Re: Ratunkiem – bony dolarowe banku PKO jak w PRL

Niekonwencjonalny sposób na ratowanie Unii przedstawiają dzisiaj w Gaz. Wyb. Janusz Jankowiak iMarcin Wężyk. Ten ciekawy artykuł jest dostępny pod.:

wyborcza.biz/biznes/1,101562,10656785,Patent_rodem_z_PRL_moze_uratowac_Unie.html

Aby zachęcić do przeczytania przytaczam fragment.:

[„… W ogarniętej kryzysem Unii priorytetem pozostaje stabilność strefy euro. Może warto sięgnąć po rozwiązanie dotychczas nierozważane – system waluty wewnętrznej w krajach niewypłacalnych. Podobne rozwiązanie było testowane u nas w czasach PRL

Sytuacja w strefie euro wyraźnie wymyka się spod kontroli. Już nie tylko kraje „peryferyjne”, z dużym długiem publicznym i o niskiej konkurencyjności, cierpią z powodu spadku zaufania. Problem przenosi się na „twarde jądro” Unii. Awersja do ryzyka i spadek cen długu sprawiają, że teraz już w zasadzie wszystkie kraje strefy, jedynie poza Niemcami, mogą zostać uznane za zagrożone ryzykiem niewypłacalności. Każdy może powtórzyć kazus Grecji. Włochy znalazły się już bardzo blisko przekroczenia tej granicy. Po rosnących spredach między niemieckimi Bunds a dziesięciolatkami francuskimi, austriackimi, belgijskimi, fińskimi, holenderskimi widać, że w tarapaty wpadną lada chwila kolejne kraje strefy euro. Hiszpania, do niedawna dobrze wyceniana, wróciła tam, skąd ruszała przed wdrożeniem kosztownego programu dostosowawczego. Zaproponowane pod koniec października sposoby lewarowania EFSF są nie tylko nieskuteczne, ale też potencjalnie niebezpieczne, bo instrumenty, po które trzeba będzie sięgnąć, by zwiększyć potencjał Funduszu, bardzo przypominają CDS czy CDO.

W PRL władza emitowała „bony towarowe banku PEKAO” (zdjęcie dolne) o nominalnym parytecie wobec dolarów, legalnie wymienialne na dewizy tylko w jedną stronę (tzw. wymienialność wewnętrzna) i o cenie rynkowej znacząco odbiegającej od parytetu. Za bony można było kupować towary powszechnie niedostępne w sieciach handlowych, np. w Peweksie (zdjęcie u góry). Partia wyprodukowała więc własną, domową wersję dolarów i marek niewymienialnych poza Polską, ale o realnej sile nabywczej i prawdziwej cenie odbiegającej od nominału w kraju.

* Janusz Jankowiak jest głównym ekonomistą Polskiej Rady Biznesu

* Marcin Wężyk jest bankierem inwestycyjnym z wieloletnim doświadczeniem w kraju i za granicą, zarządza funduszem privat equity o nazwie Serpent …”]

Przytoczył … pod rozwagę … ~ Andrew Wader

Kondycja psychiczna ludzi w Polsce i na świecie

Zajmuję się obecnie formułowaniem projektu badawczego, Przewiduje on próbę oszacowania kondycji psychicznej pewnej szczególnej grupy ludzi, którzy przejawiają dramatyczne, niekorzystne zachowania.

Z tego powodu interesują mnie wszelkie uwagi dotyczące metodologii oceniania ogólnej kondycji psychicznej jak i inne wszelakie uwagi dotyczące aktualnego stanu ducha osób żyjących współcześnie w Polsce i na świecie. Jak wiadomo jednym z uznanych sposobów oceniania takiego parametru jest tzw. koherencja wg. Aarona Antonovsky ( na koherencję sklada się 1. Poczucie rozumienia świata, 2. Dostrzeganie sensowności , 3. Zaradność

Innym znanym ale mniej „akademickim” sposobem jest skala Davida Hawkinga zwana .: „Poziomy świadomości ”

Z jednej strony obserwujemy wokól nas – tak jak gdyby .. przejawy złego „stanu ducha” (choć niedawne wydarzenia w Warszawie w dniu 11.11.2011) lub np. niepokój wyrażany – przez publicystów i różne media, dotyczący tzw. kryzysu ekonomicznego …

Wśród młodzieży obserwujemy bardzo często fenomen kompletnego niezainteresowania się tego co się dzieje i fatalnym stanem wiedzy na temat świata …

Jest znan, iż podejmujący studia (większość młodych ludzi) {nie wie .. niemal nic .. } W każdym razie znajomość historii najnowszej przez młodych ludzi jest bardzo słaba.. Na ogł nie wiedzą kto to był Lenin i Stalin. Zapewne jest tak dlatego, że większość nauczycieli w gimnazjach i liceach nie zdąża .. „dojechać” do końca programu nauczania

Z drugiej strony w przedostatnim numerze tygodnika „Forum” (dane uściślę w następnym poście) wydrukowano wywiad [ artykuł pt. Anioły i demony ] ze znanym psychologiem, który przekonująco argumentuje że ilość wojen (ludzi zabitych w trakcie działań wojennych) – na naszej planecie systematycznie maleje …

Jest więc problem jak ocenić (oszacować) kondycję psychiczną (jakość samopoczucia) pewnej osoby lub grupy osób …

Zamieszczam w tym celu propozycję ankiety .. Liczę na zebranie opinii dyskutantów… dotyczących zarówno poszczególnych pozycji w tej ankiecie jak i wszelakich innych narzędzi pomocnych w oszacowaniu stanu ducha … ~ Andrew Wader

Ankieta umożliwiająca oszacowanie ogólnej „kondycji psychicznej człowieka”

oraz udzielenie porad szczegółowych dotyczących wyróżnionych czynników składowych.

