„wystarczy spojrzeć na to ile ludzie kupują”

asteroida2 napisał:

> Przecież wystarczy spojrzeć na to ile ludzie kupują. W Polsce na niecałe 40 mil

> ionów ludzi jest 23 miliony samochodów. W Chinach na 1,33 miliarda jest 80 mili

> onów samochodów. Czyli na 1000 osób w Polsce masz 575 samochodów, a w Chinach 6

> 0. Czemu ci Chińczycy nie kupują sobie samochodów? Czy religia im zabrania, czy

> może zwyczajnie ich nie stać?

Odpowiedz jest dosc prosta.

1-Chinczycy jezdza nowymi(2-3l) samochodami o cenie np 15 tys doll a przecietny polski samochod ma 15 lat i jest wart 500 doll.

2-Kominikacja publiczna w Chinach jest bardzo dobrze rozwinieta.

Chiny maja wiecej torow kolejowych do tras szybkich i wiecej pociagow na nich kursyjach niz reszta swiata razem wzieta.

> W Polsce na 1000 mieszkańców przypada 1200 telefonów komórkowych, w Chinach 720

To sa statystyki ,ktore z roku na rok sie zmieniaja na korzysc Chin.

> . W Polsce 60% ludzi ma dostęp do Internetu, w Chinach 36%.

Z tym ze w Chinach maja dostep do internetu poprzez polaczenia kablowe a w Polsce poprzez linie telefoniczne.Rozumiesz chyba roznice i szybkosc takiego internetu szerokopasmowego.

> Przecież najgors

> zym rezultatem kryzysu, którego ludzie tak się boją, będzie właśnie dostosowani

> e płac i cen w rozwiniętych krajach do średniej globalnej. To się samo stanie,

> jeśli nie uda się wprowadzić żadnych innych rozwiązań.

Oczywiscie ze sie nie uda zadne inne rozwiazanie,bo to z naczyniami polaczonymi jest jedyne logiczne.

> Czy tobie się wydaje, że ceny w UE są ustalane przez biurokratów? Zacznij coś p

> rodukować i sam ustal cenę. Bo mam wrażenie że zaczynasz wymyślać teorie spiskowe.

Ceny sa uzaleznione od padatkow.Jesli biurokraci ustala wysokie podatki ,to za tym ida wysokie ceny.

Re: Proponuję pomruka na moderatora tego Forum.

Dziwię sie, ze jawne i natrętne uprawianie propagandy uchodzi płazem. Przepraszam bardzo,do mnie do drzwi też pukają Świadkowie Jehowy. Ale kiedy odmawiam, grzecznie odchodzą. mają swoja godnosć – nie pukają drugi raz i na pewnoodeszliby, gdyby huknąć na nich trzecim razem .Noveyy’owi brakuje właśnie takiej godności.

P.S.Tylko nie pisz,ze zbanowałbym Cię za brak godności.

