Re: Ratunkiem – bony dolarowe banku PKO jak w PRL

Niekonwencjonalny sposób na ratowanie Unii przedstawiają dzisiaj w Gaz. Wyb. Janusz Jankowiak iMarcin Wężyk. Ten ciekawy artykuł jest dostępny pod.:

wyborcza.biz/biznes/1,101562,10656785,Patent_rodem_z_PRL_moze_uratowac_Unie.html

Aby zachęcić do przeczytania przytaczam fragment.:

[„… W ogarniętej kryzysem Unii priorytetem pozostaje stabilność strefy euro. Może warto sięgnąć po rozwiązanie dotychczas nierozważane – system waluty wewnętrznej w krajach niewypłacalnych. Podobne rozwiązanie było testowane u nas w czasach PRL

Sytuacja w strefie euro wyraźnie wymyka się spod kontroli. Już nie tylko kraje „peryferyjne”, z dużym długiem publicznym i o niskiej konkurencyjności, cierpią z powodu spadku zaufania. Problem przenosi się na „twarde jądro” Unii. Awersja do ryzyka i spadek cen długu sprawiają, że teraz już w zasadzie wszystkie kraje strefy, jedynie poza Niemcami, mogą zostać uznane za zagrożone ryzykiem niewypłacalności. Każdy może powtórzyć kazus Grecji. Włochy znalazły się już bardzo blisko przekroczenia tej granicy. Po rosnących spredach między niemieckimi Bunds a dziesięciolatkami francuskimi, austriackimi, belgijskimi, fińskimi, holenderskimi widać, że w tarapaty wpadną lada chwila kolejne kraje strefy euro. Hiszpania, do niedawna dobrze wyceniana, wróciła tam, skąd ruszała przed wdrożeniem kosztownego programu dostosowawczego. Zaproponowane pod koniec października sposoby lewarowania EFSF są nie tylko nieskuteczne, ale też potencjalnie niebezpieczne, bo instrumenty, po które trzeba będzie sięgnąć, by zwiększyć potencjał Funduszu, bardzo przypominają CDS czy CDO.

W PRL władza emitowała „bony towarowe banku PEKAO” (zdjęcie dolne) o nominalnym parytecie wobec dolarów, legalnie wymienialne na dewizy tylko w jedną stronę (tzw. wymienialność wewnętrzna) i o cenie rynkowej znacząco odbiegającej od parytetu. Za bony można było kupować towary powszechnie niedostępne w sieciach handlowych, np. w Peweksie (zdjęcie u góry). Partia wyprodukowała więc własną, domową wersję dolarów i marek niewymienialnych poza Polską, ale o realnej sile nabywczej i prawdziwej cenie odbiegającej od nominału w kraju.

* Janusz Jankowiak jest głównym ekonomistą Polskiej Rady Biznesu

* Marcin Wężyk jest bankierem inwestycyjnym z wieloletnim doświadczeniem w kraju i za granicą, zarządza funduszem privat equity o nazwie Serpent …”]

Przytoczył … pod rozwagę … ~ Andrew Wader

Re: euro i NAFTA

> to chyba swiadczy o tym,ze pomysl Amerykanow byl bardzo dobry

> a pomysl Europejczykow bardzo zly

To zależy z jakiej perspektywy na to patrzeć. Samodzielność lokalnych rządów ma dobre i złe strony. Poza tym warunki w obu strafach są różne – choćby ilość stron.

Dlaczego nie przeludnili Afryki?

petrucchio napisał:

> Nie ma w tym nic dziwnego. Od czasu głównej migracji _H. sapiens_ poza Afrykę n

> ie było żadnych interglacjałów aż do nastania holocenu. Dopiero wtedy dzięki zm

> ianom klimatycznym powstały dobre warunki do pionierskiej kolonizacji ogromnych

> obszarów Eurazji i Nowego Świata, co zapewne stymulowało pomysłowość i wynalaz

> czość ludzką. Zlodowacenie skończyło się 12 500 lat temu i był to istotny impul

> s sprzyjający postępowi. Gospodarka neolityczna rozwinęła się bardzo szybko i p

> rawie jednocześnie w kilku miejscach — np. region Żyznego Półksiężyca…..

Dobra, dobra- o tym, to ja sobie mogę poczytać w kazdej ściądze dla licealistów.

1) Dlaczego migracja z Afryki nastapila tak pózno?

