Re: Skomplikowane grupy SAMOświadomych atomów.

noveyy777 napisał:

> Starsza pani pyta profesora fizyki:

> -Na czym stoi ziemia?

> Profesor odpowieda:

> -na żółwiu.

Tak, jest to niewątpliwie pogląd rozpowszechniony wśród profesorów fizyki.



Żołnierze Ksenofonta: — Thalatta! Thalatta! (Morze! Morze!)

Marynarze Kolumba: — ¡Tierra! ¡Tierra! (Ziemia! Ziemia!)

Paleontologia i KR.

Paleontologia i Księga Rodzaju, czy sobie przeczą?

Antoni Hoffman www.ewolucja.org/w3/d7/d7a8.html w swojej książce „Wokół ewolucji” skroc.pl/99cd w kontekście swojej dziedziny: paleontologii i biologii napisał, że zapis kopalny stoi w sprzeczności z kreacjonizmem młodoziemskim, ale nie z kreacjonizmem staroziemskim.

Dodał też w tym kontekście, że nie ma ostatecznych dowodów na ewolucję i

biologia musi się z tym faktem pogodzić. Wy biologowie ewolucyjni i ateiści musicie się z tym FAKTEM tym bardziej pogodzić pogodzić, ponieważ skoro od POCZĄTKU świata nie udało się wam przekonać całego świata ludzkiego,że nie ma Boga oraz, że korzeni życia należy szukać pośród

nierozumnych czynników sprawczych, natomiast korzeni ludzkiego gatunku w

świecie ryb i żab, to nie uda się wam to do KOŃCA tego świata skroc.pl/b246 .

cms.antykwariat.waw.pl//mfc/c/5/5/2/a211298c0ac23ac78382a8f4732bea7cf24c.jpg

ILE TRWAŁY „DNI” STWARZANIA?skroc.pl/1a27

„(…)A co powiedzieć o długości dni stwarzania? Czy były to literalne doby? Niektórzy powołują się na fakt, że Mojżesz, pisarz Księgi Rodzaju, powiązał później dzień odpoczynku następujący po sześciu dniach stwarzania z cotygodniowym sabatem (Wyjścia 20:11). Ich zdaniem musiało więc chodzić o okresy 24-godzinne. Ale czy tekst Księgi Rodzaju naprawdę uzasadnia taki wniosek?

Absolutnie nie. Hebrajski wyraz tłumaczony na „dzień” może oznaczać różne odcinki czasu, nie tylko 24-godzinne. Na przykład Mojżesz, podsumowując relację o sześciu dniach stwarzania, określił je mianem jednego dnia (Rodzaju 2:4). Poza tym w pierwszym dniu „Bóg zaczął nazywać światło Dniem, ciemność zaś nazwał Nocą” (Rodzaju 1:5). W tym wypadku słowo „dzień” odnosi się jedynie do części zwykłej doby. Pismo Święte z całą pewnością nie daje podstaw do twierdzenia, że każdy z dni stwarzania obejmował literalne 24 godziny.

Jak długo więc trwały te dni? Biblia nie mówi o tym wprost, ale sformułowania użyte w pierwszych dwóch rozdziałach Księgi Rodzaju wskazują na bardzo długie okresy(…..)”

A wiec Biblia naucza, że dni stwarzania trwały eony:

upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/7/79/Geological_time_spiral.png/300px-Geological_time_spiral.png

PALEONTOLOGIA I OPIS DZIEJÓW ŻYCIA NA ZIEMI NA PODSTAWIE 1 Rozdziału: KSIĘGI RODZAJU (Analiza Statystyczna).

Przeważająca większość naukowców jest słusznego zdania, że zapis kopalny stoi w sprzeczności z modelem jednorazowego aktu stworzenia świata i życia na nim, w jakimś KRÓTKIM PRZEDZIALE CZASU.

Mawiają , że jeżeli świat byłby stworzony w ten sposób, to światło z odległych gwiazd nie miałoby czasu, żeby dotrzeć do naszej planety, natomiast kronika geologiczna nie pokazywałaby wyraznych następstw chronologicznych podczas długich okresów w historii Ziemi, kiedy to nie było jeszcze pewnych grup zwierząt i roślin, a które to grupy pojawiły się znacznie pózniej.

Choć ci uczeni nie dysponują praktycznie ŻADNYMI rzetelnymi argumentami przeciwko tezom biblijnych kreacjonistów staroziemskich, to jednak usiłują wyszukiwać dziury w całym, choć to drążenie jest w większości spowodowane niewiedzą i powtarzaniem zasłyszanych sloganów, zamiast być powodowane złą wolą.

Mawiają oni na przykład:

„Skoro Bóg, na ten przykład, stworzył rośliny w 3 dniu [okresie stwarzania], to dlaczego różne rodzaje roślin pojawiają się w kronice skamielin stopniowo na przestrzeni długiego okresu czasu i to w okresach, o których Księga Rodzaju naucza, że miały się w nich pojawiać inne grupy organizmów?

Dlaczego pewnych rodzajów roślin (np. okrytonasiennych) nie znajdujemy w skałach z okresu Sylurskiego,w których pojawiają się inne mniej złożone pozostałości roślin, a zaczynają się pojawiać dopiero w okresie kredowym?

