Re: Ratunkiem – bony dolarowe banku PKO jak w PRL

Niekonwencjonalny sposób na ratowanie Unii przedstawiają dzisiaj w Gaz. Wyb. Janusz Jankowiak iMarcin Wężyk. Ten ciekawy artykuł jest dostępny pod.:

wyborcza.biz/biznes/1,101562,10656785,Patent_rodem_z_PRL_moze_uratowac_Unie.html

Aby zachęcić do przeczytania przytaczam fragment.:

[„… W ogarniętej kryzysem Unii priorytetem pozostaje stabilność strefy euro. Może warto sięgnąć po rozwiązanie dotychczas nierozważane – system waluty wewnętrznej w krajach niewypłacalnych. Podobne rozwiązanie było testowane u nas w czasach PRL

Sytuacja w strefie euro wyraźnie wymyka się spod kontroli. Już nie tylko kraje „peryferyjne”, z dużym długiem publicznym i o niskiej konkurencyjności, cierpią z powodu spadku zaufania. Problem przenosi się na „twarde jądro” Unii. Awersja do ryzyka i spadek cen długu sprawiają, że teraz już w zasadzie wszystkie kraje strefy, jedynie poza Niemcami, mogą zostać uznane za zagrożone ryzykiem niewypłacalności. Każdy może powtórzyć kazus Grecji. Włochy znalazły się już bardzo blisko przekroczenia tej granicy. Po rosnących spredach między niemieckimi Bunds a dziesięciolatkami francuskimi, austriackimi, belgijskimi, fińskimi, holenderskimi widać, że w tarapaty wpadną lada chwila kolejne kraje strefy euro. Hiszpania, do niedawna dobrze wyceniana, wróciła tam, skąd ruszała przed wdrożeniem kosztownego programu dostosowawczego. Zaproponowane pod koniec października sposoby lewarowania EFSF są nie tylko nieskuteczne, ale też potencjalnie niebezpieczne, bo instrumenty, po które trzeba będzie sięgnąć, by zwiększyć potencjał Funduszu, bardzo przypominają CDS czy CDO.

W PRL władza emitowała „bony towarowe banku PEKAO” (zdjęcie dolne) o nominalnym parytecie wobec dolarów, legalnie wymienialne na dewizy tylko w jedną stronę (tzw. wymienialność wewnętrzna) i o cenie rynkowej znacząco odbiegającej od parytetu. Za bony można było kupować towary powszechnie niedostępne w sieciach handlowych, np. w Peweksie (zdjęcie u góry). Partia wyprodukowała więc własną, domową wersję dolarów i marek niewymienialnych poza Polską, ale o realnej sile nabywczej i prawdziwej cenie odbiegającej od nominału w kraju.

* Janusz Jankowiak jest głównym ekonomistą Polskiej Rady Biznesu

* Marcin Wężyk jest bankierem inwestycyjnym z wieloletnim doświadczeniem w kraju i za granicą, zarządza funduszem privat equity o nazwie Serpent …”]

Przytoczył … pod rozwagę … ~ Andrew Wader

euro i NAFTA

andrew.wader napisał:

> Wczoraj, w programie Bogdana Lisa – minister Rostowski wyraził przekonanie że

> jeśli rozleci się strefa Euro .. to rozleci się Unia…

>

> Osobiście sądzę więc, że już teraz należy myśleć … jak przejść z obecnego k

> ształtu UE.. to Unii (jednak nadal istniejącej ) lecz opartej na walutach naro

> dowych …

———

EU powinno byc na podobnych zasadach jak NAFTA-free trade agreement,a cala reszte maja poszczegolne rzady pod swoja kontrola.

Jakos nie slychac,zeby NAFTA miala upadac,to chyba swiadczy o tym,ze pomysl Amerykanow byl bardzo dobry a pomysl Europejczykow bardzo zly.