2)Dlaczego nastąpila tak wcześnie, ponieważszczątki.h.dmanisi są datowane na 1 600 000 lat.

3) Afryka była przyjazna pasterstwu, rolnictwu itd. Dlaczego nie przeludnili Afryki?

4)Dlaczego nie przeludnili Afryki i nie wyemigrowali z niej setki tysięcy lat wcześniej i nie przeludnili świata?

Epoka lodowcowa, która miala się zacząć 1,8 ml lat temu i trwać do 12 000 lat temu była przeplatana długimi okresami ciepła i dobrego klimatu sptrzyjającego kolonizacji. Duże ssaki dawały dostarczały pozywienia-z resztą się sądzi,ze ludzie je też wybili.

5)Dlaczego w Afryce nie stworzono cywilizacji?

Myśl dalej Petrucchio.

dobranoc.

Re: zacieta płyta.

noveyy777 napisał:

> Ależ to wszystko „poznawcze”! Przez 2 000 000 lat nie mozna było tego osiągnąć

> w przeciągu ostatnich (plus minus) 5 000 lat zaawansowane cywilizacje wrosly,

> jak grzyby po deszczu. Hehe,….Bardzo to dziwne, ze az 2 000 000 lat ludzie m

> usieli kumulować swoją wiedzę,a pozniej zabrali ja do Egiptu i Meksyku….

Nie ma w tym nic dziwnego. Od czasu głównej migracji _H. sapiens_ poza Afrykę nie było żadnych interglacjałów aż do nastania holocenu. Dopiero wtedy dzięki zmianom klimatycznym powstały dobre warunki do pionierskiej kolonizacji ogromnych obszarów Eurazji i Nowego Świata, co zapewne stymulowało pomysłowość i wynalazczość ludzką. Zlodowacenie skończyło się 12 500 lat temu i był to istotny impuls sprzyjający postępowi. Gospodarka neolityczna rozwinęła się bardzo szybko i prawie jednocześnie w kilku miejscach — np. region Żyznego Półksiężyca, Azja Południowo-Wschodnia, Mezoameryka, choć oczywiście nie wszędzie, bo nie ma żadnych „praw historycznych” zmuszających wszystkie kultury ludzkie do rozwoju w tym samym kierunku i w tym samym tempie. Na przykład pismo powstało we wszystkich wspomnianych wyżej centrach cywilizacji, ale bynajmniej nie w tym samym czasie, ale w odstępach wielusetletnich. To samo dotyczy piramid. Pierwsze kamienne piramidy Olmeków powstały prawie półtora tysiąca lat później niż egipskie. Największe zbudowano w czasie, kiedy Egipt faraonów już od dawna nie istniał.



M[—-]mmm!

Re: Przeludnienie.

noveyy777 napisał:

> > Mistrzostwo świata w naciąganiu argumentacji 😉

> >

>

> Ciekawe dolaczego? Poza tym zaczynasz atakować personalnie-pamietaj,że mamy mod

> eratora, a nad nim też są jeszcze moderatorzy:).

Nonsens. Zarzut naciągania argumentacji nie jest atakiem personalnym. Spytaj moderatorów.



M[—-]mmm!

Czy wy wiecie, co to model teoretyczny zjawisjka?

europitek napisał:

> > Jeśli nawet obliczenia Diamonda są rzetelne, to dotyczą kolonizacji *nowe

> go obs

> > zaru*. Wzrost populacji jest wykładniczy tylko w fazie początkowej,

>

> Oto cytat z podręcznika J. Z. Holzera „Demografia”, s. 334 (PWE, 1994):

> „Przyjęcie hipotezy o rozoju ludnosci według funkcji wykładniczej jest równozn

> aczne z przyjęciem założenia wzrostu liczby ludności według postępu geometryczn

> ego. Przy czym współczynnik przyrostu naturalnego jest jedynym parametrem chara

> kteryzującym ów wzrost.

> Praktyczne znaczenie tego modelu jest dość ograniczone ze względu na nierealno

> ść założenia stałego poziomu przyrostu naturalnego w dłuższym okresie w konkret

> nej populacji. Dla krótkich okresów założenie takie może być zupełnie logiczne

> i możliwe do przyjęcia.”

To jest ogólnikowe twierdzenie, a nie żadna rzetelna definicja zjawiska. Niczego takiego w rzeczywistości nie obserwujemy. A wręcz przeciwnie, a na jednostkowych przypadkach nie wolno uogolniać. Poza tym powołujesz się na jedną z luznych hipotez, a twierdzeń na ten temat jest wiele. Popełniasz więc błąd logiczny, ponieważ dobierasz tendencyjny przykład usiłując dowodzić tezą, która sama domaga się uzasadnienia.