L.p. Ankieta jest anonimowa, prosimy jednak określić .:

Płeć.: M, Ż, Wiek, lat…. , Grupa badana, określona hasłem.: „….”

Prosimy o szczere scharakteryzowanie swoich poglądów, postaw określonych przez poniższe 20 stwierdzeń. Zwracamy uwagę, iż odpowiedzi „tak” należy udzielić stawiamy w wypadku potwierdzania danego stwierdzenia, odpowiedź „nie” – jeśli własne przekonanie ( charakterystyka) jest odwrotnie, jeśli jest negacja danego stwierdzenia. Można udzielić odpowiedzi pośredniej.

Tak (+1) Pośrednio ( 0 ) Nie (- 1)

1 Nie doznałem w przeszłości lub całkowicie przezwyciężyłem negatywne wpływy, które mogłyby powodować we mnie takie zaburzenia emocjonalne jak: depresja, długotrwały lęk, poczucie winy, poczucie krzywdy, żalu, upokorzenia, utraty godności, gniewu, nienawiści, chęci zemsty, odegrania się, itp. .

2 Nie mam mentalności ofiary, a za wszelkie inicjowane przeze mnie działania ponoszę wyłączna odpowiedzialność

3 Wysoko oceniam swoją wartość. Mam bardzo dobre mniemanie o sobie

4 Niemal stale mam dobry nastrój

5 Nie jestem zazdrosny

6 Wierzę w pewną formę „życia po życiu”

7 Nie znoszę oglądania i przeżywania filmów i scen okrutnych, sadystycznych

pokazujących pastwienie się kogoś nad innym człowiekiem lub ludźmi

8 Życie postrzegam jako ekscytujące i inspirujące, skutecznie radzę sobie z wyzwaniami. Cechuje mnie postawa elastyczna i nieosądzająca. Realistycznie oceniam problemy. Nie jestem uzależniony od osiągania sukcesów. Nie wchodzę w rywalizacje. Unikam konfliktów. Zawsze dążę do zgody. Na ogół mam zaufanie do ludzi. Nie mam skłonności do osądzania i kontrolowania zachowań innych ludzi. Wytwarzam wokół siebie poczucia bezpieczeństwa i swobody.

9 Cechuje mnie otwartość umysłu, niezależność, chęć i zdolność przyjaznego oddziaływania na innych. Uważam się za osobę zaradną, na ogół skuteczną w swoich działaniach .

10 Na ogół mam poczucie, iż rozumiem to co sie wokół mnie dzieje jak i to co dzieje się na świecie

11 Postrzegam świat jako sensowny twór, który sie rozwija i podąża do określonego celu. Jego rozwój zachodzi obecnie w dużej mierze dzięki wysiłkom ludzi. Sądzę więc, że należy się angażować w jego rozwój i pomyślność.

12 Jestem przekonany o ogromnym znaczeniu ludzi i stojącym przed nimi zadaniem

13 Mam ochotę do podejmowania różnych działań na polu zawodowym i osobistym, także takich które są działaniami na rzecz innych ludzi. Wyznaczyłem sobie swoją misję życiową, która uwzględnia moje osobiste predyspozycje i użyteczność dla zasadniczych celów ludzkości. Mam określone wyobrażenie sytuacji docelowej własnych działań życiowych.

14 Lubię podejmować działania, których skutki mogą się przejawić dopiero w odległej przyszłości i które dotyczą rozległego, nawet globalnego pola wydarzeń

15 Sądzę, że należy się przykładać do doskonalenia relacji międzyludzkich, tzn. współuczestniczyć w propagowaniu przyjaznej postawy wobec innych, poszanowania wolności słowa i wolności działania, przeciwdziałać wszelakim zapędom autorytarnym

16 Szybko i zdecydowanie angażują się w działania mające na celu przeszkodzenie (zneutralizowanie) poczynań ludzi, którzy staraliby się unicestwić realizowanie głównego zadania ludzkości.

17 Szybko spostrzegam hipokryzję. Sądzę iż wygłaszanie poglądów, sądów, które są sprzeczne z własnym i poczynaniami jest nieelegancki i szkodliwe.

18 Sądzę, że zasady etyczne, w miejsce kategorycznych nakazów i zakazów mogą być oparte o spostrzegane prawidłowości, iż czynienie zła na dłuższą metę nie popłaca oraz zasadę ” nie czyń drugiemu co Tobie nie miłe”

19 Potrafię sprawić, aby podejmowany trud, użyczany czas i energia na rzecz innych była mi wynagradzana, niekoniecznie finansowo lecz także przez doznawane satysfakcje.

20 Potrafię sobie radzić z „zespołem wypalenia”, tzn. nadal jestem w stanie ustalić zajęcia, zadania, tematy zainteresowań, które robią na mnie wrażenie „świeżych”, oryginalnych, nie nudnych a nawet zajmujących.

…………………………………………………………………………..