Tymczasem według Księgi Rodzaju w tym kresie (‚szóstym dniu’ według Księgi Rodzaju) miały pojawić się tylko zwierzęta lądowe.

Które to zwierzęta lądowe w dodatku -według zapisu kopalnego- pojawiały się na świecie na przemian z różnymi rodzajami roślin, podczas długiego okresu czasu.

Mało tego: podczas tego okresu powstawały nowe zbiorniki wodne, a w nich nowe gatunki ryb i innych organizmów wodnych, które miały według Księgi Rodzaju pojawić się w dniu piątym.

Dlaczego, kiedy przekopujemy się przez poszczególne warstwy ziemi zauważamy, że w pewnych warstwach geologicznych występują tylko pewne zestawy skamielin, które reprezentują określone taksony, podczas, gdy w innych ich nie ma? ”

Ponadto podsumowują:

„W takiej samej mierze fakt ten dotyczy zapisu kopalnego: roślin, lądowo-wodnych płazów, lądowych gadów, ssaków czy innych stworzeń. Jest to tak powszechnie występujące zjawisko (jak i notoryczny brak ewolucyjnych form przejściowych: przyp. moja), że nie sposób bronić poglądów opartych o przekonanie o nagłym/jednorazowym akcie stwórczym, który by miał miejsce podczas 6 literalnych dni, nawet odwołując się do argumentów ‚z małej ilości informacji’!”

Pierwsze ssaki pojawiły się u schyłku triasu (dane są pewno nowe, ale bez wnikania w szczegóły), żyły miliony lat razem z dinozaurami, a kiedy te ostatnie zniknęły z zapisu kopalnego, nie twierdzę, że całkowicie z powierzchni ziemi, mogły po prostu zacząć występować lokalnie, na małych obszarach i dlatego ich dalsze istnienie (po „wielkim wymieraniu”) nie zostało zarejestrowane w zapisie kopalnym.

Niedawno świat naukowy został zadziwiony, ponieważ znaleziono szczątki dinozaurów, które przeżyły „wielkie wymieranie” z końca kredy.

***********************************

„Niektóre dinozaury przetrwały wielkie wymieranie nawet o 700 tys. lat – piszą naukowcy na łamach periodyku „Geology”.” skroc.pl/79b1

***********************************

Znaleziono też szczątki dinozaura, który miał wymrzeć w Jurze itd….

Po zniknięciu dinozaurów z zapisu kopalnego całe grupy nowych gatunków ssaków pojawiły się w okresie geologicznym zwanym eocenem.

Nie znaczy to oczywiście , że pojawiły się wszystkie grupy ssaków jednocześnie,wraz z tymi, jakie występują współcześnie.

Dopiero podczas kolejnych długich okresów pojawiały się kolejne grupy nowych rodzajów ssaków, jak i ptaków, czy przedstawicieli innych rodzin stworzeń, których przedstawiciele nie są znani z warstw skalnych reprezentujących wcześniejsze okresy geologiczne.

Np. z wczesnego eocenu nie znamy skamieniałości małp człekokształtnych,słoni, czy żyraf, jakie żyją współcześnie . Oczywiście od najdawniejszych początków życia, poprzez wszystkie okresy geologiczne, aż po dzień dzisiejszy żyją na ziemi gatunki, lub reprezentanci dawnych wymarłych rzędów, rodzajów itd., które wcale się od tamtego czasu nie zmieniły (albo zmieniły się w sposób nieistotny z punktu widzenia teorii ewolucji), lub reprezentują formy morfologiczne, które już na pierwszy rzut oka można zaliczyć do konkretnej grupy taksonomicznej występującej współcześnie. Jest to znaczny odsetek pośród współczesnych organizmów żywych.

Różne grupy taksonomiczne roślin i zwierząt pojawiały się w zapisie kopalnym NAGLE, jakby ZNIKĄD, żyły przez tysiące pokoleń nie ulegając ISTOTNYM zmianom i następnie z zapisu kopalnego znikały, tak samo NAGLE, jak się w nim POJAWIŁY. Lub dożyły do DNIA WSPÓŁCZESNEGO, nie wykazując

serwis internetowy kosmosnews.pl

Witam

chciałbym uzyskać od Was trochę opinii na temat mojego projektu.

Jako że pasjonuje się Wszechświatem, stworzyłem portal związany głównie z tematyką kosmosu.

Strona nie stoi na żadnym CMS-sie tylko pisana jest od podstaw przeze mnie . (i nadal jest usprawniana)

Jakie posiada funkcje? :

Głównie to umieszczane są w niej dzień w dzień aktualne informację z tematyki kosmosu i wszystkiego co z tym jest związane (juz od ponad roku). ostatnio dodana została nowa funkcjonalność : -gdyby ktoś chciał podzielić swoimi materiałami – można sie zarejestrować i wrzucać na serwer zdjęcia lub filmy (linki youtube) – i te materiały ( w zależności jaki sie wybierze sposób udostępniania) będa od razu wyświetlane na stronie głównej serwisu i w podkategoriach. jest też wiele innych funkcji ale nie już będę zanudzał.

prosił bym o komentarze –

strona pod adresem : www.kosmosnews.pl/

przy okazji

szukam chętnych do współtworzenia – prowadzenia tej stronki – gdyby ktoś miał takie same upodobania jak ja to proszę o kontakt:)

Niedługo kolejny wysyp planet.

