Ignorancja szkodzi

To kto tu czaruje, The Independent czy nasz „oburzony”?

Farmaceutyczna mafia ma swoje „pola doświadczalne” u „podludzi” (Azja, Afryka), czy ich nie ma?

Może te same „eksperymenty” prowadzić w UE, czy nie może?

Re: Enceladusowe „deszcze” na Saturnie

Żadna to nowość, ale nie jestem do końca sceptyczna, bowiem komety zawierają w sobie też jakis skuteczny procent, który diametroalnie nie różni się od tej położonej na ziemi. Wszystkie zdjęcia widma gwiazd o charakterze medialnym nie miałyby sensu, gdyby nie występowała w skłóadzie tychże woda i źródła gazów ciekłych. To chyba wiele wyjaśnia. Poza tym temperatura w kosmosie pozwala zarówno na zamarzanie wody jak i jej parowanie, to jest- odmrażanie. No, ale ciekawostka dotycząca pola grawitacyjnego tej planety to dopiero ciekawostka.

Re: Więcej pokory panie Piotrze

Czy w ogóle zdaje sobie pan sprawę z tego, że to pan opowiada bzdury, negując kwantowomechaniczny (w tym elektromagnetyczny) charakter procesów zachodzących w żywych organizmach?

Czytał Pan w ogóle coś Sedlaka? Ale tak uważnie? Ja czytałem „Homo electronicus” w roku 1984. Użycie w każdym zdaniu mądrego słowa „kwantowomechaniczny” nie powoduje że to zdanie zaczyna mieć sens. On na przyklad na poważnie wysnuwał teorie, że rozwój mózgu o hominidów był związany ze zmianą postawy na wyprostowaną, bo pola elektromagnetyczne zaczęły działac wzdłuż kręgosłupa, a nie w poprzek. Pomijając nawet bzdurne założenie że kierunek tych pól elektromagnetycznych jest jakoś związany z kierunkiem wektora grawitacji (może na biegunie dałoby się to jakoś uzasadnić, ale skąd tam hominidy?) to taką teorię można obalić jednym paluszkiem – gdzie te wspaniałe mózgi żyraf, które przecież też mają kręgosłup bliski pionu, ale znacznie dłuższy. No i jeżeli profesor od czegokolwiek uwaźa za tajemnicę dlaczego kiedyś do robienia stali wystarczała dymarka (robił eksperymenty z dymarkami) a teraz potrzeba całej huty to trudno brać poważnie jakiekolwiek jego wynurzenia. Ja rozumiem że wtedy nie było internetu, a w bibliotece KUL-u nie było nic o metalurgii, ale naprawdę można było znaleźć jakąś książkę na ten temat i się dowiedzieć, zamiast bzdurzyć o niewyjaśnionych tajemnicach. A w całej książce nie było sformułowanej ani jednej tezy. Specjalnie szukałem. Ani jednej. Nawet najmniejszej. Tylko nic nie znaczący bełkot ze słowem „kwantowomechniczny” w każdym zdaniu.

A na deser próbka stylu Sedlaka, którą pamiętam po ponad ćwierć wieku od przeczytania książki. Naprawdę mnie wtedy rąbnęło. Teraz jest Internet i podobne brednie się z ekranu wylewają, ale wtedy niełatwo było spotkac się z aż taką Odchłanią. Niestety nie było wtedy jeszcze blogów i nie mogłem zjechać tych bzdur w opublikowanej notce, musiałem zadowolić się punktowaniem na marginesie książki. Pisanie po żadnej innej książce mi się nie zdarzyło, przy tej nie wydzierżyłem:

(…) Okazało się, że nieznany wektor elektromagnetyczny muska Ziemię co x sekund. Zaprzężono więc do rozwiązania zagadki ludzki mózg. To proste! Odpowiednia częstotliwość fali wynosi y.

Przecież to fizyka z ówczesnej szkoły podstawowej (nie wiem jak teraz), a wygląda że dla księdza profesora to proste obliczenie jest omalże godne Nobla. Przy tym ten akapit stoi sobie tak ni z gruszki ni z pietruszki bez związku z czymkolwiek. Znaczy był dla autora ważny, chciał się pochwalic że umie. Naprawdę ręce opadają.

Więc proszę nie robic tu ludziom wody z mózgu i nie polecać bełkotliwych bredni. Może to jest wspaniała praca według standardów KUL-u, ale z naukami przyrodniczymi to nie ma nic wspólnego.



