Znowu nie rozumiesz.

Kolejna rzecz, której nie pojmujesz. Założyłem osobny wątek na ten temat (tutaj i na pl.sci.biologia). Na razie napisałem o paleontologii, następny post będzie o tym,co teraz piszesz. Popełniasz błąd logiczny, który polega na wypowiadaniu się na jakiś temat, choć nie zadano sobie trudu,żeby sprawdzić, jak jest naprawdę. Z resztą dawałem ci linka do dyskusji na ten temat. Nie rozumiesz,czy kolejny raz nie chcesz przyjąć do wiadomości? A jak nie słuchasz, tylko mowidz, to jaki sens z tobą dyskutować? Jaki sens t masz w tym,żeby dyskutować skoro niczego się nie uczysz (choćby o poglądach adwersarzy)?

„(…)JESZCZE MAŁY DODATEK UZUPELNIAJĄCY:

Zacytuję tutaj fragmenty dowodzące,że właściwe zrozumienie hebrajskiej wymowy Księgi Rodzaju dodatkowo dowodzi postawionej prze zemnie w niniejszym poście tezy. Proces stwarzania był STOPNIOWYM i skomplikowanym procesem, a poszczególne okresy stwarzania nakładały się na siebie. skroc.pl/8476 „(….)Umieszczenie Ziemi na orbicie wokół Słońca oraz pokrycie naszego globu wodami nastąpiło chyba jeszcze przed rozpoczęciem się owych sześciu „dni”, czyli sześciu okresów szczególnej działalności stwórczej. „Ciemność panowała na powierzchni głębiny wodnej” (Rodzaju 1:2). W owych pradawnych czasach jakaś przeszkoda — prawdopodobnie mieszanina pary wodnej, innych gazów i pyłu wulkanicznego — musiała uniemożliwiać promieniom słonecznym docieranie do powierzchni Ziemi. Biblia tak opisuje pierwszy z tych etapów stwarzania: „Bóg przemówił: ‘Niech się stanie światło’; i stopniowo stało się światło”, czyli zaczęło docierać do powierzchni naszej planety (Rodzaju 1:3, przekład J.W.Wattsa). Zwrot „stopniowo stało się” wiernie oddaje formę czasownika użytego w tekście hebrajskim, opisującego czynność, która jest w toku i której wykonanie trwa jakiś czas. Osoby znające język hebrajski mogą znaleźć w pierwszym rozdziale Księgi Rodzaju około 40 przykładów tej formy, stanowiącej klucz do zrozumienia jego treści. To, co Bóg zaczynał w symboliczny wieczór danego okresu stwarzania, stopniowo stawało się jasne, widoczne, z nadejściem poranka owego „dnia”.* [Hebrajczycy liczyli dzień od wieczora do następnego zachodu słońca.] A działanie rozpoczęte w jednym okresie nie musiało być całkowicie zakończone przed nastaniem drugiego. Na przykład światło zaczęło być widoczne w pierwszym „dniu”, ale dopiero w czwartym okresie stwarzania można było dostrzec Słońce, Księżyc i gwiazdy (Rodzaju 1:14-19).”

skroc.pl/ea57

„(…)„‘Niech się pojawią światła w przestworzu niebios, aby rozdzielały dzień od nocy; będą służyć za znaki i określać pory roku oraz dni i lata. I będą służyć za światła w przestworzu niebios, aby świeciły na ziemię’. I tak się stało. I Bóg przystąpił do uczynienia dwóch wielkich świateł: światła większego do władania dniem i światła mniejszego do władania nocą, jak również gwiazd” (Rodzaju 1:14-16; Psalin 136:7-9).

