejszego powstały dziesiątki bilansów, w których zawarto dane nt. katastrofalnych skutków wybuchu w Czarnobylu. Część z nich to oficjalne dane komisji rządowych różnych państw, stworzone przy departamentach zdrowia. Ukraina szacuje, że 2,5 miliona tamtejszych obywateli cierpi w mniejszym lub większym stopniu na dolegliwości bezpośrednio związane z nadmiernym promieniowaniem wywołanym w Czarnobylu. W Niemczech i Finlandii od czasu wybuchu notuje się natomiast znaczny wzrost różnych defektów dotykających nowo narodzone dzieci.

Tylko Polska jest zieloną wyspą, w której nie odnotowano… niczego.



Co stało się z ludźmi którzy zaufali ich liderom i poszli

czyścić teren wokół reaktora? Każdy z nich, pozostawiony z własnym rakiem, wie, że kiedy umrze, oficjalna liczba ofiar śmiertelnych ciągle pozostanie ta sama… 31 !!! [E.F.]

zmarło ich już 60 000 – Panorama TV 26IV2010

forum.gazeta.pl/forum/w,904,110596844,110596844,Dzien_w_ktorym_wybuchl_Czarnobyl.html

Mają pasztet, jaki sami poniekąd wysmażyli.

Jestem z zewnątrz ale doskonale znam środowisko naukowe. Niestety środowisko to wyraźnie bojkotowało prace nad ustawą licząc, że wszystko pozostanie po staremu. Dlatego nie włączyło się w poważną dyskusję nad kryteriami oceny uczelni. Teraz mają pasztet, jaki sami poniekąd wysmażyli. Studiowałem w czasach PRL i wtedy były trochę inne problemy. Głównym problemem wtedy były układy polityczne oraz związane z tym kryteria oceny i awansu pracowników. Układy pozostały ale zmieniło się kryterium. Teraz jest nim pieniądz. Środowisko okazało się przy tym bardzo elastyczne. Dawni sekretarze trzęsący niegdyś uczelniami jak za dotknięciem różdżki stali się zasłużonymi opozycjonistami i „uwłaszczyli” się na uczelniach nawet bardziej niż w innych sferach życia. Jest o co walczyć. To już nie pensyjki na poziomie niewykwalifikowanego robotnika jak kiedyś. Dziś moi niektórzy koledzy swobodnie wyciągają po 20 tys. na miesiąc. Dziś nie walczą o przyspieszenie przydziału M3 w spółdzielni tylko budują okazałe domy i dacze. Nie zazdroszczę im tego jednak z przykrością stwierdzam, że im więcej zarabiają tym mniej poświęcają się prawdziwej nauce. Bardziej pociąga ich business, jakim stała się nauka. Jeszcze bardziej niż w uczelniach widać to w tzw. instytutach resortowych i PAN. To jest dopiero rak polskiej nauki! Granty przyznawane „po koleżeńsku” i takoż odbierane wyniki prac. Recenzje prac na stopnie naukowe i awanse profesorskie mogą budzić chwilami usmiech politowania. A jakie są piękne i wymuskane sprawozdania z działalności tych instytucji ! Tyle, że stoi za tym pustka. Ktoś obliczył, że 25% środków na ochronę zdrowia jest wydawanych nieefektywnie. Podejrzewam, że w tzw. nauce jest znacznie gorzej…

upośledzenie umysłowe….

Czy osoby upośledzone zdają sobie sprawę z tego, że są w pewnym stopniu niedorozwinięte umysłowo? Czy są tego świadome? Czy samo upośledzenie już wyklucza możliwość obiektywnej oceny swojego „stanu umysłowego”?



Jeśli ktoś spośród was mniema, że jest mądry na tym świecie, niech się stanie głupim, by posiadł mądrość (1 Kor 3,18)

Re: Czas a problem stałej kosmologicznej.

stalybywalec napisał:

> Problem wieku Wszechświata (zwracam uwagę Kolegów, iż zawsze piszę z dużej lite

> ry, ale nie tak, jak pewien b.zdolny matematyk-kosmolog francuski, który na pew

> nym sympozjum prosił, o powstanie wszystkich, gdy wymieniał słowo Wszechświat),

> oczywiście nie jest jedynym kryterium oceny tegoż wieku….

Już errata, muszę i sam uważać, powinno być: Problem wieku Wszechświata jest złożony a stałą Hubbla…. itd.

