Re: nie może być polskiego okrętu – trzeba kupić

Gość portalu: abc napisał(a):

> Moim zdaniem, Marynarka Wojenna jest nam tak potrzebna, jak rybie ręcznik!

A zatem mozna się jedynie cieszyć, że jej los bezpośrednio od Ciebie nie zależy.

> Uważ

> am, że wystarczyłoby mieć z tuzin niewielkich okrętów ochrony wybrzeża + samolo

> ty.

Działania na morzu ani nie polegają jedynie na „ochronie wybrzeży” (czegokolwiek byś nie rozumiał pod tym pojęciem), ani też nie jest to nawet ich najważniejszy aspekt.

> Przecież w razie prawdziwej wojny, wszystkie większe okręty zostałyby zatop

> ione na tej bałtyckiej sadzawce w pięć minut!

Tj. kto właściwie miałby je tak chwacko pozatapiać i w jaki sposób??? 😀

Pzdr



Beam me up, Mr. Scott; there’s no intelligent life here!

Re: Ratunkiem – bony dolarowe banku PKO jak w PRL

Niekonwencjonalny sposób na ratowanie Unii przedstawiają dzisiaj w Gaz. Wyb. Janusz Jankowiak iMarcin Wężyk. Ten ciekawy artykuł jest dostępny pod.:

wyborcza.biz/biznes/1,101562,10656785,Patent_rodem_z_PRL_moze_uratowac_Unie.html

Aby zachęcić do przeczytania przytaczam fragment.:

[„… W ogarniętej kryzysem Unii priorytetem pozostaje stabilność strefy euro. Może warto sięgnąć po rozwiązanie dotychczas nierozważane – system waluty wewnętrznej w krajach niewypłacalnych. Podobne rozwiązanie było testowane u nas w czasach PRL

Sytuacja w strefie euro wyraźnie wymyka się spod kontroli. Już nie tylko kraje „peryferyjne”, z dużym długiem publicznym i o niskiej konkurencyjności, cierpią z powodu spadku zaufania. Problem przenosi się na „twarde jądro” Unii. Awersja do ryzyka i spadek cen długu sprawiają, że teraz już w zasadzie wszystkie kraje strefy, jedynie poza Niemcami, mogą zostać uznane za zagrożone ryzykiem niewypłacalności. Każdy może powtórzyć kazus Grecji. Włochy znalazły się już bardzo blisko przekroczenia tej granicy. Po rosnących spredach między niemieckimi Bunds a dziesięciolatkami francuskimi, austriackimi, belgijskimi, fińskimi, holenderskimi widać, że w tarapaty wpadną lada chwila kolejne kraje strefy euro. Hiszpania, do niedawna dobrze wyceniana, wróciła tam, skąd ruszała przed wdrożeniem kosztownego programu dostosowawczego. Zaproponowane pod koniec października sposoby lewarowania EFSF są nie tylko nieskuteczne, ale też potencjalnie niebezpieczne, bo instrumenty, po które trzeba będzie sięgnąć, by zwiększyć potencjał Funduszu, bardzo przypominają CDS czy CDO.

W PRL władza emitowała „bony towarowe banku PEKAO” (zdjęcie dolne) o nominalnym parytecie wobec dolarów, legalnie wymienialne na dewizy tylko w jedną stronę (tzw. wymienialność wewnętrzna) i o cenie rynkowej znacząco odbiegającej od parytetu. Za bony można było kupować towary powszechnie niedostępne w sieciach handlowych, np. w Peweksie (zdjęcie u góry). Partia wyprodukowała więc własną, domową wersję dolarów i marek niewymienialnych poza Polską, ale o realnej sile nabywczej i prawdziwej cenie odbiegającej od nominału w kraju.

* Janusz Jankowiak jest głównym ekonomistą Polskiej Rady Biznesu

* Marcin Wężyk jest bankierem inwestycyjnym z wieloletnim doświadczeniem w kraju i za granicą, zarządza funduszem privat equity o nazwie Serpent …”]

Przytoczył … pod rozwagę … ~ Andrew Wader

RE.: Samobójstwa.. z powodu..

Jeszcze raz dziękuje P.T „neuroleptykowi” za informacje o narzędziu „tkwiącym pod” ,:www.hcp.med.harvard.edu/wmhcidi/

Jest to rewelacja.. Jednak czasami pod egida WHO – powstaje coś pozytywnego – a nie tylko natrętne lansowanie szczepionki przeciwko świńskiej grypie.

Zabieram jednak głos ponownie, gdyż skoro rady ze strony „grupy dyskusyjnej są tak wartościowe .. więc uściślę i poszerzę zakres tematyczny niniejszego wątki.. próbując nadal zbierać opinie…

Otóż grupą osób dla której chcemy oceniać .. obciążenia egzystencjonalne, bytowe, socjalne, kulturowe .. i ich „odporność” (kondycję psychiczną) są osoby które dokonują prób samobójczych przez przyjmowanie trucizny ..