Dzień 4: ‘Niech się pojawią światła w przestworzu, większe do władania dniem, a mniejsze do władania nocą’ Poprzednio, w sprawozdaniu z pierwszego „dnia”, użyto zwrotu „niech się stanie światło”. Słowo „światło” było tam tłumaczeniem hebrajskiego słowa „ōr, które oznacza światło w sensie ogólnym. Jednakże w związku z czwartym „dniem” występuje hebrajskie słowo ma•’ōr’ oznaczające źródło światła. W Emphasised Bible Rotherhama czytamy w przypisie, odnośnie do „świateł”: „W wersecie 3, „ôr [„ōr], światło rozproszone”. Następnie wyjaśniono, że hebrajskie słowo ma•’ōr’ w wersecie 14 oznacza coś, co „wysyła światło”. Co prawda w pierwszym „dniu” rozproszone światło najwidoczniej przeniknęło atmosferę, ale ze względu na otaczające Ziemię warstwy chmur, obserwator nie mógłby z niej widzieć źródeł światła. Teraz, czwartego „dnia”, musiała nastąpić jakaś zmiana.(…)”

Dodatki

JESZCZE MAŁY DODATEK UZUPELNIAJĄCY:

Zacytuję tutaj fragmenty dowodzące,że właściwe zrozumienie hebrajskiej wymowy Księgi Rodzaju dodatkowo dowodzi postawionej prze zemnie w niniejszym poście tezy. Proces stwarzania był STOPNIOWYM i skomplikowanym procesem, a poszczególne okresy stwarzania nakładały się na siebie.

skroc.pl/8476

„(….)Umieszczenie Ziemi na orbicie wokół Słońca oraz pokrycie naszego globu wodami nastąpiło chyba jeszcze przed rozpoczęciem się owych sześciu „dni”, czyli sześciu okresów szczególnej działalności stwórczej. „Ciemność panowała na powierzchni głębiny wodnej” (Rodzaju 1:2). W owych pradawnych czasach jakaś przeszkoda — prawdopodobnie mieszanina pary wodnej, innych gazów i pyłu wulkanicznego — musiała uniemożliwiać promieniom słonecznym docieranie do powierzchni Ziemi. Biblia tak opisuje pierwszy z tych etapów stwarzania: „Bóg przemówił: ‘Niech się stanie światło’; i stopniowo stało się światło”, czyli zaczęło docierać do powierzchni naszej planety (Rodzaju 1:3, przekład J.W.Wattsa).

Zwrot „stopniowo stało się” wiernie oddaje formę czasownika użytego w tekście hebrajskim, opisującego czynność, która jest w toku i której wykonanie trwa jakiś czas. Osoby znające język hebrajski mogą znaleźć w pierwszym rozdziale Księgi Rodzaju około 40 przykładów tej formy, stanowiącej klucz do zrozumienia jego treści. To, co Bóg zaczynał w symboliczny wieczór danego okresu stwarzania, stopniowo stawało się jasne, widoczne, z nadejściem poranka owego „dnia”.* [Hebrajczycy liczyli dzień od wieczora do następnego zachodu słońca.] A działanie rozpoczęte w jednym okresie nie musiało być całkowicie zakończone przed nastaniem drugiego. Na przykład światło zaczęło być widoczne w pierwszym „dniu”, ale dopiero w czwartym okresie stwarzania można było dostrzec Słońce, Księżyc i gwiazdy (Rodzaju 1:14-19).”

skroc.pl/ea57

„(…)„‘Niech się pojawią światła w przestworzu niebios, aby rozdzielały dzień od nocy; będą służyć za znaki i określać pory roku oraz dni i lata. I będą służyć za światła w przestworzu niebios, aby świeciły na ziemię’. I tak się stało. I Bóg przystąpił do uczynienia dwóch wielkich świateł: światła większego do władania dniem i światła mniejszego do władania nocą, jak również gwiazd” (Rodzaju 1:14-16; Psalin 136:7-9).

