Kretyńska ankieta :-(

Jedna z głupszych ankiet, jaką widziałem.

Skoro uzależnia nikotyna zawarta w papierosach, to jak można nie odnieść się do jej ilości w papierosie a pytać jedynie o liczbę wypalanych papierosów? Dla mnie – kretynizm.



NICOTINE, TAR, AND CO CONTENT OF DOMESTIC CIGARETTES

Jak widać z tabelki zawartość nikotyny w 1 papierosie waha się od 0.1 do 2.0 mg, co oznacza, że wypalając 20 „lekkich” (czy jak to tam, śmierdziele, zwiecie) papierosów spożywa się tyle nikotyny, co w 1 „extramocnym”.

Kornel



„Kornel: moje podróże”

Re: Kondycja psychiczna ludzi w Polsce i na świec

andrew.wader napisał:

> Zajmuję się obecnie formułowaniem projektu badawczego, Przewiduje on próbę osza

> cowania kondycji psychicznej pewnej szczególnej grupy ludzi, którzy przejawiają

> dramatyczne, niekorzystne zachowania.

Bardzo ciekawy problem.Wedlug mnie nie tyle na czasie co nieco spozniony.

Chcialbym tylko zauwazyc,ze zachowania dramatyczne nie musza prowadzic do

zachowan niekorzystnych.

Wedlug mnie zachowania dramatyczne to takie gdzie swiadomosc duchowa staje przed

wyborem i zmuszona jest podejmowac decyzje.

Re: Wielkie miasta w historii.

maksimum napisał:

> 2 tys lat temu w Rzymie mieszkalo 1 mln ludzi,to chyba sobie wyobrazasz jak wys

> oka to musiala byc cywilizacja.

Wysoka, ale bez przesady. Ta liczba spadała systematycznie u schyłku czasów imperialnych — do 500 tys. pod koniec III wieku i do kilkudziesięciu tysięcy w VI wieku. Potem było jeszcze gorzej. W XIV wieku liczbę mieszkańców Rzymu szacuje się na 17 tysięcy (jak dzisiejsza Ustka albo Ząbkowice Śląskie, bez obrazy). Do 200 tysięcy Rzym wrócił dopiero w połowie XIX w.

> W zadnym miescie Inkow czy Aztekow nie mieszkalo tyle w XV wieku czyli 500 lat

> temu.

W Tenochtitlán 200 tys. — dziesięciokrotnie więcej, niż miał w tym samym czasie Rzym, cztery razy tyle, ile miał Konstantynopol tuż przed zdobyciem przed Turków, i niewiele mniej niż w Paryżu 😉



Żołnierze Ksenofonta: — Thalatta! Thalatta! (Morze! Morze!)

Marynarze Kolumba: — ¡Tierra! ¡Tierra! (Ziemia! Ziemia!)

Re: Kraje bez długów..Wyzysk.

andrew.wader napisał:

> Ano np. właśnie owe Chiny, … tyle iż w sąsiednim wątku „wyjaśnia się” iż rez

> erwy walutowe powstały przez oszukanie (wyzysk) całych rzesz ludzkich, które ot

> rzymują bardzo niska zapłatę za pracę..

Wyzysk jest wszedzie,bo tam gdzie jest ZYSK jest rowniez WYZYSK.

Chinczycy otrzymuja nizsza place ale i ceny towarow sa tam nizsze.

Wyzysk to jest w Polsce,gdzie zarobki sa jak w Chinach a ceny wyzszy niz w USA.

Re: Skutki epidemii sprzed 170, a demografia Iral

noveyy777 napisał:

> Coś takiego-napisz do ONZ, a może dostanisz Nobla za rozwiązanie kryzysu demogr

> aficznego.

Wątpię. „Naturalnym” rozwiązaniem kryzysu demograficznego jest masowe wymieranie z głodu, zwiększona śmiertelność niemowląt itp. Tyle wiadomo od dawna i nikt za to nie da Nobla. ONZ raczej stara się ograniczyć przyrost zawczasu — sztucznie i w sposób łagodny.