Blog o Niemczech i NRD: cmos.blox.pl

Re: Próg helioterapii

gratuluję totalnego braku wyobraźni

absolutnie nie wolno patrzeć w Słońce nie zabezpieczywszy oczu, gdyż grozi to trwałym uszkodzeniem oczu, a nawet utratą wzroku

jeśli będziesz mieć szczęście, uszkodzenie oczu nie będzie znaczne (nie wypalisz siatkówki), jednak po latach zobaczysz trwały ślad w polu widzenia; to twoje oczy ratowały się przed spaleniem siatkówki maksymalnie zmniejszając ogniskową – wypalone ślady snują się ciemną pajęczą linią w ciele szklistym gałki oka – takie nieusuwalne do końca życia wtrącenia w polu widzenia, szczególnie dobrze widoczne na tle błękitnego nieba – znakomicie utrudniają czytanie i prowadzenie samochodu, jeśli zgęstki-wtrącenia tej pajęczej nici zlokalizują się w centrum pola widzenia (a taka lokalizacja jest nieusuwalnie trwała); możesz się wystraszyć „własnego cienia”, gdy taki zgęstek-wtrącenie nagle poruszy się w jasnym polu gdzieś na peryferium widzenia, gdy tam jest zlokalizowany;

raczej nie znajdziesz tego w literaturze przedmiotu; warto słuchać ojca, matki,

a nie chorych zwolenników helioterapii… wszystkiego

http://195.117.188.199/images/rozdzi7.jpg

cienki bolek też byk

> Z nieprawdy może wynikać prawda – takie są prawa logiki.

Nie może. Przesłanka musi być prawdziwa,

inaczej nie ma podstaw do wyciągania wniosków.

fałsz => ryba śpiewa – to jest idiotyzm a nie zdanie logiczne.

> Einstein nie znał równań Maxwella

Widać po jego pracach, że był głupi jak but z elektrodynamiki.

Przykład:

en.wikipedia.org/wiki/Moving_magnet_and_conductor_problem

„The observable phenomenon here depends only on the relative motion of the conductor and the magnet, whereas the customary view draws a sharp distinction between the two cases in which either the one or the other of these bodies is in motion.”

On wtedy nawet nie wiedział, że w równaniach

występują relacje pomiędzy ciałami, w tym przypadku prędkość: drut – magnes.

Dlatego wszelkie twierdzenia matematyczne są niezależne

od układu odniesienia, w tym również jednostek miary.

W ogóle nie ma czegoś takiego jak ruch magnesu albo drutu z osobna.

Wzór na siłę Lorentza:

F = e v x B; v – prędkość magnes (źródło pola B) – ładunek.

A wg stw: v to prędkość e w układzie obserwatora, co jest błędne.

Obserwator nie ma tu nic do gadania – chyba że sam jest tym drutem…

Re: neutrina nie mają z tym nic wspólnego

alsor napisał:

>

> Neutrina powstają w procesach jądrowych,

> więc to mogą być po prostu szybkie elektrony.

O tak, bo wodoem, że coś jest elektronem (cząstką o większej od zera masie spoczynkowej) jest to, że porusza sie tak szybko lub nawet szybciej od światła.

>

> Taki szybki jest przecież neutralny.

Ładunek elektryczny nie zależy od prędkości.

> W akceleratorach nie mogą go przyspieszyć bardziej

> nawet ekstremalnie silnymi polami elektrycznymi

> i magnetycznymi, czyli jest neutralny… co nie?

Ale elektrony w akceleratorach kołowych zmieniają kierunek ruchu pod wpływem pola magnetycznego, co dowodzi, że MAJĄ ładunek elektryczny.

>

> Rozpad neutronu.

> A. w spoczynku: n ===> p + e —> c

> po rozpadzie e zasuwa sobie z c – taki jest limit.

Pomiar energii elektronów powstających przez rozpad beta wskazuje, że mają one prędkość mniejszą niż c.

> B. teraz w ruchu:

> n –> v ====> (p + e –> c) –> v;

> czyli po rozpadzie proton jedzie v, a elektron c + v;

A jak to się ma do transformacji Lorentza?

> Dla klasyki to bajki…

Gdyby polegać na mechanice klasycznej, systemy typu GPS nie działałyby poprawnie.

Re: Spin w MWI

> z krętem akurat w Many Worlds Interpretation nie ma większych problemów

Niestety, ale sprawa nie polega na szukaniu interpretacji

pojęć z opisu matematycznego, lecz na zwyczajnej identyfikacji.