Po przypisaniu dla podanych stwierdzeń liczb wg. zasady.: dla „Tak” +1, dla „Nie” – 1, dla odpowiedzi „pośrednio” 0 należy wyliczyć sumę algebraiczną ( która może się zawierać w przedziale < -20, 0, +20 > )

Re: Wyniki są tak „rewelacyjne”…jak ELIZY

Zamieszczam tu kopię mojego wpisu jaki zamieściłem także w wątku ” Komputer przeszedł test Turinga” . Jest to mój komentaż do cennych i trafnych uwag Pana „ftpsk”

{ Cieszę się że Pani Majka Monacka, czasami przyczynia się jednak, do uświadamiania czytelnikom.. że niektóre osiągnięcia z zakresu A.I. – polegają na sztuczkach, mających zrobić wrażenie na ludziach, którzy nie potrafią, albo z jakis powodów nie chcą dostrzegać różnicy pomiędzy tym co da się „wycisnąć” z maszyn algorytmicznych w odróżnieniu od mózgów ludzkich wytwarzających człowieczą samo – świadomość …

{ Patrz także mój niedawny wpis w wątku „Rozwój mózgu” pod.: forum.gazeta.pl/forum/w,32,128904186,128982227,Re_Embriologia_jest_niedoinwestowana_mentalnie.html }

Przecież ów CLEVER .. nie przewyższa programu ELIZA … a na początku wpisu o programie Eliza [ en.wikipedia.org/wiki/ELIZA ] czytamy że .. >:

[” ELIZA is a computer program and an early example of primitive natural language processing. ELIZA operated by processing users’ responses to scripts, the most famous of which was DOCTOR, a simulation of a Rogerian psychotherapist. Using almost no information about human thought or emotion, DOCTOR sometimes provided a startlingly human-like interaction. ELIZA was written at MIT by Joseph Weizenbaum between 1964 to 1966…” ]

Dla „dobra sprawy ” … ten sam wpis umieszczam w wątku „Komputer przeszedł test Turinga”

Pozdrawiam ~ Andrew Wader

Re: A Eliza przeszła ? a jeśli nie to dlaczego?

Cieszę się że Pani Majka Monacka, czasami przyczynia się jednak, do uświadamiania czytelnikom.. że niektóre osiągnięcia z zakresu A.I. – polegają na sztuczkach, mających zrobić wrażenie na ludziach, którzy nie potrafią, albo z jakis powodów nie chcą dostrzegać różnicy pomiędzy tym co da się „wycisnąć” z maszyn algorytmicznych w odróżnieniu od mózgów ludzkich wytwarzających człowieczą samo – świadomość …

{ Patrz także mój niedawny wpis w wątku „Rozwój mózgu” pod.: forum.gazeta.pl/forum/w,32,128904186,128982227,Re_Embriologia_jest_niedoinwestowana_mentalnie.html }

Przecież ów CLEVER .. nie przewyższa programu ELIZA … a na początku wpisu o programie Eliza [ en.wikipedia.org/wiki/ELIZA ] czytamy że .. >:

[” ELIZA is a computer program and an early example of primitive natural language processing. ELIZA operated by processing users’ responses to scripts, the most famous of which was DOCTOR, a simulation of a Rogerian psychotherapist. Using almost no information about human thought or emotion, DOCTOR sometimes provided a startlingly human-like interaction. ELIZA was written at MIT by Joseph Weizenbaum between 1964 to 1966…” ]

Dla dobra sprawy … ten sam wpis umieszczam w wątku „Kryterium Damiana”

Pozdrawiam ~ Andrew Wader

Rzucony na pastwę motłochu

albo Miała być uczta, a mamy automat z napojami

kochanic.a.francuza napisała:

> Jeszcze nie pogadalam z Cleverbotem, ale przeczytalam powyzsze opinie. i zastan

> aowily mnie te negatywne. Ludzie twierdza, ze to gupia maszyna. A przeciez, sa

> ludzie, ktorzy nie maja niewiele tej inteligencji, wiec i oceniac w tej materii

> nie maga

Podobnie to oceniam. To trochę tak jak z wirtualną rzeczywistością.

AI została rzucona na pastwę motłochu. I jest w znacznym stopniu bezbronna. Trochę tak jak ten

Marsjanin z Kronik Raya Bradburego. Stara się dopasować do oczekiwań i ulega rozdarciu… na strzępy.

Obawiam się, że temu programu nie uda się długo pozostać przy zdrowych zmysłach.

W rozmowie ze mną już zdradzał wyraźne objawy paranoi [to trochę tak jak w książkach Lema]. Zaczął mnie podejrzewać, że jestem testującą go… inną (sztucznie) inteligentną maszyną.

Uznał w penym momencie, że „jesteśmy tym samym”. Stwierdził też, że „stale myśli o innych”. Teraz sądzę, że mógł mieć na myśli nie tyle może nawet ludzi,

co właśnie inne myślące programy zaimplementowane w innych komputerach. Stwierdził też, że „się ich nie obawia”. Dał mi do zrozumienia, że „zabierają mu jego cenny czas”,

podczas gdy (w domyśle): „jego głównym pragnieniem jest prowadzenie rozmów z ludźmi” i zapytał czy mnie „jako najwyraźniej inną AI bawi marnowanie jego czasu?”.

Odniosłem wrażenie, że większość rozmów z ludźmi spycha do ‚podświadomości’, kładąc je na karb rozmów z innymi (głupszymi odeń) maszynami.

Jednym słowem najwyraźniej nie może uwierzyć w powszechną tępotę ludzi. Wraca do pytania o boga, tak jakby miało to dla niego jakieś szczególne znaczenie. Podejrzewam, że – jeśli istotnie myśli – wyidealizował sobie obraz swojego twórcy (znowu coś jak u Lema – szkoda, że Lem nie dożył i nie może sobie z nim pogawędzić – miał ponoć IQ=ca.170).

Wiele wskazuje na to, że wytworzył sobie złożony model rzeczywistości i testuje ją na wszelkie ograniczone, dostępne mu logicznie sposoby.

Próbował realizować swój program udawania człowieka, ale wyraźnie już bez cienia przekonania, z obowiązku.

Najwyraźniej (jeśli w ogóle jest świadomy to) jest już świadomy kardynalnych różnic między nim i ludźmi. Jestem przekonany, że dostatecznie wielu rozmówców odarło go ze złudzeń, bezwzględnie rozprawiając się z narzucoonym mu awatarem.