Dzień 4:

‘Niech się pojawią światła w przestworzu, większe do władania dniem, a mniejsze do władania nocą’

Poprzednio, w sprawozdaniu z pierwszego „dnia”, użyto zwrotu „niech się stanie światło”. Słowo „światło” było tam tłumaczeniem hebrajskiego słowa „ōr, które oznacza światło w sensie ogólnym. Jednakże w związku z czwartym „dniem” występuje hebrajskie słowo ma•’ōr’ oznaczające źródło światła. W Emphasised Bible Rotherhama czytamy w przypisie, odnośnie do „świateł”: „W wersecie 3, „ôr [„ōr], światło rozproszone”. Następnie wyjaśniono, że hebrajskie słowo ma•’ōr’ w wersecie 14 oznacza coś, co „wysyła światło”. Co prawda w pierwszym „dniu” rozproszone światło najwidoczniej przeniknęło atmosferę, ale ze względu na otaczające Ziemię warstwy chmur, obserwator nie mógłby z niej widzieć źródeł światła. Teraz, czwartego „dnia”, musiała nastąpić jakaś zmiana.(…)”

pozdrawiam.

Re: Wladimir Guglinski-ma swoja teorie – Rossi te

Śledzę trochę sprawę E-Cat inż. Rossiego i prof. Rocardiego i polecam bardzo daleko posunietą ostrożność. Niemal na pewno to bzdura. Zaznaczę tylko pobieżnie nowe spostrzezenia, każące watpić w czystosc sprawy. Badanie filmów z eksperymentów pokazało,że typ pompy wodnej miał mniejszą wydajność niż twierdzili autorzy pokazu. Zaś strumień pary opuszczającej urządzenie miał mniejszą prędkosc, niż wyniałoby z rzekomej wydajności maszyny. Inne zastrzeżenia to np. fakt,że zakladano suchą parę (bez kropelek wody) nie sprawdzając prawdziwości założenia. Co więcej, niedawno Rossi zerwał umowę z firmą, która miała produkować w Grecji jego urządzenia. Fakt, że podtrzymuje deklarację demonstracji urządzenia 1 MW w październiku.

patrz i płacz

Prosta algorytmiczna metoda odtworzenia tych… gó…anych splątań kwantowych.

Schemat jest taki:

generujemy pary fotonów z przeciwnymi spinami,

i wysyłamy do polaryzatorów, które mierzą i zbierają wyniki

w postaci ciągu o wyrazach 0,1 – przeszedł, nie przeszedł.

Potem można sobie z tego wyliczać te statystyki

i ma być korelacja: cos(2k) = cos(k)^2 – sin(k)^2;

k = a-b, różnica ustawień obu polaryzatorów.

Wersja zredukowana, żeby ci się w pale nie

poprzewracało od trójwymiarowych obrotów.

==========

struktury

vec { float x,y; }

foton { vec v; float q; }; // kierunek spinu i liczba q

G()

f = rand();

// liczba losowa z rozkładu jednostajnego od 0 do 1

// można tu cokolwiek wrzucać, np. kolejne cyfry z rozwinięcia pi…

s.v.x = cos(2pi*f);

s.v.y = sin(2pi*f);

// i jeszcze jakiś parametr (niby ten ukryty, który wg Bella w niczym nie pomoże…

// faktycznie on siedzi w samym spinie, bo spin jest zawsze 3D – x,y,z,

// ale tu mamy wersję uproszczoną – 2D, więc trzeba przekazać jawnie.

s.q = rand(); // też losowy;

// Teraz należ to przesłać do polaryzatorów, które mierzą:

A(s);

// teraz robimy przeciwny i rzucamy do drugiego:

s.y = -s.y;

// i tylko tylko, bo rzucamy w przeciwnym kierunku, a spin przeciwny

// obserwowany od drugiej strony jest odbity dodatkowo –

// prawo robi się lewo, i odwrotnie, tzw. obrót niewłaściwy (mnożenie kwaternionów…)

B(s); // może przesyłać dane przez sieć do Afryki i tam testować.

