Re: nie może być polskiego okrętu – trzeba kupić

Gość portalu: abc napisał(a):

> Moim zdaniem, Marynarka Wojenna jest nam tak potrzebna, jak rybie ręcznik!

A zatem mozna się jedynie cieszyć, że jej los bezpośrednio od Ciebie nie zależy.

> Uważ

> am, że wystarczyłoby mieć z tuzin niewielkich okrętów ochrony wybrzeża + samolo

> ty.

Działania na morzu ani nie polegają jedynie na „ochronie wybrzeży” (czegokolwiek byś nie rozumiał pod tym pojęciem), ani też nie jest to nawet ich najważniejszy aspekt.

> Przecież w razie prawdziwej wojny, wszystkie większe okręty zostałyby zatop

> ione na tej bałtyckiej sadzawce w pięć minut!

Tj. kto właściwie miałby je tak chwacko pozatapiać i w jaki sposób??? 😀

Pzdr



Beam me up, Mr. Scott; there’s no intelligent life here!

Re: Ignorancja szkodzi

Może. I prowadzi. W USA, w całej UE, w RPA, Izraelu, Rosji, całej Europie Wschodniej, na Dalekim Wschodzie, w Australii/N. Zelandii i w Indiach właśnie. A chciałbyś brać lek, którego skuteczności i bezpieczeństwa nigdy nie sprawdzono? Pod ścisłą kontrolą, z udziałem wyselekcjonowanych specjalistów, ustawicznie kontrolowanych przez co najmniej dwa poziomy kontroli plus inspekcje władz USA (tak, USA, nawet w Polsce czy w Indiach), UE czy danego kraju. Pacjenci z chorobami przewlekłymi, którzy raz wezmą udział w badaniu klinicznym, zwykle dopytują się o następne, a tacy jak Ty mało wiedzą, ale łatwo ich podjudzić.

Re: Demogrfia,Europa i dowodzenie antytezy.

noveyy777 napisał:

> Nie są to zadne „watpliwe uogólnienia”, przynajmniej dopóki tego nie dowiedzies

> z, zamiast na okragło produkować te same ogólniki.

I Europitek, i ja już dostatecznie to uzasadniliśmy; nie widzę potrzeby poszerzania argumentacji. Założenie o współczynniku wzrostu populacji utrzymującym stałą dodatnią wartość przez stosunkowo długi czas jest nierealistyczne. Nie sprawdza się nawet w przytoczonej przez Diamonda „modelowej” sytuacji na Pitcairn, której społeczność, nawiasem mówiąc, pod żadnym istotnym względem nie przypominała wędrownych łowców późnego plejstocenu.

> Nie: ty napisz najpierw o co ci chodzi i jaka jest istota twojej argumentacji.

O pokazanie ci czegoś, co może się okazać dla ciebie pouczające. Czego się obawiasz? Że mógłbyś pod wpływem mojej argumentacji zmienić zdanie? Przecież dysponujesz niepodważalnym modelem demograficznym, który działa równie dobrze na małej wyspie, jak na kontynentach małego i dużego formatu. Jeśli jest niepodważalny, to nic mu nie grozi. Czemu nie poeksperymentować myślowo?



„Dopóki nie skorzystałem z Internetu, nie wiedziałem, że na świecie jest tylu idiotów.” — Stanisław Lem

Demogrfia,Europa i dowodzenie antytezy.

petrucchio napisał:

> To zajrzyj i odpowiedz.

>Jeszcze raz powtaqrzam: twoja broszka. Ty stawiasz tezę, ty dowodzisz.

>Skoro taki z ciebie demograf od „niezbitych metod” i ta

> k świetnie modelujesz dynamikę populacyjną Australii i Nowego Świata (obszarów,

> dla których dane paleodemograficzne są trudne do uzyskania) na podstawie obser

> wacji fusów z kawy …

Nieprawda. Nie ma podstaw,zeby sadzić,ze było inaczej niz zaraz po przybyciu Europejczyków, którzy zastali tam oceany bizonów. A wczesniej było wręcz cudowniej. Istne Eldo Rado.

>(bo do tego się sprowadza ekstrapolacja wątpliwych uogólnień

> Diamonda), to przestań robić uniki i odpowiedz wprost.

