Ty nie wiesz o czym piszesz.

petrucchio napisał:

> A jak ono brzmi, dokładnie?

Zacytuj to,co napisaŁem do tej pory i zaznacz czego nie rozumiesz. OK?:)

> > >”Prawo powtarzalnej zmie

> > > nności” nie jest żadnym argumentem, bo nie jest faktem naukowym, ty

> lko pr

> > óbą sf

> > > ormułowania pewnej hipotezy w bardzo nieformalny sposób.

> >

> > Co to ma znaczyć?

>

> To, co powiedziałem. Jest hipotezą, zresztą łatwą do sfalsyfikowania.



Więc proszę ją sfalsyfikować!

> > >Nawiasem mówiąc, poza

> > > samym Lönnigiem żaden biolog nie wspomina o tym prawie ..

> >

> > Bo to on je sformułował. Ważne,że żaden biolog na podstawie wyników badań

> w hod

> > owli mutacyjnej ich nie podważył.

>

> To „prawo” nie dotyczy hodowli mutacyjnej, tylko ogólnie ewolucji. Lönnig je sf

> ormułował, ale nikt nie podchwycił jego pomysłu.

Nieprawda. Co z tego,ze nikt nie podchwycił? Beheego koncepcję tez mało biologów podchwyciło, a jednak jest prawdziwa. Ty cały czas posługujesz się argumentem AD-NUMERUM i AD-PERSONAM,więc jak z tobą można dyskutować o biologii?

> > > Natomiast osławiony artykuł Lönniga w piśmie recenzowanym …

> > O jakim artykule teraz piszesz, ja już przestaje ogarniać, jakie tezy obo

> wiązuj

> > ą w dyskusji z tobą? On napisał wiele. A z tym korepetytorem, to się nie

> ośmies

> > zaj, bo masz takie pojęcie o biologii, jak ja o poezji Różewicza. Wasz

> a cora

> > z bardziej skuteczna replikatorowatość:)


>

> Już sto razy zwierzałeś się, że nie znasz poezji Różewicza. Nie wypada się tym

> chwalić, prawdę mówiąc. Natomiast jestem zdziwiony, że nie orientujesz się w do

> robku Lönniga. Chodzi mi o _jeden jedyny_ artykuł w tym dorobku, w którym próbo

> wał wcisnąć ID pisząc do jako-tako przyzwoitego pisma, pokazując przykład cech

> pewnego rodzaju roślin (jego specjalność!), które rzekomo nie mogły ewoluować w

> sposób darwinowski.

Jak się coś poleca, to się to linkuje. Kpw?

>Poza tym jednym wypadkiem był kreacjonistą tylko pokątnie

> — w Internecie, prywatnie lub w tekstach ukazujących się w zupełnie niepoważny

> ch wydawnictwach.

Co to ma znaczyć?

>

> > Mam pytanie: czy ty w ogóle rozumiesz sens pojęcia: prawo powtarzalnej zm

> iennoś

> > ci? Jak rozumiesz to pojęcie? Możesz mi napisać? Bo ja nie wiem,czy w ogó

> le jes

> > t sens z tobą dyskutować, ponieważ ty piszesz zupełnie nie na temat!

>

> Ty mi powiedz, jak je rozumiesz

Ja już to wyjaśniłem podczas tej dyskusji, kilka razy i dosadnie. Ty jednak NIE ROZUMIESZ TEGO POJĘCIA. Choć jest ono banalnie proste do zrozumienia. Jak je zrozumiesz, to zrozumiesz też,że twórca tego prawa ma rację.

pozdrawiam.

Nadużywanie religii szkodzi zdrowiu… i nie tylko

Jak myslacy czlowiek w 21 wieku moze tracic czas (niekiedy i cale zycie) “studiujac” bezpodmiotowa, kompletnie oderwana od rzeczywistosci pseudo-nauke pretensjonalnie nazwana “teologią”, ktora wyrosla z religijnego folkloru o duchach, ciezarnych dziewicach, zmartwychwstancach, wodochodziarzach, rogatych i skrzydlatych facetach(?), piekle, gadąjących wężach i (mojej jedynej ulubionej przypowiesci biblijnej) o zamianie wody w wino. “Teologia” jest eufemizmem, ktory wydaje sie brzmiec wzniosle, prawie szacownie ale dla kazdej nawet srednio wyksztalconej osoby termin ten zawiera w sobie tyle “naukowosci” ile mozna jej znalezc w astrologii, alchemii, numerologii czy scjentologii. Nie jest to dziedzina, od ktorej – tak jak w medycynie, naukach scislych czy nawet humanistycznych – mozna sie spodziewac wielu istotnych dla rozwoju naszej cywilizacji rozwiazan i odkryc. Czyzby teolodzy liczyli na to, ze Komitet Noblowski przyzna “Oscara” za komparatywne badania biomechaniki skrzydel aniola i np. motyla albo teorii poczecia Jezusa metoda In vitro? Panowie w sutannach (i w turbanach) nie ujawniajcie waszego “zawodu” zwlaszcza w kregu ludzi swiatlych, korzystajacych z dobrodziejstw wspolczesnej rewolucji naukowo-technicznej i informacyjnej. Oszczedzicie sobie wiele wstydu i niepotrzebnych pytan, na ktore nie bedziecie w stanie odpowiedziec. Nawet przecietny 5-klasista z dostepem do internetu z latwoscia moze obnazyc wasz obskurantyzm i dyletantyzm (o ile wy go nie obnazycie wczesniej). „Wyjasnianie” wszystkich niezrozumialych zjawisk „tajemnica” albo „niezbadana wola” antropomorficznego boga (czy bogow) rezydujacego “na wysokosci” jest przejawem kompromitujacego was infantylizmu. Przywoluje pamiecia nieformalna rozmowe z ksiadzem (po cywilu) sprzed paru lat, ktory przyznal mi sie, ze akceptuje teorie ewolucji kwestionujaca 6-dniowa “teorie” stworzenie swiata i wiele innych aspektow biblijnej narracji. Bronil on utylitaryzmu religii. Kazde wyznanie ze swoimi obrzadkami i uproszczonym jezykiem i kodem moralnym – w jego pojeciu – utrzymuje spojnosc spoleczna i narodowa tozsamosc. Religia godzi ich z rzeczywistoscia bez wzgledu na to jaka ona jest sprzyjajac tym samym utrzymaniu porzadku publicznego. Dla niego Biblia to nie pozbawiona urokow metafora literacka, ktora towarzyszyla mu od urodzenia, do ktorej jest przywiazany raczej na poziomie emocjonalnym niz intelektualnym. Oczywiscie -podobnie jak slynna pani Agnes Gonxha Bojaxhiu – i on czasami ma watpliwosci w istnienie jakiegokolwiek boga ale wyswieconemu ksiedzu trudno jest sie do tego przyznac przed samym soba i zwlaszcza przed innymi. Ujela mnie odwaga i szczerosc tego czlowieka. “Kto ma ksiedza w rodzie tego bieda nie ubodzie”– ludowe przyslowie.

