Demogrfia i Europa.

petrucchio napisał:

> Powiedz mi, Noveyy, jaki mógł być średni roczny przyrost populacji Europy powie

> dzmy od początków naszej ery do dziś? Rozumiem, że możesz nie znać dokładnej li

> czby, ale zaryzykuj i podaj jakąś przybliżoną wartość w procentach lub ułamkach

> procent. Tak świetnie przewidujesz te wartości dla innych kontynentów na podst

> awie „niepodważalnej argumentacji demograficznej”, że na własnym podwórku nie p

> owinieneś mieć trudności.

1) Uwierz, że jezeli będę chciał na ten temat coś napisać, to zamioast strzelać zajrzę do merytorycznych zródeł.

2) Jeżeli chcesz coś na ten temat napisać, to twoim zadaniem jest zacytowasć z tych zródeł i okreslić na czym polega istota twojej argumentacji.



W innym przypadku nie ma z czym dyskutować.

> > A więc mamy jeszcze 500 lat na wybicie megafauny. A przy takim ucztowaniu

>

> > i łatwej zdobyczy wystarczy 200 lat, żeby wszystko wytępić i jeszcze bard

> ziej s

> > ię rozmnożyć.

>

> Na kredyt?

>

Nie na tym, co ocalało np. jeleniach, bizonach i bobrach. Megafauna zawsze stanowi najmniejszy odsetek, choć bardzo pożywny i co wielkie rozm,naża się czasami co kilkanascie lat. Jeleniowate mnożą się jak króliki..Acha i króliki:) Więcej w nowym wątku o demografii w Irlandii.

Re: Teza Diamonda jest nie do podważenia.

noveyy777 napisał:

> Ale ja ci już przecież napisałem, że można obnizyć nawet o połowę. I nawet wówc

> zas, biorąc pod uwagę najbardziej pesymistyczne założenia, w ciągu 500 lat z po

> pulacji złożonej ze 100 osób bedziemy mieli grubo ponad 10 000 000 populację lu

> dzi.

Powiedz mi, Noveyy, jaki mógł być średni roczny przyrost populacji Europy powiedzmy od początków naszej ery do dziś? Rozumiem, że możesz nie znać dokładnej liczby, ale zaryzykuj i podaj jakąś przybliżoną wartość w procentach lub ułamkach procent. Tak świetnie przewidujesz te wartości dla innych kontynentów na podstawie „niepodważalnej argumentacji demograficznej”, że na własnym podwórku nie powinieneś mieć trudności.

> A więc mamy jeszcze 500 lat na wybicie megafauny. A przy takim ucztowaniu

> i łatwej zdobyczy wystarczy 200 lat, żeby wszystko wytępić i jeszcze bardziej s

> ię rozmnożyć.

Na kredyt?



What Intelligence divine

Could frame thy curious Design?

Re: Tłumaczenie przysięgłe…

Oczywiście, że autor mógłby swoje dzieło przetłumaczyć lepiej i obie wersje byłyby tożsame. Ale czy aby na pewno?

Przeciez to co piszesz nie ma sensu. Mowimy tu o polskich naukowcach publikujacych w obcych jezykach. Czyli najprawdopodobniej wersja obcojezyczna jest tlumaczeniem z polskiego. Byc moze po polsku powstal tylko szkic pracy ale nawet w takim wypadku ponowne napisanie pracy w jezyku ojczystym nie powinno stwarzac problemu. No i zadaj sobie pytanie: Jaki interes mialby naukowiec by tlumaczenie nie bylo nawierniejsze z mozliwych?

cheers



Certified P.E.B.K.A.C* Technician.

* Problem Exists Between Keyboard And Chair…

Re: Argument demograficzny jest niepodważalny!

noveyy777 napisał:

> petrucchio napisał:

>

> > noveyy777 napisał:

> >

> > > O kurcze, to w takim razie w Ameryce po przybyciu Europejczyków powinno

> > > być ze sto miliardów ludzi:)

> >

> > Daj sobie spokój, nie trolluj.

> >

> Nie możesz się powstrzymać, żeby mnie nie obrazić? Tylko ty masz prawo opisy

> wać swoje poglądy? Jakby ludzie do Nowego Świata przybyli wcześniej i wybili ME

> GAfaune, to przodkowie dzisiejszych Indian amerykańskich zastaliby tam 50 000.000

> populacje ludzi. Co się z nimi stało? Wystarczy policzyć


>

Widocznie były inne czynniki limitujące wielkość populacji. Tenże Jarred podaje kilkanaście czynników powodujących opóźnienie w rozwoju cywilizacji w Ameryce (między innymi południkowe ułożenie utrudniające wędrówki w jednej strefie klimatycznej).