> nie ma tu żadnych problemów z liczeniem precesji Merkurego i wyborem punktu pod

> parcia osi owego tak męczącego Cię zjawiska

To już wyliczyłem – wzór na dodatkową precesję,

o której Le Verrier nie wiedział:

dw = 3/2 * m3/M * m^2 * sin(2pi m/(1-m));

m = n’/n; czyli stosunek obrotów na obu orbitach.

m3/M = d3/d;

m3 i d3 – masa i odległość do trzeciej masy,

d – odległość naszej orbity do środka masy systemu.

Co w przypadku Księżyca jest równe praktycznie 1

(d3 = 150 mln km, no i tam jest też środek masy całej trójki: d = 150 mln km),

więc biedni nie załapali o co chodzi.

Merkury – Jowisz:

m = 1/49 (okresy około 0.25 lat i 12 lat);

trzeci jest tu Jowisz: mj/M = 1/1047;

no i wyliczamy extra precesję peryhelium w stopniach:

dw = 360 * 3/2 1/1047 1/49^2 * sin(2pi/48) = 0.1” / orbitę

400 orbit na 100 lat, więc będzie te 40”, błehehe!

Ten sinus wynika z kręcenia pola przyspieszeń, w którym tańczy badana orbita.

Trzeba oczywiście przeliczyć po wszystkich planetach,

i sprawdzić ile tam faktycznie brakuje, bo może być inaczej… ale nie chce mi się.

> rozumiem, że widzisz tu jakieć problemy z symetrią?

> a ciut konkretniej? zechcesz je sprecyzować?

Lustereczko… prawdę ci powie.

Widziałeś magnes w lusterku?

jest, ale coś innego

> > Stokes rozpracował te sprawy.

>

> Rozpracowac, to znaczy zbadac doglebnie pole magnetyczne, ale tego nie da sie z

> robic, bo nauka nie dysponuje narzedziami umozliwiajacymi badania struktur suba

> tomowych. Bylo i jest wielu badaczy pola magnetycznego. Szkoda, ze odmawiaja m

> u przynaleznosci do bytów fizycznych.

Rozpracował rzeczywiste pola – strumienie, przepływy, wiry, itd.

en.wikipedia.org/wiki/Plasma_%28physics%29

Heliosfera, wiatr gwiazdowy, plazma, itd. – realne sprawy,

a nie jakieś kalekie pola matematyczne.

I są narzędzia umożliwiające badanie tego czego nie widać.

Magnes możesz sobie oglądać przez 100 lat,

a nawet lizać, gryźć i wąchać – nic to nie pomoże!

Ampere i Weber wiedzieli jak się załatwia takie sprawy:

www.larouchepub.com/other/2007/sci_techs/3415weber.html

Tam na dole jest przekład oryginalnej pracy Webera z 1843r:

www.21stcenturysciencetech.com/Articles%202007/Weber_1846.pdf

Ale musiałbyś przeczytać to z 20 razy,

wtedy być może z lekka wyczujesz co on faktycznie odkrył.

A to jest tylko początek – pierwsza praca Webera,

były kolejne: o grawitacji i bezwładności.

> We wszechswiecie jest na odwrót. Przyjmujac, ze ta czesc wszechswiata, która pe

> netrujemy zwiera sie w kólku z krzyzykiem, otaczajace ja pole magnetyczne jest

> najsilniejsze na krancach wszechswiata. Ono ma mase, która robi grawitacje. Poj

> ecie matematyczne tego nie zrobi, ono nawet nie otoczy drutu z pradem elektrycz

> nym.

Wymyślasz bajki w stylu Hawkinga.

Wszech to wszech, czyli nic konkretnego.

Re: jest

> Mówie o jednym rodzaju pola. Pola magnetycznego sie nie tworzy.

> Pole magnetyczne sie uzyskuje.

Co się uzyskuje kręcąc naładowaną kulą?

Inne siły dookoła, które zapisują za pomocą pola matematycznego: B,

ale nieprawidłowo, co wyszło niedawno w eksperymentach:

en.wikipedia.org/wiki/Aharonov%E2%80%93Bohm_effect

Efekt kwantowy?

To jest zwyczajna siła podłużna Ampere’a, którą Maxwell zignorował.

W. Weber wyliczał takie siły 200 lat temu – bez pomocy pół i magnetyzmu.

> Podobnie jak nie wytwarzamy zelaza, tylko uzyskujemy go z rudy zelaza.

Robimy żelazo, np. elektrody z grafitu zanurzasz w wodzie,

puszczasz duży prąd, i teraz zderzasz te elektrody ze sobą.

Sypie się z nich pył, w którym znajdziesz żelazo.