Skoro o pragmatyzmie mowa. Czy nalezy sie temu dziwic, ze ci mezczyzni zainwestowali caly swoj potencjal intelektualny w religijny przemysl uslugowy? Badz co badz jest to „kariera zawodowa”, ktora oferuje bezplatny dach nad glowa, opierunek, samochod, pomoc domowa calodobowo zaspakajaca ich wszelkie potrzeby, nieograniczony dostep do dzieci no i najwazniejsze stosunkowo monotonna ale nieskomplikowana i nie wymagajace szczegolnych, konkretnych kwalifikacji zawodowych zajecie. Przyjrzyjmy sie blizej na jakich zasadach komercyjnych operuje przemysl religijny. Tajemnica jego sukcesu jest idealny, wymarzony przez kazdego produkt: NIESMIERTELNOSC. Nie wiadomo kto wpadl na ten genialny pomysl na robienie pieniedzy i sprawowania nieograniczonej wladzy nad ludzmi. Ta przyslowiowa „zlotodajna zyla”, ktora religijni “dilerzy” sprzedaja na slowo nie dajac nam ani pokwitowania ani gwarancji, ta JEDNORAZOWA oferta „handlowa” oparta na sprzedazy biletow do nieba (oczywiscie w JEDNA STRONE) cieszy sie nieslabnaca popularnoscia mimo niemoznosci zweryfikowania jej ze szczesliwymi klientami. (Innym towarem jest tzw. “rozgrzeszenie” rowniez cieszace sie duzym wzieciem ale KK musi konkurowac w tej dziedzinie z ziemskimi organami scigania i sadownictwem.) Na prozno mozemy szukac listow dziekczynnych od “szczesliwych klientow” na witrynach i forach internetowych reklamujacych rozne korporacje religijne. A szkoda bowiem ta powszechnie stosowana w swiecie biznesu praktyka podniosloby ich reputacje nie mowiac juz o potwierdzeniu jakosci i wiarygodnosci udzielanych uslug. System taki upraszcza relacje miedzy petentem i uslugodawca na korzysc tego ostatniego gdyz z zasady wyklucza mozliwosc skladania reklamacji, zazalen I PRAWA DO REFUNDACJI. Po prostu genialne! Praca przecietnego przedsiebiorcy religijnego sprowadza sie do nudnego i rutynowego klepania, nie zmienionych od prawie 2000 lat (1500 lat w przypadku Islamu) tekstow bedacych w istocie plagiatem innych przed-chrzescijanskich mitologii. Jedyna trudnosc polega na dobraniu mniej lub bardzie pasujacych fragmentow z tzw. swietego pisma w zaleznosci od wymagan klienta a dokladniej tego co klient (a wlasciwie jego najblizsi) chcialby uslyszec. Zazwyczaj doswiadczony przedsiebiorca religijny znajdzie cytat uzasadniajacy kazda okolicznosc: od modlow do “wszechwiedzacego i wszechmocnego boga” o sprzyjajace warunki meteorologiczne do modlow w intencji ofiar katastrofy lotniczej spowodowanej przez te same warunki pogodowe, o ktore sie poprzednio modlil. Nasz klient-nasz pan. Najwazniejsi potentaci tego biznesu podzielili swiat na sfery komercjalnych wplywow. Ich glowne “biura podrozy” (w JEDNA STRONE) znajduja sie w Teharanie/Mecce, Watykanie i Jerozolime. Do dzis jestesmy swiadkami walki o zmonopolizowanie swiatowego rynku religijnego: W Irlandii Pln., na Balkanach, na Bliskim Wschodzie, Afganistanie , Kaszmirze…gdzie zainteresowane strony w jednym reku trzymaja swoje jedynie sluszne i podyktowane przez (oczywiscie) tego prawdziwego boga “swieta ksiege” a w drugiej kalasznikowa lub bombe (czasami jadrowa). No coz my, ktorzy nie doznalismy blogoslawienstwa religijnej schizofrenii -w imie tzw. politycznej poprawnosci-musimy sie temu przygladac z powaga i szacunkiem aby bron boze nie zostac oskarzonym o “wojujacy ateizm”. A juz ci, ktorzy nie potrafia powstrzymac sie od smiechu musza byc przygotowani na podzielenie losu autora slynnych dunskich karykatur, ktory do dzisiaj korzysta z 24-godzinnej ochrony policyjnej.