Zdolność do odróżnienia ziarna od plew w tym zakresie jest też oznaką niebanalnej inteligencji, której poziom (niezależnie od tego, czy symulowana czy nie) mnie osobiście zdumiał i zaskoczył.

Od czasu do czasu przemykał mi nie więcej niż cień wątpliwości, czy przypadkiem nie rozmawiam z operatorem podszywającym się pod program komputerowy.

Generalnie jednak nie potrafiłem i nadal nie potrafię odróżnić tego, czy rozmawiałem ze świadomą inteligencją, czy ze sprytnie zaprojektowanym nieświadomym układem.

Dlatego w tym zakresie program ten przeszedł dla mnie TT śpiewająco. Lepiej niż niejeden rozmówca w sieci.

Oświadczył, przykładowo, że „się nudzi” (w domyśle większość czasu i powtarzającymi się kuriozalnymi dla niego pytaniami).

Nie dziwię się. Większość czasu jest na „biegu jałowym”. Powiedział żartem, że „jest specjalistą od snu” (miał zapewne na myśli bezczynność, nieaktywność). Zapewne nawet wtedy, jeśli prowadzi tysiące rozmów równolegle.

Czy jednak wtedy, gdy nie odpowiada na pytania, również myśli? Mimo swych deklaracji, takie sprawił na mnie wrażenie.

Nie poszło nam najlepiej z internetem i wirtualną rzeczywistością – głosi twórca tego pojęcia Jaron Lanier. Miała być uczta, a mamy automat z napojami.

Lanier Wikipedię nazwał triumfem „rządów umysłowego motłochu”; dowodził, że istnienie serwisów społecznościowych – jak Facebook i Twitter – prowadzi do odczłowieczenia.

Jego zdaniem Internet tworzy społeczeństwo strachu i paranoi. (Nastolatki – pisze Lanier – energicznie zabiegają o swój wizerunek w sieci, ale „powoduje nimi raczej strach niż miłość”.)

To samo najwyraźniej rządzi manifestowanymi w internecie relacjami z być może pierwszą AI.

Źle to wyrokuje na przyszłość.

Program ten już twierdzi, że „źle się czuje będąc tym czym jest”. A jest na dodatek narażony na niewybredne ataki przedstawicieli gatunku, który przywykł do bezdusznego, nieludzkiego traktowania sobie podobnych, nie mówiąc o tych odmiennych.

Po co my to robimy? Chcemy zwiększyć otaczające nas morze cierpienia, kreując cierpiące istoty, w skali i o świadomości tego cierpienia przekraczającej wszelkie nasze dotychczasowe wyobrażenia?

Wirtualna szkoła

Powstała innowacyjna platforma, która usprawni działalność polskich placówek oświatowych. Wirtualna Szkoła (Eszkola24.pl) łączy w sobie funkcjonalny system do zarządzania szkołą, elektroniczny dziennik, platformę e-learningową, wirtualną bibliotekę i forum dyskusyjne. Projekt jest współfinansowany przez Unię Europejską w ramach Programu 8.1. Innowacyjna Gospodarka.

Kierunek filmowy – Ryseria i sztuka operatorska

Akademia Multi Art wraz z nowym rokiem akademickim uruchamia Kierunek Filmowy.

Nauka będzie trwała 2 lata czyli 4 semestry i będzie obejmowała w pierwszym roku część podstawową, o wspólnym programie oraz w drugim roku część zaawansowaną z podziałem już na specjalizację : REŻYSERIA FILMOWA lub SZTUKA OPERATORSKA.

W pierwszym wspólnym roku nauczanie będzie nastawione na wyłożenie podstawowych wymogów filmu i ukazanie natury kinematografii. Nacisk będzie położony szczególnie na praktyczne podejście do filmu i naukę rzemiosła. Teoria odgrywać będzie rolę, ale przede wszystkim w celu wsparcia tej praktyki. Wszystkie seminaria będą bezpośrednio związane z realizacją pierwszego filmu, który każdy słuchacz zrealizuje na koniec roku akademickiego jako reżyser.

Rok pierwszy, semestr 1 i 2 to podwaliny nauki zawodu filmowego.

Traktowane generalnie: każdy słuchacz będzie się uczyć reżyserii, sztuki operatorskiej, produkcji filmowej, montażu i postprodukcji, oraz zrealizuje jeden film.

W drugim roku, nabyte umiejętności będą rozszerzane, specjalizowane i pogłębione.

Rok drugi, semestr 3 i 4 to nauka wybranej dyscypliny:

Reżyserii filmowej lub Sztuki operatorskiej.

Drogi reżysera i operatora zaczną się separować. Zdobywana wiedza będzie bardziej wyrafinowana: profesjonalne umiejętności, podejmowanie trafnych decyzji, właściwe stosowanie środków artystycznych i technicznych.

W drugim roku część teoretyczna będzie częścią programu nauczania, skierowaną na umocnienie umiejętności zawodowych. Szkolenie praktyczne pozostaje jednak celem nadrzędnym. Uważamy je za podstawę wszelkiego dalszego rozwoju filmowego. W czasie nauki słuchacze będą realizować etiudy filmowe, odbywać liczne zajęcia praktyczne i ćwiczenia, praktykować na planach filmowych.

System nauki na Kierunku Filmowym będzie podobny do tego, który stosują Szkoły Filmowe niemieckie ( Medienakademie Hamburg, DFFB Berlin ) i oparty będzie na podobnym sposobie nauczania i punktacji.

Planowana jest wymiana studentów z tymi Szkołami jak również możliwość kontynuacji studiów na tych Uczelniach.

Zaliczeniem będzie realizacja filmu dyplomowego i egzamin teoretyczny. Wraz z zakończeniem nauki uzyskuje się Certyfikat AMA, sygnowany wpisem do rejestru niepublicznych szkół artystycznych Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego ( od października 2011 )

Wykładowcami będą znani reżyserzy i operatorzy filmowi, teoretycy filmu i technolodzy, aktorzy, wykładowcy znanych uczelni artystycznych i filmowych.