Na konferencji Extreme Solar Systems II, na której poinformowano o planecie krążącej wokoł dwu słońc, doszło też do ciekawego „wycieku” danych z rezultatów misji Kepler, które mają być oficjalnie ogłoszone 23 wrzesnia. Ciekawe to dane! Liczba kandydatów na planety obserwowanych przez ten teleskop wzrosła z 1235 do 1781. Co istotniejsze, liczba planet krążących w „strefie życia” wzrosła z 54 do 121 (część z nich to super-Ziemie, nie specyzowano jaka). Łacznie aż 123 planety posiadają średnicę nie większą niż 1.25 średnicy Ziemi.

Uff, masówka! Nie mogę się otrzasnąć ze zdziwienia, że tempo odkryć okazało się tak imponujące. Teraz czekajmy na następny etap badań – równie masowe (no, może nie aż tak) określanie własności planet drogą spektroskopii. Niedawno wspomniałem, że ukończenie teleskopu Webba stoi pod znakiem zapytania. Ostatnie doniesienia mówią jednak o łaskawszym traktowaniu projektu przez decydentów.

kosmonauta.net

Czym się różni wróbelek?

noveyy777 napisał:

> Zgadza się. Lecz co ty rozumiesz przez „w prostej lini”? Bo ja rozumiem, ze

> jak nie w prostej lini to albo slepy zaułek, albio konwergencja,albo osobna kr

> eacja.

Boczna, ślepa linia w tym przypadku. Jak większość linii rodowych w przyrodzie.

> >Oczywiście nic nie stoi na przeszkodzie, żeby nadal uważać go

> > za ptaka, tyle tylko, że jeśli odkrywcy xiaotingii mają rację (czego sam

> i nie

> > są pewni na 100%, bo ich analiza ma słabe potwierdzenie bootstrapowe)..

>

> Reguła.

Niekoniecznie. Czasem relacje pokrewieństwa bywają silnie potwierdzone, czasem nie. W tym przypadku zaciemniają je liczne konwergencje, pospolite wśród celurozaurów z powodu zbliżonego trybu życia. To jest właśnie ta „mozaikowość”, zacierająca różnicę między ptakami a ich kuzynami.

> >to do pt

> > aków trzeba by wtedy zaliczyć wszystkie deinonychozaury (jako wtórne niel

> oty).

>

> Coś takiego. Czyli wszystko,albo nic?

> Rzeczywiście musi to wszystko mieć mocne podstawy, skoro jeden element moze

> wszystko powywracać do góry nogami;-).

Nie wywrócić do góry nogami, tylko zastąpić strukturę kladów (A (B C)) przez ((A B) C) wskutek mało wyrazistej pozycji kladu B (tzn. trudno powiedzieć, czy B jest bliżej spokrewniony z A, czy z C). To jest naprawdę drobna korekta, bo ptaki właściwe, archeopterygidy i pozostałe deinonychozaury są do siebie bardzo podobne — wszystkie upierzone, dwunożne, często skrzydlate.

> Widzę że ty się przyzwyczaileś do przyzwyczajeń tych innych badaczy? Skro ni

> ezgodę maja tylko „niektórzy” badacze, to musi to być jakaś elitarna mniejszoś

> ć, skoro jej zdanie jest tak reprezentatywne i tak znaczaco wplywa na blokowani

> e postepuów naukowych w systematyce filogenetycznej ptactwa;-).

> The „no true Scotsman” fallacy-Powstaje on zawsze wtedy, gdy kto

> ś twierdzi, że jego argument czy zasada, na jakiej się on opiera, jest prawdziw

> a, ponieważ ktoś, kto ją wyznaje, jest prawdziwym reprezentantem tej zasady.

Nic takiego tu nie zachodzi. Hipoteza filogenetyczna nie zależy od tego, jak nazwiesz poszczególne klady. Np. Paraves (o ile definicja jest poprawna i stabilna) pozostaną tym, czym są, niezależnie od tego, czy nazwiesz je „ptakami”, „ćpakami” czy „bździągwami”. Nazwy to tylko etykietki używane dla wygody.

> A jak by nie było tych danych molekularnych, to jak bys poustawial kladogram

> y? Czy blizej posadzil bys na grzedzie te swoje archeopteryxy, czy sokola i jas

> trzebia? Ciekawe co na to „elitarna mniejszosc ornitologicznych terrorystow”

> 😉

Nie wiem, co masz na myśli, ani kim są elitarni ornitologiczni terroryści. Danych molekularnych dla archeopteryksa nie ma. Pewnie, że dobrze by było ja mieć, ale zawsze pracować można tylko na dostępnych danych i wykorzystywać je jak najlepiej się da. Skuteczniejsze to w każdym razie niż egzegeza Księgo Rodzaju.

> Którzy naukowcy? Ci od penicyliny i szczepionek? Ci od abiogenezy, czy ci od ewolucji

> ptactwa?