To, że czegoś jeszcze nie wiemy, to nie powód do sensacyjnych wniosków o charakterze ostatecznym.

(A kolegów proszę o dyskutowanie z uzasadnionymi tezami o charakterze naukowym, a nie blokowanie dyskusji z powodów personalnych.)

Argument demograficzny jest niepodważalny!

petrucchio napisał:

> noveyy777 napisał:

>

> > O kurcze, to w takim razie w Ameryce po przybyciu Europejczyków powinno

> być ze sto

> > miloardów ludzi:)

>

> Daj sobie spokój, nie trolluj.

>

Nie możesz się powstrzymać, żeby mnie nie obrazić? Tylko ty masz prawo opisywać swoje poglądy? Jakby ludzie do Nowego Świata przybyli wcześniej i wybili MEGAfaune, to przodkowie dzisiejszych Indian amerykańskich zastaliby tam 50 000.000 populacje ludzi. Co się z nimi stało?Wystarczy policzyć

usenet.gazeta.pl/usenet/0,47943.html?group=pl.sci.biologia&tid=1033754&MID=%3Cj7i13r%24sie%241%40inews.gazeta.pl%3E

(…)Jared Diamond napisał, że najbardziej spektakularnym wydarzeniem jeżeli chodzi

o kolonizację lądów przez naszych przodków było zasiedlenie obu Ameryk.

Początek ekspansji miał mieć rzekomo miejsce około 20 000 lat temu, gdy to

przodkowie Indian najpierw przekroczyli Cieśninę Beringa, następnie 10-12 000

lat temu, na wysokości styku dzisiejszych granic Ameryki Północnej i Kanady

weszli do Nowego Świata i go szybko skolonizowali.

Następnie w przeciągu około 1000 lat mieli oni zasiedlić obie Ameryki i

bezpośrednio przyczynić się do eksterminacji tamtejszej megafauny.

Przed przybyciem człowieka do Nowego Świata żyło tam wiele potężnych zwierząt:

mamuty , mastodonty, glyptodonty, bobry wielkości niedzwiedzia, szablozębne

koty, lwy, gepardy, wielbłądy, konie, ogromne leniwce naziemne i wiele innych

gatunków, których już nie ma na świecie.

Jedna z uznanych teorii zagłady tej megafauny (którą popiera też Jared

Diamond) nosi nazwę „Blitzkriegu” autorstwa geologa Paula Martina.

Uważa się, że pierwsi ludzie, którzy dotarli do obu Ameryk w krótkim czasie

wytępili megafaunę, co zajęło nie więcej niż właśnie 1 000 lat.

Stanowiska archeologiczne informują uczonych, że po około 1000 lat od chwili

kolonizacji obu Ameryk broń kolonizatorów/myśliwych nagle się zmienia na

nieprzystosowaną do łowienia grubego zwierza, a zapis kopalny informuje,że w

tym mniej więcej czasie w Ameryce Północnej wyginęło około 73%, natomiast w

Ameryce Południowej 80% wielkich ssaków!

Wspomniany geolog Paul Martin twierdzi, że przodkowie Indian trafili na istne

Eldorado, gdy przybyli do Ameryki Północnej.

Obfitość niepłochliwych i wielkich zwierząt, które nigdy nie widziały

człowieka, przez co padały łatwym łupem, przyczyniła się do gwałtownego

przyrostu naturalnego populacji kolonizatorów, a w efekcie do jeszcze

większego zapotrzebowania na żywność.

Na pierwszy ogień miały iść właśnie wielkie ssaki, co w połączeniu z

łańcuchową reakcją polegającą na eliminacji całych łańcuchów pokarmowych,

zdaniem Martina, przyczyniło się do ich błyskawicznej w skali geologicznego

czasu zagłady.

Jak każda teoria i tezy Martina zostały poddane ostrej krytyce naukowców,

którzy widzą to wszystko inaczej.

Dla potrzeb mojej argumentacji przejdę do najbardziej istotnych zarzutów.

Krytycy zadawali następujące pytania:

-Czy niewielka gromada kolonizatorów mogła rozmnożyć się wystarczająco szybko,

żeby zaludnić półkulę, na której leża obie Ameryki w ciągu 1000 lat?

-Cy mogli oni rozmnażać się i rozprzestrzeniać wystarczająco szybko aby

pokonać prawie 13 000 kilometrów w czasie 1000 lat?

