Re: Chiny – a Japonia – kto lepszy?

Oglądając dzisiaj TVN24 dostrzegłem na pasku biegnacym u dołu ekranu informację, iż zadłużenie Japonii wynosi 240% PKB. Wydawało mi się to niewiarygodne…

Zajrzałem więc pod en.wikipedia.org/wiki/Economy_of_Japan

Można tam znalezć zdanie { Public debt – $10.55 trillion / 225.80% of GDP (2010 est.) } Być moze wiele to wyjaśnia… Zakładam, że umiejętności technologiczne Japończyków i Chińczyków są podobne.. Japonia kiedyś eksportowała nagminnie i nadruk „Made in Japan” był kiedyś równie popularny jak dzisiejsze „Made in China”

Zdaje się że róznica wystąpiła na wskutej wywalczenia sobie przez Japończyków godziwej zapłaty za pracę.. Jakkolwiek – jak widać kolejne rządy w Japonii – dostrzegały ten sam prosty sposób na zadawalanie swojego społeczeństwa – w postaci brania zewnętrznych pożyczek ..

A tak apropos Chin, to znalazłem w artykule wydrukowanym w dzisiejszym wydaniu Gazety Wyborczej pt.” Dług przygniata Włochy” zdanie, cytuję.:

„.. Na raziem europejskim przywódcom nie udało się skłonić Chin dysponujących 3,2 bln dol. rezerw walutowych do udziału w ratowaniu europejskich finansów”

Hm.. miał to być ratunek .. Ciekawe dlaczego Chyńczycy nie chcą pomóc ? ~ Andrew Wader

To jest manipulacja!

petrucchio napisał:

> Do każdej, w której liczebność populacji staje się zbyt wielka w stosunku do do

> stępnych zasobów.

Nic mi to nie mowi.

> > Do jakiej konkretnej sytulacji nawiązujesz, a raczej konkretnych sytulacj

> i, odn

> > ośnie faktu,że po 50 000 lat w Australii zyło niecałe 7 000 rdzennej ludz

> kości

> > i nie osiągnięto żadnego skoku technologicznego?

>

> Skąd ta zdumiewająca liczba? Nie pomyliłeś, swoim zwyczajem, Australii z Tasman

> ią? Według znanych mi szacunków w chwili przybycia Europejczyków ludność Austra

> lii wynosiła 300-750 tys.

Teraz to już zaczynasz być smieszny. Jakim „moim zwyczajem” po prostu się pomylilem, poniewaz miało być 700 000. Czytaleś mój post na ten temat tyle ze mną na ten temat dyskutowealeś i nie wiesz? Kolejny raz sprowadzasz wszystko do karykaturalnej postaci. Kolejny raz usiłujesz skupiać się bna malo istotnej pomyslce i sugerujesz,ze obalasz cala moja argumentację. Kolejny raz w żywe oczy dopuszczasz się manipulacji.



Tutaj masz cytat z artykułu, z ktorym tak długo usiłowaleś dyskutować. Niech kazdy zobaczy w jakim „uczciwym” swietle usilujesz postawić moją wiedze i twórczość..Szkoda słow, a już miałem nadzieję, że mozna z tobą podyskutować.


usenet.gazeta.pl/usenet/0,47943.html?group=pl.sci.biologia&tid=1033754&MID=%3Cj7i13r%24sie%241%40inews.gazeta.pl%3E

„(…)Jak dotąd dowody archeologiczne, geologiczne, a co najważniejsze genetyczne

wskazują jasno, że ludzie z Clovis byli jedynymi kolonizatorami Nowego Świata.

Przejdzmy teraz do kolejnego etapu naszych rozważań. Daruję sobie inne

rozważania związane z Teorią ‚Wielkiego Zabijania’, ponieważ o tym każdy sam

może sobie poczytać w książce Jareda Diamonda. Można tylko zaznaczyć,że

harmonizują one uzupełniając argumentację, jaką w niniejszym poście przytoczyłem.

Szacuje się, że w XV w. Amerykę zamieszkiwało około 47 000.000 Indian, w tym

aż 42 000.000 przypadały na Amerykę Południową i Środkową, a tylko 5 000.000

na terytoria położone w kierunku północnym od granic dzisiejszego Meksyku.

A teraz przypomnijmy sobie ilu Aborygenów zastali w XVI-XVII wieku Europejscy

Kolonizatorzy, gdy przybili do Australii i Tasmanii. W Australii 300-400 000,

a według innych szacunków 750-780 000. Natomiast w Tasmanii około 5-10 tysięcy.

Tasmania jest krajem zasobnym w zwierzynę lądową i wodną, więc z przyrostem

naturalnym nie powinno być tam kłopotów.

Zważywszy na fakt iż według założeń pierwsi Aborygeni Tasmańscy dotarli tam

jakieś 10 000 lat temu, wydaje się bardzo dziwne,że po przybyciu Europejczyków

żyło ich tam tylko około 5-10 000.