> Jeżeli chcesz tego przyłladu użyć, jako dowodu, to ja poproszę o namiary na

> konkretną literaturę. W tej chwili idę o zakład,że to jest jakiś przykład przei

> naczenia
. Mam ci uwierzyć,że zaraza wywolana 170 lat temu blokowała przez t

> en czas przyrost naturalny w Irlandii?

Tak, i na dodatek była to choroba *kartofli*, nie *ludzi*, niszcząca plony przez zaledwie 5 lat. Weź jakąkolwiek historię Irlandii — to dobrze znana sprawa. Zresztą zajrzyj sobie choćby do Wikipedii:

pl.wikipedia.org/wiki/Wielki_Głód_w_Irlandii_(1845-1849)

en.wikipedia.org/wiki/Great_Famine_(Ireland)

A tu masz wykres „wykładniczego wzrostu ze stałą średnią prędkością”:

en.wikipedia.org/wiki/File:IrelandRepublicPopulation1841.PNG



Może to wszyćko bez te atomy,

Że waryjota… momy.

Proszę o wyjaśnienie z tą energią

Tomasz Ulanowski:


Cytat


Już od dawna badacze alarmowali, że ocieplenie spowoduje wzrost liczby i intensywności burz, sztormów, powodzi, upałów i susz. Bo ocieplenie to nic innego jak więcej energii przyjmowanej i magazynowanej przez atmosferę, lądy, a przede wszystkim przez oceany



Na mój zawodny rozum chodzi nie tyle o ilość energii co o nierównomierność jej rozkładu. Gdyby wszystko zostało podgrzane równo o 5 stopni, to wiałyby takie same wiatry jak dzisiaj. Ale gdyby tylko powietrze nad lądami zostało podgrzane o 5 stopni a nad morzami nie, to wiałyby huragany z mórz do lądów.

Wobec tego, mówiąc o skutkach antropogennego ocieplenia, nie należy się zatrzymywać na stwierdzeniu, że w atmosferze, skorupie ziemskiej i w oceanach jest więcej energii. Trzeba wykazać, że grzejemy nierównomiernie. Ta nierównomierność bierze się choćby z tego, że bezwładność cieplna wody jest większa niż lądu i powietrza.

– Stefan

Re: Bezsilni wobec inteligentnego spadania

asteroida2 napisał:

> Jest też na tutejszym Forum kilka osób, które (w mniej lub bardziej komiczny sp

> osób strugając fachowców) przedstawiają Teorię Inteligentnego Spadania w fałszy

> wym świetle.

Mozna wiedziec gdzie mozna to znalezc zeby sobie poczytac?

> Środowiska naukowe są podporządkowane poprawności politycznej, wymyślając taki

> e kwiatki jak „ciemna materia”, albo „ciemna energia”, zamiast uczciwie przyzna

> ć, że żadna wersja teorii względności nie wyjaśnia faktów doświadczalnych.

A co je wyjasnia?

> Elementarna uczciwość nakazuje przyznać, że jedyną teorią zgodną ze wszystkimi

> faktami jest Teoria Inteligentnego Spadania. I nikt myślący nie powinien protes

> tować przeciwko poświęceniu jej w programie nauczania co najmniej tyle samo cza

> su, co konkurencyjnym teoriom grawitacji.

Naprawde? Konkurencyjna?

Czyzbys wierzyl w Inteligencje swiata?

Dodatek-przeczytaj koniecznie!Folklor!

www.poczytaj.pl/110480

„(…)Jak napisał Theodosius Dobzhansky, wybitny uczony, współtwórca nowoczesnej syntezy ewolucyjnej: [b]”Nic w biologii nie ma sensu, jeżeli nie patrzy się na to przez pryzmat ewolucji”. Teoria ewolucji, główna teoria całej biologii, zajmuje szczególne miejsce w toku studiów wszystkich kierunków związanych z tą dziedziną wiedzy. Ogromną wagę przywiązuje się dzisiaj do doskonałej znajomości mechanizmów, które doprowadziły do powstania ze wspólnego przodka wszystkich istniejących dzisiaj organizmów, a co więcej – działają obecnie, powodując choćby niebezpieczne dla ludzi zjawisko oporności na leki chorobotwórczych wirusów i bakterii. [/b]”

