Benzyna za złotówkę czyli odkurzamy Nazimka

Uważam, że zbyt łatwo zapominamy o sensacjach 😉

Ponad dwa lata temu omal nie staliśmy się światowymi potentatami w zakresie energii (odnawialnej). Autor procesu technologicznego prof. nadzw. D. Nazimek obiecywał rewolucję w przemyśle energetycznym i benzynę za złotówkę.

Na dopracowanie pewnych niuansów badawczych poprosił o 100 mln złotych.

O ile dobrze pamiętam, nawet jakiś poseł (podpowiedzcie mi, który – niech historia o nim nie zapomni) zaangażował się bardzo. Zdaje się zrobił nawet śliczną stronę www.energyforthefuture.net 😉

Ciekawi mnie, co słychać u pana profesora. Czy powstały jakieś patenty? Jakieś publikacje? Ma jakieś polskie granty w tym temacie? No i czy powstaje ta instalacja w Zakładach Azotowych Kędzierzyn , co to miała być gotowa w lutym 2012?

Zaciekawiony Kornel



„Kornel: moje podróże”

Re: Wielkie miasta w historii.

maksimum napisał:

> 2 tys lat temu w Rzymie mieszkalo 1 mln ludzi,to chyba sobie wyobrazasz jak wys

> oka to musiala byc cywilizacja.

Wysoka, ale bez przesady. Ta liczba spadała systematycznie u schyłku czasów imperialnych — do 500 tys. pod koniec III wieku i do kilkudziesięciu tysięcy w VI wieku. Potem było jeszcze gorzej. W XIV wieku liczbę mieszkańców Rzymu szacuje się na 17 tysięcy (jak dzisiejsza Ustka albo Ząbkowice Śląskie, bez obrazy). Do 200 tysięcy Rzym wrócił dopiero w połowie XIX w.

> W zadnym miescie Inkow czy Aztekow nie mieszkalo tyle w XV wieku czyli 500 lat

> temu.

W Tenochtitlán 200 tys. — dziesięciokrotnie więcej, niż miał w tym samym czasie Rzym, cztery razy tyle, ile miał Konstantynopol tuż przed zdobyciem przed Turków, i niewiele mniej niż w Paryżu 😉



Żołnierze Ksenofonta: — Thalatta! Thalatta! (Morze! Morze!)

Marynarze Kolumba: — ¡Tierra! ¡Tierra! (Ziemia! Ziemia!)

Radioaktywne skażenie nad całą Europą! Naukowcy…

… nie znają źródła wycieku” – podaje właśnie na pierwszej stronie Wirtualna Polska

http://www.wp.pl/i/ivar/C/201111/1321285533.jpg

<<Europejscy specjaliści od atomistyki są poważnie zaniepokojeni. Wszystko z powodu raportu agencji nuklearnej ONZ, który wskazuje na wyższy niż zazwyczaj poziom promieniowania izotopu jodu-131. Niepokojące odczyty pochodziły m. in. z Czech. Promieniowanie jodu-131 najczęściej powstaje w wyniku wybuchu nuklearnego lub awarii elektrowni atomowej (izotop jodu-131 jest używany w procesach technologicznych w elektrowniach jądrowych). Po tym, kiedy około dwa tygodnie temu pierwszy raz udało się zmierzyć podwyższone poziomy promieniowania w Czechach, Międzynarodowa Agencja Energii Atomowej (IAEA) poinformowała, że podobne, podwyższone odczyty, zaobserwowano też „w innych miejscach w całej Europie”. >>

więcej



„Długi czas byłem przekonany, że istotnie bez energii atomowej ludzkość nie da sobie rady, ze względu na wyczerpywanie się zasobów kopalin – dziś różne alternatywne wyliczenia i koncepcje pewnością moją zachwiały.” – Stanisław Lem

95% Włochów opowiedziało się w referendum przeciwko energetyce atomowej

Re: Teoria multiregionalna.

noveyy777 napisał:

> On to rozumie tak: wszystkie populacje ludzi ewoluowały równocześnie na

> różnych kontynentach i wszystkie się składały z ludzi mniej inteligetnych niż

> wspólcześni, i wszystkie te populacje przeksztalciły się w różne rasy ludzi wsp

> ółczesnych.

Dawniejsze cywilizacje byly dosc dobrze izolowane ze wzgledu na rozny wyglad ludzi,np Chinczykow czy Hindusow ze o Afrykanczykach nie wspomne.

