Przełom w produkcji czystszej i z nowego zrodla

energii.

> ehitman napisał:

> Przełom w produkcji darmowej energii:

Nie darmowej energi, lecz raczej nowego zrodla czystszej energi.

O weglu, ropie naftowej tez mozna powiedziec ze sa darmowymi zrodlami energi skoro sa juz zmagazynowane w zlozach. Nic tylko wydobywac………

Tylko ze te koszta wydobycia i zanieczyszczenia srodowiska.

Oczywiscie ze nalezaloby te sprawe zbadac. Fakt ze niema naukowego potwierdzenia wcale nie swiadczy ze technologia niema racji bytu.

Gdy pierwsze samoloty wznosily sie w powietrze, przez pewien okres, swiat naukowy nie byl przygotowany by to zaakceptowac.

Warto by sprawa zajeli sie biznesmeni ktorych stac na to by ja zbadac i ewentualnie zainwestowac w zakup w celu ogrzewania wiekszych obiektow czy tez w produkcje tych urzadzen.

To ze pewnych faktow tej technologi Rossi nie ujawnia publicznie ze wzgledow na konkurencje, tym bardziej ze patent jak do tej pory zostal mu przyznany tylko we Wloszech, swiadczy ze ma na uwadze nieprzyjemne doswiadczenia z przeszlosci.

Doswiadzczenia ktore jedni okreslaja ze byl ofiara biurokracji panstwowej oraz mafi z ktora nie chcial podzielic sie swym biznesem.

Inni ten fakt wykorzystuja by oskarzac go o oszustwo.

Jesli to byloby prawda, wiec oszustami byloby te kilkadziesiat osob bioracych udzial w poprzednich pokazach, jak tez szeregu naukowcow ktorzy potwierdzaja fakt wytwarzania duzej ilosci energi w reakcji wodoru z niklem w obecnosci katalizatora.

Samoświadomość.

Co to jest CUD? Cud to nieznane zjawisko, zjawisko niewyjaśnione przez naukę.

Cudem jest PRZYCZYNA powstania Wszechświata.

Cudem jest grawitacja.

Cudem jest ludzka SAMOświadomość. Napisałem już na ten temat.

Mózg ludzki to jedyny organ, który próbuje zrozumieć sam siebie i – o ironio! – nie jest w stanie tego zrobić do końca! Bo jak np. objaśnia sobie samoświadomość? Jak to się dzieje, ze nie tylko wiemy, ale jeszcze wiemy, ze wiemy? W jaki sposób zlepki atomów, które są z definicji martwe i tworzące molekuły takie jak białka, kwasy nukleinowe i inne substancje [dopaminę itd.], potrafią kochać, czuć ból, interpretować smaki, dzwięki itd.?

Jeśli człowiek nie potrafi sobie wyobrazić działania obiektu, którego istnienie przypisuje Bogu, to jak może zrozumieć istotę Boga?,To tak jakby pies usiłował zrozumieć umysł Newtona! Teraz warto się zastanowić nad tym, czy jest sens badać i dociekać, co powoduje samoświadomość? Czy raczej nauka powinna zdezerterować i zostawić ten problem dla filozofii i religii [czy poezji]. Przecież te dociekania i tak są skazane na niepowodzenie, ale czy nauka zdezerteruje? Nie, nigdy tego nie zrobi, ponieważ taka dezercja byłaby nienaukowym posunięciem! Dlaczego wiec teiści maja się wycofywać przed próbami zrozumienia istoty bytów transcendentalnych, a właściwie posuwać się do ich negowania? Skoro nie negujemy samoświadomości, dlaczego negować istnienie Boga? Przecież jedno jak i drugie jest niewyjaśnialne [a co za tym idzie z definicji należy do cudów] ;).

A wiesz,że jakby powiększyć jądro atomu do rozmiaru piłki, to elektrony orbitowałyby kilometry od jądra atomowego? Mózg złożony z martwych atomów powiększony do takich rozmiarów, gdzie każde jądro atomowe byłoby wielkości piłki okazuje się być pustką. Każde jądro z każdego atomu tworzącego mózg oddalone byłoby o kilometry od siebie, a w przestrzeniach pomiędzy nimi tylko latające elektrony! Mózg ludzki, to w większości PUSTKA,a jednak jest SAM SIEBIE ŚWIADOMY!