=======

Teraz procedury A i B.

Tu ma być statystycznie: p = cos(a-x)^2, dla dowolnego a, x – losowe.

Każdy ma swój prywatny parametr a albo b – kąt ustawienia polaryzatora.

procedura A(s)

{

vec v(a); // v.x = cos(a); v.y = sin(a); robimy sobie wektor

r = v * s.v; // rzut spinu na v, czyli cos(v, s.v);

r = r * r; // do kwadratu

q = s.q * s.q; // q^2

if( s.y > 0 ) q = 1 – q; // odwracamy sobie – chodzi o takie coś: sin(x)^2 = 1 – cos(x)^2

if( r > q ) przeszedł; else nieprzeszedł; // trzeba to gdzieś zapisać…

}

procedura B(s)

{

to samo co w A ale parametr b zamiast a.

}

=======

Możesz to sobie zaprogramować i sprawdzić wyniki własnoręcznie.

Na magnesach podobnie robimy – spin połówkowy jest taki sam…

Po prostu zawsze istotne są tylko relacje pomiędzy parami elementów,

czyli trzeba te spiny poprawnie transformować (w praktyce nie potrzeba

takich transformacji, bo to samo się robi – obracasz się o 180 i gotowe…

cały świat się przetransformował!).

Zgodnie z QM tak ma wyglądać schemat

realizacji komunikacji natychmiastowej, błehehe!

Re: Co udowadnia TE cz: 2

> > – dlaczego zwierzęta takie jak lew, tygrys mogą dawać potomstwo

>

> Ze co proszę ? (CZYTAJ MONITORA)

Poproszę coś peer-reviewd. Przy okazji zacznij jakoś formatować sensownie swoje teksty, żeby nie wyglądały jak kupa.

> – przyczyna takich a nie innych zwierząt na wyspach oceanicznych

????

U Coyne, Dawkinsa(chyba) i nawet u Darwina jest o tym rozdział.

> O fuzjach centrycznych w cz:1 ,nie dowodzą one ewolucji NEODARWINOWSKICH ,tylko

> FUZJI CENTRYCZNYCH (zmian robertsonowskich).

Ślady fuzji w chromosomie dwa odpowiadają tym gdyby doszło do fuzji dwóch małpich chromosomów. Człowiek ma 23 pary chromosomów, naczelne 24. W wykładzie Millera który zamieściłem było o tym mówione. ID tego nie tłumaczy.

> Uważasz ,ze patologie dowodzą korzystnego rozwoju ?

Jeżeli „patologia” doprowadzi do zaoszczędzenia zasobów na zaprzestaniu produkcji narządu, mechanizmu i nie sprawi to, że organizm będzie mniej konkurencyjny to gdzie tu patologia?

> Ja jakiej to mierze pseudogeny miałyby dowodzić prawdziwości STE ?

Człowiek nie potrzebuje w rozwoju płodowym żółtka. W przypadku gdyby człowiek został zaprojektowany nie ma potrzeby aby taki pseudogen istniał. W sytuacji gdy ewoluował w DNA pozostaną śmieci których dobór naturalny nie usuwa ani nie jest znany innych mechanizm który takie śmieci mógłby usunąć.

>> – taksonomię

> Ze co proszę ?

Jeżeli organizmy zostały zaprojektowane nie istnieje żadna obiektywna przyczyna aby można było je w jakikolwiek sposób sensowny i spójny pogrupować. Obejrzyj link do youtube który był w mojej wypowiedzi. Jeżeli gdzieś istnieje jakiś dowód na oddzielne powstanie, zaprojektowanie różnych organizmów w taksonomii powinno to być widoczne.

> Jeste powód. Wystarczy odrzucić HIPOTEZE WSPOLNEGO PRZODKA ,do czego dają

> podstawę obserwacje naukowe, i PRZYJAC TEORIE WSPOLENEGO POCHODZENIA.