> Jako przykład takiego „krótkiego okresu” Holzer podaje lata 1948-1958 w Polsce.

Przykład ze zlej analogii, a rozciąganie tego na całość i używanie do popierania swojej argumentacji jest wyżej opisanym błędem logicznym.

10Autor powołuje się na zjawisko z przeciągu 10 lat, a w przypadku początku kolonizacji Australii mamy do czynienia rzekomo z 10 000 lat, natomiast w przypadku Australii 50 000 lat. Początki ludności w Afryce, to rzekomo 2 000 000. O czym my tutaj mówimy Europitek?

> Nierealność tego modelu w odniesieniu do Clovisów wynika również z dodatkowych

> założń zrobionych przez Diamonda, a do czego potrzebne mu były pokolenia (co 20

> lat) to już jego tajemnica.

Żeby stawiać takie twierdzenia nalezy wiedzieć o czym się pisze. Ty nawet nie zajrzaleś do jego ksiązki, a już negujesz. Wiem, ponieważ jakbyś zajrzał to byś mnie nie prosil o cytaty. A ja wlasnie chcę,żebyś zajrzał!

20 lat na pokolenie, to bardzo rzetelne założenie, ponieważ ludzie mogą się już w wieku 14 lat rozmnażać, a przyparci do muru już w tym wieku nabierają niezbędnego doświadczenia. Można by tutaj dyskutować o średniej liczbie dzieci dochowywanych do wieku rozrodczego.

4 dzieciaki to nie jest złe założenie, ponieważ jedni mogli dochować jedno inni pięcioro, jeszcze inni czworo. Tutaj chodzi o ŚREDNIĄ.. Ale OK można tą średnią zredukować do trzech, alb nawet dwójki dzieci. Pamiętaj,że przy założeniach Diamonda wystarczyło 380 lat na to,żeby wyodrębniła się 10 000 000 populacja z grupy 100 osób. Więc dajmy na to poświęćmy ta to 500 lat i mamy jeszcze 500 lat na to,żeby przodkowie Indian wybili megafaunę amerykańską, a jeszcze (według waszych pomysłów) 9500 lat ta to, żeby przeludnili Ameryki do tego stopnia, żeby po przybyciu Europejczyków stojąc na lądzie jeden obok drugiego i jeden na drugim ci najwyżej stojący głowami dotykami księżyca!

Jeżeli chcesz zakwestionować argument DEMOGRAFICZNY, to zaproponuj próg ekologiczny, który trzymałby populację Indian w rydzach do tego stopnia,że ta po przybyciu Europejczyków liczyła TYLKO 5 000 000. O Australii już nie wspomnę-a szerzej napisałem o tym w swoim poście.

usenet.gazeta.pl/usenet/0,47943.html?group=pl.sci.biologia&tid=1033754&pid=1033754&MID=%3Cj7i13r%24sie%241%40inews.gazeta.pl%3E

pozdrawiam.

Re: Szczęściarz ciebie, noveyy :-(

noveyy777 napisał:

> Przecież ja nie zakładam żadnych nowych wątków antyewolucyjnych, to artykuł z r

> acjonalisty.pl, który wrzuciłem na forum. Poza tym nie interesują mnie twoje op

> inie, zwłaszcza, jak nie wiesz co to artykuł z racjonalisty.pl (już ci kiedyś p

> isałem idz na policję:)).

Zrozum człowieku, że ŁAMIESZ PRAWO. A konkretnie ustawę o prawach autorskich. Racjonalista.pl zamieścił artykuł z Serwisu CORDIS, który wymaga:

Except where otherwise stated, downloading and reproduction, for personal use or for further non-commercial or commercial dissemination, of documents or information available on the CORDIS website are authorised subject to the condition that due acknowledgement is given as follows:

to the appropriate copyright holder:

© European Union [EU agency or other decentralised organisation], [year(s)]

and to the source: CORDIS, cordis.europa.eu/

Przetłumaczyć ci, czy dalej nie kumasz?

A co do policji to spoko, sama cię znajdzie.

