Amerykanscy menadzerowie.

majka_monacka napisała:

> Jeśli biznes goni za tanią siłą roboczą, to czemu nie zatrudnić

> tanich szefów korporacji z Chin, którzy za promil amerykański premii będą dosko

> nale zarządzali amerykańskimi korporacjami.

Chinczycy jak na razie bryluja w najlepszych szkolach podstawowych,gimnazjach i liceach.

Na wyzszych uczelniach nie idzie juz im tak dobrze.

www.greatschools.org/cgi-bin/ny/other/2796#toc

W najlepszych szkolach nowojorskich Chinczycy stanowia okolo 64% uczniow a na uczelniach jak Columbia U i NYU juz tylko 20%.

collegesearch.collegeboard.com/search/CollegeDetail.jsp?collegeId=3853&AffiliateID=moreexplore&BannerID=393

W dalszym ciagu bialy WASP jest najlepszym menadzerem i tak przez dlugi czas jeszcze zostanie.

> Wypłacenie miliardowych premii powi

> nno być uwarunkowane przetargiem na tanią siłę roboczą do zarządzania. (Tym bar

> dziej, że amerykańscy durnie nie mają już doświadczenia w zarządzaniu realną pr

> odukcją a tylko wirtualnymi transakcjami transferu kapitału tam gdzie najtańsza

> siła robocza.)

Amerykanscy menadzerowie byli i sa najlepsi na swiecie.

Re: Nie dyskutujemy o Arce Noego!

> Dyskutujemy o biologii molekularnej.

Może ty dyskutujesz. Ja nie jestem biologiem i nie mam możliwości zweryfikowania twoich opinii. Mogę tylko wskazać oczywiste błędy typu „wygląda na zaprojektowane więc zostało zaprojektowane” lub braki w podstawowych definicjach.

Z tego co wiem to Miller, Behe, Coyne, PZ Myers czasami odpowiadają na maile więc zbierz swoje najlepsze argument i spróbuj dyskutować z nimi. Tutaj wracamy do tematu jak powinno się uprawiać naukę. Twoja postawa: wrzucę na jakiś forum kilobajty tekstu z dziedziny która rozumie promil ludzi okraszone masą obrazków nie ma nic wspólnego z uprawianiem nauki.

Ma za to dużo wspólnego z nawracaniem. Podobną taktykę stosują świadkowie Jehowy. W ich ulotkach tez jest dużo tekstu(tylko łatwiej go zweryfikować) – wszystko nastawione jest na zrobienie wrażenia na czytającym, tutaj nazwisko profesora, tam cytat, tam trudne słowo typu rybosom, helisa, rna. Jak ktoś nie wie jak uprawia się naukę może się nabrać.

> Na tematy religijne mozemy sobie podyskutować prywatnie.

Skoro temat arki poruszyłeś na pl.sci.biologia to myślałem, że to też temat „naukowy”:)



No one should be disqualified from their office for their religion. Even the funny one. Like all of them.

Smak kosmosu i… allkonauci


A co tam… nawet jeśli to tylko kryptoreklama…

http://www.2future.pl/Default/ThumbDisplay/id/639/path/-gallery-639-1,jpg/size/200/resize/width

to temat jest godny FN:

<<Podczas pierwszych wypraw kosmicznych amerykańscy i rosyjscy astronauci żywili się przede wszystkim bogatymi w kalorie produktami „batonikopodobnymi” (jak Space Food Sticks) i kawiorem w tubce. (…)

Jak donosi rządowa agencja informacyjna Xinhua News , do końca tego roku na chińskie półki supermarketów mają trafić m.in. pieczone prosiaki i duszone kaczki „inaczej”, bo zmiksowane w szczególny sposób. Przeciętny skośnooki użytkownik wózka sklepowego będzie mógł włożyć do niego to, czym do tej pory żywili się jedynie taikonauci (chińskie określenie na astronautów).