Czas a problem stałej kosmologicznej.

quant34 napisał:

>

> To kwestia umowna. Nigdy nie jest tak, że cały świat nauki natychmiast się prze

> stawia na najnowsze wyniki. W publikacjach istnieje coś w rodzaju bezwładności,

> dlatego większość ludzi wciąż używa wieku 13,7 mld. lat. W sumie trudno uznać

> to za błąd, tym bardziej że precyzyjne oszacowanie wieku Wszechświata zależy w

> znacznej mierze od metodologii pomiaru stałej Hubbla, założeń odnośnie dopuszcz

> alnego błędu pomiaru i jeszcze paru innych rzeczy.

Chyba mamy prawnika na forum, dlatego proszę zważać na szczegóły i niuanse, Panowie :).

Ale na serio:

Problem wieku Wszechświata (zwracam uwagę Kolegów, iż zawsze piszę z dużej litery, ale nie tak, jak pewien b.zdolny matematyk-kosmolog francuski, który na pewnym sympozjum prosił, o powstanie wszystkich, gdy wymieniał słowo Wszechświat), oczywiście nie jest jedynym kryterium oceny tegoż wieku. Otóż, stała kosmologiczna jest dużo mniejsza, niż należało oczekiwać, bowiem Wszechświat jest dużo starszy, niż się obecnie i oficjalnie przyjmuje. A świat nauki, właśnie, przestawia się na inną wersję jego powstania, wszyscy oczekują na wyniki z Plancka, które gdyby nie potwierdziły moda B, model inflacyjny odejdzie do historii nauki, a Hawking przegra zakład w tej kwestii, bowiem i on sadził, iż w rok po wysłaniu Plancka, zostanie potwierdzone to empirycznie. Mija prawie rok – a tu cisza, jak makiem zasiał… Pisałem tutaj niejednokrotnie, iż czas jest bytem wiecznym.

lista mijanek z faktami (cz.1)

Miałem nie zabierać już głosu w tym wątku. Ponieważ jednak „rumcjas.68” wytoczył kolejne pomówienia jestem zmuszony na nie odpowiedzieć.

rumcajs.68

„Z jakimi faktami się mijam? Jak na razie nie przedstawiłeś ani jednego dowodu lub argumentu, podważającego wiarygodność tego, co napisałem. Cały czas to ja to robię wobec Ciebie.”

„rumcajs.68” czyta moje sprostowania jego rewelacji wybiórczo. Zadałem więc sobie trud i spisałem w jednym poście jego ewidentne „pomyłki”. Wydawało mi się, że w 3 czy 4 postach już to czyniłem, ale widać tylko mi się zdawało…

Sam zaś pisze:

„Nie był to zresztą Twój jedyny błąd, co wykazałem w poprzednich postach.”

Ja przyznaję się do jednego błędu, a właściwie nieuprawnionego skrótu myślowego, który wyglądał na błąd dot. powierzchni Rezerwatu Torfowiska Doliny Izery, co już wyjaśniłem.

Mój skrót myślowy (przyznaję – wprowadzający w błąd tych, co nie znają tematu) o 100 ha torfowisk przy 485 ha pod rezerwatem to „kardynalna pomyłka”. Ale np. niewiedza, ile jest i ile było budynków w Orlu, kiedy zaczęły być rozbierane (a nie niszczone – to jest różnica), twierdzenie, że podzieliły los Gross-Iser, ilu jest właścicieli w osadzie itd. – to są „drobne pomyłki” rumcajsa.68. Stara prawda o drzazdze i belce w oku coś mówi o takich ludziach.

Reszta to tylko subiektywne oceny „rumcajsa.68”. Używanie mocnych słów wobec mnie, pozostając anonimowym jest klasycznym trolingiem. Ja mam przynajmniej odwagę podpisywać się publicznie pod tym co piszę, choć nie oceniam ani wiedzy ani pobudek rozmówców.

A teraz wykaz błędów, spekulacji i nieuzasadnionych pomówień autorstwa „rumcajsa.68”

lala-chupacabra

„jestem pewna, że naukowcy nie „zniszczą” nieba ani terenu swoimi ścieżkami dydaktycznymi, a tylko pozwolą lepiej zrozumieć fenomen rozgwieżdżonego nieba i przyciągną zainteresowanie ludzi.”

rumcajs.68

„Skąd ta pewność? O to właśnie chodzi, że naukowcy nie tylko przyciągną zainteresowanie ludzi, ale też zmienią typ ludzi przyjeżdżających w to dzikie i bezludne miejsce. Zamiast osób zafascynowanych unikalną przyrodą, pierwotnym krajobrazem i interesującą historią Doliny Izery pojawią się rodzinki z dziećmi i inni „niedzielni turyści”, którzy pojadą tam tylko po to, żeby zwiedzić nową „atrakcję” Szklarskiej Poręby.”