To, co mówię, dotyczy ogólnie ludzi na poważnie i zawodowo zajmujących się nauką. I od szczepionek, i od archeopteryksów, i od abiogenezy, i od gwiazd, i nawet od języków.

> Nie szastaj słowem „naukowiec”, ponieważ taka socjotechnika wra

> zenia nie robi już prawie na nikim, w czasach, gdy „naukowcy” w białych fartuch

> ach nachalnie zapewniaja o dobrej jakości pralek automatycznych…

To jest właśnie żargon agitatora. Co masz do naukowców? Przecież i ty, i ogólnie kreacjoniści

pasożytujecie na ich wynikach, ich publikacjach. Interpretujecie je po swojemu, ale żeby zbadać coś samemu… o, to cięższa sprawa. Winieneś naukowcom trochę wdzięczności za to, co im podbierasz.

> Nie szanujesz mego czasu i naduzywasz mej cierpliwosci (przez brak precyzji w wypowiedziac

> h i faktorgaficznego poparcia dla tych wypowiedzi).

Nie chcesz — nie dyskutuj, jeśli twój czas jest tak cenny. Zwracam uwagę, że dotąd nie powiedziałeś mi, jak musi wyglądać zwierzę lub jego skamieniałość, żebyś uznał je za „ptaka” (w ostrym odróżnieniu od „gada”). Pokazałeś mi tylko przykłady konwergencji (bez związku z moim pytaniem). Chyba nawet kreacjonista zdaje sobie sprawę, że ptaki stanowią porządny takson w odróżnieniu od „zwierząt z kolcami”. To, co ptaki mają zasadniczo wspólnego, to nie homoplazje, ale synapomorfie. Wspólne dziedzictwo, a nie konwergencje. Czekam na odpowiedź.



Ravens can croak and owls can hoot,

Penguins just shriek, but aren’t they cute?

Dyskutujemy o ptakach czy o piotrologii?

petrucchio napisał:

> Noveyy, od dawna nikt nie twierdził, że archeopteryks jest przodkiem ptaków w p

> rostej linii.

Ja też tego nie twierdziłem. Nigdy.

>Co najwyżej — że jest najdawniejszym ZNANYM ptakiem, a to bynajm

> niej nie to samo.

Zgadza się. Lecz co ty rozumiesz przez „w prostej lini”? Bo ja rozumiem, ze jak nie w prostej lini to albo slepy zaułek, albio konwergencja,albo osobna kreacja.

>Oczywiście nic nie stoi na przeszkodzie, żeby nadal uważać go

> za ptaka, tyle tylko, że jeśli odkrywcy xiaotingii mają rację (czego sami nie

> są pewni na 100%, bo ich analiza ma słabe potwierdzenie bootstrapowe)..

Reguła.

>to do pt

> aków trzeba by wtedy zaliczyć wszystkie deinonychozaury (jako wtórne nieloty).

Coś takiego. Czyli wszystko,albo nic?

Rzeczywiście musi to wszystko mieć mocne podstawy, skoro jeden element moze wszystko powywracać do góry nogami;-).

> Niby nic nie stoi na przeszkodzie, ale kłóci się to z przyzwyczajeniami niektór

> ych badaczy,..

Widzę że ty się przyzwyczaileś do przyzwyczajeń tych innych badaczy? Skro niezgodę maja tylko „niektórzy” badacze, to musi to być jakaś elitarna mniejszość, skoro jej zdanie jest tak reprezentatywne i tak znaczaco wplywa na blokowanie postepuów naukowych w systematyce filogenetycznej ptactwa;-).

The „no true Scotsman” fallacy-Powstaje on zawsze wtedy, gdy ktoś twierdzi, że jego argument czy zasada, na jakiej się on opiera, jest prawdziwa, ponieważ ktoś, kto ją wyznaje, jest prawdziwym reprezentantem tej zasady.

>więc pewnie stanie na tym, że archeopterygidy wyłączy się z ptaków

> (Aves, Avialae, czy jak je zwał). Z punktu widzenia teorii ewolucji nie jest t

> o żadem przewrót, tylko drobna korekta drzewa rodowego..

Z mojego punktu widzenia tez. Dla mnie ptakami mozesz nazywac nawet barany, pod warunkiem, ze udowodnisz materialnie, ze barany maja cos wspolnego z jaskówłkami i sokolami:-). Poza tym nie zauważyłeś ,że ja chcę dyskutować o dinozaurzych gnatach i ptasich gnatach, a nie o tym ,co na ich temat wyczytałeś w pismach zachukanej przez elitarną mniejszość większości fachowców?

>– o wiele drobniejsza n

> iż przeorganizowanie „orłów i sokołów” na podstawie danych molekularnych. Od te

> go są kladogramy, żeby je stale poprawiać w miarę, jak zdobywamy nowe dane.