Nie są to zadne „watpliwe uogólnienia”, przynajmniej dopóki tego nie dowiedziesz, zamiast na okragło produkować te same ogólniki.

>Pytam o kontynent, któr

> ego historię dobrze znamy, a w szczególności mamy całkowitą pewność, że ludzie

> (niektórzy znani z imienia) żyli tu 2000 lat temu. Dysponujesz twardymi danymi

> i nic nie musisz zgadywać. No, powiedz: co twoje teorie demograficzne przewiduj

> ą w tym przypadku?

Nie: ty napisz najpierw o co ci chodzi i jaka jest istota twojej argumentacji. W ciuciubabke, to się możesz bawić ze swoimi dziećmi:)

pozdrawiam.

Stan antropogenezy w 21 wieku.

petrucchio napisał:

> Polecam „Załamanie chaosu” Jacka Cohena i Iana Stewarta (wyd. polskie Prószyńsk

> i i S-ka) o ewolucji złożoności i rozwoju organizacji

>

Bardzo dziękuję Piotrze, ale dyskusja na grupach dyskusyjnych nie polega na polecaniu literatury, tylko na jej streszczaniu. Ty natomiast przypomnij sobie, jaki jest stan wiedzy o antropogenezue w 21 wieku:

bioslawek.files.wordpress.com/2011/11/antropogeneza-w-21-wieku-przeglc485d-artykuc582c3b3w.pdf

Oraz czym ludzie różnią się od zwierząt, to może wowczas zrozumiesz,że innym czynnikom selekcyjnym podlegaja ludzie,a innym zwierzęta:

bioslawek.files.wordpress.com/2011/11/na-obraz-i-podobiec584stwo2.pdf

pozdrawiam.

Dwojakie normy.

petrucchio napisał:

> noveyy777 napisał:

>

> > No i nagle OŚWIECENIE Indian Nowego Świata i zdobywają technologię

> blisk

> > ą starożytnym Egipcjanom i zaczynają budować piramidy. 2 000 000 lat zast

> oju i

> > nagle takie pomysły. No co ty chcesz: Mc Gyverowie wypisz wymaluj:)

>

> Nie było żadnego „nagłego oświecenia”, tylko proces rozłożony na tysiące lat. C

> ywilizacji Nowego Świata nie zbudowali łowcy paleolityczni. Indianie przeszli p

> odobną drogę rozwoju jak inne ludy w innych częściach świata. Kolonizacja Amer

> yki pod koniec plejstocenu, początki neolitu w niektórych regionach — w 8. tys

> iącleciu p.n.e. (uprawa roślin, ceramika), cywilizacje miejskie z monumentalną

> architekturą — ok. 2000 p.n.e., początki pisma — w połowie 1. tysiąclecia p.n

> .e.

No widzisz i starczyło „10 000” lat na to, żeby te „prymitywne dziskusy” zaczęli budować piramidy. A jednak przez „2 000 000 lat inni ludzie nie potrafili przerobić pięściakow, dzid, miotaczy strzał (no i trantw do żeglowania) na żelazne siekiery, dzwignie oraz na deski do projektowania piramid. Stosujesz waść jakieś dwojakie normy, a z tym buszem to ja już calekiem nie rozumiem o co ci chodzi. Poże poczytaj „Przygody Tomka w krainie kangurów”:).

pozdrawiam.

Re: Nagły rozwój cywilizacji 2 000 0000 o zastoju

noveyy777 napisał:

> No i nagle OŚWIECENIE Indian Nowego Świata i zdobywają technologię blisk

> ą starożytnym Egipcjanom i zaczynają budować piramidy. 2 000 000 lat zastoju i

> nagle takie pomysły. No co ty chcesz: Mc Gyverowie wypisz wymaluj:)

Nie było żadnego „nagłego oświecenia”, tylko proces rozłożony na tysiące lat. Cywilizacji Nowego Świata nie zbudowali łowcy paleolityczni. Indianie przeszli podobną drogę rozwoju jak inne ludy w innych częściach świata. Kolonizacja Ameryki pod koniec plejstocenu, początki neolitu w niektórych regionach — w 8. tysiącleciu p.n.e. (uprawa roślin, ceramika), cywilizacje miejskie z monumentalną architekturą — ok. 2000 p.n.e., początki pisma — w połowie 1. tysiąclecia p.n.e.