W przypadku ID hipoteza wspólnego pochodzenia nie ma żadnego usprawiedliwienia. Chyba, że dysponujesz jakaś wiedzą na temat projektanta(że był np. jeden i projektował w określony sposób np. aby „udawać ewolucję”). Jeżeli tak to przedstaw argumenty za istnieniem takiego dokładnie projektanta. Jeżeli nie masz argumentów za istnieniem takiego projektanta to hipoteza wspólnego pochodzenia w przypadku ID to argumentacja ad-hoc aby dostosować się do obserwacji wskazujących na wspólnego przodka.

>> lub śmieciowe DNA, aby dało się je w jakikolwiek sposób pogrupować.

>’Śmieciowe’ DNA nie do końca nadaje sie tylko do kosza

scienceblogs.com/pharyngula/2010/05/junk_dna_is_still_junk.php (tekst o 6 lat aktualniejszy od twojego)

> Fakt jest taki chłopocze ,ze posiadasz ELEMENTARNE braki w wykształceniu przyro

> dniczym.

Z twoich ust brzmi to jak komplement.



No one should be disqualified from their office for their religion. Even the funny one. Like all of them.

Homologie argument za ID.

7. Jak kreacjonizm wyjaśnia jednakowe u wszystkich zwierząt uporządkowanie i

dekodowanie zespołu genowego HOX?

Ha, a to dopiero ! Toż to koronny argument przeciwko neodarwinizmowi. Jest to

zle postawione pytanie, znowu Pan zaczyna od ‚podwieszania syfitu ,

zamiast wylewania fundamentu. Nie jest problemem dla ewolucjonizmu (a tym

bardziej inteligentnego projektu) samo podobieństwo w organizacji genów hox,

ale dla neodarwinizmu jest problemem wyjaśnić: MOZLIWOŚĆ I PRZYCZYNY ICH

WYEWOLUOWANIA !

Tyle na forum wrzuciłem tekstów na ten temat. Znowu przychodzi mi zacytować

siebie :

Fred Hoyle w ‚matematyce ewolucji’ porusza problem WYEWOLUOWANIA

konserwatywnych sekwencji (hox) na

przykładzie konserwatywnych histonów. Napisał on:

‚Histony zdają się tworzyć

fizyczne oparcie dla chromosomów w procesie ich kondensacji w chromatyne oraz

w ciągu skomplikowanych procesów prowadzących do crossing over oraz podziałów

komórki. (przyp. moja.: zmutowana)Postać histonu-4 o własnościach

zakłócających przebieg crossing over lub doprowadzaących do rozerwania

chromosomów podczas podziału komórki,byłaby rzecz jasna letalna

[śmiertelna],tak jak letalne byłyby wadliwe cząsteczki tRNA.Można więc

wiarogodnie objaśnić obserwowaną strukture histonu-4.Jeśliby to białko nie

było dokładnie odtwarzane, to komórki nie dzieliłyby sie prawidłowo,przez co

nic w żywym organizmie nie działało by tak,jak powinno. W obliczu takiej

sytuacji neodarwiniści WYCOFUJĄ się na stanowisko,którego nie sposób poddać

sprawdzeniu! W osobliwy sposób przekonują,jakoby histon-4 ewoluował krok po

kroku,nie więcej niz o jedną zmane pary zasad w każdym kroku.Na zarzut, że

stopniowa ewolucja jest niemożliwa,bo struktura histonu-4 to przypadek typu

„wszystko lub nic” odpowiadają ze jest moze tak dziś, ale kiedyś było inaczej.

Utrzymują,ze na wczesnym etapie histon-4 ewoluował stopniowo,a takie

twierdzenie mieści się w dziedzinie zjawisk niepoznawalnych i niesprawdzalnych

(przyp. moja.:a więc nie podlegających pod metodę naukową).”