Tutaj jest antidotum na te antyczne rojenia. To już folklor:)

bioslawek.wordpress.com/2011/09/12/czy-nabywanie-opornosci-na-antybiotyki-i-pestycydy-dowodzi-makroewolucji/#more-290

A jeżeli chodzi o Theodosiusa Dobrzańskiego, to napisał on kiedyś w swojej książce coś bardzo ciekawego:

usenet.gazeta.pl/usenet/0,47943.html?group=pl.sci.biologia&tid=1033518&MID=%3Cj5d2hg%24c9a%241%40inews.gazeta.pl%3E

” Różnorodność organiczna jest dającym się zaobserwować faktem, mniej lub

bardziej znanym każdemu. Postrzegamy ją jako coś niezależnego od nas, zjawisko

poddane naszemu doświadczeniu, ale niezależne od działania naszego umysłu.

Bliższe zapoznanie się z światem ożywionym ujawnia inny fakt, niemal równie

uderzający jak sama różnorodność. Jest to nieciągłość zmienności organicznej.

Jeśli zgromadzimy tyle osobników, żyjących w danym czasie, ile potrafimy,

zauważymy natychmiast, że obserwowane zmienności nie tworzą jednego rozkładu

prawdopodobieństwa ani żadnego innego ciągłego rozkładu. Zamiast tego

znajdujemy mnóstwo oddzielnych, nieciągłych rozkładów. Innymi słowy, żywy

świat nie jest jednym szeregiem osobników, w którym każde dwie odmiany są

połączone nieprzerwaną serią form pośrednich, szeregiem mniej lub bardziej

wyraźnie odrębnych szeregów, z nieobecnością form pośrednich lub przynajmniej

rzadkim ich występowaniu. Każdy szereg jest grupą osobników, posiadających

zazwyczaj jakieś wspólne cechy i grawitujących ku określonemu punktowi

modalnemu w swojej zmienności(…)Tworzenie się nieciągłych grup jest do tego

stopnia niemal uniwersalne, że musi być uważane za podstawową cechę

różnorodności organicznej. Właściwe rozwiązanie problemu różnorodności

organicznej musi więc obejmować najpierw opis stopnia, natury i pochodzenia

różnic między żywymi istotami, a po drugie, analizę natury i pochodzenia

nieciągłych grup, na jakie podzielony jest świat żyjący(…)To co zostało

powiedziane o gatunkach Felis domestica i Felis leo dotyczy także

niezliczonych par gatunków, rodzajów i innych grup.Nieciągłe grupy spotyka się

wśród zwierząt i roślin, u strukturalnie prostych i u niezmiernie złożonych.”

Genetics and the Origin of Species

Chłop się już dawno przyłączył do swoich przodków,a form przejściowych, jak nie było tak nie ma. Nie ma czegoś takiego,jak ciągłość morfologiczna (ewolucyjna):)

Nic nie ma w biologi sensu bez inteligentnego projektu:)

Re: Dobór kumulatywny,kumulowanie,mutacyjna hodow

noveyy777 napisał:

> Czy ty nie potrafisz tak od razu? Czy musi być tyle kłótni i jadu z twojej stro

> ny zanim przejszedz do istoty sprawy?Oczywiście,że ci wyjaśnię,a wręcz mam taki

> obowiązek skoro zacząlem ten temat-a wnioski pozostawiam tobie.

Nie musisz mi wyjaśniać, co znaczy dobór kumulatywny, selective sweep itd. Nie wypisuj mi definicji i nie wklejaj linków do elaboratów, które nie mają nic wspólnego z publikacją Lönniga. Ja pytam o prostą sprawę. Dlaczego sądzisz, że fakty, na które powołuje się Lönnig, są sprzeczne z przewidywaniami STE, i dlaczego „inteligentny projekt” miałby być preferowanym wyjaśnieniem tychże faktów? Z tego, co dotąd tu zaprezentowałeś, odnoszę wrażenie, że:

(1) nie dotarłeś do tego, co Lönnig naprawdę napisał i zapoznałeś się tylko ze zniekształconymi streszczeniami, które wobec oryginału są dziesiątą wodą po kisielu;

(2) nie bardzo wiesz, co właściwie Lönnig analizował;

(3) nie znasz argumentacji Lönniga i wystarczy ci zapewnienie, że w jakiś sposób obala ona wyjaśnienie ewolucyjne.