-Czy tzw. myśliwi z Clovis, którzy mieli dać początek całej populacji Indian

obu Ameryk byli rzeczywiście pierwszymi ludzmi, którzy dotarli do Nowego Świata?

Odnosząc się do dzisiejszych obserwacji Jared Diamond zaczyna uzasadniać

teorię, którą popiera. Twierdzi,że zagęszczenie pośród współczesnych łowców

zbieraczy, nawet na obfitujących w zwierzynę terenach, nie przekracza czterech

osób na dziesięć kilometrów kwadratowych.

Biorąc pod uwagę szacunki mówiące,że cały obszar zdolny do zamieszkania i

polowań w Nowym Świecie w tamtych czasach wynosił jakieś 26 000.000 kilometrów

kwadratowych, uważa się,że mogło tam żyć jakieś 10 000.000 myśliwych po jego

zaludnieniu.

Następnie Jared Diamond powołuje się na współczesne przykłady kolonizowania

nowych obszarów (w książce przytacza te przykłady) i zaznacza, że tempo

wzrostu populacji może osiągać w takich przypadkach 3,4% rocznie, co odpowiada

temu, że każda para pozostawia czworo przeżywających dzieci, a średni czas

pokolenia wynosi 20 lat.

Wobec takiego tempa przyrostu naturalnego początkowa populacja złożona z 100

łowców zbieraczy, którzy skolonizowali Nowy Świat rozmnażałaby się do liczby

10 000.000 „obywateli” przez 340 lat! A więc łowcy z Clovis mogli z łatwością

rozmnożyć się do liczby 10 000.000 osobników w ciągu 1 000 lat, a nawet do

liczby kilkudziesięciu milionów osobników!

Następnie Jared Diamond odpowiada na kolejne pytanie: Czy przodkowie pionierów

z Edmonton mogli dotrzeć do południowego krańca Ameryki Południowej w ciągu

1000 lat? Odległość w linii prostej wynosi 13 000 kilometrów, więc musieliby

przebywać około 13 kilometrów rocznie, aby przebyć tą odległość w 1000 lat.

Każdy wprawny współczesny łowca mógłby z łatwością pokonać taką odległość

jednego dnia i nie ruszać się z miejsca przez pozostałe 364 dni!

Przy dopasowaniu tych faktów do bardziej współczesnych obserwacji migracji

dziewiętnastowiecznych Zulusów z południowej Afryki, których zasięg osiągał

5000 km. w ciągu 50 lat te szacunki i oparte na nich wnioski,co do założeń,że

przodkowie współczesnych Indian mogli czegoś takiego dokonać są nad wyraz

racjonalne!

Re: Sprzeczne dane na temat rozmiaru 2005 YU55.

Nie doczytałem mówisz o masie i jej niepewnosci. Równiez w tym przypadku istotne jest to, ze masa olanetoidy jest bz porównania mniejsza niż masa Ziemi, w takim przypadku niepewnosć w jej oznaczeniu nie ma wiekszego wpływu na oszacowanie trajektorii.

P.S. średnicę planetoidy znamy dokładnie od kwietnia 2010, kiedy uzyskano obrazy radarowe z rodzielczoscią 7,5m/piksel.

A wyż demograficzny, a próg ekologiczny?

petrucchio napisał:

> europitek napisał:

>

> > Dziś jest mniej chętnych do twierdzenia, że ludzie Clovis byli pierwszymi

> Amery

> > kanami – 35 lat temu i jeszcze długo później był to kanon. Co się z tym k

> anonem

> > nie zgadzało było napotykało ogromne problemy.

>

> Bo też niektóre datowania były, delikatnie mówiąc, kontrowersyjne. Ale migracje

> poprzedzające Clovis o kilka tysięcy lat od dość dawna są poważnie brane pod u

> wagę.

>

O kurcze, to w takim razie w Ameryce po przybyciu Europejczyków powinno być ze sto miloardów ludzi:)

usenet.gazeta.pl/usenet/0,47943.html?group=pl.sci.biologia&tid=1033754&MID=%3Cj7i13r%24sie%241%40inews.gazeta.pl%3E

http://www.polska-azja.pl/wp-content/uploads/2010/11/bangladesz_ludzie.jpg

Re: Zrozumieć dlacz. za 2 lata –>kolaps

O gigantycznym zadłużeniu wewnętrznym Chin (spowodowanym głównie „lokalnie”) mówi się coraz cześciej, zresztą władze centralne usilowały swego czasu ograniczyć nieco nadymanie „bańki” hamując nieco banki. Zdjęcia miast – widm były chyba nawet na portalu gazeta.pl swego czasu. Mam nadzieje, że pęknięcie „bańki” nie będzie katalizatorem wybuchu społecznego – wielu twierdzi,ze zahamowanie wzrostu musiałoby skutkować takim wybuchem, bo i w tej chwili napięcia społeczne są juz gigantyczne. Może to tłumaczy kurs władz centralnych, które są już świadome pozycji między młotem a kowadłem.