> Tylko on nie bierze pod uwagę, że wszystkie ludzkie populacje do dz

> iś stanowią jeden gatunek i się płodnie krzyżują i są bardzo podobne genetycznie.

To jest tak oczywiste,ze kazdy bierze to pod uwage.

Wiewiorki amerykanskie sa calkiem inne niz europejskie czy azjatyckie.

en.wikipedia.org/wiki/Squirrel

Czy wiewiorki z roznych kontynentow plodnie sie krzyzuja.Zaloze sie ze tak.

Czy maja wspolnego przodka??

Nie bede sie zakladal,bo to nie takie proste.

Zalozmy ze zycie powstalo na dwoch roznych kontynentach w tym samym czasie i bardzo podobnie sie rozwijalo.

Wynikiem tego sa bardzo podobne zwierzeta,choc nie dokladnie takie same.

Zalozmy ze masz 100 podstawowych skaldnikow zycia na ziemii,a wszystkie pozostale skladniki sa tylko pochodnymi tych pierwszych 100 podstawowych.

Zakladajac dalej ze z tych 100 podstawowych skladnikow zaczynasz budowac zycie na roznych kontynentach w tym samym czasie do dojdziesz do bardzo podobnych rezultatow.

www.enchantedlearning.com/subjects/dinosaurs/glossary/Contdrift.shtml

Zycie bylo uksztaltowane na ziemii 200 mln lat temu,gdy wszystkie kontynenty byly bardzo blisko siebie i po ich rozjechaniu sie ksztaltowalo sie dalej niezaleznie.

Wspolni przodkowie wszystkich zwierzat gdzies oczywiscie byli ale calkiem mozliwe ze ten wspolny przodek jest duzo straszy niz myslimy.

> Róznice są ilościowe, z reszta sam znasz wyniki badań genetycznych.

> Świadczy, to o tym,że te populacje pochodzą od niedalekiego wspólnego przodka,

> który należał do tego samego gatunku, co wszystkie wpólczesne populacje i że p

> omiędzy nimi był trwały przepływ genów.

Przeplyw genow dotyczy ostatnich 200 tys lat gdy zaczeto podrozowac na wieksza skale.

> Ponadto nowe badania dowodzą, że bezpośredni przodkowie populacji współczesnych

> ludzi krzyżowali się z ludzmi „archaicznymi”, co z resztą pozostawiło mocny

> ślad w fenotypach klasycznych Aborygenów (jak i kopalnych australoidów).
T

> eorie multiregionalne zakładają podobne scenariusze. Równoczesna ewolucja różny

> ch populacji plus przepływ genów między nimi. Wolpoff widzi to jako nakładanie

> sięna siebie kolistych fal wodnych po wrzuceniu do wody kilku kamieni.

Tak to bylo i tak jest do tej pory.

> On po prostu nie rozumie teorii multiregionalnej, która w wydaniu Wolpof

> fa i Thorna głosiła już od lat, że nie ma potrzeby dzielić ludzkich populacji

> (żywych czy kopalnych) na różnie gatunki. Że takie nazwy jak ” homo erectus” ni

> e mają sensu. Żet o byli h.sapiens tacy sami, jak my i tak samo inteligetni,

> jak my
. Jak to powiedzial Wolpoff:”od początku, gdy ludzie pojawili się na

> ziemi, czyli przeszło 1 000 000 (1 600-1800) lat temu”.

> No i nowe odkrycia pięknie nam tą prawdę potwierdzają:)

W tym samym czasie zyli ludzie na bardzo roznych poziomach rozwoju.

Wykopano czaszke czlowieka sprzed 0,5 mln lat niemal identyczna do wspolczesnego czlowieka.

www.telegraph.co.uk/science/science-news/8775512/Multimillion-year-old-skull-may-hold-key-to-human-origins.html

www.manhattangmat.com/forums/sc-a-one-million-year-old-skull-t6716.html

Skutki epidemii sprzed 170, a demografia Iralandii

petrucchio napisał:

> I to jest przypadek typowy, czy sensacyjny wyjątek od reguły? Jak wiele dzieci

> zaginionych w lesie umarło w ciągu kilku dni?

Było kilka podobnych przypadków. Skoro nawet dziecko potrafi przeżyć w buszu, to tym bardziej dorośli ludzie i to zaprawieni myśliwi nomadzi. Ten przykład podałem ot tak, ponieważ nie musiałem go podawać ze względu na fakt,że twój argument był bezsensowny już u samych podstaw.