Jeżeli ktoś napije się alkoholu,albo zażyje narkotyk np. heroinę, to ślad działania narkotyku urywa się na receptorze opioidowym. A co dzieje się dalej w plątaninie „kabli”, „drutów” i sprzężeń zwrotnych, pośród wypełnionej martwymi elektronami ogromnej pustce? Co takiego się dzieje,że mózg jest świadom działania narkotyku?

pozdrawiam.

Re: Spoko ;-)

kornel-1 napisał:

> Spoko.

> Przecież ktoś chyba kieruje tam ruchem?!

Sorry,ale ja w to nie wierze. A wiec gdybym byl astronomem badal byl obszary kosmosu

dalekie od Ziemi.

Re: Sed lex dura lex

martwalitera::

> myśliwy jest w tym przypadku użytkownikiem mienia wypożyczonego mu

> przez Skarb Państwa dla celu przeprowadzenia operacji zawartej w umowie

> miedzy stronami. Myśliwy w trakcie polowania ma wiec status urzędnika

> państwowego in spe .

I ten właśnie zawijas prawny należy zlikwidować, bo prowadzi (jak widać) do nieszczęść. Człowiek nie staje się urzędnikiem państwowym, gdy idzie na dziwki; nie staje się urzędnikiem państwowym przez to, że zaopatruje się w bejzbola i idzie na mecz — dlaczego ma stawać się urzędnikiem państwowym, gdy bierze giwerę i idzie do parku narodowego, zaspokoić swoją żądzę mordu?

I druga rzecz do zmiany: urzędnik państwowy, który wykazał skrajną indolencję, prowadzącą do czyjejś śmierci, nie powinien mieć możliwości dalszego pełnienia urzędu. Jeśli ktoś chciał zamordować dzika a ofiarą padł całkiem do niego niepodobny żubr, to nie nadaje się na państwowego kata.

Z jednej strony prawo mówi, że tego rzezimieszka w ogóle tam nie powinno być, bo w Puszczy Białowieskiej nie wolno mu polować nawet na myszy; z drugiej strony nie ma paragrafu na bandytę.

martwalitera:

> Czy Skarb Państwa ma w takim razie podstawę prawną do uzasadnionych

> roszczeń. Tak o ile udowodni że utrata tego żubra spowodowała znaczący

> ubytek dla zachowania stanu pogłowia w perspektywie wzrostu potrzebnego

> do utrzymania populacji, albo że ten właśnie żubr został zakontraktowany do

> sprzedaży a jego zabicie ją unieważniło.

Prawo mówi, że ,,zwierzę nie jest rzeczą”. Z drugiej strony jest zapewne tak, jak mówisz, że jeśli zabójca swoim czynem nie naruszył czyjegoś bezpośredniego interesu pieniężnego, to nie ma na niego paragrafu. To jest niekonsekwencja prawa, więc domaga się nowelizacji.

martwalitera:

> wszystkim jest nam żal tego żubra

[…]

> Jeśli coś się Panu nie podoba

Jesteś niekonsekwentny: gdyby wszystkim żal było tego żubra, to nie podobałoby się nie ,,Panu” tylko wszystkim; i nie ,,coś” tylko niedoskonałość prawa, powalająca oprychowi na dalsze chodzenie po lesie z giwerą i dalsze ,,mylenie” wiewiórki ze słoniem. Ale ja podejrzewam, że jego kumplom ze związku łowieckiego nie tyle jest żal żubra, co już się szykują do wypadów do parków narodowych, żeby sobie pomordować i potem powołać na precedens,.

martwalitera:

> to najpierw trzeba zmienić prawo

Tak jest, trzeba zmienić prawo.

martwalitera:

> Sed lex dura lex.