Pragne tym tekstem wniesc cos konstruktywnego do szerokiej dyskusji nad rola religii we wspolczesnej Polsce. Nikomu niczego nie narzucam. Bede bronil do upadlego prawa religijnych entuzjastow do swobodnego zrzeszania sie w kolkach zainteresowan, w ktorych w swoim gronie, bez ograniczen bede oni mogli uprawiac swoje zgodne z prawem rytualy. W panstwie demokratycznym zasluguja oni na te same prawa i obowiazki jak pozostale apolityczne organizacje bezdochodowe jak np: zwiazek milosnikow UFO, hodowcy krolikow ozdobnych, towarzystwo milosnikow gry w warcaby. Nadszedl czas i potrzeba podniesienia swiadomosci spolecznej o wadze i roli nauki i oswiaty we wspolczesnym swiecie. Mowmy o tym odwaznie, bez ogrodek jak ma to miejsce na Zachodzie w celu CALKOWITEJ sekularyzacji zycia politycznego w Polsce. Budujmy Polske w imie humanizmu i ogolnoludzkich zasad moralnych bez zadnych przymiotnikow. Pragne, aby zwlaszcza mlodzi Polacy zyli w poczuciu wiary we wlasne sily, bez poczucia winy, strachu, kompleksow czy wstydu. Wazne jest aby byli oni zdolni do samodzielnego myslenia i podejmowania odwaznych, racjonalanych, prawych decyzji godnych wyzwan 21 w.

Lem w kosmosie, na ziemi Pisuarskie łosie.

Ha, ha, ha.

Wy zboczone pisarczyki.

Mi zawsze wkładacie dyskusje,

Jednego gościa.

Wasz pęcherz to szczanie po nogach,

nieprawdaż PiSuarski redaktorku?

Ochrona zwierząt, zabrania bicia konia,

czy łosia.



Twój ślub, to legalne złodziejstwo.

Wszystko co posiadasz jest tylko pół warte.

Pamiętaj! Czas to pieniądz, skróć seks do minuty,

dłużej to rozrzutność.

Od napletka do spoilera – czyli religia i postep

Jak myslacy czlowiek w 21 wieku moze tracic czas “studiujac” bezpodmiotowa, kompletnie oderwana od rzeczywistosci pseudo-nauke pretensjonalnie nazwana “teologią”, ktora wyrosla z religijnego folkloru o duchach, ciezarnych dziewicach, zmartwychwstancach, wodochodziarzach, rogatych i skrzydlatych facetach(?), piekle, gadąjących wężach i (mojej jedynej ulubionej przypowiesci biblijnej) o zamianie wody w wino. “Teologia” jest eufemizmem, ktory wydaje sie brzmiec wzniosle, prawie szacownie ale dla kazdej nawet srednio wyksztalconej osoby termin ten zawiera w sobie tyle “naukowosci” ile mozna jej znalezc w astrologii, alchemii, numerologii czy scjentologii. Nie jest to dziedzina, od ktorej – tak jak w medycynie, naukach scislych czy nawet humanistycznych – mozna sie spodziewac wielu istotnych dla rozwoju naszej cywilizacji rozwiazan i odkryc Czyzby teolodzy liczyli na to, ze Komitet Noblowski przyzna “Oscara” za komparatywne badania biomechaniki skrzydel aniola i np. motyla albo teorii, wg ktorej Jezus byl/jest organizmem genetycznie modyfikowanym z zastosowaniem technologii Invitro? Panowie w sutannach (i w turbanach) nie ujawniajcie waszego “zawodu” zwlaszcza w kregu ludzi swiatlych, korzystajacych z dobrodziejstw wspolczesnej rewolucji naukowo-technicznej i informacyjnej. Oszczedzicie sobie wiele wstydu i niepotrzebnych pytan, na ktore nie bedziecie w stanie odpowiedziec. Nawet przecietny 5-klasista z dostepem do internetu z latwoscia moze obnazyc wasz obskurantyzm i dyletantyzm (o ile wy go nie obnazycie wczesniej). „Wyjasnianie” wszystkich niezrozumialych zjawisk „tajemnica” albo „niezbadana wola” antropomorficznego boga (czy bogow) rezydujacego “na wysokosci” jest przejawem kompromitujacego was infantylizmu. Przywoluje pamiecia nieformalna rozmowe z ksiadzem (po cywilu) sprzed paru lat, ktory przyznal mi sie, ze akceptuje teorie ewolucji kwestionujaca 6-dniowa “teorie” stworzenie swiata i wiele innych aspektow biblijnej narracji. Bronil on utylitaryzmu religii. Kazde wyznanie ze swoimi obrzadkami i uproszczonym jezykiem i kodem moralnym – w jego pojeciu – utrzymuje spojnosc spoleczna i narodowa tozsamosc. Religia godzi ich z rzeczywistoscia bez wzgledu na to jaka ona jest sprzyjajac tym samym utrzymaniu porzadku publicznego. Dla niego Biblia to nie pozbawiona urokow metafora literacka, ktora towarzyszyla mu od urodzenia, do ktorej jest przywiazany raczej na poziomie emocjonalnym niz intelektualnym. Oczywiscie -podobnie jak slynna pani Agnes Gonxha Bojaxhiu – i on czasami ma watpliwosci w istnienie jakiegokolwiek boga ale wyswieconemu ksiedzu trudno jest sie do tego przyznac przed samym soba i zwlaszcza przed innymi. Ujela mnie odwaga i szczerosc tego czlowieka.