Wspomnijmy Nowy Świat, według wiarogodnych szacunków populacja dziesięciu

łowców zbieraczy mogła osiągnąć w ciągu 1 000 lat liczbę kilkudziesięciu

milionów, a tysiące lat po wybiciu megafauny, która miała umożliwić szybki

przyrost naturalny, jeszcze w XV wieku żyło tam około 50 000.000 Indian.

Przypomnijmy też, że ta kolonizacja miała przypadać na okres sprzed 11-12 000

lat, natomiast przodkowie Aborygenów mieli zacząć kolonizować Australię już 50

000 lat temu!

Jakiż to próg ekologiczny trzymał w ryzach populację pierwotnych Aborygenów

czy Tasmańczyków, że po 50 000 lat było ich tylko 300-7000 000 w Australii

oraz po 10 000 lat 5-7 000 na Tasmanii?

> > Aha kopce były prekursorami piramid. Coś takiego. Możesz wymienić pozosta

> le

> > FORMY PRZEJSCIOWE wiodące od ziemnych kompcow do piramid?

>

> Oczywiście, choćby schodkowe piramidy ziemne, których resztki zachowały się np. na terenach kultury Missis

> sippi w Ameryce Północnej. Najpierw budowano prostokątne, kwadratowe lub okrągł

> e platformy ziemne, później wznoszono je piętrowo, dzięki czemu powstawała budo

> wla o kształcie ostrosłupa lub stożka. Później robiono to samo, używając kamien

> nych bloków (jak w Mezoameryce) albo cegieł (jak np. w Túcume w Peru).

To są FORMY PRZEJśCIOWE,czy dwa rodzaje piramid?

Re: Dokapitalizowywanie banków-czyli dodruk walut

> #8230; a mianowicie podstawowemu proponowanemu sposobowi „wyciągania świata

> z bagna”..

>

> Ma nim być… „dokapitalizowywanie – chwiejących się banków” przez

> państwo, tzn.. poprzez dodruk ( jak wiadoma – zazwyczaj wirtualny ) pieniędzy

Tak, ale zdaje się, że dokapitalizowanie z pewnym istotnym dodatkiem w postaci opodatkowania transakcji finansowych podatkiem obrotowym. Czyli nic za darmo, bo taki podatek może zmienić wiele w „filozofii” obrotu papierami.

Bezsilni wobec inteligentnego spadania

Jest też na tutejszym Forum kilka osób, które (w mniej lub bardziej komiczny sposób strugając fachowców) przedstawiają Teorię Inteligentnego Spadania w fałszywym świetle.

Parafrazując słowa autora można napisać: „fizycy którym zaufałem nie dostarczyli mi broni do walki z argumentami Inteligentnego Spadania w postaci ARGUMENTÓW NAUKOWYCH, które by popierały Teorię Względności”.

Ci ignoranci, którzy powołują się na autorytet pożal się boże „naukowców”, w rodzaju Einsteina, sami nie potrafią obalić najprostszych nawet moich argumentów. Środowiska naukowe są podporządkowane poprawności politycznej, wymyślając takie kwiatki jak „ciemna materia”, albo „ciemna energia”, zamiast uczciwie przyznać, że żadna wersja teorii względności nie wyjaśnia faktów doświadczalnych.

Elementarna uczciwość nakazuje przyznać, że jedyną teorią zgodną ze wszystkimi faktami jest Teoria Inteligentnego Spadania. I nikt myślący nie powinien protestować przeciwko poświęceniu jej w programie nauczania co najmniej tyle samo czasu, co konkurencyjnym teoriom grawitacji.

Re: Ateisci !!! Wynocha na Wall Street !!!

Zkim ty się licytujesz? Zadni z nich naukowcy, a Gąsiorowski (Petrucchio) to szarlatan w czystej postaci. Nawet tutaj wkleję jego”wieloletnie rewelacje” bo doprawdty musi mieć tupet!

usenet.gazeta.pl/usenet/0,47943.html?group=pl.sci.biologia&tid=1033738&MID=%3Cj6pbla%24331%241%40inews.gazeta.pl%3E

Pod tym linkiem znajdziesz dowody, jak przez cale lata przyczyniał sie do szerzenia dezinformacji na temat pochodzenia czlowieka. W wiekszości w dyskusjach ze mną. Potwierdziły się niemal wszystkie moje tezy, a on dalej idzie w zaparte i zabrania wam wyraznia wlasnego zdania w dodatku nazywajac „ciemniakami”, laqmiac regulamin tego forum. „Autorytet moralny i naukowy” sie znalezl.

Re: Pomiar i jego paradoksy.

Hm, po pierwsze, nie wiem, czy można już mówić o odkryciu prędkości nadświetlnej neutrin mionowych. Sami autorzy w wypowiedziach dają wyraźnie do zrozumienia „nie potrafiliśmy znaleźć błędu systemtycznego, więc publikujemy to co uzyskaliśmy, niech inni teraz sprawdzą poprawność naszych ustaleń”. Jak przy wielu okazjach podkreślano, „nadzwyczajne twierdzenia wymagają szczególnie przekonujących dowodów”.