A ta ,,zasada” jest jak reszta Twojej interpretacji prawa: niby wszystkie słowa właściwe, ale tak poprzestawiane, że razem nie mają żadnego sensu.

– Stefan

Dobór kumulatywny,kumulowanie,mutacyjna hodowla.

petrucchio napisał:

> Może w takim razie wyjaśnisz mi, co konkretnie podważył fachowiec i dlaczego „i

> nteligentny projekt” lepiej wyjaśnia jego obserwacje.

Czy ty nie potrafisz tak od razu? Czy musi być tyle kłótni i jadu z twojej strony zanim przejszedz do istoty sprawy?Oczywiście,że ci wyjaśnię,a wręcz mam taki obowiązek skoro zacząlem ten temat-a wnioski pozostawiam tobie.

Rozumiesz, co to DOBÓR KUMULATYWNY? Zdajesz sprawę,co to KUMULOWANIE SIĘ DROBNYCH ZMIAN? Czy on odróżnia te dwa pojęcia? Czy on zdaje sobie sprawę,że teoretycznie każda mutacja musi się teoretycznie okazać korzystna, to znaczy w jej wyniku musi się pojawić przewaga selekcyjna, która pozwoli jej nosicielowi zdominować populację? Innymi słowy coś,co się z założenia przeistaczało STOPNIOWO w dłoń,to zanim skumulowały się wszystkie niezbędne mutacje taką transformację umożliwiające, musiało być użyteczne i dawać na każdym etapie swojej ewolucji przewagę selekcyjną tego organu.

Jak to mawia Richard Dawkins większa korzyść z ćwierć czy połowy skrzydła niż z żadnego skrzydła. Więc hodowla mutacyjna, nad którą prowadzono badania przez całe dziesięciolecia i badania te prowadzili przeważnie ewolucjoniści opierały się właśnie na probie selekcjonowania tych pojedynczych korzystnych mutacji.

Następnie zamierzano według modelu ewolucyjnego kojarzyć pozytywne mutacje i poprzez kumulowanie się drobnych zmian w kolejnych pokoleniach ulepszać rośliny i zwierzęta hodowlane. Teoretycznie zakładano,że dla organizmów rozmnażających się płciowo jest to możliwe. Ponieważ zawsze mogło się według takich poglądów zdarzyć,że trochę ulepszona szczęka spotka się w wyniku kojarzenia z trochę lepiej ulepszoną nogą itd.

Nic takiego podczas tych doświadczeń się nie ziściło-wiec empirycznie dowiedziono,ze neodarwinowska ewolucja nie zachodzi.

A teraz odnośnie pojęcia doboru kumulatywnego. Dobór kumulatywny według założeń miał uprawdopodabniać zachodzenie ewolucji. Więc w doświadczeniach, jak i w naturze, wywoływano mutacje u całych populacji, dużej liczby osobników. Wszystkie mutacje są indukowane, ale w naturze zachodzą wolno na przestrzeni długiego czasu (okazało się,że tempo mutacji jest nawet 3 razy wolniejsze niż zakładano).

Podczas indukowania mutacji poprzez napromieniowywanie u znacznych ilościowo populacji w krótkim czasie uzyskiwano wielka liczbę zdolnych do poddania selekcji mutantów. Większość z nich (co było do przewidzenia) ginęło w wyniku chorób genetycznych inne poddane selekcji były eliminowane przez konkurencję, a te KTÓRE PRZEŻYŁY i nawet zdobyły jakąś przewagę selekcyjną (co się rzadko zdarzało, ponieważ przeważnie nie wybijały się na prowadzenie) po kilku pokoleniach wracały do formy wyjściowej.

I nic w tych doświadczeniach nie pomagało notoryczne krzyżowanie mutantów. Mutanty nie chciały zdominować populacji (selekcyjne wymiatanie),a nowe cechy powstałe w wyniku indukowanych mutacji rozmywały się szybko w kolejnych pokoleniach zamiast się kumulować, co dowodzi tego,że dobór naturalny raczej stabilizuje genotypy i fenotypu zmienione w wyniku przypadkowych mutacji niż,że je preferuje. Istnieje wiele mechanizmów naprawczych DNA i one eliminują zmiany nawet po kilku pokoleniach!