“Kto ma ksiedza w rodzie tego bieda nie ubodzie”– ludowe przyslowie.

Skoro o pragmatyzmie mowa. Czy nalezy sie temu dziwic, ze ci mezczyzni zainwestowali caly swoj potencjal intelektualny w religijny przemysl uslugowy? Badz co badz jest to „kariera zawodowa”, ktora oferuje bezplatny dach nad glowa, opierunek, samochod, pomoc domowa calodobowo zaspakajaca ich wszelkie potrzeby, nieograniczony dostep do dzieci no i najwazniejsze stosunkowo monotonna ale nieskomplikowana i nie wymagajace szczegolnych, konkretnych kwalifikacji zawodowych zajecie. Przyjrzyjmy sie blizej na jakich zasadach komercyjnych operuje przemysl religijny. Tajemnica jego sukcesu jest idealny, wymarzony przez kazdego produkt: NIESMIERTELNOSC. Nie wiadomo kto wpadl na ten genialny pomysl na robienie pieniedzy i sprawowania nieograniczonej wladzy nad ludzmi. Ta przyslowiowa „zlotodajna zyla”, ktora religijni “dilerzy” sprzedaja na slowo nie dajac nam ani pokwitowania ani gwarancji, ta JEDNORAZOWA oferta „handlowa” oparta na sprzedazy biletow do nieba (oczywiscie w JEDNA STRONE) cieszy sie nieslabnaca popularnoscia mimo niemoznosci zweryfikowania jej ze szczesliwymi klientami. (Innym towarem jest tzw. “rozgrzeszenie” rowniez cieszace sie duzym wzieciem ale KK musi konkurowac w tej dziedzinie z ziemskimi organami scigania i sadownictwem.) Na prozno mozemy szukac listow dziekczynnych od “szczesliwych klientow” na witrynach i forach internetowych reklamujacych rozne korporacje religijne. A szkoda bowiem ta powszechnie stosowana w swiecie biznesu praktyka podniosloby ich reputacje nie mowiac juz o potwierdzeniu jakosci i wiarygodnosci udzielanych uslug. System taki upraszcza relacje miedzy petentem i uslugodawca na korzysc tego ostatniego gdyz z zasady wyklucza mozliwosc skladania reklamacji, zazalen I PRAWA DO REFUNDACJI. Po prostu genialne! Praca przecietnego przedsiebiorcy religijnego sprowadza sie do nudnego i rutynowego klepania, nie zmienionych od prawie 2000 lat (1500 lat w przypadku Islamu) tekstow bedacych w istocie plagiatem innych przed-chrzescijanskich mitologii. Jedyna trudnosc polega na dobraniu mniej lub bardzie pasujacych fragmentow z tzw. swietego pisma w zaleznosci od wymagan klienta a dokladniej tego co klient (a wlasciwie jego najblizsi) chcialby uslyszec. Zazwyczaj doswiadczony przedsiebiorca religijny znajdzie cytat uzasadniajacy kazda okolicznosc: od modlow do “wszechwiedzacego i wszechmocnego boga” o sprzyjajace warunki meteorologiczne do modlow w intencji ofiar katastrofy lotniczej spowodowanej przez te same warunki pogodowe, o ktore sie poprzednio modlil. Nasz klient-nasz pan. Najwazniejsi potentaci tego biznesu podzielili swiat na sfery komercjalnych wplywow. Ich glowne “biura podrozy” (w JEDNA STRONE) znajduja sie w Teharanie/Mecce, Watykanie i Jerozolime. Do dzis jestesmy swiadkami walki o zmonopolizowanie swiatowego rynku religijnego: W Irlandii Pln., na Balkanach, na Bliskim Wschodzie, Afganistanie , Kaszmirze…gdzie zainteresowane strony w jednym reku trzymaja swoje jedynie sluszne i podyktowane przez (oczywiscie) tego prawdziwego boga “swieta ksiege” a w drugiej kalasznikowa lub bombe (czasami jadrowa). No coz my, ktorzy nie doznalismy blogoslawienstwa religijnej schizofrenii -w imie tzw. politycznej poprawnosci-musimy sie temu przygladac z powaga i szacunkiem aby bron boze nie zostac oskarzonym o “wojujacy ateizm”. A juz ci, ktorzy nie potrafia powstrzymac sie od smiechu musza byc przygotowani na podzielenie losu autora slynnych dunskich karykatur, ktory do dzisiaj korzysta z 24-godzinnej ochrony policyjnej.

Pragne tym tekstem wniesc cos konstruktywnego do szerokiej dyskusji nad rola religii we wspolczesnej Polsce. Nikomu niczego nie narzucam. Bede bronil do upadlego prawa religijnych entuzjastow do swobodnego zrzeszania sie w kolkach zainteresowan, w ktorych w swoim gronie, bez ograniczen bede oni mogli uprawiac swoje zgodne z prawem rytualy. W panstwie demokratycznym zasluguja oni na te same prawa i obowiazki jak pozostale apolityczne organizacje bezdochodowe jak np: zwiazek milosnikow UFO, hodowcy krolikow ozdobnych, towarzystwo milosnikow gry w warcaby. Nadszedl czas i potrzeba podniesienia swiadomosci spolecznej o wadze i roli nauki i oswiaty we wspolczesnym swiecie. Mowmy o tym odwaznie, bez ogrodek jak ma to miejsce na Zachodzie w celu CALKOWITEJ sekularyzacji zycia politycznego w Polsce. Budujmy Polske w imie humanizmu i ogolnoludzkich zasad moralnych bez zadnych przymiotnikow (socjalistycznych, katolickich). Pragne, aby zwlaszcza mlodzi Polacy zyli w poczuciu wiary we wlasne sily, bez poczucia winy, strachu, kompleksow czy wstydu. Wazne jest aby byli oni zdolni do samodzielnego myslenia i podejmowania odwaznych, racjonalanych, prawych decyzji godnych wyzwan 21 w.

badania jakosci zycia studentow

Szanowni Studenci,

Jestem doktorantką Politechniki Carolo-Wilhelmina w Braunschweigu (Niemcy) i interesuję się jakością życia studentów z różnych krajów.