Kornel



„Kornel: moje podróże”

Re: Szczęściaż z ciebie, noveyy :-(

kornel-1 napisał:

> Szczęściarz z ciebie noveyy, że nie jestem nowym AESem na forum. Twój post nie

> wisiałby nawet godziny na tym forum. I to nie dlatego, że skłamałeś …

Przecież ja nie zakładam żadnych nowych wątków antyewolucyjnych, to artykuł z racjonalisty.pl, który wrzuciłem na forum. Poza tym nie interesują mnie twoje opinie, zwłaszcza, jak nie wiesz co to artykuł z racjonalisty.pl (już ci kiedyś pisałem idz na policję:)).

Czy ty w ogóle rozumiesz?

petrucchio napisał:

> noveyy777 napisał:

>

> > A ja już miałem nadzieję,że wytrwasz w postanowieniu. Gdzie ja przyznałem

> ,że nie znam

> > argumentacji Lonninga? Ja mam kilka jego artykułów z tym wywiad, o którym

> ci napisałem.

>

> Wywiad to nie artykuł naukowy. Nie odzywałbym się, gdybyś nie zachęcał mnie do

> dyskusji. Ale żeby dyskutować, trzeba mieć o czym. Domagałeś się, żebym obalił

> argumenty Lönniga, ale nawet nie sprecyzowałeś, jakie.

Sprecyzowałem i dokładnie opisałem. On na podstawie wyników związanych z hodowlą mutacyjną sformułował swoje prawo. Rozumiesz teraz?

>”Prawo powtarzalnej zmie

> nności” nie jest żadnym argumentem, bo nie jest faktem naukowym, tylko próbą sf

> ormułowania pewnej hipotezy w bardzo nieformalny sposób.

Co to ma znaczyć?

>Nawiasem mówiąc, poza

> samym Lönnigiem żaden biolog nie wspomina o tym prawie ..

Bo to on je sformułował. Ważne,że żaden biolog na podstawie wyników badań w hodowli mutacyjnej ich nie podważył.

> Natomiast osławiony artykuł Lönniga w piśmie recenzowanym (choć nie z wysokiej

> półki), gdzie raz wspomniany jest ID, a bibliografia składa się w połowie z pis

> m kreacjonistycznych (żeby nie przegapić sposobności ich zacytowania), faktyczn

> ie zawiera pewną argumentację na rzecz ID; po prostu ciekaw byłem, czy ją znasz

> (ja znam, ale nie jestem niczyim korepetytorem, więc nie będę …

O jakim artykule teraz piszesz, ja już przestaje ogarniać, jakie tezy obowiązują w dyskusji z tobą? On napisał wiele. A z tym korepetytorem, to się nie ośmieszaj, bo masz takie pojęcie o biologii, jak ja o poezji Różewicza. Wasza coraz bardziej skuteczna replikatorowatość:)

Mam pytanie: czy ty w ogóle rozumiesz sens pojęcia: prawo powtarzalnej zmienności? Jak rozumiesz to pojęcie? Możesz mi napisać? Bo ja nie wiem,czy w ogóle jest sens z tobą dyskutować, ponieważ ty piszesz zupełnie nie na temat!

pozdrawiam.

Re: Złamał abstynencję.

noveyy777 napisał:

> A ja już miałem nadzieję,że wytrwasz w postanowieniu. Gdzie ja przyznałem,że nie znam

> argumentacji Lonninga? Ja mam kilka jego artykułów z tym wywiad, o którym ci napisałem.

Wywiad to nie artykuł naukowy. Nie odzywałbym się, gdybyś nie zachęcał mnie do dyskusji. Ale żeby dyskutować, trzeba mieć o czym. Domagałeś się, żebym obalił argumenty Lönniga, ale nawet nie sprecyzowałeś, jakie. „Prawo powtarzalnej zmienności” nie jest żadnym argumentem, bo nie jest faktem naukowym, tylko próbą sformułowania pewnej hipotezy w bardzo nieformalny sposób. Nawiasem mówiąc, poza samym Lönnigiem żaden biolog nie wspomina o tym prawie (i nic dziwnego, bo artykuł, w którym zostało ono sformułowane, pojawił się w praktycznie nieosiągalnym zbiorku wydanym w Indiach przez jakieś dziwne i już nie istniejące wydawnictwo; zapewne nie przeszłoby przez recenzję wydawniczą w poważnym piśmie). Jedyne wzmianki o nim można znaleźć na stronach kreacjonistycznych cytujących Lönniga i oczywiście uznających prawo powtarzalnej zmienności za pewnik, którego nawet nie trzeba dowodzić.