Re: euro

Wczoraj, w programie Bogdana Lisa – minister Rostowski wyraził przekonanie że jeśli rozleci się strefa Euro .. to rozleci się Unia…

Osobiście sądzę więc, że już teraz należy myśleć … jak przejść z obecnego kształtu UE.. to Unii (jednak nadal istniejącej ) lecz opartej na walutach narodowych …

To jest manipulacja!

petrucchio napisał:

> Do każdej, w której liczebność populacji staje się zbyt wielka w stosunku do do

> stępnych zasobów.

Nic mi to nie mowi.

> > Do jakiej konkretnej sytulacji nawiązujesz, a raczej konkretnych sytulacj

> i, odn

> > ośnie faktu,że po 50 000 lat w Australii zyło niecałe 7 000 rdzennej ludz

> kości

> > i nie osiągnięto żadnego skoku technologicznego?

>

> Skąd ta zdumiewająca liczba? Nie pomyliłeś, swoim zwyczajem, Australii z Tasman

> ią? Według znanych mi szacunków w chwili przybycia Europejczyków ludność Austra

> lii wynosiła 300-750 tys.

Teraz to już zaczynasz być smieszny. Jakim „moim zwyczajem” po prostu się pomylilem, poniewaz miało być 700 000. Czytaleś mój post na ten temat tyle ze mną na ten temat dyskutowealeś i nie wiesz? Kolejny raz sprowadzasz wszystko do karykaturalnej postaci. Kolejny raz usiłujesz skupiać się bna malo istotnej pomyslce i sugerujesz,ze obalasz cala moja argumentację. Kolejny raz w żywe oczy dopuszczasz się manipulacji.



Tutaj masz cytat z artykułu, z ktorym tak długo usiłowaleś dyskutować. Niech kazdy zobaczy w jakim „uczciwym” swietle usilujesz postawić moją wiedze i twórczość..Szkoda słow, a już miałem nadzieję, że mozna z tobą podyskutować.


usenet.gazeta.pl/usenet/0,47943.html?group=pl.sci.biologia&tid=1033754&MID=%3Cj7i13r%24sie%241%40inews.gazeta.pl%3E

„(…)Jak dotąd dowody archeologiczne, geologiczne, a co najważniejsze genetyczne

wskazują jasno, że ludzie z Clovis byli jedynymi kolonizatorami Nowego Świata.

Przejdzmy teraz do kolejnego etapu naszych rozważań. Daruję sobie inne

rozważania związane z Teorią ‚Wielkiego Zabijania’, ponieważ o tym każdy sam

może sobie poczytać w książce Jareda Diamonda. Można tylko zaznaczyć,że

harmonizują one uzupełniając argumentację, jaką w niniejszym poście przytoczyłem.

Szacuje się, że w XV w. Amerykę zamieszkiwało około 47 000.000 Indian, w tym

aż 42 000.000 przypadały na Amerykę Południową i Środkową, a tylko 5 000.000

na terytoria położone w kierunku północnym od granic dzisiejszego Meksyku.

A teraz przypomnijmy sobie ilu Aborygenów zastali w XVI-XVII wieku Europejscy

Kolonizatorzy, gdy przybili do Australii i Tasmanii. W Australii 300-400 000,

a według innych szacunków 750-780 000. Natomiast w Tasmanii około 5-10 tysięcy.

Tasmania jest krajem zasobnym w zwierzynę lądową i wodną, więc z przyrostem

naturalnym nie powinno być tam kłopotów.

Zważywszy na fakt iż według założeń pierwsi Aborygeni Tasmańscy dotarli tam

jakieś 10 000 lat temu, wydaje się bardzo dziwne,że po przybyciu Europejczyków

żyło ich tam tylko około 5-10 000.


Wspomnijmy Nowy Świat, według wiarogodnych szacunków populacja dziesięciu

łowców zbieraczy mogła osiągnąć w ciągu 1 000 lat liczbę kilkudziesięciu

milionów, a tysiące lat po wybiciu megafauny, która miała umożliwić szybki

przyrost naturalny, jeszcze w XV wieku żyło tam około 50 000.000 Indian.