Re: Jak zwalczać spekulacje – wg. Komisji UE

Wydawało by się, iż na większość pytań postawionych w niniejszym wątku odpowiada artykuł opublikowany w Gazedzie wyborczej z dnia 29 – 30.10.2011 dostepny pod.:

wyborcza.biz/biznes/1,101562,10558357,Unia_szykuje_pieklo_dla_finansowych_spekulantow.html

Jeśli czytać ten tekst .. wiele stwierdzeń jest jednak niezrozumiałych i budzi wątpilwości. Zaznaczam te fragmenty pogrubionym drukiem – i apeluję uczestników dyskusji o próby wyjasnienia oraz komentarze .:

[„… Na pierwszy ogień poszła tzw. naga krótka sprzedaż (naked short selling). To odmiana „krótkiej sprzedaży”, która polega na pożyczaniu z instytucji finansowej np. obligacji w celu ich sprzedaży. Jeśli pożyczający inwestor właściwie przewidzi koniunkturę i kurs obligacji spadnie, to może później je taniej odkupić i zwrócić na rachunek. Różnica kursu jest jego zarobkiem. W ten sposób może zarabiać w bessie według zasady: im taniej, tym lepiej.

Czyli im większe kłopoty ma państwo ze spłatą zadłużenia, tym tańsze są obligacje i tym więcej spekulant zarabia na krótkiej sprzedaży. W takim scenariuszu państwa płacą coraz większe odsetki od zadłużenia, ale spekulanci cię cieszą, bo zarabiają, obstawiając czyjeś bankructwo. Przy „nagiej krótkiej sprzedaży” można nawet oferować instrumenty, których się aktualnie nie posiada, czyli przed pożyczeniem, jeszcze bez pokrycia. I tak w sztuczny sposób dodatkowo zaniża się notowania.

Gdy w 2010 r. kryzys w strefie euro się rozkręcał i ceny obligacji zaczęły lecieć na łeb na szyję, Niemcy i Francja zgodnie obwiniły „nagą krótką sprzedaż” o zdestabilizowanie rynków finansowych.

„Nagie” transakcje służyły głównie czystej spekulacji i z tego właśnie powodu Niemcy i Francja rozpoczęły batalię o ich zakazanie. W połowie października tego roku Unia zgodziła się zakazać „nagiej krótkiej sprzedaży”, ale zakaz wejdzie w życie dopiero 1 listopada 2012 r. i będzie dotyczyć tylko nowych umów.

Zakaz „nagiej krótkiej sprzedaży” dotknie też tych, którzy obracają tzw. CDS-ami na rządowe obligacje (Credit Default Swaps).

Dzięki nim można zabezpieczyć się przed bankructwem np. Grecji, zupełnie jakby kupując polisę ubezpieczeniową i przenosząc ryzyko na kogoś innego. Ideą zakazu „nagiej” sprzedaży CDS-ów jest zabronienie kupowania takich polis ubezpieczeniowych tym, którzy obligacji do zabezpieczenia nie posiadają

, czyli w praktyce nie mają żadnego interesu w CDS-ach, poza czystą spekulacją. Za pomocą CDS-ów z powodzeniem można zwalić kursy obligacji, wywołując efekt psychologiczny na rynku. Posiadacze np. greckich papierów z przerażeniem obserwują wzrost cen polis-CDS-ów i kiedy puszczają im nerwy, sprzedają swoje papiery, pogłębiając spadki cen.

Podatkiem w handlujących na okrągło

W listopadzie mają ruszyć prace nad unijnym podatkiem od transakcji finansowych – FTT (Financial Transaction Tax). Pod koniec września Komisja Europejska przyjęła propozycję jego wprowadzenia. Na pierwszy rzut oka to danina niewielka, bo od 0,01 do 0,1 proc. wartości transakcji w zależności od instrumentu. Jednak ma to być bat na spekulantów, którzy na okrągło handlują na giełdach. Kluczem jest konstrukcja podatku: płaci się od wartości transakcji, a nie od zysku, obciążone są nie tylko transakcje kupna, ale i sprzedaży, płaci i kupujący, i sprzedający. Oznacza to, że ktokolwiek przyłoży rękę do transakcji finansowej na terenie Unii, ten zapłaci, a kto zrobi to milion razy, zapłaci milion razy bez względu na to, czy zarobi, czy nie.