Mało tego: wywnioskowano,że może tutaj działać selekcja stabilizująca (teoretycznie eliminująca fenotypy skrajne), więc aby wywołać selekcję kierunkową pod kątem uzyskania pożądanych zmian ewolucyjnych nieustanie stymulowano różne populacje stosując najróżniejsze presje środowiskowe. W naturze środowisko nie zmienia się tak szybko,więc takie zabiegi powinny błyskawicznie wywołać korzystne zmiany ewolucyjne!

A więc mamy rzetelnie przeprowadzone tysiące doświadczeń, które dowodzą,że ewolucja neodarwinowska nie może zachodzić.

Na tej podstawie Wolf-Ekkehard Lönnig sformułował PRAWO POWTARZALNEJ ZMIENNOŚCI.

Ten wybitny fachowiec przez 28 lat zajmował się tymi sprawami i prowadził badania nad mutacjami roślin i hodowlą mutacyjna na renomowanym uniwersytecie, więc jest jak najbardziej uprawniony do formułowania praw naukowych zgodnych z wynikami jego badań.

Model selekcyjnego wymiatania jest podważany przez ewolucjonistów nie przez kreacjonistów, a samo to podważanie godzi w sam rdzeń neodarwinowskiego mitu i jeszcze bardziej uwiarygadnia wyniki badań nad hodowlą mutacyjną, to znaczy fakt,że w sposób proponowany przez neodarwinistów nie mogą powstawać żadne nowe odmiany, które by ewoluowały od form prostszych do form bardziej złożonych.

Nie jest to wymył samego Wolfa Ekkeharda Lounniga, tylko efekt badań kilku pokoleń badaczy!

Pod spodem zamieszcza napisany przez usenetowego ewolucjonistę maynarda model selekcyjnego wymiatania.

cz:1

bioslawek.files.wordpress.com/2011/08/rozpowszechnianie-sic499-mutacji-w-populacji-selekcyjne-wymiatanie-1.png?w=584

cz:2

bioslawek.files.wordpress.com/2011/08/rozpowszechnianie-sic499-mutacji-w-populacji-model-selekcyjnego-wymiatania-2.png?w=576

pozdrawiam.

Atak personalny zamiast dnosić się do meritum!

petrucchio:

> Rozumiem, że jego macierzysty instytut (Max-Planck-Institut für

> Züchtungsforschung), zakazując mu uprawiania propagandy

> kreacjonistycznej na swoich stronach, też sięgnął dna. A może to Lönnig

> sięgnął zbyt nisko, co?

Ja nie muszę niczego rozumieć, ponieważ od dawna jest jawne,ze neodarwiniści zakładają filtry na wszelka krytykę. A ten incydent jest powszechnie znany, wiec nie zaświecileś tutaj niczym nowym. Szczerze mówiąc wiedziałem,że pozostanie ci ten jeden przypadek w obronie przed calkowitym wdeptanie w ziemię przez empirię neomitomańskich pomysłów.

usenet.gazeta.pl/usenet/0,47943.html?group=pl.sci.biologia&tid=1033523&MID=%3Cj5d716%24o7r%241%40inews.gazeta.pl%3E

To ty sięgasz dna atakując personalnie fachowca zamiast odnosić się do jego tez. A że bezmyślnie usiłujesz walić na ślepo i szerzysz swoją głupawą propagandę na wszystkich forach (bo co ty możesz mieć poznawczego do powiedzenia?), to wklejam tutaj moją odpowiedz z Forum ‚Nauka”.

Stworzenie i odpowiedzialność.

saucerman napisał:

> noveyy777 napisał:

>

> > 1)Co to ma wspolnego z fizyka?

> > 2)To za co jest odpowiedzialny twoj katolicki Bóg?

>

> Moj Bog za nic nie jest odpowiedzialny,jest czysty i niewinny,bo jest miloscia

> i nie jest bogiem

> katolickim wskutek tego.