Przypomnijmy też, że ta kolonizacja miała przypadać na okres sprzed 11-12 000

lat, natomiast przodkowie Aborygenów mieli zacząć kolonizować Australię już 50

000 lat temu!

Jakiż to próg ekologiczny trzymał w ryzach populację pierwotnych Aborygenów

czy Tasmańczyków, że po 50 000 lat było ich tylko 300-7000 000 w Australii

oraz po 10 000 lat 5-7 000 na Tasmanii?

> > Aha kopce były prekursorami piramid. Coś takiego. Możesz wymienić pozosta

> le

> > FORMY PRZEJSCIOWE wiodące od ziemnych kompcow do piramid?

>

> Oczywiście, choćby schodkowe piramidy ziemne, których resztki zachowały się np. na terenach kultury Missis

> sippi w Ameryce Północnej. Najpierw budowano prostokątne, kwadratowe lub okrągł

> e platformy ziemne, później wznoszono je piętrowo, dzięki czemu powstawała budo

> wla o kształcie ostrosłupa lub stożka. Później robiono to samo, używając kamien

> nych bloków (jak w Mezoameryce) albo cegieł (jak np. w Túcume w Peru).

To są FORMY PRZEJśCIOWE,czy dwa rodzaje piramid?

Teza Diamonda jest nie do podważenia.

europitek napisał:

> > Odnioslem się już do tego argumentu, ktory jest naciąganym ogólnikiem,

>
w

> > ięc wypadałoby odnieść się do tego, co napisałem, a nie w kółko wklejać t

> o samo

> > . To jest jałowe stwierdzenie, Diamond posłużył się [b]MATERIALNYMI KONKR

> ETAMI[

> > /b], ktore ja opisałem w zalinkowanym poście i ponadto odwołał się do prz

> ykladó

> > w (tego nie cytowałem) niedawnych kolonizacji wysp.

>

> Będę się odnosił wtedy, kiedy zrozumiesz, że Diamond (w swej niewiedzy lub nadm

> iarze „szczerych chęci”) użył chybionego argumentu demograficznego. Zgadzam się

> z Petrucchio, że użył on metody „arbitralno-rachunkowej”. Jego 3,4% przyrostu

> ludności wychodzi tylko w jednym wariancie czasowym – 1858-1937 (dokładnie jest

> to 3,45%). Mogłoby się wydawać, że trafił w dziesiątkę, ale to nie takie prost

> e.

> Na wyspe powróciło 16 osób, ale w kilka lat póżniej (1864) dojechały kolejne 4

> rodziny z Norfolk i pojawiła się jedna rodzina amerykańska. Ludność Pitcairn sk

> okowo wzrosła do 43 osób na skutek migracji z zewnątrz. Jeśli teraz policzymy w

> spólczynnik przyrostu naturalnego, jak to zrobił Diamond, dla lat 1864-1935, to

> dostaniemy jego wartość równą 2,35%, co odbiega wyraźnie od 3,4%. Poza tym w l

> atach 80. XIX w. miał też miejsce napływ ludzi z zewnątrz (w tym misjonarzy Adw

> entystów Dnia Siódmego), co do ilości których nie mam pewnych danych. Przy tak

> małej populacji osiedlenie się na wyspie nawet kilku-kilkunastu osób dalej znac

> znie obniżyłoby współczynnik liczony „metodą Diamonda”, być może nawet poniżej

> 2% rocznie.

Ale ja ci już przecież napisałem, że można obnizyć nawet o połowę. I nawet wówczas, biorąc pod uwagę najbardziej pesymistyczne założenia, w ciągu 500 lat z populacji złożonej ze 100 osób bedziemy mieli grubo ponad 10 000 000 populację ludzi. A więc mamy jeszcze 500 lat na wybicie megafauny. A przy takim ucztowaniu i łatwej zdobyczy wystarczy 200 lat, żeby wszystko wytępić i jeszcze bardziej się rozmnożyć. Usiłujesz łatać dziury w swojej hipotezie pomijając niewygodne fakty. Tak pomijasz je, ponieważ już o nich do ciebie napisałem. To po pierwsze-a po drugie: mogło być tak, że populacja Nowego Świata zaczęła się od populacji zlozonej nie ze 100 osob, a z 200,300,500 ,a nawet 1000.