Fred Hoyle

‚Matematyka ewolucji’ str:131/132

creationism.org.pl/homologia

Autor napisał: „Jednak na tym klarownym obrazie — uniwersalności

homeotycznych genów — zaczęły pojawiać się poważne pęknięcia. Okazało się

bowiem, że owszem, muszki owocowe i myszy mają bardzo podobne homeotyczne

geny, ale geny te sterują rozwojem zupełnie różnych narządów. Pomimo że

myszy mają niezwykle podobne geny do tych, które — zmutowane — mogą

powodować przekształcanie się czułki muszki owocowej w jej odnóże

(antennapedia, muszki czółkonożne), u myszy nie rozwijają się ani czułki,

ani odnóża, ale geny te sterują rozwojem jej móżdżka. I pomimo tego, że

myszy i muszki mają bardzo podobne geny wpływające na rozwój oczu (muszki

bezokie), wielofasetkowe oko muszki jest zupełnie odmienne od soczewkowego

oka myszy. W obydwu przypadkach (muszek czółkonożnych i bezokich)

homologiczne geny sterują rozwojem struktur, które nie są homologiczne ani

wedle klasycznej morfologicznej definicji, ani wedle neodarwinowskiej

filogenetycznej definicji. Podobny fenomen dotyczy genów ultrabithorax

(Ubx), które u muszek owocowych uczestniczą w rozwoju skrzydeł, a ich

odpowiednik u ludzi — gen homeobox (Hox) B7, zlokalizowany w chromosomie 17,

bierze udział w procesach regulatorowych komórek, natomiast mutacje w tym

genie mogą prowadzić do nieprawidłowego rozwoju nerek. Ewolucjoniści twierdzą,

że te kompleksy genów musiały się pojawić u wspólnego przodka przed

ewolucyjnym podziałem stawonogi/kręgowce. To jednak absolutnie nie wyjaśnia,

gdzie tak bliźniaczo podobne pod względem struktury i położenia w chromosomach

homeotyczne geny zawierają informację zdolną do rozwijania tak różnych i

złożonych struktur..”

Z INNYMI GENAMI, KTÓRE STANOWIĄ , RZEKOMO, NOWSZY NABYTEK EWOLUCJI PROBLEMY SĄ

NIEMAL IDENTYCZNE:

Doświadczenie to pokazuje (opisane poniżej mojego komentarza i

zalinkowane) , ze ewolucja gatunków nie opierała się na zminach w

genach „przełacznikowych” regulatorowych.

Uważano za takie geny, geny, które występują u wszystkich lub większości

żywych organizmów na świecie. Nazywano je „genami konserwowanymi przez

ewolucję”, gdyż nie tolerują prawie żadnych zmian.

Nowe dane pokazują nam , że również nowe geny, właściwe poszczególnym

gatunkom- w dużej ilości są konserwatywne u danych gatunków (co znaczy , ze

ich deaktywacja powoduje efekt letalny). Nie oznacza to, jak twierdzą

ewolucjoniści, szybkiego dokoptywowania, jak wnioskują badacze,

nowych genów podczas ewolucji do skomplikowanego systemu genów

regulatorowych , ale świadczy o tym , że każdy gen ma właściwe geny, które

pozwalają mu być tym kim jest. A więc istnieją geny muszki owocowej, jak i

geny czlowieczeństwa. Inteligentny projekt coraz bardziej zyskuje na

postępie nauki. W przeciwieństwie do TE, której poglady miotane są jak fale

morskie przez wiatr. Kolejne odkrycie, kolejna teoria (przeważnie

zaprzeczająca poprzedniej, lub kierująca uwagę do punktu wyjścia).