Podatek może być bardzo dolegliwy dla tych graczy, którzy żyją z handlu non stop, wykorzystując każdą okazję do zarobku. Obracają oni greckimi obligacjami, choć wcale Grecja ich nie interesuje, kontraktami na ropę naftową, choć wcale nie zamierzają jej odebrać. Po prostu zarabiają na wahaniach cen, zupełnie nie patrząc na konsekwencje swoich działań.

Nowy podatek będzie pobierany np. od instrumentów finansowych opartych na obligacjach, czyli CDS-ów. Unia w ten sposób może upiec dwie pieczenie na jednym ogniu. Po pierwsze, zarobi pieniądze – mówi się o 57 mld euro w skali roku. Po drugie, zniechęci do obracania instrumentami, które potrafią zdołować dług do takiego poziomu, że dłużnik może splajtować. Bo przecież spekulant dwa razy się zastanowi, zanim wielokrotnie obróci tego samego dnia tym samym instrumentem. Przed każdą transakcją będzie pewny tylko jednego – że zapłaci podatek, niezależnie od tego, czy udało mu się zarobić, czy też nie.

Londyn i Ameryka stają okoniem

Europejskie pomysły na wzięcie w karb spekulantów mają słabe punkty. Przede wszystkim dotyczą instrumentów i transakcji, na które monopolu nie mają unijne rynki.

„Naga krótka sprzedaż” i handlowanie na okrągło odbywają się na całym świecie. Istnieje poważne ryzyko, że inwestorzy przeniosą się ze swoimi operacjami pod inną szerokość geograficzną.

Rozwiązaniem byłoby wprowadzenie europejskich zasad w skali globalnej, ale szanse na to są niewielkie, bo Wall Street z reguły sprzeciwia się wszelkim ograniczeniom w wolności handlu i

z niechęcią patrzy na podatkowe dokręcanie śruby. Antyspekulacyjne działania w Europie mogą być zachętą dla innych rynków, np. w Ameryce czy Azji, aby przyjąć spekulantów pod swój parasol. Wtedy spadłoby znaczenie np. londyńskiego City jako centrum światowego obrotu finansowego. Dlatego Brytyjczycy ostro protestują przeciwko eliminacji „nagiej krótkiej sprzedaży” i nowemu podatkowi. ..”]

A więc .. jeśli by wyświetlić kilka pojęć to może byłaby to jakaś recepta.. tyle, że byłaby ona i tak nieskuteczna .. bo można dalej spekulować na giełdach poza Europą

Jeszcze więcej wątpliwości znajdujemy w artykule dostępnym pod .:

wyborcza.pl/1,75248,10562391,The_Economist__Tragedia_szczytu_grupy_euro.html

Wydaje mi się, że potrzeba krytycznego oglądu tego co robią rządy i banki – przez niespecjalistów zachodzi nadal.. ~ Andrew Wader

Re: Przełom w produkcji darmowej energii

Spokojnie, gdyby to była poważna rzecz,w mediach by huczało:) Pisaliśmy wiele razy tu na forum o całej sprawie – prawie zawsze w tonie ogromnie sceptycznym. A to dlatego, że urządzenie nigdy nie było zbadane przez niezależne osoby tak, jak by należało. Nie stało się tak, oczywiście, i tym razem. Wiemy tylko, że jest jakiś tajemniczy, nieujawniony nabywca. Kiedy wynalazcę spytano, czy nabywca jest zadowolony z pokazu, odpowiedział „Yes, I think they are satisfied.”. Troszke to mało jak na dowód istnienia przełomowej technologii.

Oczywiście, jest możliwe, że mamy jednak do czynienia z ogromną rewolucją. W takim razie „globaliści” (dlaczego globaliści właściwie i czemu byliby przeciwni?) też nie traktują wynalazku – przynajmniej jak dotąd – poważnie.

Re: Sed lex dura lex

martwalitera::

> myśliwy jest w tym przypadku użytkownikiem mienia wypożyczonego mu

> przez Skarb Państwa dla celu przeprowadzenia operacji zawartej w umowie

> miedzy stronami. Myśliwy w trakcie polowania ma wiec status urzędnika

> państwowego in spe .