> Twoj Bog zas,jesli stworzyl swiat to jest odpowiedzialny za prawa tego swiata a

> wiec prawo

> smierci i cierpienia z nia zwiazane jak rowniez za niesprawiedliwosc ktora sie

> dzieje dzieki

> bezdusznym prawom fizyki i biologii.To jest tyran zwany Szatanem i zadne pisma

> Ci nie

> pomoga.

1) Jeżeli twój Bóg tego nie stworzył, to nie może być tego Bogiem.

-A jak jest Bogiem, to dlaczego nie połozył kresu cierpieniom, nie zapobiegł-nie ma wpływu na „bezduszne prawa fizyki”? Jezeli tak, to nie jest Bogiem.

Mój Bóg stworzył wszystko i jest niewinny,ale z innych powodów.

usenet.gazeta.pl/usenet/0,47943.html?group=pl.soc.religia&tid=1494652&MID=%3Cj7f66s%24gal%241%40inews.gazeta.pl%3E

pozdrawiam.

Re: „Z próżnego nawet Salomon nie naleje!”.

Ja to widze inaczej troche.On tylko stwierdzil ze Wszechswiat powstal z niczego i ze

Bog nie jest do tego potrzebny.To ze powstal z niczego to tylko mowi tyle ze go przedtem

nie bylo,co moze chyba jest prawda skoro powstal.A to ze Bog nie jest do tego potrzebny to juz

jest jego wlasna opinia jako czlowieka ateisty a nie jako fizyka.Gdyby byl wyznawca jakiejs

religii mogby powiedziec ze „powstal z niczego a wiec Bog mogl go stworzyc”.

On tym stwierdzeniem nie rowiazuje tego problemu,co slusznie zauwaza Dawkins,jak

rowniez Warnock jako filozof zdaje sobie sprawe ze takie postawienie sprawy daje furtke

dla wierzacych bo jesli powstal z niczego to jak juz powiedzialem Bog mogl go stworzyc.

Ja np.osobiscie uwazam sie za wierzacego z tradycja katolicka ale dogmat o stworzeniu

Wszeswiata przez Boga jakos nie moge zaakceptowac.Za duzo mi sie wtedy nie zgadza.

Wole zostawic to jako problem nieznany.

a propos głupich gifów

> Rozmowa z tobą przypomina nieco rozmowę z kolesiem który na opowiastkę o kocie pana S. odpowiada coś mniej więcej w ten deseń:to się kupy nie trzyma bo kot nie jest układem kwantowym, nie jesteś w stanie namalować jego funkcji falowej ani nie jesteś w stanie jej policzyć, wiec nie ma o czym rozmawiać.

analogia jest chybiona – każdy kot (nie tylko ten Schroedingera) jest kwantowy

chyba, że próbujesz wprowadzić owego kota w stan nieważkości? (k<->n)

http://gifusie.statics.pl/p/1/314.gif

ostatecznie ja przecież nie neguję, że każdy uikład o prędkości nawet dowolnie mniejszej od c jest relatywistyczny

nawet ten kot

(który chociaż nadal pozostaje kwantowy, sprawiać może – zwłaszcza w chwilach „zadumy” – mylne wrażenie nierelatywistycznego)

http://gifusie.statics.pl/p/1/211.gif

neguję fizyczność układu, o którym piszesz i tyle

cieszę się, że sam to rozumiesz i wiesz, że zbliżenie się do c „dowolnie blisko” nie jest fizycznie możliwe – po co zatem trzepiesz tę pianę? na co niby miał ci odpowiedzieć twój „myślowy eksperyment” poza tym, że czas się dla ciebie zatrzymuje na fotonie, czego z dziwnych – sobie tylko zrozumiałych względów – nie chcesz uznać? czy może dlatego, że nie mieści ci się w głowie, że dla fotonu chwila „startu” (emisji) i „lądowania” (pochłonięcia) to ta sama chwila, chociażby dzieliła te miejsca dowolnie duża – z punktu widzenia ziemskiego obserwatora – odległość? a i ty w swoim „eksperymencie” dowolnie zbliżasz się do takiego oglądu „upływu” czasu? zarówno dla fotonu jak i dla ciebie przelot przez wszechświat jest natychmiastowy (jakbyś skleił te 2 punktu czasoprzestrzeni) tzn. wydaje ci się (jak i temu fotonu), że nie pokonałes żadnej odległości; jeśli wolisz cały znany wszechświat oglądany przez iluminator ma dla ciebie w trakcie całego tego niefizycznego lotu grubość… żyletki;

a może z tym też się nie zgadzasz?