Spekulacja. Przypuszczenia.

rumcajs.68

„Myślę, że coś takiego raczej wielu nie zainteresuje, ponadto szybko rozsypie się w surowym, górskim klimacie albo zostanie zdemolowane. Fakt, że bywa dużo gorzej, w żaden sposób nie usprawiedliwia szpecenia gór.”

Oczywista sprzeczność z poprzednią wypowiedzią.

Albo przyjadą tam rodzinki z dziećmi (rozumiem, że im nie wolno przyjeżdżać w góry) albo „coś takiego raczej wielu nie zainteresuje”.

Ciekawe, który z nas prezentuje pokrętną logikę?

rumcajs.68

„słowo „lunapark” jest bardzo trafne na określenie tego kiczowatego badziewia, jakie powstaje (staraniem naukowców) w Górach Izerskich, a „kamienna dwumetrowa kolumna wbita w ziemię, rzucająca cień, z którego można odczytać czas” czy olbrzymie, kolorowe głazy porozrzucane po całej hali wśród torfowisk i kosodrzewiny to zwyczajne nieporozumienie.”

Mijanie się z prawdą.

Żaden z głazów nie jest olbrzymi. Żaden nie jest „rozrzucony po całej hali wśród torfowisk i kosodrzewiny”.

Głazy mają od 40-50 cm wys., a tylko 2 z nich znajdują się na terenie rezerwatu Torfowiska Doliny Izery. Tuż przy drodze, a nie na torfowisku (nie cały rezerwat to torfowisko). Jeden przy krzewach kosodrzewiny, drugi przy innym kamieniu z oznakowaniem szlaków.

„rumcajs.68” nie widział przedmiotu wypowiedzi.

rumcajs.68

„Jedynym celem tego astroparku jest zaspokojenie niemądrych ambicji kilku astronomów z odległego Wrocławia.”

Spekulacja, ocena i pomówienie („niemądry” = głupi).

rumcajs.68

„O żadnej rekompensacie „proekologicznym zaprzestaniem oświetlania nocnego nieba” też nie może być mowy, bo tam zwyczajnie nie ma zabudowań. Nie możesz kompetentnie stwierdzić, że przesadzam, właśnie dlatego, że nie znasz tego miejsca.”

Mijanie się z prawdą i spekulacje.

IPCN to również Jizerka i jej przysiółki. Tam jest kilkadziesiąt budynków. Ponadto 4 są w Orlu, a do tego dochodzi Kolej Gondolowa w Świeradowie i Jakuszyce (bezpośrednie sąsiedztwo IPCN).

rumcajs.68

„czym innym ścieżka dydaktyczna ze specjalnie dla niej stworzonymi betonowymi klockami”

Mijanie się z prawdą

Ścieżka Model Układu Słonecznego jest wykonana z naturalnych kamieni, a nie betonowych klocków.

„rumcajs.68” nie widział ścieżki.

rumcajs.68

„ponadto trudno zaliczyć je [niebo nad Górami Izerskimi] do przyrody ożywionej lub nieożywionej Gór Izerskich.”

Jak to nazwać? Ignorancja?

Jeśli przestrzeń kosmiczna nie jest częścią przyrody nieożywionej to czym?

rumcajs.68

„Zapomniałeś, że ta droga przebiega przez centralną część torfowisk i rezerwatu, w tym jego najcenniejszą część, chronioną od 1969 r. w ścisłym rezerwacie przyrody „Torfowisko Izerskie”.

Nieścisłość.

Rezerwat w obecnym kształcie został utworzony w 2000 r. i nazywa się Torfowiska Doliny Izery. Nieścisłość, którą z lubością próbuje mi wytykać „rumcajs.68”

rumcajs.68

„czy nawet „bieszczadzkiej” historii Doliny Izery (zniszczone wsie Gross-Iser i Orle)”

Nieprawda.

Nie wiem co to „bieszczadzka historia” Orla i Gross-Iser. Bywałem w Bieszczadach. Wiem o wysiedleniu mieszkańców w Akcji Wisła, ale co to ma wspólnego z Orlem? Przecież ze Śląska wysiedlono ludność niemiecką, tak jak z całego terytorium odebranego Niemcom w Układzie Jałtańskim. Po co taka wrzutka? Jakaś potrzeba wykazania się erudycją?

Osada Orle NIE została ZNISZCZONA. Była po prostu przebudowywana. Jedne budynki rozbierane inne stawiane. Ale jej los był zgoła inny niż Gross-Iser z przysiółkami.

[Orle] „przed wojną osada liczyła kilkanaście budynków (zamieszkałych głównie przez szklarzy), do dzisiaj zachowały się tylko 3 budynki.”

Pomyłka?

Zniknęła zamknięta stara huta, zniknęli szklarze, budynki z czasem rozebrano. Normalna kolej rzeczy a nie ZNISZCZENIE.