I ten właśnie zawijas prawny należy zlikwidować, bo prowadzi (jak widać) do nieszczęść. Człowiek nie staje się urzędnikiem państwowym, gdy idzie na dziwki; nie staje się urzędnikiem państwowym przez to, że zaopatruje się w bejzbola i idzie na mecz — dlaczego ma stawać się urzędnikiem państwowym, gdy bierze giwerę i idzie do parku narodowego, zaspokoić swoją żądzę mordu?

I druga rzecz do zmiany: urzędnik państwowy, który wykazał skrajną indolencję, prowadzącą do czyjejś śmierci, nie powinien mieć możliwości dalszego pełnienia urzędu. Jeśli ktoś chciał zamordować dzika a ofiarą padł całkiem do niego niepodobny żubr, to nie nadaje się na państwowego kata.

Z jednej strony prawo mówi, że tego rzezimieszka w ogóle tam nie powinno być, bo w Puszczy Białowieskiej nie wolno mu polować nawet na myszy; z drugiej strony nie ma paragrafu na bandytę.

martwalitera:

> Czy Skarb Państwa ma w takim razie podstawę prawną do uzasadnionych

> roszczeń. Tak o ile udowodni że utrata tego żubra spowodowała znaczący

> ubytek dla zachowania stanu pogłowia w perspektywie wzrostu potrzebnego

> do utrzymania populacji, albo że ten właśnie żubr został zakontraktowany do

> sprzedaży a jego zabicie ją unieważniło.

Prawo mówi, że ,,zwierzę nie jest rzeczą”. Z drugiej strony jest zapewne tak, jak mówisz, że jeśli zabójca swoim czynem nie naruszył czyjegoś bezpośredniego interesu pieniężnego, to nie ma na niego paragrafu. To jest niekonsekwencja prawa, więc domaga się nowelizacji.

martwalitera:

> wszystkim jest nam żal tego żubra

[…]

> Jeśli coś się Panu nie podoba

Jesteś niekonsekwentny: gdyby wszystkim żal było tego żubra, to nie podobałoby się nie ,,Panu” tylko wszystkim; i nie ,,coś” tylko niedoskonałość prawa, powalająca oprychowi na dalsze chodzenie po lesie z giwerą i dalsze ,,mylenie” wiewiórki ze słoniem. Ale ja podejrzewam, że jego kumplom ze związku łowieckiego nie tyle jest żal żubra, co już się szykują do wypadów do parków narodowych, żeby sobie pomordować i potem powołać na precedens,.

martwalitera:

> to najpierw trzeba zmienić prawo

Tak jest, trzeba zmienić prawo.

martwalitera:

> Sed lex dura lex.

A ta ,,zasada” jest jak reszta Twojej interpretacji prawa: niby wszystkie słowa właściwe, ale tak poprzestawiane, że razem nie mają żadnego sensu.

– Stefan

Sed lex dura lex

Jak widzę dziennikarz GW pozazdrościł myśliwemu i też postanowił urządzić polowanie z nagonką tym razem na myśliwego. Szanowny Panie Redaktorze Ja również boleje nad nieodżałowaną stratą żubra i podobnie jak i Pan mam zastrzeżenia co do okoliczności zastrzelenia zwierzęcia. Jednakże żubr to jedna rzecz a prawo to drugie. Wszelkie rodzaju zdarzenia w przestrzeni życia społecznego wymagają na samym początku kwalifikacji prawnej. Fakt żubr został zabity. W jaki sposób i dlaczego tego nie znamy. Wszędzie zdarzają się nieszczęśliwe wypadki i wyjaśnienie o pomyłce jaką złożył myśliwy musi być najpierw w sposób wiarygodny zakwestionowana, przez osoby do tego upoważnione, tak aby sąd miał podstawę do uznania tego faktu za wykroczenie, lub przestępstwo. Jak na razie mamy do czynienia z nieumyślną szkodą. Najpierw za tym należy zapytać się co mówi obecne prawo na temat spowodowania nieumyślnej szkody przez użytkownika mienia bowiem myśliwy jest w tym przypadku użytkownikiem mienia wypożyczonego mu przez Skarb Państwa dla celu przeprowadzenia operacji zawartej w umowie miedzy stronami. Myśliwy w trakcie polowania ma wiec status urzędnika państwowego in spe . Nie wchodzi do lasu żeby sobie postrzelać ale w celach służących ochronie przyrody. Wojska NATO też interweniowały w Libii zgodnie ze statusem i mandatem ONZ w celu ochrony ludności cywilnej a nie po to by zastrzelić Kadafiego. Tak mówi prawo i jeśli Pan ma jakieś zastrzeżenia to mam nadzieje że poparte uzasadnionymi argumentami i niezbitymi dowodami że dopuszczono się matactwa. Obawiam się a co więcej jestem pewny ze zarówno w jednym jak i w drugim przypadku sprawa jest czysta. Mamy do czynienia z nieszczęśliwym wypadkiem podczas pełnienia obowiązków służbowych. Czy Skarb Państwa ma w takim razie podstawę prawną do uzasadnionych roszczeń. Tak o ile udowodni że utrata tego żubra spowodowała znaczący ubytek dla zachowania stanu pogłowia w perspektywie wzrostu potrzebnego do utrzymania populacji, albo że ten właśnie żubr został zakontraktowany do sprzedaży a jego zabicie ją unieważniło. W innym przypadku prawo nie przewiduje kar wymyślonych z powietrza w intencji prewencyjnego zapobiegania nieszczęśliwym wypadkom na polowaniu nawet gdy Redaktor GW podejrzewa istnienia innych okoliczności. Można co najwyżej wystąpić o ukaranie dyscyplinarne urzędnika za niedopatrzenie w przestrzeganiu procedur w ramach obowiązków służbowych w zakresie ujętym regulaminem.