> nie jest rzeczywisty, jest on tylko narzędziem do zrozumienia pewnego zjawiska

jakiego znowuż zjawiska? „zjawisko” to coś, co może się „zjawić” – jest przynajmniej potencjalnie realne

szczurze ideologie

asteroida2:

> Ale nie powiedziałby, że wszystkie są „tak samo” uszkodzone. Niektóre są

> „uszkodzone” o wiele bardziej, jak np. mrówki czy pszczoły.

Zostańmy lepiej przy bliższych krewnych, ssakach i ptakach, których sposób istnienia potrafimy jako tako interpretować. Inaczej zaraz zaczniemy dyskutować, czy pojedyncza pszczoła jest organizmem, czy tylko organellą większego organizmu, roju; albo czy człowiek jest organizmem, czy raczej społecznością współpracujących wolnych komórek.

asteroida2:

> Wydaje mi się, że większość ssaków ma zakodowany genetycznie altruizm w

> odniesieniu do niewielkiej grupy, takiej jak wataha czy stado.

Nie jestem pewien, czy opowieści o delfinach, ratujących ludzi, świadczą o poczuwaniu się delfinów do wspólnoty z innymi ssakami, czy raczej o fantazji autorów tych opowieści… Jednak krukowate wykazują wspólnotę co najmniej gatunkową, bronią każdego osobnika w kłopocie. Lorenz opisuje, jak go zaatakowało stado kawek, bo machał czarnymi kąpielówkami i one myślały, że to jakaś schwytana przez niego kawka się szamocze.

W każdym razie ptaki i ssaki społeczne wykazują altruizm czasem znacznie szerzej sięgający niż ludzki.

asteroida2:

> To nie wystarczy do stworzenia cywilizacji. Potrzeba jakiegoś mechanizmu

> umożliwiającego tworzenie trwałej dużej wspólnoty, mimo że każdy osobnik ma

> kontakt tylko z niewielką jej częścią.

A czy tym mechanizmem może być wspólna nuta zapachowa, pozwalająca odróżniać swojego od obcego? To by tłumaczyło cywilizacje, tworzone przez szczury. Każdy osobnik zna osobiście tylko kilku współplemieńców, ale bezbłędnie wyczuwa po zapachu każdego ze swojej kolonii. Co więcej, jeśli sztucznie zmienić zapach kogoś bardzo mu bliskiego, to przestaje go poznawać i atakuje go z taką samą zaciekłością jak… PO-wiec brata zdrajcę, który wstąpił do PiSu.

Tak więc wspólny zapach jest równie dobry jak wspólna religia, czy ideologia. Też pozwala utworzyć cywilizację.

asteroida2:

> te kulty podtrzymują się bez konieczności bezpośredniego kontaktu z obiektem

> kultu. Ludzie mogą stać się „wyznawcami” jakiegoś idola albo jakiegoś miejsca

> nigdy go nie widząc na własne oczy i znając go tylko z opowieści.

[…]

> To jest coś, co nie występuje u żadnego innego zwierzęcia, a wydaje mi się, że

> nie ma nic wspólnego z inteligencją.

Szczury też przekazują sobie wiadomość o tym, że konkretny pokarm zawiera trutkę. Kilka pokoleń po tym, gdy po raz ostatni widziano, że ktoś od niego umarł, jeszcze nikt go nie dotyka. One wiedzą, że to jest trucizna, tak jak my wiemy, że jak zakonnica z wiadrami przebiegnie drogę, to będzie nieszczęście, mimo że nikomu z nas osobiście nic takiego się nie przydarzyło.