Natomiast osławiony artykuł Lönniga w piśmie recenzowanym (choć nie z wysokiej półki), gdzie raz wspomniany jest ID, a bibliografia składa się w połowie z pism kreacjonistycznych (żeby nie przegapić sposobności ich zacytowania), faktycznie zawiera pewną argumentację na rzecz ID; po prostu ciekaw byłem, czy ją znasz (ja znam, ale nie jestem niczyim korepetytorem, więc nie będę ci jej streszczał). A jeśli nie czytałeś tych publikacji, to dlaczego właściwie wierzysz Lönnigowi? Wywiad cię przekonał? ;-).

Doceniam dobre słowo. Niedostatki dobrych manier są często skutkiem bezosobowego kontaktu przez Internet. Nie znam cię osobiście i być może szkoda. Wypicie gdzieś jakiegoś piwa pewnie by pomogło. Skoro jednak wolisz pozostać anonimem, to przynajmniej nie nadużywaj tego przywileju, naruszając przy każdej okazji moje prawo do anonimowości (przynajmniej względnej)

Re: Pan Bóg czy przypadkowa selekcja?

noveyy777 napisał:

> Dobór naturalny ma charakter konserwujący: oczyszcza pulę genową z niekorzystny

> ch mutacji, przez co zabezpiecza populację przed chorobami genetycznymi.

Niekorzystne z jednego powodu mogą być korzystne z innego lub nie odgrywające na tle innych znacząco wpływającej na przetrwanie roli. Poza tym niekorzystne w jednym środowisku mogą być korzystne w innym.

> Mutanty umierają szybko

Znacząca większość umiera szybko. Ale nie wszystkie.

> Poniżej kilka zdjęć zmutowanych muszek owocowych

Proponowałbym Ci także kilka zdjęć ludzi innych ras. Pochodzący od jednego Adama, zmutowani, nie umarli szybko i dla specyficznych warunków środowiskowych wykształcili cechy ułatwiające im pobyt tam. A także ludzi dotkniętych chorobami genetycznymi, u których negatywne skutki mutacji ujawniają się dopiero wtedy, gdy zmutowane geny spotykały się w określonej konfiguracji.

Część ludzkiej populacji jest np. odporna na zarażenie HIV.

> A więc doświadczenia nie potwierdziły założeń neodarwinistów.

To niemożliwe, by wszystkie doświadczenie to potwierdzały, bo przecież są mutacje korzystne i niekorzystne. Wie to nawet dziecko po szkole podstawowej. Wystarczy, że niektóre doświadczenia potwierdzą to.

> Ideę doboru natur

> alnego (pozytywnej selekcji), który to bazując na przypadkowej zmienności mutac

> yjnej, poprzez kumulowanie drobnych korzystnych zmian, między bajki można włoży

> ć.

Nikt Ci nie zabrania wkładać tego między bajki. Na Twojej półce będą to ST i NT. Jesteśmy wolnymi ludźmi i jeśli ktoś jest odporny na myślenie logiczne (ewolucyjne odchylenie) to nie da się go zmienić. Ale bądź spokojny, jesteśmy tolerancyjni i pozwolimy Ci tak zmutowanemu egzystować pomiędzy nami.

> Oczywiście przeciwko takim poglądom neodarwinistów istnieje lawina innych argum

> entów. Choćby taki, że sieci genetyczne mają charakter nieredukowalnie złożonyc

> h systemów i nie mogły powstawać poprzez dodawanie kolejnych genów.

Fascynujące założenie. A jak to udowodniono? 🙂

> Najczęściej znokautowanie (wyeliminowanie drogą biotechnologicznych manipulacji

> ) jednego genu z takiej sieci powoduje efekt letalny (śmiertelny) lub w ‚najlep

> szym’ przypadku efekt ciężkiego kalectwa.

Czasami. Wirusy i bakterie nabywają nowe geny i ani nie są przez to bardziej kalekie ani śmiertelne. Raczej jest odwrotnie – stają się odporniejsze na leki wymyślane przez człowieka.

> Genetycy ostatnimi czasami zaczęli podważać model tzw. ‚Selekcyjnego wymiatani

> a’, na którym to modelu opiera się idea doboru kumulatywnego (np. cała książka

> Richarda Dawkinsa ‚Ślepy Zegarmistrz’).