Jeśli chcesz doszukiwać się niekompletnosci mechaniki kwantowej w istnieniu „ukrytych zmiennych”, zdaje sie, ze doświadczenie Aspecta wykluczają ich istnienie w postaci „ukrytych lokalnych zmiennych” – o ile dobrze rozumiem te sprawy. Co nie oznacza oczywiście,że nie istnieją „głębsze” prawa których współczesna mechanika kwantowa jest niedoskonałym przybliżeniem – wlaściwie jesteśmy tego pewni, mając trudności w pogodzeniu mechaniki kwantowej z teorią względności.

Ale tu trzecia uwaga: nie bardzo chwytam, na jakie braki w mechanice kwantowej czy też obecnie preferowanych interpretacjach miałoby wskazywać ewentualne przekroczenie prędkosci c przez neutrina. Na pierwszy rzut oka, to ogólna teoria względności powinna być w tarapatach. Właściwie wiele rzeczy legnie w gruzach, istnienie nadświetlnych cząstek rujnuje bowiem porządek przyczyna – skutek i pozwala na sporządzenie „telefonu w przeszłość”.

Właściwie to dlatego nie bardzo wierzę w nadświetlną prędkosć neutrin. Zbyt wiele kłopotów sprawiłyby w zbyt wielu miejscach, a już „telefon w przeszłosć” byłby czymś „niewyobrażalnie dzikim”. Oczywiście, możliwe jest jednak, że odkryliśmy właśnie coś co jest zwiastunem takiej „dzikosci” nowej fizyki. Chyba miałoby to jednak szersze znaczenie niż interpretacja obecnych formalizmów kwantowych.

I jeszcze jedno – traktujesz jakby formalizm jakiejś teorii i rzeczywistość jako rzeczy potencjalnie przeciwstawne, tak jakby jakiekolwiek twierdzenie nauki miało ogarniać „przwdę absolutną”. Dziś zdecydowanie chyba wolimy mówić czy „dany model jest adekwatny do opisywanych zjawisk” – o „zupełnym obrazie rzeczywistosci” nie mówi już chyba nikt…

Re: Tiangong 1 a Falcon Heavy

A owszem, polemizuję i z Tobą:) W swoim wątku skupiłem się na sprawach technicznych, mówiłem więc bardziej konkretami, przywołujac ostatnie rozwiązania techniczne strony amerykańskiej. Wygląda na to, że i Ty nie zorientowałeś sie jeszcze w tym, jak szerokim frontem w tej chwili toczą sie starania amerykańskie i jak duży udział maja w nich już w tej chwili „prywaciarze”. Długi Marsz 5 i Falcon Heavy mają być gotowe w tym samym czasie, ale Falcon będzie dwukrotnie potężniejszy. To chyba dobre świadectwo tego, że „prywaciarze” coś tam znaczą. Długi Marsz 5 nie bedzie czymś wyjątkowym – obecnie USA posiadają 2 rakiety podobne do Długiego Marszu 5 zaś Rosjanie jedną i Europa jedną.

Można sie upierać, że Chiny prowadza swój program w analogicznym tempie jak Rosjanie niegdyś. Między pierwszym lotem „sojuzopodobnego” statku a rozpoczęciem budowy stacji typu Mir upłynie ok. 17 – 19 lat (u Rosjan to było 19 lat). No dobrze, ale zauważmy że jest to niemal kopiowanie drogi, rozpoczętej przez innych z opóźnieniem około 35-letnim! Trochę sporo, by w realnym czasie wyjść na prowadzenie. Załogowe lądowanie Chińczyków na Ksieżycu być może będzie możliwe do zrealizowania około roku 2025-2030. No cóż, na te lata może przypadać amerykańska misja typu „głęboka przestrzeń” i mogą odbywać się komercyjne loty wokołoksiężycowe.

To, co uderza jednak w staraniach strony amerykańskiej to dwie sprawy. Pierwsza – to bardzo dużo programów prowadzonych obecnie równolegle. Byłoby to niepokojące z uwagi na rozpraszanie kapitału właśnie w sytuacji, gdyby było to wszystko programy finansowane „z jednego wora”. W sytuacji, gdy one są jedynie w małej części dotowane z pieniędzy publicznych, daje to ogromny handicap nad innymi w postaci konkurencji, która ozdrowieńczo wpływa na koszta przedsiewzięć. Nie jest tajemnicą, że SpaceX robi to samo co bardziej centralnie sterowane programy, tylko że … kilka razy taniej. I jakoś nie widać po nim „tandety”. Wszyscy wiedzą doskonale zresztą, że rzadowe programy kosmiczne potrafią pożerać gigantyczne ilosci pieniędzy w porownaniu z pierwotnymi planami. Drugą – użycie zupełnie nowych technologii w ostatnim czasie. Przykładowo – obecne prace SpaceXu nad rakietą, ktorej obydwa człony i wynoszony przez nią statek orbitalny lądować bedą przy użyciu silników rakietowych w miejscu startu!