A jak by nie było tych danych molekularnych, to jak bys poustawial kladogramy? Czy blizej posadzil bys na grzedzie te swoje archeopteryxy, czy sokola i jastrzebia? [u]Ciekawe co na to „elitarna mniejszosc ornitologicznych terrorystow”;-)[/u]

> Chy

> ba cię nie dziwi, że naukowcy, w odróżnieniu od Posiadaczy Objawionej Prawdy Os

> tatecznej
, powoli i cierpliwie dochodzą do coraz lepszego zrozumienia rzeczywis

> tości…



Którzy naukowcy? Ci od penicyliny i szczepionek? Ci od abiogenezy, czy ci od ewolucji ptactwa? Nie szastaj słowem „naukowiec”, ponieważ taka socjotechnika wrazenia nie robi już prawie na nikim, w czasach, gdy „naukowcy” w białych fartuchach nachalnie zapewniaja o dobrej jakości pralek automatycznych… Nie szanujesz mego czasu i naduzywasz mej cierpliwosci (przez brak precyzji w wypowiedziach i faktorgaficznego poparcia dla tych wypowiedzi).

Hypothesis contrary to fact-Błąd tego typu powstaje wtedy, gdy ktoś argumentuje na podstawie tego, że coś mogło się zdarzyć, choć jednocześnie nic nie wskazuje na to, że tak się zdarzyło, lub nawet coś temu przeczy.

Poza tym podtekst dowodzi popełnienia kolejnego błedu logicznego,a z błedami logicznymi dyskutować się nie da. Jak nie chcesz dyskutowac o gnatach, to po co mnie wzywaleś do tablicy? Wykladów z twojej filozofii na temat tego, co naukowe i tego, co nie; ja nie potrzebuję. Ja chce dyskutować o lologii i biologii ewolucyjnej ,a nie piotrologii;-).

Appeal to utility-Ten błąd logiczny powstaje wówczas, gdy ktoś próbuje obalić czyjąś tezę jedynie za pomocą twierdzenia, że zwolennik tej tezy broni jej tylko i wyłącznie z powodów osobistych lub emocjonalnych.

pozdrawiam

Re: A więc ptaki na stół:-)

Noveyy, od dawna nikt nie twierdził, że archeopteryks jest przodkiem ptaków w prostej linii. Co najwyżej — że jest najdawniejszym ZNANYM ptakiem, a to bynajmniej nie to samo. Oczywiście nic nie stoi na przeszkodzie, żeby nadal uważać go za ptaka, tyle tylko, że jeśli odkrywcy xiaotingii mają rację (czego sami nie są pewni na 100%, bo ich analiza ma słabe potwierdzenie bootstrapowe), to do ptaków trzeba by wtedy zaliczyć wszystkie deinonychozaury (jako wtórne nieloty). Niby nic nie stoi na przeszkodzie, ale kłóci się to z przyzwyczajeniami niektórych badaczy, więc pewnie stanie na tym, że archeopterygidy wyłączy się z ptaków (Aves, Avialae, czy jak je zwał). Z punktu widzenia teorii ewolucji nie jest to żadem przewrót, tylko drobna korekta drzewa rodowego — o wiele drobniejsza niż przeorganizowanie „orłów i sokołów” na podstawie danych molekularnych. Od tego są kladogramy, żeby je stale poprawiać w miarę, jak zdobywamy nowe dane. Chyba cię nie dziwi, że naukowcy, w odróżnieniu od Posiadaczy Objawionej Prawdy Ostatecznej, powoli i cierpliwie dochodzą do coraz lepszego zrozumienia rzeczywistości, ale ze świadomością, że na każdym etapie tej drogi często się mylą i nigdy nie przestaną się mylić. Wbrew pozorom, to jest siła metody naukowej, nie słabość.



Może to wszyćko bez te atomy,

Że waryjota… momy.

Nowa systematyka naczelnych na Archeowieściach’:-)

archeowiesci.pl/2011/06/05/kobiety-praludzi-zmienialy-grupy-w-ktorych-zyly/

http://img.national-geographic.pl/images/1101/pics/ewolucja_9e0fcb587e.jpg

AUSTRALOPITEK I H.SAPIENS.

@Wojtek:

„Izotopy zawarte w zębach dawnych ludzi i praludzi dostarczają nam coraz więcej wiadomości o ich życiu. Tym razem dały nam cenną informację dotyczącą stosunków rodzinnych Australopithecus africanus i Paranthropus robustus.(….)Wygląda więc na to, że pradawne kobiety przechodziły do innych rodzin podczas, gdy mężczyźni pozostawali w grupach rodzinnych. Jest to bezcenna informacja dla badaczy dawnych ludzi i duży krok na drodze do poznania stosunków społecznych wśród praludzi. Poza tym okazało się, że wbrew oczekiwaniom naukowców te grupy dawnych praludzi żyły ciągle w jednym miejscu.”

mundds:

Szanowny Wojciechu-oto właśnie udało się Tobie mnie oświecić ,bowiem właśnie dowiedziałem się ,że australopiteki ,co się tłumaczy na małpy południowe, były (pra)ludzmi (H.sapiens). Nie wiem czy są to rewelacje potwierdzone naukowo ,czy po prostu tworzysz na swoim blogu jakieś dziwne podziemie antropologiczne ,które stoi w opozycji do całej wiedzy naukowej ,ale chciałbym się tego dowiedzieć.