> Wykładniczy wzrost populacji ZAWSZE ulega nasyceniu i wyhamowaniu z powodu taki

> ch czy innych ograniczeń.

Coś takiego-napisz do ONZ, a może dostanisz Nobla za rozwiązanie kryzysu demograficznego.

>Katastrofy demograficzne spowodowane przez epidemie l

> ub choćby przejściowy niedostatek żywności mogą mieć bardzo długotrwałe skutki.

Akurat fakty mowią coś węcz przeciwnego. Ty wiesz ile ludzi umiera w Afryce z niedożywienia? Jednak wzrost netto i tak jest ogromny i wystarczy kilka dobrych lat i mamy kolejną katastriofę demograficzną. Ale co ty tam masz do powiedzenia na temat zaraz i epidemii, ponieważ jakoś pominąłeś NAUKOWE argumenty, ktore ja przytoczyłem.

> Irlandia, kraj europejski, ma dziś o dwa miliony mniej mieszkańców, niż miała

> w 1841, przed zarazą ziemniaczaną. To tyle, ile w tamtym czasie umarło z głodu

> lub wyemigrowało (jednych i drugich było około miliona) — a to znaczy, że Irla

> ndia dziś, po 170 latach, dopiero zaczyna odrabiać ówczesną stratę ludności. Pr

> zez ponad wiek jej demografia praktycznie stała w miejscu.

Jeżeli chcesz tego przyłladu użyć, jako dowodu, to ja poproszę o namiary na konkretną literaturę. W tej chwili idę o zakład,że to jest jakiś przykład przeinaczenia. Mam ci uwierzyć,że zaraza wywolana 170 lat temu blokowała przez ten czas przyrost naturalny w Irlandii?

> Powtarzam: dysponując techniką mezolityczną, nie przeżyłbyś w dziewiczym środow

> isku Australii jednego tygodnia…

Mnie nie interesuje twoje POWTARZANIE, ponieważ ty nie jesteś dla mnie żadnym godnym zaufania autorytetem. Mnie interesują KONKRETNE DOWODY NAUKOWE,a nie twoje fantazje!

I jak ze mną dyskutujesz, to cytuj,co piszę.

pozdrawiam.

Pradawne gatunki ssaków odczuły obecność człowieka

www.racjonalista.pl/index.php/s,38/t,39386

Międzynarodowy zespół naukowców, pracujący pod kierunkiem Uniwersytetu w Kopenhadze w Danii sugeruje, że działalność człowieka i zmiana klimatu wprowadziły zamęt w historii genetycznej 6 dużych roślinożerców, potencjalnie doprowadzając w ciągu ostatnich 10.000 lat populacje dużych ssaków do wymarcia lub do stanu bliskiego wymarciu. Odkrycia, opublikowane w czasopiśmie Nature, pomagają zobaczyć prawdopodobny los żyjących gatunków ssaków w obliczu zmagań Ziemi z globalnym ociepleniem.

„Nasze odkrycia kładą ostateczny kres jednoprzyczynowym teoriom wymierania” – wyjaśnia autor naczelny, profesor Eske Willerslev z Centrum Geogenetyki Uniwersytetu w Kopenhadze. „Nasze dane sugerują, że należy zachować ostrożność przy budowaniu uogólnień dotyczących wymierania dawnych i obecnych gatunków. Relatywne oddziaływanie zmian klimatu i ingerencji człowieka na wymieranie gatunków tak naprawdę zależy od gatunku, któremu się przyglądamy.”

Współautorka Beth Shapiro, Adiunkt na Wydziale Biologii Uniwersytetu Stanowego Pensylwanii (Penn) w USA podkreśla, że 6 gatunków – nosorożec wełnisty, mamut wełnisty, dziki koń, renifer, żubr i piżmowół – przeżywało swój rozkwit w plejstocenie (okresie trwającym od około 2 mln do 12.000 lat temu).

„W owym czasie miało miejsce wiele klimatycznych zwrotów – wahań między długimi a ciepłymi interwałami zwanymi okresami międzylodowcowymi, kiedy klimat był podobny do panującego obecnie, po których następowały długie, zimne interwały zwane okresami lub epokami lodowcowymi” – wyjaśnia profesor Shapiro. „Chociaż te przystosowane do zimna zwierzęta z pewnością lepiej sobie radziły w czasie zimniejszych okresów lodowcowych, nadal udawało im się znaleźć miejsca, w których klimat był odpowiedni – schronienia – pozwalające przetrwać cieplejsze okresy międzylodowcowe. Następnie, po kulminacji ostatniej epoki lodowcowej około 20.000 lat temu ich dobra passa zaczęła się kończyć. Ale pytanie brzmi, co się zmieniło? Dlaczego zwierzęta nie były już w stanie znaleźć bezpiecznych schronień, gdzie mogłyby przetrwać z nastaniem ciepłego klimatu?”