O + C => Fe;

sprawdzimy: C12 + O16 = Si28, to chyba ten piasek z Sahary…

jedziemy dalej: 2 Si28 => Fe56; a to chyba te rudy – magnetyt, syderyt, itp.

razem: 2 C12 + 2 O16 => Fe56;

Re: czas to zludzenie …

P.T. „pies_na teorie” napisał .:

> Zamiast dywagowac, Andrew, udowodnij wystepowanie czasu jako realnej wielkosci

> fizycznej.

>

> W tym celu nalezy wskazac jakies zjawisko fizyczne, ktorego nie mozna wytlumacz

> yc bez przywolania czasu.

A więc, rozprężanie się przestrzni, zwiększanie się entropii (w układzie zamkniętym), a nawet propagacja promieni świetlnych , propagacja fal pola elektromagnetycznego ( i jakiegokolwiek innego), rozwój (sofistykacja) oprogramowania komputerów tutejszego świata (co jest zresztą analogiczne do ewolucji biologicznej).

Należy jednocześnie stwierdzić, że uznawanie procesów fizycznych za „ważniejsze” niż procesy chemiczne czy też biologiczne … jest patrzeniem (myśleniem) „szczelinowym” … bo w konstrukcji świata nie są przestrzegane … przegródki wg przedmitów w Liceum czy wg obranego fakultetu .. To że ktoś studiował akurat na wydziale fizyki … nie oznacza, że może być wyrocznią dotyczącą całości Świata…

Warto tu przytocztyć fragment z Wikipedii dotyczący dokonań Ilya Prigogine.:

[„…Wiodącym zagadnieniem pracy naukowej Ilya Prigogine była rola czasu w naukach fizycznych i w biologii. Przyczynił się znacząco do zrozumienia procesów nieodwracalnych, szczególnie w systemach dalekich od równowagi. Skutki jego prac nad strukturami rozpraszającymi pobudziły wielu naukowców na świecie i miały duże konsekwencje dla współczesnego zrozumienia systemów biologicznych. Prigogine był współtwórcą teorii chaosu…”].

> Sprobuj albo albo nie utrwalaj zamieszania i ciemnoty, ok. ?

Po co obrażać ? … To jest forum „nauka” – a nie forum dla zaciekłych sporów politycznych.. Każdy kto zabiera tu głos to czyni to w dobrej wierze… Nie przystoi więc zarzucać komuś że wpiera ciemnotę.. ~ Andrew Wader

Co do czego się nadaje?

Wymienione w artykule przesłanki są raczej zbyt słabe aby twierdzić, że planeta nadaje się do życia. Co, tak naprawdę, o niej wiadomo? Chyba tylko to, że … prawdopodobnie jest, bo widzieć, jeszcze nikt jej nie widział. Również dane, dotyczące masy, rozmiarów i odległości od gwiazdy macierzystej, są mocno szacunkowe.

Naukowcy podniecają się bardzo, bo Gliese 581 to prawdopodobnie cały układ planetarny, liczący co najmniej 6 planet (5 potwierdzonych, jedna niepotwierdzona), z których dwie (Gliese 581d i Gliese 581g) mogą obiegać gwiazdę macierzystą w tzw. ekosferze czyli przestrzeni hipotetycznie nadającej się do życia. Niestety, tylko hipotetycznie, gdyż brak jakichkolwiek realnych pomiarów, które potwierdziłyby to, co naukowcy wyspekulowali w oparciu o ogólne prawa fizyki oraz porównania z Układem Słonecznym. Odnosi się to wielu parametrów, ale także – jak się wydaje – podstawowego czyli temperatury panującej na planecie, która uzależniona jest nie tylko od natężenia światła gwiazdy i odległosci planety od jej słońca, ale od mnóstwa innych czynników (m.in. rodzaju orbity, wirowania planety, pola magnetycznego, atmosfery itd), które w tym przypadku są kompletnie nieznane.

Żeby na własne oczy zobaczyć którąś z planet obiegających gwiazdę Gliese 581, trzeba by dysponować znacznie bardziej potężnym teleskopem, niż te, które do tej pory udało się zbudować człowiekowi. Jednak nawet i takie osiągnięcie nie pozwoliłoby jeszcze formułować kategorycznych poglądów, gdyż z doświadczenia wiadomo, że nawet bardzo dobrze nam znane i doskonale widoczne obiekty, będące – w porównaniu do gwiazdy Gliese 581 – wprost „w zasięgu ręki”, potrafią sprawiać zupełnie nieprzewidywalne niespodzianki.