> Teraz doszliśmy do sedna sprawy…

Jak widzisz jeszcze nie doszliśmy do konsensusu.

pozdrawiam.

Re: Naukowcy z UCLA opracowali ‚cyfrowego’ detekt

> Co myślicie o tym pomyśle i czy sądzicie, że osiągnie sukces?

Już osiąga. Podobne programy pomagają już typować niebezpieczne miejsca w Santa Cruz i Nowym Jorku:

singularityhub.com/2011/08/29/pre-cog-is-real-%E2%80%93-new-software-stops-crime-before-it-happens/

Właściwie to nie jest żadna praca detektwyistyczna, tylko element szerszego trendu „zanikania anonimowości”. Kiedyś, gdy ludzie mieszkali w małych społecznościach, każdy z grubsza wiedział czego się spodziewać po własnych sąsiadach. Gdy miasta zaczęły się rozrastać, pojawiła się anonimowość i miejsce dla nowych rodzajów przestępstw. Teraz z roku na rok komputery zbierają i analizują coraz więcej informacji o ludziach, co sprawia że anonimowość stopniowo zanika. Wracamy po prostu do sytuacji, gdy każdy będzie znał każdego.

Chinski „Kolchoz” milionerow

Najbogatsza wioska w Chinach, odlegla od Szanghaju o 100mil, Xianti, liczaca okolo 2000 czlonkow Komuna czyli Kolchoz jest wzorem krzyzowki komunizmu z kapitalizmem.

Przed 25-ciu laty, wiekszosc to pastuchy zamieszkali w malych chatkach, majacy problem zaoszczedzic na zakup roweru.

Obecnie ich wille maja srednia 450m. kwadratowych powierzchni i co najmiej jeden samochod w rodzinie.

Kazdy z czlonkow pracuje i otrzymuje roczna pensje, tak jak wiekszosc w Chinach, w przeliczeniu na dolary, okolo $1500

Do tego dochodzi $10 tys. premi plus $25 tys. rocznej dywidendy.

Jednak do reki nie dostaja wszystkiego.

80% premi i 95% dywidendy idzie na reinwestycje. Dlateg obecnie ich wspolny majatek przrkracza wartosc $10 miliardow.

Jak twierdzi jeden z mieszkancow w wywiadzie dla prasy. W dziecinstwie mieso jadl raz w tygodniu. Teraz przyjmuje gosci z wystawnymi potrawami.

Jednak jesli ktos opusci wioske, jego bogactwo przepada

Obecna populacja wioski to okolo 60 tys. mieszkancow, wliczajac w to migrantow z ktorych 30 tys. pracuje w fabrykach i instytucjach bedacych wlasnoscia Kolchozu.

Dostaja taka sama pensje jak czlonkowie Komuny, lecz bez premi i dywident.

Wioske odwiedza rocznie okolo 2miliony turystow.

Re: Kiedy kryzys w Chinach?

maksimum napisał:

> Dlaczego banka mieszkaniowa byla tragedia dla EU,USA,Japonii?

> Bo tam nic sie nie produkuje na eksport do Chin czy Indii.

Odpowiedz moze byc nie pelna, ale…

Gdy oprocentowanie pozyczki spada, ceny mieszkan, domow ida w gore.

Gdy banki w wyscigu o klijenta nie wymagaja, tzw.”down payment” w wysokosci 20% wartosci domu, trzeba oplacac obowiazkowe ubezpieczenie pozyczki, ubezpieczenie domu.

Dochodza dodatkowe oplaty za umozliwienie zakupu z 0% down payment.