Nie chcę pomniejszać osiągnieć chińskich i ich nie kwestionuję. Stwierdzam tylko (ponownie) że po kilku latach „zastoju i beznadzieji” coś się w astronautyce amerykańskiej ruszyło. By to pokazać, też podam ładne obrazki, tyle że nie będę odpowiadał wizerunkiem „Stars and Stripes” (żaden ze mnie amerykanofil ;)) Są to budowane obecnie (nie studia koncepcyjne!!!) prototypy amerykańskich pojazdów załogowych:

Dragon firmy SpaceX (lądownik):

http://t1.gstatic.com/images?q=tbn:ANd9GcQQ5kXg2l025aHzmFNmm7DFIfPSKVR3mBAxADOLjLg9sELfyzug

CST100 firmy Boeing (lądownik):

http://t2.gstatic.com/images?q=tbn:ANd9GcShsGclShUK6gZ4wIwcWjOym1tDrmaM9u5VVkGBvQX1mh5Cipz10Q

MPCV/Orion firmy Lockheed (lądownik) (na zamówienie NASA i wg jej planów):

http://t1.gstatic.com/images?q=tbn:ANd9GcRj4YffU6SitPT0FumlHo2ApwY9u_X_lN9YHbIeneArzDDL43hEXioPrX0NHA

I dwa pojazdy o których mniej wiemy (ale NASA je nieco dofinansowuje również):

Dream Chaser firmy Sierra Nevada:

http://t3.gstatic.com/images?q=tbn:ANd9GcRw72p-WYvH0Z-xGYbnUxGck9_dwrFltdfz4HFNIGcPOj3EmyUN

Space Vehicle firmy Blue

Origin:

http://t1.gstatic.com/images?q=tbn:ANd9GcSBkRsrURi8gL9J5JY68niPpWpHFiOweyVIKPCuqljn4BvokLiAFw

Szansa dla ojca dyrektora.

Zamiast drzebac w ziemi w poszukiwaniu ciepla, powinien skontaktowac sie z niejakim panem Keshem, ktory juz przyjmuje przedplaty na loty wycieczkowe na orbite i na Ksiezyc.

Moglby tez zamowic pojazd w postaci krzyza, co tym bardziej porzerzyloby mu warunki ewangelizacji tej czesci spoleczenstwa, ktora jeszcze nie uzywa „mocherowych beretow.

Re: Embriologia jest „niedoinwestowana” mentalnie

Omówione w niniejszej dyskusji zagadnienia związana z tworzeniem się synaps .. i zmian dotyczących połączeń neuronalnych, zachodzących w trakcie życia są ważne i ciekawe..

Jeśli jednak na poważnie próbować odpowiedzieć na pytanie „jak rozwija się mózg ludziki” – to trzeba zacząć od prób odpowiedzi na pytania dotyczące najwcześniejsze etapów rozwoju embrionalnego mózgu, a właściwie na pytania dotyczące całej embriologii.

Otóż pozostaje „wiedzą tajemną”… gdzie i jak odnotowane są w obrębie genomu ludzkiego informacje, sterujące wytworzeniem zasadniczych cech architektury tego układu …

„Jest bowiem postanowione”, albo …”..coś zadecydowało”, że ma to być układ „zdwojony”

(dwie półkule mózgu), że ma to być przede wszystkim układ pobierający informacje z wnętrza ciała, co wyznacza motywacje, że jest to układ wbudowany w „istotę działającą w przestrzeni” – co sprawi, że muszą być rozbudowane podukłady szacujące położenie w przestrzeni i umożliwiające utrzymywanie równowagi kinetycznej .. Stąd ów wydzielony móżdżek… że przede wszystkim jest to układ sterujący ruchami prostymi i działaniami złożonymi .. stąd ów ogromny „kabel” w postaci rdzenia kręgowego…

Dalej mózg musi orientować się w czasie .. na przestrzeni doby i w czasie subiektywnym trwania życia ” (odnotowywać ścieżkę biograficzną) .. To wszystko sprawie, że muszą istnieć rozmaite struktury podkorowe, wzgórze, podwzgórze, układ limbiczny, „różne …” … jądra migdałowate, nadskrzyżowaniowe, itp.

No i przede wszystkim „coś zdecydowało”, że mózg nie będzie rozwiązywał zadania jak „procesor algorytmiczny” … lecz układ działający na zupełnie innej zasadzie … na zasadzie operacji na wyobrażeniach .. do czego jest potrzebna m. inn. tzw. pamięć krótkotrwała ..

Aby to zobrazować przytoczę dwa obrazki aby uzmysłowić to co napisałem intuicyjnie…

Zaglądnijcie więc państwo.. np. do.:

www.flickr.com/photos/cobalt/157243309/

www.ahaf.org/alzheimers/about/understanding/anatomy-of-the-brain.html

No i teraz mamy problem. Jak to wszystko co „musi” być wytworzone w czasie rozwoju embrionalnego „zostało” zapisane w linearnym ciągu genów nici DNA .. Oczywiście wiemy coś niecoś na ten temat.. Wiemy że istnieją tzw. homeoboxy en.wikipedia.org/wiki/Homeobox Ale ta nasza wiedza jest słabiutka… Jak wiadomo takie odcinki DNA które mogą być nazwane genami to tylko ok. 10 % genomu … Reszta działa w sposób tajemny .. a tajemniczość zwiększają transpozony

( en.wikipedia.org/wiki/Transposon ), które przemieszczają się bezustannie w obrębie genomu .. No i jak to wytłumaczyć np. studentom studiującym biologię, medycynę .. skoro jest to (1) nie do końca zrozumiała, (2) jest to niezwykle trudnie do przejrzystego opanowania pojęciowego .. Chyba że ktoś z Państwa to potrafi .. to proszę pomóc ~ Andrew Wader

Zreszta dlaczego akurat zloto??