Kosmiczne jedzenie jest nie tylko smaczne, ale także dostarcza astronautom 2,4 tys. ‚przepisowych’ kalorii” – mówi Chen Bin, szef Centrum Żywności i Żywienia. Przyda się więc szczególnie miłośnikom wypraw na biegun, wspinaczki wysokogórskiej i innym łazikom.>>

problemem może być także picie:

<<za kulisami amerykańskiej agencji przestrzeni kosmicznej NASA wciąż prowadzone jest dochodzenie w związku z zarzutami, że astronauci w przeszłości latali na misje pijani.

Prasa niemiecka żartowała na ten temat, pisząc: „Houston, mamy promil” („Süddeutsche Zeitung”), „Kompletnie pijani” („Der Tagesspiegel”), „All-kohol w NASA” [w j. niemieckim „All-kohol” to gra słowna, gdyż „All” oznacza kosmos – przyp. tłum.] („B.Z.”) i „Uderzenie w kosmosie” („Frankfurter Allgemeine Zeitung”). Była nawet mowa o „allkonautach” („Berliner Kurier”).

(…) Pierwszy łyk alkoholu wziął już drugi człowiek na księżycu. Po tym jak 20 lipca 1969 roku prom „Eagle” wylądował na powierzchni Księżyca i Edwin „Buzz” Aldrin przesłał do Houston telegraficzną wiadomość o prawidłowym lądowaniu, skosztował trochę napoju z małego kubka. Podobno chlupotało w nim wino.

(…)amerykański autor Bryan Burrough w książce „Dragonfly” o misji na pełnym usterek „Mirze” opisał, że troskliwa załoga pokładowa zdeponowała wódkę i papierosy w skrzyniach z zaopatrzeniem, opatrując je napisem: „Wsparcie psychologiczne”

(…)Jak głosi plotka, przed laty załoga „Mira” otworzyła w sylwestra butelkę szampana i wybrudziła wnętrze stacji kosmicznej. Wyczyszczenie ścian i armatur stacji zajęło kilka godzin. Rzekomo kosmonauci przeszmuglowali już także kiedyś na pokład rosyjskiej stacji kosmicznej buteleczkę koniaku.

(…) Zazwyczaj astronauci muszą się zadowolić napojami, które podróżują w kosmos w postaci proszku i również są tam mieszane przy pomocy specjalnej maszyny – w żargonie NASA: poddawane rehydryzacji. To w zupełności wystarcza.>>

http://www.partnerstwodlaprzyszlosci.edu.pl/astronautyka/obrazki/artykuły/_w/2218208691_1b0e5dbc59_jpg.jpg

Co do Buzza Aldrina – to się powinno spodobać niektórym uczestnikom FN:

<< Przynajmniej na jednym z księżycowych pojazdów Apollo znajdował się alkohol…w postaci wina. 20 lipca 1969 roku, niedługo po tym jak lądownik Orzeł osiadł na powierzchni Morza Spokoju pilot modułu księżycowego Buzz Aldrin przyjął komunię świętą. „Otworzyłem niewielki pakunek i wyciągnąłem z niego chleb i wino” – wspomina drugi człowiek na Księżycu – „wlałem je do kielicha, który podarował mi mój kościół. W zmniejszonej grawitacji płyn wlewał się dość powoli. Zmówiłem krótką modlitwę, połknąłem hostię i wypiłem wino.” Choć Aldrin oczywiście skosztował alkoholu w celach wyłącznie religijnych, faktem jest że po powrocie na Ziemię miał poważny problem z piciem, a wyjście z nałogu zajęło mu ponad trzy dekady. >>



Nasi zarządcy uchwalili właśnie nowe prawo atomowe przy…. jednym (!) głosie sprzeciwu.

Siała baba MAK…

Anodina twierdzi ,że generał był pijany…

www.rp.pl/artykul/593062-Ekspert–Blasik-niekoniecznie-pil-.html

Alkohol ten w miarę narastania procesów pośmiertnych będzie narastał do etapu wyczerpania się glukozy, która znajduje się we krwi. Na ogół przyjmuje się, że stężenie alkoholu endogennego w zwłokach nie powinno być wyższe niż 1 promil. Zdarzają się jednak przypadki, że stężenie tego alkoholu będzie wyższe, np. jeśli jest duży stopień zaawansowania procesów pośmiertnych

Ciało generała było badane 12 dni po śmierci…