Sed lex dura lex

Jak widzę dziennikarz GW pozazdrościł myśliwemu i też postanowił urządzić polowanie z nagonką tym razem na myśliwego. Szanowny Panie Redaktorze Ja również boleje nad nieodżałowaną stratą żubra i podobnie jak i Pan mam zastrzeżenia co do okoliczności zastrzelenia zwierzęcia. Jednakże żubr to jedna rzecz a prawo to drugie. Wszelkie rodzaju zdarzenia w przestrzeni życia społecznego wymagają na samym początku kwalifikacji prawnej. Fakt żubr został zabity. W jaki sposób i dlaczego tego nie znamy. Wszędzie zdarzają się nieszczęśliwe wypadki i wyjaśnienie o pomyłce jaką złożył myśliwy musi być najpierw w sposób wiarygodny zakwestionowana, przez osoby do tego upoważnione, tak aby sąd miał podstawę do uznania tego faktu za wykroczenie, lub przestępstwo. Jak na razie mamy do czynienia z nieumyślną szkodą. Najpierw za tym należy zapytać się co mówi obecne prawo na temat spowodowania nieumyślnej szkody przez użytkownika mienia bowiem myśliwy jest w tym przypadku użytkownikiem mienia wypożyczonego mu przez Skarb Państwa dla celu przeprowadzenia operacji zawartej w umowie miedzy stronami. Myśliwy w trakcie polowania ma wiec status urzędnika państwowego in spe . Nie wchodzi do lasu żeby sobie postrzelać ale w celach służących ochronie przyrody. Wojska NATO też interweniowały w Libii zgodnie ze statusem i mandatem ONZ w celu ochrony ludności cywilnej a nie po to by zastrzelić Kadafiego. Tak mówi prawo i jeśli Pan ma jakieś zastrzeżenia to mam nadzieje że poparte uzasadnionymi argumentami i niezbitymi dowodami że dopuszczono się matactwa. Obawiam się a co więcej jestem pewny ze zarówno w jednym jak i w drugim przypadku sprawa jest czysta. Mamy do czynienia z nieszczęśliwym wypadkiem podczas pełnienia obowiązków służbowych. Czy Skarb Państwa ma w takim razie podstawę prawną do uzasadnionych roszczeń. Tak o ile udowodni że utrata tego żubra spowodowała znaczący ubytek dla zachowania stanu pogłowia w perspektywie wzrostu potrzebnego do utrzymania populacji, albo że ten właśnie żubr został zakontraktowany do sprzedaży a jego zabicie ją unieważniło. W innym przypadku prawo nie przewiduje kar wymyślonych z powietrza w intencji prewencyjnego zapobiegania nieszczęśliwym wypadkom na polowaniu nawet gdy Redaktor GW podejrzewa istnienia innych okoliczności. Można co najwyżej wystąpić o ukaranie dyscyplinarne urzędnika za niedopatrzenie w przestrzeganiu procedur w ramach obowiązków służbowych w zakresie ujętym regulaminem.

Panie Redaktorze wszystkim jest nam żal tego żubra ale to jeszcze nie powód by nawoływać do wendety. Jeśli coś się Panu nie podoba to najpierw trzeba zmienić prawo, które tak czy inaczej nie działa wstecz. Sed lex dura lex.

Re: no to może poczytamy razem ponownie ?

no to jak? czytamy dalej?

Tego nie czytałem, ale z „Homo Electronicus” też udałoby mi się wydobyć ze trzy sensownie brzmiące zdania i je zinterpretować żeby wyszło że to geniusz. Przeczytam sam tylko jeżeli ktoś mi zapłaci za recenzję, inaczej szkoda czasu, ale może Pan pomoże: Jakie są tezy tej książki i jakie za nimi argumenty i jakie wnioski, tak krótko, w punktach?

W „Homo Electronicus” nie było żadnej tezy i żadnych argumentów, tylko strumień bełkotliwych zdań. Tu coś jest?



Blog o Niemczech i NRD: cmos.blox.pl

Ciągłość kontemplacji oblicza smętnego rycerza

tak by pięknie było, gdyby w całym wszechświecie nie było nikogo poza tobą i twym kolesiem

oczywiście obaj mając nieskończoność pustego czasu i przestrzeni przed sobą

(i prędkość ciut tylko mniejszą od c względem siebie)

doskonale dalibyście radę się ogolić w lustrze nie tracąc obrazu własnego smętnego oblicza ani na chwilę z oczu

tak by było gdyby nic poza tym nie było

ale jest – jest inaczej:

wszystko, co jest w naszym zasięgu, porusza się ślamazarnie

praktycznie możemy mówić o wyróżnionym układzie odniesienia

w ramach Lokalnej Grupy Galaktyk (obszar 1 megaparseka) prędkości są tu tak niewielkie,