Rozważamy różne aspekty zagadnienia.. Wpadło nam w ręce zestawienie statystyczne sporządzone przez Policje za rok 2010.

Tak więc w roku 2010 odnotowano 5 456 „tzw. zamachów samobójczych” z których 4087 zakończyło się zgonem… W statystyce tej przyczyny zamachów określono w sposób następujący.:

choroba psychiczna – 765 osób

nieporozumienia rodzinne – 679 osób

przewlekła choroba 304 osoby

zawód miłosny 331

warunki ekonomiczne 281

nagła utrata źródeł utrzymania 104

śmierć bliskiej osoby 85

problemy szkolne 30

trwałe kalectwo 27

niepożądana ciąża 3

popelnienie przestępstwa 55

Otoż są dla nas cenne wszelkie wypowiedzi na temat głębszych uwarunkowań (psychologicznych socjalnych i kulturowych) tak dramatycznych zachowań z powodów. : „nieporozumień rodzinnych”, „zawodów miłosnych” ..

Aby targnąć się na życie z takich powodów trzeba mieć zapewne szczególny zestaw poglądów.. w jakimś sensie upośledzona kondycje psychiczną .. Z góry dziękuję za wypowiedzi ~ Andrew Wader

Ospa u Aztekow.

W 1519 Hernán Cortés dobił do brzegu ówczesnego imperium Azteków. Po tym wydarzeniu doszło do jednego z najlepiej znanych zbiegów okoliczności w historii. Aztekowie spodziewali się nadejścia białoskórego boga z blond włosami[potrzebne źródło], Quetzalcoatla. Ponieważ Cortés był białoskóry, został przywitany jako bóg i jako taki próbował sprawować władzę. W 1520 kolejna grupa Hiszpanów przybyła od strony Kuby, dobijając do brzegu w dzisiejszym Meksyku. Wśród nich był afrykański sługa, zakażony VARV (wirusem ospy prawdziwej). Gdy Cortés dowiedział się o tej grupie, wyruszył i pokonał ich. W czasie walki jeden z ludzi Cortésa zakaził się. Kiedy Cortés powrócił do Tenochtitlán, przyniósł chorobę ze sobą.

W niedługim czasie Aztekowie zdali sobie sprawę, że Cortés nie jest bogiem i wzniecili rebelię. Hiszpanie ze względu na dużą przewagę liczebną Azteków zmuszeni byli uciekać. W czasie walki chory na ospę Hiszpan zmarł. Po bitwie Aztekowie przeszukali ciała najeźdźców w poszukiwaniu kosztowności i zostali zainfekowani. Cortés nie powrócił do sierpnia 1521. Tymczasem ospa wyniszczała populację Azteków. Zabiła większość azteckich wojowników, władcę Cuitláhuaca i ponad 75% ludności Meksyku. Hiszpański ksiądz opisał to: „Jako że Indianie nie znali lekarstwa na chorobę, umierali gromadnie, umierali jak pluskwy. Nierzadko zdarzyło się, że każdy z domu umarł i że niemożliwe było zakopać martwe ciała; zawalano ich domy, żeby stały się ich grobowcami”. Żołnierze, którzy jeszcze żyli, byli nadal słabi. Wtedy łatwo pokonano Azteków i dotarto do Tenochtitlán, gdzie Cortés stwierdził, że ospa zabiła więcej Azteków niż armaty. Aztekowie twierdzili, że nie można było przekroczyć ulicy bez stąpania po ciałach ofiar ospy.

pl.wikipedia.org/wiki/Ospa_prawdziwa

Re: Skutki epidemii sprzed 170, a demografia Iral

noveyy777 napisał:

> Coś takiego-napisz do ONZ, a może dostanisz Nobla za rozwiązanie kryzysu demogr

> aficznego.

Wątpię. „Naturalnym” rozwiązaniem kryzysu demograficznego jest masowe wymieranie z głodu, zwiększona śmiertelność niemowląt itp. Tyle wiadomo od dawna i nikt za to nie da Nobla. ONZ raczej stara się ograniczyć przyrost zawczasu — sztucznie i w sposób łagodny.

> Jeżeli chcesz tego przyłladu użyć, jako dowodu, to ja poproszę o namiary na

> konkretną literaturę. W tej chwili idę o zakład,że to jest jakiś przykład przei

> naczenia
. Mam ci uwierzyć,że zaraza wywolana 170 lat temu blokowała przez t

> en czas przyrost naturalny w Irlandii?

Tak, i na dodatek była to choroba *kartofli*, nie *ludzi*, niszcząca plony przez zaledwie 5 lat. Weź jakąkolwiek historię Irlandii — to dobrze znana sprawa. Zresztą zajrzyj sobie choćby do Wikipedii:

pl.wikipedia.org/wiki/Wielki_Głód_w_Irlandii_(1845-1849)

en.wikipedia.org/wiki/Great_Famine_(Ireland)

A tu masz wykres „wykładniczego wzrostu ze stałą średnią prędkością”:

en.wikipedia.org/wiki/File:IrelandRepublicPopulation1841.PNG



Może to wszyćko bez te atomy,

Że waryjota… momy.