Aby dotrzeć do sedna, naukowcy skompilowali rozmaite dane w celu przetestowania teorii dotyczących tego jak, kiedy i dlaczego nosorożec wełnisty, mamut wełnisty i dziki koń wymarły po ostatniej epoce lodowcowej oraz powodu przetrwania renifera, żubra i piżmowołu.

„Jednym z wykorzystanych źródeł informacji było DNA samych zwierząt” – wyjaśnia naukowiec z Penn State. „Na podstawie danych genetycznych można oszacować, kiedy i w jakim zakresie populacje były w stanie rozwijać się i maleć wraz ze zmianami klimatu i kurczącymi się siedliskami.”

Zgromadzono również dane klimatyczne z okresów międzylodowcowych i lodowcowych, zwłaszcza temperatury i schematy opadów. Zespół zebrał także dane archeologiczne, aby ocenić zakres, w jakim nasi pierwsi przodkowie mogli wywrzeć wpływ na przetrwanie tych sześciu gatunków.

„Na przykład na stanowiskach, na których kości zwierząt zostały ugotowane lub przetworzone na dzidy, wiemy że żyli ludzie, którzy wykorzystywali je jako zasoby” – wskazuje profesor Shapiro. „Nawet tam, gdzie nie znajdujemy dowodów na wykorzystywanie zwierząt przez ludzi, jeżeli ludzie i zwierzęta żyli w tym samym miejscu i czasie, ludzie mogli mieć pewien wpływ na przetrwanie zwierząt.”

Zespół odkrył, że prócz nosorożca wełnistego, którego obszar występowania nigdy nie nakładał się z siedliskami ludzkimi, pozostałe pięć gatunków pozostawało pod wpływem działalności człowieka, głównie dlatego, że nasi przodkowie nie pozwalali zwierzętom na wyszukiwanie alternatywnych schronień, a to z tego przede wszystkim powodu, że gatunek ludzki zaczął się dynamicznie mnożyć.



Nauka płynie z tego taka, że w czasie ostatniego ocieplenia, kiedy to epoka lodowcowa przeistoczyła się w ciepły interwał, który mamy dzisiaj, coś powstrzymało te zwierzęta przed zrobieniem tego co zwykle, czyli przed poszukiwaniem alternatywnych schronień – gorszych od ideału, ale wystarczająco dobrych skrawków ziemi, by utrzymać masę krytyczną swoich populacji” – mów profesor Shapiro. „To coś, to prawdopodobnie my – ludzie.„(…)”

A wyż demograficzny, a próg ekologiczny?

petrucchio napisał:

> europitek napisał:

>

> > Dziś jest mniej chętnych do twierdzenia, że ludzie Clovis byli pierwszymi

> Amery

> > kanami – 35 lat temu i jeszcze długo później był to kanon. Co się z tym k

> anonem

> > nie zgadzało było napotykało ogromne problemy.

>

> Bo też niektóre datowania były, delikatnie mówiąc, kontrowersyjne. Ale migracje

> poprzedzające Clovis o kilka tysięcy lat od dość dawna są poważnie brane pod u

> wagę.

>

O kurcze, to w takim razie w Ameryce po przybyciu Europejczyków powinno być ze sto miloardów ludzi:)

usenet.gazeta.pl/usenet/0,47943.html?group=pl.sci.biologia&tid=1033754&MID=%3Cj7i13r%24sie%241%40inews.gazeta.pl%3E

http://www.polska-azja.pl/wp-content/uploads/2010/11/bangladesz_ludzie.jpg

Nie mam czasu

noveyy777 napisał:

> A gdzie madcio jest?

Nikt nie wie. Zniknął niespodziewanie. Mam nadzieję, że żyje i ma się dobrze. Może miał dosyć — tak jak ja parę lat temu. Ale ja zajrzałem tu i postanowiłem wrócić na pewien czas, więc może i Madciowi kiedyś przyjdzie to do głowy.



Penguyn! Penguyn! Looming bright

In the long Antarctic night!

Re: O co ci znowu chodzi? Dostałeś coś chciał

noveyy777 napisał:

> petrucchio napisał:

> Piotrze o co chodzi? To jest ten artykuł, którego ty nie potrafiłeś znalezć.