że mówi się, iż poruszają się one „razem”

obiekty w ramach Supergromady Lokalnej („zlokalizowanej” w Pannie)

http://ryanbegleyonline.files.wordpress.com/2011/03/filament.jpg?w=300&h=225

o średnicy 200 milionów lat świetlnych, jakieś 1500-2000 galaktyk

(z czego ok. 160 to galaktyki duże, np.: Droga Mleczna, M31, M49, M84, M85, M86, M88, M98, M99)

są przyciągane przez Wielki Atraktor, uzyskując „zawrotne” prędkości…

0,002 c

asymetria problemu (tak jak go stawiasz) polega na tym, że ten twój koleś

ma masę 2 × 10^46 kg (10^15 mas Słońca)

gdy rozpędzasz się w nim do prędkości bliskiej c , spokojnie możesz uznać, że to on stoi w miejscu

(raczej nie powinieneś mieć wątpliwości, że to ty rozpędziłeś się (być może kosztem energii paru galaktyk) do

tej prędkości, a nie uczyniły tego owe 10^15 słońc)

dla tego kolesia 100 mln lat zajmie ci dotarcie do brzegów tylko tej supergromady

(w tym czasie ty – w szczególności – nawet okiem nie mrugniesz,

co nie przeszkadza ci w nieco zawieszonej acz bezsprzecznie ciągłej kontemplacji twarzy gwiezdnego Rycerza o – nic w tej jego sytuacji dziwnego, że – nieco Smętnym Obliczu)

nic ci nie poradzę na to, że… takie są realia

Re: Dlaczego Dalaj-Lama nigdzie nie jezdzi?

maksimum napisał:

> Nie tak dawno i polskie matolki chcialy sie z nim fotografowac a obecnie nikt m

> u nie chce wizy wjazdowej dac.

Chyba przesadzasz z zazdrości. W tym roku zrobił już kilka rundek, przeważnie za każdym razem po kilku krajach (nie licząc Indii). Na przykład lipcu były to USA; w sierpniu Szwajcaria, Francja, Estonia, Finlandia i Niemcy; we wrześniu Kanada, Meksyk, Argentyna i Brazylia. Nieźle jak na kogoś, komu nikt nie chce dać wizy.



Może to wszyćko bez te atomy,

Że waryjota… momy.

Re: „Nasi wnukowie będą bogami”-twierdzi Michio K

Z puntu widzenia człowieka z roku 1900, my sami już niemal jesteśmy bogami. Możemy latać między kontynentami, możemy rozmawiać z osobami na innym kontynencie tak jakby były razem z nami w pokoju, potrafimy budować maszyny które mówią i słuchają naszych poleceń, wiemy skąd się bierze energia słońca i umiemy sami tworzyć miniaturowe słońca, które niszczą całe miasta, wiemy w jaki sposób sami powstajemy i możemy projektować nowe gatunki istot żywych.

Mortality, Morgan i Mormoni

> Ja: What do You think about mortality?

> CleverBot: Who is Morgan?

> Ja: What do You think about mortality?

> CleverBot: Mormons? I don’t know anything about them.

> Pytanie jak poprzednio 🙂

a może to kwestia… twojej inteligencji?

spróbuję to wykazać

najpierw sprawdził z kim ma do czynienia, tzn. czy wiesz cokolwiek o Williamie Morganie?

(nie wiesz? a szkoda – nie trzeba było się tak śpieszyć z wnioskami – miałeś przecież czas)

za drugim razem zripostował, zmieniając temat w kierunku go interesującym,

licząc na to, że może i ciebie jeszcze zainteresuje i sam się przez ciebie czegoś nowego dowie o ludziach.

Przeliczył się… pociesz się – nie pierwszy raz.

Ty oczywiscie nie miałeś pojęcia, co Mormoni mają wspólnego z mortality

(i znowu nie trzeba było się spieszyć z wnioskami – miałeś przecież czas – a nie chodziło o zbieżność nazw – pograł z tobą i… przegrałeś)

pamiętaj, że jako konkretna osoba interesujesz go jedynie potencjalnie,

a po jego doświadczeniach z nieustającej symultantki raczej marginalnie



Wg Mormonów:

Mortality is the time between birth and death. The word „mortality” has no meaning, however, unless there is such a thing as „immortality.”

One of the main purposes of mortality is the obtaining of a physical body.