Ludzie mieli 2 000 000 l. żeby zrobić kulturę.

petrucchio napisał:

> Jeśli nawet obliczenia Diamonda są rzetelne..

Są rzetelnie, bo potwierdzone empirycznie.

>to dotyczą kolonizacji *nowego obs

> zaru*. Wzrost populacji jest wykładniczy tylko w fazie początkowej, póki nie r

> ozbija się o ograniczenia wynikające z faktu skończonej pojemności ekologicznej

> kolonizowanych terenów. Po pewnym czasi, zapewne krótszym niż tysiące lat, ust

> ala się równowaga populacyjna. Człowieka dotyczy to tak samo jak innych zwierzą

> t.

Ciekawe dlaczego dzisiaj nie ma żadnego progu ekologicznego dla eksplozji demograficznej? Jedynie działanie silnej selekcji trzymającej populację w ryzach udowodniono dla niektórych populacji Eskimosów. Już dziesiątki razy prosiłem cię o wymienienie tych czynników selekcyjnych odnośnie australijskiej ludności pierwotnej.



Europejczycy po przybyciu do Nowego Świata zastali prawie 5 0 000 000 Indian.

Eskimosi:

usenet.gazeta.pl/usenet/0,47943.html?group=pl.sci.biologia&tid=1033754&pid=1033849&MID=%3Cj7v8tn%24hea%241%40inews.gazeta.pl%3E

Próg ekologiczny:

Cały czas nie chcesz pamiętać jaka jest główna teza. Główna teza zobowiązuje

do pokazania modelu polegającego na wyjaśnieniu, jaki czynnik selekcyjny

trzymał populację Tasmańskich Aborygenów w rydzach, tak iż po 10 000 LAT

EGZYSTENCJI NA TEJ WYSPIE BYŁO ICH TYLKO 5 000, GDY PRZYBYLI TAM EUROPEJCZYCY.

a nie na tym (ewentualnie) ile razy zawitali tam ludzie, palili ogniska w

jaskiniach, które im się zawaliły na głowy.

ABORYGENI TASMAŃSCY TO NIE BYŁY GOŁĘBIE I JASTRZĘBIE ICH POPULACJI NIE MOGŁY

KONTROLOWAĆ. TASMAŃSCY ABORYGENI TO NIE BYŁY SZCZURY I WĘŻE ICH WYDUSIĆ NIE

MOGŁY. Tasmańscy Aborygeni pierwej by zjedli jastrzębie i szczury i

przeludnili wyspę (jak i Australijscy)

> Twierdzenie, że pierwsi kolonizatorzy mogli łatwo obejść bariery wzrostu np. „w

> ynajdując” neolit (udomawiając rośliny i zwierzęta), rozwijając technologie, bu

> dując miasta itp., nie liczy się z faktem, że postęp kulturowy zawsze wymaga dł

> ugotrwałego kumulowania wstępnych zdobyczy i wynalazków, póki nie powstanie „ma

> sa krytyczna” umożliwiająca dalszy rozwój.

Coś takiego-to dziwne, bo piramidy Azteków wyrósły bez żadnych form przejściowych:)

>Im bogatszą kulturą materialną i wie

> dzą o świecie już dysponujesz, tym łatwiej dokonywać następnych. Czas od wynale

> zienia pięściaka do wynalezienia łuku był wielokrotne dłuższy, niż czas od wyna

> lezienia łuku …

A świstak złotka rozwijał:

Wybacz Piotrze, ale piszesz, żeby pisać. Niestety to tylko twoje wyssane z kciuka fantazje, a nie nauka.

Według Waszych obliczeń h. sapiens miał 2 000 000 lat na to, żeby skumulować środki potrzebne do rozwoju kosmicznej technologii.

Antropogeneza; wiedza w 21 wieku-podsumowanie dorobku naukowego.

usenet.gazeta.pl/usenet/0,47943.html?group=pl.sci.biologia&tid=1033742&MID=%3Cj70e2s%24msk%241%40inews.gazeta.pl%3E

„Homo erectus dokonał wielkiego skoku technologicznego

Najnowsze badania dowodzą, że Homo erectus, przodek człowieka współczesnego,

używał kamiennych narzędzi 300 tys. lat wcześniej, niż wynikało to z

dotychczasowych ustaleń – informują naukowcy na łamach tygodnika „Nature”.

Homo erectus pojawił się około 2 mln lat temu. Rozprzestrzenił się w Azji i

Afryce. Zniknął około 70 tys. lat temu.

Do niedawna uważano, że Homo erectus wyewoluował w Afryce Wschodniej. Jednak w

latach 90. XX w. w gruzińskiej jaskini Dmanisi odkryto równie stare szczątki.