To my, pingwiny!

Nagły rozwój cywilizacji 2 000 0000 o zastoju.

petrucchio napisał:

> Nigdzie nie sugerowałem, że _H. sapiens_ istnieje od 2 milionów lat…

Wybacz, ale ja się powołuję na tych na wyżej stojących. Na fachowców.

> ale fakt:

> czasu miał wiele — setki tysięcy lat — i przez prawie cały ten czas tworzył k

> ultury paleolityczne. To byli normalni ludzie, żyjący w niewielkich grupach ple

> miennych, w ogromnej większości powielający odziedziczone, wypróbowane w przesz

> łości wzorce kulturowe i starający się po prostu przeżyć..

No i nagle OŚWIECENIE Indian Nowego Świata i zdobywają technologię bliską starożytnym Egipcjanom i zaczynają budować piramidy. 2 000 000 lat zastoju i nagle takie pomysły. No co ty chcesz: Mc Gyverowie wypisz wymaluj:)

usenet.gazeta.pl/usenet/0,47943.html?group=pl.sci.biologia&tid=1033754&MID=%3Cj7i13r%24sie%241%40inews.gazeta.pl%3E

„Niemieccy archeologowie odkryli niedawno ok. 320 km na północny wschód od

Limy, stolicy Peru, najstarsze starożytne pozostałości po cywilizacji w

Południowej Ameryce. Datowanie metodą węgla C14 określiło wiek znalezisk na 5

000-5 500 lat temu. Kreacjoniści wiedzą, że w tym przypadku metoda ta jest

zawodna i nadaje zbyt duży wiek. Faktyczny wiek wynosi ok. 3 000-4 000 lat

temu (…). Ale akurat nie wiek jest tu istotny, tylko to, że te same metody

(np. oparte na węglu radioaktywnym) nadają ten sam wiek cywilizacjom w wielu

nawet odległych częściach świata, w tym na Bliskim Wschodzie i w południowej

Azji.

Najstarsze starożytne miasto Ameryki Południowej, Caral w Peru, leżące 23 km w

głąb lądu od wybrzeży Pacyfiku, zostało odkryte jeszcze w 1948 roku, ale aż do

niedawna nie budziło większych zainteresowań uczonych. Dopiero badania

peruwiańskiej archeolog Ruth Shady pokazały, jak ciekawe jest to miejsce – na

powierzchni 65 hektarów znajduje się tu zespół świątyń, amfiteatr, place i

domy mieszkalne. Znaleziska w Caral, jak i to ostatnie niemieckich archeologów

skłaniają zdaniem Ruth Shady do postawienia pytania, co spowodowało, że

„cywilizacje na całej naszej planecie powstały mniej więcej w tym samym

czasie”.(…)”

Zarazy, jak przeżyć w buszu.

petrucchio napisał:

> noveyy7[i]77 napisał:

>

> > Ciekawe dlaczego dzisiaj nie ma żadnego progu ekologicznego dla eksplozji

> demo

> > graficznej?

>

> Przeludnienie = głód i choroby, między innymi.

>

> > Jedynie działanie silnej selekcji trzymającej populację w ryzach ud

> > owodniono dla niektórych populacji Eskimosów. Już dziesiątki razy prosiłe

> m cię

> > o wymienienie tych czynników selekcyjnych odnośnie australijskiej ludnośc

> i pier

> > wotnej.

>

> To co zwykle: ograniczone zasoby żywności, choroby, trudne warunki życia. Nie p

> rzeżyłbyś tygodnia w australijskim buszu, dysponując takimi środkami, jakie maj

> ą ludy mezolityczne.

Rozważmy więc twoje ogólniki po kolei:

Zarazy:

Działają na krotką metę. Szybko koszą mało nieodpornych, a ci co przeżyją są odporni i szybko nadrabiają braki demograficzne (z górką, ponieważ szybko wypełniają zwolnione nisze ekologiczne bazując na dorobku wymarłych!). Widać to nawet dzisiaj.

Pomory są głownie efektem migracji. Australia była zasiedlana w trzech falach, ale mamy aż kilkadziesiąt tysięcy lat na odbudowę populacji. Brak opieki medycznej rekompensuje mniejsza zapadalność na choroby cywilizacyjne, a więc zysk netto jest był przyzwoity. Czy ty zdajesz sobie sprawę,ze ty, jak i twoi sąsiedzi możecie być nosicielami chorób, które przyczyniały się do pomorów, jakie miały miejsce w niedalekiej przeszłości?