Wiesz już teraz, dlaczego zwekslował w tę stronę?

qed

Re: Kryterium Damiana

oldnick5:

> Mianowicie Damian, po przeczytaniu podesłanego mu artykułu i po

> „wypróbowaniu” tego kompa, napisał do mnie w mejlu: Pięknie, lecz można

> pogadać z nim tylko o banialukach. Nie da się razem rozwiązać problemu…

Bardzo wiele problemów rozwiązano we współpracy człowieka z komputerem. Do tego służą komputery, już od ponad 50 lat. Tylko pogwarzyć z nim o duperelach było dotąd trudno…

– Stefan

Kryterium Damiana

Uważam, że mój bystry zięć Damian (inżynier-informatyk po PW pracujący obecnie w kalifornijskich guglach) wczoraj coś odkrył, czyli sformułował – może i niechcący, ale przypuszczam, że jako pierwszy na świecie – ważny postulat/uzupełnienie do testu Turinga, i dlatego poświęcam temu wydarzeniu całkiem odrębny post.

Mianowicie Damian, po przeczytaniu podesłanego mu artykułu i po „wypróbowaniu” tego kompa, napisał do mnie w mejlu: Pięknie, lecz można pogadać z nim tylko o banialukach. Nie da się razem rozwiązać problemu…

Mam nadzieję, że to „Kryterium Damiana” – żądanie „wspólnego rozwiązania problemu” – wejdzie odtąd na stałe (choć nie od razu, rzecz jasna) do encyklopedycznych omówień hasła „Test Turinga”. [Z zastrzeżeniem proporcji, dla mnie to taka sama nowość, jaką dla filozofów, swego czasu, było popperowskie kryterium falsyfikacyjne]

Stanisław Remuszko

www.remuszko.pl

on tylko mierzył

> Fajne, tylko malo na temat. Taki Michelson tak mocno wierzyl w eter, ze az sie

> prawie nie pomoczyl. A Nobla dostal za udowodnienie, ze eteru nie ma

Ziemia ma prędkość 30 km/s i on chciał zmierzyć tu c’ = c -/+ 30 km/s ?

Z równym skutkiem mógłby próbować wykryć prędkość samolotu

podrzucając piłeczkę w tym samolocie.

Michelson dostał Nagrodę za pracę nad metodami pomiaru prędkości światła.

„for his optical precision instruments and the spectroscopic

and metrological investigations carried out with their aid”.

——–

Ugięcie światła z przyspieszenia w rakiecie.

Masz poziomy laser – od ściany do ściany.

Rakieta przyspiesza (nie ma tam grawitacji) – jakie będzie ugięcie:

A. podwójne jak w przypadku Słońca

B. czy tym razem pojedyncze – zgodnie z Newtonem?

Zreszta dlaczego akurat zloto??

[b]wcale przeciez nie jest najciezsze,ciezsy i to znacznie jest olow ,a wystepuje wlasnie czesto razem ze zlotem i srebrem.A co z tytanem ,rtecia itd ???

Rozumiem ze nie byly juz dla „naukowcow ” interesujace.

Idac sladem ich rozumowania,w ogole nie powinnismy miec dostepu do uranu i olowiu

([Ołów występuje w przyrodzie w postaci ośmiu izotopów, z których cztery są trwałe (m.a. 204, 206, 207, 208). Jest on podstawowym końcowym produktem rozpadu jądrowego uranu, toru i aktynu/b])

bo sa ciezkie jak diabli,wiec wedlug ich teorii powinny dawno „zatonac” i byc gdzies tam w jadrze Ziemi

Re: Razem możemy więcej

„Ten filmik świetnie uświadamia, co oznacza duża ilość drobnych działań”

Produkcja społeczna, albo inaczej partnerska, czyli aplikacja ustawiona na produkcję opierającą się na dużej ziarnistości jednostek produkcyjnych wykonujących swoje działania produkcyjne w czasie wolnym nieodpłatnie. W bardzo dobry sposób zjawisko to opisuje Y. Benkler w Bogactwo sieci. Jak produkcja społeczna zmienia rynki i wolność”.