To wszystko kumuluje sie w wyzszych ratach splaty kredytu.

Gdy ceny nieruchomosci ida w dol, zachodzi zjawisko ze wartosc nieruchomosci nie pokrywa zaciagnietej pozyczki. Bank zada jednorazowej wplaty by pokryc ta roznice lub drastycznie zwieksza raty miesieczne. Ktos komu nie starcza na takie oplaty jest w klopocie.

Teraz, gdy dochodzi do kryzysu jak ostatnio gdy miliony ludzi traca prace, oni nie maja zadnych funduszy do splaty kredytu.

Banki przejmuja nieruchomosci i probuja je sprzedac. Duza ilosc na rynku, tego rodzaju wyprzedazy bankowej, powoduje dalsza obnizke cen, to zas powoduje ze coraz wiecej wlascicieli nieruchomosci ma problemy ze splata.

I mimo ze miliony mieszkan stoi niezasiedlonych, masa ludzi laduje na ulicu ewentualnie w podpiwniczeniu u rodziny.

W Chinach nadal jeszcze panuje tradycja zakupu za gotowke. Ludzie pozyczaja od swej rodziny i pozniej jej splacaja, czym oszczedza sie na oprocentowaniu. Poza tym za gotowke czesto ceny sa nizsze.

Kto zas ma duzo forsy bedzie kupowal jako inwestycje z mysla, ze w ten sposob zmiejszy straty powodowane przez inflacje.

Co do produkcji na eksport do Chin, to jest wiele produktow ktore Chiny chcialyby zakupic, lecz kraje rozwiniete klada embargo na takie produkty.

Re: Superkomputery w Chinach i Japonii

asteroida2 napisał:

> Teraz to się zmieniło. Tym samym można powiedzieć, że są już trzy potęgi elektronic

> zne: USA, Japonia i Chiny. Europa w tym wyścigu nie bierze w ogóle udziału, zad

> owalając się rolą klienta kupujacego amerykańskie rozwiązania.

Jesli chodzi o elektronike to tak wlasnie jest,a jesli chodzi o cala gospodarke to zostaly TYLKO USA i Chiny.

Re: Ajednak…. :)

> Ano właśnie 🙂 Jednak 144% 🙂 Tak, płaca minimalna wyrażona w funtach wzrosła w

> Polsce w okresie 2004 – 2011 aż 2,436 raza!

> (styczen 2004 – minimalna 824 zł przy kursie funta 6,6745 zł/funt, styczeń 2011

> – minimalna 1384 zł przy kursie 4,6075 zł funt).

To teraz przelicz to po kursach franka szwajcarskiego. Ciekaw jestem co Ci wyjdzie.

> Dlatego ja zdecydowanie uważam, ze jestesmy raczej pod wpływem

> „czarnej propagandy klęski” – nasza ocena sytuacji jest zazwyczaj zdecydowanie

> gorsza niż rzeczywistość.

To ma tę zaletę, ze zmusza rzeczywistośc do podciągania się w celu zaspokajania naszych oczekiwań. Ale z tym narzekaniem masz sporo racji, zwłaszcza dotyczy to najbogatszych, którzy stale biednieją we własnych oczach i nieustannie grozi im bankrustwo w wyniku niekonkurencyjności, biurokracji państwowej i roszczeniowości pracowników.

Re: Jak przewidzieć co właśnie Grecy teraz spowo

kompletnie siwy dym z tą sprawą

możliwości jest wiele, wymienię dwie

1. Papandreu jest marionetką w rękach wielkich instytucji finansowych które grają na ostrych wahaniach kursów, wiedząc co się zdarzy jutro

2. Papandreu uznał że nie podoba mu się dyktat UE i nie chce dalszego zadłużania Grecji

jeśli zrobił to wbrew „wielkim instytucjom finansowym” to lada chwila może przestać być premierem 🙂

trzeba pamiętać że cięcie długu Grecji (w zamian za pomoc i dalsze zadłużenie) to w rzeczywistości cięcie długów Grecji min. wobec Greków

czyli jak grecy mieli fundusze obligacji to im ich wartość obcięto o połowę

ale jak MFW czy EBC ma obligacje to nie obcięto ani o 1% 🙂

tak wygląda to cięcie zadłużenia

Specjacja,a hodowla mutacyjna-mylisz pojęcia.