W obecnej pracy badawczej koncentruję się na roli zasobów wewnętrznych i religijności w procesie radzenia sobie studentów ze stresem.

Zapraszam Was do wzięcia udziału w moich badaniach. Poniżej znajduje się link do anonimowych ankiet, wypełnienie których trwa od 10 do 15 min.

www.unipark.de/uc/jakosc_zycia/

Wasz udział w badaniach stanowiłby dla mnie cenne źródło informacji

Z góry dziękuję.

mgr Małgorzata Olszak

Institut für Pädagogische Psychologie

Prof. Dr. Barbara Jürgens

Technische Universität Carolo-Wilhelmina

Braunschweig

Bültenweg 75

38106 Braunschweig

paed-psych@tu-bs.de

Tel: 00495313913483/93

Handy: 017688174806

Re: hierarchia nauk

> Ale ja w ogóle nie rozumiem, co to znaczy ,,zmierzyć liczbę metodami fizycznymi”

Miałem na myśli wykonanie pomiarów i ustalenie wartości liczby, np. zmierzenie obwodu walca za pomocą sznurka, średnicy tegoż, również tym lub innym sznurkiem, a następnie ustalenie, ile razy krótszy odcinek mieści się w dłuższym.

Symetrii między fizyką i matematyką rzeczywiście nie ma. Ludzki umysł tworzący matematykę (lub filozofię) potrzebuje inspiracji zewnętrznej. Fizyka jest bardzo dobrą inspiracją, również dlatego, że stawia konkretne problemy wyrażone często w języku matematyki. Bywa również, że odkrycia matematyków inspirują fizyków, choć chyba rzadziej.

>Ale jeśli kawał matematyki okaże się sprzeczny…

A jakiś się okazał? Bo jeśli nie, to zacytuję klasyka:

„A gdyby tu wasz synek z grupą stuosobową odlatywał i każdy z rodziców chciałby wejść, to jaki byłby tłok, sami widzicie i nie mówcie, że nie macie synka, bo w każdej chwili mieć możecie (sprawdzić, czy nie ksiądz)”

“poruszamy się na różnych poziomach racjonalności”

“poruszamy się na różnych poziomach racjonalności” – ks. Kloch do racjonalistow

“Jezeli chcesz szybko zostac milionerem-zaloz nowa religie”- Ron Hubbard zalozyciel scjentologii. Zawsze mnie zastanawialo jak myslacy czlowiek w 21 wieku moze tracic czas (niekiedy i cale zycie) “studiujac” bezpodmiotowa, kompletnie oderwana od rzeczywistosci pseudo-nauke pretensjonalnie nazwana “teologią”, ktora wyrosla z religijnego folkloru o duchach, ciezarnych dziewicach, zmartwychwstancach, wodochodziarzach, rogatych i skrzydlatych facetach(?), piekle, gadąjących wężach i (mojej jedynej ulubionej przypowiesci biblijnej) o zamianie wody w wino. “Teologia” jest eufemizmem, ktory wydaje sie brzmiec wzniosle, prawie szacownie ale dla kazdej nawet srednio wyksztalconej osoby termin ten zawiera w sobie tyle “naukowosci” ile mozna jej znalezc w astrologii, alchemii, numerologii czy scjentologii. Nie jest to dziedzina, od ktorej – tak jak w medycynie, naukach scislych czy nawet humanistycznych – mozna sie spodziewac wielu istotnych dla rozwoju naszej cywilizacji rozwiazan i odkryc. Czy rzeczywiscie nasi duszpasterze wraz ze swoja religijna trzodka po cichu licza na to, ze Szwedzka Akademia Nauk przyznawa “Teologicznego Oscara” za dokladne rozpracowanie anatomii i biomechaniki skrzydla aniola? Panowie w sutannach (i w turbanach) nie ujawniajcie waszego “zawodu” zwlaszcza w kregu ludzi swiatlych, korzystajacych z dobrodziejstw wspolczesnej rewolucji naukowo-technicznej i informacyjnej. Oszczedzicie sobie wiele wstydu i niepotrzebnych pytan, na ktore nie bedziecie w stanie odpowiedziec. Nawet przecietny 5-klasista z dostepem do internetu z latwoscia moze obnazyc wasz obskurantyzm i dyletantyzm (o ile wy go nie obnazycie wczesniej). „Wyjasnianie” wszystkich niezrozumialych zjawisk „tajemnica” albo „niezbadana wola” antropomorficznego boga (czy bogow) rezydujacego “na wysokosci” jest przejawem kompromitujacego was infantylizmu. Przywoluje pamiecia nieformalna rozmowe z ksiadzem (po cywilu) sprzed paru lat, ktory przyznal mi sie, ze akceptuje teorie ewolucji kwestionujaca 6-dniowa “teorie” stworzenie swiata i wiele innych aspektow biblijnej narracji. Bronil on utylitaryzmu religii. Kazde wyznanie ze swoimi obrzadkami i uproszczonym jezykiem i kodem moralnym -w jego pojeciu- utrzymuje spojnosc spoleczna szczegolnie wsrod ludzi prostych, ubogich i slabo wyksztalconych. Religia godzi ich z rzeczywistoscia bez wzgledu na to jaka ona jest. Dla niego Biblia to nie pozbawiona urokow metafora literacka, ktora towarzyszyla mu od urodzenia, do ktorej jest przywiazany raczej na poziomie emocjonalnym niz intelektualnym. Oczywiscie -podobnie jak slynna pani Agnes Gonxha Bojaxhiu – i on czasami ma watpliwosci w istnienie jakiegokolwiek boga ale wyswieconemu ksiedzu trudno jest sie do tego przyznac przed samym soba i zwlaszcza przed innymi. Ujela mnie odwaga i szczerosc tego czlowieka.