Trudne warunki życia:

Co konkretnie masz na myśli?

Nie przeżyłbym w australijskim buszu:

Piotrze, to jakiś dziwny argument i nie rozumiem do czego go przyszyć i do czego przyłatać.

-Terytorium Australii nie składa się z samego buszu (pisałem o tym w swoim poście).

-Zesłańcy doskonale dawali sobie w nim radę, a co dopiero TUBYLCY.

No i przeczytaj jeszcze to:

www.papilot.pl/ludzie/6558/Przez-18-lat-zyla-w-dzungli.html

http://papilot2.mykmyk.pl/img/660/0/74860124.jpg

„> Latem 1989 roku ośmioletnia Rachom, córka państwa P’ngieng z kambodżańskiej prowincji Ratanakkiri, wyszła z domu wypasać bydło. Niestety, dziewczynka zgubiła się w jednej z najniebezpieczniejszych dżungli świata i ślad po niej zaginął. Rodzice wielokrotnie próbowali ją odnaleźć, ale po kilku latach stracili nadzieję, że jeszcze kiedykolwiek zobaczą córkę. Jak wielkie było ich zdziwienie, gdy w lutym 2007 roku Rachom pojawiła się na terenach, które zamieszkiwali. Od początku nie mieli żadnych wątpliwości, że ich córka się odnalazła!

Tego pamiętnego dnia w wiosce nastąpiło ogromne poruszenie. Jeden z tubylców przyłapał na kradzieży nikomu nieznaną, brudną, nagą i przygarbioną kobietę, która zachowywała się jak małpa. Poinformowany o zdarzeniu policjant, który przyjechał na miejsce „przestępstwa”, od razu rozpoznał w zbłąkanej dziewczynie swoją córkę Rachom, która już jako dziecko miała na twarzy charakterystyczną bliznę. (…)”

pozdrawiam.

Re: Argument demograficzny jest niepodważalny!

noveyy777 napisał:

> petrucchio napisał:

>

> > noveyy777 napisał:

> >

> > > O kurcze, to w takim razie w Ameryce po przybyciu Europejczyków powinno

> > > być ze sto miliardów ludzi:)

> >

> > Daj sobie spokój, nie trolluj.

> >

> Nie możesz się powstrzymać, żeby mnie nie obrazić? Tylko ty masz prawo opisy

> wać swoje poglądy? Jakby ludzie do Nowego Świata przybyli wcześniej i wybili ME

> GAfaune, to przodkowie dzisiejszych Indian amerykańskich zastaliby tam 50 000.000

> populacje ludzi. Co się z nimi stało? Wystarczy policzyć


>

Widocznie były inne czynniki limitujące wielkość populacji. Tenże Jarred podaje kilkanaście czynników powodujących opóźnienie w rozwoju cywilizacji w Ameryce (między innymi południkowe ułożenie utrudniające wędrówki w jednej strefie klimatycznej).

To, że czegoś jeszcze nie wiemy, to nie powód do sensacyjnych wniosków o charakterze ostatecznym.

(A kolegów proszę o dyskutowanie z uzasadnionymi tezami o charakterze naukowym, a nie blokowanie dyskusji z powodów personalnych.)

Argument demograficzny jest niepodważalny!

petrucchio napisał:

> noveyy777 napisał:

>

> > O kurcze, to w takim razie w Ameryce po przybyciu Europejczyków powinno

> być ze sto

> > miloardów ludzi:)

>

> Daj sobie spokój, nie trolluj.

>

Nie możesz się powstrzymać, żeby mnie nie obrazić? Tylko ty masz prawo opisywać swoje poglądy? Jakby ludzie do Nowego Świata przybyli wcześniej i wybili MEGAfaune, to przodkowie dzisiejszych Indian amerykańskich zastaliby tam 50 000.000 populacje ludzi. Co się z nimi stało?Wystarczy policzyć

usenet.gazeta.pl/usenet/0,47943.html?group=pl.sci.biologia&tid=1033754&MID=%3Cj7i13r%24sie%241%40inews.gazeta.pl%3E

(…)Jared Diamond napisał, że najbardziej spektakularnym wydarzeniem jeżeli chodzi

o kolonizację lądów przez naszych przodków było zasiedlenie obu Ameryk.