> Zanim jakieś żywe istoty staną się członkami osobnych jednostek

> taksonomicznych o randze rodzin, rzędów, czy gromad, muszą najpierw stać

> się osobnymi gatunkami.

Zgadza się,ale się nie stają. Stają się tylko ODMIANAMI, które ewentualnie przestają się krzyżować. A teraz z tobą kończę, bo z laikami nie mam czasu dyskutować. Informuję tylko,że niedługo artykuł, KTÓREGO NIE ROZUMIESZ (I JESZCZE KILKA) BĘDZIE PRZETŁUMACZONY NA POLSKI. Maszyna ruszyła,zgoda autora jest. Ucz się, bo wtedy pogadamy. Na razie nie jesteś dla mnie przeciwnikiem. Piszesz nie na temat:)

Czy specjacja to powstawanie nowych gatunków?

Jeśli chodzi o specjacje, jaka ona by nie była, to nie warto sobie zawracać głowy, bo tak naprawdę zjawisko specjacji żadnego wyjaśnienia procentującego na korzyść TE nie wnosi w sporze ewolucja-kreacja. Wszystko opiera się o definicję gatunku. Kiedyś kreacjoniści (nieopatrznie) głosili, że rodzaj biblijny to taka grupa zwierząt, w której łonie zwierzęta te mogą się parzyć i wydawać płodne potomstwo. Później biologowie uznali, że nowy gatunek powstaje wówczas, kiedy pomiędzy dwoma populacjami, które wywodzą się z jednej pierwotnej, powstaje bariera reprodukcyjna. No i by się wydawało, iż kreacjoniści przegrali, bo specjacja odbywa się niejednokrotnie niemal na naszych oczach! A więc gatunki powstają koniec,kropka!

A jednak jest inaczej, ponieważ w kilku nieistotnych dla sprawy przypadkach specjacji (np. skokowej) NIE SĄ PRAKTYCZNIE ZNANE NEODARWINOWSKIE MECHANIZMY TAKIEJ SPECJACJI! A to co znamy nie zmienia jakości genetycznej u populacji, które uległy specjacji (np. allopatrycznej)! Wezmy za przykład różne populacje zwykłej myszy, które uległy w wyniku izolacji geograficznej specjacji, czy słynnych ryjówek. Te zwierzęta, bez różnicy, jak długo żyją w izolacji, i to bez znaczenia czy się krzyżują częściowo, czy wcale, pozostają zawsze myszami i ryjówkami i NIE MA ŻADNYCH DOWODÓW, że kiedyś będzie inaczej! A jakie poznane mechanizmy powodują specjację? Np. zmiany robertsonowskie, które nagminnie obserwujemy u różnych grup zwierząt. Czy polimorfizmy inwersyjne. Albo liczne duplikacje, które zachodzą niezależnie w oddzielonych populacjach różnych zwierząt. Dużą rolę może tu pełnić dodatkowo rekombinacja w procesie crossing-over. Genomy, które ulegają takim zmianom, powodującym istne „przemeblowania” w chromosomach, w końcu zaczynają się różnić od genomów odizolowanych pobratymców. Następnie, kiedy reprezentanci takich dwóch izolowanych populalcji będą mieli okazję się spotkać, to może się okazać,że spłodzenie między nimi potomstwa jest już niemożliwe! Po prostu chromosomy homologiczne po fuzji gamet już do siebie nie pasują, ponieważ w wyniku opisanych przeze mnie procesów (a może są jeszcze inne) już do siebie nie pasują. Np. w wyniku translokacji robertsonowskich mogą powstać nowe kombinacje w kariotypach takich dwóch populacji i po fuzji gamet może się okazać, że mamy do czynienia z heterozygotą strukturalną (choć znane są nauce przypadki, że nawet zygota będąca homozygotą strukturalną rozwijała się w normalne, płodne potomstwo). Biologowie ewolucyjni sami przyznają, że opisane przeze mnie mechanizmy nie zmieniają w istotny sposób informacji genetycznej u populacji, które uległy specjacji. Zastanawiają się nawet, czy opisane przeze mnie translokacje chromosomowe, polimorfizm inwersyjny, duplikacje i inne, nie mają jakiegoś biologicznego sensu! Zaobserwowano na przykład, iż istnieje korelacja środowiskowa co do zachodzenia rodzajów takich translokacji, duplikacji czy inwersji. A więc może to być integralna właściwość dynamicznych genomów różnych organizmów. Efekt jakiejś wewnętrznej/naturalnej, właściwej organizmom inżynierii genetycznej.

