Re: Dlaczego Dalaj-Lama nigdzie nie jezdzi?

maksimum napisał:

> Nie tak dawno i polskie matolki chcialy sie z nim fotografowac a obecnie nikt m

> u nie chce wizy wjazdowej dac.

Chyba przesadzasz z zazdrości. W tym roku zrobił już kilka rundek, przeważnie za każdym razem po kilku krajach (nie licząc Indii). Na przykład lipcu były to USA; w sierpniu Szwajcaria, Francja, Estonia, Finlandia i Niemcy; we wrześniu Kanada, Meksyk, Argentyna i Brazylia. Nieźle jak na kogoś, komu nikt nie chce dać wizy.



Może to wszyćko bez te atomy,

Że waryjota… momy.

Re: durnie to sa, ale teizmu

jszania napisał:

> nie chce mi sie pisac elaboratow, wez sobie zastosuj p. 5. nie jestem na biezac

> o, wiec nie podam tytulow publikacji popularnonaukowych, tylko najpierw naucz s

> ie porzadnie angielskiego, bo jesli nie chcesz zawodowo zamiatac chodnikow to i

> tak cie to nie minie.

Skoro Ci się nie chce (co nie jest grzechem), to po prostu nie pisz, zamiast udzielać genialnych porad o konieczności nauki języków. Znam biegle dwa jezyki obce, ale wśród nich nie ma akurat angielskiego, bo pracowałem wiele lat w niemieckiej strefie językowej (Austria, Niemcy, Szwajcaria), gdzie angielski pełnił (przynajmniej wtedy) wyłącznie funkcje turystyczne. Obecnie jestem już – jak mawia Waldemar Kuczyński – „stypendystą ZUS”, więc o moją przyszłość zawodową możesz być całkiem spokojny.

W cywilizowanych krajach nałogowcy mają swoje miej

Pan Orliński gada bzdury – w cywilizowanych krajach ludzie uzależnieni np. od heroiny mają punkty, w których mogą „pielęgnować” swój nałóg (np. Szwajcaria).

Czemu w Polsce też nie może być tego typu miejsc? Mało tego! Proponuję oszczędzenie podatnikom pieniędzy i pozwolenie prywatnym osobom na otwieranie takich punktów. Dodatkowo żeby umilić palaczom zaspokajanie nałogu proponuję sprzedawać też piwo, drinki, napoje i może nawet przekąski 🙂