Początek ekspansji miał mieć rzekomo miejsce około 20 000 lat temu, gdy to

przodkowie Indian najpierw przekroczyli Cieśninę Beringa, następnie 10-12 000

lat temu, na wysokości styku dzisiejszych granic Ameryki Północnej i Kanady

weszli do Nowego Świata i go szybko skolonizowali.

Następnie w przeciągu około 1000 lat mieli oni zasiedlić obie Ameryki i

bezpośrednio przyczynić się do eksterminacji tamtejszej megafauny.

Przed przybyciem człowieka do Nowego Świata żyło tam wiele potężnych zwierząt:

mamuty , mastodonty, glyptodonty, bobry wielkości niedzwiedzia, szablozębne

koty, lwy, gepardy, wielbłądy, konie, ogromne leniwce naziemne i wiele innych

gatunków, których już nie ma na świecie.

Jedna z uznanych teorii zagłady tej megafauny (którą popiera też Jared

Diamond) nosi nazwę „Blitzkriegu” autorstwa geologa Paula Martina.

Uważa się, że pierwsi ludzie, którzy dotarli do obu Ameryk w krótkim czasie

wytępili megafaunę, co zajęło nie więcej niż właśnie 1 000 lat.

Stanowiska archeologiczne informują uczonych, że po około 1000 lat od chwili

kolonizacji obu Ameryk broń kolonizatorów/myśliwych nagle się zmienia na

nieprzystosowaną do łowienia grubego zwierza, a zapis kopalny informuje,że w

tym mniej więcej czasie w Ameryce Północnej wyginęło około 73%, natomiast w

Ameryce Południowej 80% wielkich ssaków!

Wspomniany geolog Paul Martin twierdzi, że przodkowie Indian trafili na istne

Eldorado, gdy przybyli do Ameryki Północnej.

Obfitość niepłochliwych i wielkich zwierząt, które nigdy nie widziały

człowieka, przez co padały łatwym łupem, przyczyniła się do gwałtownego

przyrostu naturalnego populacji kolonizatorów, a w efekcie do jeszcze

większego zapotrzebowania na żywność.

Na pierwszy ogień miały iść właśnie wielkie ssaki, co w połączeniu z

łańcuchową reakcją polegającą na eliminacji całych łańcuchów pokarmowych,

zdaniem Martina, przyczyniło się do ich błyskawicznej w skali geologicznego

czasu zagłady.

Jak każda teoria i tezy Martina zostały poddane ostrej krytyce naukowców,

którzy widzą to wszystko inaczej.

Dla potrzeb mojej argumentacji przejdę do najbardziej istotnych zarzutów.

Krytycy zadawali następujące pytania:

-Czy niewielka gromada kolonizatorów mogła rozmnożyć się wystarczająco szybko,

żeby zaludnić półkulę, na której leża obie Ameryki w ciągu 1000 lat?

-Cy mogli oni rozmnażać się i rozprzestrzeniać wystarczająco szybko aby

pokonać prawie 13 000 kilometrów w czasie 1000 lat?

-Czy tzw. myśliwi z Clovis, którzy mieli dać początek całej populacji Indian

obu Ameryk byli rzeczywiście pierwszymi ludzmi, którzy dotarli do Nowego Świata?

Odnosząc się do dzisiejszych obserwacji Jared Diamond zaczyna uzasadniać

teorię, którą popiera. Twierdzi,że zagęszczenie pośród współczesnych łowców

zbieraczy, nawet na obfitujących w zwierzynę terenach, nie przekracza czterech

osób na dziesięć kilometrów kwadratowych.

Biorąc pod uwagę szacunki mówiące,że cały obszar zdolny do zamieszkania i

polowań w Nowym Świecie w tamtych czasach wynosił jakieś 26 000.000 kilometrów

kwadratowych, uważa się,że mogło tam żyć jakieś 10 000.000 myśliwych po jego

zaludnieniu.

Następnie Jared Diamond powołuje się na współczesne przykłady kolonizowania

nowych obszarów (w książce przytacza te przykłady) i zaznacza, że tempo

wzrostu populacji może osiągać w takich przypadkach 3,4% rocznie, co odpowiada

temu, że każda para pozostawia czworo przeżywających dzieci, a średni czas

pokolenia wynosi 20 lat.