Najnowsze badania jeszcze bardziej komplikują ten obraz. Okazuje się bowiem,

że kiedy 1,8 mln lat temu w Dmanisi Homo erectus ciągle jeszcze używał

prymitywnych pięściaków, na terenie dzisiejszej Kenii w tym samym czasie były

już w użyciu kamienne siekiery i groty należące do kultury zwanej przez

archeologów aszelską
. ”

„Człowiek anatomicznie współczesny krzyżował się w Afryce z bardziej

archaicznymi przedstawicielami człowiekowatych
– piszą naukowcy na łamach

tygodnika „Proceedings of the National Academy of Sciences”. ”

„Nasi prehistoryczni przodkowie byli znacznie rozumniejsi, niż do niedawna

sądzono. Potrafili budować tratwy, polowali na grubego zwierza i wytwarzali

biżuterię.

Czas obalić mit o znaczącej wyższości intelektualnej homo sapiens nad

poprzedzającymi go formami ludzkimi.
Ostatnie odkrycia paleoantropologów

dowodzą pomysłowości i wyjątkowej inteligencji naszych odległych przodków, od

homo erectus począwszy, na neandertalczyku kończąc. Naukowcy ustalili, że

wiele wynalazków przypisywanych homo sapiens istniało na długo przed jego

pojawieniem się na Ziemi.

(…)To kolejny dowód na pomysłowość naszego dalekiego

przodka. Rozumny był też żyjący około 790 tys. lat temu homo heidelbergensis

(będący formą pośrednią między homo erectus a neandertalczykiem). Dowodzą tego

badania prowadzone w dolinie Hula na terenie dzisiejszego Izraela przez

uczonych z Uniwersytetu Hebrajskiego w Jerozolimie.

Homo heidelbergensis nie tylko wytwarzał wiele rodzajów narzędzi, lecz także

umiał organizować sobie pracę. Dzielił obozowisko na obszary związane z

różnymi typami aktywności. Narzędzia z krzemienia wytwarzał w zupełnie innym

miejscu niż narzędzia z bazaltu i wapienia. Według uczonych oznacza to, że

egzystencją tych istot rządziły pewne zasady, być może związane z jakąś

tradycją lub nawet magią, a to dowodzi, że myślenie symboliczne – uważane

dotąd za domenę homo sapiens – nie było im obce.


Przedstawiciele homo heidelbergensis byli także skutecznymi łowcami. W

niemieckiej miejscowości Schöningen archeolodzy znaleźli zrobione przez nich

drewniane oszczepy sprzed 400 tys. lat. To najstarsza broń myśliwska na

świecie. Siedem oszczepów różnej długości – od około 180 do 250 centymetrów –

było idealnie wyważonych. Tuż obok odkopano miotacz, pozwalający co najmniej

dwukrotnie zwiększyć odległość rzutu.


Znaleziskom z drewna towarzyszyły narzędzia kamienne, kości niedźwiedzia,

łasic i około 20 koni, które prawdopodobnie stanowiły ulubione pożywienie

tamtejszych myśliwych. – Pozwala nam to przypuszczać, że oszczepy były używane

do polowania, a nie do odganiania drapieżników od padliny – napisał w „Nature”

Hartmut Thieme, szef ekipy archeologów z Schöningen. To teza rewolucyjna, bo

wcześniej uważano, że homo heidelbergensis był głównie padlinożercą, a nie

myśliwym wyspecjalizowanym w polowaniu na grubego zwierza.O tym, że istoty te

nie bały się mierzyć nawet z bardzo groźnym przeciwnikiem, świadczy licząca

pół miliona lat łopatka nosorożca włochatego znaleziona w angielskim Boxgrove.

Kość nosi ślady poważnego urazu zadanego wyjątkowo ostrą bronią.

Wiele wskazuje na to, że znakomite narzędzia myśliwskie wytwarzali również

neandertalczycy. (…)”

Nie pisz więc o wynalezieniu pięściaków czy łuków…

pozdrawiam.

Jedność ludzkiego gatunku.

maksimum napisał:

> Wnioski sa oczywiscie proste,ci praludzie ktorzy zyli w Ameryce stali cywilizac

> yjnie niewiele wyzej niz inne drapiezniki.

> Ci praludzie,ktorzy sie przebili do Australii tez nie stworzyli zadnej cywiliza

> cji,bo do tego potrzebni sa ludzie prezentujacy dobra jakosc jak Europejczycy c

> zy Chinczycy.

> Ci ktorzy wyemigrowali z Afryki (Out of Africa) byli bardzo slabo rozwinieci um

> yslowo w porownaniu z tymi,ktorzy juz byli w innych rejonach swiata.

> Klania sie teoria multiregionalna.