(4) Mimo (1), (2) i (3) powołujesz się na Lönniga.

Proszę, pokaż mi, że się mylę.



Żołnierze Ksenofonta: — Thalatta! Thalatta! (Morze! Morze!)

Marynarze Kolumba: — ¡Tierra! ¡Tierra! (Ziemia! Ziemia!)

Bezsilni wobec inteligentnego spadania

Jest też na tutejszym Forum kilka osób, które (w mniej lub bardziej komiczny sposób strugając fachowców) przedstawiają Teorię Inteligentnego Spadania w fałszywym świetle.

Parafrazując słowa autora można napisać: „fizycy którym zaufałem nie dostarczyli mi broni do walki z argumentami Inteligentnego Spadania w postaci ARGUMENTÓW NAUKOWYCH, które by popierały Teorię Względności”.

Ci ignoranci, którzy powołują się na autorytet pożal się boże „naukowców”, w rodzaju Einsteina, sami nie potrafią obalić najprostszych nawet moich argumentów. Środowiska naukowe są podporządkowane poprawności politycznej, wymyślając takie kwiatki jak „ciemna materia”, albo „ciemna energia”, zamiast uczciwie przyznać, że żadna wersja teorii względności nie wyjaśnia faktów doświadczalnych.

Elementarna uczciwość nakazuje przyznać, że jedyną teorią zgodną ze wszystkimi faktami jest Teoria Inteligentnego Spadania. I nikt myślący nie powinien protestować przeciwko poświęceniu jej w programie nauczania co najmniej tyle samo czasu, co konkurencyjnym teoriom grawitacji.

Dobór kumulatywny,kumulowanie,mutacyjna hodowla.

petrucchio napisał:

> Może w takim razie wyjaśnisz mi, co konkretnie podważył fachowiec i dlaczego „i

> nteligentny projekt” lepiej wyjaśnia jego obserwacje.

Czy ty nie potrafisz tak od razu? Czy musi być tyle kłótni i jadu z twojej strony zanim przejszedz do istoty sprawy?Oczywiście,że ci wyjaśnię,a wręcz mam taki obowiązek skoro zacząlem ten temat-a wnioski pozostawiam tobie.

Rozumiesz, co to DOBÓR KUMULATYWNY? Zdajesz sprawę,co to KUMULOWANIE SIĘ DROBNYCH ZMIAN? Czy on odróżnia te dwa pojęcia? Czy on zdaje sobie sprawę,że teoretycznie każda mutacja musi się teoretycznie okazać korzystna, to znaczy w jej wyniku musi się pojawić przewaga selekcyjna, która pozwoli jej nosicielowi zdominować populację? Innymi słowy coś,co się z założenia przeistaczało STOPNIOWO w dłoń,to zanim skumulowały się wszystkie niezbędne mutacje taką transformację umożliwiające, musiało być użyteczne i dawać na każdym etapie swojej ewolucji przewagę selekcyjną tego organu.

Jak to mawia Richard Dawkins większa korzyść z ćwierć czy połowy skrzydła niż z żadnego skrzydła. Więc hodowla mutacyjna, nad którą prowadzono badania przez całe dziesięciolecia i badania te prowadzili przeważnie ewolucjoniści opierały się właśnie na probie selekcjonowania tych pojedynczych korzystnych mutacji.

Następnie zamierzano według modelu ewolucyjnego kojarzyć pozytywne mutacje i poprzez kumulowanie się drobnych zmian w kolejnych pokoleniach ulepszać rośliny i zwierzęta hodowlane. Teoretycznie zakładano,że dla organizmów rozmnażających się płciowo jest to możliwe. Ponieważ zawsze mogło się według takich poglądów zdarzyć,że trochę ulepszona szczęka spotka się w wyniku kojarzenia z trochę lepiej ulepszoną nogą itd.