LOL, znalazłem ten i inne dawno temu. Mój komentarz powyżej dotyczy faktu wklejenia zmaltretowanego tekstu angielskiego jak leci, co zamienia go w trudną do zrozumienia miazgę słowną. Pewnie nie robi ci to różnicy, jeśli tekst tak czy owak jest dla ciebie chińszczyzną.

> To jest ten artykuł na podstawie którego (między innymi, bo mam jeszcze je

> den, który na pewno też jest obecny osiągalny w sieci) pisałem swojego posta. M

> am jeszcze dwa artykuły tego autora po polsku. Ty natomiast nie potrafiłeś go z

> nalezć, bo nawet nie potrafiłeś sobie wyobrazić, jakich słów kluczowych używ

> ać
. A jak ci podstawiłem pod nos coś chciał, to z kolei go nie potrafisz zr

> ozumieć. I taka z tobą gadka.

> Nie potrafisz merytorycznie dyskutować ani z moim streszczenie, ani z orygin

> alnym tekstem.

„Prawo powtarzalnej zmienności” jest nonsensem. Jak już pisałem, obala je łatwo każdy potwierdzony przypadek istnienia gatunku pierścieniowego. Nie mogłyby one istnieć, gdyby pula genetyczna każdego gatunku była stabilizowana w sposób, jaki sugeruje Lönnig.

> Raising the barBłąd ten robi się zawsze, gdy się żąda od swego opone

> nta coraz mocniejszych dowodów na coś, podnosząc wciąż poprzeczkę i wymagania a

> rgumentacyjne, mimo że oponent wciąż dostarcza mu dowodów, których on wcześniej

> żądał. Wybieg ten jest czystą socjotechniką i ma zniechęcić oponenta od uza

> sadniania swego stanowiska, ponieważ nikt nie jest w stanie dostarczać dowodów

> na coś w nieskończoność
. Ateiści i racjonaliści bardzo często popełniają te

> n błąd logiczny w dyskusjach, gdy wciąż wymyślają jakieś preteksty w stosunku d

> o argumentacji oponenta, chociaż wcześniej dostarczył on już dowodu, jakiego od

> niego żądano. Jeśli kiedykolwiek natrafisz na sytuację, w której sceptyk otrzy

> ma od ciebie argument, jakiego oczekiwał, a mimo to nie uzna go za wystarczając

> y i będzie wymyślał coraz bardziej rygorystyczne warunki dla „być albo ni

> e być” tego argumentu, zastopuj i zwróć mu uwagę na to, że popełnia on bł

> ąd logiczny raising the bar. Możesz wtedy wycofać się z dyskusji, bez naraże

> nia się na zarzut nieuzasadnienia swego stanowiska, ponieważ twój oponent popeł

> nił w swej argumentacji błąd logiczny
.

Ja ci żadnej poprzeczki nie podnoszę, tak jak nie podnosiłem ci jej w przypadku dyskusji o granicy między „gadami” a „ptakami”. Jeśli pytam w kółko o to samo, to tylko dlatego, że wymigujesz się od odpowiedzi. O publikacjach Lönniga masz znikome pojęcie, czego jasno dowodzi fakt, że wciąż nie wiesz o który artykuł mi chodzi, choć kreacjoniści całego świata wyciągają go jak bezcenny eksponat: „Patrzcie, kreacjoniści też czasem publikują w poważnych czasopismach i nie boją się wspomnieć o ID!”



To my, pingwiny!

Re: Nawiasem mówiąc…

qfiz napisał:

> „z bardzo nielicznymi wyjątkami” – dobre i to (jak na filozofa przyrody 🙂

>

> także nie każdy fizyk jest dobrym eksperymentatorem

Na kilkanaście tysięcy tych „skamieniałości” bodajże jedna była prawdziwa, ale błędnie datowana — nie kambr, ale dewon.

Nie przeszkadza to entuzjastom:

„Podczas dalszych badań odkrył w warstwach kwarcytowych szczątki praślimaka oraz nową faunę sięgającą kambru sklasyfikowaną przez Sedlaka do rzędu Corallicyathida, zaliczone do nowej rodziny Polocyathiformidae. Dzięki temu odkryciu obalił teorię, że w warstwach kwarcytowych nie występują skamieniałości organizmów żywych. On znalazł około 3000 kambryjskich skamieniałości, które można podziwiać Państwowym Instytucie Geologicznym w Warszawie i w Oddziale PIG w Kielcach.”

www.bioelektronika.org.pl/?page_id=55



Żołnierze Ksenofonta: — Thalatta! Thalatta! (Morze! Morze!)