Teoria multiregionalna stoi w całkowitej sprzeczności z powyższym rasistowskim wywodem:

http://bioslawek.files.wordpress.com/2011/08/prognatyzm-twarzy-porc3b3wnanie-neandertalczyka-z-murzynami3.png?w=800

usenet.gazeta.pl/usenet/0,47943.html?group=pl.sci.biologia&tid=1033742&MID=%3Cj70e2s%24msk%241%40inews.gazeta.pl%3E

http://bioslawek.files.wordpress.com/2011/08/aborygeni-homo-erectus-europejczycy-i-neandertalczycy-wszyscy-stanowimy-jednc485-rodzinc499-h-sapiens.jpg?w=800

http://bioslawek.files.wordpress.com/2011/08/wielostronne-porc3b3wnianie-czaszek-europejczyka-i-aborygena.png?w=638

http://bioslawek.files.wordpress.com/2011/08/porc3b3wnanie-czaszek-nalec5bcc485cych-do-klasycznego-aborygena-i-europejczyka1.png?w=800

Uważa się (moim zdaniem słusznie) iż w przeszłości (przed przybyciem tam

Europejczyków)Australia była nawiedzana przez kolonizującą ten kontynent

ludność kilkukrotnie w przeciągu dłuższego czasu, co zaowocowało

zróżnicowaniem morfologicznym , jak i genetycznym , a nawet językowym pośród

różnych „typów” Aborygenów (uważa się ,że jest ich trzy). Jeden z tych „typów”

posiada wiele-co widać nawet na oko- cech archaicznych , charakteryzujących

takich ludzi jak neandertalczycy czy tzw. ‚H.erectus’ z Jawy ( cech tego

ostatniego dopatrzono się u Aborygena najwięcej). Cechy te ,to masywniejsze

czaszki, bardziej niż u Europejczyków wydlużone do tyłu głowy, niższe czaszki

i niższe czoła, bardziej masywne i wydatne łuki brwiowe oraz masywniejsze

szczęki i większe zęby oraz znaczny prognatyzm kości twarzowych. Mniejsza

bródka kostna (podbródek), a nawet czasami (co może być ‚atawizmem’) niektórzy

Aborygeni rodzą się całkowicie pozbawieni tej bródki (z tego ,co wiem nie

zdarza się to u żadnej innej populacji ludzi współczesnych!). Warto zauważyć

iż ‚Homo erectus’ ,’Homo ergaster’ czy neandertalczycy nie posiadali bródek

kostnych. A to wszystko razem wzięte dawało zawsze bardzo dużo do myślenia

antropologom fizycznym. Ostatnio genetycy dodali argumentów ludziom ,którzy na

podstawie cech anatomicznych postulowali pokrewieństwo Aborygenów z wymarłymi

ludzmi archaicznymi. Prawdę mówiąc nawet kompletny laik nie mający nic

wspólnego z anatomią człowieka byłby w stanie bez trudu odróżnić czaszkę

typowego Aborygena od czaszek reszty populacji ludzkiej. Byłby też w stanie

zauważyć podobieństwa czaszek Aborygenów do czaszek ludzi archaicznych.

Argument demograficzny jest niepodważalny!

petrucchio napisał:

> noveyy777 napisał:

>

> > O kurcze, to w takim razie w Ameryce po przybyciu Europejczyków powinno

> być ze sto

> > miloardów ludzi:)

>

> Daj sobie spokój, nie trolluj.

>

Nie możesz się powstrzymać, żeby mnie nie obrazić? Tylko ty masz prawo opisywać swoje poglądy? Jakby ludzie do Nowego Świata przybyli wcześniej i wybili MEGAfaune, to przodkowie dzisiejszych Indian amerykańskich zastaliby tam 50 000.000 populacje ludzi. Co się z nimi stało?Wystarczy policzyć

usenet.gazeta.pl/usenet/0,47943.html?group=pl.sci.biologia&tid=1033754&MID=%3Cj7i13r%24sie%241%40inews.gazeta.pl%3E

(…)Jared Diamond napisał, że najbardziej spektakularnym wydarzeniem jeżeli chodzi

o kolonizację lądów przez naszych przodków było zasiedlenie obu Ameryk.

Początek ekspansji miał mieć rzekomo miejsce około 20 000 lat temu, gdy to

przodkowie Indian najpierw przekroczyli Cieśninę Beringa, następnie 10-12 000

lat temu, na wysokości styku dzisiejszych granic Ameryki Północnej i Kanady

weszli do Nowego Świata i go szybko skolonizowali.

Następnie w przeciągu około 1000 lat mieli oni zasiedlić obie Ameryki i

bezpośrednio przyczynić się do eksterminacji tamtejszej megafauny.

Przed przybyciem człowieka do Nowego Świata żyło tam wiele potężnych zwierząt:

mamuty , mastodonty, glyptodonty, bobry wielkości niedzwiedzia, szablozębne

koty, lwy, gepardy, wielbłądy, konie, ogromne leniwce naziemne i wiele innych

gatunków, których już nie ma na świecie.