Na szczęście tylko niektórzy katoliccy genetycy. Cóż, dogmat religijny jest silny. Część religiantów ginie (mutacja memetyczna niekorzystna) ale inna ich część, dzięki przystosowaniu do brutalnego środowiska, radzi sobie nieźle. Nasza nadzieja w złagodzeniu obyczajów, które zmniejszy pulę podlegających indoktrynacji dogmatami.

> „Europejscy i amerykańscy naukowcy podważają tradycyjne pojęcie ewolucji gatunk

> u ludzkiego.

Katoliccy. Zapomniałeś dodać.

> Przez ostatnie 35 lat genetycy za główny motor ewolucji gatunku lu

> dzkiego uznawali klasyczne zjawisko selekcyjnego wymiatania (ang. selective swe

> ep), kiedy to dochodzi do szybkiego rozprzestrzenienia się korzystnej mutacji g

> enetycznej w całej populacji ludzkiej. Jednak wyniki badania opublikowanego w c

> zasopiśmie Science sugerują, że takie wydarzenia mogły mieć miejsce sporadyczni

> e i nie wpłynęły w znaczący sposób na historię naszego gatunku.

Na ewolucję gatunku ludzkiego wpłynęła równoległa, obok genetycznej, ewolucja memetyczna. Poza tym człowiek okazał się drapieżnikiem, jakiego dotąd ziemskie życie nie znało, także – co jest ewenemetem – wobec samego siebie. Agresja wewnątrzgatunkowa, połączona ze stosunkowo dużą rozrodczością, bardzo mocno przyspieszyła selekcję nakierowaną na nosicielstwo memetyczne i rozwój technologii.

> Należy też przypomnieć,że niedawne odkrycia podważyły wyznawany latami pogląd d

> otyczący nabywania lekooporności. Zjawisko, które miało potwierdzać założenia n

> eodarwinistów, zamiast okazać się zjawiskiem opierającym się na tzw. ‚wyścigu z

> brojeń’ pomiędzy drobnoustrojami i ludzmi atakującymi je antybiotykami, okazało

> się być dostosowaniem w ramach normy reakcji na środowisko.

> Innymi słowy drobnoustroje posługiwały się tymi strategiami na długo zanim ludz

> ie pojawili się na Ziemi i wynalezli swoje leki!

Prątki gruźlicy były odporne na streptomycynę czy nie były?

> bioslawek.wordpress.com/2011/09/12/czy-nabywanie-opornosci-na-antybiotyki-i-pestycydy-dowodzi-makroewolucji/#more-290

> skroc.pl/4ac2

> „„Naukowcy z kanadyjskiego McMaster University wykazali, że lekoopo

> rność jest

> naturalnym zjawiskiem, które o wiele, wiele lat poprzedza zastosowanie

> antybiotyków w praktyce klinicznej. W artykule opublikowanym w Nature powołują

> się na przykład antybiotykooporności sprzed co najmniej 30 tys. lat.(…)”

Podróże w czasie? Niezłe SF. 😉

No i co z tym wiekiem Wszechświata, czyżby biblijna wersja nie była prawdziwa? Jeśli Biblię należy INTERPRETOWAĆ, bo nie wiadomo co w niej co oznacza, to oznacza dla nas tyle, że nic, co jest w takich księgach zapisane, nie może być dosłownie odczytywane. Wobec tego nie istnieje słowo boże.

Uśmierciłeś boga, novey, po raz kolejny. Logicznie i solidnie. Dziękuję za współpracę. Łatwo Ci to poszło. Widzisz, jak się postarasz, to i dobre materiały możesz zacytować. No bo chyba jest jasne, że jak cytujesz i nie zgłaszasz zastrzeżeń, to znaczy, że się z tym wszystkim zgadzasz, prawda? Dobra robota w „zbożnym” celu będzie przeze mnie zawsze doceniona.

Pozdrowienia dla głównego ateisty tego forum. 😀

BioPLasma locuta, causa finita

stefan4 napisał:

> To chyba zresztą da się przełożyć na ludzki język.

oczywiście – S. nie był niczym z tego, co mu się tu imputuje

> Ale po co ta cała ornitologia

może po to, żeby życie było barwniejsze

http://gify.magazynek.org/pictures/Zwierzęta/Ptaki/Koliber/023.gifhttp://gify.magazynek.org/pictures/Zwierzęta/Ptaki/Koliber/012.gifhttp://gify.magazynek.org/pictures/Zwierzęta/Ptaki/Koliber/054.gifhttp://gify.magazynek.org/pictures/Zwierzęta/Ptaki/Koliber/036.gif

(kto przeczyta 99,9999999999% suchych, nigdy przez nikogo poza autorem, no i może recenzentem, nie czytanych prac naukowych?)

a ja? proszę – dałem się po latach namówić na powtórną (i to dokładniejszą) lekturę S.

i czynię to teraz z prawdziwą przyjemnością

28 pazdziernika – pokaz dla odbiorcy E-Cat 1MW

>Jak rozumiem, on nie ma doktoratu honorowego, tylko papier, udający doktorat prawdziwy…

Mnie osobiscie czyjs tytul naukowy nie interesuje, tylko wyniki jego pracy.