“Kto ma ksiedza w rodzie tego bieda nie ubodzie”– ludowe przyslowie.

Skoro o pragmatyzmie mowa. Czy nalezy sie temu dziwic, ze ci mezczyzni zainwestowali caly swoj potencjal intelektualny w religijny przemysl uslugowy? Badz co badz jest to „kariera zawodowa”, ktora oferuje bezplatny dach nad glowa, opierunek, samochod, pomoc domowa (oczywiscie zenska) calodobowo zaspakajaca ich wszelkie potrzeby, nieograniczony dostep do dzieci no i najwazniejsze stosunkowo monotonna ale nieskomplikowana i nie wymagajace szczegolnych, konkretnych kwalifikacji zawodowych zajecie. Przyjrzyjmy sie blizej na jakich zasadach komercyjnych operuje przemysl religijny. Tajemnica jego sukcesu jest idealny, wymarzony przez kazdego produkt: NIESMIERTELNOSC. Nie wiadomo kto wpadl na ten genialny pomysl na robienie pieniedzy i sprawowania nieograniczonej wladzy nad ludzmi. Ta przyslowiowa „zlotodajna zyla”, ktora religijni “dilerzy” sprzedaja na slowo nie dajac nam ani pokwitowania ani gwarancji, ta JEDNORAZOWA oferta „handlowa” oparta na sprzedazy biletow do nieba (oczywiscie w JEDNA STRONE) cieszy sie nieslabnaca popularnoscia mimo niemoznosci zweryfikowania jej ze szczesliwymi klientami. (Innym towarem jest tzw. “rozgrzeszenie” rowniez cieszace sie duzym wzieciem ale KK musi konkurowac w tej dziedzinie z ziemskimi organami scigania i sadownictwem.) Na prozno mozemy szukac listow dziekczynnych od “szczesliwych klientow” na witrynach i forach internetowych reklamujacych rozne korporacje religijne. A szkoda bowiem ta powszechnie stosowana w swiecie biznesu praktyka podniosloby ich reputacje nie mowiac juz o potwierdzeniu jakosci i wiarygodnosci udzielanych uslug. System taki upraszcza relacje miedzy petentem i uslugodawca na korzysc tego ostatniego gdyz z zasady wyklucza mozliwosc skladania reklamacji, zazalen I PRAWA DO REFUNDACJI. Po prostu genialne! Praca przecietnego przedsiebiorcy religijnego sprowadza sie do nudnego i rutynowego klepania, nie zmienionych od prawie 2000 lat (1500 lat w przypadku Islamu) tekstow bedacych w istocie plagiatem innych przed-chrzescijanskich mitologii. Jedyna trudnosc polega na dobraniu mniej lub bardzie pasujacych fragmentow z tzw. swietego pisma w zaleznosci od wymagan klienta a dokladniej tego co klient (a wlasciwie jego najblizsi) chcialby uslyszec. Zazwyczaj doswiadczony przedsiebiorca religijny znajdzie cytat uzasadniajacy kazda okolicznosc: od modlow do “wszechwiedzacego i wszechmocnego boga” o sprzyjajace warunki meteorologiczne do modlow w intencji ofiar katastrofy lotniczej spowodowanej przez te same warunki pogodowe, o ktore sie poprzednio modlil. Nasz klient-nasz pan.

Najwazniejsi potentaci tego biznesu podzielili swiat na sfery komercjalnych wplywow. Ich glowne “biura podrozy” (w JEDNA STRONE) znajduja sie w Teharanie/Mecce, Watykanie i Jerozolime. Do dzis jestesmy swiadkami walki o zmonopolizowanie swiatowego rynku religijnego: W Irlandii Pln., na Balkanach, na Bliskim Wschodzie, Afganistanie , Kaszmirze…gdzie zainteresowane strony w jednym reku trzymaja swoje jedynie sluszne i podyktowane przez (oczywiscie) tego prawdziwego boga “swieta ksiege” a w drugiej kalasznikowa lub bombe (czasami jadrowa). No coz my, ktorzy nie doznalismy blogoslawienstwa religijnej schizofrenii -w imie tzw. politycznej poprawnosci-musimy sie temu przygladac z powaga i szacunkiem. A juz ci, ktorzy nie potrafia powstrzymac sie od smiechu musza byc przygotowani na podzielenie losu autora slynnych dunskich karykatur, ktory do dzisiaj korzysta z 24-godzinnej ochrony policyjnej.