Panie Redaktorze wszystkim jest nam żal tego żubra ale to jeszcze nie powód by nawoływać do wendety. Jeśli coś się Panu nie podoba to najpierw trzeba zmienić prawo, które tak czy inaczej nie działa wstecz. Sed lex dura lex.

Re: Przenikliwość scian

bolekilolek12 napisał:

> „”””

>……

> Uzyskuje się to dzięki sztucznej inteligencji, która składa obraz z fragmentary

> cznych odbić co pozwala na detekcję nawet kilka dB (7 dB) poniżej poziomu szumu

>

> Mankamentem jest konieczność uczenia radaru, co oznacza, że najpierw musi mu się

> pokazać różnorodną scenerię zanim nauczy się tworzyć obrazy. Ale tak to już już

> jest z inteligentnymi istotami. „”””


>

>

> czy aby na pewno? _ wątpię _ chyba koleznaka sie naogladala za duzo filmow

> dlaczego w takim razie naukowcy pracuja nad wykorzystaniem fal radiowych , mikrofal

> skoro , jak twierdzisz takie urzadzenia juz istnieja?

> _ tak bo nie maja co robic ? nudzi im sie ?

W innym wątku poświęconym samoświadomości zamieszczałam już link do publikacji na ten temat. Jak będę miał chwilkę czasu, to jeszcze raz je odnajdę i powtórzę. Inaczej, to będziesz musiał przebrnąć przez inne moje publikacje na tym forum

Dobór kumulatywny,kumulowanie,mutacyjna hodowla.

petrucchio napisał:

> Może w takim razie wyjaśnisz mi, co konkretnie podważył fachowiec i dlaczego „i

> nteligentny projekt” lepiej wyjaśnia jego obserwacje.

Czy ty nie potrafisz tak od razu? Czy musi być tyle kłótni i jadu z twojej strony zanim przejszedz do istoty sprawy?Oczywiście,że ci wyjaśnię,a wręcz mam taki obowiązek skoro zacząlem ten temat-a wnioski pozostawiam tobie.

Rozumiesz, co to DOBÓR KUMULATYWNY? Zdajesz sprawę,co to KUMULOWANIE SIĘ DROBNYCH ZMIAN? Czy on odróżnia te dwa pojęcia? Czy on zdaje sobie sprawę,że teoretycznie każda mutacja musi się teoretycznie okazać korzystna, to znaczy w jej wyniku musi się pojawić przewaga selekcyjna, która pozwoli jej nosicielowi zdominować populację? Innymi słowy coś,co się z założenia przeistaczało STOPNIOWO w dłoń,to zanim skumulowały się wszystkie niezbędne mutacje taką transformację umożliwiające, musiało być użyteczne i dawać na każdym etapie swojej ewolucji przewagę selekcyjną tego organu.

Jak to mawia Richard Dawkins większa korzyść z ćwierć czy połowy skrzydła niż z żadnego skrzydła. Więc hodowla mutacyjna, nad którą prowadzono badania przez całe dziesięciolecia i badania te prowadzili przeważnie ewolucjoniści opierały się właśnie na probie selekcjonowania tych pojedynczych korzystnych mutacji.