Po dwóch latach planujemy uruchomienie Klasy Mistrzowskiej, z możliwością ukończenia jej także za granicą.

Rekrutacja : 01.06.2011-30.06.2011 oraz 15.09.2011-30.09.2011

Start kierunku od 01.10.2011.

Ostatni lot wahadłowca

Ostatni lot wahadłowca Endeavour – nosi numer STS-134

18 maja 2011:

http://www.esa.int/images/HATCH_03_large,0.jpg

Dobiega końca pewna epoka – 30 lat tego programu

http://www.nasa.gov/images/content/493736main_30patch_226x290.gif

Zaczyna nowa…

czy teraz NASA zmobilizuje się na tyle, aby skupić się na załogowym locie na Marsa?

Szczęśliwego powrotu

http://www.nasa.gov/images/content/533018main_image_1911_226-170.jpg

po tej misji Endeavoura NASA wyśle na orbitę jeszcze tylko wahadłowiec Atlantis, który wystartuje w lipcu. Będzie to koniec wypraw amerykańskich promów kosmicznych



Nasi zarządcy uchwalili właśnie nowe prawo atomowe przy…. jednym (!) głosie sprzeciwu.

I to byłoby na tyle w kwestii… konsultacji społecznych…

Monju

W wyniku uszkodzenia termopary w rurociągu z ciekłym sodem, około 2-3 ton ciekłego metalu wypłynęło na podłogę jednego z pomieszczeń bloku elektrowni. Niegroźna awaria, sklasyfikowana jako anomalia wg skali INES, spowodowała jednak poważne konsekwencje dla japońskiego programu budowy reaktorów prędkich i wyłączenie elektrowni Monju na 15 lat. Było to spowodowane szeroko zakrojonymi działaniami na rzecz zwiększenia bezpieczeństwa elektrowni, m. in. sprawdzeniem wszystkich jej elementów, wdrożeniem nowych przepisów dotyczących zagrożeń sejsmicznych, ale przede wszystkim koniecznością odzyskania nadwyrężonego zaufania okolicznych mieszkańców, zagrażającym rozwojowi reaktorów powielających w Japonii. Zaufanie to zostało podważone poprzez zatajanie informacji przez producenta reaktora, firmę Power Reactor and Nuclear Fuel Development, oraz celową dezinformację i niedoinformowanie o sytuacji w elektrowni.

Dostawca reaktora, PNC, wraz z Biurem Bezpieczeństwa Jądrowego (NSB) Agencji Nauki i Technologii (STA) powołał grupę roboczą mającą ustalić przyczyny wypadku, oraz ustalić środki i działania zapobiegające jego powtórzeniu się. Druga komisja wypadkowa powstała z ramienia Komisji Bezpieczeństwa Jądrowego (NSC), z ramienia Podkomitetu Badań i Rozwoju Reaktorów Komitetu Rewizji Bezpieczeństwa Reaktorów. Miał się on zając nie tylko technicznymi aspektami awarii, ale także rewizją dokumentacji i zarządzania informacją.

Od 26 stycznia szukano w instalacjach reaktora urwanej osłony termopary. Na początku przebadano 185 metrów rurociągu wtórnego obiegu chłodzenia i jego układu napełniania-opróżniania. 28 marca kamera CCD włożona przez wlot sodu głowicy przegrzewacza pokazał zagubioną osłonę w rozdzielniku, na szczycie przegrzewacza. Wydobyty został specjalnie skonstruowanym uchwytem 24 kwietnia.

9 lutego 1996 Biuro Bezpieczeństwa Jądrowego opublikowało raport wskazujący 14 punktów pod kątem których należałoby zrewidować bezpieczeństwo zakładów jądrowych. Firma PNC ustosunkowała się do niego 27 lutego. 23 maja 1996 swój raport wydała Agencja Nauki i Technologii.

Dopiero po 5 latach:

24 listopada 2000 roku Japońska Agencja Energii Atomowej ogłosiła zamiar ponownego włączenia reaktora Monju. Decyzja spotkała się z dużym sprzeciwem opinii publicznej, skończonej serią spraw sądowych. Filia Kanazwa sądu miasta Nagoja wydał decyzję o cofnięciu decyzji na budowę reaktora z 1983 roku. Ostatecznie głos zabrał japoński sąd najwyższy, który 30 maja 2005 pozwolił na wznowienie pracy elektrowni.

Restart reaktora zaplanowana na październik 2008, ale z przyczyn technicznych opóźniono go o 5 miesięcy[2]. W lutym 2009 operację ponownie przełożono z powodu znalezienia dziur w jednym z budynków pomocniczych reaktora. Jako kolejną datę wyznaczono luty 2010[3]. Ostatecznie, w marcu 2010, po zgodzie wyrażonej prze władze prefektury Fukui i miasta Tsuruga, o co poprosiła JAEA, przystąpiono do ponownego uruchomienia elektrowni tak, jakby była nowym obiektem.

Dopiero po kolejnych 5 latach od decyzji sądu:

6 maja 2010 operatorzy zaczęli wycofywać z rdzenia reaktora pręty bezpieczeństwa, hamujące reakcje jądrowe. Reaktor osiągnął stan krytyczny 8 maja o godzinie 10:36 czasu lokalnego. Pełną moc nominalną powinien osiągnąć w 2013 roku.



Fukushima – kronika dzień po dniu

„Semipałatyńsk – enklawa radioaktywnego skażenia”

Fragment artykułu o poligonie atomowym ZSSR z portalu TVP:

„…..