Marynarze Kolumba: — ¡Tierra! ¡Tierra! (Ziemia! Ziemia!)

Nawiasem mówiąc…

… często słyszę o nadzwyczajnych dokonaniach prof. jako paleontologa. Nawet Wikipedia wspomina o jego „faunie Corallocyathida” z Łysogór, której poświęcił tuziny publikacji i referatów konferencyjnych. Otóż z bardzo nielicznymi wyjątkami wszystkie znaleziska Sedlaka to nieorganiczne pseudoskamieniałości, co wykazano już ładnych parę lat temu. Nadawanych przez niego nazw rzekomych nowych rodzin (Polocyathiformidae) i rzędów (Corallocyathida) nie używa nikt z paleontologów, bo cały ten bestiariusz istniał tylko w wyobraźni odkrywcy.



Penguyn! Penguyn! Looming bright

In the long Antarctic night!

magnele a brany

> Czy w lekturze doszedłeś do str.6, czy dalej?

powoli, powoli… przebijamy się dalej:

s.9

wyjaśnienie, że próżnia jest najniższym stanem kwantowym pola fizycznego, stanowi raczej ucieczkę od problemu niż odpowiedź na pytanie o naturę próżni.

s.10

pojąć próżnię, to zrozumieć wszystko w świecie. (…) nie uda się bez próżni zrozumieć pola elektromagnetycznego.”

R.2

W obecnym stanie istnieją dwie rzeczywistości – Próżnia i Wszechświat, Nic i Wszystko.”

tu Sedlak zdaje się rozumieć próżnię inaczej niż daje temu wyraz poprzednio, we wstępie (ale mogę się mylić w tym punkcie) – tj. jako abstrakcyjną, pozbawioną materii przestrzeń, w której „zanurzona” jest materialna przestrzeń Wszechświata

w istocie rozdział ten jest wyrazem niemocy współczesnej fizyki w rozumieniu tego, czym w ogóle jest owa ‚materialna przestrzeń Wszechświata’ i trudno Sedlaka obwiniać o to, że i on porusza się w niej jak przysłowiowe dziecko we mgle (w zamian czuje się uprawniony do snucia dość dowolnych spekulacji)

w dalszym ciągu S. próbuje mówić o naturze światła, o której nic zgoła nam nie wiadomo

(poza ultraprecyzyjnym opisem jego własności, w których się nam przejawia 🙂

stąd nieco poetycki język (powtarzam – pełen jak najbardziej uprawnionych moim zdaniem spekulacji)

stąd też jego magnele, które mają sprowadzić do jednej podstawy elektryczne i magnetyczne własności materii, masowe bozony, a nawet hipotetyczne (do dziś(?)) tachiony

czymże innym są obecne geometryczne twory teorii superstrun, bran i proczevo badieva, jeśli nie odpowiednikiem owych magneli ubranych w bardziej zdyscyplinowaną (acz równie wyspekulowaną) formę? intuicyjnie postrzeganej przez S. wspólnej podstawy w czasach, gdy fizycy dopiero formatowali pierwsze takie pojęcia

(niemal równolegle z nim! w owych czasach dostępne jedynie wtajemniczonym – twoorzącym i śledzącym je fizykom oraz zainteresowanym studentom fizyki)

przypomnijmy: teoria strun bozonowych powstała w 1970 roku, a teoria superstrun – w 1984 roku

książka, o której piszemy – w 1986, a pojęcie magneli S. wprowadził w… 1965 roku!

Re: Herschel wykrył całe oceany wody

qfiz napisał:

> tym samym niedawna dyskusja o pozaplanetarnym pochodzeniu wody w naszych oceana

> ch

> staje się bezprzedmiotowa

Hej, nie tak prędko 🙂 To jest jedna obserwacja, jedna publikacja. Od kiedy jedną rozstrzygamy wielki spór?

Zwłaszcza że dokładnie w tym samym czasie inny telskop IR – Spitzer – zaobserwował coś w pewnym sensie przeciwnego. Jest on właśnie świadkiem „wodonośnego” „wielkiego sztormu” kometarnego w układzie Eta Corvi, zaledwie 60 lat świetlnych od nas. Jest to odpowiednik „wielkiego bombardowania” które miało miejsce w naszym ukladzie około 4 mld lat temu.

www.newscientist.com/article/dn21066-comets-may-be-creating-oceans-on-alien-planet.html