Nic takiego podczas tych doświadczeń się nie ziściło-wiec empirycznie dowiedziono,ze neodarwinowska ewolucja nie zachodzi.

A teraz odnośnie pojęcia doboru kumulatywnego. Dobór kumulatywny według założeń miał uprawdopodabniać zachodzenie ewolucji. Więc w doświadczeniach, jak i w naturze, wywoływano mutacje u całych populacji, dużej liczby osobników. Wszystkie mutacje są indukowane, ale w naturze zachodzą wolno na przestrzeni długiego czasu (okazało się,że tempo mutacji jest nawet 3 razy wolniejsze niż zakładano).

Podczas indukowania mutacji poprzez napromieniowywanie u znacznych ilościowo populacji w krótkim czasie uzyskiwano wielka liczbę zdolnych do poddania selekcji mutantów. Większość z nich (co było do przewidzenia) ginęło w wyniku chorób genetycznych inne poddane selekcji były eliminowane przez konkurencję, a te KTÓRE PRZEŻYŁY i nawet zdobyły jakąś przewagę selekcyjną (co się rzadko zdarzało, ponieważ przeważnie nie wybijały się na prowadzenie) po kilku pokoleniach wracały do formy wyjściowej.

I nic w tych doświadczeniach nie pomagało notoryczne krzyżowanie mutantów. Mutanty nie chciały zdominować populacji (selekcyjne wymiatanie),a nowe cechy powstałe w wyniku indukowanych mutacji rozmywały się szybko w kolejnych pokoleniach zamiast się kumulować, co dowodzi tego,że dobór naturalny raczej stabilizuje genotypy i fenotypu zmienione w wyniku przypadkowych mutacji niż,że je preferuje. Istnieje wiele mechanizmów naprawczych DNA i one eliminują zmiany nawet po kilku pokoleniach!

Mało tego: wywnioskowano,że może tutaj działać selekcja stabilizująca (teoretycznie eliminująca fenotypy skrajne), więc aby wywołać selekcję kierunkową pod kątem uzyskania pożądanych zmian ewolucyjnych nieustanie stymulowano różne populacje stosując najróżniejsze presje środowiskowe. W naturze środowisko nie zmienia się tak szybko,więc takie zabiegi powinny błyskawicznie wywołać korzystne zmiany ewolucyjne!

A więc mamy rzetelnie przeprowadzone tysiące doświadczeń, które dowodzą,że ewolucja neodarwinowska nie może zachodzić.

Na tej podstawie Wolf-Ekkehard Lönnig sformułował PRAWO POWTARZALNEJ ZMIENNOŚCI.

Ten wybitny fachowiec przez 28 lat zajmował się tymi sprawami i prowadził badania nad mutacjami roślin i hodowlą mutacyjna na renomowanym uniwersytecie, więc jest jak najbardziej uprawniony do formułowania praw naukowych zgodnych z wynikami jego badań.

Model selekcyjnego wymiatania jest podważany przez ewolucjonistów nie przez kreacjonistów, a samo to podważanie godzi w sam rdzeń neodarwinowskiego mitu i jeszcze bardziej uwiarygadnia wyniki badań nad hodowlą mutacyjną, to znaczy fakt,że w sposób proponowany przez neodarwinistów nie mogą powstawać żadne nowe odmiany, które by ewoluowały od form prostszych do form bardziej złożonych.

Nie jest to wymył samego Wolfa Ekkeharda Lounniga, tylko efekt badań kilku pokoleń badaczy!

Pod spodem zamieszcza napisany przez usenetowego ewolucjonistę maynarda model selekcyjnego wymiatania.

cz:1

bioslawek.files.wordpress.com/2011/08/rozpowszechnianie-sic499-mutacji-w-populacji-selekcyjne-wymiatanie-1.png?w=584

cz:2

bioslawek.files.wordpress.com/2011/08/rozpowszechnianie-sic499-mutacji-w-populacji-model-selekcyjnego-wymiatania-2.png?w=576

pozdrawiam.