W rzeczywistości budynków jest 4. Licząc 3 szopy – 7.

rumcajs.68

„Nie obchodzi mnie, czy budynki rozebrali Polacy, czy Niemcy, czy obecnie są 3 czy 4 budynki (moja drobna pomyłka). Nie ma to żadnego znaczenia. Pisałem, że Orle uległo zniszczeniu i faktycznie – większości budynków już nie ma. Na dodatek wszystkie ocalałe są własnością jednego człowieka, natomiast przed wojną była to normalna osada zamieszkała przez około 50 mieszkańców.”

Tak. Autora w ogóle mało obchodzą fakty. Znaczenia dla niego mają tylko się jego tezy. Skąd zaczerpnął liczbę „50 osób”? STGS t1. podaje 55 i 48. Ostatnie dane (wg autorów) z 1933 r. Ile mieszkało po wybudowaniu strażnic Greznschutzu, a ile podczas wojny, gdy był tam dom rekonwalescencji dla niemieckich żołnierzy? Nie wiadomo. Może 100, może 10. Kto to wie? A ile tam mieszkało ludzi kiedy był obóz pracy dla Niemek po 1945?

Tylko co ma do rzeczy ilu ludzi tam mieszkało? Mogło i 1000. Ludzie jedne osady opuszczają inne zasiedlają. Ważne, że osada nie została zniszczona!

rumcajs.68

„Na dodatek wszystkie ocalałe są własnością jednego człowieka”

Nieprawda. Z pewnością właścicieli jest 2, a wydaje mi się, że 3 (do sprawdzenia) ponieważ chyba jeden z budynków nadal jest własnością Lasów Państwowych oddanych w dzierżawę. Ponadto co to ma do rzeczy?? Nawet gdyby był jeden właściciel, to co? Wówczas osada jest „nienormalna” czy „zniszczona??

Pomyłka? Spekulacja?

rumcajs.68

„Na takiej samej zasadzie można wnioskować, że przetrwała wieś Gross Iser, bo pozostały dwa budynki (z kilkudziesięciu), co jest oczywiście bzdurą.”

„rumcajs.68” sam już sobie bzdury zarzuca… 😀 Tak to jest jak ktoś się zapędzi w emocjach.

c.d.n.

Re: Kto wygra?

kornel-1:

> aby sensownie mówić o nordic walking, trzeba wiedzieć CO z CZYM się porównuje.

> I wyrażać różnicę w mianowanych liczbach 😉

Jasne. Najlepiej w złotych wydanych na kijki, buty i inne gadżety…

To nie jest pomyślane jako środek lokomocji, tylko jako zabawa. Jeśli ktoś ma przyjemne wrażenie, że pracują mu wszystkie mięśnie, to cel już został osiągnięty, niezależnie od tego, że przegra z profesjonalnym chodziarzem, profesjonalnym rolkarzem, profesjonalnym rowerzystą i profesjonalnym poganiaczem blachosmroda.

kornel-1:

> W przeciwnym razie alternatywą dla kijków jest chodzenie z hantlami i wymachiwanie

> nimi na wszystkie strony.

Ano właśnie, w dawnej Grecji lekkoatleci skakali w dal z ciężarkami w rękach. W krytycznym momencie takie ciężarki ciągnęły ich do przodu swoją bezwładnością, co oczywiście nie rekompensowało wcześniejszej straty na rozbiegu itp., ale nadawało ruchom skoczka harmonię — skakano przy muzyce na flecie i należało się dopasować do rytmu, to też było oceniane. Wprawdzie skakano znacznie bliżej niż dzisiaj, ale ładniej i z większym zadowoleniem.

Najważniejszym kryterium oceny tej mody jest stopień zadowolenia jej ofiar. Kto wygra w wyścigu na szybkość jest całkiem bez znaczenia, bo (przepraszam za powtórzenie) nordic walking nie jest pomyślane jako środek lokomocji.

– Stefan

Re: To nieco bardziej skomplikowane

I tu nie masz do końca racji.W naszym umyśle jest ogromny potencjał, z którego należy nauczyć się korzystać. Pozytywne myślenie jest niesamowicie pomocne przy leczeniu. Tak jak zaufanie do lekarza i poczucie bezpieczeństwa,które daje Ci bliskość rodziny.

Pozytywne myślenie i wiara w wyzdrowienie potrafią placebo przemienić w niesamowicie skuteczny lek.

Napisałeś „A w wielu wypadkach głęboko negatywne myślenie stanowi przejaw trzeźwej oceny sytuacji.”

A ja wiem,że to forma ucieczki i dążenie do samozniszczenia jako karanie się za coś , na co z naszego punktu widzenia, pozornie nie mamy wpływu.