No więc właśnie, taka więź altruistyczna występuje u innych zwierząt… i faktycznie, nie ma niczego wspólnego z inteligencją. Spoiwem może być idea, albo wspólny język, ale zapach też wystarczy.

– Stefan

Re: Ciekawość – kto stworzył wszechświat

Sorry,ale jesten rozczarowany tym co mowi tutaj Hawking.Czlowiek tego formatu

nie powinien ulegac zludzeniom.To jest ten dokladnie problem o ktorym dyskutuje

z Wladkiem6 w sasiednim watku.Problem przyczyny przeznaczenia procesu czy tez

problem przyczyny skutku procesu.

Hawking niczego nie wyjasnia bo pozbawiajac Wszechswiat czasu pozbawia go i przyczyny.

Stwierdzenie zas ze cos moze bez tej przyczyny powstac (po co?-po nic) jest stwierdzeniem

emocjonalnym a nie intelektualnym czyli logicznym.Nawet w tylko odpowiednich warunkach

jakie byly w chwili BB tzn.pomino braku czasu brak przyczyny rownie dobrze moze odnosic

sie do braku zmiany czyli pozostania w stanie bezczasowym i ta mozliwosc jezeli nie jest

bardziej prawdopodobna to na pewno rowniez mozliwa.

Krotko mowiac mozna powiedziec rownie dobrze ze Wszechswiat nie powstalby gdyby nie istnial.

Pozastaje wiec tylko zewnetrzna ingerencja w stan bezczasowy.

Ponadto utozsamia on caly czas religie z bogiem czyli przyczyna co nie musi miec zadnego

usprawiedliwienia w rzeczywistosci.

Po pierwsze w oryginalnym tekscie

podanana jest wartosc 60 x 10-12 (do minu dwunastej) a wiec nie miliardowa tylko stumiliardowa czesc sekundy x 60.

Po drugie fakt poruszania sie z predkoscia wieksza od predkosci swiatla NIE oznacza ani podrozy w czasie ani cofania sie czasu.

Po prostu doganialibysmy stopniowo dawno temu „wyswietlone” zdarzenia i moglibysmy patrzec na to co sie kiedys zdarzylo,ale o braniu w tym udzialu mowy nie ma.

To tak,jakbysmy puszczali film od konca,film o historii cywilizacji.

Gdzies tam w przestrzeni pedza pierwsze transmisje naszej telewizji a stosunkowo niedaleko od Ziemi ostanie,biezace.Ktos odbierajacy je gdzies tam moze stopniowo obserwowac,jak sie rozwijalismy.Pedzac z predkoscia wieksza od swiatla stopniow dopedzilibysmy takz ei te pierwsze transmisje.

Sam fakt,ze NIE ma nikogo z przyszlosci juz dowodzi,ze to sie nie udalo.

Poza tym dopoki nie zostanie to potwierdzone i powtorzone przez inny zespol,a na razie NIE zostalo,w ogole n ie ma occzym mowic.Juz mielismy mnostwo takich wiadomosci,wystarczy przypomniec slynnego Podkletnova i jego efekt malejacej grawitacji,czego nigdy nikomu nie udalom sie potwierdzic.

Na razie to treoria Einstein a idealnie sie sprawdza doswiadczalnie i na razie nic jej nie zagraza.

Re: Skad sie biora buble genetyczne?

Nie bede wspomial,ze znam taka rodzinke i Krzysiek choc wysoki,przystojny i zbudowany jak atleta gledzi niedorzecznosci i dziewczyny normalnej nie moze znalezc,a jego piekna i wysoka siostra,chcialaby wszystkimi rzadzic a mimo ze juz po studiach jest uchlopakow wrecz unika.

Na poczatku byly podejrzenia ,ze on jest gay a ona lesba,wiec zaczac sie ciagac z jakimis szantrapami,ze obrzydzenia od patrzenia mozna bylo dostac.A ona piekna dziewczyna niby miala pociag do jaskiniowcow,ale szybko sie z tego wycofywala.