Wobec takiego tempa przyrostu naturalnego początkowa populacja złożona z 100

łowców zbieraczy, którzy skolonizowali Nowy Świat rozmnażałaby się do liczby

10 000.000 „obywateli” przez 340 lat! A więc łowcy z Clovis mogli z łatwością

rozmnożyć się do liczby 10 000.000 osobników w ciągu 1 000 lat, a nawet do

liczby kilkudziesięciu milionów osobników!

Następnie Jared Diamond odpowiada na kolejne pytanie: Czy przodkowie pionierów

z Edmonton mogli dotrzeć do południowego krańca Ameryki Południowej w ciągu

1000 lat? Odległość w linii prostej wynosi 13 000 kilometrów, więc musieliby

przebywać około 13 kilometrów rocznie, aby przebyć tą odległość w 1000 lat.

Każdy wprawny współczesny łowca mógłby z łatwością pokonać taką odległość

jednego dnia i nie ruszać się z miejsca przez pozostałe 364 dni!

Przy dopasowaniu tych faktów do bardziej współczesnych obserwacji migracji

dziewiętnastowiecznych Zulusów z południowej Afryki, których zasięg osiągał

5000 km. w ciągu 50 lat te szacunki i oparte na nich wnioski,co do założeń,że

przodkowie współczesnych Indian mogli czegoś takiego dokonać są nad wyraz

racjonalne!

Kornelu…

siwa:

> Czy wyłonicie ze swojego gremium kogoś kto podjąłby się tego zadania?

Kornelu, czy Ty na Forum o Forum nie wspominałeś, że się możesz zgłosić?

– Stefan

Re: Pogoda zwariuje jeszcze bardziej

> No i tak myślę… jak pracowałbym w wierchuszce Międzyrządowego Panelu ds. Zmian

> Klimatu, to raczej podgrzewałbym (nomen omen) atmosferę wokół zmian

> klimatycznych czy nie,

A gdybyś być sceptykiem szukającym danych obalających tezy tego panelu?

Badania finansowane przez sceptyków dają niestety dokładnie takie same wyniki:

www.realscience.us/2011/11/01/climate-skeptics-confirm-global-warming/

Rzecz w tym, że twoje rozumowanie jest błędne. To że ktoś ma interes w tym, żeby zaszło zdarzenie X, nie stanowi żadnego dowodu na to, że zdarzenie X nie zajdzie. Stanowi tylko podstawę do tego, żeby nie wierzyć ślepo w jego zapewnienia i poszukać potwierdzenia w niezależnych źródłach. A to zostało zrobione i okazało się, że klimat rzeczywiście się ociepla bardzo gwałtownie.

Sporo ludzi podchodzi do tego tak jak ty: „Naukowcy ogłosili cośtam, ale ponieważ oni z tego żyją, to znaczy że to co oni mówią jest nieprawdą”. I na tym kończą swoją „analizę”, myśląc że postępują racjonalnie. W rzeczywistości nie ma w tym nic racjonalnego. Racjonalne jest sprawdzenie, czy rzeczy tak się mają jak mówią naukowcy.

Atomowy mechanizm SAMopotwierdzania.

majka_monacka napisała:

> A czy Ty kiedyś słyszałeś o tym, że układy złożone, dzięki synergii wykazują no

> we cechy, których elementy oddzielnie nie wykazują.

W jaki sposób „odzielne elementy” złożone z martwych atomów potrafią być SAMe sienie świadome?

> To tak, jak byś się zastanawiał: „skąd się bierze słony smak?, przecież atom so

> du nie wykazuje żadnej słoności, atom chloru tym bardziej. A tu cząsteczka NaCl

> raptem słona !!!??? absurdalne !!! Absurdalna jest wiara, że martwy atom może

> być słony. Ale widocznie Bóg tak chciał…””

Nie to jest problem, czy raczej tajemnica. Problemem i tajemnicą jest zagadka: dlaczego martwe atomy poukładane w mózg są SAMOświadome tej słoności.

> Naprawdę, wielu ludzi zrozumiało już bardzo wiele dzięki nauce. Szkoda, że wyma

> ga to takiego wysiłku. Ale ten wysiłek nie jest sprzeczny z przykazaniami relig

> ijnymi.