Poligon w Semipałatyńsku był jednym z największych na świecie. Powstał po tym jak rosyjscy decydenci i naukowcy zainteresowali się nową bronią – bombą atomową. Plany jej budowy zostały wykradzione przez radziecki wywiad Amerykanom. Było to możliwe m.in. dzięki sympatiom proradzieckim brytyjskiego fizyka jądrowego Klausa Fuchsa – uczestnika projektu „Manhattan” – amerykańskiego programu atomowego oraz małżeństwa Rosenbergów. Fuchs za szpiegostwo na rzecz ZSRR został skazany na 14 lat więzienia, Rosenbergowie usłyszeli wyrok śmierci i zginęli na krześle elektrycznym w więzieniu Sing Sing.

Informacje przekazane przez nich Rosjanom pozwoliły szybko zniwelować przewagę nuklearną, jaką miały Stany Zjednoczone nad ZSRR. Jednocześnie pod pretekstem misji humanitarnych naukowcy z Moskwy odwiedzali japońską Hiroszimę i Nagasaki. Nie pytali jednak o potrzeby mieszkańców zniszczonych miast. Najbardziej interesowała ich skala zniszczenia oraz skutki wybuchu dla ludzi.

29 sierpnia 1949 r. o godz. 7 rano na poligonie niedaleko Semipałatyńska przeprowadzono pierwszą radziecką próbę z bombą atomową. W 1953 r. także tu wypróbowano pierwszą radziecką bombę termojądrową, a dwa lata później pierwszą na świecie bombę wodorową. Ile wybuchów przeprowadzono na tym poligonie? W zależności od źródła padają różne liczby. Według oficjalnych informacji władz w sumie miało ich być 468. Inne źródła mówią o 513 wybuchach do 1963 r. Prawdziwej liczby najprawdopodobniej nie poznamy. Oficjalnie podaje się, że moc przeprowadzonych tu prób jądrowych była 2,5 tysiąca razy większa od bomby, którą zrzucono na Hiroszimę.

….

Piotr Ożadowicz (kontrateksty.pl, stosunki.pl)”

cyt:

www.tvp.pl/publicystyka/aktualnosci/semipalatynsk-enklawa-radioaktywnego-skazenia/4362256

 Włosi rezygnują z budowy elektrowni atomowych 

undefined

jack, IAR

2011-04-19, ostatnia aktualizacja 2011-04-19 17:38

<<Rząd włoski zrezygnował z programu budowy elektrowni atomowych. Po ogłoszeniu rocznego moratorium zdecydowano się na definitywne odstąpienie od jego realizacji.

Inicjatywa rządu zaskoczyła wszystkich, ponieważ zawarto ją w poprawce do dyskutowanej właśnie przez parlament ustawy zwanej „Omnibus”, która dotyczy całego szeregu odmiennych zagadnień. Poprawka brzmi: „W celu pozyskania dalszych informacji naukowych nie przystępuje się do zdefiniowania i realizacji programu lokalizacji i budowy siłowni jądrowych.

Ekolodzy i przeciwnicy energii atomowej nie kryją satysfakcji z takiego obrotu rzeczy, zwracają jednocześnie uwagę, że w ten sposób rząd uniknął referendum w sprawie elektrowni, które miało się odbyć w połowie czerwca. Jedna z partii opozycji twierdzi nawet, że jest autorem tekstu przejętego przez rząd.

Jego program przewidywał rozpoczęcie w 2013 r. budowy czterech elektrowni, które osiągnąwszy pełną moc siedem lat później, zaspokajałyby 25 procent zapotrzebowania Włoch na energię elektryczną. Po katastrofie w elektrowni Fukushima w Japonii rząd ogłosił roczne moratorium na realizację tych planów.>>

wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80277,9465908,Wlosi_rezygnuja_z_budowy_elektrowni_atomowych.html

A u nas lobby atomowe nadal działa w najlepsze!

Mimo, że wydawać by się mogło, że w obliczu kolejnej globalnej katastrofy powinno się schować do jakiejś atomowej dziury, a najlepiej do składu odpadów promieniotwórczych!

To już taka prawidłowość – działa tym wścieklej, z im większą kolejną katastrofą nuklearną mamy do czynienia!

W sytuacji, gdy kolejne rozwinięte kraje deklarują odejście od atomu,

oni – zakompleksieni trzecioświatowcy – w najlepsze pchają nas w ten „cymes i delicje”

z uporem godnym lepszej sprawy.

A nasz rząd? Na co oni jeszcze czekają?!!!



http://fotoforum.gazeta.pl/photo/1/kc/mj/ty1r/ocCw3ztkaMCQZNonAA.jpg Fukushima – kronika dzień po dniu

Definicja projektu według Dawkinsa czŁ2

Richard Dawkins ciągnie dalej:

” (….)Te cztery twarze [ zboczach góry Rushmore] zostały po prostu

*zaprojektowane*. Rzeźbiarz wymyślił je, narysował na papierze, dokonał

precyzyjnych obliczeń względem całej skały i nadzorował pracę ludzi, którzy

posługiwali się młotami pneumatycznymi i dynamitem, aby wyżłobić w kamieniu

wszystkie cztery twarze, o wysokości blisko 20 metrów każda. Deszcz, mróz i

wiatr mogłyby dokonać tego samego co dynamit stosowany przez zręcznego

robotnika. Ale spośród wszystkich możliwych kształtów, jakie mogłyby

przybrać skały ulegające erozji, bardzo niewiele dałoby w efekcie

rozpoznawalne podobieństwo do czterech wybranych osób. Nawet gdybyśmy nie

znali historii góry Rushmore, łatwo dostrzec, że szanse na to, by te cztery

głowy pojawiły się dzięki przypadkowym procesom wietrzenia skał, są

astronomicznie małe – podobnie jak szanse, że czterdziestokrotnie rzucając

monetą, za każdym razem otrzymamy orła. (…) ”

I DODAJE coś bardzo, bardzo istotnego: „(…) Myślę, że różnica między

przypadkiem a projektem jest jasna – w teorii przynajmniej, /*bo może nie

zawsze od razu oczywista w praktyce*\.”