Re: TT

Na Twoją wątpliwość odpowiada – jak mniemam – TT czyli stare dobre Tw. Talesa

Slusznie, ale ani Talesz z Milmetu, ani Sedes z Bakielitu na to moje watpliwosci nie odpowiada. Z podobienstwa trojkatow wyjdzie stale odchylenie, niezalezne od predkosci czy nawet od przyspieszenia, poniewaz jest to zaleznosc wylacznie geometryczna.

Stąd niezmienniczość (w układach inercjalnych wiązka lasera nie „obwisa” nagle ni stąd ni zowąd – chyba, że przelatujesz akurat obok czarnej dziury 😉

No wlasnie 🙂 Co wiec mierzyl ten rosjanin? Wychodzily mu jakies elipsy kreslone przez plamke lasera….

Inaczej w układach nieinercjalnych, gdzie – jak mam wrażenie – pozwala to na pomiar przyspieszeń i – jak niejasno kojarzę – znajduje zastosowanie np. w optycznych układach żyroskopowych.

W opisany sposob wiazka swiatla ugnie sie pod wplywem przyspieszenia. STW o tym mowi i praktycznie stawia znak rownosci miedzy przyspieszeniem i grawitacja. Jednak nie przewiduje zadnych odchylen tylko ze wzgledu na predkosc (nieistnienie Eteru).

Zyroskop optyczny nie mierzy odchylenia swiatla. Bylby taki pomiar niemozliwy chocby z racji korzystania z swiatlowodow w tych urzadzeniach. Swiatlo jest „zamkniete” w linii transmisyjnej. Zasada dzialania takiego zyroskopu jest dosc prosta; Promien lasera dzielony jest na dwie wiazki krazace w swiatlowodowym pierscieniu w przeciwnych kierunkach. Nastepnie laczy sie ponownie te wiazki. Jesli wystepowal obrot zyroskopu to wiazki swiatla „rozjada” sie fazowo – tak jak spodziewanano sie w doswiadczeniu Michelsona Morelya – da sie zmierzyc ich interferencje (efekt Sagnaca)

http://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/0/09/Sagnac_interferometer.png

http://upload.wikimedia.org/wikipedia/en/c/c8/Ring_laser_interferometer.png

cheers



Certified P.E.B.K.A.C* Technician.

* Problem Exists Between Keyboard And Chair…

Czy „Weasel” Dawkinsa odzwierciedla rzeczywistosc?

kala.fior napisał:

> Best Critter Fajne !

Bardzo fajne, sam sie kiedys w takie giercowanie bawilem. Niefajne jest to,ze takiego giercowania probuje sie uzywac do obrony STE.

Podsumowalem dzisiaj taka argumetacje (drugi wpis pod tekstem).

skroc.pl/5d5e

Zwłaszcza, gdy sie kwestionuje model selekcyjnego wymiatania ,a wiec i doboru kumulatywnego (pisalem Piotrowi). Poza tym nawet jakby taki dobor zachodzil, to jak wyjasnic ,jak sie stopniowo kumulowaly mutac je skladajaca w jedna calosc pompe do produkcji ATP?



Pomyslow zabraklo;-)

Policzysz algorytmami, jak te czesci sie skumulowaly? Czy moge zadac takie naukowe pytanie?



Chce wiedziec czy te algorytmy odzwierciedlaja prawdziwa ewolucje biologiczna.

http://scienceblogs.com/pharyngula/2008/03/20/stalk.jpg

http://www.biotechnolog.pl/molekula/img/syntaza-atp-2.gif

http://scienceblogs.com/pharyngula/2008/03/20/stalk.jpg

http://www.biotechnolog.pl/molekula/img/syntaza-atp-3.gif

http://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/6/62/ATPsyn.gif/250px-ATPsyn.gif

http://users.soe.ucsc.edu/~hongwang/Images/ATP_synthase2.jpg

http://www.atpsynthase.info/old/images/wm1.jpg

http://bioslawek.files.wordpress.com/2011/09/numer-141.png?w=641