>Ale to jest sprawa dla organów ścigania i może jeszcze dla kronik kryminalnych wieczorowych gazet.

Zalezy z jakiego punktu widzenia na to sie patrzy.

W Polsce osobnik po ukonczonych studiach, zada by go tytuowac panie inzynieze, panie magistrze.

Ten sam osobnik znalazlszy sie w innym kraju moze byc uzyteczny tylko jako taksowkarz, kelner lub kopiacy dolki na cmentarzu (takich inz. mialem okazje poznac) bo nic innego nie potrafi poza krytyka wszystkich i wszystkiego co go otacza.

W roznych krajach sa rozne kryteria wydawania dyplomow i nie zawsze moze byc sprawa dla organow scigania.

> Forum zatytułowane ,,Nauka” nie powinno się takimi sprawami zajmować. Nie wiem, po co,

> Panowie, licytujecie się na te renomy uczelni i angażujących się biznesmenów.

Tak to prawda.

> W fizyce nie rządzą autorytety, fizyka ma swoje kryteria odróżniania prawdy od blagi, tego się

> trzymajmy.

Dlatego zanim zaczniemy kogos potepiac, nalezaloby sie zastanowic czy dana osoba niema racji.

> Na razie wiemy tyle, że

· wynalazek pana Czerwonego nie został poddany sprawdzeniu przez niezależnych naukowców; nie wiadomo, czy naprawdę działa;

· nie została ogłoszona fizyczna zasada tego ew. działania;

· opowieści o nim, rozpowszechniane lub przynajmniej niedementowane przez wynalazcę, wydają się przeczyć znanym prawom fizyki.

Trzeba tez wziac pod uwage ze pan Rossi nie bedzie kladl naukowcom na tacy, wynikow swych wieloletnich badan. Oraz bez zabezpieczenia wlasnych interesow, dopuscic do przejecia tajnych informacji na ten temat przez konkurencje.

> Oznacza to w terminach bardziej dobitnych, że wynalazku nie ma, a co najmniej jeszcze nie ma, jest tylko huk prasowy.

Nie ma huku w glownym nurcie prasowym tak samo jak i w naukowym. Jest tylko zmasowany atak na tworce potencjalnego, nowego zrodla energii.

Na szczescie ma tez wielu swoich zwolennikow.

Za dwa dni tj. 28 Pazdziernika odbedzie sie prywatny pokaz dla potenjalnego nabywcy, 1MW energi cieplnej agregatu w Boloni we Wloszech.

Prywatny – bo tak sobie zyczy nabywca. Beda jednak obecne, zaproszone osoby swiata naukowego i prasy, wspierajace jego osiagniecia..

Nie sadze by Rossi, bezczelnie chcialby swego klijenta wykiwac, skoro chodzi mu o popularyzacje swego wynalazku w produkcji masowej.

Klijent, sam ma mozliwosc stwierdzic czy urzadzenie daje zapowiadane wyniki czy nie.

Rossi zas twierdzi ze w testach przygotowawczych, agregat pracuje tak jak powinien.

I jeszcze jedno.

Na pytanie jednego z rozmowcow, ile paliwa jest potrzebne do zasilania 1MW urzadzenia przez 6-sc miesiecy – Rossi odpowiada: 18 000grams wodoru

10 000 grams niklu

Mysle ze te podane ilosci zastepczego paliwa mowia same za siebie ile zanieczyszczen powietrza a takze kosztow transportu i skladowania mozna uniknac w porownaniu do wegla a nawet i gazu. I to wlasnie powinien byc temat dyskusji a nie, jakiej akademi dyplom ma ten inzynier.

> I jest bez znaczenia, kto kogo w przeszłości wyśmiewał, oraz jakiej akademii dyplom ma ten inżynier.