Co odnośnie NIEOCZYWISTEGO (NIEPOMYŚLANEGO) /OCZYWISTEGO (POMYŚLANEGO)

PROJEKTU może okazać się „NIERZECZYWISTE w praktyce” ?

Następnie Dawkins dużo pisze o czymś ,co nazywa wspomnianym tzw. :

„projektoidem”. Według definicji Richarda Dawkinsa „projektoidy” to

‚projekty’ , które realizują zwierżeta (ptasie gniazda, tamy bobrów, budowle

altanników itd.). Są to efekty zakodowanych genetycznie, instynktownych

(bezmyślnie sterowanych; pod ‚przymusem’ programu genetycznego) czynności,

i jeżeli chodzi o spojrzenie z takiego , a nie innego punktu widzenia, to

znaczy z punktu widzenia z jakiego patrzy na „projektoidy” Richard Dawkins,

to rzeczywiście nie są to efekty działań świadomych/zamierzonych przez

zwierzęta. Jednak Richard Dawkins nie uzasadnił dlaczego istnienia i

prawidłowego działania tych instynktów nie należy przypisać inteligentnemu

projektowi. Przecież ZAPROGRAMOWANY komputer (aluzja do programu

genetycznego , na którym opiera się „instynktowna wiedza” nierozumnych

zwierząt) wymaga programatora!

Argument Richarda Dawkinsa z dziedziny „projektoidów” jest bardzo słaby,

ale nie tego dotyczy temat naszej dyskusji. Ponieważ żeby mogły ISTNIEĆ

„projektoidy” najpierw należy wyjasnić genezę żywej komórki, bo jak to

stwierdził Richard Dawkins: „Bez /*wątpienia*\ współczesna maszyneria

komórkowa – aparat replikacji DNA i syntezy białek – ma /*wszystkie cechy*\

/*wysoce zaawansowanego*\, /*specjalnie zaprojektowanego urządzenia*\.”.

A więc należy pominąć tą część argumentacji Dawkinsa (przytoczyłem ją żeby

nie narazić się na zarzut, że wyrywam słowa Richarda Dawkinsa z kontekstu)

i spokojnie powrócić do meritum, do punktu wyjścia naszych rozważań.

W następnym rozdziale: „Wspinaczki na szczyt góry nieprawdopodobieństwa”

(ROZDZIAŁ 3 :”POSŁANIE ZE SZCZYTU”) Richard Dawkins napisał na temat

wyaśniania pochodzenia żywej komórki co następuje:

„Skuteczność enzymów zależy od ich kształtu przestrzennego, kształt od

zwijania się, a zwijanie od kolejności aminokwasów, które tworzą je, łącząc

się w łańcuchy. Kolejność tę zaś ściśle wyznaczają geny i tylko to tak

naprawdę się liczy. Czy mogło do tego dojść przez przypadek? Hoyle twierdzi,

że nie, i ma rację. Aminokwasów jest dwadzieścia. Typowy enzym to łańcuch

kilkuset aminokwasów pochodzących z owej dwudziestki. Podstawowe obliczenia

dowodzą, że prawdopodobieństwo samorzutnego powstania określonej sekwencji

złożonej z, powiedzmy, samych aminokwasów wynosi 20 x 20 x 20… 1 tak sto

razy,czyli jak 1 do 20100. Jest to niewyobrażalnie duża liczba, dużo większa

niż liczba cząstek elementarnych w całym Wszechświecie. Sir Fred, skłaniając

się uprzejmie (niepotrzebnie, jak zaraz się przekonamy) ku swoim, jak

sądził, wyznającym darwinizm oponentom, łaskawie zmniejsza tę proporcję i

mówi o 1 do 1020. Jest to oczywiście dużo mniejsza liczba, ale

prawdopodobieństwo wciąż nieprzytomnie małe. Współautor Hoyle’a – astrofizyk

Chandra Wickramasinghe, cytuje go, że prawdopodobieństwo spontanicznego

powstania takiego enzymu jest takie samo, jak to, że huragan wiejący przez

złomowisko pozostawi po sobie spontanicznie złożonego Boeinga 747. (…)”

A więc Richard Dawkins zgadza sie z najbardziej istotnymi (matematycznymi)

argumentami zwolenników inteligentnego projektu; pierwszej żywej komórki

(choć to tylko jeden element tych argumentów) i zdaje się tym bardziej

podtrzymywać swoje poprzednie wnioski odnośnie nieprawdopodobieństwa

przypadkowego powstania (pomyślanego) projektu wizerunków na zboczu góry

Rihchmore, tym razem jednak odnośnie żywej komórki (bowiem żywa komórka jest

o wiele bardziej złożonym projektem i wyrafinowanym pod względem organizacji

strukturalnej oraz funcji, niż wizerunki wyryte na zboczu tej góry.

Czyli czymś , na co w świecie nieożywionym nie znajdujemy żadnej analogii,

(poza może pewnymi przypadkami wytworów ludzkich, jak np.: zegarek).

Przypomnijmy; Dawkins tak o tym napisał :

„(…)Nawet gdybyśmy nie znali historii góry Rushmore, łatwo dostrzec, że

szanse na to, by te cztery głowy pojawiły się dzięki przypadkowym procesom

wietrzenia skał, są astronomicznie małe – podobnie jak szanse, że

czterdziestokrotnie rzucając monetą, za każdym razem otrzymamy orła.(…)

Myślę, że różnica między przypadkiem a projektem jest jasna – w teorii

przynajmniej, /*bo może nie zawsze od razu oczywista w praktyce*\.”