Argumentacja ta praktycznie rozciąga się na wszystkie typy specjacji. Jest to proces korzystny, bo sprzyja równomiernemu rozkładowi gatunków, które migrują i w wyniku zmian behawioralnych, chromosomowych czy różnic np. w dialekcie śpiewu jakiegoś gatunku ptaka, co pozwala mu opanować swoje terytorium. Specjacja (sympatryczna) okazuje się korzystna nawet w przypadku jednego biotopu, jak jeden zbiornik wodny. Zachodzi ona niejako po sąsiedzku, bez powstawania izolacji geograficznej, czego najlepszym przykładem są pielęgnice z afrykańskich jezior.

Miesiąc Darwina na Forum Nauka.

Zawieszam na miesiąc zakładanie na Forum Nauka nowych wątków (będę ewentualnie pisywał w już założonych). Wyganialiście mnie, więc chyba macie coś do powiedzenia, a ja widocznie zabierałem wam jedynie przestrzeń. Więc teraz macie swobodę mowy: NIECH KAŻDY PRZEZ TEN MIESIĄC PISZE POSTY DOSTARCZAJĄC DOWODÓW NA ABIOGENEZĘ I EWOLUCJĘ NEODARWINOWSKĄ!

Ogłaszam na Forum Nauka MIESIĄC DARWINA i zamieniam się w słuch!

Wszystkich obserwatorów zachęcam do pilnego przypatrywania się twórczości i poziomu argumentacji tutejszych ewolucjonistów!

pozdrawiam.

O co ci znowu chodzi? Dostałeś coś chciał

petrucchio napisał:

Piotrze o co chodzi? To jest ten artykuł, którego ty nie potrafiłeś znalezć. To jest ten artykuł na podstawie którego (między innymi, bo mam jeszcze jeden, który na pewno też jest obecny osiągalny w sieci) pisałem swojego posta. Mam jeszcze dwa artykuły tego autora po polsku. Ty natomiast nie potrafiłeś go znalezć, bo nawet nie potrafiłeś sobie wyobrazić, jakich słów kluczowych używać. A jak ci podstawiłem pod nos coś chciał, to z kolei go nie potrafisz zrozumieć. I taka z tobą gadka.

Nie potrafisz merytorycznie dyskutować ani z moim streszczenie, ani z oryginalnym tekstem.

Potrafisz tylko personalnie atakować i odwoływać się do argumentu AD-NUMERUM.

Dostałeś tekst, o który zabiegałeś zarzucając mi nie znajomość poglądów naukowca, którego cytowałem. Na pl.sci.biologia domagałeś się tego samego. Więc o co ci teraz chodzi? Jeżeli napisałem coś nie tak w poście, który rozpoczął tą dyskusję i pózniej, to wykaż to na podstawie tekstu oryginalnego. Jeżeli tego nie uczynisz, to sam wydasz świadectwo o swojej rzetelności.