Pragne tym tekstem wniesc cos konstruktywnego do szerokiej dyskusji nad rola religii we wspolczesnej Polsce. Nikomu niczego nie narzucam. Bede bronil do upadlego prawa religijnych entuzjastow do swobodnego zrzeszania sie w kolkach zainteresowan, w ktorych w swoim gronie, bez ograniczen bede oni mogli uprawiac swoje zgodne z prawem rytualy. W panstwie demokratycznym zasluguja oni na te same prawa i obowiazki jak pozostale apolityczne organizacje bezdochodowe jak np: zwiazek milosnikow UFO, hodowcy krolikow ozdobnych, towarzystwo milosnikow gry w warcaby. Nadszedl czas i potrzeba podniesienia swiadomosci spolecznej o wadze i roli nauki i oswiaty we wspolczesnym swiecie. Mowmy o tym odwaznie, bez ogrodek jak ma to miejsce na Zachodzie w celu CALKOWITEJ sekularyzacji zycia politycznego w Polsce. Budujmy Polske w imie humanizmu i ogolnoludzkich zasad moralnych bez zadnych przymiotnikow (socjalistycznych, katolickich). Pragne, aby zwlaszcza mlodzi Polacy zyli w poczuciu wiary we wlasne sily, bez poczucia winy, strachu, kompleksow czy wstydu. Wazne jest aby byli oni zdolni do samodzielnego myslenia i podejmowania odwaznych, racjonalanych, prawych decyzji godnych wyzwan 21 w.

Zwiezly Kurs paleontologii dla „teologow”

“Jezeli chcesz szybko zostac milionerem-zaloz nowa religie”Ron

Hubbard zalozyciel scjentologii


Zawsze mnie zastanawialo jak myslacy czlowiek w 21 wieku moze tracic czas

(niekiedy i cale zycie) “studiujac” bezpodmiotowa, kompletnie oderwana od

rzeczywistosci pseudo-nauke pretensjonalnie nazwanej “teologią” , ktora

wyrosla z religijnego folkloru o duchach, ciezarnych dziewicach,

zmartwychwstancach, wodochodziarzach, rogatych i skrzydlatych facetach(?),

piekle, gadąjących wężach i (mojej jedynej ulubionej przypowiesci biblijnej) o

zamianie wody w wino. “Teologia” jest eufemizmem, ktory wydaje sie brzmiec

wzniosle, prawie szacownie ale dla kazdej nawet srednio wyksztalconej osoby

termin ten zawiera w sobie tyle “naukowosci” ile mozna jej znalezc w

astrologii, alchemii, numerologii czy scjentologii. No coz, nie jest to

dziedzina, od ktorej – tak jak w medycynie, naukach scislych czy nawet

humanistycznych- mozna sie spodziewac wielu istotnych dla rozwoju naszej

cywilizacji rozwiazan i odkryc. Czy rzeczywiscie nasi duszpasterze wraz ze

swoja religijna trzodka po cichu licza na to, ze za sprawa swoich modlitw

Szwedzka Akademia Nauk zacznie przyznawac przedsiebiorcom religijnym

“Teologicznego Oscara”? Panowie w sutannach (i w turbanach), w zyciu

towarzyskim radze wam nie ujawniac waszego “zawodu” zwlaszcza w kregu ludzi

swiatlych, korzystajacych z dobrodziejstw wspolczesnej rewolucji

naukowo-technicznej a zwlaszcza informacyjnej. Oszczedzicie sobie wiele wstydu

i niepotrzebnych pytan, na ktore nie bedziecie w stanie odpowiedziec. Nawet

przecietny 5-klasista z dostepem do internetu z latwoscia moze obnazyc wasz

obskurantyzm i dyletantyzm (o ile wy go nie obnazycie wczesniej).

„Wyjasnianie” wszystkich niezrozumialych zjawisk „tajemnica” albo „wola”

antropomorficznego boga (czy bogow w przypadku religii politeistycznych)

rezydujacego “na wyskokosci” jest przejawem kompromitujacego was infantylizmu.

Przywoluje pamiecia bardzo nieformalna rozmowe z ksiadzem (po cywilu), ktory

przyznal mi sie, ze akceptuje teorie ewolucji kwestionujaca 6-dniowa “teorie”

stworzenie swiata i wiele innych aspektow biblijnej narracji, ktora i tak jest

pelna zapozyczen z innych przed-chrzescijanskich mitow. Bronil on utylitaryzmu

religii. Kazde wyznanie ze swoimi obrzadkami i uproszczonym kodem moralnym w

jego pojeciu utrzymuje spojnosc spoleczna szczegolnie wsrod ludzi prostych,

ubogich i slabo wyksztalconych. Godzi ich ona z rzeczywistoscia bez wzgledu na

to jaka ona jest. Dla niego Biblia to nie pozbawiona urokow metafora

literacka, ktora towarzyszyla mu od urodzenia, do ktorej jest przywiazany

raczej na poziomie emocjonalnym niz intelektualnym. Oczywiscie -podobnie jak

slynna pani Agnes Gonxha Bojaxhiu – i on czasami ma watpliwosci w istnienie

jakiegokolwiek boga ale wyswieconemu ksiedzu trudno jest sie do tego przyznac

przed samym soba i zwlaszcza przed innymi. Ujela mnie odwaga i szczerosc tego

czlowieka.