Poza tym ja też postaram się odwdzięczyć i nieco oświecić Ciebie. Otóż wśród naczelnych ,a jeżeli chodzi o małpy człekokształtne, to konkretnie u goryli co jakiś czas wyganiane są z lokalnej populacji różne osobniki I PRZEWAŻNIE WŁAŚNIE SAMICE. W zamian za to przyjmowane są inne samice z innych populacji i w ten sposób pule genetyczne lokalnych populacji są zasilane świeżą krwią (co z punktu widzenia genetycznego jest bardzo korzystne ,gdyż zapobiega homogenetyczności [wsobności]). A więc wymarłe małpy południowe postępowały dokładnie tak , jak i inne małpy dzisiaj postępują.

Jeżeli dowodem na „człowieczeństwo” australopiteków ma być ta zwierzęca strategia mająca na celu zachowanie zdrowia genetycznego ,to zachęcam do tego ,abyś nie wierzył we wszystko ,co się pisze. Bowiem papier przyjmie wszystko, a z kolei nie wszystko ,co przyjmuje papier i co wypisują naukowcy jest zgodne z prawdą.

pozdrawiam.

coś koło tego, ale …

> Wymyśliłem na poczekaniu, że to jest w dużym stopniu efekt tego, że środek masy

> Słońca i danej planety nie pokrywa się ze środkiem masy Układu Słonecznego …

> i występuje jakby bicie mimośrodowe.

Taki mechanizm wielu już proponowało, ale po wyliczeniu

tu się poznosi co trzeba, bo to bicie jest po prostu konsekwencją ruchu planet,

więc gdy to odwrócisz wówczas otrzymasz właśnie ten ruch.

To jest nieco bardziej zakamuflowane.

Taki tylko przykład:

Jowisz – Słońce: w^2 = G(M+Mj)/a^3;

czyli rotacja jest nieco większa z uwagi na masę Jowisza:

o 0.5 Mj/M = 1/2100, czyli na 2100 orbit Jowisz wykona jedną orbitę więcej,

od jakiegoś kamienia na tej samej orbicie.

[2100 * 4330 dni =~ 24800 lat – znowu ta precesyja, błehehe!]

No to ustawmy ten kamień na tej samej orbicie co Jowisz,

i dokładnie po przeciwnej stronie Słońca!

Kamień poleci równo z Jowiszem, bo nadrabia precesją orbity 50”…

a połowa z tego będzie relatywistyczna!

Ale to jest nieweryfikowane, bo takie orbity są niestabilne, błehehe!

——

Można inaczej: bierzemy orbitę Księżyca,

a tu mamy sytuację skrają: środek masy jest praktycznie w środku Słońca,

i dlatego tu łatwo wyliczyć precesję (pomijając fakt, że z 200 lat się nad tym męczyli).

Teraz utrudniamy sytuację, zmniejszając masę Słońca!

Powiedzmy że Słońce ma tyle masy co Ziemia,

czyli środek masy stoi już w połowie drogi.

Takiej orbity Księżyca pewnie do dziś by nie wyliczyli.

Ale to jeszcze nie jest zupełnie sytuacja Merkurego, ale już prawie –

należy nadal zmniejszać masę Słońca, aż środek masy wejdzie w orbitę Księżyca!

Ogólnie chodzi o błędne interpretacje ruchu w grawitacji – spadanie swobodne itd.

I jeszcze taki drobiazg:

te precesje są zupełnie zgodne z wzorami klasycznymi!

Zatem dlaczego w symulacjach komputerowych (klasycznej grawitacji)

nie widać precesji Merkurego?

Nie ma dostatecznej precyzji – 20 cyfr precyzji to za mało

dla małego kroku, a duży krok odpada, bo wtedy błąd jest duży!

I to jakie pudło!

pomruk napisał:

> Słuchaj, jeżeli zacytowali literaturę fachową, w której stoi jak byk, że oko ss

> aków zostało zaprojektowane przez projektanta, to ją po prostu zacytuj – podaj

> po prostu do niej link.

Rzeczywiście masz problemy z logiką. Chyba dazysz do tego ,zeby kazdy naukowiec (lekarz ,weterynarsz, chemik ,inzynier ,okulista) w kazdym opracowaniu poruszal teorie ewolucji czy IP. Ty mi zacytuj literature ,w ktorej diowiedziono ,ze wszsytkie krengowce mialy wspolnego przodka, a chocby jedna pozycje (obok imaginacji dawkinsa ,na ktore powoluje sie niemal lazdy SAMODZIJCA),gdzie wyjasniono jak ewoluowalo oko kregowca. Wyjasnij mi np. jak wyewoluowaly biochemiczne procesy widzenia, ktore tutaj opisalem,jak wyewoluowala zrenica, mozgowa obrobka bio-komputerow ,jakimi sa oczy ,genetyczne kaskady pozwalajace rozwinac sie oku (przewaznie jedna mutacja powoduje slepote ,lub niewyksztalcenie sie tego organu,wiec jak mogly te geny powstawac stopniowo,ta cala siec?)

> Obawiam się bowiem,że literatura opisuje po prostu dzia

> lanie oka, nie odwouąc sie do ideolo światopgoglądowego. Jesli uważasz protezę

> taką, że „przecież ślepa plamka jest uzupełnianaprzez mózg”, no to sorry, mamy

> skrajnie odmienne poglądy co to tego, co powinien detektor a czego nie powinien

> . Powiedział astronom: „na tym fragmencie obrazu odległe galaktyki mi nie wyszł

> y, ale zręcznie to zamalowałem odpowiadającym wzorkiem”.