Re: Bezsilni wobec inteligentnego projektu.

noveyy777 napisał:

> Bezsilni wobec inteligentnego projektu.

Noveyy, weź te swoje proszki. Oby zwolennicy ID krytykowali się nawzajem, tak jak to robią naukowcy — wyszłoby im to na zdrowie. Spory między biologami, podważanie i obalanie hipotez, albo fakt, że Dawkins coś napisał, a ktoś inny to zjechał, dowodzą, że proces naukowy — polegający na krytycznym myśleniu i ścieraniu się opinii — działa normalnie. W twoim obozie obowiązuje zwieranie szyków, wyciszanie różnic poglądów, wspólny front wobec „bezbożników” i padanie na kolana przez autorytetem Pisma Świętego, ale nauka tak nie działa. „Ewolucjoniści” nie są zwierciadlanym odbiciem „kreacjonistów”, tyle że pod innym sztandarem. To całkiem inny rodzaj mentalności.



„Everyone who believes in telekinesis, raise my hand.” — James Randi

Re: Dobór naturalny,a prawo powtarzalnej Zmiennoś

noveyy777 napisał:

> Na podstawie tych doświadczeń Wolf-Ekkehard Lönnig emerytowany pracownik Instyt

> utu Hodowli Roślin Maxa Plancka sformułował PRAWO POWTARZALNEJ ZMIENNOŚCI.

>

Jeśli ktoś o nim nie słyszał, jest to czołowy niemiecki kreacjonista w stylu Macieja Giertycha, tyle że Świadek Jehowy, nie konserwatywny katolik. Ofiara krwawych represji darwinowskich (Instytut Maxa Plancka zakazał mu propagowania „inteligentnego projektu” na swoim portalu).



„Everyone who believes in telekinesis, raise my hand.” — James Randi

Re: Ależ wszystko rozumiem

> Zastanawiam się tylko, co trzeba zrobić człowiekowi, żeby przekształcić go w

> takiego zombie. To jedno nie jest dla mnie do końca jasne.

To jest cała dziedzina wiedzy, która choć nie ma swoich konferencji i czasopism, to jest dosyć mocno rozbudowana. I korzysta z niej wiele organizacji: począwszy od obozów szkoleniowych dla przyszłych samobójców, poprzez różne sekty i religie, wywiady i kontrwywiady różnych państw, aż do różnych Amwayów czy mafii.

W gruncie rzeczy chodzi o sprawienie, żeby ktoś dużo poświęcił dla jakiejś idei: może to być samo życie zgodnie z tą ideą przez wiele lat, ale może też być wpojenie tej idei innym ludziom, dokonanie jakiejś zbrodni w imię tej idei itp. Potem taki człowiek sam już będzie sobie wmawiał, że skoro to zrobił, to idea musiała być tego warta. I będzie dalej w nią inwestował po to, żeby jeszcze bardziej utwierdzić się w przekonaniu, że nie poświęcił tyle nadaremno. Tak właśnie powstaje zombie.