Jedna z uznanych teorii zagłady tej megafauny (którą popiera też Jared

Diamond) nosi nazwę „Blitzkriegu” autorstwa geologa Paula Martina.

Uważa się, że pierwsi ludzie, którzy dotarli do obu Ameryk w krótkim czasie

wytępili megafaunę, co zajęło nie więcej niż właśnie 1 000 lat.

Stanowiska archeologiczne informują uczonych, że po około 1000 lat od chwili

kolonizacji obu Ameryk broń kolonizatorów/myśliwych nagle się zmienia na

nieprzystosowaną do łowienia grubego zwierza, a zapis kopalny informuje,że w

tym mniej więcej czasie w Ameryce Północnej wyginęło około 73%, natomiast w

Ameryce Południowej 80% wielkich ssaków!

Wspomniany geolog Paul Martin twierdzi, że przodkowie Indian trafili na istne

Eldorado, gdy przybyli do Ameryki Północnej.

Obfitość niepłochliwych i wielkich zwierząt, które nigdy nie widziały

człowieka, przez co padały łatwym łupem, przyczyniła się do gwałtownego

przyrostu naturalnego populacji kolonizatorów, a w efekcie do jeszcze

większego zapotrzebowania na żywność.

Na pierwszy ogień miały iść właśnie wielkie ssaki, co w połączeniu z

łańcuchową reakcją polegającą na eliminacji całych łańcuchów pokarmowych,

zdaniem Martina, przyczyniło się do ich błyskawicznej w skali geologicznego

czasu zagłady.

Jak każda teoria i tezy Martina zostały poddane ostrej krytyce naukowców,

którzy widzą to wszystko inaczej.

Dla potrzeb mojej argumentacji przejdę do najbardziej istotnych zarzutów.

Krytycy zadawali następujące pytania:

-Czy niewielka gromada kolonizatorów mogła rozmnożyć się wystarczająco szybko,

żeby zaludnić półkulę, na której leża obie Ameryki w ciągu 1000 lat?

-Cy mogli oni rozmnażać się i rozprzestrzeniać wystarczająco szybko aby

pokonać prawie 13 000 kilometrów w czasie 1000 lat?

-Czy tzw. myśliwi z Clovis, którzy mieli dać początek całej populacji Indian

obu Ameryk byli rzeczywiście pierwszymi ludzmi, którzy dotarli do Nowego Świata?

Odnosząc się do dzisiejszych obserwacji Jared Diamond zaczyna uzasadniać

teorię, którą popiera. Twierdzi,że zagęszczenie pośród współczesnych łowców

zbieraczy, nawet na obfitujących w zwierzynę terenach, nie przekracza czterech

osób na dziesięć kilometrów kwadratowych.

Biorąc pod uwagę szacunki mówiące,że cały obszar zdolny do zamieszkania i

polowań w Nowym Świecie w tamtych czasach wynosił jakieś 26 000.000 kilometrów

kwadratowych, uważa się,że mogło tam żyć jakieś 10 000.000 myśliwych po jego

zaludnieniu.

Następnie Jared Diamond powołuje się na współczesne przykłady kolonizowania

nowych obszarów (w książce przytacza te przykłady) i zaznacza, że tempo

wzrostu populacji może osiągać w takich przypadkach 3,4% rocznie, co odpowiada

temu, że każda para pozostawia czworo przeżywających dzieci, a średni czas

pokolenia wynosi 20 lat.

Wobec takiego tempa przyrostu naturalnego początkowa populacja złożona z 100

łowców zbieraczy, którzy skolonizowali Nowy Świat rozmnażałaby się do liczby

10 000.000 „obywateli” przez 340 lat! A więc łowcy z Clovis mogli z łatwością

rozmnożyć się do liczby 10 000.000 osobników w ciągu 1 000 lat, a nawet do

liczby kilkudziesięciu milionów osobników!

Następnie Jared Diamond odpowiada na kolejne pytanie: Czy przodkowie pionierów

z Edmonton mogli dotrzeć do południowego krańca Ameryki Południowej w ciągu

1000 lat? Odległość w linii prostej wynosi 13 000 kilometrów, więc musieliby

przebywać około 13 kilometrów rocznie, aby przebyć tą odległość w 1000 lat.

Każdy wprawny współczesny łowca mógłby z łatwością pokonać taką odległość

jednego dnia i nie ruszać się z miejsca przez pozostałe 364 dni!

Przy dopasowaniu tych faktów do bardziej współczesnych obserwacji migracji

dziewiętnastowiecznych Zulusów z południowej Afryki, których zasięg osiągał

5000 km. w ciągu 50 lat te szacunki i oparte na nich wnioski,co do założeń,że

przodkowie współczesnych Indian mogli czegoś takiego dokonać są nad wyraz

racjonalne!

sprawa policyjna…

Według jednego blogera, pokazywano w telewizji nogi tej dziewczynki przed operacją i widoczne były ślady zagojonych ran.