Tutaj nie ma zadnego „zamalowywania”. Neuroleptyk doucz sie gosciu ,doucz sie. Mozg UZUPELNIA a NIE zamalowywuje.

I jescze jedno – brata

> przywołałem tylko dlatego, że tyś przedtem sugerował, że czytałem pewna książk

> ę, co powodowało dyskusje o oku…

Reszta bełkot i atak personalny. A brata niech ci udzieli korepetycji ,to pogadamy. Zapytaj brata o co pytalem w pierwszej czesci postu. To jest jak oko moglo ewoluowac na poziomie genow. Koniec kropka „naukowcu”:-).

pozdrawiam. Jak chcesz ,to moge podeslac tobie ta ksiazke ,ktora proponowalem stefanowi w dyskusji o kregoslupach (jak i Monackiej) bedziecie mieli z czego cytowac gotowce:-)

pozdrawiam.

nie ma czarów

> Natomiast pola magnetycznego, którego niczym nie da sie

> wyprodukowac. Jak przywolywane, zjawia sie natychmiastowo.

> Jak nie przywolywane to tez jest obecne, tylko go nie zauwazamy.

Elektryzujesz coś tam, np. bursztyn trzesz o szmatę,

albo plastikową linijkę o kartkę papieru, i stawiasz.

q—–Q – stoi

Stawiasz obok drugi ładunek i mierzysz siłę: F = Qq/r^2;

Teraz q jedzie dookoła Q i zmierzysz inną siłę:

Fv = Qq/r^2 ( 1 + (v/c)^2) = Qq/r^2 + Qq/r^2 (v/c)^2 = Fe + Fm;

tak sobie rozdzielone tę siłę na dwie składowe: statyczną i dynamiczną.

I nie powstaje tu, ani nie istniej permanentnie jakieś pole,

względem którego jeździsz, co można szybko pokazać.

Niech q sobie stoi, a Q jedzie w przeciwnym kierunku – efekt będzie identyczny.

Ale żaden realny byt (który istnieje obiektywnie) nie może się tak zachowywać:

najpierw pole stoi względem q, i gdy q rusza ono nadal stoi, i stąd v względem tego pola.

Natomiast, gdy Q rusza pole jedzie razem z nim.

Ale przecież możemy sobie pozamieniać rolami q z Q,

czyli wyjdzie że pole stoi i jedzie naraz – sprzeczność.

Obiekt, który posiada sprzeczne cechy nie istnieje realnie –

fałszu nie można zrealizować w praktyce.

Zatem takie pole nie istnieje – Maxwell się normalnie pomylił,

co dawno Gauss zauważył i dlatego nigdy nie zaakceptował tej teorii.

Tak samo eliminujemy eter jako globalne medium –

nie potrzeba do tego robić żadnych eksperymentów.

A model Alberta to kompletny odlot:

dwa sprzeczne niebyty (pola E i B) razem do kupy istnieją już realnie – fizycznie!

I on takie coś próbował zapisać i udowodnić matematycznie, błehehe!

Re: Dyskusję podjęto na nowo …

Dyskusję podjęto na nowo .. W sobotniej Gazecie wyborczej wydrukowano artykuł pt.: Tresowanie inteligenta z podtytułem .: Wykładowcy narzekają, że ich studenci zachowują się jak dzieci, nie rozumieją, czym jest przypis i plagiat, oraz mają elementarne braki w wiedzy. Może to oznaka kulturowej zmiany, którą przeoczyliśmy – zerwania z normami, które dla wykształconego jeszcze kilkanaście lat temu inteligenta są czymś oczywistym? Artykuł jest dostępny pod .:

wyborcza.pl/1,76842,9764441,Tresowanie_inteligenta.html

Przytoczę tu tylko kilka jkrótkich fragmentów z tego artykułu.:

„.. Mówi Marta, prowadząca zajęcia: – Przyzwyczaiłam się już, że w 30-osobowej grupie nikt nie potrafi znaleźć północy na mapie, a kiedy ktoś powie, że Inkowie mieszkali w Chinach, nikt go nie poprawi. Ostatnio jednak mnie zaskoczyli. Po kolokwium mieli wypełnić ankietę, w której mnie ocenią. Kiedy przeczytałam im pytania do kolokwium, jeden ze studentów powiedział: „Niech pani zmieni pytania na łatwiejsze, bo inaczej wystawimy pani bardzo złą ocenę ..”

„… Chodzi do bardzo dobrej warszawskiej szkoły. I ten miły, zdobywający same szóstki młody człowiek nie potrafi znaleźć na mapie Paryża. Wie dużo różnych rzeczy, oczywiście. Ale ma równocześnie zadziwiające luki w sprawach, które kiedyś uchodziły za elementarz.