– Stefan

Przed kilku laty prasa polska podawala o wynalazku pewnego faceta, dotyczacego przetwarzania plastykowych odpadow w paliwo w urzadzeniu wielkosci kontenera.

I co? – nic na ten temat w Polsce wiecej nie slychac.

Za to w internecie znalazlem informacje ze kanadyjska firma produkuje i instaluje u klijentow

Niedomaganie „koncepcyjno – teoretyczne”

Ekonomiści i politycy przedyskutowali i proponowali wszystkie opisywane tutaj rozwiązania.

Mnie by ciekawiła wypowiedź profesjonalnych ekonomistów proponujących nowe rozwiązania sterowania wolnością gospodarczą. Jeśli ich tutaj nie ma to jako amatorzy, ale zainteresowani rezultatem, starajmy się zdefiniować, co nam dolega i wykryć, co ogranicza ekonomistów i polityków w znalezieniu nowych, skutecznych dróg rozwiązania.

Co społeczeństwom dziś dolega:

1. Mamy poczucie marnotrawstwa zasobów poprzez ekscesy pseudowolnego rynku. (Nadmierne środki na korumpowanie klasy politycznej, aby utrzymać monopolistyczną pozycję wielkich korporacji. Celowe obniżanie żywotności produktów w celu zwiększenia ich rotacji itp.)

2. Olbrzymie nierówności dochodów pomiędzy klasą średnią a elitą. Nierówności te powiększają się.

3. Transfer kapitałów, inwestycji, pracy do krajów poza cywilizacją zachodnią.

4. Kurczenie rynku a przez to i produkcji i zatrudnienia w krajach zachodnich. Dzieje się to poprzez import towarów i usług z innych stref politycznych.

Czy to są procesy niekorzystne? Zależy z czyjego punktu widzenia. Ogólnie dla postępu światowego, efektywności ekonomicznej, wyrównywania poziomów życia na kuli ziemskiej jest to niezwykle korzystne. To jest właśnie globalizacja. Jest to zgodne z ideami kapitalizmu, wolnego rynku, solidarności (braterstwa), równości wspartej demokracją.

Ale natychmiastowe wyrównanie poziomów życia na kuli ziemskiej tworzy niebezpieczeństwo, że ludzie tego nie zaakceptują. Przeniesienie produkcji tam, gdzie najtańsza siła robocza oznacza obniżenie poziomu życia tych, którzy oferują swą pracę po wyższych kosztach, czyli społeczeństw zachodnich. Jest to tym bardziej nie do przyjęcia, że oznacza wzrost zysków ponadnarodowych korporacji a więc i wyższe dochody elity sterującej tymi korporacjami. Jeśli klasa średnia i niższa ma się pogodzić z obniżeniem dochodów z powodu solidarności społecznej, to i niech prezesi banku dostosują swe wynagrodzenia do poziomu krajów najbiedniejszych.

Brak akceptacji objawić się może popularnością ruchów populistycznych (np. faszyzmu) co grozi wojnami zimnymi i gorącymi. A to także spowolni rozwój światowej gospodarki.

Dlaczego te zagadnienia nie są podejmowane przez ekonomistów i polityków?

Po pierwsze są, ale przez polityków – populistów. To oni domagają się protekcjonizmu, pohamowania emigracji, ograniczeń dla napływu kapitału itp.

Po drugie, nie są w wystarczającym stopniu, ze względu na poprawność polityczną.

Hasła oświeceniowe: Wolność (gospodarcza), Równość (ekonomiczna i prawna) i Braterstwo (solidarność społeczna), uzupełnione przez Bezpieczeństwo (wewnętrzne i zewnętrzne), są dzisiaj niepodważalne. Żaden polityk nie odważy się ich kwestionować. Obowiązuje ogólnopolityczna hipokryzja.

A jednak muszą one być podjęte w społecznej dyskusji ogólnoświatowej i zdefiniowane od nowa w epoce globalizacji. Trzeba otwarcie testować zdolność społeczeństw do rzeczywistego wyrównania nierówności w skali światowej. Trzeba przyznać, że jeszcze jakiś czas induskie dziewczęta zbierające liście herbaty darjeeling będą otrzymywały wynagrodzenie nieco mniejsze niż ich koledzy amerykańscy projektanci z Boeinga lub Lockheeda.

Przyszłość należy do ruchów politycznych, partii, które pierwsze zaproponują rozsądny kompromis, proporcje i regulacje w tym zakresie