“Kto ma ksiedza w rodzie tego bieda nie ubodzie”ludowe przyslowie

Skoro o pragmatyzmie mowa. Czy nalezy sie temu dziwic, ze ci mezczyzni

zainwestowali swoje zycie i potencjal intelektualny w religijny przemysl

uslugowy? Badz co badz jest to „kariera zawodowa”, ktora oferuje bezplatny

dach nad glowa, opierunek, samochod, calodobowa pomoc domowa zaspakajaca ich

wszelkie potrzeby, nieograniczony dostep do dzieci no i najwazniejsze

stosunkowo monotonna ale nieskomplikowana i nie wymagajace szczegolnych,

konkretnych kwalifikacji zawodowych zajecie. Przyjrzyjmy sie blizej na jakich

zasadach komercyjnych operuje przemysl religijny. Tajemnica jego sukcesu jest

idealny, wymarzony przez kazdego produkt a wlasciwie usluga: OBIETNICA

NIESMIERTELNOSCI. Nie wiadomo kto wpadl na ten genialny pomysl na robienie

pieniedzy (i przy okazji miejsca przy korycie kazdej wladzy). Ta przyslowiowa

„zlotodajna zyla”, ktora religijni “dilerzy” sprzedaja na slowo nie dajac nam

ani pokwitowania ani gwarancji, ta JEDNORAZOWA oferta „handlowa” oparta

na sprzedazy biletow do nieba (oczywiscie w JEDNA STRONE) cieszy sie

nieslabnaca popularnoscia mimo niemoznosci zweryfikowania jej ze szczesliwymi

klientami. Na prozno jest szukanie witryn i for internetowych reklamujacych

rozne korporacje religijne z listami dziekczynnymi od poprzednich,

“szczesliwych klientow”. A szkoda bowiem ta powszechnie stosowana w swiecie

biznesu praktyka podniosloby ich reputacje nie mowiac juz o potwierdzeniu

jakosci i wiarygodnosci udzielanych uslug. System taki upraszcza relacje

miedzy petentem i uslugodawca na korzysc tego ostatniego gdyz z zasady

wyklucza mozliwosc skladania reklamacji, zazalen I PRAWA DO REFUNDACJI. Po

prostu genialne! Praca przecietnego przedsiebiorcy religijnego sprowadza sie

do nudnego i rutynowego klepania, nie zmienionych od prawie 2000 lat ( 1500

lat w przypadku Islamu Pty Ltd) tekstow w wiekszosci zapozyczonych z innych

przed-chrzescijanskich mitologii. Jedyna trudnosc polega na dobraniu mniej lub

bardzie pasujacych fragmentow z tzw. swietego pisma w zaleznosci od wymagan

klienta a dokladniej tego czego klient ( a wlasciwie jego najblizsi) chcialby

uslyszec. Zazwyczaj doswiadczony przedsiebiorca religijny znajdzie cytat

uzasadniajacy kazda okolicznosc: od modlow do “wszechwiedzacego i

wszechmocnego boga” o sprzyjajace warunki meteorologicznych do modlow w

intencji ofiar katastrofy lotniczej spowodowanej przez te same warunki

pogodowe, o ktore sie poprzednio modlil. Nasz klient-nasz pan. Najwazniejsi

potentaci tego biznesu podzielili swiat na sfery komercjalnych wplywow. Ich

glowne “biura podrozy” (w JEDNA STRONE) znajduja sie w Teharanie/Mecce,

Watykanie i Jerozolime. Do dzis jestesmy swiadkami walki o zmonopolizowanie

swiatowego rynku religijnego: W Irlandii Polnocnej, na Balkanach, na Bliskim

Wschodzie, Nigerii, Afganistanie , Kaszmirze…gdzie zainteresowane strony w

jednym reku trzymaja swoje jedynie sluszne i napisane/podyktowane przez

(oczywiscie) tego prawdziwego boga “swieta ksiegi” a w drugiej kalasznikowa

lub bombe (czasami jadrowa). No coz my, ktorzy nie doznalismy blogoslawienstwa

religijnej schizofrenii -w imie tzw. politycznej poprawnosci-musimy sie temu

przygladac z powaga i szacunkiem. A juz ci, ktorzy nie potrafia powstrzymac

sie od smiechu musza byc przygotowani na podzielenie losu autora slynnych

dunskich karykatur, ktory do dzisiaj korzysta z 24-godzinnej ochrony policyjnej.

Mam nadzieje, ze powyzszy tekst wniesie cos konstruktywnego do dyskusji nad

rola religii we wspolczesnej Polsce. Nikomu niczego nie narzucam. Bede bronil

do upadlego prawa religijnych entuzjastow do swobodnego zrzeszania sie w

kolkach zainteresowan, w ktorych w swoim gronie, bez ograniczen bede oni mogli

uprawiac swoje zgodne z prawem rytualy. W wolnym panstwie demokratycznym

entuzjasci religijni musza miec te same prawa i obowiazki wobec reszty

spoleczenstwa na podobienstwo innych apolitycznych organizacji bezdochodowych

jak np: zwiazek milosnikow UFO, hodowcy krolikow/golebi ozdobnych, towarzystwo

filatelistyczne czy zwiazek szachowy. Nadszedl czas i potrzeba podniesienia

swiadomosci spolecznej o wadze i roli nauki i oswiaty we wspolczesnym swiecie.

Powinnismy mowic o tym odwaznie, bez ogrodek jak ma to miejsce na Zachodzie

dopoki nie nastapi CALKOWITA sekularyzacja zycia politycznego w Polsce. Zycze

Polsce budowania postepu w imie humanizmu i ogolnoludzkich zasad moralnych bez

zadnych przymiotnikow (socjalistycznych, katolickich). Pragne aby zwlaszcza

mlodzi Polacy zyli w poczuciu wiary we wlasne sily, bez poczucia winy, strachu

i kompleksow, aby byli zdolni do samodzielnego myslenia i podejmowania

odwaznych, racjonalanych, prawych decyzji godnych 21 w.