Re: mam was w nosie

no to gratuluję

a co do wywalenia, to się nie ma o co obawiać, rezejrzyj się po urzędach ile ludzi jest wywalanych na bruk? nikt, sami odchodzą, no chyba, że są to kierownicy/ naczelnicy, ale nie szaraczki jak ja, tacy jak ja tylko w górę ;P

Re: Ignorancja szkodzi

Może. I prowadzi. W USA, w całej UE, w RPA, Izraelu, Rosji, całej Europie Wschodniej, na Dalekim Wschodzie, w Australii/N. Zelandii i w Indiach właśnie. A chciałbyś brać lek, którego skuteczności i bezpieczeństwa nigdy nie sprawdzono? Pod ścisłą kontrolą, z udziałem wyselekcjonowanych specjalistów, ustawicznie kontrolowanych przez co najmniej dwa poziomy kontroli plus inspekcje władz USA (tak, USA, nawet w Polsce czy w Indiach), UE czy danego kraju. Pacjenci z chorobami przewlekłymi, którzy raz wezmą udział w badaniu klinicznym, zwykle dopytują się o następne, a tacy jak Ty mało wiedzą, ale łatwo ich podjudzić.

Dlaczego ateiści?

(a) Czy na Wall Street demonstrują ateiści?

(b) Nic nie mam do religijności Noveyya. Nie protestuję przeciwko religii, tylko przeciwko *ciemnocie*. Jeśli uważasz, że jedno automatycznie oznacza drugie, to proszę bardzo, ale to nie ja powiedziałem.

(c) Miejsce maniaka zajmującego się od lat jednym i tym samym — natrętną, nieproszoną propagandą sekciarską — jest w jakimś Hyde Parku albo na forach, gdzie ludzie dobrowolnie godzą się na kontakt z kimś takim. Na pewno nie na forum Nauka, bo mimo swojego „oczytania” Noveyy nie ma z nauką nic wspólnego. Nie interesuje go problematyka naukowa jako taka — tylko jako pretekst do wciskania swoich Strażnicowych śmieci. Wszystko, co podkrada z nauki, zamienia w warsztat agitatora. Tacy ludzie niszczą każde forum, na którym się zjawią, ściągając każdą dyskusję na poziom, którego lepiej unikać.



„Dopóki nie skorzystałem z Internetu, nie wiedziałem, że na świecie jest tylu idiotów.” — Stanisław Lem

laudate dominum

chłopcy i dziewczęta, że o starcach nie wspomnę, wykrzykujcie – pambóg nie jest… brakorobem; jan t.,wespół-zespół ze zmarłym biskupem zapewniają – co złego, to nie o n; są tacy, którym taka rekomendacja wystarczy

Językowy geniusz

Na świecie istnieje około sześciu tysięcy języków. Ustalenie dokładnej liczby jest niemożliwe. Zdecydowana większość języków występuje tylko w postaci mówionej. Najwięcej ludzi posługuje się językiem chińskim (ponad miliard), hiszpański jest językiem ojczystym dla 380 milionów osób, angielski dla 310 milionów. Język polski na liście najczęściej używanych języków świata plasuje się na 21 miejscu (posługuje się nim 50 milionów osób), tuż za wietnamskim (60 milionów) i przed urdu (45 milionów).

Z reguły ludzie posługują się jednym, dwoma, trzema językami. Ale są też tacy, którzy znają kilkanaście, kilkadziesiąt, a nawet kilkaset języków. Jednym z najwybitniejszych poliglotów był watykański bibliotekarz, Giusseppe Mezzofanti. Jedne źródła podają, że władał biegle trzydziestoma językami (w tym polskim), rozumiał sześćdziesiąt. Według innych posługiwał się pięćdziesięcioma, rozumiał dwadzieścia, a tłumaczył ze 114. Gdy Mezzofanti został kardynałem, gratulacje składało mu 43 biskupów z całego świata, a on każdemu dziękował w jego ojczystym języku. Wieść o genialnym Włochu szybko obiegła cały świat, wiele osób przyjeżdżających do Rzymu koniecznie chciało usłyszeć i porozmawiać z kardynałem. George Byron tak go opisał: „Badałem jego znajomość wszystkich języków, w których znałem choćby jakieś przekleństwo lub zaklęcie i na Boga, okazało się, że nawet mój język ojczysty, zna lepiej ode mnie”. Car Mikołaj I stwierdził, że językiem rosyjskim Mezzofanti władał równie dobrze jak petersburski mieszczanin. Według anegdoty włoski kardynał potrafił opanować nowy język w ciągu kilkunastu godzin. Podobno w jedną noc nauczył się języka, którym mówiła kobieta skazana na śmierć. Zrobił to, aby wysłuchać jej spowiedzi.

Może nie jedna noc, ale miesiąc – tyle wystarczy, aby opanować podstawy języka obcego z pomocą systemu SITA. Metoda łączy tradycyjną naukę języka z zapamiętywaniem w stanie relaksu. Jej wysoka skuteczność wynika z tego, że osoba, która poznaje język, najpierw zapamiętuje obcojęzyczne słowa i zwroty, a dopiero później uczy się ich używać. Samo zapamiętywanie jest wyjątkowo skuteczne i przyjemne ponieważ odbywa się w stanie relaksu. Ten ostatni cechuje się synchroniczną pracą półkul mózgowych, stąd trwalsze zapamiętywanie materiału. Stan relaksu towarzyszy nam codziennie rano po przebudzeniu i na moment przed zaśnięciem. Dzięki urządzeniu SITA możemy go osiągnąć i utrzymać o dowolnej porze dnia.