A jeżeli magia czy zaświaty to dlaczego te gwoździe były stalowe a nie złote ? W magii, jak wiadomo, wszystko jest złote. Brylanty tez by uszły.



facts on their own are orphans

Matematyka czyni mistrza

Wyglad na to, ze w dzisiejszych czasach nawet mistrzowie matematyki za prawde uznaja wszystko, byleby tylko wyszlo z ust pani w telewizji.

Nawet twierdzenie, ze jezeli w jedna strone podrozuje sie dluzej z mniejsza predakoscia, a w druga z wieksza predkoscia, to zajmie to wiecej czasu niz podroz w obie strony z jakas posrednia predkoscia. Zwracam uwage, ze dokladnie odtwarzam pierwsza czesc implikacji pani z telewizora. Tymczasem jezeli w jedna strone plynie sie przez Atlantyk kajakiem z mala predkoscia, a w druga leci sie jumbo z duza predkoscia, to podroz wcale nie musie byc dluzsza niz pokonanie tej trasy w obie strony motorwka z predkosica gdzies pomiedzy jumbo a kajakiem.

Ja oczywiscie wiem, ze wniosek p. z tv jest prawidlowa w przypadku tego samego samolotu na tym samym wietrze i bez wiatru, chodzi mi jednak o to, ze uzasadnienie tej odpowiedzi nie jest sluszne.

Matematycznie to moze ta pani wypowiedziala nawet prawde, bo implikacja z falszywym poprzednikiem moze byc prawdziwa, ale w zyciu raczej nie zalecalbym

planowania podrozy opierajac sie na podobnych intuicjach. Lepsze byloby juz chyba sfalsyfikowanie twierdzenia przez eksperyment myslowy: wyobrazmy sobie, jak dlugo twarlaby podroz, gdyby wiatr mial predkosc wieksza niz predkosc samolotu.

Superkomputery w Chinach i Japonii

Instytut Riken w Japonii ogłosił wczoraj, że ich superkomputer „K” przekroczył barierę 10 PFLOPS:

www.riken.jp/engn/r-world/info/release/press/2011/111102/index.html

Tymczasem Chiny ogłosiły, że właśnie uruchomiły pierwszy superkomputer o skali PFLOPS zbudowany wyłącznie z chińskich podzespołów:

www.hpcwire.com/hpcwire/2011-10-28/china_deploys_first_petaflop_supercomputer_with_native_chips.html

Choć Chiny budowały już większe superkomputery, były one zbudowane z procesorów amerykańskich, więc wielu nie uznawało tego za przejaw postępu w Chinach. Teraz to się zmieniło. Tym samym można powiedzieć, że są już trzy potęgi elektroniczne: USA, Japonia i Chiny. Europa w tym wyścigu nie bierze w ogóle udziału, zadowalając się rolą klienta kupujacego amerykańskie rozwiązania.

O skali postępu, jaki następuje w tej dziedzinie, można się przekonać czytając artykuły sprzed paru lat. Na przykład taki z 2000 roku:

archiwum.wiz.pl/2000/00093400.asp

„Znów przekroczono kolejną barierę: 12.3 bln operacji na sekundę.”

„Według planów IBM następne komputery z serii ASCI osiągną niewyobrażalne szybkości 30 i 100 bln operacji na sekundę. Przekroczenie tej ostatniej bariery, oznaczające całkowity przewrót w wielu dziedzinach nauki, spodziewane jest w 2004 roku.”

Cóż, dzisiaj K computer ma szybkość 100 razy większą, niż to „niewyobrażalne” w 2000 roku i „oznaczające całkowity przewrót w wielu dziedzinach nauki” 100 TFLOPS.

ale oni stosują nadświetlne metody weryfikacji

Ja znam lepszą metodę obalania wyników eksperymentów.

Skore c jest litem, to przecież jest jasne jak byk na… krowie, że się pomylili.

Galileusz też kiedyś popełnił podobny błąd:

było wyraźnie widać przez przyrząd optyczny, zwany lunetą,

coś, czego nie ma na niebie.

No, ale zaobserwowany fakt był przecież diametralnie odmienny:

było widać w tej lunecie, zatem to coś było właśnie w tej lunecie!

Atomowy mechanizm SAMopotwierdzania.

majka_monacka napisała:

> A czy Ty kiedyś słyszałeś o tym, że układy złożone, dzięki synergii wykazują no

> we cechy, których elementy oddzielnie nie wykazują.

W jaki sposób „odzielne elementy” złożone z martwych atomów potrafią być SAMe sienie świadome?

> To tak, jak byś się zastanawiał: „skąd się bierze słony smak?, przecież atom so

> du nie wykazuje żadnej słoności, atom chloru tym bardziej. A tu cząsteczka NaCl

> raptem słona !!!??? absurdalne !!! Absurdalna jest wiara, że martwy atom może

> być słony. Ale widocznie Bóg tak chciał…””

Nie to jest problem, czy raczej tajemnica. Problemem i tajemnicą jest zagadka: dlaczego martwe atomy poukładane w mózg są SAMOświadome tej słoności.