Taka niewiedza – słyszę od znajomych nauczycieli akademickich – już nie kompromituje. Nie jest obciachem. Jeżeli zgred (niech będzie, że 30-letni) zdumiewa się, że student nie wie, gdzie jest Paryż – młody człowiek najczęściej nie rozumie, o co chodzi. … ”

„ … Za taką niewiedzą stoi coś głębszego niż niewydolna szkoła: rozsypanie wspólnego uniwersum lektur i symboli, które kiedyś definiowały inteligenta i pozwalały mu się porozumieć z innym człowiekiem ze swojej warstwy. Wykładowcy trudno się odwołać do wspólnych lektur – poza szkolnym kanonem dosłownie kilku książek – bo wie, że w grupie pojmą to może dwie osoby… ”

„…Nie mogę tego, co napisałem podeprzeć żadnymi badaniami. Wszyscy moi rozmówcy twierdzą jednak, że mówią o zjawiskach typowych i powszechnych – tyle że nie wychwycą ich badania PISA, z których wynika, że polskie nastolatki są coraz lepiej wyedukowane.

Najłatwiejszym wytłumaczeniem tej sytuacji jest demografia. W schyłkowym PRL studiowało 10 proc. młodych Polaków. Teraz – połowa. O ile w latach 80. na studia szły głównie dzieci inteligencji, teraz to w większości ludzie z innych, gorzej wykształconych środowisk – w których się mniej czyta, często zwraca się do siebie inaczej itd. Wykładowcy są inteligentami i są przyzwyczajeni do norm – w tym także manier – swojej warstwy. Stąd konflikty…”

No właśnie – co jest? Testy wg. metody PISA wypadają coraz lepiej … a realna sytuacja jest taka jak opisuje to Adam Leszczyński.

Można by powiedzieć, że to jest nieistotny problem.. Jakkolwiek zachodzi podejrzenie .. że z tych powodów konieczne jest zlecanie budowy autostrady Chińczykom, … a sprawne zorganizowanie funkcjonowania kolei państwowych jest niebotycznie trudne .. nie wspominając już o tym że wszelakie technologie są „pobierane z zewnątrz” .. ~ Andrew Wader

tranzyty Wenus – ile faktycznie trwa rok?

Tranzyty Wenus idą w cyklu 243 lat i parami w odstępach 8 lat.

Słynny pentagon.

13 : 8 : 5 -> 13 orbit Wenus, 8 ziemi i 5 spotkań obu na pentagonie.

A co ma do tego 243?

243 + 8 = 251 = 250 + 1

w okresie 250 lat cały pentagon obraca się o 72 stopnie,

więc mamy ekstra koniunkcję: 250 i jeszcze 1 z obrotu pentagonu.

Jedziemy dalej.

Pełny obrót pentagonu: 5 * 72 = 360, zatem 8 * 250 lat = 2000lat.

Ale skoro cały pentagon się obrócił dookoła,

no to i Wenus musiała zrobić jedno ekstra koło względem Ziemi

(Ziemia co rok stoi w tym samym miejscu, więc po 2000 latach też nie odjedzie).

Okres synodyczny Wenus-Ziemia: Tv-z = 583.92 dni;

Ziemia: Tz = 365.2422 dni

Wenus: Tv = 224.6952 dni

2000 * Tz / Tv = 3251.0008; 3250 + 1 ekstra

3250 / 2000 = 13 / 8; zgodnie ze schematem

Jak widać pełna orbita Ziemi (360 stopni) to rok słoneczny,

a nie ten syderyczny (gwiazdowy) = 365.256 dni –

to jest z numerologii precesyjnej, którą uprawiają w astronomii od wieków.

Re: Link do dyskusji – alz prosze bardzo:

Ale czy te pasje są wyłącznie naukowe ? O co właściwie chodzi ewolucjonistom, kto za nimi stoi?

recenzja książki:

„Life: How did it get here? By evolution or by creation? Watch Tower Bible and Tract Society of Pennsylvania. Copyright 1985. Brooklyn, New York, U.S.A.

This was the book that made me a firm creationist. Until I started reading talk.origins.

The book is divided into two main parts. The first part details the standard ‚problems with evolution’ arguments, in an attempt to prove creationism (something which is logically invalid). The last part of the book reveals the true motives behind the book. Look at what the last chapter, „What Choice Will You Make?”, on page 248, paragraph 5 has to say:

Do not be surprised that the theory of evolution has become so widespread in modern times despite the evidence against it. The real message of this belief is that there is no God, that he is unnecessary. From where would such a monumental lie originate? Jesus identified the source when he said: „The Devil… is a liar and the father of the lie.”-John 8:44.

A na deser, link do konsekwencji wiary w ewolucje zamiast wiedzy o IDiotyzmie



Darowanemu budzikowi nie zagląda się w tryby !

Re: a jest coś lepszego?

skracają zycie nie tyle same leki, co nieprecyzyjne ich stosowanie. trzeba duzo cierpliwosci zeby dobrac wlasciwy lek, i wlasciwą dawkę. lekarze czesto zapisuja dawki o wiele za duze, zupelnie niepotrzebnie. stad skutki uboczne, niekiedy tragiczne.

alternatywa? precyzyjnie dobrane dawki plus wsparcie psychoterapeutyczne.

inna rzecz ze psychoterapia stoi u nas na poziomie preindoeuropejskim… przynajmniej ta w przychodniach publicznych