[b]wcale przeciez nie jest najciezsze,ciezsy i to znacznie jest olow ,a wystepuje wlasnie czesto razem ze zlotem i srebrem.A co z tytanem ,rtecia itd ???

Rozumiem ze nie byly juz dla „naukowcow ” interesujace.

Idac sladem ich rozumowania,w ogole nie powinnismy miec dostepu do uranu i olowiu

([Ołów występuje w przyrodzie w postaci ośmiu izotopów, z których cztery są trwałe (m.a. 204, 206, 207, 208). Jest on podstawowym końcowym produktem rozpadu jądrowego uranu, toru i aktynu/b])

bo sa ciezkie jak diabli,wiec wedlug ich teorii powinny dawno „zatonac” i byc gdzies tam w jadrze Ziemi

Kiepska to rodzina, bo bez potwierdzenia naukowego

petrucchio napisał:

> noveyy777 napisał:

>

> > Petrucchio-tobie się zawiesiły poglady z czasów wegla. Tyle razy ci tłuma

> czy

> > łem.

>

> Co ty mi mogłeś „tłumaczyć”, nieboraku? Wklejasz fotki szympansów, podpisujesz

> je „Homo habilis”, i wydaje ci się, że czegoś w ten sposób dowodzisz?



Kolejny raz bład logiczny, ktory polega na sprowadzaniu wszystkiego do karykaturalnej postaci. Terasz w dodatku przeczysz wnioskom antropologow i to w zywe oczy! W nioskom, ktore ci wielokrotnie cytowalem w innych dyskusjach i naukowym (nie kreacjonistycznym) rekonstrukcjom na podstawie tych badan sporzadzonym. W dodatku nie potrafisz odroznic czaszki h.sapiens (bez roznicy czy archaicznej czy wspolczesnej) od czaski austyralopiteka (dostales na wielu fotach) zwanego „h.habilis”.

Taja to z tobą gadka, szmatka Petrucchio-jestes religijnie przywiazany do swoich przekonan,a z dogmatem nie ma dyskusji na gruncie naukowym. Skoro nowe wnioski fachowcow NIEkreakreacjonistow do ciebie nie przemawiaja, to jak ja moge do ciebie dotrzec? Zrozum jedno-mozesz sobie wierzyc w co chcesz,ale choc faktow naukowych nie lekc ewaz!

Re: Gdy przyjąć metafizykę panteistyczną to ..

P.T „facet123” napisał.:

>… Jasne jest więc, że cel może istnieć tylko w umyśle. Ludzie mają różne swoje doraźne i

> długoterminowe cele, ale istnienie całej ludzkości/Ziemi/gwiazd/wszechświata nie może

> mieć celu samo w sobie, bo wymienione obiekty nie są podmiotami intencjonalnymi – nie

> posiadają umysłów które mogły by sobie cel zaplanować.

Nie można z całą pewnością tak powiedzieć. W niedawnej dyskusji dostępnej pod.:

forum.gazeta.pl/forum/w,32,127740198,127740198,Czy_Wszechswiat_wie_ze_istnieje_.html

właściwie przyznano iż … Wszechświat „posiada umysł” ..gdyż stanowią go zamieszkujące w nim istoty myślące, inteligentne, świadome …

>Ewentualnie wiara jakąś istotę boską może dać podstawy do pojęcia „celu istnienia >ludzkości”, ale nawet wtedy cel o którym mówimy byłby celem istnienia ludzkości założonym >przez boską istotę. A jaki jest jej cel istnienia? znowu pojęcie celu staje się nieadekwatne – >musiałby istnieć jakiś silniejszy bóg który miałby swój cel w istnieniu tego słabszego itd, itd – >popadamy w nieskończony regres. …”

Stale zapominamy o trzeciej możliwości jaką jest panteizm .. Według tej koncepcji metafizycznej (którą z pewnymi modyfikacjami wyznaję) .:

1. Wszechświat ( lub wszechświaty) istnieje od zawsze … jakkolwiek dokonuje przemian ..

2. Poza Wszechświatem (ewentualnie wielo – światem) nic więcej nie istnieje..

3. Wszechświat jest inteligentnym tworem .. wie co robi ..

Panteizm wyznawali już stoicy , nowoczesna koncepcję sformułował Baruch Spinoza…

Najważniejsza potrzebna modyfikacja to uświadomienie sobie, że Wszechświat dokonuje diametralnych przemian.. może np. zapewne istnieć „chwilowo” jedynie w postaci „zapisu kodowego” . Tak rozumiany twór może (tak jak i pojedynczy człowiek) obmyśleć swoje cele.. Nie popadamy więc w pułapkę: „.. a kto wyznaczył cele dla istoty boskiej”… i wyżej wspomniany …”regres”. ~ Andrew Wader