Życie w postaci ziemskiej, warunkowane jest znacznie większą liczbą czynników niż sugerują ci, którzy twierdzą, że wystarczy do tego woda w stanie ciekłym. Czy życie, jako zjawisko, jest z tych warunków zwolnione? Tego nie wiadomo. Dopiero odkrycie w przestrzeni kosmicznej jakiegoś śladu materii ożywionej mogłoby potwierdzić tę hipotezę.

Niestety, w tym momencie rodzi się natychmiast pytanie: a co to takiego ta „materia ożywiona”? Czy do tej kategorii można zaliczyć tylko tę, którą znamy i która występuje w warunkach ziemskich? Jakkolwiek wyobraźnia człowieka jest niemal nieograniczona, to jednak ukierunkowana jest ona poprzez poznawalną rzeczywistość i nasze oczekiwania, związane z realnym bytem. Czy jednak „uprawiane” przez nas samych oraz obserwowalne bytowanie to już wszystkie możliwe formy inteligentnego istnienia?

Dlatego właśnie, pomimo zdawania sobnie sprawy, iż jest to zajęcie niemal beznadziejne, spoglądamy w Kosmos na wszystkie możliwe sposoby i ekscytujemy się nawet najdrobniejszymi i najbardziej fragmentarycznymi strzępami wiedzy o Wszechświecie i występujących w nim obiektach.

Re: ale energia

alsor napisał:

> Temperatura ponad milion K!

> Trochę więcej od 2.7K – gdzie to się podziało?

Oto jest pytanie, kto zna odpowiedź ma Nobla w kieszeni :). Nie daje odpowiedzi na Twoje pytanie ani podwojenie wielkości przestrzennej 100 000 razy podczas inflacji, ani zmiany gęstości energii, koncentracja energii potrzebna do działania inflacji jest wedle obliczeń googol razy większa od koncentracji ciemnej energii obserwowanej obecnie.

Ale wracając do wskaźnika 2,7K; jak wiadomo jest ono spolaryzowane ( rzekomo to efekt po BB ), a fluktuacje gęstości energii też przyczyniły się do polaryzacji wd.wzorca „moda E” bardzo podobny do wzorca pola elektrycznego tworzonego przez układ cząstek naładowanych elektrycznie. Wykazał go John Carlstrom przy pomocy DASI.

Wzór uniwersalny

Wzór uniwersalny, zwany też od nazwiska autora wzorem Simpsona, służy do obliczania objętości beczki, butli, walca, stożka (także ściętego), kuli, wszelkiego rodzaju graniastosłupów, pryzm i pryzmatoidów:

V=(h/6)*(S1+4S2+S3), gdzie:

V – objętość bryły

h – wysokość bryły

S1 – pole podstawy dolnej

S2 – pole przekroju środkowego

S1 – pole podstawy górnej

Wzór nadaje się również do obliczania pola figur płaskich: równoległoboku, trapezu i trójkąta; w tym wypadku h oznacza wysokość figury, S1 – długość podstawy dolnej, S2 – długość linii środkowej, S3 – długość podstawy górnej.

Zachęcam do testowania 😉

Na podstawie książeczki „Pi plus oko” Jerzego Życzyńskiego – polecam

Kornel



„Kornel: moje podróże”

Re: może trochę naprawimy grawitację

Tyle że założenia mogą być błędne. Znamy jedynie w przybliżeniu masę. Trudniej oszacować stan jaki jest, płynny, stały czy gazowy. A z temperaturami to można dowolnie poszaleć. Najgłębszy otwór to jakieś 12,5 km w pionie wykonany przez Rosjan. A tam się i tak nic z teoria nie zgadzało. Choć ponoć pokrywa stała ma rożne grubości, tak od 10 do 50 km, a potem rzekomo warstwy półpłynne i płynne. I oczywiście prądy konwekcji, i jakie tam można sobie wyobrazić. Do tego jeszcze styki płyt. A kształt, wskazujący na to, że nie ma lekko, to wcale nie kula, tylko znacznie bardziej skomplikowana bryła. Do tego trzeba dodać działania pola magnetycznego, bo jakby nie było w głębi spodziewają się sporych ilości żelaza i innych magnetytów. A do tego bliżej nie znana chemia związków powstających w warunkach wielkich ciśnień i temperatur. Niektórzy w jądrze fundują nam również rodzaj reaktora nuklearnego. Dodajmy do tego pływy lunearne i inne i mamy przepiękny rebusik ze wszystkim zagadnieniami statyki, kinetyki, termodynamiki, dopalany siła koriolisa i co tam jeszcze możemy włożyć. Nic tylko ująć w jakąś prostą formułę. Gratuluje zapału, próbujcie dalej może wam coś wyjdzie.