Ty rzeczywiście zrozumiałaś dzięki tej nauce dużo o SAMOświadomości. Nawet siebie nie możesz przekonać, twój atomowy mózg prędzej się zlasuje:)

Piszesz o ten „nauce”, jak o świętej krowie. Trzeba się było kształcić na księgową nie neuronaukowca, to owoce byłyby dużo lepsze:)

Na co idą moje podatki,aż mnie mierzwi czasami!

pozdrawiam.

Gatunki błędnokołowe.

petrucchio napisał:

> LOL, znalazłem ten i inne dawno temu.

He,he,he-akurat.

> Mój komentarz powyżej dotyczy faktu wklej

> enia zmaltretowanego tekstu angielskiego jak leci, co zamienia go w trudną do z

> rozumienia miazgę słowną.

Wkleiłem tylko streszczenie pod linkami jest całość.

Ty naprawdę nie widzisz tych linków?

> > [/b] To jest ten artykuł na podstawie którego (między innymi, bo mam jesz

> cze je

> > den, który na pewno też jest obecny osiągalny w sieci) pisałem swojego po

> sta. M

> > am jeszcze dwa artykuły tego autora po polsku. Ty natomiast nie potrafiłe

> ś go z

> > nalezć, bo nawet nie potrafiłeś sobie wyobrazić, jakich słów kluczowyc

> h używ

> > ać
. A jak ci podstawiłem pod nos coś chciał, to z kolei go nie potraf

> isz zr

> > ozumieć. I taka z tobą gadka.

> > Nie potrafisz merytorycznie dyskutować ani z moim streszczenie, ani z

> orygin

> > alnym tekstem.


>

> „Prawo powtarzalnej zmienności” jest nonsensem. Jak już pisałem, obala je łatwo

> każdy potwierdzony przypadek istnienia gatunku pierścieniowego. Nie mogłyby on

> e istnieć, gdyby pula genetyczna każdego gatunku była stabilizowana w sposób, j

> aki sugeruje Lönnig.

Proszę o konkrety. KONKRETY:).

pl.wikipedia.org/wiki/Gatunek_pier%C5%9Bcieniowy

Gatunek pierścieniowy – pojęcie wprowadzone do oddania złożonych rodzajów krzyżowania się blisko spokrewnionych populacji, tworzących specyficzny ciąg.

Jest to model powstania bariery rozrodczej spowodowanej rozciągnięciem gatunku na dużych dystansach, tak, że choć sąsiednie populacje są blisko spokrewnione, najdalsze różnią się już na tyle, że nie mogą się ze sobą krzyżować. Gdy czynniki geograficzne umożliwią spotkanie się końców tego ciągu (tzn. gdy otacza on jakąś przeszkodę), tworzy się omawiany pierścień.

Znowu nie rozumiesz o czym piszesz. A tyle razy ci tłumaczyłem:

usenet.gazeta.pl/usenet/0,47943.html?group=pl.sci.biologia&tid=1033518&MID=%3Cj5d2hg%24c9a%241%40inews.gazeta.pl%3E

„(…)Mozna tutaj jeszcze wymienić specjację morfologiczna i gametyczną. Jednak

wszystkie te mechanizmy prowadzą

co najwyżej do powstawania nowych odmian, ktore ewentualnie przestają się

płodnie krzyżować. Zmiany te jednak nie są zadnym wsparcie dla ideologii

neodarwinowskiej, ponieważ TO NIE SĄ ZMIANY neodarwinowskie! Odświez

wiadomosci, proponuję zacząć od przswojenia sobie szkolnych przykladów z

doświadczeniami Grzegorza Mendla.

Przemeblowania w chromosomach, o których pisałem nie czynią z myszy,

ryjówek,czy koni innych gatunków

NIEmyszy, NIEryjówek, NIEkoni!”

To,że dwie populacje myszy przestały się krzyżować nie znaczy,ze przestały być myszami, a tym bardziej nie znaczy,że jedna z tych populacji musi być lepiej przystosowana od drugiej. Ty w ogóle nie rozumiesz tez, z którymi usiłujesz dyskutować. Strzelasz na chybił trafił..A daj spokój..

pozdrawiam.