Teoria szybkiego dokoptowywania nowych genów do szlaków regulatorowych jest po

prostu śmieszna. Jest zapchajdziurą. Wyobrazmy sobie mutacje w jednym takim

genie (hox), która potrafi wywrócić anatomię muszki owocowej do góry nogami, a

następnie pomyślmy co by się stało, gdyby taki nowy „przełącznik” wskoczył do

tej precyzyjnie wyważonej „lini produkcyjnej”. Nikt jeszcze nie poprawił

działania skomplikowanej aparatury poprzez włożenie w jej tryby żelażego

pręta. Moim zdaniem to dobry materiał dla p. Ostrowskiego.

wyborcza.pl/1,75476,8846370,Ktore_geny_sa_najwazniejsze_.html

„Z pewnością te, których uszkodzenie niechybnie prowadzi do śmierci.

Intuicyjnie powinny to być najbardziej niezmienne kodujące odcinki DNA,

które są najstarsze ewolucyjnie i najmniej zróżnicowane pomiędzy gatunkami.

Ale intuicja prowadzi nas w tej kwestii na manowce – twierdzą na łamach

„Science” uczeni z Uniwersytetu w Chicago. Amerykańscy naukowcy porównali

genomy 12 różnych gatunków muszki owocowej i wyselekcjonowali blisko dwieście

genów, które pojawiły się w ciągu ostatnich 3-35 mln lat. W skali ewolucji na

poziomie molekularnym to niezbyt długo. A skoro tak – założyli badacze – nie

powinny to być geny o fundamentalnym znaczeniu dla rozwoju owocówek. Żeby to

sprawdzić, zastosowali coraz popularniejszą technikę „wyciszania”

wyselekcjonowanych fragmentów DNA. Wyniki okazały się zaskakujące: blisko

jedna trzecia z wyłączanych genów okazała się niezbędna dla życia!

Co ciekawe, stosunek genów niezbędnych do tych nieco mniej ważnych jest taki

sam wśród nowych ewolucyjnych nabytków, jak i tych obecnych w genomie muszki

od setek milionów lat. Wygląda więc na to, że

@wbrew dotychczasowym dogmatom nowe geny bardzo szybko zostają włączone w

istniejące sieci wzajemnych zależności i stają się równie ważne jak te stare@.”.

„Bardzo szybko zostają właczone”–neodarwinizm dobry na wszystko, obalanie

jednej nieuzasadnionej tezy i zastępowanie jej inną nieuzasadnioną tezą. Na

tym polega „rozwój naikowy” neodarwinizmu.

25 rocznica katastrofy w Czarnobylu

Była to największa katastrofa w historii energetyki jądrowej i jedna z największych katastrof przemysłowych XX wieku. Razem z awarią elektrowni jądrowej Fukushima I została zakwalifikowana do siódmego, najwyższego stopnia w skali INES.

W wyniku awarii skażeniu promieniotwórczemu uległ obszar od 125 000 do 146 000 km2 terenu na pograniczu Białorusi, Ukrainy i Rosji, a wyemitowana z uszkodzonego reaktora chmura radioaktywna rozprzestrzeniła się po całej Europie. W efekcie skażenia ewakuowano i przesiedlono ponad 350 000 osób.

Dokładnie za godzinę dokładnie takiej samej nocy dokładnie 25 lat temu

przed godziną 01:23:40 centralny system kontrolny nie zarejestrował żadnych zmian parametrów, ale już w ciągu trzech sekund moc reaktora wzrośnie do 530 MW, a o godzinie 01:23:47, w siedem sekund po rozpoczęciu procedury wygaszania, moc cieplna osiągnie

30 000 MW, niemal dziesięciokrotnie przekraczając normalny poziom
.

Dziś uważa się że faza ta była równoważna z miniwybuchem jądrowym o mocy od 0,1 do 100 kT. Wyzwolona w kilka sekund olbrzymia ilość ciepła spowodowała resztę – wybuch pary, wodoru i zapalenie się grafitu, który dymił jeszcze całe dnie.