Ten post idzie wszędzie tam, gdzie zaznaczyłeś swoją obecność w tej dyskusji!

Popełniasz jeden z najpoważniejszych błędów logicznych. Nawet nie napisałeś czego teraz oczekujesz. Powód jest prosty: nawet nie wiesz o co pytać!

Albo wiesz i zrozumiałeś,że z faktami się nie dyskutuje.

W każdym bądz razie ja od dzisiaj twoich wpisów poważnie już nie będę traktował, najlepiej zostań moderatorem tego forum i mnie zabanuj, bo to by ci chyba najlepiej pasowało w obecnej sytuacji.

Raising the barBłąd ten robi się zawsze, gdy się żąda od swego oponenta coraz mocniejszych dowodów na coś, podnosząc wciąż poprzeczkę i wymagania argumentacyjne, mimo że oponent wciąż dostarcza mu dowodów, których on wcześniej żądał. Wybieg ten jest czystą socjotechniką i ma zniechęcić oponenta od uzasadniania swego stanowiska, ponieważ nikt nie jest w stanie dostarczać dowodów na coś w nieskończoność. Ateiści i racjonaliści bardzo często popełniają ten błąd logiczny w dyskusjach, gdy wciąż wymyślają jakieś preteksty w stosunku do argumentacji oponenta, chociaż wcześniej dostarczył on już dowodu, jakiego od niego żądano. Jeśli kiedykolwiek natrafisz na sytuację, w której sceptyk otrzyma od ciebie argument, jakiego oczekiwał, a mimo to nie uzna go za wystarczający i będzie wymyślał coraz bardziej rygorystyczne warunki dla „być albo nie być” tego argumentu, zastopuj i zwróć mu uwagę na to, że popełnia on błąd logiczny raising the bar. Możesz wtedy wycofać się z dyskusji, bez narażenia się na zarzut nieuzasadnienia swego stanowiska, ponieważ twój oponent popełnił w swej argumentacji błąd logiczny.

Rozważ ten fragment

Rozważ i skoreluj z hipotezą selekcyjnego wymiatania. Choć podczas hodowli mutacyjnych pojawiały się mutanty użyteczne człowiekowi, to jednak poddane presji środowiska i konkurencji z niezmutowanymi członkami populacji przeważnie przegrywały. A nawet jeżeli spłodziły potomstwo, to cecha wywołana mutacją nie rozprzestrzeniała się w populacji, tylko rozmywała po kilku pokoleniach,a potomstwo mutanta powracało do formy wyjściowej. Nie pomagały takie zabiegi, jak stymulowanie populacji, w której umieszczano mutanty presjami różnych środowisk, nie pomagały krzyżówki pożądanych mutantów. Teraz rozumiesz na czym polega prawo powtarzalnej zmienności?

Wolf-Ekkehard Lönnig powiedział:

„Uczeni sądzili, że nadszedł czas na zrewolucjonizowanie tradycyjnych metod hodowli roślin jak i zwierząt. Byli przekonani, że przez stymulowanie i pózniejszy dobór korzystnych mutacji będą w stanie wyhodować nowe i ulepszone odmiany roślin i zwierząt. W USA i Europie hojnie finansowano badania nad programami badawczymi mającymi przyśpieszyć ewolucję poprzez selekcjonowanie korzystnych mutacji.

W latach osiemdziesiątych dwudziestego wieku na całym świecie euforia i nadzieje naukowców zgasły. W krajach zachodnich zaprzestano prac nad hodowlami mutacyjnymi, jako osobnej dziedziny badań. Niemal wszystkie mutanty wykazywały niekorzystne cechy. Były kalekie, lub całkowicie niezdolne do życia. Wielokrotnie powtarzane doświadczenia potwierdzały, że liczba nowych mutantów ciągle się zmniejszała i wciąż pojawiały się te same rodzaje (wyniki znane już od czasów doświadczeń nad wywoływaniem mutacji u muszek owocowych przyp. moja)”.