> Naprawdę, wielu ludzi zrozumiało już bardzo wiele dzięki nauce. Szkoda, że wyma

> ga to takiego wysiłku. Ale ten wysiłek nie jest sprzeczny z przykazaniami relig

> ijnymi.

Ty rzeczywiście zrozumiałaś dzięki tej nauce dużo o SAMOświadomości. Nawet siebie nie możesz przekonać, twój atomowy mózg prędzej się zlasuje:)

Piszesz o ten „nauce”, jak o świętej krowie. Trzeba się było kształcić na księgową nie neuronaukowca, to owoce byłyby dużo lepsze:)

Na co idą moje podatki,aż mnie mierzwi czasami!

pozdrawiam.

Re: Zrozumieć dlacz. za 2 lata –>kolaps

O gigantycznym zadłużeniu wewnętrznym Chin (spowodowanym głównie „lokalnie”) mówi się coraz cześciej, zresztą władze centralne usilowały swego czasu ograniczyć nieco nadymanie „bańki” hamując nieco banki. Zdjęcia miast – widm były chyba nawet na portalu gazeta.pl swego czasu. Mam nadzieje, że pęknięcie „bańki” nie będzie katalizatorem wybuchu społecznego – wielu twierdzi,ze zahamowanie wzrostu musiałoby skutkować takim wybuchem, bo i w tej chwili napięcia społeczne są juz gigantyczne. Może to tłumaczy kurs władz centralnych, które są już świadome pozycji między młotem a kowadłem.

O co ci znowu chodzi? Dostałeś coś chciał

petrucchio napisał:

Piotrze o co chodzi? To jest ten artykuł, którego ty nie potrafiłeś znalezć. To jest ten artykuł na podstawie którego (między innymi, bo mam jeszcze jeden, który na pewno też jest obecny osiągalny w sieci) pisałem swojego posta. Mam jeszcze dwa artykuły tego autora po polsku. Ty natomiast nie potrafiłeś go znalezć, bo nawet nie potrafiłeś sobie wyobrazić, jakich słów kluczowych używać. A jak ci podstawiłem pod nos coś chciał, to z kolei go nie potrafisz zrozumieć. I taka z tobą gadka.

Nie potrafisz merytorycznie dyskutować ani z moim streszczenie, ani z oryginalnym tekstem.

Potrafisz tylko personalnie atakować i odwoływać się do argumentu AD-NUMERUM.

Dostałeś tekst, o który zabiegałeś zarzucając mi nie znajomość poglądów naukowca, którego cytowałem. Na pl.sci.biologia domagałeś się tego samego. Więc o co ci teraz chodzi? Jeżeli napisałem coś nie tak w poście, który rozpoczął tą dyskusję i pózniej, to wykaż to na podstawie tekstu oryginalnego. Jeżeli tego nie uczynisz, to sam wydasz świadectwo o swojej rzetelności.

Ten post idzie wszędzie tam, gdzie zaznaczyłeś swoją obecność w tej dyskusji!

Popełniasz jeden z najpoważniejszych błędów logicznych. Nawet nie napisałeś czego teraz oczekujesz. Powód jest prosty: nawet nie wiesz o co pytać!

Albo wiesz i zrozumiałeś,że z faktami się nie dyskutuje.

W każdym bądz razie ja od dzisiaj twoich wpisów poważnie już nie będę traktował, najlepiej zostań moderatorem tego forum i mnie zabanuj, bo to by ci chyba najlepiej pasowało w obecnej sytuacji.

Raising the barBłąd ten robi się zawsze, gdy się żąda od swego oponenta coraz mocniejszych dowodów na coś, podnosząc wciąż poprzeczkę i wymagania argumentacyjne, mimo że oponent wciąż dostarcza mu dowodów, których on wcześniej żądał. Wybieg ten jest czystą socjotechniką i ma zniechęcić oponenta od uzasadniania swego stanowiska, ponieważ nikt nie jest w stanie dostarczać dowodów na coś w nieskończoność. Ateiści i racjonaliści bardzo często popełniają ten błąd logiczny w dyskusjach, gdy wciąż wymyślają jakieś preteksty w stosunku do argumentacji oponenta, chociaż wcześniej dostarczył on już dowodu, jakiego od niego żądano. Jeśli kiedykolwiek natrafisz na sytuację, w której sceptyk otrzyma od ciebie argument, jakiego oczekiwał, a mimo to nie uzna go za wystarczający i będzie wymyślał coraz bardziej rygorystyczne warunki dla „być albo nie być” tego argumentu, zastopuj i zwróć mu uwagę na to, że popełnia on błąd logiczny raising the bar. Możesz wtedy wycofać się z dyskusji, bez narażenia się na zarzut nieuzasadnienia swego stanowiska, ponieważ twój oponent popełnił w swej argumentacji błąd logiczny.