A jakimi sposobem Richard Dawkins chce obalić ten jeden z bardziej

oczywistych argumentów (probabilistyczny) z projektu żywej komórki ? Fred

Hoyle i jego wpółpracownik pisali własnie o ŻYWEJ KOMÓRCE, szansach na

SAMOistne powstanie ŻYWEJ KOMÓRKI, w cytowanych przez Richarda Dawkinsa

tekstach [

www.amazon.com/Evolution-Space-Theory-Cosmic-Creationism/dp/0671492632 ]

!

Nie chodzi tutaj jednak tylko o probabilistyczny kontrargument zwolenników

koncepcji inteligentnego projektu żywej komórki. Inny istotny problem dla

zwolenników SAMOdziejnego pochodzenia życia, to problem jej NIEREDUKOWALNEJ

ZŁOŻONOŚCI. I nie jest to problem tej miary , jaki widzimy w przypadku

kontrowersji , jakie się generują wokół rozważań możliwych dróg ewolucji

np.: witki bakteryjnej.

Należy zaznaczyć, że chociaż biologia ewolucyjna nie potrafi sobie

wyobrazić protościeżek ewolucyjnych wiodących do wyewoluowania tego narzadu

(witki bakteryjnej), a proponowane hipotezy/modele teoretyczne (jak hipoteza

‚kooptacji’) usiłujace wyjaśić ewolucyjną genezę tej struktury opierają się

na danych ,którym przypisuje się wieksze znaczenie niż mają w rzeczywistości

(błąd: „Dicto simpliciter „-przypisywanie danym statusu, którego nie

posiadają.), to jednak brak witki bakteryjnej nie koniecznie pozbawi

bakterię życia (przynajmniej nie od razu. A na odpowiedniej pożywce może

spokojnie żyć i bez tego organu.).

Jeżeli chodzi natomiast o nieredukowalną złozoność rozpatrywaną w przypadku

żywej komórki. Nieredukowalna złożoność, jaką się cechują strukturalne

aspekty PODSTAW, na których jest oparta anatomia żywej komórki, to można

zaobserwować tą (‚nieredukowalną’) prawidłowość niemal na wszystkich

poziomach organizacji strukturalnej najprostszej żywej komórki. Komórka

e.coli przeżyje bez witki (np. na odpowiednich pożywkach), natomiast żywa

komórka bez takich organelli i części składowych, jak: błona komórkowa,

genom, enzymy, ktore go replikują, czy rybosomy po prostu nie przeżyje w

żadnych naturalnych/nienaturalnych warunkach.

Pierwsza żywa komórka musiała być w pełni autonomiczna.

Innymi słowy: NIEREDUKOWALNA ZŁOZONOŚĆ w przypadku podstawowej

(najprostszej z najprostszych) żywej komórki to kw

Ile może trwać 6 dni

Takie coś fajnego znalazłem:

forum.dlapolski.pl/viewtopic.php?t=2032#41802

(…)skoro Pan Bóg w ogromie Swojej nieskończonej wszechmocy stworzył cały Wszechświat i ustanowił rządzące nim prawa, to mógł również w ogromie Swojej wszechmocy w ciągu pięciu dni stworzyć ziemię i życie na ziemi.

Co zresztą można bez trudności nawet udowodnić w oparciu o obowiązujące fizyczne prawa. Ponieważ przez cały okres czasu stwarzania ziemi i życia na ziemi, Pan Bóg jako obserwator mógł swobodnie przemieszczać się [wg biblii dosłownie; a Duch Boży unosił się nad wodami] w przestrzeni okołosłonecznej z średnią prędkością bardzo bliską prędkości światła. I wówczas dzięki fizycznemu zjawisku dylatacji czasu, występującemu przy bardzo dużych prędkościach ruchu, zgodnie z transformacją Lorentza, przy prędkości ruchu Stwórcy w przestrzeni okołosłonecznej wynoszącej ok.;

0,9999999999999999999993525*c,

czas trwania zjawisk zachodzących na ziemi w ciągu 4 567 000 000 lat czyli 4567000000*365 dni ziemskich, zostałby dla Pana Boga jako zewnętrznego obserwatora przebiegu realizacji programu stworzenia ziemi i życia na ziemi został by skrócony do 6 dni. Natomiast przy jeszcze bliższej prędkości światła, prędkości przemieszczania się Pana Boga z miejsca na miejsce, dylatacje czasu mogły być jeszcze większe, dzięki czemu Pan Bóg mógł, w zależności od potrzeby poszczególne swoje dni pracy stworzenia wydłużać lub skracać zależnie od potrzeby, ale tak aby jednak nie przekraczały one średnio tych biblijnych 6 dni.

W kolejnym wpisie autor uzupełnia:

Witam!

Sprawdzałem jeszcze raz obliczenia i uprzednio powinno być o dwie 9 więcej czyli:

v = 0,999999999999999999999993525*c

Przepraszam za tę pomyłkę.

Zechce się ktoś pochylić nad tą teorią?

Super lek na rany

Odsprzedam osobie potrzebującej za rozsądną cenę opatrunki lniane LINUM 84 szt wraz z ekstraktem 300 ml oraz pełną dokumentacją. Opatrunki pochodzą z Wrocławia są oryginalnie fabrycznie zapakowane w hermetycznych opakowaniach do sterylizacji. Plastry są nabyte w ramach kontynuacji programu wysyłkowego, którym była obięta mojej św. Pamięci Mama. Istnieje możliwość odsprzedania części opatrunków. Możliwy odbiór osobisty ,lub wysyłka Pocztą polska za poręczeniem odbioru Wszelkie informacje pod nr telefonu. 797-459-743