Nadużywanie religii szkodzi zdrowiu… i nie tylko

Jak myslacy czlowiek w 21 wieku moze tracic czas (niekiedy i cale zycie) “studiujac” bezpodmiotowa, kompletnie oderwana od rzeczywistosci pseudo-nauke pretensjonalnie nazwana “teologią”, ktora wyrosla z religijnego folkloru o duchach, ciezarnych dziewicach, zmartwychwstancach, wodochodziarzach, rogatych i skrzydlatych facetach(?), piekle, gadąjących wężach i (mojej jedynej ulubionej przypowiesci biblijnej) o zamianie wody w wino. “Teologia” jest eufemizmem, ktory wydaje sie brzmiec wzniosle, prawie szacownie ale dla kazdej nawet srednio wyksztalconej osoby termin ten zawiera w sobie tyle “naukowosci” ile mozna jej znalezc w astrologii, alchemii, numerologii czy scjentologii. Nie jest to dziedzina, od ktorej – tak jak w medycynie, naukach scislych czy nawet humanistycznych – mozna sie spodziewac wielu istotnych dla rozwoju naszej cywilizacji rozwiazan i odkryc. Czyzby teolodzy liczyli na to, ze Komitet Noblowski przyzna “Oscara” za komparatywne badania biomechaniki skrzydel aniola i np. motyla albo teorii poczecia Jezusa metoda In vitro? Panowie w sutannach (i w turbanach) nie ujawniajcie waszego “zawodu” zwlaszcza w kregu ludzi swiatlych, korzystajacych z dobrodziejstw wspolczesnej rewolucji naukowo-technicznej i informacyjnej. Oszczedzicie sobie wiele wstydu i niepotrzebnych pytan, na ktore nie bedziecie w stanie odpowiedziec. Nawet przecietny 5-klasista z dostepem do internetu z latwoscia moze obnazyc wasz obskurantyzm i dyletantyzm (o ile wy go nie obnazycie wczesniej). „Wyjasnianie” wszystkich niezrozumialych zjawisk „tajemnica” albo „niezbadana wola” antropomorficznego boga (czy bogow) rezydujacego “na wysokosci” jest przejawem kompromitujacego was infantylizmu. Przywoluje pamiecia nieformalna rozmowe z ksiadzem (po cywilu) sprzed paru lat, ktory przyznal mi sie, ze akceptuje teorie ewolucji kwestionujaca 6-dniowa “teorie” stworzenie swiata i wiele innych aspektow biblijnej narracji. Bronil on utylitaryzmu religii. Kazde wyznanie ze swoimi obrzadkami i uproszczonym jezykiem i kodem moralnym – w jego pojeciu – utrzymuje spojnosc spoleczna i narodowa tozsamosc. Religia godzi ich z rzeczywistoscia bez wzgledu na to jaka ona jest sprzyjajac tym samym utrzymaniu porzadku publicznego. Dla niego Biblia to nie pozbawiona urokow metafora literacka, ktora towarzyszyla mu od urodzenia, do ktorej jest przywiazany raczej na poziomie emocjonalnym niz intelektualnym. Oczywiscie -podobnie jak slynna pani Agnes Gonxha Bojaxhiu – i on czasami ma watpliwosci w istnienie jakiegokolwiek boga ale wyswieconemu ksiedzu trudno jest sie do tego przyznac przed samym soba i zwlaszcza przed innymi. Ujela mnie odwaga i szczerosc tego czlowieka. “Kto ma ksiedza w rodzie tego bieda nie ubodzie”– ludowe przyslowie.