Jedyny możliwy sposób definiowania ptaka.

petrucchio napisał:

> Widocznie coś przeoczyłem, bo naprawdę żadnej definicji nie zauważyłem. Powtórz

> ją tutaj w zwięzłej postaci, bez komentarza na 100 linijek i kolorowych ilustr

> acji. Czyli co? X jest ptakiem, jeśli…

Nie mam nic ponadto do powiedzenia ,no chyba ze powklejasz spowrotem co powycinales, oraz to sposd linkow, ktore dostales (sa to linki do postow na tym forum o definiowaniu wlasnie; na przykladzie pompy do produkcji ATP[wstaw sobie w miejsce pompy ptactwo]).

Nastepnie sie do tego donies, oraz napisz dlaczego nie zgadzasz sie z powszechym, podręcznikowym, sposobem definiowania, a ja ci wowczas napisze na podstawie KLADYSTYCZNYCH zasad definiowania, ktore sie opierają na powszecnie przyjetych zasadach definiowania, poprzez szukanie DESYGNATOW w postaci plezjomorfi itd..W ten sposów stwierdzono,że Petrucchio to:eukariont, strunowiec,kregowiec, naczelny, h.sapiens ,a nie gołąb.

POD LINKIEM JEST NAPISANE NA JAKICH POWSZECHNIE PRZYJĘTYCH ZASADACH OPARTE JEST DEFINIOWANIE.

forum.gazeta.pl/forum/w,32,127659952,127659952,Lameszowogia_i_woynologia_definiowanie_desygnaty.html

W KLADYSTYCE DEFINIOWANIE OPIERA SIĘ NA SZUKANIU CORAZ WIĘKSZYCH PODOBIEŃSTW. ZAWĘZONE ZBIORY LĄCZĄCE NAJWIĘCEJ PODOBIEŃSTW (DESYGTANÓW) DEFINIUJE SIĘ JAKO ODRĘPBNE JEDNOSTKI SYSTEMATYCZNE.

http://bioslawek.files.wordpress.com/2011/08/mnmnmnmnm.png?w=664

Czyli polega to na tak długim porownywaniu i korelowaniu ze sobą roznych podobieństw iz zbiory największych podobieństw można definiować jako odrębne jednostki systematyczne. Ten sposób definiowania istot zywych sprawdza się już od Lineusza i kladystyka tylko go powierdza. Pokazuje on, ze biosfera nigdy nie miała charakteru ciagłosci morfologicznej [o czym własnie napisał Dobrzański]. I na takich włąśnie zasadach może się wylącznie opierać DEFINICJA PTRAKA (czy czegokolwiek), Piotra czy gołębia ! Co ponadto, to wykraczanie poza granice mozliwości ludzkiego poznania i metody naukowej, więc nikt nie ma obowiązku odpowiadać ci na te naiwne pytania.


Raising the bar-Błąd ten robi się zawsze, gdy się żąda od swego oponenta coraz mocniejszych dowodów na coś, podnosząc wciąż poprzeczkę i wymagania argumentacyjne, mimo że oponent wciąż dostarcza mu dowodów, których on wcześniej żądał. Wybieg ten jest czystą socjotechniką i ma zniechęcić oponenta od uzasadniania swego stanowiska, ponieważ nikt nie jest w stanie dostarczać dowodów na coś w nieskończonośćJeśli kiedykolwiek natrafisz na sytuację, w której sceptyk otrzyma od ciebie argument, jakiego oczekiwał, a mimo to nie uzna go za wystarczający i będzie wymyślał coraz bardziej rygorystyczne warunki dla „być albo nie być” tego argumentu, zastopuj i zwróć mu uwagę na to, że popełnia on błąd logiczny raising the bar. Możesz wtedy wycofać się z dyskusji, bez narażenia się na zarzut nieuzasadnienia swego stanowiska, ponieważ twój oponent popełnił w swej argumentacji błąd logiczny.

http://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/c/c0/Clado.JPG/310px-Clado.JPG

Odnośnie ptactwa, to przekladajac to na jezyk kladystyki, czy raczej systematyki-mozna ustalić, jaka jest pozycja systematyczna roznych grup ptakow i jakie istnieja dowody MATERIALNE na ich ewentualene filogenetyczne powiązania. Tak się własnie definiuje-poslugujac sie ksiazkami do logikii i metodologii,a nie piotrologią (czy lameszologią).