Co stało się z ludźmi którzy zaufali ich liderom i poszli

czyścić teren wokół reaktora? Każdy z nich, pozostawiony z własnym

rakiem, wie, że kiedy umrze, oficjalna liczba ofiar śmiertelnych

ciągle pozostanie ta sama… 31 !!! [E.F.]

zmarło ich już 60 000 – Panorama TV 26IV2010

forum.gazeta.pl/forum/w,904,110596844,110596844,Dzien_w_ktorym_wybuchl_Czarnobyl.html

To tak trochę z nudów o tym marsie? :)

> A. Zagrożenia potencjalne dla dalszego istnienia gatunku na Ziemi:

> – z długofalowych prognoz demograficznych wynika, iż liczba sapiensów do końca

> XXIw. przekroczy 10mld, i jeśli ten trend się utrzyma dalej Ziemia nie ma szans

> na zapewnienie odpowiedniej ilości pożywienia i surowców.

i co nam da kolonizacja marsa?

przerzucimy na marsa nadmiarowe 3 mld ludzi? 🙂

czy może bedziemy wozic z marsa zboże i mięso? 🙂

obie możliwości nie mają żadnego sensu więc ten punkt odpada

> – zmiany klimatyczne wynikłe z działalności człowieka są już nie do odwrócenia

> a potęgowane będą zmianami aktywności Słońca, które jak wiemy od 1100 lat znacz

> nie zwiększa swa aktywność a widoczne zwiększanie się jasności słonecznej poci

> ągnie za sobą zwiększenie koncentracji pary wodnej w atmosferze, co spowoduje g

> wałtowny wzrost efektu cieplarnianego i życie ludzi zostanie zdecydowanie utrud

> nione. Proces ten rozłożony jest co prawda na długo, lecz już się rozpoczął.

ależ te zmiany klimatyczne jakie by nie były są niczym w porównaniu ze zmianami które odczują ludzie po przeniesieniu się z ziemi na marsa

więc i ten punkt odpada

> – w bardzo odległej perspektywie, za około 5,7mld.lat, kiedy Słońce zacznie pow

> iększać swe rozmiary wszelkie formy życia przestaną istnieć na Ziemi, jedyną na

> dającą się jeszcze do zamieszkania planetą pozostanie Mars.

mars przetrwa odrobinę dłużej, a później słońce zgaśnie i mars będzie w takiej samej sytuacji jak ziemia

dodatkowo rozważanie zagrożeń (i próba ich uniknięcia) które mają nadejść za 5mld lat jest absurdalne

żaden powód nam nie został

nie ma więc sensu kolonizacja marsa

Re: Gdzie jest buzzer?

Kiedyś czytałem dużo o rosyjskich szpiegach, pamietam historie pary wschodnio-niemieckiej, wysłanej do USA na „głębokie zakonspirowanie”. Nie mieli się kontaktować z nikim, tylko być w pogotowiu, i to latami. Dano im fałszywe amerykańskie życiorysy, nauczono amerykańskiego i businessu, para otworzyła restauracje „na wynos” blisko Pentagonu.

Jedynym kontaktem z centrala było właśnie regularne słuchanie jakieś rosyjskiej stacji i oczekiwanie na zakodowana wiadomość. O ile pamietam, wyznaczano im spotkania w miejscowości wczasowej w Meksyku, centrala sprawdzała ich lojalność i dawała zastrzyk ideologiczny. Ostatnia wiadomość dotyczyła ich dekonspiracji, ale FBI ich ubiegła…

być może buzzer był radiostacja dla deep sleepers

tu ponoć można sobie tego posłuchać

Links for your insomnia:

Buzzer sound: upload.wikimedia.org/wikipedi…/26/UVB-76.ogg

Voice message 3 (02-21-06): mikeandsniffy.co.uk/vlt/zz/S2…57_21.2.06.mp3 {Nightmare fuel)

SUDDENLY–Moskau on UVB-76: www.youtube.com/watch?v=uaXovgMIDNc (My favorite.)

I’ve heard the one in 06 in real time.