Zapoznanie z tekstem, zapamiętywanie w stanie relaksu, aktywizacja czyli głośne wypowiadanie zapamiętanych słów i zwrotów i powtórka – tak wygląda schemat lekcji według metody SITA. Poświęcając na naukę języka godzinę dziennie, po miesiącu możemy układać proste obcojęzyczne zdania, będziemy w stanie kupić bilet na pociąg, zamówić obiad w restauracji, zapytać przechodniów o ciekawe miejsca i zabytki.

W ofercie firmy SITA znajdziemy kursy angielskiego, niemieckiego, francuskiego, włoskiego i hiszpańskiego. Dorównać Mezzofantiemu będzie trudno, ale poznać jego ojczystą mowę – z SITĄ uda się na pewno.

Zobacz jak działa ta metoda

Łukasz Szary

Re: To nie jest dyskusja na ten wątek!!!!

Tutaj mamy mówic o prawdopodobiństwie, które się daje precyzyjnie zdefiniować w ilosciowych terminach.

Tak jest w przypadkui prezentów, i krasnali. Jeżeli by wziąc wielka liczbę wydarzeń, odbywających sie według identycznego scenariusza, ale poza tym całkowicie niezależnych — to prawdopodobieństwo uzyskakia „pozytywnego” wyniku definiujemy jako stosunek liczby, które zakończyły się owym pozytywnym wynikiem, do całkowitej liczby wydarzeń.

„Prawdopodobieństwo samoistnego powstania życia” to nie jest coś, co sie da wtłoczyć w ramy takiej precyzyjnej definicji. Taki termin wymyślono głównie na użytek mało wykształconej gawiedzi, przede wszystkim kreacjonistycznej. I te gawiedź epatują takimi ‚rewelacjami’ głównie tacy, którzy silnie pożądali poklasku innych — ale nie potrafili stworzyc niczego, co by im zapewniło poklask „intelektualnej śmietanki”. Więc, z braku laku, na zasadzie „jak się nie ma, co się lubi, to się lubi, co sie ma” — starają się o choćby jakikolwiek poklask, niech juz nawet będzie ze strony niewykształconej gawiedzi, byle by był, byle by był!

Jakiekolwiek wyliczenia „prawdopodobieństwa powstania życia na Ziemi” miały by sens, owszem, gdybysmy potrafili racjonalnie uzasadnić cos nastepujacego. Rozważamy wielką liczbę planet identycznych z naszą Ziemią — i natstepnie w sposób przekonywujący uzasadniamy, ze życie powstałoby tylko na planetach stanowiących jakis niewielki podzbiór tej całosci identycznych z Zimią planet, a na reszczie by nie powstalo.

Każda inna definicja tego prawdopodobieńtwa warta jest tyle, co gadanie cioci-Kloci, czyli najwyżej o kant doopy mozna ja potłuc, ale do niczego innego sie nie nadaje, niz do „czarowania buractwa”.

To chyba absurd jakiś

Tam chyba jest błąd – 40 tys. ton ołowiu rocznie????

Przyjmijmy, że pocisk kulowy do broni myśliwskiej zawiera przeciętnie około 10 g ołowiu. Na tonę ołowiu wychodziłoby więc około 100 tys. pocisków. 1000 ton – 100 mln pocisków, czyli na 40 tys. ton 4 miliardy pocisków – rocznie?! nie za dużo trochę??? Dla porównania, w latach 1939-1945 wyprodukowano w Niemczech 10,5 mld pocisków karabinowych.

I co, skoro w Europie jest 6,5 mln myśliwych to znaczy że rocznie każdy z nich oddaje średnio 615 strzałów?? Bardzo wątpię, by nawet zawodowy traper w przemysłowym gospodarstwie łowieckim wyrabiał takie stachanowskie normy. A tacy myśliwi polujący od czasu do czasu dla przyjemności oddają może kilkadziesiąt strzałów rocznie – co najwyżej.



Pozdrawiam

Speedy

Pani Margit, co Pani artykuł ma wspólnego z nauką?

Jaki problem badawczy omawia?

Jeśli chciała Pani poruszyć sprawę etyczności badań naukowych, to należało się do tego przygotować lepiej niż tylko z jednej awantury historyczno-politycznej. Np. zreferować różne poglądy na etyczną dopuszczalność takich badań. Dyskusja o tym nie pojawiła się przecież wczoraj, ma już swoją długą historię. Albo omówić naturę tych amerykańskich badań i ich efekty poznawcze. Jeśli twierdzi Pani, że lekarze nie umieli leczyć chorób i dlatego dzieci masowo umierały, to niech Pani chociaż wymieni te choroby; przecież mowa jest nie o średniowieczu tylko o połowie XX wieku, lekarze już nie byli tacy bezradni.

A jeśli tylko pisze Pani bloga na tematy dowolne i wykorzystuje naukową ignorancję i bezradność swojej redakcji dla wciśnięcia go z etykietką ,,popularyzacja nauki”, to postępuje Pani nieetycznie.

– Stefan

Uściślenie

Stefan, ja nie odrzucam ludzi wierzących, mam pośród nich wielu przyjaciół, w tym prawdziwych naukowców, co więcej, biologów czy fizyków. Z nimi rozmawiam.

Jednak ci od ID z reguły są tacy jak ten troll powyżej. Jaka z nim rozmowa? Stek bluzgów? Nie twierdzę, że tacy są wszyscy kreacjoniści od ID, ale zdecydowana większość, których spotkałem. I tyle.

Leczenie gejów…to normalnosc

Jesli pederastii mozna sie nauczyc to i mozna sie oduczyc.

W pierdlu 100% wiezniow pederastwa mozna nauczyc, a po wyjscie rowniez 100% mozna oduczyc. Wiec to typowa sciema zboczencow , ze sa tacy nieuleczlnie przez Zeusa w odbyt

pocalowani.