Skoro o pragmatyzmie mowa. Czy nalezy sie temu dziwic, ze ci mezczyzni zainwestowali caly swoj potencjal intelektualny w religijny przemysl uslugowy? Badz co badz jest to „kariera zawodowa”, ktora oferuje bezplatny dach nad glowa, opierunek, samochod, pomoc domowa calodobowo zaspakajaca ich wszelkie potrzeby, nieograniczony dostep do dzieci no i najwazniejsze stosunkowo monotonna ale nieskomplikowana i nie wymagajace szczegolnych, konkretnych kwalifikacji zawodowych zajecie. Przyjrzyjmy sie blizej na jakich zasadach komercyjnych operuje przemysl religijny. Tajemnica jego sukcesu jest idealny, wymarzony przez kazdego produkt: NIESMIERTELNOSC. Nie wiadomo kto wpadl na ten genialny pomysl na robienie pieniedzy i sprawowania nieograniczonej wladzy nad ludzmi. Ta przyslowiowa „zlotodajna zyla”, ktora religijni “dilerzy” sprzedaja na slowo nie dajac nam ani pokwitowania ani gwarancji, ta JEDNORAZOWA oferta „handlowa” oparta na sprzedazy biletow do nieba (oczywiscie w JEDNA STRONE) cieszy sie nieslabnaca popularnoscia mimo niemoznosci zweryfikowania jej ze szczesliwymi klientami. (Innym towarem jest tzw. “rozgrzeszenie” rowniez cieszace sie duzym wzieciem ale KK musi konkurowac w tej dziedzinie z ziemskimi organami scigania i sadownictwem.) Na prozno mozemy szukac listow dziekczynnych od “szczesliwych klientow” na witrynach i forach internetowych reklamujacych rozne korporacje religijne. A szkoda bowiem ta powszechnie stosowana w swiecie biznesu praktyka podniosloby ich reputacje nie mowiac juz o potwierdzeniu jakosci i wiarygodnosci udzielanych uslug. System taki upraszcza relacje miedzy petentem i uslugodawca na korzysc tego ostatniego gdyz z zasady wyklucza mozliwosc skladania reklamacji, zazalen I PRAWA DO REFUNDACJI. Po prostu genialne! Praca przecietnego przedsiebiorcy religijnego sprowadza sie do nudnego i rutynowego klepania, nie zmienionych od prawie 2000 lat (1500 lat w przypadku Islamu) tekstow bedacych w istocie plagiatem innych przed-chrzescijanskich mitologii. Jedyna trudnosc polega na dobraniu mniej lub bardzie pasujacych fragmentow z tzw. swietego pisma w zaleznosci od wymagan klienta a dokladniej tego co klient (a wlasciwie jego najblizsi) chcialby uslyszec. Zazwyczaj doswiadczony przedsiebiorca religijny znajdzie cytat uzasadniajacy kazda okolicznosc: od modlow do “wszechwiedzacego i wszechmocnego boga” o sprzyjajace warunki meteorologiczne do modlow w intencji ofiar katastrofy lotniczej spowodowanej przez te same warunki pogodowe, o ktore sie poprzednio modlil. Nasz klient-nasz pan. Najwazniejsi potentaci tego biznesu podzielili swiat na sfery komercjalnych wplywow. Ich glowne “biura podrozy” (w JEDNA STRONE) znajduja sie w Teharanie/Mecce, Watykanie i Jerozolime. Do dzis jestesmy swiadkami walki o zmonopolizowanie swiatowego rynku religijnego: W Irlandii Pln., na Balkanach, na Bliskim Wschodzie, Afganistanie , Kaszmirze…gdzie zainteresowane strony w jednym reku trzymaja swoje jedynie sluszne i podyktowane przez (oczywiscie) tego prawdziwego boga “swieta ksiege” a w drugiej kalasznikowa lub bombe (czasami jadrowa). No coz my, ktorzy nie doznalismy blogoslawienstwa religijnej schizofrenii -w imie tzw. politycznej poprawnosci-musimy sie temu przygladac z powaga i szacunkiem aby bron boze nie zostac oskarzonym o “wojujacy ateizm”. A juz ci, ktorzy nie potrafia powstrzymac sie od smiechu musza byc przygotowani na podzielenie losu autora slynnych dunskich karykatur, ktory do dzisiaj korzysta z 24-godzinnej ochrony policyjnej.

Pragne tym tekstem wniesc cos konstruktywnego do szerokiej dyskusji nad rola religii we wspolczesnej Polsce. Nikomu niczego nie narzucam. Bede bronil do upadlego prawa religijnych entuzjastow do swobodnego zrzeszania sie w kolkach zainteresowan, w ktorych w swoim gronie, bez ograniczen bede oni mogli uprawiac swoje zgodne z prawem rytualy. W panstwie demokratycznym zasluguja oni na te same prawa i obowiazki jak pozostale apolityczne organizacje bezdochodowe jak np: zwiazek milosnikow UFO, hodowcy krolikow ozdobnych, towarzystwo milosnikow gry w warcaby. Nadszedl czas i potrzeba podniesienia swiadomosci spolecznej o wadze i roli nauki i oswiaty we wspolczesnym swiecie. Mowmy o tym odwaznie, bez ogrodek jak ma to miejsce na Zachodzie w celu CALKOWITEJ sekularyzacji zycia politycznego w Polsce. Budujmy Polske w imie humanizmu i ogolnoludzkich zasad moralnych bez zadnych przymiotnikow. Pragne, aby zwlaszcza mlodzi Polacy zyli w poczuciu wiary we wlasne sily, bez poczucia winy, strachu, kompleksow czy wstydu. Wazne jest aby byli oni zdolni do samodzielnego myslenia i podejmowania odwaznych, racjonalanych, prawych decyzji godnych wyzwan 21 w.