http://www.birdwatching.pl/userfiles/image/Ptaki_szponiaste_Influence.jpg

http://www.lamus.pl/shop_2006/_photo/9868.jpg

http://www.psy.pl/files/(wl2YhKjUcGJc65tVnmyd11htirKSXs2EZp9xm1uqnJaee2eNZlRc4ZtWn71nnGlsQ6mYWpaAXaNvZU_i0YqGhao)/pl/myspaceblogi/94/181/177260893.jpg

http://www.psyimy.pl/UserFiles/Image/Artykuly/c.jpg

http://bioslawek.files.wordpress.com/2011/08/rc3b3c5bcnorodnoc59bc487-w-obrc499bie-populacji-czc582owieka-wspc3b3c582czesnego3.png?w=800

Re: Można podjąć już zabawę-została zdefiniowana

Okazuje się, że większość trudności związanych z prezentację koncepcji equimerec została już kiedyś przeze mnie rozwiązana. Otóż całość potrzebnych danych jest przedstawiona na stronie learning.orangespace.pl/equimerecunit.htm

W tych okolicznościach mogę wreszcie sprecyzować na czym miałaby polegać „wspólna zabawa” dotycząca owego „chipu świadomości”.

Otóż w czasach pracy nad modelem owej elementarnej „jednostki” .. odnajdowanej na różnych poziomach obwodów neuronalnych … potrzebny było nam do tego celu jakiś „obiektowy język programowania” Takim językiem było LOGO .. Nie wiem, ale zapewne współcześnie nikt już nie zna tego języka, a jego translatory chyba nie istnieją ???

Otóż byłoby możliwe aby odtworzyć.. „komputerową symulację obwodów neuronalnych typu equimerec unit ” wykonaną przez nas w języku LOGO .. w jakimś innym – używanym współcześnie języku komputerowym …

Po co ta zabawa ? Otóż wydaje mi się, że jest ważne aby „możliwie namacalnie” .. wykazywać osobom zajmującym się A.I., symulowaniem pracy mózgu, robotyką.. czym jest

„wyobrażenie” – „obraz mentalny”.

Dlaczego to takie ważne ? Otóż przede wszystkim chodzi o wyprostowanie uproszczenia polegającego na przekonaniu, że w układach typu perceptron, zdolnych do percepcji .. do klasyfikowania… do zaklasyfikowania ..jako poszukiwany cel .. na ogół cel ataku .. może zachodzić proces intelektualny .. poszukiwania rozwiązania złożonego problemu..

Mózg ludzki wpierw „ustanawia (symuluje, modeluje) teatr wydarzeń” w postaci „uruchomienia” – jednocześnie – kilku wyobrażeń .. po czym dokonuje na nich „operacji”. Najprostsza z takich operacji polega na poszukiwaniu „ścieżki przejścia” od sytuacji aktualnej ( percypowanej) do sytuacji pożądanej ( wyobrażanej sobie…)

Prócz lepszego rozumienia na czym polega „sięgnięcie do pamięci” .. na czym polega unaocznienie sobie widzianego kiedyś obiektu .. przybliżamy się przy pomocy modelu „equimerec” .. do możności rozważenia .. dodatkowych procesów – innych niż proste „przełączeniowe” ( takie jak w perceptronie, takie nawet – „ jak w wnętrzu equimerec unit „) które są zapewne „nałożone” ( uruchomione) w tej strukturze która realizuje dany obraz mentalny …

Roger Penrose twierdził, że takim nałożonym procesem .. są zjawiska kwantowe ( koherencje i dekoherencje) zachodzące w mikrotubulach neuronów..

Można sobie wyobrazić .. inne „procesy nałożone” .. odpowiedzialne za to, iż jak przypominamy sobie coś.. gdy śnimy .. to widzimy .. kolorowe, „niejako żywe” obrazki ..

Mózg nam je nie tylko wybrał z tysięcy innych możliwych .. ale nam je „unaocznił”…

Zapraszam do zabawy na serio .. bo equimerec.. jest co prawda tylko „little toy” … ale jest precyzyjnie zdefiniowany .. ~ Andrew Wader

Re: Jeszcze o „korzeniach” etyki nakazowej …

P.T. „facet123” napisał wg mnie świetne resume .. Pragnę jeszcze dodać tu kilka uwag odnośnie owych źródeł, na które powołuje się B-14. Otóż nie wiem ile wierzących katolików czyta Stary Testament (ST) i Nowy Testament (NT). Osoby powołujące się na {ST i NT} po uważnej lekturze mogły by popaść w zadumę i zwątpienie .. odnośnie konsekwencji, i zborności osoby wytyczającej zasady etyczne w {ST}. W pewnym tekście cytowałem wynik rozmyślań niejakiego Harolda Blooma – na ten temat. Podałem tam następujące linki.:

3. ‚Jesus and Yahweh: The Names Divine’

[ www.amazon.com/Jesus-Yahweh-Divine-Harold-Bloom/dp/1573223220 ]

[ www.npr.org/templates/story/story.php?storyId=5048309 ]

4. Michael Kress, Interview with Harold Bloom sub title:

‚Cons Who Rule a Ruined World’ – on the subject of his book Jesus and Yahweh

[ www.beliefnet.com/story/180/story_18004_1.html ]

W owym tekście cytując Harolda Blooma pisałem.:

{ …. Harold Bloom nie jest ateistą, z nikim nie walczy. On jedynie uprzejmie prosi aby uważnie przeczytać Stary i Nowy Testament i nie przymykać w trakcie lektury oczu, nie wypierać z umysłu tego co jest tam napisane…. Przytoczę fragmenty wywiadu jakie Harold Bloom autor udzielił na temat swojej książki (3,4):

[ „… Jahwe z pewnością nie sprawia wrażenia sympatycznej postaci …”

„… Jahwe był i jest najbardziej niesamowitym uosobieniem Boga, jaki rodzaj ludzki ośmielił

się stworzyć. Wcześnie zaczął swą karierę jako król-wojownik ludu, który nazywamy

Izraelem. Zarówno wczesny jak i późny Jahwe ma żywiołową osobowość i tak złożony

charakter, że zrozumienie go w pełni jest niemożliwe…”

„… Być może nie powinienem używać w tym zdaniu słowa „Bóg”, gdyż nawet Szekspir nie

wymyślił postaci o osobowości bogatszej w sprzeczności …”

– Wskazuje pan też inną jego cechę – psotność, skłonność do igraszek – która ma dla pana

swój urok…

„… Tak, ma on w sobie coś z figlarza. Ale jednocześnie jest szalony, gdy prowadzi tłum

Izraelitów podczas tej groteskowej, obłąkańczej 4O-letniej wędrówki przez pustynię,

chodząc tam i z powrotem. Staje się coraz bardziej szalony, a ci wszyscy biedacy razem

z nim…”

„… Jahwe jest ludzkim, aż nazbyt ludzkim Bogiem – i budzi lęk. Jest porywczy, trudny,

nieprzewidywalny, i sam jak gdyby nie do końca zdaje sobie sprawę z tego, co robi.

Próbuję w tej książce znaleźć trudną, zawiłą ścieżkę do czegoś, co można by nazwać

psychologią Jahwe. I pamiętam przy tym cudowne zdanie Franza Kafki, że „my jesteśmy

jedną z myśli Boga, gdy miał zły dzień””

„.. A co do Jezusa – nie istnieje jeden Jezus. Jest całe mnóstwo Jezusów. Tu, w USA, wydaje

mi się, że każdy, kto się uważa za chrześcijanina, ma swego własnego Jezusa. Również

każdy uczony, biorący udział w tym obłędnym, godnym współczucia poszukiwaniu

historycznego Jezusa, zawsze prezentuje – jak w krzywym zwierciadle – zniekształcony

obraz samego siebie …”

„… Jezus ewangelisty Marka, Hamlet czy Don Kichot należą do najpoważniejszych

konkurentów Jahwe. Innym konkurentem jest Odyseusz Homera przeobrażony w Ulissesa

którego historia poszukiwania i utonięcia zmusza pielgrzyma Dantego do milczenia …”

– Wspomina pan w książce, że Jahwe – z powodu wielkiej dysproporcji liczbowej między

Żydami a muzułmanami – istnieje dziś nadal głównie pod postacią muzułmańskiego

Allaha.

„… To najbliższe, co mamy, jako że chrześcijański Bóg Ojciec nie jest nawet bladym cieniem

Jahwe. To dziwna ironia losu, że Allah, taki jakim ukazuje go Koran, ma, ogólnie biorąc,

najwięcej wspólnych cech z dawnym Jahwe, chociaż nie jest bynajmniej identyczny z nim…”

– Jakie to wspólne cechy?

„.. Pełnia władzy i wymaganie totalnego posłuszeństwa. Proszę pamiętać, że słowo „islam”

znaczy „zupełne poddanie się woli Boga”. Muzułmanin – to ktoś. kto w pełni poddaje się

domniemanej Bożej woli …”

– Wspomina pan, że jest pan bliski gnostycyzmowi. Czym on jest i dlaczego pana pociąga?

„.. To wiara, że najlepsza, najdawniejsza, najskrytsza cząstka człowieka nie należy do

stworzonego świata, lecz jest cząstką prawdziwej boskości. Poza tym tchnieniem, tą iskrą

bożą ukrytą gdzieś głęboko w nas, do której trudno dotrzeć, wszystkim co pozostało z

boskości jest dobry Bóg. który został wygnany lub sam wyemigrował gdzieś daleko, poza

granice naszego wszechświata, i nie może nawiązać kontaktu z nami ani też my z Nim, z

Nią, czy jakkolwiek inaczej zechcemy Go nazwać. A bogowie tego świata – czy to Jezus,

Jehowa, Jahwe, Allah, Bóg Ojciec, Duch Święty (który nawiasem mówiąc w ogóle nie

występuje w hebrajskiej Biblii, lecz jest dziwnym produktem z importu) – to szarlatani,

którzy sprawują władzę na ruinach świata…”]

Ile to autorytarnych rządów, a nawet konserwatywnych partii politycznych, próbujących zabrać obywatelom ich prawa odwołuję się do postaci omówionych przez naszego Harolda. … }

Tak więc jeśli powoływać się na źródła zaleceń etycznych to trzeba sobie uświadamiać ową psychologię … postaci które te zalecenia sformułowały. ~ Andrew Wader