Następnie zamierzano według modelu ewolucyjnego kojarzyć pozytywne mutacje i poprzez kumulowanie się drobnych zmian w kolejnych pokoleniach ulepszać rośliny i zwierzęta hodowlane. Teoretycznie zakładano,że dla organizmów rozmnażających się płciowo jest to możliwe. Ponieważ zawsze mogło się według takich poglądów zdarzyć,że trochę ulepszona szczęka spotka się w wyniku kojarzenia z trochę lepiej ulepszoną nogą itd.

Nic takiego podczas tych doświadczeń się nie ziściło-wiec empirycznie dowiedziono,ze neodarwinowska ewolucja nie zachodzi.

A teraz odnośnie pojęcia doboru kumulatywnego. Dobór kumulatywny według założeń miał uprawdopodabniać zachodzenie ewolucji. Więc w doświadczeniach, jak i w naturze, wywoływano mutacje u całych populacji, dużej liczby osobników. Wszystkie mutacje są indukowane, ale w naturze zachodzą wolno na przestrzeni długiego czasu (okazało się,że tempo mutacji jest nawet 3 razy wolniejsze niż zakładano).

Podczas indukowania mutacji poprzez napromieniowywanie u znacznych ilościowo populacji w krótkim czasie uzyskiwano wielka liczbę zdolnych do poddania selekcji mutantów. Większość z nich (co było do przewidzenia) ginęło w wyniku chorób genetycznych inne poddane selekcji były eliminowane przez konkurencję, a te KTÓRE PRZEŻYŁY i nawet zdobyły jakąś przewagę selekcyjną (co się rzadko zdarzało, ponieważ przeważnie nie wybijały się na prowadzenie) po kilku pokoleniach wracały do formy wyjściowej.

I nic w tych doświadczeniach nie pomagało notoryczne krzyżowanie mutantów. Mutanty nie chciały zdominować populacji (selekcyjne wymiatanie),a nowe cechy powstałe w wyniku indukowanych mutacji rozmywały się szybko w kolejnych pokoleniach zamiast się kumulować, co dowodzi tego,że dobór naturalny raczej stabilizuje genotypy i fenotypu zmienione w wyniku przypadkowych mutacji niż,że je preferuje. Istnieje wiele mechanizmów naprawczych DNA i one eliminują zmiany nawet po kilku pokoleniach!

Mało tego: wywnioskowano,że może tutaj działać selekcja stabilizująca (teoretycznie eliminująca fenotypy skrajne), więc aby wywołać selekcję kierunkową pod kątem uzyskania pożądanych zmian ewolucyjnych nieustanie stymulowano różne populacje stosując najróżniejsze presje środowiskowe. W naturze środowisko nie zmienia się tak szybko,więc takie zabiegi powinny błyskawicznie wywołać korzystne zmiany ewolucyjne!

A więc mamy rzetelnie przeprowadzone tysiące doświadczeń, które dowodzą,że ewolucja neodarwinowska nie może zachodzić.

Na tej podstawie Wolf-Ekkehard Lönnig sformułował PRAWO POWTARZALNEJ ZMIENNOŚCI.

Ten wybitny fachowiec przez 28 lat zajmował się tymi sprawami i prowadził badania nad mutacjami roślin i hodowlą mutacyjna na renomowanym uniwersytecie, więc jest jak najbardziej uprawniony do formułowania praw naukowych zgodnych z wynikami jego badań.

Model selekcyjnego wymiatania jest podważany przez ewolucjonistów nie przez kreacjonistów, a samo to podważanie godzi w sam rdzeń neodarwinowskiego mitu i jeszcze bardziej uwiarygadnia wyniki badań nad hodowlą mutacyjną, to znaczy fakt,że w sposób proponowany przez neodarwinistów nie mogą powstawać żadne nowe odmiany, które by ewoluowały od form prostszych do form bardziej złożonych.

Nie jest to wymył samego Wolfa Ekkeharda Lounniga, tylko efekt badań kilku pokoleń badaczy!

Pod spodem zamieszcza napisany przez usenetowego ewolucjonistę maynarda model selekcyjnego wymiatania.

cz:1

bioslawek.files.wordpress.com/2011/08/rozpowszechnianie-sic499-mutacji-w-populacji-selekcyjne-wymiatanie-1.png?w=584

cz:2

bioslawek.files.wordpress.com/2011/08/rozpowszechnianie-sic499-mutacji-w-populacji-model-selekcyjnego-wymiatania-2.png?w=576

pozdrawiam.